poniedziałek, 13 lipca 2020

Niebieski Nów w Raku - 20 lipca 2020



Przed nami niebieski nów w Raku – niebieski w sensie astrologicznym, co moim zdaniem jest dużo istotniejsze niż inne rozumienie „niebieskości”, o czym piszę tutaj. Znaczenie takiego niebieskiego nowiu i jego wyjątkowość wypływają z tego, że jest to drugi pod rząd nów w tym samym znaku. Standardowo każdy kolejny nów ma miejsce w kolejnym znaku, przez co w ciągu roku doświadczamy wszystkich 12 nowiowych transformacji. Jednak co ok. 3 lata mamy do czynienia z takim dodatkowym, „nadprogramowym” nowiem, w znaku wydawało by się dość „losowym” ;). Możemy to odczytać, że tematy związane z danym znakiem są tak istotne, że wymagają podwójnego oczyszczania w energii nowiu, oraz że czas pomiędzy tymi dwoma nowiami jest szczególnie istotny w tym procesie. O niebieskim nowiu można też powiedzieć, że jest szczególnie mocny i często wnosi przełomowe wydarzenia (patrz lista dat z przeszłości na dole tego tekstu).

Drugi nów w Raku powtarza te same tematy co ten miesiąc temu, więc teoretycznie mogłabym tylko powtórzyć poprzedni tekst… są jednak dwie zasadnicze różnice. Po pierwsze wątki otworzone poprzednim nowiem w Raku, związane m.in. z naszą rodziną, przodkami, Matką Ziemią, ale też pojęciem domu, tym w przestrzeni i tym w nas samych, miały cały miesiąc by się rozwijać i wybrzmiewać, a ten nów będzie czasem dopełniania tego procesu. Patrzymy więc na te same wątki już z innego miejsca. Poniżej wkleję fragmenty z poprzedniego opisu, które są uniwersalne i Ty czytając je możesz zobaczyć na ile w tym czasie zmieniła się Twoja perspektywa, czy nadal budzi on w Tobie te same odczucia, czy może dostrzegasz w nim już coś nowego?

Drugi powód odmienności tego nowiu jest taki, że jest on częścią gorącego okresu na niebie i podbija też inne wątki. W newsletterze na ten tydzień opisywałam jak tydzień przed nowiem będzie sztafetą ważnych wydarzeń aktywowanych przez Słońce ustawiające się po kolei naprzeciwko planet zgrupowanych w Koziorożców, które są najważniejszymi rozgrywającymi tego wyjątkowego roku 2020, a więc Jowisza, Plutona i Saturna. Nów wydarzy się kiedy Słońce będzie niemal idealnie naprzeciwko Saturna, co podkreśli wyzwania tego czasu związane z odpowiedzialnością, oraz napięcia na linii jednostka – władza (autorytet, przełożony, organizacja, ale też np. ojciec), oraz ego – ograniczenia. Może to nie być zbyt miły czas, energię możemy mieć nawet jak na nów bardzo niską, a wymagania świata materii i struktur mogą nas szczególnie przytłaczać. Jednocześnie jest to ważny czas na przewartościowanie swoich priorytetów, wzięcie odpowiedzialności za siebie i rzeczywistość, którą tworzymy, oraz na porozmawianie z naszym wewnętrznym krytykiem i przyjrzenie się temu jak możemy z nim lepiej współpracować. Jest to czas, kiedy możemy doświadczać zwątpień, trudnych myśli, słabości i łatwo możemy wchodzić w podważanie naszej wartości i skuteczności, a to wszystko są sygnały do tego by się zatrzymać i wziąć głęboki oddech. Zamiast podważać siebie (i innych) warto w tym czasie zobaczyć, gdzie wymagamy od siebie zbyt dużo, gdzie tracimy zbyt wiele energii i jak możemy lepiej zadbać o regenerację. Krytyczne myśli mogą też być impulsem by podążyć w stronę praktycznej rewizji naszych działań i planów, do odrzucenia tego co nadmiarowe i nierealne, oraz do przekucia tego co priorytetowe na konkrety. Co by się nie dział warto być dla siebie w tym czasie wyrozumiałym i dbać o regenerację ciała, zwłaszcza o plecy i kręgosłup. Czasem trzeba coś „przebudować” na poziomie naszej fizycznej struktury by energia znów zaczęła płynąć i być może ten czas pokaże nam jak to zrobić (masaż, ćwiczenia, głęboka medytacja, coś innego?).

Ok, wracając do ogólnego opisu nowiu w Raku, podobnego do tego co miesiąc temu ;) Nów ten jest czasem powrotu do naszej emocjonalnej natury, czasem oczyszczania emocjonalnego i odkrywania tego co w nas najgłębsze i najprawdziwsze. Potrzeba głębokiego oczyszczenia i odrodzenia skłaniać nas będzie do zwrócenia się do wnętrza i odrzucenia wszystkiego co nam przeszkadza w pełni poczuć swoje ciało i głos serca. Kontaktujemy się teraz z naszą delikatnością, wrażliwością, opiekuńczością i potrzebą bycia zaopiekowanym. Ważne stają się więzi rodzinne, odkrywanie przeszłości, uzdrawianie historii rodzinnych, uwalnianie emocji związanych dawnymi traumami, nie tylko osobistymi, ale także rodzinnymi, czy z trudnymi doświadczeniami kobiet na przestrzeni wieków. Odkrywanie kobiecej mocy, spotkania z kobietami, uszanowanie ich i docenienie tego co wnoszą. Docenienie jakości księżycowych takich jak wrażliwość, receptywność, opiekuńczość, delikatność, zmienność. Szczególne znaczenie ma w czasie tego nowiu relacja z własną matką i kontakt ze swoją Wewnętrzną Matką. Wszystko czego nie dostaliśmy od rzeczywistej matki i czego potrzebujemy możemy sobie dać sami: miłość, uwagę, opiekę, czułość, docenienie… To dobry moment by sprawdzić jaką matką jestem dla siebie. Czy szukam „matek” na zewnątrz, a może sam „matkuję” innym zamiast dać uwagę sobie?

Kolejny ważny wątek to nasz kontakt z Matką Ziemią, która nas karmi, naturą, której jesteśmy częścią, rodzinną krainą, a także cała planetą – i na uhonorowanie jej! To dobry moment na spotkanie z naturą, dotknięcie Ziemi, poczucie jak płynie do nas karmiąca, matczyna energia z jej trzewi... ale także na wyrażenie naszej miłości i szacunku dla niej!

Gdy już czujemy uziemienie, to dobry moment by w czasie tego nowiu po prostu wsłuchać się w głos serca i pozwolić sobie na odczuwanie w pełni. Niech emocje płyną przez nas bez przymusu nazywania ich, bez cenzury i oczekiwań. Dajmy im się poprowadzić do źródła. Może dotrzemy do wewnętrznej ciszy, a może do stłumionego dotąd szlochu. Mogą pojawić się historie z przeszłości, wizje czegoś co wykracza poza naszą historię osobistą, ważne informacje. To czas kiedy możemy dotrzeć do samego źródła naszego istnienia, do tej pierwszej kropli miłości. Księżyc jest mocny we własnym znaku, to jest nów w czasie którego wraca do domu, a my w raz z nim. Do domu, który jest zawsze w nas.

Domykamy już ten miesiąc powrotu do domu! Zobacz jaką drogą przeszłaś/przeszedłeś przez ten czas, co jeszcze potrzebuje uwagi, czym dla Ciebie dzisiaj jest powrót do domu? Czy potrafisz się w już w pełni rozgościć w tej nowej przestrzeni?

Pięknego czasu powrotu i domykania przeszłości Wam życzę! :)

Powiązane teksty:

  • list do Mamy / Taty - praktyka, która do mnie przyszła w tym czasie - tutaj
  • o smutku - tutaj
  • o tym jak Kopciuszek połączył do co od Matki z tym co od Ojca i odrodził się z Ciemności - tutaj


czwartek, 2 lipca 2020

Pełnia w Koziorożcu: 5 lipca 2020


Pełnie w Koziorożcu przynoszą często punkty zwrotne lub wglądy w tematach związanych z naszymi sprawami zawodowymi, celami, drogą życiową, a także w temacie koniecznej równowagi między karierą a życiem rodzinnym i emocjonalnym. Każda pełnia to czas nasilenia pewnych napięć, tak by mogły one dojść do naszej świadomości i zostać rozwiązane, zaś pełnia w Koziorożcu wynosi temat napięcia na osi kariera – rodzina właśnie, ale też: odpowiedzialność za innych vs nasze własne potrzeby, sprawczość vs wrażliwość, bycie „twardym” i konsekwentnym w działaniu vs dbanie o siebie i o innych, struktury na których możemy polegać vs potrzeby, które się w tych strukturach nie mieszczą… etc. Wzmacnia te procesy z jednej strony Merkury retrogradujący w Raku dodający znaczenia temu co związane z rodziną, przeszłością, korzeniami, Ziemią, ale też z naszą wrażliwością i potrzebami emocjonalnymi, z drugiej zaś zgromadzenie planet w Koziorożcu (potrójna koniunkcja, o której pisałam m.in. w tym tekście), które jest głównym "game changerem" tego szczególnego roku.

Mamy więc restrykcje, ograniczenia, napięcia związane z fundamentalnymi zmianami w świecie zewnętrznym i jednocześnie szczególnie delikatny i introwertywny czas w świecie wewnętrznym. Możemy się spotkać z poczuciem napięcia pomiędzy ograniczeniami świata zewnętrznego, procesami globalnymi, poczuciem odpowiedzialności za nasze życie i za świat w którym żyjemy, a doświadczeniem naszej własnej delikatności, potrzeb emocjonalnych, wrażliwości w spotkaniu z bolesnymi aspektami dziejącego się procesu przemiany. Koziorożec to znak, który uczy nas jak od siebie wymagać więcej, jak „stawać na wysokości zadania”, jak przyjmować odpowiedzialność za swoje życie i za rzeczywistość w której żyjemy – i to są bardzo ważne jakości, które są potrzebne zawłaszcza wtedy gdy pojawiają się wyzwania. Z drugiej jednak strony jeśli chcemy stawać do wyzwań, osiągać cele czy radzić sobie z tym co trudne, a nie mamy wsparcia tym co symbolizuje znajdujący się po przeciwnej stronie zodiaku Rak, jeśli nie czujemy połączenia z tym co nas karmi, odżywia, jesteśmy odcięci od uczuć, od naszych korzeni, od relacji z wspierającymi bliskimi i z tym co nazywamy Wewnętrznym Dzieckiem – wtedy łatwo o wypalenie. Pełnia uczy, że oba te bieguny są konieczne dla naszego zdrowia i spełnienia, oraz pokazuje to co wymaga uwagi i zaopiekowania.

Ta pełnia może więc nam trochę wywrócić priorytety, pokazać gdzie nadużywamy samych siebie, ale też gdzie nie stajemy do wyzwań rzeczywistości, gdzie nie bierzemy odpowiedzialności za swoje życie, potrzeby, kierunek w którym chcemy podążać. Przebiegunowanie może być tym silniejsze, że tej pełni towarzyszyć będzie zaćmienie Księżyca (u nas niewidoczne). Może się zdarzyć tak, że doświadczymy chwilowego „zaćmienia”, czyli odcięcia od siebie i swoich potrzeb, ale nawet jeśli tak się zadzieje, to dzięki temu będziemy mogli wyraźniej zobaczyć jakie wzorce powtarzamy i co potrzebujemy zmienić.

W czasie pełni w Koziorożcu na pierwszy plan wysuwa się nasza życiowa i zawodowa droga. Żeby wiedzieć dokąd zmierzamy musimy wiedzieć skąd pochodzimy, by piąć się wzwyż potrzebujemy mocnych korzeni. O tym właśnie jest ta pełnia. To dobry czas na to by szukać równowagi, dać uwagę zarówno naszym dążeniom, jak i korzeniom – zobaczyć jak jedno wynika z drugiego i uznać zarówno przeszłość jak i przyszłość, do której dążymy.

Symbolem, z którym warto w tym czasie popracować jest drzewo. Silne korzenie potrzebne do tego by wzrastać. Trzymanie pionu, który pozwala nam łączyć przeszłość z przyszłością, czerpać zarówno z zasobów ziemi, jak i nieba. W medytacji, czy pracy z ciałem możesz skupić się na kręgosłupie (podporządkowanemu znakowi Koziorożca) i poczuć jak soki z ziemi płyną przez niego w górę, poczuć oparcie jakie daje twemu ciału. Możesz go lepiej poczuć stając na palce i mocno opadając ma pięty. Kręgosłup jako filar ciała, drzewo jako Axis Mundi, stają się punktem wyjścia do pytania o to, co jest w Twoim życiu głównym filarem, co jest najważniejsze, co łączy przeszłość z przyszłością i wyznacza Twoją drogę. Jeśli już wiesz co jest twoją drogą i osią, czas pełni w Koziorożcu jest idealny na to by zaplanować kolejne kroki na tej drodze, podjąć ważne decyzje, wypowiedzieć intencję na najbliższy czas, afirmować i wizualizować dalszą drogę oraz uziemić plany w konkretnych działaniach. To dobry czas na poszukanie struktury w życiu, przyjęcie na siebie odpowiedzialności za własne wybory i odcięcie się od rodzinnych wzorców mówiących kim mamy być i co mamy robić. Podążanie własną ścieżką nie oznacza odcięcia się od korzeni, natomiast wymaga przyjęcia pełni odpowiedzialności za siebie. Korzenie to punkt wyjścia w naszej drodze życia, bez którego tracimy poczucie kierunku i miotamy się zmieniając wciąż punkty odniesienia. Czas tej pełni to moment na skontaktowanie się z naszymi najważniejszymi punktami odniesienia, na uświadomienie sobie drogi, którą już przeszliśmy, zobaczenie i poczucie tej co jest przed nami.



Powiązane teksty:

  • o tym czemu służą błędy i jak się do nich ma miłość do siebie - tutaj
  • o tym jak płynąć z nurtem życia, zamiast stawiać tamy wymagań ;) - tutaj
  • o poszukiwaniu przodków - tutaj

Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni, czyli o 06:44 w niedzielę rano. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać świeże newsy o tym co na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera! Zapisy na pod tym linkiem

A dla spragnionych pełniejszych cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium tutaj

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Mars w Baranie: 28 czerwca 2020 - 6 stycznia 2021




W niedzielę Mars wypłynął z sennych Ryb i przeszedł do zdecydowanego Barana! W tym znaku jest bardzo silny, może nawet za bardzo ;) To dobra wiadomość jeśli czekaliśmy na impuls do działania, choć póki Merkury retrograduje w Raku nasz intelekt może nie nadążać i warto poczekać z działaniami formalnymi, podpisywaniem umów czy np. odpalaniem nowych stron. Mars natomiast sprzyja konfrontacji z tym wszystkim co nam dotąd stało na drodze, przedzieraniu się przez dżunglę wyzwań i wszystkiemu co wymaga odwagi, siły przebicia. To co szczególnie ważne to to, że tym razem Mars będzie w Baranie nieco ponad pół roku, a nie jak zazwyczaj półtora do dwóch miesięcy – a to w związku z jego retrogradacją w tym znaku, której możemy się spodziewać na jesieni. Jest to ważny sygnał od kosmosu, że temat energii, odwagi, pewności siebie w działaniu, siły przebicia czy też asertywności, ale też mądrego zarządzania naszą energią i radzenia sobie z tematem złości czy frustracji, gdy coś nam stoi na drodze, jest nam z jakiegoś powodu teraz szczególnie potrzebny. Pierwszy etap, przed retrogradacją będziemy odkrywać jak ta energia w nas działa, jak to jest pójść za nią, czasem też jak to jest gdy zagalopujemy się za daleko lub gdy pojawia się w nas lęk przed własną siłą, „egoizmem”, czy agresją. W kolejnym etapie retrogradacja pozwoli nam wejść głębiej w te tematy, o tym jednak będę pisać później. Ważne jest jednak to, że tam gdzie zagalopujemy się za daleko prawdopodobnie trzeba będzie się cofnąć, więc zamiast wywracać życie do góry nogami lepiej skorzystać z wsparcia Marsa w Baranie do tego, żeby mocno popchnąć sprawy, które już od dawna nam zalegały i do sięgnięcia po cele, które od dawna nam przyświecały choć dotąd brakowało nam odwagi czy determinacji. Całe pół roku z Marsem w Baranie to czas kiedy na prawdę możemy ostro pogalopować do przodu (nawet jeśli retrogradacja trochę nam zapętli ścieżki ;) ) i im bardziej świadomie ukierunkujemy tą energię tym lepiej.

Tak więc Mars w Baranie niesie ze sobą dużo energii do ruchu i do działania, dużo spraw możemy popchnąć do przodu, więcej zacznie się dziać… :) Mars doda nam mocy, chęci walki o swoje, asertywności, ale także rywalizacyjności i agresywności. Czyli z jednej strony dobrze, bo ja się przestanę patyczkować i zacznę w końcu aktywnie działać i walczyć o swoje, z drugiej źle, bo inni też to zaczną robić i możliwe, że pojawią się konflikty interesów ;) Wszystkim będzie się bardziej śpieszyć, możemy działać zbyt pochopnie, bez zastanowienia. Ogień w nas będzie domagał się wyrażenia w działaniu i nie koniecznie musi być to działanie o głębokim sensie. Warto dać sobie możliwość wyrażenia tej energii, jak nie w sprawach zawodowych, czy w realizacji swoich marzeń i pasji, to w sporcie. Energia stłumiona pod kocem rutyny i nudnych powinności będzie buzować i wybuchać kłótliwością i drażliwością. To jest czas kiedy ciężko nam będzie dostosować się do innych, słuchać poleceń i działać zespołowo. Jesteśmy teraz samotnymi Wojownikami i Wojowniczkami nakierowanymi na jeden cel i lepiej by nam nikt nie przeszkadzał, bo może oberwać ;) O ile tylko dany naszym wewnętrznym wojownikom godne ich zadania, oraz będziemy szanować innych wojowników na drodze, czas ten będzie bardzo efektowny i pozwoli nam pokonać niejedną bestię i zdobyć niejedno złote runo :)

Niestety na arenie międzynarodowej Mars w Baranie może przyczynić się do zaostrzenia konfliktów i działań wojennych. Także w nas samych będzie to czas wzmożonej pracy z tematem własnej agresji, tego kiedy przekraczamy granice innych i jak być autentycznie asertywnym. Pracując z wewnętrznymi konfliktami i będąc uważni na to gdy sami tłumimy swoją energię i jak to się przekłada na tendencje agresywne wobec innych i wnosząc świadomość w te tematy możemy dołożyć swój kawałek do pokoju na świecie.

Mars w Baranie wymaga dużo świadomości, bo łatwo możemy przeszarżować. Ważne by dawać mu przestrzeń, by nie hamować energii, która w nas buzuje, ale by świadomie wybierać dla niej ujścia. Dlatego na początku tego okresu warto sobie wyznaczyć jeden lub parę ambitnych celów, oraz pomyśleć o jakichś wyzwaniach sportowych :) Po okresie rybiego zawieszenia Mars w Baranie może dać przypływ optymizmu i witalności, oraz wiarę w to, że wszystko jest możliwe. Wielu pięknych zwycięstw życzę wszystkim Wojowniczkom i Wojownikom i niech moc będzie z Wami! :)

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Retrogradacja Merkurego w Raku: 18 czerwca - 12 lipca 2020




Początek retrogradacji Merkurego w Raku zbiegł się z końcówką retrogradacji Wenus oraz z nowiem/zaćmieniem/przesileniem, które to wydarzenie, również podkreślało znaczenie znaku Raka. Zaczynając jednak od Wenus – tak wiem, że to niefajnie, kiedy czekając na koniec jednej retrogradacji dochodzi nam druga ;) Choć osobiście nawet tak wolę jak retrogradacje się kumulują w pełne mocy okresy wewnętrznej transformacji, zamiast rozlewać po cały roku :) Teraz jesteśmy w ciągu tygodnia połączonej retrogradacji Merkurego i Wenus, plus jeszcze trzy planety dalsze (Jowisz, Saturn i Pluton), a jutro rano dojdzie do nich jeszcze Neptun – czyli 6 planet w retrogradacji, zdecydowanie istotny czas :) Wenus wyjdzie z retro już w czwartek rano, więc ten najmocniejszy okres nie potrwa już długo, zaś co może być ważne retrogradacja Merkurego będzie poruszać nieco inne obszary niż te aktywowane przez Wenus, więc możemy się w czwartek spodziewać istotnego domknięcia w tematach związanych z Wenus. Często bywają to tematy relacyjne, oraz te opisywane w tym tekście, ale też ważne jest jaki obszar w naszym horoskopie urodzeniowych Wenus przemierzała – posiadacze Astrokalendarza na ten rok mogą sprawdzić stosowne opisy :) Merkury natomiast będzie aktywował inny obszar, więc możemy poczuć jak w jednej sferze życia nam się uspokaja, a w innej pojawiają się tematy do rewizji.

Jak już pisałam w tekście o nowiu, przed nami wyjątkowy cykl księżycowy rozpoczynający się i kończący nowiem w Raku (zazwyczaj każdy kolejny nów jest w kolejnym znaku). Oznacza to, że tematy związane z tym znakiem są w tym roku mocno podbite, a nadchodzące tygodnie będą szczególnym „okienkiem” w czasie, służącym na domknięcie emocjonalnych i rodzinnych spraw z przeszłości. Merkury retrogradujący również w tym znaku będzie tu dla nas wielką pomocą, a także dodatkowym bodźcem, by to co ważne na ten czas nam nie umknęło w wakacyjnym rozprężeniu ;) Śmiało można powiedzieć, że podwójne nowie w Raku i ta retrogradacja są „o tym samym”, więc możecie mieć poczucie, że w tym tekście trochę będę powtarzać co pisałam o nowiu. Nów był czasem otwarcia tego co potrzebuje uzdrowienia, uwagi, ukochania w nas, w naszej historii rodzinnej, w relacji z naszym Wewnętrznym Dzieckiem. Być może zrobiliśmy w tym czasie już ważny krok w obejmowaniu tych tematów, być może tylko otworzyliśmy te drzwi lub przyjęliśmy pierwsze informacje, tak czy inaczej retrogradujący Merkury będzie przez najbliższe tygodnie pomagał nam schodzić coraz dalej w przeszłość i jak po nici Ariadny zanurzać się coraz głębiej w Labiryncie. Jest to bardzo dobry czas na terapię, działania takie jak regresing, czy ustawienia rodzinne, wszystko co czujemy, że jest nam potrzebne by przejść ten Labirynt, dotrzeć do źródła i wydobyć utkniętą w przeszłości moc. To jest też czas honorowania naszych korzeni, przyjmowania ich takimi jakie są, poznawania ich, czucia połączenia z ziemią przodków i z Ziemią w ogóle. Jeśli czujesz, że w tych tematach masz coś ważnego do zrobienia, ten czas wychodzi Ci naprzeciw :) Ważne są również wątki przyjmowania siebie jako Dziecka, z całą naszą wrażliwością, delikatnością, potrzebami, z wszystkimi cechami, które kiedyś może odrzuciliśmy, oceniliśmy, a raczej poszliśmy za czyimś odrzuceniem i osądem (o tym jest ten mój tekst). Cały ten miesiąc jest miesiącem powrotu do Domu i odkrywania czym ten Dom dla nas naprawdę jest. Czy potrafimy trzymać dla samych siebie przestrzeń także kiedy coś nam nie wychodzi? Kiedy jesteśmy smutni, źli, sfrustrowani, zmęczeni? Czy potrafimy zadbać o nasz wewnętrzny dom, nawet gdy nikt inny o niego nie dba? Retrogradacja Merkurego może być dla nas takim właśnie nauczycielem pokazującym nam to wszystko na czym chcieliśmy się oprzeć, a co od nas nie zależy i co tak naprawdę tylko odbiera nam moc zamiast ją dawać… ale by to odkryć musimy odrzucić wszystkie protezy „Domu” i wrócić tam gdzie sami siebie kiedyś zostawiliśmy… by na nowo siebie odnaleźć <3


Obszar w horoskopie urodzeniowym gdzie znajduje się u nas znak Raka (niezależnie od tego czy mamy tam Słonce czy inne obiekty), pokazuję tą sferę życia, w której jesteśmy szczególnie wrażliwi, emocjonalni, a także troskliwi. Właśnie tam będzie w najbliższych tygodniach „zaglądać” Merkury, dlatego tak ważne jest to by być dla siebie w tym wszystkim bardzo troskliwym i uważnym. Dotykamy naszego „miękkiego podbrzusza”, gdziekolwiek ono się u nas znajduje ;) Tego co łatwo urazić, zawstydzić, dotknąć. Bądźmy szczególnie uważni na nasze emocje, reakcje z ciała, oraz na ruchy obronne, które mogą „same” się uaktywnić takie jak wycofywanie się do skorupki, czy używanie szczypczyków ;) Typowym dla Raków sposobem na radzenie sobie z własną delikatnością, jest też kompulsywne opiekowanie się delikatnością cudzą – tak jakby to mogło jakoś magicznie się przenieść na nas ;) Jeśli więc chowamy się przed światem lub jesteśmy bardziej niż zazwyczaj złośliwi czy też nadopiekuńczy to są ważne sygnały, że gdzieś coś nas mogło zaboleć i warto się przyjrzeć temu co to jest.

Skupiam się tutaj na tym co szczególnego wnosi ta retrogradacja Merkurego i jakie drzwi przed nami otwiera, warto jednak pamiętać o tym, że jak zawsze możemy mieć w tym czasie różne zawirowania w temacie komunikacji, logistyki, zakupów, czy technologii ;) Poniżej standardowy zestaw porad retrogradacyjnych z Astrokalendarza:

„W tym czasie nastąpi retrogradacja Merkurego co sprawi, że wiele spraw będzie iść wolniej niż byśmy chcieli i trzeba będzie wprowadzić niezbędne poprawki, a czasem duże zmiany w planach. Mogą nastąpić opóźnienia, pomyłki, nieporozumienia, problemy z transportem i komunikacją. Dobry czas na powrót do spraw z przeszłości i na wprowadzanie korekt, a także na rewizję w opisanych wyżej tematach. Gorszy na ruszanie nowych projektów, podpisywanie umów i robienie poważniejszych zakupów.”

Tradycyjnie warto więc czytać ważne dokumenty parę razy przed podpisaniem, zastanowić się parę razy przed większym zakupem, przed wyjściem z domu sprawdzać czy wszystko mamy, robić backupy tego co dla nas ważne, no i najlepiej ważniejsze ustalenia mieć na piśmie, a nie na gębę ;) Warto też pomyśleć parę razy i doczytać treści przed skomentowaniem czy udostępnieniem w porywie emocji, byśmy potem nie musieli się wycofywać rakiem ;)

Nawet jednak gdy przydarzą się nam jakieś typowe „retrogradacyjne przygody” to pamiętajmy by być w tym dla siebie (i innych) dobrym i opiekować się sobą najlepiej jak potrafimy – bo to tego dotyczy ten test, a inne sprawy są tak naprawdę drugorzędne.

Pięknego czasu podróży przez Labirynt do Domu!

Powiązane:

  • o kończącej się retrogradacji Wenus przeczytasz tutaj, a o ostatnim nowiu tutaj
  • Osobisty Astrokalendarz 2020, w którym możesz sprawdzić jakie sfery życia będzie aktywować u Ciebie ta retrogradacja (i inne w tym roku ;) ) oraz przeczytać bardziej szczegółowy opis - tutaj
  • o genealogii, czyli podążaniu za nicią przodków pisałam tutaj
  • tekst o odrzuceniu i o tym jak odrzucamy samych siebie - tutaj i jeszcze ten wiersz o tym jak odrzucamy siebie w relacjach

  • Tych co pragną więcej informacji, prognoz na każdy tydzień by Moonset zapraszam do Moonset Newslettera :)

poniedziałek, 15 czerwca 2020

Nów w Raku - Przesilenie i Zaćmienie Słońca - 21 czerwca 2020



Nadchodzący nów w Raku zdecydowanie będzie na miarę naszych wyjątkowych czasów ;) Po pierwsze będzie miał miejsce w czasie Letniego Przesilenia, parę godzin po tym jak Słonce przejdzie do Raka rozpoczynając tym samym astronomiczne lato :) To bardzo ciekawe połączenie, kiedy te dwa wydarzenia się łączą, bo samo przesilenie ma dynamikę bardzo ognistą – to czas triumfu Światła, jasności, czas świętowania, tańców, śpiewów, wianków i ekscesów ;) A tymczasem nów w Raku kieruje nas bardziej do wnętrza, do tego co w nas delikatne i czujące. Oznaczać to może, że w tym roku Przesilenie bardziej będzie sprzyjać bardziej intymnemu świętu, takiemu, w którym dajemy przestrzeń na różne odczucia, na bliskość, na zanurzeniu w sobie, w Wodzie, w ciszy. Takiemu, w którym ważne jest nasze połączenie z Matką Ziemią, z żywiołem Wody, z naszą wrażliwością, czułością, opiekuńczością wobec siebie i innych istot – bo to są właśnie te jakości, które teraz potrzebują być oświetlone tą wielką przesileniową jasnością, wyniesione na piedestał, celebrowane i sławione w pieśniach :) Wszystkie te jakości, jak również nasze połączenie z rodziną i rodem, w ciągu najbliższego miesiąca będą szczególnie istotne nie tylko dlatego, że wraz z przesileniem Słońce zacznie swój pobyt w znaku Raka, ale też dlatego, że czeka nas wyjątkowe zjawisko, które nazywam astrologicznym niebieskim nowiem, czyli dwoma nowiami pod rząd w tym samym znaku! Coś takiego wydarza się raz na ok. 3 lata, lecz za każdym razem „kosmos” wskazuje przy tym inny znak, którego przekaz ma zostać powtórzony. Coś jak lekcja, która jest dla nas wszystkich tak ważna, że aż konieczna jest powtórka, by nikomu nie umknęło ;) Niebieskim nowiem w rozumieniu astrologicznym będzie dopiero kolejny nów, z mojego doświadczenia jednak oba takie powtórzone pełnie lub nowie mają duże znaczenie, są jak klamra, która spina bardzo ważny okres rozwoju we wskazanym obszarze. Więcej o niebieskich nowiach i pełniach pisałam tutaj. Jakby tego było mało jeszcze przez trzy tygodnie będzie nam towarzyszył Merkury retrogradujący również w tym znaku – kolejna informacja: „hej, tutaj! -tu jest coś ważnego do zobaczenia, uzdrowienia, objęcia w sobie”. Czeka nas więc bardzo ważny miesiąc, a by jeszcze dodać do tego jeden wykrzyknik nadchodzący nów będzie połączony z obrączkowym zaćmieniem Słońca! ;) (w Polsce widocznym częściowo w Bieszczadach) Ok, czyli podsumowując: Słońce w swoim szczycie, metaforycznej „pełni”, triumfie łączy się z Księżycem w nowiu we wrażliwym Raczku tak ściśle, że tenże Księżyc przez chwilę je przesłania. Ileż tu znaczeń! :) Światło i Ciemność, pełnia i nów, Ogień i Woda, dzielenie się swoim światłem i obejmowanie swojej wrażliwości, świadomość i intuicja, odwaga i delikatność, świadomość i życie – wszystkie te pozornie spolaryzowane jakości łączą się w jedno, mieszają, pokazują jak już bardzo nasze dualne koncepcje nie wystarczają w opisie świata, w którym żyjemy i jak ważne jest ponowne połączenie tego co rozdzielone. Z poziomu rozumu to wszystko co opisuję nie trzyma się zbytnio tak zwanej kupy: jak nów, to co znowu za „pełnia”? Jak triumf światła, to co za zaćmienie? Hej, albo jedno, albo drugie! Otóż, nie ma już tak łatwo ;) Co więcej nadchodzący nów mocno pokazuje nam, że odwaga i wrażliwość są ze sobą nierozwiązalnie połączone, że bez wrażliwości nie ma kreatywności, że to co ocenialiśmy dotąd jako słabość może być naszą największą siłą. To więc czas kiedy łączy się w nas to co zmienne – nasze emocje, doświadczenia, procesy reprezentowane przez Księżyc i to co niezmienne – nasza świadomość, nasza istota, Ja – reprezentowane przez Słońce. Odradzamy się niczym Księżyc skąpani w blasku najjaśniejszego Słońca. Uwalniamy emocje i przeszłość pozwalając jednocześnie by Słońce napełniało nas światłem. Jesteśmy jednocześnie w naszej największej wrażliwości i w naszej największej mocy – to jest w tym wszystkim najpiękniejsze…

Nów w Raku jako taki jest czasem powrotu do naszej emocjonalnej natury, czasem oczyszczania emocjonalnego i odkrywania tego co w nas najgłębsze i najprawdziwsze. Potrzeba głębokiego oczyszczenia i odrodzenia skłaniać nas będzie do zwrócenia się do wnętrza i odrzucenia wszystkiego co nam przeszkadza w pełni poczuć swoje ciało i głos serca. Kontaktujemy się teraz z naszą delikatnością, wrażliwością, opiekuńczością i potrzebą bycia zaopiekowanym. Ważne stają się więzi rodzinne, odkrywanie przeszłości, uzdrawianie historii rodzinnych, uwalnianie emocji związanych dawnymi traumami, nie tylko osobistymi, ale także rodzinnymi, czy z trudnymi doświadczeniami kobiet na przestrzeni wieków. Odkrywanie kobiecej mocy, spotkania z kobietami, uszanowanie ich i docenienie tego co wnoszą. Docenienie jakości księżycowych takich jak wrażliwość, receptywność, opiekuńczość, delikatność, zmienność. Szczególne znaczenie ma w czasie tego nowiu relacja z własną matką i kontakt ze swoją Wewnętrzną Matką. Wszystko czego nie dostaliśmy od rzeczywistej matki i czego potrzebujemy możemy sobie dać sami: miłość, uwagę, opiekę, czułość, docenienie… To dobry moment by sprawdzić jaką matką jestem dla siebie. Czy szukam „matek” na zewnątrz, a może sam „matkuję” innym zamiast dać uwagę sobie?

Kolejny ważny wątek to nasz kontakt z Matką Ziemią, która nas karmi, naturą, której jesteśmy częścią, rodzinną krainą, a także cała planetą – i na uhonorowanie jej! To dobry moment na spotkanie z naturą, dotknięcie Ziemi, poczucie jak płynie do nas karmiąca, matczyna energia z jej trzewi... ale także na wyrażenie naszej miłości i szacunku dla niej!

Gdy już czujemy uziemienie, to dobry moment by w czasie tego nowiu po prostu wsłuchać się w głos serca i pozwolić sobie na odczuwanie w pełni. Niech emocje płyną przez nas bez przymusu nazywania ich, bez cenzury i oczekiwań. Dajmy im się poprowadzić do źródła. Może dotrzemy do wewnętrznej ciszy, a może do stłumionego dotąd szlochu. Mogą pojawić się historie z przeszłości, wizje czegoś co wykracza poza naszą historię osobistą, ważne informacje. To czas kiedy możemy dotrzeć do samego źródła naszego istnienia, do tej pierwszej kropli miłości. Księżyc jest mocny we własnym znaku, to jest nów w czasie którego wraca do domu, a my w raz z nim. Do domu, który jest zawsze w nas.

Otwieramy miesiąc Raka, czas powrotu do domu <3 Ten nów może nam pokazać, co jeszcze potrzebujemy w sobie, w swoim ciele, emocjach, historii objąć by móc czuć się wszędzie jak w domu. Co jeszcze potrzebujemy pożegnać, by w pełni ugościć siebie w sobie. Kolejny drugi – niebieski – nów w Raku będzie domknięciem tych wszystkich historii, finałem tej podróży.

Już czas na powrót do domu! :)




Powiązane teksty:

💧 jak ktoś czuje wezwanie do poszukiwania i uhonorowania swoich przodków to tutaj pisałam niegdyś więcej o tym jak to robić i dlaczego - tutaj

💧 o naszych emocjach jako o nurcie życia, który przez nas przepływa - tutaj

💧 o niebieskich pełniach i nowiach - tutaj

💧 o kończącej się już retrogradacji Wenus: tutaj



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o 08:41 w niedzielę rano. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać świeże newsy o tym co na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera! Zapisy na pod tym linkiem

A dla spragnionych pełniejszych cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium tutaj

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Pełnia w Strzelcu z zaćmieniem Księżyca - 5 czerwca 2020




Pełnie w Strzelcu zazwyczaj są optymistycznym i pobudzającym do działania czasem. W tym roku pełnia ta będzie nawet bardziej ognista niż za zwyczaj – aż sam Księżyc się nieco zaczerwieni w częściowym zaćmieniu Księżyca ;) Ognistość będzie wynikała nie tylko z zaćmienia, ale również z kwadratury Marsa do Słońca i Księżyca, która mocno podkręci nastroje bojowe, chęć do działania i do konfrontacji, choć jednocześnie Wenus w retrogradacji również będzie aktywna i będzie ukazywać nam to czego pragniemy w temacie relacji oraz to czego już nie chcemy więcej. Innymi słowy napięcia pełni mogą pomóc nam lepiej zrozumieć lekcje retrogradacji Wenus, dokonać tych przewartościowań, które przez ostatnie miesiące nam się wyłaniały, odciąć od przeszłości, ale też śmielej ruszyć ku temu czego nasze serce naprawdę pragnie - a zaćmienie Księżyca na południowym Węźle Księżycowym związanym z naszą karmiczną przeszłością bardzo nas w tym wspiera :) Jednocześnie pomimo tego, że ten czas może przynieść przełomowe wydarzenia w sprawach uczuciowych i relacyjnych, a także artystycznych, to retrogradująca Wenus nie jest najlepszym czasem na ostateczne decyzje i poważne zobowiązania. Wszystko co się teraz dzieje jest bardzo ważne, przede wszystkim jednak jako element naszej drogi do samych siebie, do odkrywania czego naprawdę pragniemy, co nas pociąga, jak możemy pełniej kochać samych siebie i jak otwierać się na doświadczanie pełniej miłości w relacjach z innymi. Znak Strzelca często prowokuje nas do wychodzenia poza znane, do podejmowania ryzyka, eksperymentowania, odrobiny szaleństwa. Ważniejsze jednak jest ryzyko w świecie wewnętrznym – odwaga by być uczciwym wobec samego siebie, by stanąć w swojej prawdzie, by wyjść z ograniczających przekonań i tego co „było i będzie zawsze”, bo „świat już taki jest” ;) To czas kiedy uwalniamy się ze zbyt ciasnych kategorii, ról, pomysłów na siebie, na relacje, na życiu. To czas gdy bierzemy głębszy oddech by żyć pełniej, nawet jeśli najpierw sami musimy sobie dać na to zgodę. W tym wszystkim co się teraz na świecie dzieje danie samym sobie zgody na to by oddychać pełną piersią, tak by otworzyć wszystkie zaciski i by powietrze docierało aż do podbrzusza i odżywiało nasz wewnętrzny ogień, może być czymś bardzo ważnym dla nas wszystkich. Czy masz na to gotowość?

Pełnia w Strzelcu tradycyjnie to czas optymizmu, odważnych marzeń, ruchu i wychodzenia poza utarte ścieżki. Potrzebujemy nowych doświadczeń, więcej przestrzeni, wolności i lekkości. Sprawdź w jakiej dziedzinie życia potrzebujesz świeżego powietrza i pomyśl o tym jak możesz je wpuścić. Brak przestrzeni może skłaniać nas - jak to podczas pełni - do działań impulsywnych, a kwadratura Marsa może dodać naszym działaniom sporo waleczności ;) Możliwe są również wglądy natury filozoficznej, religijnej, czy duchowej, więc jeśli w tym czasie przyciągnie Cię jakaś książka, artykuł, nauczyciel czy warsztat to warto za tym pójść i zobaczyć jakie prawdy się dla nas odsłonią :) Strzelec to znak poszukiwania naszej własnej prawdy, czasem z pomocą nauczycieli i mistrzów, czasem całkiem niezależnie od nich. Zawsze w tych poszukiwaniach podstawą jest absolutna szczerość z samym sobą i ze światem i bycie prawdziwym. W tym kontekście polecam na ten czas mój krótki tekst na ten temat.

Czas pełni to czas wypowiadania marzeń i celebracji tego co jest tu i teraz. Strzelec uczy nas odnajdowania nowego i „egzotycznego” wokół nas, zachęca nas do podróży mentalnych, do rozważań filozoficznych, do spotkań z cudzoziemcami i osobami reprezentującymi odmienny punkt widzenia. Pełnia w Strzelcu daje więc możliwość znalezienia inspiracji i świeżych pomysłów. Mogą się teraz pojawić idee znacząco poszerzające nasze horyzonty i nadające głębszy sens naszej egzystencji. Dobrym pomysłem jest wybranie się na spacer, z zakazem myślenia o bieżących sprawach i codziennych znojach :) Możesz pomedytować nad konkretną ważną dla Ciebie sprawą, w której potrzebujesz świeżego spojrzenia. Stymulujące może być patrzenie się w rozległą przestrzeń (np. morze, pola, widok z wysokiego piętra) lub chociaż na obraz przedstawiający taki szeroki horyzont. Możesz również np. wpaść do księgarni i zobaczyć jaka książka Cię przyciągnie ;)

Pięknej i ekscytującej pełni Wam życzę i niech nowe przestrzenie otworzą się w nas! :)

poniedziałek, 18 maja 2020

Nów w Bliźniętach: 22 maja 2020



Nadchodzący nów w Bliźniętach zapowiada się stosunkowo spokojny, acz niezwykle ważny w kontekście szerszych procesów, które teraz nam towarzyszą. Jak już pisałam w tym znaku retrograduje teraz Wenus (dlatego sporo wątków poruszanych w tym tekście będzie się pokrywać z tym co pisałam w tekście o tej retrogradacji ;) ), która dokładnie w dniu nowiu spotka się z Merkurym (władcą znaku Bliźniąt). Oznacza to, że w Bliźniętach tego dnia spotkają się aż trzy ciała niebieskie: Słońce, Księżyc, Merkury i Wenus, a do tego Węzeł Księżycowy (ten co nam serwuje karmiczne porządki i wyznacza cele dla rozwoju naszej duszy) również wkracza do tego znaku wyznaczając przestrzeń naszego duchowego rozwoju do końca 2021. I będą to wątki związane ze znakiem Bliźniąt właśnie, który „zajmuje się” tym jak postrzegamy rzeczywistość, jak nasze przekonania i uprzedzenia wpływają na to co widzimy, jak myślimy, jak komunikujemy to co myślimy, jak zbieramy informacje i jak je weryfikujemy, czy umiemy rozmawiać z innymi, czy umiemy jasno wyrażać nasze potrzeby, czy umiemy słuchać bez szufladkowania etc. To będzie czas uczenia się jak radzić sobie z chaosem informacyjnym, oraz z szumem w naszych głowach, a także uczenia się elastyczności, przyjmowania nowych informacji nawet jeśli przeczą naszym przekonaniom, zmieniania perspektyw, szukania nowych słów i narracji. Ten nów postrzegam jako czas otwierający ten proces i to co się zadzieje w jego czasie jako wskazówki dla nas wyznaczające nam drogę rozwoju. Jednocześnie jako, że jest to nów to mocno sprzyja oczyszczeniu, w tym przypadku szczególnie przewietrzeniu naszej głowy, puszczeniu męczących myśli (poprzez przyjrzenie się im, więcej o tym piszę tutaj), resetowi dla naszego umysłu, odcięciu od ciągłej kanonady wiadomości, mediów społecznościowych i komunikacji z innymi. Uwolnienia od napięć związanych z przywiązaniem do naszej racji, puszczenia przekonań i podziałów jakie budujmy w głowie i odważenia się na zanurzenie w stanie NIE WIEM. 

Jak to jest pozwolić sobie by nie wiedzieć? By dać sobie prawo do nie posiadania zdania na każdy temat? Dopuścić, że może być tak lub inaczej, a ja wcale nie muszę tego wiedzieć. Sokratejskie „wiem, że nic nie wiem”, pozwala się rozluźnić w tym co niepewne, puścić kontrolę tam gdzie panuje chaos i zacząć odkrywać to co jest, zamiast tego co być powinno. To ziarno ciekawości, zadawania pytań, szukania odpowiedzi, rozmawiania z innymi i ze samym sobą w sposób świeży, zaskakujący, bo uwolniony od tych frazesów i przywiązań, które powtarzaliśmy sobie i innym zazwyczaj, a przez to prowadzi nas do mądrości, która nie jest sztywna, „odwieczna” i „niezmienna”, a świeża, twórcza i odkrywcza. Ten nów więc zaprasza nas do rozluźnienia pospinanych przekonań i myśli oraz tego co za nimi stoi, uwolnienia się od zewnętrznego szumu i poszukania wewnętrznej ciszy, przestrzeni, otwartości na zmienność tą w nas i tą w świecie. Tym co może przyjść później to co zupełnie nowe pomysły, świeże perspektywy, inne zrozumienie tego co wokół nas… dużo ważniejsze jest jednak puszczenie i zrobienie w głowie przestrzeni na nowe, bo bez tego to co przyjdzie będzie pewnie wciąż jakąś formą powtórzenia tego co było.

Tym co może nam utrudniać w tym czasie wyciszenie umysłu mogą być sprawy relacyjne, które opisywałam już w tekście o retrogradacji Wenus, a które akurat w tym czasie mogą mieć jeden ze swoich pików, bo jak już wspomniałam Wenus spotka się tego dnia z Merkurym a do tego kwadraturą obie te planety raczy Neptun – władca emocjonalnych wirów, niezrozumiałych stanów, zakochań, iluzji i odlotów. Jeśli w Twoim przypadku silne, dziwne emocje przejmą dowodzenie a zawirowania relacyjne zdominują Twoje myśli, to zamiast się biczować, że daleko ci od zen, pozwól sobie również w ten obszar wpuścić zgodę na nie wiem. Wiem, że to bywa trudne, ale zazwyczaj to co nas naprawdę rani to nasze oczekiwania, a nie rzeczywistość, a ten czas może nam pozwolić odkleić się od fantazji jakby być mogło i jak być powinno, tak byśmy mogli w pełni cieszyć się tą jedną chwilą, tym co czujemy tu i teraz bez analizowania co będzie dalej.

Nów w Bliźniętach to czas, kiedy spoglądając w głąb siebie odkrywamy naszą złożoną naturę, czasem bliźniaczą, a czasem wręcz wieloraczą ;). Wiele głosów, wiele postaci, wiele myśli. Szum słów, które można obserwować. Podobno myślę, więc jestem, ale czasem im mniej myślę tym bardziej jestem. Bez względu na to jaką ścieżkę wybraliśmy, lubimy wartościować nasze doświadczenia i działania. Dla jednych myślenie jest ważniejsze niż brak myśli, inni wartościują wyżej wewnętrzną ciszę. Jedni medytują skupiając umysł na jednym punkcie czy idei, inni wsłuchują się w bicie serca, czy w rytm oddechu; jedni starają się pozbyć myśli, inni podążają za tym co się pojawia w głowie. Bliźnięta nas uczą tego, że wszystko ma swoje miejsce i nic nie jest lepsze ani gorsze. Czasem Słońce czasem deszcz, czasem myśli, czasem cisza. Istotą rzeczywistości jest zmienność. Właśnie w ten nów możemy poczuć swoją zmienną, wielopostaciową, nie dającą się zamknąć w prostych słowach naturę. Przyjrzyjmy się też tym słowom, które nam się pojawiają: o sobie i o świecie. Zobaczmy, że są tylko słowami i że równie dobrze możemy je zastąpić innymi. Co się stanie jeżeli użyję innych słów? Czym są słowa? I co istnieje poza słowami? Spotkanie Księżyca (to co zmienne, życie) i Słońca (to co stałe, świadomość) uczy nas, że będąc zmienny/zmienna wciąż pozostaję sobą. Nawet gdy zmieniam imię, nie zmieniam istoty. Ale za pomocą słów mogę się od tej istoty oddalić lub przybliżyć. Słowa, nazwy i imiona jednocześnie są i nie są ważne. Kierują naszym umysłem, opisują i tworzą rzeczywistość. Często odwracają naszą uwagę o tego co istotne, zaciemniają obraz i zbierają energię, która mogłaby być przeznaczona na działanie, kochanie, czy na doświadczanie. Myślenie to żywioł powietrza, który ma należne sobie miejsce wśród pozostałych żywiołów, choć w naszej przeintelektualizowanej kulturze często zajmuje zbyt dużo miejsca. Ten nów to czas poszukiwań własnego samoopisu, słów ważnych i zbyt ważnych, nowych nazw i imion, obserwowania myśli niczym chmur na niebie i odkrywania ciszy, która jest poza i ponad ich korowodem, niczym błękit nieba. Jest to również czas oczyszczenia naszej głowy, intelektualnego resetu i otworzenia się na nowe pomysły, kierunki działania, nowe wizje i idee.

Kolejnym wątkiem związanym z nowiem w Bliźniętach jest oczyszczenie naszego otoczenia z ludzi, informacji i sytuacji, które nam nie służą, które są odpowiednikiem intelektualnego szumu w zewnętrznym świecie. W tym czasie dużo może się zadziać w tym temacie „samo”, ale mimo to warto zadać sobie trud by przyjrzeć się swoim potrzebom lub negatywnym emocjom oraz by wprowadzać zmiany bardziej świadomie i intencjonalnie.

Ten nów otwiera nowy cykl naszej aktywności w świecie i warto skorzystać z jego energii by odkryć nowe kierunki, zainicjować nowe działania i skontaktować się z samym sobą. Wewnętrzne dialogi pod wpływami Bliźniąt mogą być szczególnie owocne ;)

Odnalezienia nowych słów i wewnętrznej ciszy Wam życzę w tym specjalnym czasie! :) 


Powiązane teksty:

  • o trwającej teraz retrogradacji Wenus i o Marsie w Rybach - tutaj
  • o tym po co są męczące, nawracające myśli i co z nimi "robić" - tutaj
  • moja perspektywa na medytację i kiedy mamy natłok myśli - tutaj
  • filmik po angielsku o tym dlaczego warto sobie czasem zrobić detoks od wszystkich komunikacyjnych (i nie tylko) używek, czyli co nam robi nadmiar dopaminy - tutaj

piątek, 15 maja 2020

Retrogradacja Wenus w Bliźniętach plus Mars w Rybach: 13 maja - 25 (28) czerwca 2020


photo: Laura Wiliams



Raz na ok. półtora roku przychodzi ten szczególny czas, kiedy bogini miłości Wenus wchodzi w ruch wsteczny na ok 6 tygodni... Moje podejście do retrogradacji w ogóle, to przyglądanie się im w kategoriach istotnej części cyklu życia, który nawet jeśli z zewnątrz wygląda na spowolnienie czy brak klarowności, to wewnątrz nas właśnie w czasie retrogradacji zachodzą największe zmiany. Retrogradacja to więc czas zwrócenia się do wnętrza, porządków w określonych sferach życia i przeanalizowania tego co jest moim kierunkiem na przyszłość, przed ruszeniem z kopyta w nowym cyklu. Retrogradacja Wenus daje nam czas na przyjrzenie się sprawom relacji, związków, kompromisów, wartości, a także finansów. To moment na zadanie sobie pytań, czego ja tak na prawdę chcę w relacjach, jakie są moje potrzeby, a także jak moje słowa i działania wpływają na partnera i vice versa. Okres odkrywania naszego relacyjnego Cienia, na pracę z wzorcami i rolami, które nieświadomie odgrywamy w kolejnych relacjach. Zamiast reagować impulsywnie w tym czasie lepiej przyjąć postawę obserwatora, który wszystko to co się dzieje postrzega jako informacje o sobie i przekazy o tym czego dotąd jeszcze nie nauczył się w temacie relacji. To ten moment, kiedy zamiast zareagować odruchowo na to co nas wytrąca z równowagi, możemy się zatrzymać, przyjrzeć temu co nas tak porusza i zobaczyć jak możemy zareagować inaczej, a także dać sobie przestrzeń na pożegnanie tej historii z przeszłości, którą naszymi odruchowymi reakcjami odtwarzaliśmy.

W tym roku Wenus będzie retrogradować w Bliźniętach i nie wróci do poprzedniego znaku, co często postrzega się jako łagodniejszą formę retrogradacji, sięgającą mniej głęboko i wprowadzającą raczej przejściowe perturbacje. Dawno takiej nie było, na tyle dawno, że moje notatki w taką przeszłość nie sięgają i mogę tylko wyrazić nadzieje, że faktycznie tak będzie ;) Z drugiej jednak strony mam tu pewną wątpliwość, bo jednocześnie mamy czas bardzo intensywnych przemian (pisałam o nich chociażby tutaj) i w takim czasie każde dodatkowe „przemeblowanie” może aktywować serię nieprzewidywanych wydarzeń ;) Dodatkowo retrogradację tą wzmacnia Mars w Rybach, który wszedł do tego znaku również w środę i pozostanie do końca retrogradacji. Mars w tym znaku sam w sobie jest trochę jak retrogradacja, czyli czas pewnego zawieszenia w działaniach, dziwnych wypadków i zbiegów okoliczności, wątpliwości i pewnego chaosu (więcej o Marsie dopiszę niżej). Z mojej perspektywy to nawet korzystne, bo jeśli odpuścimy sobie presję na osiągnięcia, dążenie do celu i damy naszemu wewnętrznemu Wojownikowi odpocząć i odpuścić (do czego zachęca nas znak Ryb), to więcej uwagi będziemy mieli na to by zgłębiać meandry naszych uwikłań relacyjnych i potrzeb związanych ze sferą życia wskazywaną przez tą retrogradację (posiadacze Osobistego Astrokalendarza mogę sprawdzić dom, w którym będzie retrogradować u nich Wenus i przeczytać opis).



Retrogradacja w Bliźniętach, co oznacza, że szczególnie istotnym tematem będzie nasza komunikacja w relacjach z innymi, oraz to jakie przekonania dotyczące naszej wartości, atrakcyjności, relacji, czy pieniędzy mamy w głowie. Wchodzimy w głębiny tego co wypowiadane przez nas słowa tak naprawdę znaczą, jak możemy być rozumiani i jak my rozumiemy to co mówią inni – cały bezmiar różnych interpretacji, tych samych słów może się przed nami otworzyć dzięki takim czy innym nieporozumieniom i niejasnościom. Klarowna komunikacja będzie na wagę złota, ale jednocześnie wcale nie będzie czymś łatwym, zwłaszcza gdy chodzi o sprawy bliskie naszemu sercu. Uczymy się w tym czasie tego jak bardzo się różnimy, jak odmienne mamy sposoby postrzegania i opisywania rzeczywistości i że to wcale nie oznacza, że któreś perspektywy są lepsze czy gorsze. W temacie relacji ważne może być odkrycie jak różne mogą być sposoby postrzegania czym jest miłość, jak można ją wyrażać i co daje nam poczucie bycia kochanym – tutaj bardzo pomocne może być określenie w jakim znaku jest urodzeniowo Wenus u nas i u naszych bliskich (polecam mój artykuł na ten temat tutaj). Ważnym wątkiem jest też uczenie się zadawania pytań i słuchania drugiej osoby, zamiast tworzenia swoich interpretacji tego dlaczego powiedziała co powiedziała i zrobiła co zrobiła- (piszę o tym w tym moim tekście). Wenus retrogradując w Bliźniętach przychodzi do nas, by pomóc nam oczyścić cały ten chaos związany z przekonaniami co mają na myśli inni, oczekiwaniami wobec nich i przekonaniami co do tego co jest właściwe w relacjach. Może to oznaczać czas powrotu do dawno przeprowadzonych (lecz nie domkniętych) rozmów, oraz do tych co dawno winny być przeprowadzone, a zamiast tego wylądowały pod puszystym dywanem. Do tematów, gdzie chcieliśmy coś kiedyś wyrazić, ale zamiast tego opakowaliśmy przekaz w taką ilość bawełny, że prawdopodobnie nie został zrozumiany. Do sytuacji gdy ktoś nam kiedyś coś powiedział i my udaliśmy, że rozumiemy i przyjmujemy, choć tak naprawdę nie zrozumieliśmy lub nie przyjęliśmy. Do słów-kluczy, słów-triggerów odpalających w nas silne reakcje być może zupełnie bez związku z tym co osoba chce nam przekazać, a linkujących do naszych przekonań o sobie, skojarzeń, czy dawnych historii. To wszystko będzie w tym czasie przestrzenią wartą naszej uwagi, ostrożności, pogłębionej refleksji. Łatwo możemy teraz wpadać w stare schematy komunikacyjne, ale też dzięki temu możemy wychwycić, że to robimy i postarać się zobaczyć skąd to się wzięło i jak możemy to zmienić. Prawdopodobnie najważniejsze słowa, na które teraz warto zwrócić uwagę, to te które mówimy sami do siebie, określenia jakimi siebie raczymy, gdy coś nam nie wyjdzie i sposób w jaki mówimy o sobie do innych. Słowa jakimi osądzamy siebie i innych. Słowa raniące, oceniające czy chociażby wulgarne których używamy być może zbyt często i automatycznie, bez świadomości jaką energię ze sobą niosą. Słowa nie znoszące sprzeciwu, pogardliwie-wszechwiedzące, nie cierpiące krytyki, głuche na argumenty… wszystko to będzie domagać się naszej uwagi. Bliźnięta to znak wymiany nie tylko słów, ale ogólniej informacji, więc ta retrogradacja będzie uwrażliwiać nas nie tylko na to, że raz wypowiedziane słowa trudno cofnąć i że ich wpływ może być większy niż nam się może wydawać, ale też że wszystkie plotki i feke-newsy, które bezmyślnie powtarzamy, głupie żarty i złośliwości, które kogoś mogą mocno dotknąć, czy nawet świadomy hejt mają bardzo destrukcyjny wpływ na świat, w którym żyjemy. Słowa mają moc, więc warto je ważyć i sprawdzać to co chcemy udostępnić, zastanowić się zanim kogoś publicznie ocenimy, a najlepiej w czasie tej retrogradacji (i pewnie nie tylko) tremować postawę obserwatora, a jak już potrzebujemy się do czegoś odnieść to dać sobie trochę czasu na przetrawienie, na sprawdzenie szczegółów i na ochłonięcie z emocji, po to by nasze wypowiedzi wnosiły coś dobrego i miały jakiś konstruktywny cel nawet jeśli dotyczą one tematów trudnych i emocjonalnych.




To również czas na weryfikację naszych zwyczajów zakupowych – co faktycznie jest nam potrzebne, co kupujemy pod wpływem innych, a co jest próbą zaspokojenia naszych głębszych potrzeb. Jakie potrzeby stoją za naszymi zakupowymi i towarzyskimi nawykami i jak możemy je pełniej zaspokoić? Jak cieszyć się chwilą, przyjemnością bycia tu i teraz, bez kupowania czegokolwiek? Jak patrzeć na świat tak by widzieć jego piękno ukryte w drobiazgach, chwilach, odbiciach światła – tym wszystkim co przemijalne? To będzie czas zatrzymania w naszym pędzie za przyjemnością i rozejrzenia się jakie przyjemności są nam dostępne już teraz, jak możemy się pełniej nimi cieszyć oraz co tak naprawdę jest nam potrzebne.

Szczególnie ważnym źródłem takich przyjemności jest to czego doświadczamy poprzez relacje i ten czas będzie służył poszukiwaniu radości w połączeniu z innymi, w rozmowach, w tym co dla nas w tych spotkaniach karmiące (nawet jeśli jesteśmy introwertykami ;) ) Czasem by to odkryć musimy najpierw oczyścić naszą przestrzeń z tych relacji i sytuacji, które nas tylko męczą, złoszczą, czy frustrują. Jeśli czujemy się przeciążeni kontaktami z innymi, czy chociażby śledzeniem ich wypowiedzi na fb, to będziemy potrzebować najpierw detoksu, towarzyskich porządków i postawienia paru granic, zanim poczujemy, że znów możemy się cieszyć kontaktami z reprezentantami homo sapiens ;) Wenus retrogradująca w Bliźniętach może nas więc prowadzić do nowego sposobu bycia z ludźmi, poprzez kompletne odrzucenie ich towarzystwa – i to wcale nie jest paradoks :) Niezależnie od tego jakie potrzeby wysuną się nam na plan pierwszy warto je wziąć pod uwagę, szukać dróg na ich zaspokojenie, nie zaniedbując jednak autorefleksji, bo często może być teraz tak, że pod jedną potrzebą ukrywają się kolejne, pod jedną emocją inne, a my jak ten ogr możemy teraz eksplorować własną głębie, zamiast szukać zewnętrznego poklasku ;)






Relacje trwające oraz te które zadzieją się w tym czasie mogą stać się bardzo głębokie i intensywne, choć niekoniecznie łatwe. Poprzez nie może się teraz przejawiać ta głęboko transformująca jakość, pozwalająca nam zrozumieć siebie głębiej, coś uzdrowić, określić siebie na nowo. Może się pojawić zagubienie czy pomieszanie w relacjach, zwłaszcza na początku tego okresu, który sprzyja nie tylko wątpliwościom i iluzjom, ale też nieokreślonej nostalgii za tym co było i nie ma, albo za tym co by być mogło… Ostatecznie jednak ten czas mgły prowadzi nas powoli do klaryfikacji tego co potrzebujemy w związkach, czym jest dla nas miłość, doświadczyć tego głębiej – a by to było możliwe potrzebujemy najpierw rozpuścić te wizje miłości i spełnienia, do których się zbyt mocno przywiązaliśmy. Może to być powrót relacji z przeszłości, czasem tylko w myślach i rozpamiętywaniach, a czasem w realu. Niezależnie od formy będzie to część prawdziwego pożegnania (choć czasem też powrotu), domknięcia czegoś w nas i powrotu do tej części nas, którą zagubiliśmy w tamtej relacji i przypomnienie sobie, że miłość wciąż jest w nas i jest dla nas w każdej chwili dostępna. Czasem wracają do nas relacje, które postrzegamy jako karmiczne i takie, które mają nas czegoś ważnego nauczyć i zrozumieć o sobie. Przychodzą jako test – w jakim miejscu jesteś teraz, jak u Ciebie z kochaniem siebie i dbaniem o swoje potrzeby w relacji, jak z zaufaniem do siebie i do świata, jakie emocje wypływają z naszego serca, kiedy puka (ponownie) miłość i serce się otwiera? A jakie gdy jesteśmy sami ze sobą i pozwalamy sobie czuć nasze serce? To piękny czas na uwalnianie wszystkich zatrzymanych kiedyś emocji, słów, zranień – wypłukanie ich z serca i w ten sposób zrobienie miejsca na nowe.

Na głębszym poziomie retrogradująca Wenus pyta nas o to, co naprawdę ma znaczenie i dlaczego jest to miłość? ;) Jak możemy się pełniej połączyć z miłością, doświadczać jej w sobie i w świecie. Widzenie siebie w innych i kochanie siebie poprzez kochanie innych. Ten czas pozwala nam skontaktować się z miłością, która jest w nas, zamiast skupiać się na szukaniu jej na zewnątrz. Zagubienie w tym co czujemy i tym czego potrzebujemy może się pojawić jako sygnał by zatrzymać się w naszych relacyjnych planach i oczekiwaniach, pobyć trochę w tym co jest, zagłębić się w sobie i warstwa po warstwie zobaczyć co kryje się pod naszymi wątpliwościami, emocjami, czy zachowaniami. To czas, kiedy ważnym tematem może być dla nas poczucie naszej wartości, atrakcyjności i szczególnie tego czy czujemy się warci miłości – w tym czy czujemy się warci naszej własnej miłości. Stąd tematy lęku przed odrzuceniem, niepasowaniem, krytyką czy samotnością mogą do nas w tym czasie wracać, po to byśmy mogli je objąć i uzdrowić.




Na koniec jeszcze parę zdań o Marsie w Rybach, bo jakoś nie czuję by go oddzielać i opisywać w osobnym poście, kiedy czas trwania obu zjawisk jest praktycznie ten sam, a i znaczenie zbliżone. Z tego co Mars w Rybach dodaje do tego obrazu to podkreślenie tematu współczucia i połączenia z innymi, tego, że jesteśmy czymś więcej niż zbiorem indywidualności – że jesteśmy jednością. Uwrażliwia nas na innych, co może być trudne, ale jednocześnie na poziomie społecznym może być zbawienne. Mars w Rybach chętnie angażuje się w pomaganie słabszym, chorym, cierpiącym. W odróżnieniu od towarzyszącego nam w ostatnich dwóch miesiącach Marsa w Wodniku potrafi się poświęcać dla innych (a nie dla idei), rezygnować ze swojego ja, wchodzić w miejsca, gdzie nie ma reflektorów i tam nieść pomoc. Z drugiej strony Cieniem tego Marsa jest tendencja do wchodzenia w rolę ofiary, męczennika, tego co tam cierpi za miliony ;)


photo: Dmitry Laudin



Cytat z mojego wcześniejszego tekstu o Marsie w Rybach, jak najbardziej aktualny :)


„Najbliższy czas będzie bardziej sprzyjał odpuszczeniu, podążaniu za tym co się dzieje i zaufaniu, niż zdecydowanym działaniom. Możemy pozwolić by nasz nadaktywny umysł trochę odpoczął po wytrwałej pracy, możemy sobie pozwolić by przez jakiś czas „nie wiedzieć” dokąd idziemy i pozwolić na to by Duch sam nas prowadził, możemy się rozluźnić :)To co ważne przyjdzie samo, to co nieistotne samo się rozmyje i odejdzie, pewne działania będą nam same „płynąć” inne niekoniecznie, ale nie ma co się tym jakoś niepokoić. Najwyższą nauką jaką ma dla nas ten czas to uczenie się jak podążać za tym co się pojawia i kierować energię tam gdzie ona chce popłynąć, nawet jeśli nie do końca rozumiemy po co ;)

To również czas sprzyjający wszelkim działaniom artystycznym, metafizycznym, śnieniu (także na jawie), oddawaniu się marzeniom, wizjom, podążaniu za nieuchwytnym króliczkiem do krainy baśni ;) Warto również włączyć nieco niekonwencjonalnych metod do naszego działania. W tym szczególnym czasie modlitwa, afirmacja, rytuały czy praca z intencją mogą przynieść lepsze efekty niż dyscyplina i konsekwencja w działaniu. Nie namawiam tu nikogo do tego by zarzucał swoje obowiązki, ale do tego by uważnie patrzeć na to kiedy dotychczasowe sposoby działania przestają działać i by elastycznie podążać za tym co się dzieje. Czas sprzyja praktykom duchowym, pracy na rzecz innych, wyrażaniu swoich skrywanych emocji np. poprzez twórczość i muzykę, poszukiwaniu siebie, swojej wiary oraz głębokich potrzeb duchowych i rozwojowych. Sprzyja również używkom, temu co w niekontrolowany sposób pozwala nam „odlecieć” oraz wchodzeniu w rolę masochisty/ofiary i cierpiętnictwu. Warto tropić takie tendencje u siebie i traktować jako nie wyrażającą się wprost potrzebę odpuszczenia sobie celów zewnętrznych i realizacji tych wewnętrznych, duchowych. Doskonałą praktyką na ten czas i na wszystkie związane z nim trudności jest medytacja, która może pozwolić nam przekuć pozorne trudności w sprzyjające okoliczności, a pozorną niemoc w siłę podążania w zgodzie ze swoją duszą.”


Życzę Wam głęboko odżywiającego i uzdrawiającego czasu! :)


Powiązane: 

  • Wenusowy Przewodnik Relacyjny, czyli jak różne mamy perspektywy na to czym wyraża się miłość ;) - tutaj
  • Osobisty Astrokalendarz 2020, w którym możesz sprawdzić jakie sfery życia będzie aktywować u Ciebie ta retrogradacja (i inne w tym roku ;) ) oraz przeczytać bardziej szczegółowy opis - tutaj
  • Tekścik z najważniejszym moim zdaniem przesłaniem na tą retrogradację :) - tutaj
  • Tekst o tym dlaczego trudno nam się porozumieć - tutaj
  • Tekst o miłości i czym się ona różni od pragnienia miłości - tutaj
Tych co pragną więcej informacji, prognoz na każdy tydzień by Moonset zapraszam do Moonset Newslettera :) 

poniedziałek, 4 maja 2020

Pełnia w Skorpionie: 7 maja 2020



Pełnia w Skorpionie to coroczny rytuał odkrywania tego co w nas ukryte, spotkania z „mroczną” stroną naszej natury i uzdrawiania na głębokim poziomie tego co jesteśmy gotowi przyjąć. W tym roku być może napięć, frustracji i wypływających z nich nadużyć nagromadziło się więcej – i dobrze dać temu uwagę. Wydarzenia globalne mogą powodować, że teraz szczególnie łatwo nam projektować nasz Cień na innych – na rządzących, bogatych, despotów czy katów – co odciąga nas od zobaczenia naszych własnych tendencji do nadużywania siebie i innych (o tym dużo mówiliśmy w live'ach tutaj na stronie Emocni), manipulowania, kontrolowania, stosowania przymusu czy przemocy. Możemy więc przejść ten czas w nakręcaniu się na innych, albo w głębokim spotkaniu ze sobą. Tylko jedna z tych opcji nas wzbogaci i pozwoli na pełniejsze odkrycie naszej mocy :)

Pełnia w Skorpionie to czas spotkania z naszymi ukrytymi pragnieniami, pożądaniami, z potrzebą kontroli rzeczywistości, tak by dawała nam to co chcemy i by inni spełniali nasze oczekiwania. To czas odkrywania tych pragnień w sobie, przyjmowania ich ze zrozumieniem jako część nas. Jednocześnie ta pełnia to dobry moment na to by całą pokusę manipulowania rzeczywistością i przywiązanie do naszych chceń złożyć w ofierze, oddając Ciemności. Skorpion to znak śmierci i odrodzenia, kiedy część nas umiera, po to by odrodziło się w nas coś większego, by odrzucając to co kurczowo trzymamy zrobić miejsce na przyjęcie tego co dla nas ma Wszechświat. I by odkryć, że nie jesteśmy zależni od tego czy otrzymujemy od innych to czego pragniemy, bo puszczając oczekiwania i spotykając się twarzą w twarz z lękiem i bólem odkrywamy w sobie moc większą, niż cokolwiek co chcemy dostać z zewnątrz.

Pełnia w Skorpionie to więc jest intensywny czas, w którym wielkie obietnice łączą się z wyzwaniem spotkania z własnym Cieniem. Możemy doświadczać teraz silnych emocji, lęków, gniewu, zazdrości… ale też pogłębionej świadomości siebie, wewnętrznej mocy, rozkoszy i ekstazy aż na granicy bólu. Możemy znaleźć głęboko ukryty skarb, ale w tym celu trzeba zanurzyć się to co w nas najmroczniejsze i w to czego boimy się najbardziej. To czas nagradzający tych, którzy odważnie konfrontują się z własnym Cieniem i trudny dla tych, którzy wolą widzieć zło na zewnątrz siebie. Kat i ofiara mieszkają w nas, nadużywamy sami siebie i pozwalamy innym się nadużywać; dążymy do podporządkowania innych i do stłumienia inności w sobie… Toczy się wewnętrzna gra, którą jedni z uwagi na horoskop indywidualny odczują silniej, podczas gdy inni marginalnie. W czasie tej pełni warto być jednak wyczulonym na targające nami emocje i na kompulsywnie pojawiające się zachowania, bo mogą nam one odsłonić taki kawałek samych siebie, którego byśmy się nie spodziewali. Jest więc to czas sprzyjający własnej pracy terapeutycznej, pracy z Cieniem i uwalnianiu trudnych emocji.

Pełnia ta, może zachęcać do przeprowadzania mocnych rytuałów, przyciągania miłości, pieniędzy a także mocy i władzy. Rytuały te mogą być wyjątkowo skuteczne, ale jednocześnie pozostaje kwestia tego, że nie ma nic za darmo. Skorpion to znak długów, łączy się z pokusą by brać od świata więcej niż mu dajemy lub by dostać coś co nie należy do nas. Jednocześnie czas tej pełni może nam przypomnieć o różnych tego typu długach z przeszłości, o sytuacjach, kiedy chcieliśmy sprawić by ktoś zrobił coś po naszej myśli, kiedy dawaliśmy by coś dostać lub kogoś do siebie przywiązać, gdy działaliśmy z jakąś ukrytą i niezbyt czystą intencją. Dzięki jasnemu światłu pełni łatwiej możemy te sytuacje zobaczyć i rozpocząć proces uwalniania się od ich zgubnego wpływu na nasze życie.

Dlatego wypowiadając intencje w czasie pełni warto oprzeć się pokusie brania od świata tego, co tak naprawdę nie jest nam niezbędne i czerpania mocy z zewnątrz zamiast szukania jej wewnątrz. Jeżeli pragniesz poszukać swojego wewnętrznego źródła zasilania, mocy sprawczej czy chcesz obudzić swoją kundalini– to idealny czas na takie poszukiwania. To dobry czas na pracę z energią seksualną, oraz na odkrywanie tego wszystkiego co ją nam blokuje, jak poczucie winy i wstydu, traumy i nadużycia, wszystkie te sytuacje, w których nasza seksualność nie została uszanowana i objęta miłością. Teraz jest mocny czas by do tego wrócić i by samemu lub ze wsparciem wrócić do tych doświadczeń i samemu dać sobie w tym miłość, akceptację i zrozumienie, oraz zgodę na wszystkie emocje, które się w nas w związku z tym pojawiły. Kontakt z ciałem i z seksualnością jest punktem wyjścia do poszukiwań wewnętrznej mocy i w tym czasie również praktyki pomagające nam się skontaktować z naszą energią seksualną mogą być szczególnie owocne (inspiracją może być ta medytacja, jedna z moich ulubionych :)). To także idealny czas na seks z partnerem lub z samym sobą. Rośnie nasze libido i potrzeby intensywnych doświadczeń głębokiego spotkania z parterem i ze swoją seksualnością. To również dobry sposób na rozładowanie napięć związanych z pełnią, ale tutaj warto wnieść świadomość w to co się dzieje i nie uciekać od tego co nieprzyjemne dla powierzchownej ulgi, bo w ten sposób łatwo możemy rozproszyć energię, którą daje nam ten czas i doświadczyć seksu jako czegoś osłabiającego czy nawet nadużywającego. Uważne eksplorowanie tej sfery może poprowadzić nas do ważnych odkryć pokazujących w jaki sposób radzimy sobie z energią seksualną i jak to się przekłada na nasze życie.

Czas ten służy rytuałom i zaklęciom przyciągającym do nas to czego pragniemy dla naszego najwyższego dobra i dla dobra wszystkich istot. Szczególnie mocne będą teraz rytuały związane z celebrowaniem i zapraszaniem do życia obfitości, a także przyjemności, namiętności, intymnych relacji i ekstazy. Można też popracować z tematem długów, zarówno finansowych jak i innych zobowiązań międzyludzkich i karmicznych, oraz starych nieuzdrowionych historii, zwłaszcza powiązanych z wątkiem nadużycia mocy i traum seksualnych. Pełnia w Skorpionie sprzyja uzdrawianiu tych sfer i uwalnianiu blokad w ciele, oraz wszystkim uzdrowicielskim praktykom.

Dobrego czasu odrodzenia w Ciemności Wam życzę! :)



Powiązane teksty:

  • Medytacja receptywności Essential Being - dobra w pracy z energią seksualną i z otwieraniem się na ekstatyczność - tutaj
  • Kopciuszek jako przewodniczka przez Ciemność, żałobę i depresje - tutaj
  • Mój wiersz o przechodzeniu przez czas Ciemności - tutaj
  • I drugi o obejmowaniu Cienia - tutaj

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Nów w Byku - 23 kwietnia 2020




Nadchodzący nów w Byku (noc z środy na czwartek, kulminacja nad ranem) w koniunkcji z Uranem będzie łączył dwie nieco kontrastowe jakości. Byk wysuwa na pierwszy plan potrzeby ciała, odpoczynku, przyjemności czy uziemienia, zaś Uran dodaje do tego także potrzebę buntu, rewolucji, zmian ;) W połączeniu może to być potrzeba zmiany w naszym stosunku do ciała, do przyjemności, czy do natury. Zagłębienia się w sobie po to by odkryć to co rewolucyjnie nowe, choć jednocześnie co zawsze było w nas. Głębokiej regeneracji także dla naszego przeciążonego układu nerwowego. To ostatnie może być w tym czasie szczególnie potrzebne i warto o to zadbać. Gdyby nie Uran, nów w Byku byłby bardzo o odpoczynku i kontakcie z ciałem – i pewnie dla większości z nas będzie. Dla niektórych może jednak podbić potrzebę buntu, zmian, burzenia starych struktur, co naturalne w tym czasie napięć. W takich sytuacjach warto wracać do ciała, do tego co konkretne, namacalne, by nie ulec uranicznemu przeciążeniu nerwowemu. I niech to ciało nas prowadzi :)

Znak Byka przypomina nam o naszym ciele, o umiejętności uziemienia, a także o tym na ile umiemy przyjmować od życia to co najlepsze – właśnie przyjmować, a nie brać! :) . Przyjmowanie jest otwarciem się na to co jest, na doświadczanie przyjemności, na cieszenie się byciem z ludźmi, kontaktem z naturą, tym co się wydarza, a także tym czymś świat sam chce nas obdarować, tylko często my sami skupieni na brakach i walce o to by coś innego „zdobyć” nie zauważamy ;) (żeby nie było, nie neguję wartości działania czy nawet walki – o tym jednak uczą nas inne znaki ;) ) Więcej o przyjmowaniu piszę m.in tutaj.

Otwarcie zaczyna się od rozluźnienia. Jeśli to możliwe warto skorzystać z czasu nowiu i przed nowiem na odpoczynek, regenerację ciała i na doświadczanie przyjemności. Nowie generalnie zazwyczaj są czasem pewnego osłabienia, a ten w Byku może do tego dołączyć błogie rozleniwienie. Dobrze zatroszczyć się o swoje ciało i przypomnieć sobie co sprawia nam największą przyjemność. Budzi się nasza zmysłowa natura i potrzeba celebrowania życia w jego najdrobniejszych przejawach: widoki, smaki, zapachy, dźwięki…. To wszystko przypomina nam że jesteśmy żywi i że możemy czerpać ze świata to co najpiękniejsze.

Nów jest czasem na to by skontaktować się z intencjami na nowy cykl księżycowy i zasiać ziarno, które będzie wzrastać do pełni. W czasie nowiu część nas umiera po to by się odrodzić. Właśnie w tym miejscu, kiedy stare już odeszło, a nowe jeszcze nie wypełniło tego miejsca jest miejsce na skontaktowanie się ze sobą i z tym co dla nas w tym czasie najważniejsze. Znak Byka wskazuje na to, że ważnym pośrednikiem w tym procesie będzie nasze ciało. Wsłuchajmy się w jego głos i dajmy mu to czego potrzebuje. Głowa może wymyślać wyrafinowane wizje, ale jeżeli naprawdę posłuchasz ciała, to zazwyczaj okazuje się, że jego potrzeby są najprostsze: czuły dotyk (partnera lub Twój własny!), kąpiel, spacer, relaks w łóżku, ulubiony smakołyk… wszystko to co sprawi, że Twoje ciało poczuje się zadbane i dopieszczone. Można wejść głębiej i popracować z ciałem, podążając za jego spontanicznym ruchem. Z tego ruchu może wyłonić się jakaś postać, która ma Ci coś ważnego do powiedzenia lub jakaś czynność, za którą Twoje ciało tęskni. Wszystkie techniki medytacyjne i relaksacyjne, które pomogą Ci pełniej poczuć i rozluźnić ciało będą tutaj bardzo pomocne. Gdy już będziesz w pełni odprężona/y i nasycona/y tym co dobre pozwól sobie na poleżenie z zamkniętymi oczami obserwując jak poczucie przyjemności pojawia się i przemieszcza po Twoim ciele. W tym właśnie miejscu pełnej przyjemności i rozluźnienia zapytaj siebie czego pragniesz dla siebie na nadchodzący cykl księżycowy. Pozwól sobie by odpowiedź jaka się pojawi objęła całe Twoje ciało i wypowiedź głośno intencję. Tak rodzi się nowe w nas :)

Czas nowiu w Byku służy rytuałom przywołującym do naszego życia dostatek i przyjemność, a także zdrowe uziemienie w sprawach materii. Możemy w tym czasie skontaktować się z naszymi postawami wobec dóbr jakie świat ma dla nas, z tym co potrzebujemy w tej materii zmienić. Przed kulminacją warto więc przyjrzeć się przekonaniom wobec finansów, postawom i zachowaniom, którymi sobie szkodzimy i popracować nad uwolnieniem stojących za nimi doświadczeń i emocji. Ważnym wątkiem jest również nasza umiejętność przyjmowania i cieszenia się darami świata, wdzięczność za to co mamy i korzystania z tego co jest dostępne tu i teraz. To czas na głębokie przewartościowania tego co jest dla nas wartością, oraz na odkrywanie tego jak możemy się cieszyć życiem i sycić się pięknem świata bez kupowania, konsumowania i biegania za kolejnymi ekscytacjami – jak tą ekscytację i nasycenie znajdować w sobie tu i teraz :)

W szerszej perspektywie ten nów aktywujący Urana w Byku wpisuje się w siedmioletni czas zmiany świadomości o naszej relacji z Ziemią, z cielesnością, z zasobami, posiadaniem, czy konsumpcją. Pisałam o tym tutaj i jest to proces, który teraz przyśpiesza i się uwypukla. Nawet jeśli nie czujemy teraz jakbyśmy mieli duży wpływ na procesy globalne (zresztą nów nie jest od wpływania na świat, a od spotkania ze sobą), możemy wesprzeć ten proces wewnętrznie poprzez zmianę lub pogłębienie naszej relacji z ciałem. Traktując swoje ciało jak przedmiot, który ma spełniać określone warunki, który jest nie taki jak trzeba, który powinien być efektywny, nawet gdy o niego nie dbamy - wprowadzamy do naszej relacji z ciałem to samo wyzyskujące uprzedmiotowienie, które widzimy w relacji człowieka z planetą i innymi istotami. Medytując i kontaktując się z ciałem, łączymy się też z tą cząstką Ziemi, którą jesteśmy i oddajemy jej szacunek jakiego potrzebuje. Jest to pierwszy krok do uszanowania całej Ziemi i pojednania z nią.

Pięknego czasu jednania się, przyjmowania, odpuszczania i sycenia się Wam życzę!


grafika: Piotr Jör Grabowski



Medytacja Księżycowa - w godzinie kulminacji nowiu, o 04:26 w czwartek rano - zobacz tutaj

Cotygodniowe prognozy w Moonset Newsletterze - zapisz się tutaj


Powiązane teksty:

  • o przyjmowaniu - krótka impresja - tutaj
  • o buncie, o tym jak zgodzić się na niego w ciele i o tym, że trudno przyjmować kiedy się jest na nie ;) - tutaj
  • o poczuciu niezaspokojenia i o pułapkach afirmacji - tutaj
  • o znaczeniu rozluźnienia w medytacji i o tym jak sobie radzić z nerwowymi myślami - tutaj
  • o 7-letniej epoce z Uranem w Byku i jak zmienia się nasza świadomość w tym czasie - tutaj
  • o znamiennym roku 2020 z perspektywy astrologicznej - tutaj

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Pełnia w Wadze - 8 kwietnia 2020



Nadchodząca pełnia będzie największą i najjaśniejszą tego roku. Media i duchowe portale lubią epatować ostatnio modnym słowem Superksiężyc, ale co to właściwie oznacza? Księżyc jest w okolicy najbliższego Ziemi punktu swojej orbity, zaś Słońce będąc (jak co pełnię) po przeciwnej stronie Ziemi, jest w okolicy punktu zwanego w astrologii Lilith (czyli najdalszego od Ziemi punktu orbity księżycowej). Nie wchodząc w obszerne dywagacje o Lilith, można więc powiedzieć, że najjaśniejsza pełnia to jednocześnie czas kiedy najwyraźniej widzimy to co wyparte, tłumione, odrzucone, kiedy najmocniej odczuwamy napięcie między tym co łączy się dla nas z komfortem i bezpieczeństwem, a tym co temu komfortowi wydaje się zagrażać. I jednocześnie jest to idealny czas na to by te wyparte jakości zintegrować, połączyć pozornie sprzeczne jakości w sobie. Z tym wątkiem mocno wiąże się znak Wagi, bo każda pełnia w Wadze to wołanie o równowagę. Najczęściej ten temat rozgrywa się w obszarze relacji, gdzie to czego chcę ja (w trybie natychmiastowym – Baran), zderza się z potrzebami partnera, innych ludzi oraz z konwenansami (Waga). Równowaga to uwzględnianie obu biegunów, równowartość tego co moje i co Twoje, co oznacza, że ani nie prę do mojego za wszelką cenę, ani nie rezygnuję z moich potrzeb dla „dobra” relacji – a razem szukamy czegoś co łączy. W obecnej, i tak już napiętej sytuacji, może to być jednak mieszanka wybuchowa ;)

Dwa dni przed pełnią (poniedziałek) Mars robi kwadraturę do Urana podbijając naszą niezgodę na wszelkie ograniczenia, potrzebę wolności i niechodzenia na kompromisy. Pełnia w Wadze prawdopodobnie skonfrontuje nas z konsekwencjami takich postaw, bo okazuje się, że każda akcja przynosi reakcję, a każde nadużycie i egoistyczne zagranie najczęściej do nas wraca w tej czy innej postaci. Sytuacja kwarantanny powoduje, że temat tej pełni będzie się rozgrywał nieco inaczej niż zazwyczaj. Dla jednych będzie to spotkanie z tęsknotą za związkiem i bliskością, dla innych kulminacja napięć relacyjnych, które zdążyły się w tym czasie nagromadzić, zwłaszcza wśród osób mieszkających razem. Dlatego warto uważnie podejść do rozładowywania tych napięć zawczasu i zadać sobie parę istotnych pytań. Co faktycznie powoduje moje emocje? Jakie niezaspokojone potrzeby za tym stoją? Jak mogę o nie zadbać w tym czasie? O co mogę poprosić partnera? Co on może czuć? Jakie mogą być jego niezaspokojone potrzeby? Jak mogę go wesprzeć? Pełnia w Wadze to czas kiedy możemy znacząco poszerzyć naszą perspektywę o perspektywę drugiej osoby, zobaczyć tą samą sytuację z różnych stron, ale by mogło to się zadziać musimy najpierw w pełni zrozumieć to co się dzieje w nas samych, bo tak długo jak wychodzimy z postawy typu „przestań tak głośno oddychać!”, to trudno o tym rozmawiać ;) Kluczową dla mnie kategorią w tym kontekście jest temat szacunku, o którym więcej w tym tekście.

Ważnym tematem z jakim wychodzi do nas znak Wagi to nasza gotowość do wchodzenia w relacje: do zakochiwania się, flirtowania, ale też do podejmowania odpowiedzialności za nasze relacje, mówienia o swoich potrzebach i słuchania potrzeb drugiej osoby, budowania kompromisów, które naprawdę są w połowie drogi i które pozwalają obu stronom poczuć się uwzględnionym i równie ważnym w relacji. Ważnym tematem może być też to co nas powstrzymuje przed wchodzeniem w bliskie relacje, jakie są nasze potrzeby w tym temacie, jakie lęki i przekonania. Niezwykle istotnym jest też temat równowagi między pierwiastkiem męskim i kobiecym, tańca przeciwieństw i odnajdowania w sobie również tych pozornie nam odległych jakości. Polaryzowanie się i przeglądanie w zwierciadle naszych relacji – taka dynamika może nam towarzyszyć w tym czasie. Niezwykle ważna jest w tym czasie komunikacja i wzajemne słuchanie, oraz uczenie się innego sposobu wyrażania swoich myśli, emocji i potrzeb – tak by faktycznie mogły być one zrozumiane.
Na pierwszy plan ta pełnia wydobywa poczucie nierównowagi w relacjach, a także braku równowagi w innych dziedzinach naszego życia. Często na drodze do odzyskania balansu, jest nasze przekonanie o tym czym jest harmonia. Uważamy, że harmonijne relacje to takie, gdzie partnerzy sobie ustępują, dostosowują się do siebie i są mili bez względu na to co dzieje się „pod powierzchnią”. Takie postawienie sprawy zazwyczaj prowadzi jednak do zaburzenia równowagi, bo ustępując partnerowi w imię „harmonii”, jednocześnie oczekujemy wyrównania, które niewyrażone, rzadko przychodzi. Prawdziwa harmonia zabrzmi jedynie pomiędzy „prawdziwymi” ludźmi, a więc tam gdzie o pragnieniach, uczuciach i granicach mówi się otwarcie nie czekając aż silne emocje utrudnią komunikację. Pełnia pokazuje wewnętrzną polaryzację, uaktywniają się konflikty wewnętrzne i to co nazywamy Cieniem. Przy pełni w Wadze szczególnie łatwo rozegrać wewnętrzne napięcia w relacjach z innymi ludźmi, doszukując się w nich tych cech, których sami nie chcemy dostrzec w sobie. Osoby, które nas irytują często są lustrami ukazującymi to co w nas niezintegrowane i odrzucane. Równowaga w tym przypadku, to dopuszczenie do głosu obu skonfliktowanych części, uznanie ich znaczenia w naszym rozwoju i pozwolenie im na znalezienie nowej równowagi. Może to się zadziać w rozmowie lub wyrazić np. w tańcu czy w sztuce.

Czas ten bardzo sprzyja rytuałom miłosnym oraz wyrażaniu siebie przez sztukę i muzykę. To dobry moment również na pracę z wewnętrznym obrazem związku jaki nosimy w sobie, na uwalnianie od tego co zaciemnia nam obraz i na zobaczenie naszych prawdziwych potrzeb.

Pięknej pełni uwewnętrznionej miłości Wam życzę! :)



Powiązane teksty:


  • mój krótki tekst o szacunku w relacji - tutaj
  • i drugi o zagarnianiu siebie nawzajem - tutaj
  • lista ciekawych inicjatyw online na ten tydzień - w większości bezpłatnych - tutaj
  • rozmowa live Moonset i Jöra o tym czym jest kultura nadużywania siebie i jak obecna sytuacja pomaga nam ją dostrzec i zmienić - czyli jakby nie mówić dużo o balansie ;) - tutaj
  • astrologia o tym co się teraz dzieje w świecie, czyli o tym jak koniunkcja Saturna i Plutona wkroczyła z przytupem - tutaj

Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni, czyli o 04:35 w środę przed świtem ;) . Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać świeże newsy o tym co na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego Newslettera! Zapisy na pod tym linkiem

A dla spragnionych pełniejszych cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium tutaj

O różnych obliczach lęku



Lęk ma różne oblicza. Jest ten odczuwany w ciele i ten wypierany, projektowany, poprzebierany w iluzje. Jest lęk wysłuchany, który jest przewodnikiem i ten niechciany, który chowa się w naszym cieniu.

Lęk doświadczany w ciele to często drżenie, wibrowanie, ciało chwiejące się jakby brakowało mu stabilnej podstawy. Kiedy za tym szłam w spotkaniu z lękiem przed wysokością, lęk poprowadził mnie na ziemię, w doświadczenie głębszego ukorzenienia, w mocniejszego osadzenia w sobie. Lęk w ciele to dla mnie silne odczucie bycia żywym i jednocześnie poczucie tego jak to życie jest cenne. Życie i śmierć przestają być konceptami mentalnymi, czujesz ich połączenie w sobie, tą kruchą granicę i w tym momencie Twoje ciało mówi Ci wyraźnie co wybierasz. Lęk mówi, że wybierasz życie.

Lęk zatrzymany w ciele, niechętnie widziany ze względu na jego niewygodę czy „obciachowość”, albo też po prostu zbyt wielki by go unieść – staje się zamrożeniem. Odcięciem od czucia, działaniem automatycznym. Czasem działaniem kompulsywnym. Czasem zawieszeniem, zablokowaniem, nawet wycofaniem z życia. Nie chcemy być tam, gdzie jest lęk, więc coraz mniej nas w sobie.

Lęk odrzucany, jest też odrzucaniem tych co się boją. Jest lękiem przed lękiem i przed wszystkim co może być jako lęk odczytane. Świat staje się dwuwymiarowy: jest tylko to co z lęku i to co z jego przeciwieństwa – miłości, spokoju, siły, czy jakkolwiek tego na swoje potrzeby nie nazwiemy. Pojawia się poczucie zagrożenia naszych wartości, tego, że ktoś, jakieś idee czy emocje na nie czyhają. Wtedy lęk staje się walką. W sumie nie jest istotne kto jest w tej walce przeciwnikiem, historia zna wiele kozłów ofiarnych, a teorie spiskowe wiele koncepcji naszych "oprawców". Ważne jest to, że walcząc czujemy rozładowanie naszego napięcia. Drżenie lęku stłumione w naszych ciałach może się wydostać jako oburzenie, obelga, czy nawet rękoczyn. Z jakiegoś powodu jest to przez naszą kulturę lepiej widziane niż lęk.

Lęk jest wołaniem o uziemienie. Wezwaniem do zadbania o siebie i o podstawowe potrzeby. Siłą służącą do przetrwania w trudnych warunkach i przypomnieniem gdy podejmujemy niepotrzebne ryzyko. Jest potrzebny tak jak każda emocja i tak jak one szybko przemija, gdy tylko da mu się uwagę i przestrzeń. Przypomina o tym jak cennym darem jest nasze życie, bezpieczeństwo, obecność bliskich. Wszystko to co kojarzy nam się z negatywnymi konsekwencjami lęku: ataki paniki, zamrożenie, zablokowanie, ksenofobia etc. to efekty lęku, którego nikt nie chciał zbyt długo. Który nie mógł po prostu przepłynąć i zostać wysłuchany. Na który nie było miejsca w iluzji naszej niezniszczalności, siły, dzielności. Lęk przypomina, że nie jesteśmy maszynami, że nasze życie jest cenne, że czasem trzeba zadbać o bezpieczeństwo. I dzięki mu za to <3