poniedziałek, 25 grudnia 2023

Pełnia w Raku - 27 grudnia 2023

 



Rok kończymy pełnią w Raku, która wypadając zazwyczaj w okolicy świąt, ma w sobie esencję rodzinnego, domowego, przytulnego klimatu – niezależnie od tego jak spędzamy ten czas. Idealny czas na cieszenie się domowym zaciszem, spotkaniami z bliskimi, czy też odpoczywaniem w swojej bezpiecznej przestrzeni. Tak wygląda scenografia i ogólny klimat, ale na tym tle sporo może się podziać ;) Radosny, ciepły, rodzinny lub domowy nastrój może się przerodzić w zbytnie rozprężenie mentalne, gdy powiemy komuś parę słów za dużo, coś obiecamy czego nie powinniśmy lub też ktoś nam powie coś czego nie powinien, otwierając w ten sposób bogate pole do nieporozumień. Może też otworzyć się coś z dawnych rodzinnych zranień, emocji, historii rodzinnych wymagających naszej uwagi, wysłuchania, poczucia i uzdrowienia. Nie widzimy teraz spraw jasno (retrogradacja Merkurego w kwadraturze z Neptunem - więcej o tym piszę tradycyjnie w newsletterze), ale za to czujemy bardzo mocno nawet drobne fluktuacje nastrojów. To więc dobry czas na regenerację fizyczną i emocjonalną, przepuszczanie przez ciało wszystkiego co może nam się przypominać, co może nas poruszać, integrowania doświadczeń z czasu świąt i wcześniej – a nawet doświadczeń z całego kończącego się roku. To jak relaksująca kąpiel po męczącym czasie, puszczanie napięć, czasem uwalnianie łez, czasem otulanie ciała wdzięcznością, czasem zaś wylewanie czegoś z kąpielą ;) Ważne jest byśmy dali sobie czas zanim będziemy podejmować ważne decyzje czy rzucać się do działania. Mogą dziać się rzeczy emocjonalnie bardzo karmiące i napawające optymizmem, nowe pomysły, idee, nadzieje czy plany, ale ryzykiem tego czasu jest to, że możemy chcieć stawiać wszystko na jedną kartę na długo zanim te idee w nas dojrzeją. Zbieramy teraz zasoby do przyszłorocznej podróży, zbieramy idee, wizje, marzenia, ale też oczyszczamy się emocjonalnie, integrujemy doświadczenia, puszczamy przeszłość z zaufaniem i nadzieją, że przyjdzie nowe.

Jak wspomniałam wyżej niektórzy z nas mogą poczuć jak otwierają się trudne tematy z przeszłości, które wymagają uwagi i uzdrowienia, czasem związane z naszą rodziną, z poczuciem braku przynależności, szukaniem swego miejsca w świecie lub z tym jak traktujemy nasza własną wrażliwość, emocje, potrzeby. Jest to związane z Chironem, który własnie w tym czasie wychodzi z retrogradacji, co oznacza, że jest bardzo silny i może zarówno wydobywać na powierzchnię „uśpione” zranienia, jak i pomagać w uzdrowieniu tych, które męczyły nas zbyt długo. Jeśli czas świąt przyniósł jakieś trudne tematy, czy zwykłe przeciążenie, to ta pełnia będzie czasem by te doświadczenia w pełni przeżyć. Zgadzając się na swoje emocje, na swoje silne reakcje, na to co w nas prawdziwe i często również delikatne, obejmujemy siebie samych kończymy samo-odrzucanie i dajemy sobie to poczucie przynależności i akceptacji, którego nie otrzymaliśmy z zewnątrz. To bardzo delikatne tematy więc bądźmy dla siebie w tym bardzo cierpliwi, uważni i kochający.

Pełnia w Raku to więc czas, kiedy szczególnie ważne jest uszanowanie i wyrażenie naszej emocjonalnej strony. Możliwe, że będą nami targały silne emocje, ale możliwe też, że zaangażowani w to co się dzieje w świecie zewnętrznym mało będziemy im dawać miejsca, co zacznie się na nas szybko odbijać. Dlatego warto w tym czasie dać sobie przestrzeń na to by wsłuchać się w nasze uczucia, także te które do tej pory ukrywaliśmy lub negowaliśmy. Warto je uwolnić by oczyścić atmosferę, odnaleźć autentyczność i szczerość w ważnych dla nas relacjach i uwzględnić te potrzeby, które dotąd były pomijane. Czas ten sprzyja odkrywaniu i uszanowaniu własnej wrażliwości, delikatności, zauważaniu tego co nas rani i przyglądaniu się temu, jaka historia stoi za poczuciem zranienia. Trudne emocje są dla nas przewodnikiem, pokazują nam gdzie nie zadbaliśmy o siebie, czego nam brakuje, a gdzie robimy coś wbrew sobie. Przeżycie ich w pełni pozwala nam często zrozumieć skąd się wzięły, ale co ważniejsze jest jedynym sposobem na to by odeszły i zrobiły miejsce na inne doświadczenia.

Jak już wspomniałam wyżej czas tej pełni jest również dobry na to by uzdrawiać zranienia rodzinne, a dotyczy to szczególnie relacji z matką i z innymi kobietami. Temat kobiecości i rodzicielstwa jest mocno podkreślony, choć nie koniecznie łatwy – możemy spotkać się ze zbyt wysokimi oczekiwaniami wobec siebie i innych, z negowaniem znaczenia emocji, z usztywnieniem, które utrudnia nam bliskość. Pełnia ta jednak jest bardzo sprzyjająca w wychodzeniu z tych trudnych uwikłań, w odkrywaniu jak możemy inaczej, w poszerzaniu naszej wewnętrznej przestrzeni, budowaniu domu, w którym czujemy się nie tylko bezpieczni, ale też wolni. Jest to czas powrotu do domu w nas, do domu za jakim tęsknimy, domu o którym marzymy. Czas otwierania dla samego siebie drzwi, ugoszczenia, przyjęcia zarówno tego co trudne jak i tego co jest źródłem naszej siły, przyjęcia naszych korzeni jakiekolwiek sa, tak by mogły przez nie znów popłynąć żywiące soki, nawet jeśli wpierw przyjmą formę oczyszczających łez. Przed nami intensywna końcówka roku i warto skorzystać z tego czasu by nasycić się zasilaniem, połączyć z Matką Ziemią, połączyć z tym co nas łączy z przodkami, co zasila, co daje oparcie i poczucie bezpieczeństwa – jakąkolwiek to dla nas przyjmie formę.

Niechaj pełnia w Raku przyniesie Wam czułe obmycie z trudów kończącego się roku, oczyszczanie, uwolnienie i odnalezienie drogi do bezpiecznego domu w nas!



Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

niedziela, 17 grudnia 2023

Retrogradacja Merkurego w Koziorożcu i Strzelcu 13 grudnia 2023 - 2 stycznia 2024

 




W środę zaczęła się na prawdę szczególna retrogradacja Merkurego. Timing jest niemal perfekcyjny jeśli chodzi o nasze kalendarzowe oczekiwania, bo retro zakończy się 2 stycznia 2024 dając impet ruszania do przodu w Nowy Rok. Mamy więc trzy tygodnie kończenia roku, domykania tego co potrzebujemy domknąć, zwalniania tempa w czasie mroków Przesilenia i Świąt społecznym oczekiwaniom na przekór! ;) Na szczęście początek retrogradacji jest dużo łagodniejszy niż zazwyczaj, mamy wspierający trygon Merkurego do Jowisza, który dzięki retro utrzymuje się w aurze aż dwa tygodnie (z grubsza 5-21.12) ułatwiając nam wszystko to, co normalnie retrogradacja utrudnia, dodając nieco płynności i zwykłego fartu tam gdzie sprawy się wikłają i spowalniają, a co najważniejsze obdarzając nas pomysłami, szerokimi perspektywami i odkryciami jak wyjść poza utarte szlaki, znaleźć rozwiązania dla dotychczasowych wyzwań, poprawić działanie tego co nie spełniało oczekiwań, a także rozpoznać jakie idee z przeszłości są warte przywrócenia. Oczywiście nadal mogą przydarzać się typowo retrogradacyjne „przygody” niemniej łatwiej przekuwać je na praktyczne rozwiązania i znajdować w sobie moce do zmiany niedziałających struktur bez wikłania się w walkę z wiatrakami… przynajmniej dopóki Merkury będzie w Koziorożcu, bo gdy wróci do Strzelca 23 grudnia ostrożność i pragmatyzm zastąpi chęć robienia rzeczy szybciej niż pomyślimy ;) Konkretniejsze zawirowania mogą zacząć się już po świętach, kiedy łatwo będzie o szalone zwroty akcji, chaotyczne działania i pogubienie. Więcej o każdym etapie i wszystkich towarzyszących układach będę pisać w Moonset Newsletterze, tutaj skupiam się na głównych tematach retrogradacji, niemniej o jednym jeszcze muszę napisać. Najważniejszy moment retrogradacji, czyli przejście Merkurego przez Słońce, jego symboliczna śmierć i odrodzenie w płomieniach (tzw. kazimi) będzie miało miejsce dokładnie w czasie Przesilenia Zimowego, a więc wtedy gdy samo Słońce przechodzi przez swój moment zanurzenia w największej Ciemności i Odrodzenia! Słońce i Merkury spotkają się więc w zerowym stopniu Koziorożca, w którego pobliżu znajduje się również Centrum naszej Galaktyki. 22 grudnia to będzie więc moment podwójnie szczególny, kiedy w ciemności najdłuższej nocy rodzi się nowe światło, a jednocześnie Merkury-Hermes może nam przynieść ważne nowe informacje, przekazy, pomóc połączyć kropki i wymiary ;) A także wyznaczyć nowe ważne cele na dalszą drogę... które krótko później możemy zapomnieć, ale nie szkodzi - jeszcze wrócą, jak ziarno zakopane w ziemi kiełkujące na wiosnę :) Retrogradacja zakończy się 2 stycznia, ale cały proces z nią związany dopełni się niemal w dniu przejścia Plutona z Koziorożca do Wodnika, co jest ważną informacją, że jest to czas kiedy ostatecznie (no niemal ;) ) porządkujemy tematy związane ze znakiem Koziorożca wydobywane przez Plutona w tym znaku na powierzchnię przez ostatnie 15 lat. 

przesilenie zimowe - Analema - photo: Paolo Bardelli



W Koziorożcu Merkury spędzi pierwsze 10 dni retrogradacji, gdzie będzie skłaniał nas do rewizji naszych życiowych celów, zwłaszcza tych zawodowych, przypomnienia sobie co kiedyś była dla nas ważne, a co nam jakoś w między czasie umknęło, a także odkrycia gdzie odeszliśmy od tego co ważne i zapędziliśmy się w działania, które nie przybliżają nas do celu. W tym okresie nieporozumienia mogą się wydarzać w szczególności w relacjach z naszymi przełożonymi, osobami na stanowisku, urzędami, a także autorytetami, czyli osobami o pewnej uznanej pozycji. Sprawy kariery mogą się wyraźnie spowolnić, więc warto się uzbroić w cierpliwość i nie brać tego osobiście. Brak oczekiwanego progresu możemy interpretować podważając nasze osiągnięcia, cele, odbierając wartość sobie i swoim działaniom, podczas gdy tak naprawdę jest to tylko o potrzebie zmienienia czegoś, zostawienia czegoś co męczy, albo wzięcia odpowiedzialności za coś co dotąd traktowaliśmy po macoszemu lub też o potrzebie rozsądniejszego planowania, w którym odpoczynek jest warunkiem produktywności a nie „nagrodą” za nią. Teraz mamy dobry czas by złapać różne przekonania o tym czym jest dla nas praca, efektywność, sukces, co nam daje spełnienie, co jest warte robienia i znaleźć absurdy, które podcinają nam skrzydła, rozdęte oczekiwania, nierealistyczne standardy, które nie mają szans na spełnienie, warunki które sobie stawiamy czy krytycyzm, który nie pozwala nam docenić tego co robimy.

Retrogradacja w Koziorożcu pomoże nam również przyjrzeć się krytycznie różnym strukturom w naszym życiu, ograniczeniom, które sami na siebie nakładamy i które nakładają na nas inni, a także relacjom z autorytetami, osobami wysoko postawionymi i nieraz także z ojcem. Które z naszych działań są po to by zadowolić kogoś innego? Jak możemy oddzielić przeszłe „porażki” od tego co teraz? Czy nadal się z kimś porównujemy, czujemy się gorsi lub potrzebujemy czuć się lepsi? Czasem może oznaczać to powrót do jakiś słów, ocen, czy oczekiwań, które myśleliśmy, że już nie mają dla nas znaczenia, a jednak nadal się w nas odzywają gdy czujemy, że coś „zawaliliśmy” lub że nie spełniamy oczekiwań, które w sumie nie są nasze, ale nadal czujemy się źle gdy się z nimi rozmijamy.
 

photo Ethan Welty



Innym ważnym tematem, który niesie pierwsza część retrogradacji to rewizja tego obszaru w życiu, w którym zazwyczaj najbardziej potrzebujemy trzymać kontrolę, na którym nam szczególnie zależy i gdzie mamy szczególnie wysoko postawione standardy. Czasem możemy rozpoznać, że niektóre z tych standardów dawno już przestały mieć sens, albo że nadmiar kontroli daje efekt odwrotny do zamierzonego i coś potrzebujemy odpuścić po to by właśnie odzyskać kontrolę i poczucie, że zmierzamy dokądś zamiast się szamotać z czymś nieistotnym. Dla "control freaków" retrogradacja w Koziorożcu może więc być trudna, bo kontrola zdaje się wymykać z rąk, ostatecznie jednak chodzi o to by puścić część tego co trzymamy z nawyku po to by lepiej „złapać” to co faktycznie istotne. Czasem możemy widzieć pęknięcia w naszej nieskazitelnej zbroi, która często chroni to co boimy się puścić bez kontroli i pokazać światu – pęknięcia, które okażą się uwalniające i poszerzające naszą życiowa przestrzeń, gdy skorzystamy z nich jako z okazji do rozwoju. 

Po 23 grudnia gdy Merkury przejdzie do Strzelca będziemy dla odmiany konfrontować się z tym obszarem życia, gdzie oczekujemy od siebie i życia samych wielkich efektów, wspaniałych idei, moralnej nieskazitelności i najwyższej jakości doznań ;) Co ciekawe w większości przypadków jest to ten sam obszar życia tylko krok wcześniej: mamy wielką wizję, pragnienie przekraczania granic znanego i tak nam na tym zależy, że zaczynamy być nazbyt kontrolujący i sztywni w tym co robimy, nazbyt przywiązani do efektów i tracimy gdzieś tą pierwotną iskrę entuzjazmu i przygody, która towarzyszyła samej idei. Ten czas będzie powrotem po tą iskrę :) A także rozpoznawaniem, które iskry rozbłysłe w listopadzie były prawdziwe, a które były tylko błędnymi ognikami ;) Podkreślam, że może chodzić o różne obszary życia, bo to nie zawsze będzie kariera czy coś równie ewidentnego, czasem błędne ogniki, zagubione iskry, niepotrzebne usztywnienie i kontrola mogą dotyczyć chociażby obszaru relacji, wizerunku, zdrowia, rozrywek, czy przyjaźni… więcej o tym gdzie u Ciebie ta retrogradacja działa dowiesz się analizując dom(y) w horoskopie urodzeniowym, w których Merkury się cofa. Tą informację znajdziesz też w Astrokalendarzu, wraz z opisem i wskazówkami, oraz z informacjami kolejnych retrogradacjach Merkurego w nadchodzącym roku. Więcej o Osobistym Astrokalendarzu na 2024 dowiesz się tutaj




Gdy Merkury cofa się w swej retrogradacji z Koziorożca do Strzelca możemy się spodziewać nie tylko koniecznych poprawek w podjętych strategiach i planach, ale też co ważniejsze, że może się okazać, że mimo tych poprawek nadal „coś” nie będzie działać i trzeba będzie się cofnąć od tego „jak” coś zrobić do „dlaczego” tak naprawdę chcę to zrobić. Być może część idei, które krystalizowały się w nas pod koniec listopada będzie wymagało rewizji, czasem po to by odrzucić ziarno od plew, a czasem by rozpoznać gdzie idea była dobra, ale potem nasze strategie i działania coraz bardziej nam od niej oddalały i w efekcie nasz wysiłek szedł na coś innego, co uznaliśmy, że trzeba zrobić najpierw lub że jest z jakiegoś powodu niezbędne. Czasem kiedy coś „nie idzie” trzeba sobie przypomnieć dlaczego postanowiliśmy to zrobić i sprawdzić czy ten pierwszy entuzjazm nadal w nas jest i co się z nim stało. Może od początku był ułudą? Może dotyczył czegoś co potem uznaliśmy za mniej istotne? Może był to słomiany zapał, który sam w sobie jest fajnym doświadczeniem, ale nie czymś na czym warto budować wielkie plany na przyszłość? Wracając w przeszłość, szczególnie do natchnień, pomysłów, marzeń które były w nas żywe w listopadzie możemy rozpoznać co tak naprawdę rozbudziło w nas iskrę, nadzieję, entuzjazm – a także co go zgasiło. A jeśli jesteśmy po innej stronie tego procesu i listopad przynosił nam więcej rozczarowań niż nowych zaczarowań, to ten powrót pomoże nam odnaleźć zagubioną gdzieś po drodze ideę, wiarę i nadzieję, coś po co warto wrócić tych parę kroków i obejrzeć na nowo pod innym kontem.





Czas tej retrogradacji to podróż od twórczej restrukturyzacji, brania odpowiedzialności tam gdzie należy ona do nas i puszczania tam gdzie mamy niesłużący nam nawyk kontroli, odpuszczania nieadekwatnych już ambicji, zanurzenia w mrokach Przesilenia i odrodzenia w nich, a także pułapek zyskania nadmiernej pewności co do naszych myśli i pomysłów potem, czasu próby gdy możemy chcieć wyrzucić do kosza wszystkie wyciągnięte wnioski po to by zrobić coś szybko i impulsywnie…. Ale też nieraz nagłej zmiany sytuacji, w której będziemy musieli improwizować i zmieniać plany w samej końcówce roku. Zanurzając się w tym refleksyjnym czasie możemy przeformułować nasze cele, zrozumieć lepiej dokąd zmierzamy, oraz dlaczego to dla nas ważne, poczuć znów iskrę entuzjazmu i nadziei, oraz lepiej wykalibrować nasze kompasy by prowadziły nas gładko przez Nowy Rok :) Duża szansa, że intencje na nadchodzący rok jakie mamy teraz, będą inne już po retrogradacji, ale za to dzięki temu mamy szansę zacząć nowy rok bardziej świadomie skupiając naszą energię na tym co najważniejsze.

Czego Wam z serca życzę! :)



poniedziałek, 11 grudnia 2023

Nów w Strzelcu - 13 grudnia 2023

 



Nadchodzący nów (w nocy z 12 na 13.12, kulminacja o 00:32) otwiera cykl księżycowy, w którym pożegnamy stary rok i rozpoczniemy nowy. W tym roku ten czas przejściowy będzie wyraźniej odczuwany, bo towarzyszyć mu będzie retrogradacja Merkurego, która zacznie się ledwie parę godzin po nowiu (a zakończy się 3 stycznia). Mamy więc przed sobą cykl dedykowany domykaniu spraw, rewizjom naszych celów, odpuszczaniu nieadekwatnych koncepcji i odkrywaniu iskry nowego w nas – a nadchodzący nów będzie niczym fraktal zawierał w sobie cały ten proces w miniaturze :) Ryzykiem tego czasu może być ulegnięcie poczuciu, że coś musimy zrobić szybko, że „nie ma czasu się zastanawiać”, niecierpliwość nie uwzględniająca zmieniających się prądów, co może nas prowadzić do pomyłek, które trzeba będzie później odkręcać lub po prostu do straty czasu na rzeczy, które niedługo okażą się bez znaczenia. Dlatego ważne jest by skupić się na tym co w nas, w co jeszcze wierzymy, w co już nie, gdzie nasze horyzonty były zbyt ograniczone, a gdzie łudziliśmy się iluzją dalekiej perspektywy namalowanej na ścianie ;) Wsłuchanie się w siebie w czasie tego nowiu pozwoli nam przejść bardziej świadomie przez ten cykl przejściowy, domknąć to co już nie jest nasza prawdą, otworzyć drzwi dla nowego i dla przyśpieszenia, które już za rogiem ;)

Nów w Strzelcu opowiada o naszych ideach, światopoglądzie, o tym w co wierzymy, za czym stoimy i co chcemy wspierać w świecie. Jak to nów przynosi najpierw możliwość oddania tego co stare i co już nam nie służy, a potem zaproszenia nowego i przede wszystkim wsłuchania się w siebie by ten nowy wewnętrzny głos usłyszeć. W czasie mocnej zmiany świadomości społecznej (patrz choćby przechodzenie Plutona do Wodnika) to więc jest czas na przejście własnego update’u na dostrojenie się do nowej rzeczywistości i pożegnanie z tymi ideami, które nie służą nam i światu. Jest to czas testu prawdy, ale nie takiego, kiedy innym wytykamy, że się mylą i udowadniamy swoje racje… nów skłania nas do zwrócenia się do wnętrza i zadania sobie wielu kluczowych pytań. Jakiego świata pragnę? Jakie wartości chcę wspierać i za jaką zmianą chcę stać? Jakim życiem chcę żyć? Jakie idee i cele mnie inspirują do działania i do rozwoju? Jak to co robię na co dzień ma się do tych idei? Które działania przybliżają mnie do tych celów, a które oddalają? Które idee brzmią dobrze, ale wcale nie rozpalają mojego serca i motywują do działań? Co tak naprawdę jest zmianą, której chcę służyć? Co nadaje mojemu życiu sens a co jest tylko mało istotnym dodatkiem? To nie są łatwe pytania i nie chodzi o to by od razu znać na nie odpowiedzi lub też by poznać jakieś odpowiedzi „ostateczne”. Przeciwnie, wiele „szybkich” odpowiedzi może się okazać zbyt pochopna (co rychło ujawni Merkury w retro ;) ). Ważniejsze jest to by je sobie zadawać (oraz inne pytania jakie do Was przyjdą) i wsłuchiwać się w to co się w Was pojawia: może słowa, może emocje, może entuzjazm lub opór, a może cisza… Wsłuchując się we własną ciszę, zanurzając w przestrzeni poza racjami i „prawdami”, możemy zacząć odnajdywać nową drogę i nowe podejście do świata, gdzie coraz mniej będzie pewników, a coraz więcej zmian i niepewności, wśród których w każdej chwili na nowo będziemy szukać sensu lub też cieszyć się rozpadem starych sensów ;)

Nów jest czasem uwalniania się od starego (zanim zaprosimy nowe), więc warto przyjrzeć się temu co nas blokuje i co ogranicza naszą wolność. Strzelec uczy nas doświadczania wolności jako nieograniczonej przestrzeni w naszych głowach, szerokich horyzontów, nieskrępowanych przekonaniami marzeń i celów. To nie walka z kimś czy czymś, a widzenie szerzej i otwieranie się na więcej i na Innych.

Kolejnym darem, który może nam przynieść ten czas to rozpoznawanie, które z naszych idei i celów były zbyt wielkie, zbyt rozdęte, zbyt dalekie od tego co naprawdę się dzieje w naszym życiu i czym żyjemy i wielka ulga, gdy te przesadne zobowiązania i oczekiwania wobec siebie i świata odpuszczamy. Z tego płynie wolność otwierania się na nieznane, na to co faktycznie jest naszą ścieżką, wolność dania sobie czasu na wewnętrzne poszukiwania i na nie wiedzenie od razu dokąd zmierzamy. Wolność podążania bezdrożami z zaufaniem, że doprowadzą nas one do czegoś bezcennego.

Nie zawsze ten czas będzie łatwy, czasem możemy czuć irytacje lub pogubienie, ale wszystko to są drogowskazy pokazujące nam gdzie potrzebujemy się zatrzymać, wrócić do tego co w nas prawdziwe, dać sobie prawo do wewnętrznego wzrastania zanim pojawią się zewnętrzne działania.

A jeśli ten czas obdarzy nas ważnymi wglądami i pomysłami, to zasiejmy je jak ziarenko w sobie i obserwujmy co z nich będzie wyrastać przez najbliższy cykl, a dopiero potem będzie czas na przesadzanie tego co szczęśliwie wyrosło do wielkiej donicy zewnętrznego świata :)

To może być niezwykle płodny, owocny i jednocześnie wyzwalający czas i tego Wam właśnie życzę!


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.