poniedziałek, 13 marca 2017

Mars w Byku: 10 marca - 21 kwietnia 2017

photo: Helen Sobiralski


Wczoraj Mars przeszedł do znaku Byka, co może na nas wpłynąć uspokajająco, a nawet rozleniwiająco ;) Napięcia i konflikty opadną, a te działania, które były zainicjowane pochopnie na fali Marsa w Baranie przestaną nas interesować. Słomiany zapał się dopali, dzięki czemu będziemy mogli się w pełni zaangażować tylko w to co jest dla nas naprawdę ważne. To czas konkretyzacji działania, przekuwania pomysłów w materialną formę i sprawdzania finansowej strony naszych działań. Czy to co robię jest warte wysiłków? Czy czuję wyrównanie finansowe za energię, którą wkładam? Czy moje działania są opłacalne? Te wszystkie „przyziemne” pytania będą teraz ważne, tym bardziej, że retrogradacja Wenus również weryfikuje naszą zdolność przyciągania obfitości i korzystania z niej. Mars w Byku uczy nas zdrowego balansu w działaniu i rozsądnego angażowania swojej energii. Przypomina również, że ważne jest czerpanie przyjemności z życia i odpoczynek. To dobry czas na uporządkowanie swojego budżetu, zadbanie o bezpieczeństwo finansowe np. poprzez odłożenie funduszu „na czarną godzinę”, wycofanie się z kosztownych przedsięwzięć i zaplanowanie nowych działań. Póki jednak towarzyszy nam Wenus w retrogradacji lepiej nie podejmować nowych wiążących decyzji finansowych.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Mars w Baranie: 28 stycznia - 9 marca 2017


W sobotę Mars wypłynął z sennych Ryb i przeszedł do zdecydowanego Barana! W tym znaku jest bardzo silny, może nawet za bardzo ;) W weekend jeszcze mogliśmy być w „oparach” nowiu, który zazwyczaj nie dodaje energii, dziś jeszcze działa nieco senny Księżyc w Rybach… ale już wkrótce powinniśmy poczuć moc Barana w pełni :) Oznaczać to będzie dużo energii do ruchu i do działania, dużo spraw możemy popchnąć do przodu, więcej zacznie się dziać… To idealny czas na to by zacząć nowe inicjatywy, by odważyć się zrobić coś nowego, szalonego, porwać się z motyką na jakieś słońce ;) Mars doda nam mocy, chęci walki o swoje, asertywności, ale także rywalizacyjności i agresywności. Czyli z jednej strony dobrze, bo ja się przestanę patyczkować i zacznę w końcu aktywnie działać i walczyć o swoje, z drugiej źle, bo inni też to zaczną robić i możliwe, że pojawią się konflikty interesów ;) Wszystkim będzie się bardziej śpieszyć, możemy działać zbyt pochopnie, bez zastanowienia. Ogień w nas będzie domagał się wyrażenia w działaniu i nie koniecznie musi być to działanie o głębokim sensie. Warto dać sobie możliwość wyrażenia tej energii, jak nie w sprawach zawodowych, czy w realizacji swoich marzeń i pasji, to w sporcie. Energia stłumiona pod kocem rutyny i nudnych powinności będzie buzować i wybuchać kłótliwością i drażliwością. To jest czas kiedy ciężko nam będzie dostosować się do innych, słuchać poleceń i działać zespołowo. Jesteśmy teraz samotnymi Wojownikami i Wojowniczkami nakierowanymi na jeden cel i lepiej by nam nikt nie przeszkadzał, bo może oberwać ;) O ile tylko dany naszym wewnętrznym wojownikom godne ich zadania, oraz będziemy szanować innych wojowników na drodze, czas ten będzie bardzo efektowny i pozwoli nam pokonać niejedną bestię i zdobyć niejedno złote runo

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Wewnętrzna rana i jej uzdrawianie



Wewnętrzna rana. Wewnętrzna – bo nie widać jej z zewnątrz. Często sami jej nie widzimy. Przypominamy sobie o niej dopiero, gdy ktoś lub coś nas dotknie w to bardzo czułe miejsce, gdy zapiecze ból, wstyd, żal, lęk… choć wydawało się, że już nie powinny. To oznacza, że nasza rana się jeszcze nie zagoiła do końca, mimo upływu czasu. Najpewniej dlatego, że nie została dobrze oczyszczona i jest tam jeszcze jakieś małe ziarenko żalu, które uwiera, namnażają się bakterie złości, ropnieje urażone ego… I nic innego nam nie pomoże, jak tylko ponowna wiwisekcja naszej rany, otworzenie wszystkich bolesnych tematów tak by zobaczyć co jeszcze jest w nich dla nas żywe, przeżycie związanych z nimi emocji. Woda łez oczyszcza rany. Wypłukuje nagromadzone emocje. Pozwala zasklepić się żałobie, gdy już w ranie nie zostanie nic poza łzami. Gdy puścimy koncepcje winy i kary, racji i niesprawiedliwości, kata i ofiary, dumy i uprzedzenia. Gdy zobaczymy, że pod nimi jest czysty jak kryształ smutek. I gdy wybaczymy tym, którzy zadali nam ranę i sobie za to, że daliśmy się zranić. Aż przyjdzie zgoda na to co się wydarzyło. Uświadomienie sobie jak nasza rana nas wzmocniła, ukształtowała, chroniła. Podziękowanie jej za to i przyjęcie, że to doświadczenie nauczyło nas jak uzdrawiać siebie, jak przemieniać ranę w złoto i jak pomagać innym, który doświadczają tego procesu. Złota blizna pozostanie z nami by przypominać nam o lekcji, którą otrzymaliśmy i tym jaką mamy w sobie siłę.


Inspiracja: kintsukoroi, japońska szuka naprawy stłuczonej ceramiki poprzez wypełnianie pęknięć złotem, w efekcie czego powstaje dzieło sztuki o dużo większej wartości niż przed stłuczeniem.

Pokrewne teksty: 
-> O przepraszaniu dla opornych

Inne moje teksty o emocjach i rozwoju poprzez obejmowanie wszystkich aspektów siebie znajdziesz tutaj.

O wybaczaniu i otrzymaniu wybaczenia - krótka osobista historia


photo: Tyler Shields



Poczucie winy i brak wybaczenia to więzy, którymi trzymamy siebie i drugą osobę w potrzasku. Potrafią połączyć dwie osoby na całe życie, zabrać energię i zamknąć serce na miłość, nawet jeżeli przyczyny były względnie błahe. Krzywdy, które otrzymałam od innych, to coś z czym mogę sobie poradzić, mogę zrozumieć jak do nich doszło, przyjąć jako lekcje, mogę wybaczyć i w ten sposób uwolnić siebie od przeżywania żalu czy złości (więcej o tym jak to zrobić przeczytasz chociażby tutaj). Krzywdy, które ja sprawiłam innym, to już zupełnie inna historia. To również są rany, choć zazwyczaj ukryte. Jeśli ktoś wciąż mi czegoś nie wybaczył, to nie tylko siebie tym pęta, ale także i mnie, nawet jeśli nie mamy kontaktu. To trochę tak, jakbym sprawiając komuś cierpienie zaciągała u tej osoby energetyczny dług, który mnie wiąże i tylko ta osoba może swoim wybaczeniem umorzyć. Im więcej mam takich zranień na sumieniu, tym więcej mojej energii jest uwięzionej, czasem także po to by temu zaprzeczać i to wypierać. Dlatego warto choć raz na dekadę zrobić w tym temacie generalne porządki ;) Także po to by potem łatwiej przebaczać innym :)




U mnie taka potrzeba pojawiła się 5 lat temu, w postaci wizji by zrobić sama ze sobą rozliczenie wszystkich moich zaciągniętych „długów”, czyli sytuacji gdy komuś sprawiłam cierpienie, przykrość czy zawód. Nie było tych sytuacji dużo, pewnie większość nie byłaby warta wzmianki czy pamiętania, ale podeszłam do sprawy bardzo uczciwie i przeanalizowałam wszystkie okresy mojego życia pod kątem sytuacji, gdy moje intencje nie były w pełni czyste, uczciwe, gdy w czymś zawiodłam, zachowałam się bez wyczucia itp. Z pewnością nie wyłapałam wszystkiego, to pewnie by nie było możliwe ;) Ale ufam, że to co ważne i trzymające mnie w jakiś sposób wtedy się ujawniło. W paru sytuacjach możliwe było oczyszczenie sytuacji, powiedzenie magicznego słowa przepraszam, które rozpuszcza żal i pomaga wybaczyć lub zadośćuczynienie w jakiś sposób. W innych połączyłam się z moimi „wierzycielami” w medytacji (czy też konkretniej z ich duszami), przeprosiłam za to co zrobiłam, poprosiłam o przebaczenie i zapytałam się też jak mogę wyrównać ten dług. Pojawiły się konkretne działania do wykonania, poczułam przebaczenie i uwolnienie, w każdym razie na tyle na ile było to wtedy możliwe. 

Z perspektywy czasu widzę jak od tamtego czasu w moim życiu zaczęły się dziać cuda! :) Trudno powiedzieć czy to wyłącznie z tego powodu (jest to wątpliwe, bo był to czas paru ważnych rytuałów, doświadczeń i decyzji), ale dzisiaj dziele swoje życie na czas przed tym okresem i po, a poziom wewnętrznej wolności i miłości do siebie wciąż tylko rośnie :)

Do przejścia takiego procesu polecam także rytuał i pieśń Ho'oponopono. Można zmieniać melodię, najważniejsze są 4 pierwsze wersy śpiewane z zapętleniu jak mantra do wszystkich tych, którym jesteśmy coś zawiniliśmy i do tych z którymi mamy powikłane relacje, pełne wzajemnych zranień, z rodzicami na czele

Powiązane teksty:

  • o przepraszaniu, szczególnie polecany wszystkim tym, którzy na samą myśl o przeczytaniu go czują gwałtowny opór ;) - znajdziesz tutaj 
  • o wewnętrznej ranie i jej uzdrawianiu - tutaj

Kiedy pełnia księżyca, kiedy nów, kiedy zaćmienie? Kalendarz księżycowy na rok 2022



pełnie księżyca 2022 nowie zaćmienia słońca i księżyca


Aktualną listę pełni i nowiów w 2023 roku znajdziesz tutaj.


Poniżej znajdziecie tabelę z datami, godzinami, krótkimi opisami, a także stopniem zodiaku, w którym będą miały miejsce nadchodzące pełni i nowie Księżyca w roku 2022. Pomoże Wam ona przygotować się z wyprzedzeniem do każdego z tych wydarzeń i wykorzystać ich potencjał do osobistego rozwoju. Bardziej szczegółowe opisy każdego nowiu i pełni, wraz z propozycjami praktyk, będę umieszczać jak zwykle na blogu parę dni wcześniej (zazwyczaj w poprzedzający poniedziałek), a także będę o nich informować w cotygodniowym newsletterze. Zapraszam również serdecznie do dołączenia do wspaniałej społeczności osób z całego kraju i ze świata, które medytują co nów i co pełnię wspierając intencje osobistej i globalnej przemiany w obszarach wskazywanych przez dany nów lub pełnię. Po więcej informacji zapraszam na stronę Medytacji Księżycowych gdzie dzielimy się naszymi doświadczeniami. 

W tabeli znajdziecie również informacje o zbliżających się zaćmieniach. Przypominam, że zaćmienia Słońca mają miejsce podczas nowiu, kiedy droga Księżyca bardzo zbliża się do drogi Słońca (dwa razy w ciągu roku), a zaćmienia Księżyca w analogicznej sytuacji podczas pełni. 


poniedziałek, 19 grudnia 2016

Mars w Rybach: 19 grudnia 2016 - 28 stycznia 2017



photo: Andreas Franke



Dzisiaj rano Mars przeszedł z Wodnika do Ryb. Zanim opiszę co to oznacza dla każdego z nas mała retrospekcja :)

Kiedy ostatnio Mars przechodził z Wodnika do Ryb, w styczniu 2015 pisałam:
„Czas pobytu Marsa w Wodniku zakończył się mocnym akcentem – wielkim pochodem w Paryżu w obronie wodnikowych wartości: Wolności, Równości i Braterstwa, w tym szczególnie wolności słowa. Wydarzenia ostatnich dni [zamach na Charlie Hebdo] też można wpisać w działanie Marsa w Wodniku, który w swej destrukcyjnej stronie może oznaczać radykalizm w walce o swoje idee. Był to też wyraźny pierwszy akord działania Saturna w Strzelcu [który dalej nam towarzyszy wygrywając kolejne akordy], który jak pisałam w poświęconym mu artykule, może zaostrzać temat fundamentalizmów i tolerancji. Dziś jednak Mars już przeszedł do znaku Ryb, co może przynieść mniejszą klarowność w działaniach i podziałach, z jednej strony osłabnięcie nastrojów buntowniczych i wolnościowych, ale z drugiej więcej emocji i nieprzemyślanych działań wśród tych, którzy czują się ofiarami.”

Opis ten bardzo pasuje również do aktualnych wydarzeń i można również teraz spodziewać się podobnego jak wtedy rozprężenia, choć najbliższe dwa tygodnie będzie mocno podgrzewać rewolucyjna opozycja Jowisza z Uranem.

Wróćmy jednak do tego co oznacza czas Marsa w Rybach dla każdego z nas :)

poniedziałek, 5 grudnia 2016

O przepraszaniu i o tym dlaczego nie lubimy przepraszać




Jak to jest, że tak wielu ludzi nie potrafi przepraszać? Wydawało by się to takie proste, wystarczy wypowiedzieć jedno słowo. Tak samo jednak moglibyśmy się zapytać: jak to się dzieje, że tak wielu ludzi umie przepraszać? Bo przecież tak rzadko ktoś nas tego tak naprawdę uczy… Uczenie dziecka przeprosin zazwyczaj przyjmuje formę: „idź i przeproś ciocię, że stłukłeś jej wazon!”, „masz natychmiast pójść przeprosić kuzyna! I nie chcę słyszeć, że to on zaczął!”. Przepraszanie w ten sposób staje się formą upokorzenia. Zwłaszcza kiedy wiemy, że wazon tak naprawdę spadł nie z naszej winy, a kuzyn specjalnie nas prowokował i nazywał nas w bardzo brzydki sposób, gdy nikt nie słyszał… nikt nas jednak nie słucha, trzeba przeprosić i tyle. W ten sposób przepraszanie kojarzy się z czymś narzuconym z zewnątrz, niesprawiedliwym, odbierającym godność. Z czymś co robimy tylko wtedy gdy jesteśmy przyciśnięci do muru, gdy ktoś stoi nad nami i nam coś karze, a my musimy. Gdy dorastamy i coraz mniej ludzi może nam coś kazać przepraszania unikamy jak ognia. Takie ukorzenie wydaje nam się w relacjach partnerskich wręcz nie na miejscu, co najwyżej przed szefem możemy to zrobić, ale przed przyjacielem, partnerką? Lepiej już iść w zaparte i upierać się, że mieliśmy pełne prawo postąpić tak jak postąpiliśmy, niż wejść znowu w tą poniżającą rolę małego dziecka, które bąka pod nosem przeprosiny całe czerwone z upokorzenia. Przepraszanie odbierane jest więc jak wejście w rolę podległą względem kogoś, jak dziecko względem dorosłego. Niesłusznie – niewiele rzeczy świadczy o naszej dojrzałości tak dobrze, jak umiejętność przepraszania. Nie chodzi tu bowiem o poniżenie się, symboliczne klęknięcie przed kimś, a o zejście z pozycji urażonego ego, poczucia naszej wyższości i dumy do równego poziomu, gdzie oboje jesteśmy ludźmi i możemy popełniać błędy. 

foto: Alena Beljakova


Jakby to pięknie było gdyby rodzice na prawdę uczyli dzieci przepraszania, pokazując jak to się robi. „Przepraszam, że wczoraj na Ciebie nakrzyczałam, byłam zdenerwowana i zmęczona”, „Przepraszam, że nazwałem Cię pokraką, powiedziałem to w nerwach, ale tak naprawdę tak nie myślę. Wiem że się starasz i widzę, że coraz lepiej ci idzie.” Dziecko widziało by, że to co zostało popsute w relacji można naprawić, że wystarczy tylko trochę autorefleksji i to „magiczne” słowo, które sprawia, że nagle złość przechodzi i łatwiej jest wybaczyć. Że nie trzeba zawsze walczyć o