środa, 7 października 2026

Retrogradacja Wenus w Skorpionie i Wadze: 3 października - 14 listopada 2026

 

photo: Brooke Shaden


Wenus zaczęła retrogradację w sobotę rano w znaku Skorpiona, a zakończy ją w Wadze 14 listopada. Skorpion jest znakiem podziemnych nurtów naszej psychiki, mrocznych zaułków życia społecznego, a także symboliki związanej ze śmiercią i odrodzeniem. W Skorpionie Wenus staje się Persefoną, mroczną królową Podziemi, uwikłaną w dziwne związki (z mężem Hadesem, matką Demeter, tudzież z całym patriarchatem reprezentowanym przez Zeusa ;) ), ale też odkrywającą swoją moc w momentach kryzysu. Waga natomiast jest znakiem, którym Wenus włada, jej "domem" i miejscem, gdzie jej piękno może rozkwitać - Wenus w nim jest kochaną i podziwianą Afrodytą, ale też trochę Heleną Trojańską ;) Ta retrogradacja zaczyna się więc podróżą w głąb naszej psyche, spotkaniem z tym co mroczne, po to y uwolnić naszą moc - a kończy znajdowaniem rozwiązań i przywracaniem harmonii i piękna. 

Mit o Persefonie, jej pobycie w Podziemiach i powrocie na powierzchnię, do słonecznego świata żywych jest jedną z wersji tego samego mitu, który tak pięknie opisuje retrogradację Wenus generalnie - a na pograniczu Skorpiona i Wagi w szczególności. Innym często przywoływanym w kontekście retrogradacji Wenus, jest mit o Inannie (utożsamianej z planetą Wenus), która zeszła do świata podziemnego „Krainy bez powrotu” - i powróciła odmieniona. Po drodze musiała oddać wszystkie swoje wykwintne szaty i inne atrybuty władzy, odkrywając, że świat podziemny rządzi się innymi prawami i jej zwykłe moce nie mają w nim znaczenia. Nie każda retrogradacja Wenus będzie miała dla nas aż tak totalną wymowę - zazwyczaj przechodzimy te procesy dużo łagodniej ;) Zresztą w porównaniu z chociażby retrogradacją Merkurego czy Marsa, te wenusowe wydają się zazwyczaj łagodniejsze (do czego niżej wrócę). To, co jednak ważne to swoiste odwrócenie porządków - czas retrogradacji Wenus oznacza moment podważania społecznych konsensusów, zasad, wydobywania tematów tabu, kwestionowania tego, co jest dla nas wartością, co nas uszczęśliwia i co priorytetyzujemy. Trudniej o unikanie trudnych tematów „by było miło”, relacje wymagają więcej wysiłku, harmonia nie jest czymś „naturalnym”, źródełka miłości i przyjemności czasem wysychają, a potem wypływają spod ziemi w nowych zaskakujących miejscach i formach ;) Szczególnie mocne jest, to gdy Wenus retrograduje w znaku „Podziemi”, czyli w Skorpionie. To czas zanurzenia się w głębokich emocjach, historiach z przeszłości, po to, by rozmrażać dawne zamrożenia, uwalniać emocje i stłumione pragnienia, odkrywać siłę w tym, co nas dotąd obezwładniało. Czasem jest to bardzo proste: wraca pragnienie, na które dawniej sobie nie pozwalaliśmy, zrzucamy z siebie wstyd czy poczucie winy w jakimś obszarze, pozwalamy sobie na spotkanie się z innymi ludźmi w inny sposób, w innym kontekście, budując relacje inaczej niż dotąd - a raczej wracając do czegoś, co po drodze zagubiliśmy, choć zawsze było w nas.


photo: Alison Scarpulla




Podróż Inanny czasem bywa kojarzona z „nocą duszy”, spotkaniem z tym, co najtrudniejsze - zwłaszcza, gdy podróżuje ona przez znak Skorpiona. A jednak w moim odczuciu retrogradacje Wenus nie są tak uciążliwe, jak te Merkurego czy Marsa. Z pewnością nie są to najłatwiejsze okresy, jeśli chodzi o szeroko rozumiane „sprawy Wenus”, ale też zazwyczaj są to okresy nadwyraz płodne w tych obszarach. Wystarczy spojrzeć na to, co się działo podczas wcześniejszych retrogradacji Wenus. Co 8 lat retrogradacje powtarzają się w tym samym znaku lub znakach - ostatnio retrogradacja Wenus w Skorpionie i Wadze zaczęła się w październiku 2018, poprzednia zaś w październiku 2010 i tak dalej. 

Wracając do tego, co wydarzało się jesienią w tych latach, możemy dostrzec powtarzające się wątki, a niejednokrotnie też znaczące progresy w określonych obszarach. Może nie były to okresy, gdy sprawy rozwijały się przesadnie gładko i prosto do celu, a jednak często wydarzało się wtedy coś fundamentalnego i to nieraz w całkiem pozytywnym sensie. Patrząc z takiej perspektywy, możemy dostrzec, że były to okresy bardzo "płodne" (szczególnie w obszarach życia wskazywanych przez dom w naszym kosmogramie urodzeniowym, więcej o tym na końcu) i jeśli nawet coś się wtedy nie udało lub coś było trudne, to z szerszej perspektywy często widać jak bardzo na tym skorzystaliśmy :) Retrogradująca Wenus w pewnym sensie jest więc silniejsza, działa w sposób bardziej fundamentalny niż zazwyczaj, nawet jeśli potrzebujemy przejść z nią podróż Persefony czy Inanny :) 
Ważne jest więc to, by widzieć to, co się dzieje w tym czasie jako część głębszego procesu rozwoju. Przykładowo nasze pragnienia, namiętności, czy romanse mogą nie zostać zaspokojone, tak jakbyśmy teraz chcieli, by były, a jednak otworzą nas na nowe jakości w życiu, które okażą się dla nas dużo lepsze :) Być może zaś doświadczymy czegoś głębiej i pełniej niż kiedykolwiek, po to, by otworzyć się na nowe doświadczenia i przeorientować nasze priorytety.



photo: Andrea Clare




Zacznijmy od pierwszego etapu tej podróży, czyli retrogradacji Wenus przez znak Skorpiona - do 25 października, kiedy wróci ona do Wagi. Dzień wcześniej Wenus spotka się ze Słońcem (kazimi - wrócę do tego niżej), więc jednocześnie będzie to moment zwrotny w retrogradacji i czas, kiedy dla większości z nas stanie się ona dużo łatwiejsza :) W pierwszej połowie doświadczymy prawie wszystkich trudniejszych momentów na drodze Wenus, zaś po stronie Wagi czeka nas więcej miłych i wspierających układów pomagających poukładać na nowo nasze klocki ;) Harmonogram kluczowym momentów tej retrogradacji opisałam jako "Drogę Wenus"  w ostatnim Newsletterze Premium (który otrzymasz, jeśli wykupisz subskrypcję do soboty - tutaj). 

Wenus retrogradująca w Skorpionie kojarzy się z udrażnianiem podziemnych kanałów transportujących nieczystości produkowane przez nasze cywilizacje - z dala od naszych oczu i nosów. Na poziomie społecznym oznaczać to może poruszanie tematów tabu, mówienie o tym, co poddawane opresji, o formach przemocy, które nadal są częścią naszej rzeczywistości, nawet jeśli zazwyczaj niewidoczną. Na poziomie ciała może to oznaczać detoksykację, na poziomie psychiki zaś uwalnianie nieuświadamianych treści, pragnień, impulsów, niewyrażonych żalów, nieprzepracowanej żałoby, lęków, złości i potrzeby kontroli innych. 

Retrogradacja to czas, kiedy przede wszystkim wraca do nas przeszłość, a dokładniej te jej elementy, które wciąż na nas wpływają, nawet jeśli na co dzień niepamiętane. Czasem jakieś trudne doświadczenia z przeszłości wrócą do nas poprzez sny, czasem poprzez nieprzyjemnie znajome odczucie pojawiające się różnych relacjach, a czasem wręcz jako powrót osób z przeszłości i emocji związanych z nimi. Jednak ważniejsze od tego, co się wydarza, jest to jak na to reagujemy - czy powtarzamy stare wzorce, czy też korzystamy z okazji, by wyjść z utartych kolein, prowadzących nas na manowce ;)  Często nawykowe reakcje w relacjach są odpowiedzią nie na „tu i teraz”, ale na „tam i wtedy”. Szczególnie dotyczyć to teraz może nadużyć w obszarze miłości, seksualności i związków, które wydają się należeć do przeszłości, a jednak w jakiś sposób wciąż jeszcze do nas wracają. 

Wenus retrogradując w Skorpionie pyta nas o to, w jaki sposób korzystamy z naszej energii seksualnej, jak używamy naszej mocy w kontaktach z innymi, czym jest dla nas władza, kontrola, przywiązywanie w relacjach zarówno intymnych, jak i tych bardziej zawodowych. Może też zapytać nas o kwestię długów, zobowiązań finansowych i niematerialnych, wspólnot majątkowych, które domagają się podziału i powiązań materialnych, które więcej nam zabierają niż ofiarują. To ważny czas, kiedy z jednej strony mogą do nas wracać z przeszłości ważne, często karmiczne relacje, po to, by coś zakończyć. Rozplątujemy stare supły, przecinamy dawne zobowiązania, uwalniamy się od karmicznych kontraktów…. Ale nic nie dzieje się samo ;)

Skorpion to znak emocjonalnego przytrzymywania: zarówno ludzi, jak i emocji. Najpierw więc będziemy musieli przejść przez proces puszczania, godzenia się ze stratą, końcem czegoś, śmiercią czegoś w nas… oraz ze wszystkimi tymi emocjami, które kiedyś przytrzymaliśmy i które wciąż gdzieś w nas buzują mniej lub bardziej skrycie.


photo: Alison Scarpulla



A jednak jest w tym wszystkim coś ekscytującego, szczególnie dla osób z silniejszą obsadą znaku Skorpiona - w końcu przestaniemy udawać, że jest miło, w końcu zaczynamy zrywać spleśniałe deski naszej tylko pozornie stabilnej rzeczywistości, rearanżować to, co miało być wygodne, a stało się zbyt kosztowne w utrzymaniu, niezgodne z naszymi wartościami i jednocześnie niewygodne… ;)

Metafora remontu nie wkradła się tu przypadkiem, jako że retrogradacje Wenus często się manifestują jako potrzeba zmian w otaczającej nas estetyce - choć o ile wyrzucanie tego, co stare jest jak bardziej na miejscu, to decyzje dotyczące nowego wystroju wnętrz etc. mogą być teraz co najmniej kontrowersyjne ;) 

Wenus w Skorpionie sama w sobie ma dość szczególne gusta estetyczne, nie unika makabry, grozy, gotyku, „brzydoty”, a nawet potrafi ją wznieść na wyżyny sztuki. W retrogradacji bywa to wzmocnione i czasem objawia się wręcz dosłownie jako nowe, mroczne trendy ;) Przykładowo na samym początku retrogradacji Wenus w Skorpionie w 1922 odkryto grób Tutanchamona (oraz jego „klątwę” ;) ), co zainspirowało fascynację estetyką egipską, która później przeniknęła do trendów takich jak art deco. Owoce więc były nader interesujące, nawet jeśli początkiem tej estetycznej rewolucji było zburzenie jakichś ścian, zaduch tysiącleci i umarlak skąpany w złocie ;) Teraz kiedy mamy bardzo aktywny znak Lwa (złoto, królowie) i Skorpiona (umarlaki) nie zdziwiłabym się, gdyby podobne wątki wróciły. Może nie od razu takie fenomenalne odkrycia, aczkolwiek archeologia już nie raz korzystała z powtarzających się co 8 lat retrogradacji Wenus w Skorpionie :)

Jak widać na tym przykładzie wykopywanie czegoś spod ziemi może mieć bardzo pozytywne znaczenie, nawet jeśli to coś nieco podśmierduje ;) Może to również dotyczyć wydobywania na powierzchnię nieznanych faktów, tajemnic, dochodzenia kryminalne, odkrycia naukowe, wycieki mrocznych sekretów etc - szczególnie kiedy do Wenus dołączy retrogradujący Merkury w Skorpionie 24 października.
 

photo: Brooke Shaden




Bogini miłości przechodzi przez swoją strefę ciemności, zanurza się w oczyszczających promieniach Słońca - Świadomości, spala się w nich i odradza jak Feniks. Kulminacja tego procesu, czyli połączenie Wenus ze Słońcem, oraz samej retrogradacji będzie miała miejsce 24 października. Przyjmuje się, że jest to początek nowego cyklu Wenus: świadomość wypala nagromadzone w ostatnim 1,5 letnim okresie napięcia i zaszłości i rodzi się młoda Bogini, gotowa na nowe doświadczenia. Tak czy inaczej, czas retrogradacji się w tym momencie nie kończy i czeka nas jeszcze parę wyzwań, tym bardziej że 25 października Wenus wróci do Wagi, otwierając nieco inne wątki w naszym życiu. Po głębokich wglądach i transformujących procesach wewnętrznych przyjdzie więc czas na renegocjację umów, komunikowanie swoich potrzeb, wniesienie naszej nowej perspektywy do najważniejszych relacji. To w tym okresie, czyli w pierwszej połowie listopada, ważnym szczególnie ważnym wątkiem będzie rezygnacja z przymusu „bycia miłym”, uważne przyglądaniu się niepisanym umowom funkcjonującym w naszym otoczeniu i nazywaniu wprost tego, co widzimy. To czas, kiedy możemy skutecznie przeformułować takie zasady i odkryć zupełnie nowe sposoby bycia razem. Ta druga część retrogradacji zapowiada się jako sporo łatwiejsza - Wenus w Wadze jest silna i może nam pomóc znaleźć rozwiązania wyzwań, które wypływają „spod ziemi” na początku retrogradacji (a także tych, które pojawiły się wcześniej, we wrześniu, a szczególnie ok. 15.09. - więcej o tym i pozostałych etapach tej retrogradacji pisałam w ostatnim Newsletterze). 


Przed nami całkiem ekscytujący czas i potencjalnie głęboko transformujący.  Oczywiście od nas zależy, jak głęboko się w te tematy zanurzymy, tudzież skorzystamy z tego "idealnego czasu" terapię czy też inne rearanżacje ;)  Dom, w którym Wenus będzie retrogradować w naszym kosmogramie, wskazuje na obszar w życiu, w którym czekają nas takie przemeblowania i gdzie jednocześnie lepiej nie planować teraz „upiększeń” - to czas robienia bałaganu, doceniania tego, co brzydkie, wywalania na powierzchnię tego, co zdegradowane i unikania wszelkich form pudrowania tego, co podśmierduje ;) Jeśli chcesz wiedzieć jaki obszar życia będzie Wenus porządkować, to możesz to sprawdzić w Osobistym Astrokalendarzu, gdzie zamieszczam też krótki opis tego, co to oznacza i czego można się w tym czasie spodziewać. W tym tygodniu możliwe też jest zamówienie samego tego opisu retrogradacji Wenus w domu (jeśli znasz godzinę swojego urodzenia!) - więcej szczegółów znajdziesz tutaj.

Pięknej podróży przez głębie i wynurzenia z nową mocą Wam życzę! :) 


 


piątek, 25 września 2026

Pełnia w Baranie - 26 września 2026

 




Pełnia w Baranie to czas, kiedy bardzo łatwo się rozpędzić - na dobre lub niekoniecznie ;) Pojawia się impuls do zrobienia czegoś po swojemu, wbrew wszystkim, mimo wszystko - czasem zasilany złością, czasem pasją lub miksem obu :) Pojawiają się też liczne powody, by tego nie robić, reakcje ze świata przypominające nam, że są tu też inni ludzie ze swoimi potrzebami i odmiennymi perspektywami. Pełnia w Baranie to taniec między tymi dwoma biegunami, w którym dążymy do większej szczerości w relacjach i odrzucania tych kompromisów, które podśmierdują zgnilizną...









Nie jest to jednak "typowa" pełnia w Baranie, ponieważ Księżyc w Baranie będzie w ścisłej koniunkcji z Neptunem, jednocześnie tworząc piękną i rzadką konfigurację Latawca ze Słońcem, Uranem i Plutonem. Połączenie to dodaje nam jeszcze więcej twórczej, natchnionej, kreatywnie rewolucyjnej energii, ale też potencjał do zapętlenia się w naszych buntach, w tym, co właściwie czujemy i do kogo, kto budzi naszą złość i czego faktycznie chcemy. Czasem więc zamiast "baraniej" siły, determinacji, zdecydowania, będziemy więc mieli więcej pomieszania, emocji i poczucia, że rzeczywistość nas rozczarowuje, a nawet nietypowego osłabienia, Z szerszej perspektywy to pomieszanie pewnie nie będzie miało znaczenia, bo nawet jeśli przestrzelimy, wyrażając naszą złość lub obierając niezbyt sensowny kierunek działań, to wydarzenia zainicjowane w czasie tej pełni ruszą sprawy na tyle silnie, że w efekcie pojawią się też pozytywne zmiany. Układ Latawca działa jak tarcza chroniąca nas w tym czasie przed największymi pomyłkami czy przed najpoważniejszymi konsekwencjami naszych impulsywnych działań (nawet jeśli nie przed wszystkimi ;) ). Nawet potencjalne osłabienie możemy więc postrzegać jako ochronę w tym względzie ;) 

W krótkiej perspektywie jednak to zamieszanie może wcale nie kojarzyć się z czymś konstruktywnym. Ludzie mogą być bardziej niż zazwyczaj kłótliwi, alianse mogą się rozpadać „bez poważniejszego powodu”, przypadkowe osoby mogą oberwać tam, gdzie napięcie przepaliło komuś bezpieczniki, podczas gdy trudniej będzie namierzyć prawdziwe źródło naszych emocji, czy to, czego faktycznie chcemy. A jednak nadal wszystko to przypomina bardzo oczyszczający sztorm, który przyniesie też wiele niespodziewanie soczystych owoców ;) Czasem, gdy czujemy się utknięci w beznadziei, bezradności, zablokowani w działaniu i myśleniu, takie energiczne zamieszanie energii jest dokładnie tym, czego potrzebujemy, by się obudzić, ruszyć z miejsca, poczuć pasję do czegoś - nawet jeśli niebawem mocno skierujemy kierunek tych działań ;) Dlatego warto eksperymentować z nowymi sposobami ekspresji, z mówieniem ludziom tego, co myślimy, z byciem bardziej autentycznym, twórczym, kierującym się pasją czy intuicją w tym wszystkim, co nie oznacza rzucania wszystkiego na jedną kartę. Ważne tylko by nie wierzyć zbyt mocno w to, co nam się w czasie tej pełni objawia jako prawda absolutna i zdecydowanie nie warto podejmować nieodwracalnych decyzji życiowych i finansowych ;)


Ważnym tematem tej pełni jest uwalnianie naszej energii, budzenie nowej nadziei, zapraszanie nowej wizji i poczucia bycia częścią większej zmiany w świecie. 








Ta pełnia kojarzy się z początkiem „Podroży Bohatera”, kiedy słyszymy wezwanie, ale jeszcze go w pełni nie rozumiemy i możemy początkowo ruszyć z naszej bezpiecznej wioski w złym kierunku ;) Wychodzimy poza rogatki i początkowo czujemy się pogubieni, nie wiemy jeszcze jak się poruszać i pewnie pierwsze dni będziemy kręcić się w kółko… nic to! Baran wskazuje na to, jak ważne jest uczenie się poprzez realne działania, próby i błędy, testowanie rzeczywistości i sprawdzanie co działa. To jak nauka chodzenia - z pewnością upadniemy nie raz, najboleśniej wtedy, gdy poczujemy złudną pewność siebie, ale to, co zyskujemy to nie tylko nowe nawyki mięśniowe, ale też poczucie, że z każdą kolejną próbą otwierają się przed nami nowe możliwości, cały nowy świat, który gdzieś tam na nas czeka :) 

Ta pełnia jest niezwykle twórczym czasem, kiedy możemy doświadczyć rozlicznych olśnień, natchnień, wzlotów, ale i rozczarowań. Kojarzy się z serią zbiegów okoliczności, gdy pozorny pech okazuje się błogosławieństwem, podczas gdy pozorne łuty szczęścia okazują się fatamorganami ;) Emocji może być sporo, tęsknoty za tym, czego nie ma, wizji tego, co by być mogło, falstartów w podążaniu za marzeniami i nadzwyczajnych zdarzeń, pokazujących nam drogę.   

Dobrą metaforą każdej pełni w Baranie, a tej szczególnie jest baśń o Czerwonym Kapturku z całym bogactwem znaczeń... ;) (o części z nich pisałam tutaj) To inicjacja, gdy wchodzimy do lasu, spotykamy się z tym, co dzikie w świecie i w nas, doświadczamy różnych iluzji, ale też możemy przeciąć mieczem to, co dojrzało do przecięcia... 
 




Dopełnienie pełni będzie miało miejsce o 18:49 w sobotę. 

Pięknej pełni dzikiej Wilczycy Wam życzę! ;) 



Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji do soboty otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)




czwartek, 10 września 2026

Nów w Pannie 11 września 2026 i nowy rok numerologiczny

 




Nów w Pannie (kulminacja o 05:27 w piątek rano) to coroczny rytuał oczyszczenia - ciała, umysłu i przestrzeni wokół nas. Symbolicznego porządkowania biurka po „ścinkach” z poprzednich projektów, po to, by zrobić miejsce na nowe zadania. Rozdzielania co idzie do szuflady, a co do śmieci. Oddzielania ziarna od plew, decydowania co jest warte kontynuowania, a co już chcemy zakończyć i wymiatania z naszego życia tego, co już niby zakończone, ale jeszcze podśmierduje gdzieś po kątach ;) Znaczenie tych tematów wzmacnia fakt, że ten nów jest końcem numerologicznego roku (w systemie Gladys Lobos, więcej o tym tutaj), więc czasem zamykania cyklu trwającego od poprzedniego września i otwierania nowego. 











Dodatkowo czasie tuż przed nowiem Uran wchodzi w retrogradację, by jeszcze wzmocnić poczucie przełomowości i potrzeby odcięcia się od przeszłości. Czas zmiany kierunku przez Urana bywa nieco nerwowy, podszyty buntowniczością i pragnieniem przyśpieszania zmian - choć retrogradacja wskazuje na to, że pewnych zmian na razie nie da się dalej popchnąć i bardziej potrzebujemy się skupić na zintegrowaniu tych, które już się zaczęły (pisałam o tym więcej w newsletterze).

Połączenie wzmożonej aktywności Urana z nowiem w Pannie oznacza mocno podkręconą energię mentalną, chęć wyrwania się ze znanej rutyny, rewolucyjnych zmian w naszej codzienności, w pracy, w tym, do czego się zobowiązaliśmy, a teraz czujemy jakąś formę wypalenia. Zazwyczaj jednak będzie to dużo subtelniejsze, ponieważ bardziej chodzi o zmiany wewnętrzne niż o radykalne decyzje życiowe. Być może w nasze działania wkradła się rutyna, nuda, poczucie obowiązku wyparło frajdę, która kiedyś nas motywowała do czegoś? Potrzebujemy coś zmienić przede wszystkim w naszym nastawieniu, uwolnić się od ograniczających ram, jakie sami nadaliśmy jakimś działaniom lub zerwać z czymś, co nie jest dla nas ważne, a zaczęło przyćmiewać to, co jest. Uran może nam przypominać o potrzebie kultywowania wewnętrznej wolności w obszarze pracy, codziennych zadań i tego, co jest dla nas obszarem „służby”. Wydaje się, że indywidualistyczny i skrajnie wolnościowy Uran nie będzie chciał mieć nic wspólnego z ideą służby innym, tak bliską Pannie - jednak każdy z nas potrzebuje znaleźć połączenie pomiędzy potrzebą robienia czegoś, co jest potrzebne, wspierające, uzdrawiające - a potrzebą bycia wolnym od oczekiwań innych i od nudy, którą przynosi powtarzalność działań ;)


Nadchodzący drugi nów w znaku Panny jest zatem przede wszystkim o kończeniu. O tym, na co już nie mamy energii, czego już nie chcemy nosić, jakie wzorce i nawyki już wychodzą nam nosem? Być może coś skończyło się już dawno, a my wciąż żyjemy „po staremu” - zaprzeczając zmianie lub po prostu nie zauważając, że po co musieliśmy (chcieliśmy?) kiedyś robić teraz już nie ma sensu, nie służy niczemu, jest tylko pustym a czasem szkodliwym nawykiem. Emocjonalne oczyszczenie to jedno, a drugie to zmiana naszej codzienności, tak by mogły ją wypełnić nowe zwyczaje, rytuały, nowe nawyki i nowe radości. Znak Panny uczy nas sprowadzania zmiany na poziom codziennego funkcjonowania właśnie i dbania o to, co nam bliskie, w bardzo praktyczny sposób. Czy wysypiamy się? Czy dbamy, by dostarczać naszemu ciału to, czego potrzebuje? Brzmi to jak banały powtarzane przez każdego, a jednak tak często to właśnie na poziomie tych drobiazgów widzimy, co jest dla nas ważniejsze od nas samych.

Czas po kulminacji nowiu (05:27 w piątek rano) może też być czasem wyznaczania nowych kierunków - poprzez nowe nawyki, nową organizację codziennego życia i pracy, proste działania, które z każdym dniem przybliżają nas do lepszego życia. 





Jak wspominałam już na początku, z perspektywy numerologicznej kończymy wraz z tym nowiem roczny cykl według systemu Gladys Lobos, który rozpoczął się 21.09.25 - oraz wchodzimy w nowy. Jaki cykl kończysz i jaki zaczynasz możesz sprawdzić w tym moim leciwym artykule ;) 

Przed kulminacją nowiu warto też poświęcić chwilę na refleksje, co przyniósł nam ten kończący się cykl i za co jesteśmy wdzięczni, a co chcemy za sobą zostawić. 

Pięknego oczyszczającego nowiu oraz cudownego nowego cyklu Wam życzę! :) 


Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)


czwartek, 27 sierpnia 2026

Pełnia w Rybach z zaćmieniem Księżyca - 28 sierpnia 2026

 



Każda pełnia w Rybach jest o napięciu między rozumem a czuciem, wizją a konkretem, ciałem a duchem etc. Ta konkretna pełnia przywołuje te tematy w sposób zwielokrotniony. Po stronie Panny reprezentującej „rozum” do Słońca dołącza Merkury - władca Panny patronujący wszelkim procesom mentalnym, zaś po stronie “czujących” Ryb Księżyc, który nie dość, że w znaku uduchowionego chaosu, to jeszcze doświadczy zaćmienia ;) Mamy więc wyostrzony nad miarę intelekt, odradzającą się moc Merkurego, analityczną super moc - i przyćmiewające wszelką logikę emocje, wizje i natchnienia ;) Jednocześnie! No prawie - bo można powiedzieć, że od początku tygodnia, aż do chwili przed pełnią (do czwartku po 21-ej, kiedy Księżyc przejdzie z Wodnika do Ryb) dominuje rozum, a zaćmienie będzie jak nagły atak przeciwnego bieguna w piątek - zwłaszcza w czasie dopełnienia o 06:18 rano. To trochę tak jakby nadmiar logiki i racjonalności miał nam się w czasie zaćmienia odbić czkawką i czasowo przejść w swoje przeciwieństwo ;) 






Dodatkowo do obu biegunów kwadraturę tworzy rewolucyjny Uran, który będzie silnie podkręcać impulsywność, radykalność naszych postaw i słów, oraz buntownicze tendencje. Zaćmienie i Uran łączą moce, co oznaczać może niespodziewane wydarzenia, myśli, impulsy, które mogą nas wytrącić z pozornego balansu i wyrzucić z dotychczasowych nawykowych ścieżek. 

Osoby dotąd bardzo „racjonalne” mogą doświadczyć nagłego „zamglenia umysłu”, a osoby nastawione bardziej na duchowe odloty mogą zaskoczyć realizmem. Jest w tym coś z odkrywania miejsca, gdzie mieliśmy „blind spot” (ślepy punkt) - zamglenie obrazu powodujące, że nagle widzimy coś, co było tu zawsze, ale poza naszymi „filtrami”. To czas, kiedy możemy nie tyle zobaczyć nową kuszącą perspektywę (choć to też może się wydarzyć - więcej o tym niżej), co dostrzec jak kruche były podstawy naszej logiki. Mogliśmy przez lata zmagać się z jakimś problemem, definiując go w konkretny sposób i widząc rozwiania tylko jednego typu. Uproszczony przykład: brakuje pieniędzy więc muszę pracować więcej, brać więcej zleceń - próbuję to robić, ale jakoś ciągle nie wychodzi i ląduję w tym samym miejscu. Schemat mało pieniędzy - trzeba więcej pracy, może się stać z czasem taką oczywistością, że nie tylko nie kwestionujemy tego rozwiązania (nawet gdy nie działa), ale też nie rozglądamy się za innymi alternatywnymi perspektywami i rozwiązaniami. A może nawet istnieje perspektywa, w której obecny stan rzeczy w jakiś sposób nam służy? Ta pełnia to czas, kiedy warto namierzyć tego typu uproszczone koncepcje problemów i rozwiązań w naszym życiu i spróbować je postawić na głowie ;) Pozwolić sobie na pytanie "a co jeśli tak nie jest?" ;) Co by było, gdybym zaczęła postępować na odwrót? Czy to nie wstyd przed nie spełnianiem własnych standardów, powstrzymuje nas przed poszukaniem innej drogi? Co by było, gdybyśmy zamiast siebie oceniać, spróbowali się cieszyć chaosem, który "niechcący" generujemy i pozwolili sobie na to, by być nieidealnym nieogarem? ;) Ryby mogą nam przynieść zaskakujące natchnienia i silne emocje pokazujące nam to, czego już bardzo mamy dość, za czym tęsknimy, czego pragniemy. Jednocześnie jednak silna Panna pomaga nam rozłożyć na części dotychczasowe przekonania i odkryć, że to w co tak silnie wierzyliśmy, wcale nie było tak logiczne i "oczywiste" jak nam się wydawało :) 

Być może cały ten proces jest o tym, by ożywiając się intelektualnie i budząc błyskotliwość, nie zapomnieć też o tym, że nigdy nie wiemy wszystkiego i zawsze pozostawić trochę miejsca na nieznane i na zmianę ;) Jak w baśni o Kobiecie-Pająk: przypomnienie byśmy tkając misterne tkaniny naszego życia nie zapominali zostawić parę luźnych nitek :) W tym tygodniu zdecydowanie możemy się spodziewać niespodziewanego i liczyć na to, że świat i sami siebie zaskoczymy :)




Zaćmienie to będzie miało miejsce na Północnym Węźle Księżycowym, więc może przynieść przeczucia i wizje dotyczącej nowej przyszłości -w Moonset Newsletterze pisałam o tym trochę więcej, podobnie jak o tym, że teraz jesteśmy w bardzo płodnym czasie jeśli chodzi o przekuwanie naszych wizji w coś solidnego i trwałego.  O ważne przekazy z wyższych wymiarów łatwiej też ponieważ Księżyc w czasie pełni i zaćmienia będzie się znajdował blisko ważnej gwiazdy Fomalhaut patronującej poetom, muzykom i prorokom.  

Jednak w samym czasie zaćmienia (szczególnie piątek przed południem) łatwo też możemy ulec złudzeniom i nagłym oczarowaniom, które szybko się rozwieją, więc nie warto tak bardzo wierzyć w każde objawienie, które nam przejdzie drogę ;) Objawienia te mogą być potężne, ale dajmy im chwilę, by pokazały, czy są zrzuceniem zasłony iluzji, czy zarzuceniem nowej ;)

Na szczęście silny Merkury pozwala nam przekuwać idee na konkretne działania i odsiewać ziarno od plew. Ważne jest, by nie ufać ani perfekcjonizmowi, ani idealizmowi - nie ma rozwiązań idealnych, są tylko takie, które niosą nam nieco więcej spełnienia :) A Panna uczy nas, że lepszy jeden krok w stronę lepszego życia niż bajanie o tym, jak to kiedyś będzie ;) 


Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)

wtorek, 11 sierpnia 2026

Nów w Lwie z całkowitym zaćmieniem Słońca

 



Panująca w ezoteryce od paru lat moda na sierpniowe „Bramy Lwa” mają niewiele wspólnego z astrologią - poza tym, że wypadają w miesiącu, gdy Słońce jest w Lwie ;) W tym roku jednak czeka nas coś, co prawdziwie zasługuje na taką szumną nazwę - całkowite zaćmienie Słońca w Lwie! Słońce jest władcą znaku Lwa, Królem w swoim Królestwie, skąpanym w złocie i splendorze, niosącym nam najbardziej "wakacyjną" część wakacji - aż tu nagle w środku dnia stanie się ciemność! No może nie tak całkiem w środku, bo tuż przed zachodem, niemniej co ciemność to ciemność ;) Księżyc co nów mijający Słońce, tym razem przysłoni jego tarczę na parę minut (całkowicie głównie w Hiszpanii i na Islandii), budząc archaiczne lęki w całym stworzeniu, a jednocześnie niosąc nadzieję wraz z epifanią swego powrotu. Symbolika „Króla”, który zostaje przesłonięty, często była interpretowana jako niezbyt pomyślna wróżba dla różnych ziemskich królów, a dziś bardziej liderów, autokratów i co jaśniej świecących celebrytów. Oznaczała jednak równocześnie zwiastowanie przyjścia „nowego Króla” i nowych bohaterów wyobraźni zbiorowej. Zaćmienie Słońca w Lwie zatem zapowiada czas śmierci starych mitów i opowieści o bohaterskich jednostkach, wspaniałych przywódcach, wybitnych indywiduach - i ich zastąpienia przez nowe opowieści, z którymi bardziej będziemy się mogli utożsamić.  

Na poziomie indywidualnym jest to czas, gdy domykamy historie o dawnych miłościach, pasjach, misjach - i wszystko to, co kiedyś rozpalało nasze serca i pchało nas do przodu, choć teraz już ten ogień wygasł… Kiedy nasze serce coś mocno poruszy, potrafimy się do tego bardzo przywiązać, nawet jeśli z czasem zaczyna nas to blokować przed doświadczeniem czegoś nowego. To zaćmienie uczy nas, że czasem trzeba wymieść wygasłe popioły, zamiast próbować wciąż na nowo rozdmuchać dawne płomienie - dopiero wtedy nowy Ogień może się narodzić. Być może nasz bohaterska podróż dobiegła już końca, nauczyła nas tego, co miała i przyniosła owoce, a teraz, zamiast ją raz po raz odtwarzać w pamięci, potrzebujemy wyruszyć w nową? Być może tęsknota za tym, co kiedyś czuliśmy czy tym, kogo kochaliśmy, zaciska nam serce? Ten nów jest potężnym czasem otwierania serca - co oznacza zgodę na to, by mogło pompować dalej czas, po tym, jak zbyt długo chcieliśmy zatrzymać jakąś chwilę, uczucie, czy historię tuż przed końcem. Czy już jesteśmy gotowi by pójść dalej? Kochać inaczej? Tworzyć i bawić się jak dziecko, które nie pamięta o wczoraj? Żyć pełnią serca bez "oszczędzania" na później i czekania na powrót lepszych czasów? Nów w Lwie przypomina nam, że w każdej chwili możemy tańczyć, śpiewać, bawić się - tak jakby nikt nie patrzył :) 

To zaćmienie jest szczególne także dlatego, że otwiera blisko półtoraroczny czas odzyskiwania odwagi, autentyczności i pasji, oraz uzdrawiania serca. Wszystkie te tematy przynosi nam co roku nów w Lwie - jednak seria zaćmień w tym znaku oznacza, że wszystkie typowe tematy opisane niżej na grafikach teraz stają się dużo potężniejsze i niosą potencjał przełomu tam, gdzie nie wierzyliśmy, że coś może się w naszym życiu zmienić. Więcej o tym procesie piszę w Newsletterze Premium na ten tydzień. 










"Ryk Lwa" jest w tym roku szczególnie ważnym tematem nie tylko z powodu zaćmienia - w tym samym czasie nader aktywny na niebie staje się Merkury również w znaku Lwie, który odpowiada za nasz głos, zdolność komunikacji i to jak myślimy - wszystko to staje się bardziej donośne ;) W tym tygodniu Merkury, a także patronka spraw miłosnych Wenus, mają bardzo dużo do powiedzenia (nomen omen ;) ), a więcej o tym również piszę w Newsletterze Premium. 

Nów w Lwie sam w sobie jest nieco paradoksalny. Lew pcha nas do ekspresji w świecie, podczas gdy nów jest bardziej o zwróceniu do wnętrza - co zaćmienie jeszcze mocniej wzmacnia, także dlatego, że nie jest to dobry czas na ważne decyzje ;) Jest to więc czas wyrażania siebie - dla siebie, powrotu do serca, do tego, co naprawdę czujemy i kim jesteśmy, oraz żegnania z wdzięcznością tego, co było. 

Kulminacja nowiu będzie miała miejsce o 19:36 w środę, a zaćmienie w Polsce zaczyna być widoczne ok. 19:15 i siłą rzeczy kończy się z momentem zachodu Słońca (szczegółowe godziny zależą od konkretnego miejsca). 

Pięknego nowiu i zaćmienia Wam życzę! :) 



Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)

wtorek, 28 lipca 2026

Pełnia w Wodniku - 29 lipca 2026

 



Każda pełnia jest czasem polaryzacji między jakościami znaku, w którym jest Księżyc i przeciwstawnego mu znaku, w którym przebywa Słońce - w tym przypadku są to Wodnik i Lew, ale do kosmicznego przeciągania liny dołączyło też dwóch innych potężnych zawodników. Tak więc, po jednej stronie mamy Słońce w ścisłej koniunkcji w Lwie symbolizujące wszystko, co królewskie, złote i bohaterskie (tudzież pyszałkowate, egotyczne i megalomańskie ;) - a po drugiej Księżyc w koniunkcji z Plutonem symbolizujące potęgę transformacji, wyzwolenia, moc zbiorową wspólnot i rewolucji (a także nieraz mroczne intencje różnych szarych eminencji poza świecznikiem). Bohater w lśniącej zbroi vs potężny czarny charakter, ale też próżny król niedbający o swych poddanych i przez nich obalany. Tak to z grubsza wygląda na poziomie archetypów, a w życiu? Kolektywnie dzieje się sporo i możemy się spodziewać kulminacji procesów rozwijających się praktycznie od początku lipca (o tym więcej pisałam w newsletterach i napiszę też w dzisiejszym) tutaj jednak tradycyjnie skupię się na poziomie indywidualnym, gdzie pełnia ta przynosi czas transformacji naszego wewnętrznego Bohatera, nieraz wyznaczenie dlań nowej przygody i misji, co często oznacza zrzucenie masek i nieraz też lekcję pokory i śmierć dawnych ideałów. 






Ta wyjątkowo mocna pełnia (dopełnienie o 16:35 w środę) niesie tematy rozróżniania między tym, co złote, a co się tylko świeci. To czas odrzucania fałszywej persony, siłą podtrzymywanego wizerunku, wygasłych idei i życiowych celów, które nas już nie karmią, by zrobić miejsce na nową pasję, autentyczność, działanie z serca i z trzewi, oraz na nowe idee, które rozpalą w nas ogień.

Może to być moment rozpoznania, że to, co widzieliśmy jako prawdziwe, było tylko cieniem rzeczywistości - teatrem cieni odbijających się na ścianie, grą świateł, filtrów, nadziei i algorytmów ;) Może się to wydarzyć na poziomie kolektywnym, szczególnie jako upadek czy odejście jakichś ważnych i pozornie „świetlistych” autorytetów, celebrytów, czy liderów (reprezentowanych w astrologii przez znak Lwa), a także później przez wyniesienie nowych liderów i rzucenie światła na osoby oferujące coś bardziej autentycznego. Skandale i walka o zachowanie niekwestionowanej pozycji na świeczniku zresztą już od ok. tygodnia stają się coraz ważniejszym tematem, a kulminacja może mieć miejsce nawet jeszcze przed pełnią w związku z opozycją Słońca do Plutona (kulminacja w poniedziałek). Układ ten w połączeniu z pełnią wnosi też tematy odrzucania dotychczasowych królów i wszelkich kultów jednostek, celebrytów, czy samej idei, że jednostka może być ważniejsza niż wspólnota. Czy ci co sięgają po symboliczną koronę, mają coś wartościowego do zaoferowania społeczności? Czy bycie wyróżnionym pociąga za sobą odpowiedzialność za społeczność? Czy dążymy do bycia "kimś" czy do zrobienia czegoś, co ma znaczenie?

Na poziomie wewnętrznym zaś możemy tych procesów doświadczać jako zwątpienia w dotychczasowy kierunek, w to, co nam dawało poczucie sensu i celu - oczyszczenia naszej przestrzeni utożsamień z fałszywych, acz karmiących ego „błyskotek” i przygaszających nasz ogień koncepcji i oczekiwań, po to, by wraz z tą pełnią, rozpalić nowy ogień i znaleźć coś, za czym naprawdę chcemy podążać. Ważnym tematem będzie też to, co jest naszym wyższym celem, co robimy dla wspólnoty, dla świata, dla idei, by wspierać to, co dla nas ważne. Możemy teraz wydobywać na powierzchnię nasz ukryte dary, dzielić się nimi ze światem, "błyszczeć" - ale jednocześnie kluczowe będzie to, komu to służy i jak możemy używać naszych darów dla wspólnego dobra. Wtedy z zabawy dla poklasku rodzi się prawdziwa moc, a czas tej pełni jest idealnym czasem na transformację tego, co indywidualne, naszej unikalności w globalną zmianę. 




W czasie tej pełni wiele się dzieje naraz na niebie, co sprawia, że jest to jedna z najważniejszych pełni tego roku - jak nie najważniejsza.  

Po pierwsze, tego samego dnia ma kulminację koniunkcja Słońce do Jowisza oznaczająca początek nowego rocznego cyklu jowiszowego, dopalenie się starych idei i rodzenie nowych, oraz symboliczny czas „śmierci starego Króla” i „koronacji młodego Króla” - po okresie inicjacji, oczyszczenia, symbolicznego „przejścia przez ogień” (tzw. "kazimi Jowisza" opisywane szerzej w dzisiejszym Newsletterze Premium, podobnie jak poniższa kwadratura ;)).

Dodatkowo w czasie pełni zamieszanie wzmaga kwadratura Wenus i Marsa budząca pasje i namiętności, ale też często konflikty - szczególnie te romantyczne i między-płciowe. Temat wolności powiązany z Wodnikiem łatwo może więc przybrać formę buntu przeciw ograniczeniom narzucanym na naszą płeć i oczekiwaniom, jakie w związku z nimi odczuwamy w relacjach. Często może się pojawiać poczucie niepasowania do takich czy innych stereotypów, ról czy oczekiwań, a także złość na tych, którzy chcą nas sobie podporządkować. Co jednak ważne ta pełnia nie jest o opowiadaniu się po którejś stronie konfliktów (także tego wewnętrznego), a o wyzwoleniu naszej ekspresji, pozwoleniu sobie na bycie dziwnym, rezygnację z masek - zarówno tej „miłej i ugodowej” (Wenus), jak i tej „twardej, silnej i zdecydowanej” (Mars). Pod spodem jest to, co czujemy, to czego pragniemy, to kim jesteśmy.





Na szerszym planie ta pełnia jest kolejnym momentem odpalenia pokoleniowych (bez kozery! :) ) zmian, w których środku teraz jesteśmy, a które są jak portal otwarty do nowych wymiarów, rzeczywistości, paradygmatów i możliwości - coś o czym piszę ostatnio obficie (m.in. jako o konfiguracji "Koszyka"), a co będziemy mogli w pełni docenić dopiero z czasem - nawet jeśli ta pełnia może przynieść jednej z najbardziej jaskrawych przykładów na dziejące się globalne zmiany :) 

Jakby tego wszystkiego było mało - w sierpniu czeka nas tzw. "sezon zaćmień", do którego ta pełnia subtelnie nas wprowadza - wyżej zaznaczone tematy będą do nas wracać w coraz bardziej zaskakujących odsłonach ;)  

Pięknej, wyzwalającej i transformującej przeszłość w złota przyszłość pełni Wam życzę! :) 



Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)


poniedziałek, 13 lipca 2026

Nów w Raku - 14 lipca 2026

 




Nów w Raku (kulminacja o 11:43 we wtorek) to czas emocjonalnego resetu, regeneracji, zwrócenia do wnętrza po to, by zadbać o nasze potrzeby i domknięcie spraw z przeszłości, które nam emocjonalnie ciążą - szczególnie tych związanych z relacją z Matką i rodziną. 




link tutaj




Tegoroczny nów w Raku łączy się z momentem kulminacyjnym retrogradacji Merkurego (kazimi - w poniedziałek). Technicznie oznacza to, że do połączonych Słońca i Księżyca w Raku dołączy cofający Merkury, a praktycznie - że tematy rozsupływania emocjonalnych, rodzinnych i historycznych supełków z przeszłości będą podkreślone jak rzadko! Nowie sprzyjają zamykaniu starych rozdziałów i jednoczesnemu zasiewaniu ziaren nowego, zaś połączenie z retrogradacją wskazuje na to, że przygotowujemy glebę na nowe kopiąc głębiej, wyrzucając zgniłe korzenie z warstw niepamiętnych (ledwie-pamiętnych, sporadycznie-pamiętnych ;) ) i odbudowując połączenia z żywym rdzeniem naszej przeszłości. Towarzysząca temu nowiowi kwadratura Wenus do Urana skłaniać nas może do radykalnego odcinania się od czegoś, widowiskowego trzaskania drzwiami czy nieco impulsywnego buntu przeciwko ograniczeniom z przeszłości. Bywa to ryzykowne, ale też może nam pomóc wyjść z impasu - czasem lepiej zrobić coś za mocno i przestrzelić, by zainicjować proces koniecznych zmian, nawet jeśli potem trzeba będzie to i owo odkręcać. Jednocześnie jednak retrogradacja Merkurego tak mocno uwikłana w ten nów zachęca nas do większej introspekcji, refleksji o tym, skąd się biorą nasze reakcje, na co czujemy niezgodę, czy na pewno jest to nasza historia, a może odtwarzamy coś z przeszłości? Przygotowanie ziemi pod nowe ziarno wymaga czegoś więcej niż rzucenie w złości łopatą ;) Potrzebujemy zaangażować się w konfrontację z tym, co było, by móc coś zmienić - symbolicznie zanurzyć ręce w ziemi, błocie, czy brudzie, by dokopać się do żyznej gleby.

A gleba do zasiewania ziaren Nowego teraz jest wyjątkowo płodna - nie tylko w czasie nowiu, a i przez cały otwierający się miesiąc księżycowy. Ma to związek z wyjątkowo rzadką i hojnie wspierającą konfiguracją, tworzoną przez prawie wszystkie najwolniejsze planety na niebie, zwaną m.in. „Koszykiem” lub „Kołyską”, która daje nam okazje do zobaczenia świata poza naszymi przyzwyczajeniami, filtrami, założeniami i doświadczania prawdziwie przełomowych idei :) Wejście „wgłąb” w czasie tego nowiu powiązane jest ściśle ze skorzystaniem z potencjału, by wyjść poza to co znane już za chwilę. Więcej o tym wszystkim piszę w dzisiejszym Moonset Newsletterze (wysyłanym ok. 23-ej w poniedziałek). 





Pięknego, regenerującego i bezpiecznie transformującego nowiu Wam życzę! 


Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysyłam w nocy z poniedziałku na wtorek. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że jeśli się spóźnisz na dzisiejszą poniedziałkową wysyłkę, to po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)