czwartek, 20 czerwca 2024

Pełnia w Koziorożcu - 22 czerwca 2024






Po okresie dominującego, rozhulanego intelektu, przejście Słońca do Raka (czyli Letnie Przesilenie 20.06.), a chwilę potem pełnia w Koziorożcu (dopełnienie o 03:08 w nocy z piątku na sobotę) przynosi znaczącą zmianę. Kwadratura Słońca do Neptuna (kulminacja w czwartek) sprawia, że możemy mieć poczucie, że jest tego wszystkiego za dużo, albo też – w zależności od perspektywy – za mało ;) To drugie może się wiązać z poczuciem, że rzeczywistość nie sięga tego, co sobie wymarzyliśmy, że świat rozczarowuje swoją nieidealnością. Może też być tak, że doświadczamy wielu niezrozumiałych emocji, które gdzieś głębiej mogą się wiązać z tęsknotą za czymś czego nie ma, a co mogłoby być. Na tym tle pełnia w Koziorożcu stawia przed nami wyzwanie urealnienia i wyboru dalszej drogi, szczególnie jeśli chodzi o karierę, ambicje, ale też o integrowanie tego co robimy dla świata z tym co dla siebie i najbliższych. Możliwe, że za sprawą koniunkcji Jowisza i Urana, a także przez wyjątkowo inspirujący mentalnie i towarzysko „sezon Bliźniąt”, otworzyło się ostatnio przed nami wiele nowych drzwi. Tak wiele, że teraz możemy czuć swoisty „przeciąg”, zagubienie, czy przeciążenie. Nadchodząca pełnia zaprasza nas do dokonania koniecznych redukcji, decyzji co robimy i kiedy, jaki mamy plan, jak możemy realistycznie zaplanować nasz czas uwzględniając nasze potrzeby, emocje i priorytety. Coś być może już niemal dokończyliśmy i czas tej pełni będzie sprzyjał ostatnim szlifom i podzieleniu się owocami naszej pracy ze światem. Koziorożec uczy, że „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”, czyli realistyczne, osiągalne, łatwe do przełożenia na działania tu i teraz cele są ważniejsze niż najpiękniejsze wizje przyszłości, do których nie wiadomo jak się zabrać lub które wymagają jakichś nierealnych dla nas teraz zasobów. Przycinając nasze ambicje i idee do wymagań pragmatyzmu i realizmu możemy doświadczyć ulgi, uspokojenia, gdy już nie „musimy” robić wszystkiego na raz. Im prostsze i konkretniejsze plany tym lepiej. Po okresie łapania nowych inspiracji potrzebujemy wybudować fundamenty działania oraz dalszego rozwoju i temu właśnie sprzyja ta pełnia. Zaopatrzyć się w kotwicę, która nas uziemi, kiedy będziemy eksplorować nasze szalone wizje i marzenia. Potrzebujemy wreszcie wybrać jeden kierunek w naszej dalszej drodze, po to by wokół niego później budować „side questy” ;) 





Koziorożec przynosi nam potrzebę konkretnych osiągnieć, zaspokaja ambicji czymś co nie tylko wspaniale wymyśleliśmy, ale też zrealizowaliśmy do końca. Warto więc w tym czasie wybrać sobie taki jeden kierunek, który będziemy realizować przez najbliższy rok, zbudować plan, poszukać narzędzi i zasobów, które pozwolą nam na jego realizację. Sadzimy teraz nowe drzewo, które zobowiązujemy się podlewać i chronić zanim osiągnie „samodzielność”, ważne więc by myśleć o naszych projektach nie tyle w kategoriach czegoś co ma zaspokoić nasze ambicje, a w kategoriach odpowiedzialności za nowe istnienie, które powołujemy do życia.





W tym rozumieniu projekty - którymi mogą być też nasze plany budowania relacji, lepszego dbania o siebie i cokolwiek co chcemy w naszym życiu rozwijać – są jak nowe istoty w naszym życiu, symboliczne drzewa, które kiedyś mogą stać się kipiącym życiem lasem. Ta perspektywa pomaga nam zobaczyć, że nie wystarczy przymuszać się do pracy według planu – wzrostu drzew nie da się przyśpieszyć, jedyne co możemy zrobić to dbać o to by miały jak najlepsze warunki wzrostu, chronić przed zagrożeniami, regularnie podlewać zanim zapuszczą korzenie. Oznacza to, że nie da się tych projektów-drzew rozwijać naszym własnym kosztem, ponieważ to my jesteśmy glebą, w której wzrastają ;) Musimy więc też zadbać o to by mieć czas na regenerację, na odpoczynek uwzględniający naszą własną cykliczność, emocje i potrzeby. W czasie tej pełni warto więc też przyjrzeć się temu co nas regeneruje, reguluje gdy jesteśmy przeciążeni, co sprawia że mamy energię działać, a co jest sygnałem, że potrzebujemy odpoczynku. 

Pełnia w Koziorożcu łączy w sobie strategiczną moc tego znaku z inteligencją emocjonalną Raka, uczącą nas, że każde działanie, każdy „żywy” projekt, rozwija się w sposób cykliczny, a to oznacza, że częścią tego rozwoju są okresy rozpędzania się i zwalniania, wychodzenia do świata i zwiększonej autorefleksji, pracy, która przynosi widoczne efekty, takiej co wydarza się na ukrytych poziomach (mentalnym, duchowym etc), oraz takiej która jest integrowaniem tego co już zrobiliśmy, wprowadzaniem zmian czy zwykłym odpoczynkiem i celebracją. 

 



Powszechnie znana jest dość mocno destrukcyjna idea "wychodzenia ze strefy komfortu", która w szczególnie czasie tej pełni może do nas przychodzić jako presja by nadużywać siebie lub wyrzut sumienia, że tego nie robimy. Niestety mało kto wie czym jest jego strefa komfortu i jak się w niej znaleźć, mało kto z nas ją zamieszkuje na co dzień bez wypadania z niej przy każdej okazji. Mylnie utożsamiamy ją z lenistwem, lękiem, czy zablokowaniem w działaniu, które zazwyczaj świadczą właśnie o tym, że NIE jesteśmy w komforcie i potrzebujemy się wyregulować, co różnie nam wychodzi (o tym jak różnie mogą wyglądać nasze strefy komfortu i sposoby regulacji pisałam tutaj). Podobnie mylnie utożsamiamy przełamywanie siebie z rozwojem. Tymczasem najczęściej przełamywanie się jest tylko po to by coś sobie udowodnić i by udać przed sobą, że już nic nas nie ogranicza (nasze emocje, potrzeby, ciała w szczególności!). Jeśli się powiedzie i chwilowo nie będziemy odczuwać konsekwencji nadużycia siebie, to da nam benefity w postaci chwilowej satysfakcji, wystrzału adrenaliny, który przekłada się na większą energię i motywację do działania, wzrostu pewności siebie ("a jednak mogę!"), parę punktów dla ego i fajne opowieści dla znajomych ;) Część z tego jest wartościowa i może czasem wyrównywać poniesione koszty, ale nie ma to nic wspólnego z długofalowym rozwojem jakiego nas uczy znak Koziorożca. Koziorożcowi bowiem nie chodzi o to by się przełamywać dla przełamywania, a o to by wziąć odpowiedzialność za coś większego niż on sam, za "stan świata" czy jakiegoś jego fragmentu. Chodzi o stanięcie do odpowiedzialności nie tylko za to co swoje, ale też za to co wspólne, przyjęcie wyzwań jakie przed nami stoją i przyjęcie roli lidera - nie w rozumieniu tego kto jest widocznym krzykaczem, ale tego kto bierze udział w ważnych decyzjach i poczuwa się do odpowiedzialności za to co się wokół dzieje. Ryzykiem tu może być zbytnie obciążenie tą odpowiedzialnością, wzięcie na siebie za dużo i to co z tym robimy. Możemy sobie z wyzwaniem odpowiedzialności radzić lepiej lub gorzej, ale "przełamywanie siebie", zawsze będzie tu najgorszym rozwiązaniem ;) To czego potrzebujemy to rozwiązania pozwalające nam regularnie dbać o siebie po to by móc "dowieść" do do czego się (także przed sobą" zobowiązujemy, a w tym celu musimy być bardzo uważni na wszelkie "lamki awaryjne", które nam się zapalają gdy nadużywamy czy przekraczamy siebie, czyli kiedy nie jesteśmy w "strefie komfortu".

Ta pełnia uczy nas więc tego, że z jednej strony nie możemy zapominać, że nie możemy odmawiać naszego udziału w większym świecie, w tym co publiczne, wspólne, dotyczące nas wszystkich skupiając się wyłącznie na "własnym ogródku", ale tez tego, że nie możemy osiągać znaczących efektów w świecie zewnętrznym jeśli ten nasz ogródek jest zaniedbany, a nasze niezrealizowane potrzeby wynikające z nie brania odpowiedzialności za to co czujemy i za swoje ciało, zawsze będą stawać na drodze większych osiągnięć i prawdziwego przywództwa w świecie (niezależnie od tego w jakiej skali ;) ). 




Pięknej i owocnej pełni Wam życzę! 


Więcej szczegółów co tydzień w Moonset Newsletterze - do wyboru darmowa wersja Free i rozbudowana Premium. Teraz wykupując wersję Premium możesz otrzymać ostatni wysłany newsletter, na bieżący tydzień (w wersji Free pierwszy newsletter dostaniesz najbliższej nocy z poniedziałku na wtorek). 

poniedziałek, 3 czerwca 2024

Nów w Bliźniętach: 6 czerwca 2024

 





Nadchodzący nów (kulminacja o 14:37 w czwartek) wyeksponuje dwoistą naturę znaku Bliźniąt dając nam z jednej strony typową dla tego znaku lekkość, nastawienie na komunikację, wymianę z innymi, oraz tonę intelektualnej i towarzyskiej inspiracji, z drugiej jednak pod tym wszystkim co miłe i przyjemne czai się saturnowy test rzeczywistości – pokazujący nam że każde ze nieraz lekkomyślnie wypowiadanych w tym czasie słów ma swoją wagę, znaczenie i konsekwencje. Po lekkości i zabawie przychodzi moment refleksji i zrobienia miejsca także na to co wymaga od nas więcej empatii, uważności, konsekwencji… nawet jeśli dominujący teraz znak Bliźniąt popycha nas do wszystkiego naraz, poza konsekwencją właśnie ;) Słowa w tym czasie mają ogromną moc, pojawiają się nowe ważne i piękne opowieści, ale też i nieprzemyślane życzenia i sformułowania, które zbyt łatwo mogą stać się ciałem ;) Wybierajmy więc właściwe słowa z rozwagą i świadomością ich wpływu na naszą rzeczywistość.

 



Ten nów będzie kontynuacją bardzo korzystnego, inspirującego, ukazującego przebłyski przyszłości okresu, w którym zmiany dzieją się nieraz „same” i ledwie nadążamy z ich rejestrowaniem ;) Co jednak ważne to zwrócenie uwagi na to jakie myśli i słowa zagnieździły się w naszych głowach i trwają tam pomimo tych wszystkich zmian. Ten nów jest czasem na porządki w przekonaniach, rozpoznanie mocy codziennie używanych słów i tego jak się komunikujemy z innymi. Od czasu przejścia Merkurego do Bliźniąt (3.06.) możemy odczuwać nadmiar słów, pomysłów, myśli – czasem ekscytujący czasem męczący. To czas kiedy wiele nowych i pięknych narracji zaczyna się ujawniać w świecie i w naszym życiu, ale by nie oszaleć od tego wszystkiego najpierw potrzebujemy zrobić na nie miejsce ;) I temu właśnie służy ten nów!

Nów ten wydarza się tuż po przejściu Wenus przez Słońce (tzw. kazimi, czas odrodzenia się Wenus w sercu Słońca, parotygodniowego resetu w tematach relacji – więcej o tym pisałam w newsletterze.) Oznacza to, że Wenus nadal będzie bardzo aktywna w tym czasie, a sprawy różnorodnych relacji, komunikacji z innymi, pojawiania się nowych osób w naszym życiu i nieraz też żegnania tych, którzy już z niego odeszli może być bardzo ważny w tym czasie. Potrzeba wprowadzania większej równowagi w naszych relacjach, wypowiedzenia tego co niewypowiedziane, balansowania różnych pragnień i wartości, łączy się z rosnącą potrzebą wyrażania się poprzez zabawę, kreatywność, robienia rzeczy dla przyjemności lub w taki sposób praca łączyła się z zabawą. To świetny czas na pisanie (chociażby dziennika), wyrażanie uczuć w sposób kwiecisty, czasem też na rozmowy i spotkania, jeśli czas nowiu nie oznacza dla nas obniżonej energii i wzmożonej wsobności ;) 





Jeśli więcej w nas rozproszenia i intelektualnego przeciążenia niż pragnienia wychodzenia do świata to bardzo ważny komunikat, że najważniejsze co mamy do zrobienia w czasie każdego nowiu, to spotkanie ze sobą. Nawet jeśli interesuje nas wszystko wokoło i dzieje się wciąż coś nowego, jest to czas na przede wszystkim na zwrócenie do wnętrza i posłuchanie samego siebie, zanim zaczniemy pędzić do świata ;)






Więcej szczegółów co tydzień w Moonset Newsletterze - do wyboru darmowa wersja Free i rozbudowana Premium.



poniedziałek, 27 maja 2024

Jowisz w Bliźniętach: 26 maja 2024 - 9 czerwca 2025

 



W niedzielę 26 maja Jowisz po rocznym pobycie w Byku przeszedł do Bliźniąt, gdzie również spędzi rok opromieniając swym jasnym blaskiem wszystkie osoby z silnym znakiem Bliźniąt, a także wnosząc nieco chaosu do życia wszystkich osób mniej nawykłych do typowego dla tego znaku przyśpieszonego, rozdrganego rytmu życia ;) Jowisz w Bliźniętach sprzyjać będzie wszelkiej aktywności mentalnej, pisarskiej, budowaniu kontaktów, zdobywaniu i przekazywaniu informacji. Kluczowa jednak będzie w tym wszystkim elastyczność, nie przywiązywanie się do jednej konkretnej „prawdy”, ciekawość wobec alternatyw i odmiennych perspektyw. Jowisz w Bliźniętach będzie z jednej strony serwował nam wyzwanie związane z nadmiarem informacji, wydarzeń, zmian, oraz z tym, że wszystko w co wierzymy może być podważane, z drugiej jednak będzie dla nas wspaniałym nauczycielem patrzenia na to co nas otacza świeżym okiem, zadawania nowych pytań, ciekawości tego co się kryje za tym czego nie rozumiemy, otwartości na inne perspektywy, oraz puszczania nadmiernej identyfikacji z naszymi ideami i koncepcjami. Im szybciej i łatwiej podążymy ścieżką ciekawości, nie-wiedzenia, obserwowania świata bez założeń i interpretacji, tym pełniej skorzystamy z bogactw i okazji jakie nam Jowisz w Bliźniętach niesie. To znakomity czas na uczenie się nowych umiejętności, w tym szczególnie tych związanych z językami, komunikacją, analizą danych, pisaniem i rękodziełem. Może nam być trudno skupić się na jednym celu czy idei – Jowisz w tym znaku wzmaga rozproszenie, ale też nieraz efekty podążania za nim mogą nieraz być tego warte ;) To czas kiedy przypadkowe rozmowy z nieznajomymi czy spotkania w pociągu mogą przynieść nam więcej niż wykonywanie zaplanowanych precyzyjnie kroków, a rozbudzony intelekt łaknie wciąż nowych informacji i niechętnie będzie dawał się zaprząc do powtarzania nudnej rutyny ;) 




Warto jak najwięcej czytać, rozmawiać, wędrować, podróżować (nie koniecznie daleko – wystarczy spontaniczna wyprawa do innego miasta), otwierać się na nowe perspektywy na świat – tą właśnie ścieżką rozwoju prowadzi nas przez ten rok Jowisz i tu właśnie leżą ukryte dla nas skarby i okazje ;) Nagradzać nas będzie także za poczucie humoru, elastyczność, spontaniczność właśnie, a także za umiejętność słuchania ludzi wokół nas, także tych „przypadkowych”, wsłuchiwania się w kolektywny przepływ słów, myśli, idei, głosów, obserwowania otoczenia, zauważania ciekawych szczegółów, historii, znaków, tego co mówi do nas świat. Poza czytaniem szczególnie dobrą praktyką na ten czas będzie pisanie, na przykład prowadzenie dziennika, codzienne pisanie automatyczne, pozwalanie by słowa przez nas przepływały i by natłok myśli i informacji, którego możemy w tym czasie doświadczać miał gdzieś dobre ujście. Taka praktyka pomoże nam utrzymywać przestrzeń w głowie, uspokajać nadaktywny umysł, radzić sobie z obfitością informacyjną tego czasu. Być może dla części z nas lepsza będzie medytacja, czy okresowe wycofywanie się z intensywności świata, cyfrowe detoksy etc. – czasem może to być konieczne, jednak znalezienie wewnętrznej ciszy może być teraz trudniejsze niż zazwyczaj, a każdą chwilę ciszy w umyśle może natychmiast wykorzystywać nowe genialna idee, która tylko czekała na taką okazję ;)  Ciąg myśli, słów, rozmów i pomysłów przyśpiesza i lepiej uważnie go obserwować i czasem podążać za tym co budzi nasza ciekawość niż próbować go zatrzymywać. W tym intelektualnie płodnym czasie rodzą się nowe idee, pomysły, narracje i światy, a my możemy w tym mieć udział, a także skorzystać z tego wartkiego strumienia by oczyścić nasze umysły z zastałych koncepcji i otworzyć je na nowe świeże perspektywy i pomysły :) Metaforycznie możemy spojrzeć na ten czas jako na roje pszczół i innych zapylaczy kręcących się pozornie chaotycznie po wielkim sadzie, przelatujące z kwiatka na kwiatek, brzęczące i tańczące w słońcu… z tej chaotyczności już niebawem powstaną owoce, a póki co nie musimy nic wiedzieć – dzięki temu ciekawość nas może prowadzić :)



Więcej szczegółów co tydzień w Moonset Newsletterze - do wyboru darmowa wersja Free i rozbudowana Premium

poniedziałek, 20 maja 2024

Pełnia w Strzelcu - 23 maja 2024

 



Nadchodząca pełnia w Strzelcu zapowiada się jak kosmiczny pokaz fajerwerków, wielka impreza, uczta i ekscytująca przygoda… rzadko kiedy na niebie kumuluje się tyle „superlatywów” co ostatnio, a ta pełnia wygląda jak ich kumulacja ;) Jednak jak wszystko ma to również gorszą stronę – łatwo przesadzić, nadmiernie się nakręcić się na coś, zapomnieć się w szale zabawy czy wydarzeń. Pikująca energia pozwala nam realizować wielkie plany, cieszyć się życiem, wierzyć w siebie i w to, że przed nami jest coś jeszcze lepszego, łatwo ją jednak rozproszyć łapiąc wszystkie sroki za ogon, popaść w rozrzutność zarówno nie tylko na poziomie materii, ale też we wszystkim za co się bierzemy ;) Dla osób, które nie miały ostatnio tak radosnego czasu to może być wyzwanie także z innych powodów – z jednej strony imprezowa atmosfera może ich drażnić, czy nawet złościć, z drugiej jest pokusa by jej ulec mimo wszystko, zostawić zmartwienia, przeszłość, realizm i uwierzyć w lepszą przyszłość… co też jest wyzwaniem i może budzić w nas lęk. Może się pojawiać napięcie pomiędzy chęcią puszczenia powagi i radosnym rozproszeniem, a potrzebą robienia czegoś co jest ważne, co zmienia świat, co jest praktyczną realizacją naszych idei i zwieńczeniem naszego procesu dojrzewania z ostatniego roku. Jednak zazwyczaj to napięcie należy do tych łatwiejszych do zintegrowania – możemy robić rzeczy wielkie i moralnie słuszne jednocześnie zachowując dystans do siebie, poczucie humoru i lekkość ;) Ta pełnia pozwala nam transformować nasze podejście do siebie, do świata, to jak postrzegamy nasze cele i to jak wyrażamy nasze idee w świecie. Być może nie musimy już się z niczym zmagać i może to być proste, zabawne, a jednocześnie nadal pełne głębi i ukrytych znaczeń? Świat nas zaprasza do eksploracji i do wychodzenia poza utarte ścieżki, możemy to jednak robić z entuzjazmem i ciekawością dziecka, która nie kłuci się z wewnętrzną dojrzałością i świadomością większych celów, które jaśnieją na horyzoncie :)




Jest to czas kiedy wszystko to co rozwijało się od nowiu, ale też od koniunkcji Jowisza i Urana 21 kwietnia, a może nawet od wejścia Jowisza do Byka rok temu rośnie, rozkwita, kulminuje i przynosi owoce :) Ten czas kojarzy się z wielką ucztą, celebracją, a nawet i rozpustą ;) Obfitość i przyjemność przejawia się poprzez wszystko co nas otacza, trudno się jej opierać, trudno pozostawać w małym, ciasnym, ostrożnym, gdy świat otwiera się przed nami wszystkimi barwami… Może być w tym jakaś przesada, taniec na wulkanie, rozrzutność, ekstrawagancja, obłędna beztroska – i czemu nie pozwolić sobie na nie choć raz na jakiś czas? ;) To piękny czas by zaczynać, niebo aż pęka z nadmiaru piękna… :) Idealny moment na rozpoczynanie nowych projektów, robienie czegoś inaczej niż dotąd, pokazywanie się światu z nowymi ideami, eksperymentowanie ze słowami, estetyką i koncepcjami. Jeśli chcemy zainicjować jakiś ważniejszy projekt w czasie tej pełni to warto tylko pamiętać, że lepiej to zrobić przed dopełnieniem, czyli przed 15:53 w czwartek. 



Jak widać ja również nieco zmieniam koncepcję wyrazu ;) Treści w ramkach to ogólne opisy pełni w Strzelcu, które są równie aktualne co roku, zaś te poza ramkami dotyczą wyjątkowości tej konkretnej pełni w maju 2024 :) Natomiast więcej szczegółów o astrologicznym kontekście tej pełni, jak i każdego kolejnego tygodnia piszę jak zwykle w cotygodniowym Moonset Newsletterze w wersji FREE i PREMIUM



Pięknej, inspirującej i owocnej pełni Wam życzę! :)

Maria Moonset

poniedziałek, 6 maja 2024

Nów w Byku - 8 maja 2024

 




Po dość intensywnym okresie ten nów przynosi nam czas uziemienia, urealnienia, pogłębionego relaksu i spotkania z ciałem. Jest to czas gdy ziemia i cała rzeczywistość są szczególnie płodne, wszystko co zasiewamy wyrasta, rozkwita w przyśpieszonym tempie, obdarza nas obfitością. Jednak dobrze pamiętać o tym, że nie wszystkiego potrzebujemy w obfitości ;) Dlatego szczególnie warto być uważnym na to co zasiewamy, nie tyle jednak w samej intencji, ale w konkrecie – co faktycznie robimy, o co dbamy, jak wygląda nasze najbliższe otoczenie, czym się karmimy, jak traktujemy nasze ciało. Z szerszej perspektywy jesteśmy w trakcie bardzo płodnego czasu inicjowania nowych idei, wizji, kierunków i działań (koniunkcja Jowisza i Urana opisana tutaj), co czasem może oznaczać, że czujemy wielką ekscytację tym co się odsłania, przyszłością do której dążymy, zmianami które się zadziewają, czy też jesteśmy w procesie uwalniania od wizji i celów, które nas ograniczały, przebudowywania naszego życia. Ten nów z jednej strony będzie silnym podbiciem tych tematów, uaktywnieniem tego co nam przynosi koniunkcja Jowisza i Urana na nowym poziomie, być może nawet manifestacją pierwszych owoców tych zmian. Z drugiej jednak strony jest przypomnieniem o tym, że zmiana zaczyna się wewnątrz i żeby zadziała się prawdziwie musi obejmować to, jak traktujemy nasze ciała i naszą „zagrodę”, naszą codzienność, materialną realność naszego życia. Czy mamy coś co możemy nazwać „swoim miejscem”, bazą, przestrzenią komfortu? Czy ta przestrzeń jest zadbana, dostosowana do naszych potrzeb, estetyczna? Jeśli nie mamy własnej przestrzeni to czy mamy może miejsce w przyrodzie, gdzie możemy się poczuć jak w domu? Może tam też warto coś sprzątnąć, dodać, zasiać, ofiarować przestrzeni? To więc czas pielenia naszych symbolicznych i dosłownych ogródków, a także zasiewania nowych ziaren, dbania o to co już wzrasta, wzmacniania tego co nam przynosi spokój, odpoczynek, przyjemność, komfort, poczucie bycia żywym. Czasem jedynym ogródkiem o który będziemy potrzebowali zadbać będzie nasze ciało, które może teraz potrzebować dużo odpoczynku i spokoju. Czasem możemy mieć impuls by rozwijać nowe idee w tym mocnym czasie – to co zrobimy w pierwszym dniu po kulminacji nowiu o 5:22 rano (szczególnie w pierwszych 8 godzinach po nowiu) może przynieść obfitość owoców już niebawem, być może nawet w ciągu tego cyklu księżycowego. Jednak kluczowe jest by robić to w zgodzie z duchem czasu, a więc bez nadużywania siebie, swojego ciała, bez pośpiechu i presji, z nastawieniem na to by działania przynosiły nam przyjemność, satysfakcję i najlepiej by towarzyszył im materialny efekt.

Wraz z tym nowiem puszczamy napięcia, niespełnione oczekiwania, pragnienia by coś zamanifestowało się od razu i poczucie, że musimy walczyć by dostać to czego potrzebujemy. Byk uczy nas, że możemy działać w przyjemności, jeśli znajdziemy taki rytm jaki nam odpowiada i będziemy obecni w tu i teraz (pod warunkiem oczywiście, że nasze zasoby są zregenerowane!). Działanie może więc w naturalny sposób wypływać z odpoczynku i odbywać się w rozluźnieniu jeśli skupimy się na tym co robimy, gdzie jesteśmy, zamiast myśleć o tym co byśmy chcieli robić innego i co już osiągnąć ;) Byk jest dla nas wielkim nauczycielem nie tylko odpoczynku i uziemienia, ale też spokojnego kontynuowania tego co zaczęliśmy – w tym wspierał nas przez ostatni rok Jowisz w Byku, a teraz na końcówce tego okresu możemy wyciągnąć wnioski z tego czego się nauczyliśmy przez ten czas i wprowadzić je w życie.

W tym czasie będzie nas prowadziło przede wszystkim nasze ciało – Byk uczy nas tego jak być z nim w głębokim kontakcie, jak je rozluźniać, jak doświadczać przyjemności, jak przyjmować to co dla nas dobre… żeby to jednak mogło się zadziać potrzebujemy pozwolić sobie na zwolnienie tempa (żaden z nowiów tak wyraziście się tego nie domaga, jak ten w Byku ;) ) oraz na wsłuchanie się w to co ciało do nas mówi i czego potrzebuje. Nów ten pomoże nam uzdrawiać wszystko to co oddziela nas od naszej cielesności, co nie pozwala nam odpocząć, rozluźnić się, czerpać pełnymi garściami z bycia tu i teraz.

Znak Byka przypomina nam o naszym ciele, a także o umiejętności uziemienia i o tym na ile umiemy przyjmować od życia to co najlepsze – właśnie przyjmować, a nie brać! :) . Przyjmowanie jest otwarciem się na to co jest, na doświadczanie przyjemności, na cieszenie się byciem z ludźmi, kontaktem z naturą, tym co się wydarza, a także tym czym świat sam chce nas obdarować, tylko często my sami skupieni na brakach i walce o to by coś innego „zdobyć” nie zauważamy ;)

Otwarcie zaczyna się od rozluźnienia. Jeśli to możliwe warto skorzystać z czasu nowiu i przed nowiem na odpoczynek, regenerację ciała i na doświadczanie przyjemności. Nowie najczęściej są czasem pewnego osłabienia, a ten w Byku może do tego dodać błogie rozleniwienie. Budzi się nasza zmysłowa natura i potrzeba celebrowania życia w jego najdrobniejszych przejawach: widoki, smaki, zapachy, dźwięki…. To wszystko przypomina nam że jesteśmy żywi i że możemy przyjmować ze świata to co najpiękniejsze.

Byk jest znakiem powiązanym z obfitością i finansowym dobrobytem, jednak uczy nas bardziej spokojnej, pragmatycznej i konsekwentnej pracy nad tym tematem niż uduchowionego wysyłania intencji ;) Lepiej więc zrobić cokolwiek praktycznego jako rytuał obfitości niż tylko ją sobie wizualizować. Przed nowiem dobrze oczyścić nasza przestrzeń, wymieść stare zaś już w środę rano (po 05:22) w nowym cyklu zaprosić nowe chociażby stawiając kwiaty czy gotując coś dobrego.


Pięknego nowiu wewnętrznego rozkwitu! :)   

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Pełnia w Skorpionie - 24 kwietnia 2024

 

pełnia księżyca kwiecień 2024



Tegoroczna pełnia w Skorpionie (dopełnienie o 01:49 w nocy z wtorku na środę) przychodzi do nas parę dni po wejściu Słońca do Byka, co zazwyczaj łączy się z rosnącą potrzebą zwolnienia i cieszenia się życiem… nawet jeśli nadal dzieje się wiele jak teraz ;) Co roku, kiedy Słońce w Byku zachwyca nas wiosennym rozkwitem natury i rozleniwia nasze ciała ciesząc zmysły… przychodzi dzień pełni, która wypada w przeciwstawnym do Byka znaku Skorpiona łączonym z światem podziemnym. Jak w micie o córce Demeter, Korze, rozkosznie wąchającej kwiatki na łące nagle wyskakuje spod ziemi sam Hades – Pluton, władca Podziemi i porywa ją ze świata Słońca do świata Cienia, gdzie wkrótce zostanie Królową Persefoną. Jest to więc opowieść o tym, że w samym centrum rozkwitu życia przychodzi moment na pokłonienie się śmierci i temu co ukryte głębiej pod powierzchnią – wszak wszystko co tak pięknie rozkwita może wzrastać dzięki temu co umarło i użyźniło glebę. W czasie pełni w Skorpionie dotykamy więc wielkiej tajemnicy kręgu życia i śmierci, nie tyle jednak po to by opłakiwać zmarłych (choć dawniej święto zmarłych wypadało właśnie w tej cześci roku), a po to by celebrować cud odnawiającego się życia i wszystkie jego wcześniejsze wcielenia. A także po to by przywracać prawdziwe połączenie z naturą i jej cyklami, w którym nie patrzymy tylko na to co pięknie pachnie na powierzchni, ale też na to co u korzenia życia. W tym roku te tematy jeszcze mocniej będą „wyskakiwać spod ziemi” niczym znarowiony Hades, a to dlatego, że planetarny reprezentant boga Podziemi - Pluton będzie tworzył kwadraturę do Słońca i Księżyca podkreślając intensywność polaryzacji w świecie i w nas, głębię emocji, ale też oferując możliwość rozładowywania skumulowanych napięć, wydobywania na powierzchnię tego co przemilczane i uzdrawiania traum. Będzie też pierwsza pełnia tak mocno aktywująca Plutona w Wodniku, co oznacza wydobywanie na powierzchnię nowych tematów, w tym tych powiązanych z poczuciem wspólnoty, z przyjaźniami i z tym jak nasze poczucie misji ma się do bycia tu i teraz, do bycia ucieleśnionym i w kontakcie z emocjami. Być może oznacza to wyłanianie się nowych misji, idei, wizji, które będą bardziej ucieleśnione - do tego wszak zaprasza nas trwająca nadal koniunkcja Jowisza i Urana w Byku. Dodatkowo Merkury, który kończy retrogradację zatrzymał się tuż przy Węźle Księżycowym zanim ruszy do przodu w czwartek, a to podkreśla wagę tego momentu zwrotnego, kiedy zamykamy przeszłość, coś „odkręcamy”, wybieramy to co z nami spójne, to co nas ożywia, to co prawdziwe. Tak jak Merkury po raz ostatni oglądamy się za siebie przed ruszeniem do przodu i to na ile świadomie wykonamy ten obrót zależy jak szybko i jak skutecznie ruszymy do przodu już za chwilę :) Zresztą tryby już się obracają w dobrą stronę i możemy czuć ruch, a także wielkie pragnienie działania, po prostu nasza głowa i emocje potrzebują jeszcze ostatniego update'u i zintegrowania tego co przyniosły nam ostatnie zaćmienia – szczególnie ostatni nów w Baranie, który mógł nam przynieść Ogień Feniksa, którego ta pełnia będzie nomen omen dopełnieniem, czasem odrodzenia z popiołów lub ucieleśnienia Idei.

Czas tej pełni jest więc jak chwila zatrzymania na progu przed wyjściem w szeroki świat, przed przełomem, który zwiastuje nam m.in. wspomniana koniunkcja Jowisza i Urana, przed wyjściem Merkurego z retrogradacji dzień po pełni i innymi zmianami, które opisuję szerzej w newsletterze. Możemy skorzystać z czasu tej pełni by lepiej się przygotować do tego wielkiego wyjścia, szczególnie emocjonalnie, by nacieszyć się szerokimi horyzontami rozciągającymi się przed nami i spotkać z emocjami, które się wtedy pojawiają. Może rozpoznajemy lęk, wahanie, zwątpienie, obawę przed tym, że stare wzorce nadal będą się powtarzać? Może sami podcinamy sobie skrzydła albo poprzez samokrytykę czy nihilizm, albo poprzez udawanie, że nie ma żadnych niepokojów czy przeszkód i pchanie się bez przygotowania od razu na najstromszą górę? Czy jesteśmy świadomi zarówno tego do czego pięknego zmierzamy, jak i trudności, które prawdopodobnie stoją przed nami? Znak Skorpiona zazwyczaj nie pozwala nam odwracać oczu od tego co niewygodne, mroczne, czasem bolesne, a w przypadku czasu tak wyjątkowego jak ten, który właśnie się przed nami otwiera, zachęca nas do przyjrzeniu się zarówno bagażom lęku i wątpliwości, które nadal nosimy ze sobą, jak i realnym wyzwaniom, na które potrzebujemy się przygotować mentalnie by móc dotrzeć do celu. To czas kumulowania mocy, oczyszczania kanałów, którymi ta moc płynie, wewnętrznej pracy, która pozwoli nam wrzucić wyższy bieg bez nadużywania siebie i ulegania iluzjom wszechmocy. Moc bez iluzji wszechmocy to moc uziemiona, ale też wypływająca z emocji, które czujemy, zamiast z próby im zaprzeczenia; moc wnoszenia prawdy i życia nią. Czasem może to oznaczać wstrząsy, żegnanie czegoś, puszczanie przywiązań, ważne jest jednak by pamiętać, że skorupy starego muszą odejść czasem tylko dlatego, że przed nami jest coś większego, coś czego nie przewidujemy i nie bylibyśmy w stanie pomieścić w dotychczasowych strukturach naszego życia, które nagle stają się zbyt ciasne ;) To więc czas robienia przestrzeni na nowe – wewnętrznie i zewnętrznie, poszerzania siebie, uwalniania energii paradoksalnie zatrzymanej w zatrzymywaniu czegoś, szukania sposobów na to by odetchnąć głębiej, prawdziwiej, pełniej.

W czasie tej pełni mogą więc „wyskoczyć spod ziemi” takie potrzeby, historie, emocje, czy odczucia w ciele, o których być może już zapomnieliśmy, choć cały czas były w nas obecne. Możemy też coś nagle zrozumieć, uwolnić emocje, które kiedyś zablokowaliśmy wewnętrznymi tamami, odkryć, że coś co było już nie musi się powtarzać o ile nie będziemy temu zaprzeczać, a uhonorujemy nasze straty i ból. A także czasem gdy powiemy o nich głośno, gdy pożegnamy skryte pragnienie „wyrównania” czy zemsty, gdy przestaniemy nosić w sobie poczucie niesprawiedliwości i cierpienia, które nie zostało wynagrodzone, a zamiast tego sami uznamy własny ból i wyjdziemy z nim na powierzchnię, tam gdzie przestaje być tajemnicą, ale też przestaje nami skrycie kierować. Ta pełnia może więc przynieść wiele znaczących wydarzeń, choć najważniejsze będzie się działo w nas, w naszej psychice, podświadomości, snach… czasem poprzez niezrozumiałe reakcje, czy emocje, czasem poprzez nagłą zmianę tego jak się czujemy, czy reagujemy na coś.

Jest to również dobry czas na pracę z energią seksualną i kreatywną, oraz na odkrywanie tego wszystkiego co ją nam blokuje, jak poczucie winy i wstydu, traumy i nadużycia, wszystkie te sytuacje, w których nasza seksualność i naturalna ekspresja nie zostały uszanowane i objęte miłością. Teraz jest mocny czas by do tego wrócić i by samemu lub ze wsparciem wrócić do tych doświadczeń i samemu dać sobie w tym miłość, akceptację i zrozumienie, oraz zgodę na wszystkie emocje, które się w nas w związku z tym pojawiły. Kontakt z ciałem i z seksualnością jest punktem wyjścia do poszukiwań wewnętrznej mocy i w tym czasie również praktyki pomagające nam się skontaktować z naszą energią seksualną mogą być szczególnie owocne. Rośnie nasze libido i potrzeby intensywnych doświadczeń głębokiego spotkania z parterem i ze swoją seksualnością. Księżyc w Skorpionie pokazuje nam przeszłe historie nadużyć, oraz obecne wzorce do „zlewania” się z partnerem by uciec przez lękiem, zaś Słońce w Byku kieruje nas ku pełnemu przyjęciu naszego ciała i jego potrzeb, oraz do rozgoszczenia się w chwili i naszej zmysłowości. Możemy rozpoznać, że nasza energia seksualna, podobnie jak twórcza, nie zależą od zewnętrznych okoliczności. Możemy rozgościć się w niej jako w naszej mocy twórczej, w połączeniu z życiodajną mocą Ziemi, we wszystkich wymiarach cielesności, życia i przemijania. Uważne eksplorowanie tej sfery może poprowadzić nas do ważnych odkryć pokazujących w jaki sposób radzimy sobie z energią seksualną i jak to się przekłada na nasze życie, a także uwolnić przeszłość i spotkać się z naszym ciałem i tym co ono odczuwa tu i teraz.

by John Cullen


Z niewinnej Kory rodzi się Królowa Persefona, po drodze jednak musi spotkać się ze swoim „porywaczem” i przyjąć od niego dar świętego owocu Podziemi – zamieniając miejsce swego uwięzienia w swoje królestwo i miejsce mocy. Granat Podziemi staje się Jabłkiem naszego Raju, które symbolizuje Życie, przyjemność, cielesność, ale też uwolnienie z ciasnych ram i pogłębienie zrozumienia otaczającego nas świata – to wszystko nam „zwiastuje” koniunkcja Jowisza z Uranem w Byku, a pełnia w Skorpionie jest ciemną Bramą prowadzącą nas do tego Edenu – czymkolwiek on dla nas będzie ;)

Soczystej i wyzwalającej pełni Wam życzę!



Chcesz dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego Newslettera Free! Zapisy tutaj

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium tutaj




poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Koniunkcja Jowisza i Urana w Byku - 21 kwietnia 2024 - czas Rewolucji i Nowych Idei

 

koniunkcja Uran Jowisz
by Catherine Nelson



Koniunkcja Jowisza z Uranem w Byku to czas, na który wielu astrologów, w tym ja, czekało :) Kojarzy się z nagłym odwróceniem losu, uśmiechem fortuny, punktem zwrotnym, przełomem, wyzwoleniem lub iskrą rozpalającą bunt prowadzący do wyzwolenia. Znak Byka wskazuje na to, że wiele tych zmian będzie dotyczyć spraw materii, bezpieczeństwa, naszych podstawowych potrzeb i wartości, ale też cielesności, przyjemności, umiejętności odpoczywania, cieszenia się życiem, korzystania z tego co mamy, powrotu do ciała i do natury, relacji z tym co kobiece, cykliczne, żywe, z własną płodną, twórczą i cykliczną naturą. Możemy zaobserwować nagły ruch tam gdzie wydawało się, że jesteśmy zablokowani, otwierają się nowe drzwi, okazje, pojawiają nowe idee i perspektywy, poszerzają nasze horyzonty w sposób nagły i niespodziewany, nasz rozwój przyśpiesza, choć biorąc pod uwagę znak Byka, powiedziałabym, że może to być przyśpieszenie poprzez uziemienie, a nawet poprzez spowolnienie ;) Łatwiej o momenty olśnień, wglądów, przełomowych pomysłów, łatwiej o poczucie pewności siebie, o nadzieję, entuzjazm, powrót do ożywiających nas pasji, a także o spotkania z wspierającymi i inspirującymi nasz rozwój osobami. Ten czas może być jak znalezienie naszego „rogu obfitości” (być może cały czas mieliśmy go przy sobie?), ale też mogą się zadziać rewolucje zmieniające warunki w których żyjemy, co czasem możemy postrzegać jako zaburzenie, ale ostatecznie będzie to stymulować nasz rozwój i doprowadzi do pełniejszego poczucia komfortu w życiu, niezależnego od zewnętrznych przemian. Temu układowi towarzyszy często wzrost potrzeby wolności, rozwoju, zmian i angażowania się w to co uważamy, że jest ważne dla naszej społeczności i świata. Wyraźnie czujemy co już stało się dla nas za ciasne, niewygodne, niezgodne z naszymi wartościami i wizją przyszłości.

Koniunkcja Jowisza i Urana to najbardziej obiecujący choć i rewolucyjny układ jaki niebo nam „zaserwowało” od dawna. Zarówno na poziomie indywidualnym, jak i globalnym możemy odczuwać ją od początku kwietnia, jako przyśpieszenie spraw, intensywniejsze wydarzenia i zmiany. Szerzej jednak zaczęła ona działać już w poprzednim roku od lipca do października przynosząc pierwsze mocne zmiany, które teraz się rozkręcają. O ile na poziomie indywidualnym ta koniunkcja głównie kojarzy się z wszystkim co pozytywne: z nowymi ideami, pewnością siebie, nadzieją, ekscytacją, odwagą wprowadzania zmian i podbijania świata… O tyle w wymiarze globalnym z tych samych powodów bywa to reprezentowane przez wydarzenia, które nas mniej cieszą z tego samego powodu: być może ktoś gdzieś poczuł dużo pewności siebie i ruszył podbijać świat… Na szczęście także globalnie te koniunkcje zazwyczaj przynosiły nam ważne i potrzebne zmiany, po prostu nie od razu widziane jako takie – trudno dziś odmówić pozytywnego znaczenia rewolucjom amerykańskiej i francuskiej, choć kiedy trwały budziły raczej trwogę (szczególnie u tych którzy tracili władzę). Co istotniejsze koniunkcje te przynosiły nam też przełomy w nauce, technice i naszym rozumieniu świata, podobnie jednak jak w przypadku rewolucji potrzebny był czas byśmy mogli docenić ich znaczenie. Na poziomie indywidualnym często jest podobnie, choć czasem też widać szybciej efekt „wow” – szczególnie jeśli ta koniunkcja aktywuje ważne punkty w naszym horoskopie urodzeniowym. Strefa życia wskazywana przez dom, w którym wypada ta koniunkcja (22st Byka) wskazuje obszar, który prawdopodobnie od dłuższego czasu już doświadcza solidnego przemeblowania (przez obecność Urana), a teraz zobaczymy bardziej spektakularną i nieraz fartowną odsłonę tej przemiany. Posiadacze Astrokalendarza mogą sprawdzić jaki to obszar życia patrząc na pozycję i opis Jowisza w domu w tym czasie, natomiast każdy kto umie posługiwać się swoim horoskopem może sprawdzić nie tylko gdzie wypada obecna koniunkcja, ale też gdzie wystąpiły poprzednie i jakie zmiany temu towarzyszyły - by lepiej zrozumieć czego możemy się spodziewać :) Ostatnia koniunkcja Jowisza i Urana miała miejsce w najpierw w Baranie (0st!) w czerwcu 2010, a potem na końcówce Ryb we wrześniu 2010 i w styczniu 2011 (całe to 8 miesięcy możemy liczyć jako jej czas oddziaływania). Wcześniejsza wydarzyła się w 1997 na początku Wodnika, a wcześniej w 1983 w Strzelcu, w 1968/69 w Wadze (połączona z Plutonem – czas wielkich zmian!) i w 1954/55 w Raku – osoby urodzone w tych latach mają jej moc zaklętą w sobie ;) Jako osoba należąca do tego grona ostatnią koniunkcję z 2010/11 pamiętam jako bardzo ważną, jako czas kiedy postanowiłam robić to co teraz robię i zobaczyłam jak mogę to robić by było w zgodzie ze mną :)

 



Poniżej rozwinę jeszcze trochę tematy historyczne. Być może jeszcze do tego wrócę jeśli okaże się, że jest zainteresowanie kontekstami historyczno-politycznymi. Jeśli takowe przejawiasz napisz o tym w komentarzu :). Jeśli natomiast nie przejawiasz to przeskocz najbliższe trzy akapity – dalej będę pisać jeszcze trochę o obecnym czasie i o tym dlaczego ta koniunkcja uczy nas pokory wobec mocy Ziemi i przypomina, że jesteśmy jej częścią. 

Koniunkcja to początek nowego cyklu, zasiewanie ziaren, inicjowanie nowych idei – odpowiednik księżycowego nowiu, co oznacza, że jej efekty często widać po czasie, dopiero gdy się rozwiną i przyniosą owoce. Przykładowo w 1900 gdy miała miejsce koniunkcja Jowisza i Urana nieznany szerzej lekarz Sigmund Freud opublikował swoje przełomowe dzieło „Objaśnianie marzeń sennych”, którym zapoczątkował psychoanalizę, zaś fizyk Max Planck przedstawił swoje propozycje, które dziś są znane jako prawo i stała Plancka, zaś data ich ogłoszenia (14.12.1900 – dwa miesiące po ścisłej koniunkcji J-U) uznawana jest za początek fizyki kwantowej. Oba te wydarzenia wyznaczyły początek niezwykle ważnych prądów w nauce i kulturze, kształtujące to jak dziś postrzegamy samych siebie i świat, a jednak prawdopodobnie zwykli ludzie żyjący w tym czasie nie byli tej przełomowości świadomi. Z drugiej strony przełomowość lat 1775 (początek amerykańskiej wojny o niepodległość zbiegająca się niemal idealnie z koniunkcją J-U) czy 1789 (Rewolucja Francuska – jak wyżej) były raczej powszechnie zauważane w gazetach świata, a uczestnicy wydarzeń z pewnością nie mieli wątpliwości co do przełomowości czasów, w których żyją ;) Koniunkcje te przydarzają się jednak co ok 14 lat i nie zawsze ich efekty są aż tak spektakularne, częściej przynoszą nowe idee, książki, teorie, które przynoszą widoczne owoce 7 lat później w czasie gdy Jowisz ustawia się w opozycji do Urana, co oznacza połowę ich wspólnego cyklu, odpowiednik księżycowej pełni. W przypadku Rewolucji Amerykańskiej opozycja wydarzyła się w 1782 dokładnie pomiędzy zakończeniem walk a podpisaniem traktatu paryskiego w 1783. Natomiast jeśli chodzi o Rewolucję Francuską opozycja w 1796 przyniosła rządy Dyrektoriatu, a także niemal precyzyjnie wskazała moment objęcia przez Napoleona funkcji dowódcy armii - 3 lata później obalił on Dyrektoriat, a czas kolejnej koniunkcji w 1803 poprzedzał jego koronację na Cesarza, a także koniec rewolucji haitańskiej (trwającej równolegle z francuską) i niepodległość Haiti.

Wróćmy do czasów nam bliższych i zobaczmy jak cykl Jowisza i Urana zaznaczył się w naszej najnowszej historii. Koniunkcja w Strzelcu z 1983 przyniosła nam pierwszy telefon komórkowy, który zainicjował rewolucję komunikacyjną i mobilną. Koniunkcja w Wodniku z 1997 zbiegła się niemal idealnie z ogłoszeniem sukcesu w sklonowaniu owcy Dolly (dokonanym pół roku wcześniej również w energii tej koniunkcji), a także towarzyszyła pojawieniu się pierwszych zbliżeniowych kart elektronicznych i pojęcia bloga. Ostatnia z tych koniunkcji, tym razem potrójna na przełomie Ryb i Barana, w latach 2010/11 przyniosła nam premierę iPada, odczytanie neandertalskiego DNA (które okazało się też i naszym), ale też serię katastrof poprzedzających pierwszą kulminację w czerwcu 2010 w znaku Barana – wybuchy wulkanu na Islandii wstrzymujące ruch lotniczy w Europie, katastrofę ekologiczną Deepwater Horizon, a u nas katastrofę smoleńską. Kolejne dwie koniunkcje z tego cyklu wydarzyły się już w znaku Ryb i z nimi możemy powiązać m.in. początek Instagrama, potężne publikacje WikiLeaks i początek wydarzeń znanych jako Arabska Wiosna.

Jeśli natomiast chodzi o ostatnie koniunkcje Jowisza i Urana w znaku Byka to w ostatnim tysiącleciu nie było ich wiele – dopiero niedawno wróciły po długiej przerwie, pierwsza z nich w 1858 roku zainspirowała Darwina by w końcu opublikował swoją teorię po dekadach zbierania materiałów (uranicznym impulsem jak grom z jasnego nieba był list od kolegi, który chciał opublikować własną podobną teorię ;) ). Mieliśmy w efekcie wstrząśnięcie „porządkiem świata” i tym jak rozumiemy jego materialno-biologiczny wymiar oraz naszą rolę w stworzeniu. Druga i ostatnia dotychczas koniunkcja w Byku wydarzyła się w trudnym czasie, w roku 1941 – za oceanem owszem przyniosła rozkwit gospodarczo-kulturalny, w tym wybitny film Obywatel Kane, który zmienił historię kina. U nas niestety było mniej różowo, agresorzy rozkręcali się w swojej zbrodniczej ekspansji, aczkolwiek w tym czasie pojawiły się też dwie technologiczne rewolucje, które w krótkim czasie zmieniły losy wojny: złamanie kodu Enigmy w 1941, oraz rozpoczęcie projektu Manhattan już w 1942… W 1941 Niemcy zaprezentowały też pierwszy działający komputer – Z3. Wątek rozwoju technologii komputerowej będzie odtąd wracał w czasie każdej koniunkcji Jowisza i Urana. Podsumowując, czasem do rewolucji naukowych i technologicznych popychała nas wojna, a czasem pokój, jednak ostatecznie to te właśnie zmiany są esencją tego czasu i myślę, że z ostatnimi innowacjami w zakresie AI łatwo dostrzec, że to już się dzieje i tylko będzie przyśpieszać zmieniając naszą rzeczywistość także w ściśle materialnym sensie.




Czas samej kulminacji tej koniunkcji (sobota-niedziela) może być dość dziwny, jako że z hiperoptymizmem i rewolucyjnością tego połączenia będą rywalizować mniej radosne układy, a to co przeważy dla nas raczej będzie indywidualne i zależne od tego jaką pracę wykonaliśmy ostatnio w temacie naszych zranień i trudnych emocji. Może być tak, że wzrostowi nadziei dotyczącej przyszłości, wielkim wizjom, planom, marzeniom, będą towarzyszyć też lęki – przyszłość jednocześnie będzie nas zachwycać jak i budzić emocje, które bardziej przynależą do naszej przeszłości. Będzie to więc czas nie tylko zasiewania wielgachnych ziaren przyszłości, zmian i naszych aspiracji, ale też wewnętrznej transformacji, szybkiego wyrastania z dawnych ograniczeń, z tego co nie pozwalało nam na rozwinięcie skrzydeł, z wstydu, bólu, cierpień z przeszłości, które rzutowaliśmy nie tylko na naszą teraźniejszość, ale też na przyszłość, z tego co dotąd odbierało nam wiarę w siebie, odwagę do działania, stawania na swoim, odwagę do bycia sobą. To wszystko są tematy związane też z retrogradacją Merkurego w Baranie, która nadal trwa i zakończy się parę dni po koniunkcji, co podkreśla, że aspekt uwalniania naszej energii i wyzwalania od przeszłych blokad jest tu być może ważniejszy od tego wszystkiego co byśmy chcieli w tym bogatym w nadzieje czasie dostać. Więcej o towarzyszących tej koniunkcji układach i o tym co może być w tym trudne pisałam w poniedziałkowym Newsletterze Premium.





O przeszłości i o głębi procesu przez który idziemy opowiada też symbolika trzeciego dekanatu (trzeciej części) Byka, w której Jowisz i Uran się spotykają, a która przypomina nam o mocy Natury, o tym, że jej siły są większe od naszych planów, ale też że wsłuchując się w jej głos i we własne ciało (które również mówi jej głosem) możemy dostroić się do jej cykli, fal, przemian. Zasiane teraz ziarna powierzamy Naturze, która może dać nam nadzwyczajne plony, albo ukarać naszą pychę. To więc przypomnienie dla nas, że nie możemy snuć „wielkich wizji” i planować dalszej przyszłości, nie biorąc Natury pod uwagę – w tym naszych ciał i tego co podtrzymuje nas przy życiu. Jednak kiedy szanujemy moc Ziemi i jej podmiotowość wtedy nasze plony są jej plonami :) Symbolika trzeciego dekanatu Byka wiązana jest z Tytanami i Żywiołami – czyli mocami ponad naszą kontrolą, którym możemy się pokłonić, celebrować, rozmawiać z nimi, prosić o wsparcie, ale nie warto udawać, że to my nad nimi władamy ;) Ziemia mówi do nas opowiadając nowe historie, wspierając wzrastanie idei i znaczeń – a my możemy skorzystać z tego czasu najpełniej jeśli będziemy uważnie słuchać :)


by Alison Scarpulla



Ważne jest to na ile jesteśmy ludźmi, na ile czujemy nasze ciało i o nie dbamy, jakie mamy zasoby, jak możemy dbać o homeostazę, regulować siebie w drodze do naszych wizji i marzeń, jak odpoczywać, jak wybierać łagodniejszą, przyjemniejszą, dostosowaną do potrzeb naszego ciała i ducha drogę. Jak czuć się bardziej żywym tu i teraz, jednocześnie dążąc do lepszego jutra? Być może największą rewolucją tego czasu będzie dla nas powrót do ciała, do komfortu (do tej mitycznej strefy komfortu, z której wszyscy chcą byśmy wyszli, choć nikt nie wie jak tam trafić ;) ), do uziemionej konkretności, która wcale nie musi się wykluczać z idealizmem i ekscytacją – przeciwnie może je zasilać i pozwalać poczuć pasję, przyjemność, radość już dziś, tu gdzie jesteśmy, czując pod stopami Ziemię i nad głową nieskończony przestwór :)

by Dalien Kordan