poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Kopciuszek jako opiekunka świętego ogniska - analiza alternatywna




Kluczem do baśni o Kopciuszku jest popiół. Jej życie kręci się wokół niego: zajmuje się ogniskiem, gotowaniem, rozdziela soczewicę od popiołu, ale też w czasie wolnym lubi siedzieć w kominie i śpi zakopana w popiół. Co więcej również jej imię pochodzi od popiołu (po polsku jest to może mniej oczywiste, ale baśń wyraźnie podkreśla skąd wzięło się to przezwisko). Co więcej drugi kluczowy atrybut baśni - pantofelek (o którym więcej napisze w kolejnym tekście) w pierwotnej wersji Perraulta był nie szklany, a z popielicy, gryzonia, który z popiołem jest powiązany nie tylko nazwą (w języku polskim), ale i barwą. Popiół wiązany jest ze śmiercią, żałobą, pokutą, co w baśni jest jasnym sygnałem tego jak mocno Kopciuszek jest zanurzona w żałobie po matce. Jest on też symbolem oczyszczenia duchowego i odrodzenia, co można potraktować jako zapowiedź przyszłych wydarzeń. Brudzący popiół, będący powodem pogardliwych żartów ze strony sióstr, jest esencją Cienia, zanurzenia w mroku, w trudnych emocjach, doświadczania przemijania i śmierci, które to tematy są Kopciuszkowi tak bliskie, jak próżnym siostrom bliskie są suknie i klejnoty. 




Popiół jednak ma jeszcze jedno znaczenie – to pozostałość po ogniu, który płonął i prawdopodobnie zgasł. I tu możemy popatrzeć na Kopciuszka, który z jednej strony zajmuje się rozpalaniem i podtrzymywaniem ognia, a z drugiej zanurzaniem się w popiele, jako na reminiscencję opiekunek domowego ogniska, na kapłankę ognia, a może nawet na wcielenie pogańskich bogiń takich jak grecka Hestia czy rzymska Westa – opiekunki domowego ogniska (polecam też ten artykuł o Weście i Hestii). Kopciuszek niczym Hestia wybiera życie wewnętrzne, wycofuje się z rywalizacji bogów i bogiń, skupia na dbaniu o ogień – ten wewnętrzny czy ten domowy. W starożytności Hestia i inne boginki domowego ogniska były niezwykle istotnymi boginiami dbającymi o spokój domowego ogniska, o dobro rodziny. Były czczone jako fundament rodziny, miasta, społeczności, a poświęcony im święty ogień był tym co zamieniało budynek w dom. Podobnie Kopciuszek jest fundamentem życia rodziny, pomijanym i wyśmiewanym, lecz niezbędnym – tą która karmi, sprząta, dba o palenisko. Poświęcona jednocześnie sprawom doczesnym i duchowym jest uosobieniem cech Hestii, która według Jean Sinody Bolen ukazuje drogę duchową, której esencją jest cicha służba dla innych, prace domowe taktowane jak medytacja i niezwykle silne skupienie na wnętrzu i na świętym Ogniu.


Niezależnie od tego czy uznamy Kopciuszka za wcielenie samej Hestii czy też za wspomnienie po ważnej niegdyś roli kapłanki świętego ognia baśń ta pokazuje proces porzucenia tego kultu, poniżenie bogini i uznanie opieki nad ogniem za coś niegodnego, czegoś co brudzi i co jest poniżej godności. Ogień i jego strażniczki z miejsca centralnego domu i społeczności zostały zepchnięte na margines, podobnie jak cała „kobieca” służba dla domu i rodziny, a wyniesione zostały wartości patriarchatu, które od kobiet wymagają przede wszystkim podobania się mężczyznom i zabiegania o dobre zamążpójście. Utrata statusu przez bohaterkę nie polega więc na tym, że została zmuszona do podrzędnych prac, a na tym, że jej rola – tożsama z rolą bogiń ogniska domowego została obdarta z szacunku i czci. Kopciuszek dalej spełnia swoją rolę, choć staje się ona dla rodziny / kobiet / świata niewidoczna, a jednocześnie pielęgnuje swą żałobę po matce, której odejście doprowadziło do jej degradacji, a którą patrząc z tej perspektywy możemy utożsamić albo z samą Hestią i jej Świętym Ogniem, który zgasł pozostawiając po sobie popioły, albo nawet z Wielką Boginią Matką zepchniętą na margines przez patriarchalnych bogów i ich wiernych. 




Dalszą opowieść i przemianę bohaterki można rozumieć dwojako. Po pierwsze jako przeistoczenie się Hestii w Herę – dużo bardziej kompatybilną z patriarchatem wersję Bogini, dla której najwyższą wartością jest związek i to nie z byle kim – ze swym boskim odpowiednikiem, władcą, przywódcą. Co ciekawe to przeistoczenie zadziewa się dzięki pomocy duchów przyrody, świętego drzewa, zmarłej matki, czy też bardziej disneyowsko – magii. Związek Hestii z naturą i z przodkami wydaje się jasny, zresztą na wcześniejszym etapie baśni Kopciuszek jako prezent wybiera gałązkę drzewa, zamiast drogich klejnotów i sukien, które zażyczyły sobie siostry. Był to moment wyboru roli Hestii i odrzucenia patriarchatu na rzecz wartości duchowych, związanych z kultem natury, przodków i Wielkiej Bogini (tu występującej pod postacią zmarłej matki czy też u Disneya – Matki Chrzestnej). Niełatwo zrozumieć dlaczego w dalszym etapie baśni ten wybór się odwraca i Kopciuszek zdaje się pragnąć dostosować się do patriarchalnych reguł, czyli odstawić się i pójść na bal by wyrwać najlepszą partię ;) Prostsze interpretacje mogłyby dotyczyć jej dojrzewania płciowego, czy też dopełnienia się okresu żałoby po matce, kiedy jednak mówimy o zdegradowanej Bogini powinno tu chodzić o coś więcej. Tutaj możemy zaproponować drugą interpretację przemiany bohaterki, która z odrzuconej i zapomnianej bogini staje się boginią odrodzoną. Dary otrzymane od świętego drzewa czy też Matki Chrzestnej, są owocami jej duchowej drogi, poświęcenia, ukochania dla Matki – Bogini i można je rozumieć nie tylko jako atrybuty próżności i patriarchalnej rywalizacji kobiet, ale jako przywrócenie jej godności Królowej – Wielkiej Bogini, czyli jedynej, która naprawdę może olśnić Księcia, będącego tu reprezentacją najwyższego męskiego bóstwa. Jej wkroczenie na bal jest więc w tym ujęciu powrotem Bogini... ale tylko na chwilę. Co znamienne oczarowawszy Księcia bohaterka ucieka, w jednej z wersji baśni nawet trzykrotnie. Wytłumaczeniem jest to, że nie chce by zobaczył ją w postaci obdartej z godności kiedy magia pryska. Można też to jednak interpretować jako niedostępność kobiety-bogini i to, że bohater by ją poślubić musi ją najpierw odnaleźć i rozpoznać odkrywając także jej ukrytą naturę. Zgodnie z opisem Sinody Bolen Hestia jest boginią skupioną na swoim wnętrzu, oddaną pielęgnacji wewnętrznego ognia. Być może ucieczki Kopciuszka były więc jej powrotami do siebie, wyrazem wierności samej sobie i dbania o własny ogień nawet w obliczu zachwycającego mężczyzny? W efekcie to on musi ją odnaleźć, dotrzeć do miejsca gdzie płonie jej ogień, rozpoznać jej prawdziwą naturę. 



W dalszej części opowieści Kopciuszek jest więc już bierny, czekający na Księcia. To mężczyzna poszukuje (swojej) bogini, a siostry usiłują się pod nią podszywać, jednocześnie ukrywając tą prawdziwą i odmawiając jej wartości. To opowieść o kobietach, które się wyparły swoich bogiń, kiedy dążenie do wyższego statusu wymagało uklęknięcia przed męskimi bogami, a nawet odcinania części siebie (palce, pięty – masakryczny przykład dostosowywania się do systemu rozwinięty przeze mnie w kolejnym artykule o Kopciuszku). W tej opowieści jednak Książę nie daje się zwieść, zresztą przy wsparciu mocy natury (ptaki podpowiadające, że na buciku jest krew) i wytrwale szuka tej Prawdziwej, aż wydobywa ją z mroku, klęka przed nią z pantofelkiem mimo jej upokarzającego wyglądu i dalej wiadomo – zabiera do zamku i żyli długo i szczęśliwie ;) 



O tym jak bardzo patriarchalna jest ta opowieść z biednym Kopciuszkiem i ratującym ją z niedoli Księciem pisało już wiele feministycznych autorek, dlatego pozwolę sobie na pominięcie tych oczywistości i zinterpretowanie tego jako dwóch etapów powrotu Bogini do zamku, gdzie staje się ona Królową i partnerką Boga. Pierwsza część jak już opisałam wymagała od niej pracy duchowej i wierności swym duchowym korzeniom, czyli powrót kobiet do swojej boskiej kobiecości. Druga część to odkrycie przez Księcia (mężczyzn) owej boskiej kobiecości i docenienie jej, oraz wytrwałe podążanie za wizją związku nie z podporządkowaną jemu samookaleczającą się kobiecością, a z taką która jest wierna sobie i równa mu w boskości. Zresztą to wcale nie muszą być następujące po sobie etapy – lubię patrzeć na baśni jako na splot dwóch lub więcej opowieści, a Kopciuszka można opowiedzieć albo z perspektywy kobiety, która odzyskuje właściwe sobie miejsce i godność, albo z perspektywy Księcia, który szuka żony i który wybiera tą, którą inni wykluczyli. Można powiedzieć, że w tej historii obydwoje, każde na swój sposób, wydobywają boską kobiecość z popiołu, którego symbolika jest tutaj niezwykle trafna jako z jednej strony zgliszcza po dawnych wierzeniach i związku z naturą, a z drugiej jako ten popiół z którego odradza się Feniks.



Wspominana już parokrotnie Jean Sinoda Bolen pisze w swej książce „Bogini w każdej kobiecie”: „(...) dziś Hestia jako archetyp została zdewaluowana i zapomniana. Nikt już nie dba o święty ogień, a to czego była symbolem, przestało być przedmiotem szacunku. Gdy kobiece wartości Hestii są wykluczane, zmniejsza się znaczenie „wewnętrznej świątyni” - tych momentów i okresów w życiu, kiedy spogląda się w głąb siebie, by odnaleźć poczucie najgłębszego sensu. Znika też znaczenie rodziny jako świątyni i źródła ciepła. Co więcej, ginie potrzeba więzi duchowej między mieszkańcami miast, państw i całej Ziemi.”. Od siebie dodam, że „podziękowanie” za usługi strażniczki ognia, przyniosło nam eskalację ognia niestrzeżonego, nieświętego i destrukcyjnego. Począwszy od wypalania ziemi pod uprawę po dzisiejsze masowe spalanie paliw kopalnych i związaną z tym destrukcję całej planety, ten ogień już dawno przestał być tym co nas jednoczy i kieruje ku świętości. Być może potrzebujemy powrotu strażniczek i kapłanek ognia, ale bynajmniej nie po to by tego ognia palić więcej – a by znów go uświęcić i przywrócić mu dobrą dla nas i dla Ziemi miarę. Baśń o Kopciuszku, poniżanej opiekunce ognia przypomina jak ważnym elementem wewnętrznej przemiany jest ogień, ale też że prawdziwa przemiana dzieje się poza zewnętrznym światem, w naszej wewnętrznej świątyni, gdzie spotykamy się czasem z tym co trudne i dokonujemy alchemicznej przemiany popiołu w złoto. Przywołanie świętego ognia to więc nie rozpalenie wielkiego ogniska, a podtrzymywanie wewnętrznego płomienia i wierność sobie, oraz dbanie o to co jest świątynią dla naszej duszy.

Mars w Pannie: 18 sierpnia - 4 października 2019



Wczoraj Mars wyszedł z efekciarskiego znaku Lwa i wkroczył do pracowitej Panny. Oznacza to czas, kiedy wspaniałe idee i kreatywne pomysły z poprzedniego okresu zaczniemy pieczołowicie wprowadzać w życie lub kiedy po okresie zabaw i romansów, wrócimy do naszych obowiązków i zaczniemy nadrabiać zaległości ;) Trend ten się wzmocni od piątku kiedy także Słońce przejdzie do Panny. Będzie to okres korzystny dla spraw zawodowych i dla wszystkich tych działań, które wymagają cierpliwości, systematyczności i skrzętnej dłubaniny przy szczegółach. Czas sprzyja braniu dotychczasowych naszych projektów pod lupę, wyłapywaniu wszelkich błędów, korektom, analizom skuteczności i rentowności oraz innym podobnym działaniom. To również dobry czas na wszelkie naprawy w domu, majsterkowanie, porządkowanie przestrzeni w domu i ogrodzie. Mars w Pannie nie należy do najbardziej spektakularnych Marsów i nie musi dawać nam szalonych wystrzałów entuzjazmu do działania, za to zazwyczaj jest bardzo efektywny, pracuje po cichu, na spokojnie i z dużym zaangażowaniem. Pułapką może być natomiast przesadne rozbieranie wszystkiego na czynniki pierwsze, marudzenie i szukanie dziury w całym. Poszukaj spraw, które warto w tym okresie naprawić czy ulepszyć, ale dbaj też o to by każde Twoje działanie służyło określonym celom, zamiast jedynie niedookreślonemu bóstwu perfekcjonizmu ;) Jeśli tylko nie pozwolimy by wewnętrzny perfekcjonista albo malkontent zabierał nam energię na działanie, to ten czas może przynieść bardzo konkretne owoce :)

 Dobrego czasu Pszczoły Wam życzę! :) 



poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Pełnia w Wodniku - 15 sierpnia 2019



Nadchodząca pełnia w Wodniku wydarzy się w objęciach planety miłości – Wenus :) Będzie to więc dobry czas dla relacji zarówno tych intymnych, jak i przyjacielskich. Mogą się nam przydarzyć ważne nowe relacje, może być też tak, że jakieś relacje, które już tylko „zawalają miejsce” odejdą by zrobić miejsce na nowe. Wodnik to znak pokazujący nasza potrzebę wolności, więc dużo może się pojawić informacji na temat naszej potrzeby wolności w relacjach i tego jak być z ludźmi w sposób bardziej autentyczny i szczery. Z jednej strony bardzo aktywny teraz znak Lwa i Wenus w objęciach Słońca rozpalają teraz nasze serca i kontaktują z naszymi prawdziwymi uczuciami i pragnieniami, z drugiej Wodnik domaga się dużo przestrzeni i niezależności, dlatego czas pełni może uaktywnić w nas proces równoważenia, tych dwóch (pozornych) biegunów – miłości i wolności :)

Pełnia w Wodniku to często okres kiedy możemy poczuć narastający bunt przeciwko temu co nas ogranicza, gwałtowną potrzebę bycia sobą i otaczania się ludźmi podobnymi do nas. Wodnik jednak uczy nas, że prawdziwej wolności nikt nie może nam zabrać i że ograniczenia to konsekwencje naszych wyborów albo też niezgody na bycie sobą. W tym czasie możemy poszukać nowych rozwiązań, uwolnić się od ograniczających wzorców myślowych i spojrzeć na nasze życie z zupełnie nowej perspektywy. Może nam w tym pomóc spotkanie z przyjaciółmi, zorganizowanie „burzy mózgów” lub wyobrażenie sobie, że jesteśmy kimś innym i doradzamy samemu sobie z boku. To dobry czas na pracę z naszym „Przyszłym Ja” (Future Self), a więc na wyobrażenie sobie siebie w wymarzonej przyszłości i spojrzenie z tej perspektywy na nasze obecne życie, a także na wizualizacje i afirmacje naszych celów. Wodnik pozwala nam patrzeć w przyszłość i odnajdować w niej inspirację do dalszych działań, pomaga odkryć naszą życiową misję lub przypomnieć sobie najważniejsze marzenia. To czas kiedy patrzymy w gwiazdy (symbolicznie lub nie) w poszukiwaniu życiowych drogowskazów. Stąd znak Wodnika patronuje astrologii ;)

Ta pełnia to również idealny czas na rytuał zdejmowania maski i ogólniej na przyglądanie się temu jak wyrażam siebie wśród ludzi i na ile czuję się autentycznie w grupie. Przyjaciele mogą być bardzo pomocni w Twoich życiowych poszukiwaniach… ale dopóki nie poznasz samego siebie istnieje ryzyko, że będziesz zdradzać siebie z obawy, że stracisz swoje miejsce w grupie. Gdy już odnajdziesz siebie będziesz się czuć tak samo dobrze w grupie jak samemu. I wtedy pojawia się prawdziwy wybór. Przestaje Tobą rządzić lęk, który każe trzymać się blisko innych lub odcinać się od nich. Wiesz już kim jesteś niezależnie od tego co myślą o Tobie inni. Sam dla siebie jesteś oparciem.

Poszukiwanie własnej autentyczności może nas zaprowadzić to spotkania z Wewnętrznym Szaleńcem :) To dobry czas na to by trochę odpuścić sobie konwenanse i zobaczyć dokąd nas prowadzi ta postać. To co dziwne i odbiegające od normy może być teraz dla nas szczególnie karmiące.

Pełnia w Wodniku sprzyja rytuałom w intencji naszych marzeń i mniej lub bardziej szalonych planów, a także w intencji przyciągnięcia wspierających nas ludzi i pielęgnowania naszych przyjaźni. Rok temu w czasie pełni w Wodniku zwołałam pierwsze Zgromadzenie Księżycowe dla wszystkich, którzy celebrują naszą księżycową stronę, dla uczestników Medytacji Księżycowych i moich czytelników :) I działo się dokładnie to o czym piszę – cudowne spotkania z podobnymi ludźmi, w wolności, radości, lekkości i flow, które co dla mnie niezwykle ważne współprowadziłam ze wspaniałymi przyjaciółmi! <3 W tym roku Moonset & Frends zapraszają ponownie na drugie już Zgromadzenie Księżycowe – już w kolejną pełnię w magicznych Rybach! :) Zapraszamy wszystkich z serca <3 Szczegóły znajdziecie na stronie wydarzenia - tutaj.



Poczujmy wdzięczność dla tych co nas wspierają i za przyjaźń której doświadczamy! :) Życzę Wam pięknej, magicznej pełni!



Powiązane teksty:


🍀 Krótko mądrości naszego sprzeciwu na mądrości ;) czyli Wzniosłe rady vs prawdziwe uczucia

🍀 Astrologiczny przewodnik relacyjny, czyli dlaczego dla różnych ludzi okazywanie miłości oznacza zupełnie co innego ;)

🍀 O tym czym jest prawdziwy szacunek w relacji


Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni, czyli o 14:29 w czwartek :) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

poniedziałek, 29 lipca 2019

Nów w Lwie - 1 sierpnia 2019




Nadchodzący nów połączy się z innym ważnym wydarzeniem na niebie – mniej niż godzinę po jego kulminacji Merkury wyjdzie z retrogradacji! Sam nów będzie więc połączony z momentem zwrotnym, gdy Merkury pozornie „stoi” na niebie, jakby się wahał w którą stronę pójść ;) Jest to moment szczególnego poczucia zblokowania z jednej strony (często połączonego z presją by już coś zacząć robić, kiedy odczuwamy już duży przesyt tego cofania i zblokowania po trzech tygodniach retrogradacji), z drugiej czas możliwych szczególnych wglądów, wykluwających się z tego zamętu nowych zaskakujących pomysłów. Ten moment podłączony pod czas nowiu wzmacnia jego przełomowość, sprawiając, że okres do kulminacji może być bardziej ciężki i męczący niż zwykły nów, oraz szczególnie sprzyjający kończeniu tych tematów z przeszłości, które ostatnie trzy tygodnie odsłoniły, a jednocześnie czas po nowiu może dać nam dodatkowego kopa do przodu na nowy cykl – czas kiedy Merkury rusza do przodu często przynosi przełomowe momenty, nowe działania i nowy wiatr w plecy, co w połączeniu z rosnącym Księżycem będzie wreszcie dobrym czasem by zaczynać nowe projekty i wychodzić z tym co tworzymy do ludzi. Szczególnie zachęcający będzie ten czas na działania twórcze, związane z autopromocją, naszym wizerunkiem i swobodną samoekspresją. Liczne planety w Lwie będą temu bardzo sprzyjać pomagając nam uwierzyć w siebie i rozwinąć żagle. Zanim to jednak nastąpi potrzebujemy się przygotować domykając wątki z przeszłości oraz zgłębiając temat miłości do siebie i doceniania samych siebie, z którym przychodzi do nas co roku nów w Lwie :) Dla tych co chcą celebrować ten czas wspólną medytacją dodatkowy bonus: kulminacja nowiu będzie zaledwie parę minut po wschodzie Słońca, co samo w sobie jest już mocnym momentem na medytację. Słońce i Księżyc wschodzą razem w objęciach w promiennym znaku Lwa - czy może być piękniejsza metafora nowego świetlistego czasu? Medytując możemy dołączyć do tego kosmiczno-ziemskiego aktu te intencje, które szczególnie chcemy by rozbłysły i wzrastały, oraz te jakości w nas, którymi chcemy świecić w świecie :)

Nów w Lwie jest czasem kiedy zwracamy się do wnętrza po to by odnaleźć to co w nas wymaga wyrażenia, twórczej ekspresji, zasilenia energią ognia. Znak Lwa patronuje naszemu sercu, dlatego jest to dobry czas na to by posłuchać tego, co ono nam mówi, wsłuchać się w swoje uczucia, przypomnieć to co jest dla nas naprawdę ważne i co nas odżywia. Pomaga w tym medytacja polegająca na trzymaniu dłoni na sercu i słuchaniu jego bicia. Celem tej medytacji jest uwolnienie się od myśli, zejście świadomością do poziomu serca i zanurzenie w jego ciszy. Będąc w tym miejscu możesz zadać sercu pytanie o coś, co jest dla Ciebie ważne. Kontaktujemy się z samym centrum naszej istoty, miejscem gdzie drzemie odpowiedź na pytanie: kim tak naprawdę jestem? Co pragnę wyrazić? Jak manifestuję swoją obecność w świecie i jak celebruję życie? Czy jest jakieś pragnienie, marzenie, tęsknota, która domaga się wyrażenia? To wspaniały czas na twórczość i odkrywanie nowych sposobów wyrażania siebie. To również idealny czas na rytuały miłosne i zapraszanie ognistej namiętności :)

Lew to znak skłaniający do stanięcia w miejscu swojej osobistej mocy, kiedy wydobywamy prawdę o nas i z zaufaniem ukazujemy ją światu. Jestem właśnie taka/taki! To jest to czego chcę! To jest to co kocham! Jest to więc czas na odkrycie siebie w pierwszym rzędzie przed sobą samym. Oraz na docenienie siebie, pokochanie siebie jako doskonałej manifestacji Życia. Siedem lat temu otwierając się na temat uznania samej siebie napisałam sobie na lustrze słowa mające mi o tym przypominać. Był to pierwszy krok do zmiany wzorców myślenia o sobie i w konsekwencji do zmiany życia. Wszystkim polecam pracę nad odkryciem tego co w nas wyjątkowe, pokochaniem siebie i uznaniem swego prawa do otwartego wyrażania siebie. Możemy to robić poprzez mówienie sobie doceniających słów, wypisanie tego co w sobie kochamy na kartce, malowanie, śpiewanie, tańczenie… i wszystko to co nam przyjdzie do głowy :) Ogień, który płonie w naszym sercu potrzebuje pokarmu w postaci miłości do siebie i przestrzeni na ekspresję w świecie by ożywić całe nasze życie. Rozpalmy go mocno w ten nów i powierzmy mu nasze marzenia!


Powiązane teksty:


🍀 Jak być prawdziwie pewnym siebie, a nie tylko odgrywać pewnego siebie?

🍀 O męczących myślach i ich ukrytym celu :)


Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni, czyli o 05:12 w czwartek o  świcie :) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

niedziela, 14 lipca 2019

Pełnia w Koziorożcu z zaćmieniem Księżyca - 16 lipca 2019



Nadchodząca pełnia to taka więcej siekiera ;) Raz, że po zaćmieniu Słońca na nowiu, teraz będziemy mieli częściowe zaćmienie Księżyca, a samo to już znacząco dodaje mocy. Po drugie w tą pełnię uwikłany będzie Pluton, planeta głębokich transformacji, śmierci i odrodzenia, oraz spotkań z Cieniem. Pluton połączony z Księżycem w pełni da nam dużo głębszy kontakt z naszymi stłumionymi dotąd emocjami, potrzebami czy wspomnieniami. W tym czasie możemy dostrzec to co ukryte, to co powiązane z potrzebą kontroli, dominacji, władzy czy też jak to bywa z Plutonem – demolki ;)Wszystko to ma związek ze zrzucaniem starej skóry, która niby wygląda wciąż spoko i tyle czasu nam służyła, ale tak na prawdę gdzieś w głębi wiemy, że już nas krępuje i odcina od autentyczności i mocy. Te procesy wzmacnia jeszcze retrogradacja Merkurego, która kieruje nasza uwagę ku tematom z dalszej przeszłości i skłania nas do porządków pod dobrze już wytartymi dywanami ;) oraz wciąż aktywne splecenie dwóch najbardziej karmicznych obiektów na niebie, czyli Saturna i Węzłów Księżycowych, do których prawie dokładnie w czasie pełni dołączy Wenus, sugerując przyjrzenie się tematom relacji i/lub finansów. To czas kiedy mogą do nas silnie wrócić tematy relacyjne z przeszłości, nawet w postaci spotkań po latach, ale też bardzo sprzyjający na to by coś w nas samych domknąć, coś rozwikłać, odzyskać energię uwięzioną kiedyś w jakiejś relacji, ugrzęźniętą w poczuciu zranienia, żalu, niesprawiedliwości. Już samo odkrycie tego, że te historie mogą mieć dalej na nas wpływ i zabierać nam energię może być dla nas uwalniające, zobaczenie jak bardzo trzymanie czegoś, choćby to było przekonanie o naszej racji, nam nie służy. Czasem możliwe jest też zrobienie jakichś znaczących ruchów by oczyścić przestrzeń i zamknąć przestrzeń, nie poprzez zamknięcie oczu i ponowne zamiecenie pod dywan – a poprzez objęcie siebie w tym, danie sobie przestrzeni na emocje, na niezgodę i przeżycie tego do końca. Układ ten sugeruje, że chodzi tu nie tylko o naszą przeszłość, ale też równie mocno o naszą przyszłość, że teraz mogą dziać się rzeczy kluczowe dla naszych przyszłych relacji. Saturn zamyka przeszłość, Wenus otwiera przyszłość, a to wszystko podczas pełni w Koziorożcu, która sama w sobie ma bardzo dużo o łączeniu przeszłości z przyszłością :)

Poza opisanymi wyżej plutonowymi tematami, które poczują najmocniej ci, którzy coś emocjonalnie „trzymają”, ważne są również te związane ze znakiem Koziorożca, które już będą ważne dla wszystkich. W czasie pełni w Koziorożcu na pierwszy plan wysuwa się nasza życiowa i zawodowa droga. Żeby wiedzieć dokąd zmierzamy 
musimy wiedzieć skąd pochodzimy, by piąć się wzwyż potrzebujemy mocnych korzeni. O tym właśnie jest ta pełnia. Napięcie między Słońcem w znaku Raka, a Księżycem w Koziorożcu ukazuje polaryzację między domem a karierą, sferą prywatną i publiczną, między tym z czego wychodzę a tym do czego aspiruję. Możemy odczuć tą polaryzację jako rozdarcie, kiedy trudno nam te dwie sfery pogodzić, warto jednak pamiętać, że te dwa bieguny uzupełniają siebie wzajemnie i nadają sobie sens. Bezpieczna sytuacja domowa może wspierać w rozwoju zawodowym, a zdrowo pojęta kariera może służyć życiu rodzinnemu. To dobry czas na to by szukać równowagi, docenić obie sfery życia, uznać zarówno przeszłość jak i przyszłość, do której dążymy.

Symbolem, z którym warto w tym czasie popracować jest drzewo. Silne korzenie potrzebne do tego by wzrastać. Trzymanie pionu, który pozwala nam łączyć przeszłość z przyszłością, czerpać zarówno z zasobów ziemi, jak i nieba. W medytacji, czy pracy z ciałem możesz skupić się na kręgosłupie (podporządkowanemu znakowi Koziorożca) i poczuć jak soki z ziemi płyną przez niego w górę, poczuć oparcie jakie daje twemu ciału. Możesz go lepiej poczuć stając na palce i mocno opadając ma pięty. Kręgosłup jako filar ciała, drzewo jako Axis Mundi, stają się punktem wyjścia do pytania o to, co jest w Twoim życiu głównym filarem, co jest najważniejsze, co łączy przeszłość z przyszłością i wyznacza Twoją drogę. Jeśli już wiesz co jest twoją drogą i osią, czas pełni w Koziorożcu jest idealny na to by zaplanować kolejne kroki na tej drodze, podjąć ważne decyzje, wypowiedzieć intencję na najbliższy czas, afirmować i wizualizować dalszą drogę oraz uziemić plany w konkretnych działaniach. To dobry czas na poszukanie struktury w życiu, przyjęcie na siebie odpowiedzialności za własne wybory i odcięcie się od rodzinnych wzorców mówiących kim mamy być i co mamy robić. Podążanie własną ścieżką nie oznacza odcięcia się od korzeni, natomiast wymaga przyjęcia pełni odpowiedzialności za siebie. Korzenie to punkt wyjścia w naszej drodze życia, bez którego tracimy poczucie kierunku i miotamy się zmieniając wciąż punkty odniesienia. Czas tej pełni to moment na skontaktowanie się z naszymi najważniejszymi punktami odniesienia, na uświadomienie sobie drogi, którą już przeszliśmy, zobaczenie i poczucie tej co jest przed nami.

Łącząc dwa główne wątki tego czasu: jest to czas kiedy puszczając kontrolę nad tym na co nie mamy wpływu odzyskujemy wpływ na to co o nas zależy ;) Przekierowując uwagę z tego co podtrzymywaliśmy siłą na to co nas woła w przyszłości, odzyskujemy energię do działania. Żegnając stare możemy w końcu naprawdę otworzyć się na nowe.

Czego z serca Wam i sobie życzę :)



Powiązane teksty:


🍀 O smutku i żalu - tutaj

🍀 Mój wiersz o historiach odrzucenia - tutaj

🍀 Krótki tekścik o przemianie węża  - tutaj




Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni, czyli o 23:39 we wtorek :) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

poniedziałek, 8 lipca 2019

Retrogradacja Merkurego w Lwie i Raku: 8 lipca - 1 sierpnia 2019






Retrogradacja Merkurego zaczyna się mocnym akcentem, bo w koniunkcji z Marsem (we Lwie - patrz ten tekst). Mogą do nas wrócić wątki i decyzje podjęte przy niedawnym spotkaniu tych planet – czyli w okolicy 19 czerwca. Takie tematy szczególnie domagają się naszej uwagi i ponownego przemyślenia, a czasem nawet wyplątania się z czegoś w co weszliśmy nieco pochopnie… Merkury w retrogradacji często jest o zmianie kierunku w naszym myśleniu, o przemyśleniu czegoś na nowo czy dostrzeżeniu głębszych warstw tego co się dzieje, w połączeniu z Marsem wskazuje na przemyślenie ponowne kierunków naszych działań, tego gdzie kierujemy energię i jak rozładowujemy czy wyrażamy złość. Możliwe więc, że na początku tej retrogradacji wrócą do nas kwestie naszych niewyrażonych żalów i niepostawionych granic – czasem z dalszej przeszłości, a czasem sprzed paru tygodni – i domagać się będą podjęcia stosownej akcji :) Nie będą też zaskakujące wzmożone konflikty i nieporozumienia w tych pierwszych dniach, jako że nasza chęć by było po naszemu i działania jest większa tylko rzeczywistość może za nią nie nadążać ;)

Ci co obserwują retrogradacje Merkurego mogą zauważyć, że często zdarza się, rok po jednej retrogradacji powtarza się ona w tym samym znaku. Rok temu w lipcu i sierpniu była retrogradacja w Lwie, teraz w Lwie i Raku, za rok będzie w samym Raku, a za dwa w Bliźniętach – tak to się z grubsza toczy :) Ten czas kiedy znak retrogradacji sprzed roku się powtarza jest i dla nas taką powtórką – przypomnieniem tematów z poprzedniej retrogradacji w tym znaku, przyjrzeniem się na ile już domknęliśmy tutaj tematy z przeszłości i przyjęliśmy ze zrozumieniem kosmiczną lekcję :)
W tym roku pierwsze jedenaście dni retrogradacji będzie więc powtórką tematów spod znaku Lwa. Ponownie wrócimy wiec do tego co z przeszłości oddziela nas od miłości i serca, w szczególności temat miłości do samego siebie i wyrażania miłości do innych będzie tutaj grał. Wrócimy też do tego co nas w przeszłości oddzieliło od naszej kreatywnej strony, od wyrażania siebie w pełni. Mogą wrócić pasje z przeszłości, podobnie jak i dawno wydawałoby się „zardzewiałe” uczucia romantyczne ;)

To co pisałam rok temu o retrogradacji Merkurego w Lwie znów może być przez te jedenaście dni aktualne: 

„To czas na ponowne odkrywanie kim jesteśmy, jak wyrażamy się w świecie i jak odbierają nas inni. Ważny może być temat ego, zachowań narcystycznych, z jednej strony a potrzeby uwagi, docenienia i miłości z drugiej. Merkury pomoże nam zdejmować kolejne warstwy masek, odkrywać co leży pod pychą czy chęcią popisywania się lub też przeciwnie – pod naszą silną reakcją na ludzi przejawiających te zachowania, czy też po prostu odważnie wyrażających siebie. Będziemy odkrywać co nas hamuje przed odsłanianiem siebie w świecie, ujawnianiem naszych talentów, poglądów, reakcji emocjonalnych, a także przed promowaniem swojej działalności zawodowej lub artystycznej. Z drugiej strony będziemy odkrywać gdzie nadmiernie gramy by uzyskać aprobatę, gdzie rezygnujemy ze swojej autentyczności i wciskamy się w role, kiedy mówienie o sobie jest dzieleniem się z serca, a kiedy jest przechwalaniem się by osiągnąć jakiś cel. Ważne będzie rozróżnienie między myślami, działaniami i wyborami, które płyną z miłości od tych które płyną z odrzucenia (siebie, kogoś, z lęku przed byciem odrzuconym ). Wszystkie te ruchy mają przybliżyć nas do bardziej autentycznego sposobu wyrażania siebie, oraz do bardziej adekwatnego widzenia naszej roli w świecie. To tez piękny czas na odkrywanie prawdziwej pewności siebie, która leży tam, gdzie przyjmujemy siebie z całości (więcej o tym pisałam tutaj).”

„Merkury retrogradujący w Lwie będzie również wyzwaniem dla naszych relacji romantycznych i flirtów. Będzie nas wzywał by pogłębić to co jest i dotrzeć do esencji miłości w nas, zamiast do poszukiwania jej na zewnątrz w kolejnych flirtach czy romansach. Ten czas będzie piękną okazją do tego by zobaczyć gdzie jeszcze nie dajemy sobie miłości, gdzie siebie odrzucamy i jak projektujemy to odrzucenie na innych. Merkury w Lwie wracający w stronę Słońca będzie naszym przewodnikiem do naszego serca, jeżeli tylko odkryjemy, że miłość zawsze jest w nas i nie potrzebujemy niczyjej obecności by ją czuć i się nią nasycać :)”


19 lipca cofający się Merkury wróci do Raka otwierając drugi etap tego procesu trwający do końca lipca oraz nowe wątki :)

W tym czasie szczególnie ważne będą tematy związane z naszą rodziną, domem, dalszą przeszłością, dzieciństwem czy korzeniami… to może być więc czas pogłębienia tego co już do nas przyszło podczas nowiu w Raku, albo odkrywania nowych poziomów w naszych osobistych „podziemiach” ;)Tak jak już pisałam aż do jesieni towarzyszy nam mocarny aspekt Saturna, który „zaplątał się” w południowy Węzeł Księżycowy i coś się z nim rozstać nie może ;) Jest to układ mocno nas wspierający w rozwiązywaniu węzłów gordyjskich z przeszłości, odcinania tego co nie służy, zamknięciu etapów naszego rozwoju, które mogą sięgać nawet i wiele pokoleń wstecz… Czas retrogradacji Merkurego, a szczególnie okres kiedy będzie ona miała miejsce w Raku będzie mocno podkręcał ten proces, wprzęgając weń nasz intelekt. Dotąd mogliśmy niejasno czuć, że coś się dzieje, Merkury natomiast pomoże nam to lepiej dostrzec, zrozumieć, ponazywać, a nawet wyrazić przed innymi.

Druga połowa lipca będzie więc czasem mocnego sięgania naszych korzeni, uwalniania emocji, uzdrawiania relacji rodzinnych, szczególnie tych z matką, a także odkrywania co nam daje poczucie przynależności, bezpieczeństwa, poczucie bycia w domu… Będzie to też wyjątkowy czas na domknięcie przeszłości, historii które wciąż w nas siedzą, wzorców, które wciąż powtarzamy… koniecznym jednak na tej drodze będzie zanurzenie się w emocjach, które z tymi historiami się wiążą, zanurkowanie w głębinach tych historii, zaopiekowanie się tym małym dzieckiem w nas, które przy tych historiach zostało, bo nie mogło ich do końca przeżyć, bo jego doświadczanie nie zostało przyjęte. Teraz możemy odszukać różne części nas, które takiego zaopiekowania potrzebują, zobaczyć siebie z przeszłości w tych trudnych dla nas chwilach i dać samym sobie to wszystko czego wtedy potrzebowaliśmy – przytulić, dać sobie miłość, zrozumienie i wszystkie te słowa i gesty, których wcześniej nam zabrakło. W ten sposób zamykamy przeszłość, żegnamy ją nie przez zamurowywanie drzwi, z którymi część nas wciąż płacze – a poprzez obejmowanie tej części. Retrogradacja Merkurego w Raku to może być naprawdę piękny czas dla tych co będą mieli gotowość przy przyjąć swoją przeszłość. Może też nakierować nas na naprawianie naszej relacji z Matką Ziemią i tego co w niej trudne. Jest to czas globalnego powrotu do korzeni, po to by je uzdrowić i by soki ziemi nadal odżywiały liście i kwiaty naszej przyszłości :) 



Wracając z poziomów globalnych warto pamiętać o bardziej przyziemnej stronie retrogradacji Merkurego ;) Możliwe są oczywiście opóźnienia, pomyłki, nieporozumienia czy inne awarie – warto więc uzbroić się w cierpliwość, planować zapas czasu na nieprzewidziane komplikacje i zwracać uwagę na to co ewentualne komplikacje nam mówią – bardzo często jest to coś ważnego co warto przyjąć do wiadomości ;)Standardowe zalecenia dotyczące retrogradacji Merkurego to: nie podpisywać umów, nie robić poważniejszych zakupów, zrobić natomiast kopie zapasowe na komputerze i zabezpieczyć się przed ewentualnymi awariami, wychodzić z wyprzedzeniem na ważne spotkania i sprawdzać przedtem czy aby wszystko mamy ze sobą ;) Jeżeli już coś musimy podpisać, to najpierw trzy razy przeczytajmy i nic nie zostawiajmy w niedopowiedzeniu, czy "na gębę". W tym czasie generalnie lepiej może nam służyć komunikowanie swoich myśli za pośrednictwem pisma, co pozwoli uniknąć nieporozumień, a także może sprzyjać wszelkiej maści pisarzom :). Posiadacze Osobistego Astrokalendarza na ten rok mogą sprawdzić jakie sfery życia (domy) aktywizuje retrogradujący Merkury, czyli gdzie potrzebne będą poprawki i szczególna uważność.

Owocnego czasu retrogradacji Wam i sobie życzę! :)


Powiązane teksty:

🍀O pewności siebie - skąd się bierze? - tutaj

🍀Miłość a pragnienie miłości - kluczowa różnica :) - tutaj

🍀O kreatywności - tutaj

🍀O tym jak traktujemy emocje - tutaj

Chcesz dostawać informację o wszystkich astro-wydarzeniach? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera! Zapisy na pod tym linkiem

Mars w Lwie: 2 lipca - 18 sierpnia 2019




We wtorek Mars wyszedł z emocjonalnego Raka i wkroczył dumnym krokiem do Lwa! :) Byłaby to super wiadomość dla tych, którzy mają już dość zawirowań emocjonalnych oraz budowania emocjonalnych fundamentów działania i wolą przejść czym prędzej do akcji, ekspresji, a nawet do show… tyle tylko, że jednocześnie Merkury wszedł w retrogradację, co może nam niestety trochę przyciąć rozmach, przynajmniej przez trzy pierwsze tygodnie. Od 1 do 18 sierpnia ten rozmach do nas wróci, a nawet jak to tuż po retrogradacji ze zdwojoną siłą! Tymczasem jednak wygląda na to, że mamy coś do zrobienia w tematach znaku Lwa, w którym przebywa zarówno retrogradujący Merkury jak i Mars by przygotować się do nadchodzących sukcesów i splendorów ;)

Z grubsza można powiedzieć, że eksplorować będziemy to wszystko co utrudnia nam w życiu doświadczanie tego splendoru, błyszczenie własnym światłem na arenie życia, dzielenie się naszą nieskrępowaną kreatywnością i ogólniej mówiąc wyrażanie siebie. Do tego na tapet dochodzą tematy związane z miłością, tą do siebie, tą wyrażaną innym. Pisałam o tym więcej w tekście o Merkurym więc tutaj już nie będę się powtarzać, tym bardziej, że Mars szczególnie jest od akcji. Mars w Lwie w czasie tej retrogradacji może więc nam dodać dużo odwagi w wyrażaniu tych wszystkich tematów, które nam leżały na sercu, a które ta retrogradacja wydobędzie. Będziemy twórczy, bardziej bezpośredni, chętni do zabawy i kontaktów towarzyskich. To czas szczególnie sprzyjający wydobywaniu naszych ukrytych przez lata talentów, powrotowi do spraw poruszających nasze serce, do tego co sprawia, że chce nam się żyć, nawet jeśli przez jakiś czas o tym zapomnieliśmy. Pierwszą część tego okresu odkopujemy więc te ukryte w nas skarby, łączymy się z naszym sercem, z tym co w nas prawdziwe, natomiast w sierpniu będzie już dobry czas na to by z tym wyjść do ludzi. Ten czas przygotowań i równoległy proces z miłością do siebie są ważne byśmy uwolnili się od przekonania, że reakcja ludzi na naszą ekspresję ma jakieś większe znaczenie ;) Ważne jest, że robimy to przede wszystkim dla siebie i że to ma nas ożywiać, dawać radość i satysfakcję z bycia sobą w pełni, a docenienie to coś co najpierw dajemy sami sobie ;)

Ważnym wątkiem tego okresu może być proces z ego – tym swoim i tymi innych. To czas kiedy temat wyrażania siebie staje się mocniejszy więc przybierać może te zdrowsze i te mniej zdrowe formy. Zachowania, które nazywamy „z ego” często odsłaniają braki w pewności siebie, poczucie, że muszę walczyć o uwagę, o docenienie, o wizerunek, a temat tego naszego nie w pełni wyrażonego, i nie całkiem kochanego ja staje się tak nabrzmiały, że trudno nam zobaczyć coś poza nim. Efektem może być nadmiar puszących się showmanów w otoczeniu, ale pamiętaj: jeżeli mocno drażni Cię, że ktoś inny bezpardonowo bierze sobie uwagę i promuje swoje działania, to może oznaczać, że sam potrzebujesz wyjść z szafy ze swoimi talentami i czy ze swoim zdaniem, dostać od świata trochę uwagi, docenienia, szacunku. Cieniem tego czasu, ale też motorem tych zmian będą więc różne potyczki ego, zderzenia racji, walki kogucików ;) Trudniej nam może się być dogadać, bo częściej będziemy mieli mocno skupioną na sobie perspektywę, będą też się odsłaniały nasze odciski na ego, które warto dostrzec i opatrzyć, zanim zaczniemy reagować rykiem rozjuszonego Lwa ;) Z drugiej strony mogą mieć miejsce mniejsze lub większe „kryzysy tożsamości”, oraz kryzysy twórcze. Ten czas dla artystów i osób działających twórczo będzie ważny by przedefiniować swoje działania, podejście do sztuki, czy do promocji.

Mars sprzyja wszystkiemu temu co wymaga od nas odwagi, szczerości, wyjścia przed szereg. Pierwsza połowa sierpnia to będzie idealny okres na promocję swojej marki, na zabawę wizerunkiem, czy na twórczość służącą wyłącznie zabawie. Mars będzie też rozgrzewał nasze serca, skłaniał do przejęcia inicjatywy w romansach, do uwodzenia, flirtów i wakacyjnych (i nie tylko) szaleństw. Gorąca namiętność, szalone imprezy, optymizm i niespożyta energia – brzmi jak fantastyczne wakacje, nie? ;) Niemniej warto pamiętać o tym, że Mars nie będzie sprzyjał umiarowi i rozsądkowi, więc w tym czasie działanie wyłącznie oparta na impulsach może nas zaprowadzić za daleko. Dobrze jest świadomie pokierować energią Marsa w Lwie tak by pozostawił nam po sobie efekty w postaci owoców naszej kreatywności i działań promocyjnych, a nie tylko dobre wspomnienia po fantastycznych imprezach ;) 

Pięknego czasu Wam życzę! :)