czwartek, 10 września 2026

Nów w Pannie 11 września 2026 i nowy rok numerologiczny

 




Nów w Pannie (kulminacja o 05:27 w piątek rano) to coroczny rytuał oczyszczenia - ciała, umysłu i przestrzeni wokół nas. Symbolicznego porządkowania biurka po „ścinkach” z poprzednich projektów, po to, by zrobić miejsce na nowe zadania. Rozdzielania co idzie do szuflady, a co do śmieci. Oddzielania ziarna od plew, decydowania co jest warte kontynuowania, a co już chcemy zakończyć i wymiatania z naszego życia tego, co już niby zakończone, ale jeszcze podśmierduje gdzieś po kątach ;) Znaczenie tych tematów wzmacnia fakt, że ten nów jest końcem numerologicznego roku (w systemie Gladys Lobos, więcej o tym tutaj), więc czasem zamykania cyklu trwającego od poprzedniego września i otwierania nowego. 











Dodatkowo czasie tuż przed nowiem Uran wchodzi w retrogradację, by jeszcze wzmocnić poczucie przełomowości i potrzeby odcięcia się od przeszłości. Czas zmiany kierunku przez Urana bywa nieco nerwowy, podszyty buntowniczością i pragnieniem przyśpieszania zmian - choć retrogradacja wskazuje na to, że pewnych zmian na razie nie da się dalej popchnąć i bardziej potrzebujemy się skupić na zintegrowaniu tych, które już się zaczęły (pisałam o tym więcej w newsletterze).

Połączenie wzmożonej aktywności Urana z nowiem w Pannie oznacza mocno podkręconą energię mentalną, chęć wyrwania się ze znanej rutyny, rewolucyjnych zmian w naszej codzienności, w pracy, w tym, do czego się zobowiązaliśmy, a teraz czujemy jakąś formę wypalenia. Zazwyczaj jednak będzie to dużo subtelniejsze, ponieważ bardziej chodzi o zmiany wewnętrzne niż o radykalne decyzje życiowe. Być może w nasze działania wkradła się rutyna, nuda, poczucie obowiązku wyparło frajdę, która kiedyś nas motywowała do czegoś? Potrzebujemy coś zmienić przede wszystkim w naszym nastawieniu, uwolnić się od ograniczających ram, jakie sami nadaliśmy jakimś działaniom lub zerwać z czymś, co nie jest dla nas ważne, a zaczęło przyćmiewać to, co jest. Uran może nam przypominać o potrzebie kultywowania wewnętrznej wolności w obszarze pracy, codziennych zadań i tego, co jest dla nas obszarem „służby”. Wydaje się, że indywidualistyczny i skrajnie wolnościowy Uran nie będzie chciał mieć nic wspólnego z ideą służby innym, tak bliską Pannie - jednak każdy z nas potrzebuje znaleźć połączenie pomiędzy potrzebą robienia czegoś, co jest potrzebne, wspierające, uzdrawiające - a potrzebą bycia wolnym od oczekiwań innych i od nudy, którą przynosi powtarzalność działań ;)


Nadchodzący drugi nów w znaku Panny jest zatem przede wszystkim o kończeniu. O tym, na co już nie mamy energii, czego już nie chcemy nosić, jakie wzorce i nawyki już wychodzą nam nosem? Być może coś skończyło się już dawno, a my wciąż żyjemy „po staremu” - zaprzeczając zmianie lub po prostu nie zauważając, że po co musieliśmy (chcieliśmy?) kiedyś robić teraz już nie ma sensu, nie służy niczemu, jest tylko pustym a czasem szkodliwym nawykiem. Emocjonalne oczyszczenie to jedno, a drugie to zmiana naszej codzienności, tak by mogły ją wypełnić nowe zwyczaje, rytuały, nowe nawyki i nowe radości. Znak Panny uczy nas sprowadzania zmiany na poziom codziennego funkcjonowania właśnie i dbania o to, co nam bliskie, w bardzo praktyczny sposób. Czy wysypiamy się? Czy dbamy, by dostarczać naszemu ciału to, czego potrzebuje? Brzmi to jak banały powtarzane przez każdego, a jednak tak często to właśnie na poziomie tych drobiazgów widzimy, co jest dla nas ważniejsze od nas samych.

Czas po kulminacji nowiu (05:27 w piątek rano) może też być czasem wyznaczania nowych kierunków - poprzez nowe nawyki, nową organizację codziennego życia i pracy, proste działania, które z każdym dniem przybliżają nas do lepszego życia. 





Jak wspominałam już na początku, z perspektywy numerologicznej kończymy wraz z tym nowiem roczny cykl według systemu Gladys Lobos, który rozpoczął się 21.09.25 - oraz wchodzimy w nowy. Jaki cykl kończysz i jaki zaczynasz możesz sprawdzić w tym moim leciwym artykule ;) 

Przed kulminacją nowiu warto też poświęcić chwilę na refleksje, co przyniósł nam ten kończący się cykl i za co jesteśmy wdzięczni, a co chcemy za sobą zostawić. 

Pięknego oczyszczającego nowiu oraz cudownego nowego cyklu Wam życzę! :) 


Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)


czwartek, 27 sierpnia 2026

Pełnia w Rybach z zaćmieniem Księżyca - 28 sierpnia 2026

 



Każda pełnia w Rybach jest o napięciu między rozumem a czuciem, wizją a konkretem, ciałem a duchem etc. Ta konkretna pełnia przywołuje te tematy w sposób zwielokrotniony. Po stronie Panny reprezentującej „rozum” do Słońca dołącza Merkury - władca Panny patronujący wszelkim procesom mentalnym, zaś po stronie “czujących” Ryb Księżyc, który nie dość, że w znaku uduchowionego chaosu, to jeszcze doświadczy zaćmienia ;) Mamy więc wyostrzony nad miarę intelekt, odradzającą się moc Merkurego, analityczną super moc - i przyćmiewające wszelką logikę emocje, wizje i natchnienia ;) Jednocześnie! No prawie - bo można powiedzieć, że od początku tygodnia, aż do chwili przed pełnią (do czwartku po 21-ej, kiedy Księżyc przejdzie z Wodnika do Ryb) dominuje rozum, a zaćmienie będzie jak nagły atak przeciwnego bieguna w piątek - zwłaszcza w czasie dopełnienia o 06:18 rano. To trochę tak jakby nadmiar logiki i racjonalności miał nam się w czasie zaćmienia odbić czkawką i czasowo przejść w swoje przeciwieństwo ;) 






Dodatkowo do obu biegunów kwadraturę tworzy rewolucyjny Uran, który będzie silnie podkręcać impulsywność, radykalność naszych postaw i słów, oraz buntownicze tendencje. Zaćmienie i Uran łączą moce, co oznaczać może niespodziewane wydarzenia, myśli, impulsy, które mogą nas wytrącić z pozornego balansu i wyrzucić z dotychczasowych nawykowych ścieżek. 

Osoby dotąd bardzo „racjonalne” mogą doświadczyć nagłego „zamglenia umysłu”, a osoby nastawione bardziej na duchowe odloty mogą zaskoczyć realizmem. Jest w tym coś z odkrywania miejsca, gdzie mieliśmy „blind spot” (ślepy punkt) - zamglenie obrazu powodujące, że nagle widzimy coś, co było tu zawsze, ale poza naszymi „filtrami”. To czas, kiedy możemy nie tyle zobaczyć nową kuszącą perspektywę (choć to też może się wydarzyć - więcej o tym niżej), co dostrzec jak kruche były podstawy naszej logiki. Mogliśmy przez lata zmagać się z jakimś problemem, definiując go w konkretny sposób i widząc rozwiania tylko jednego typu. Uproszczony przykład: brakuje pieniędzy więc muszę pracować więcej, brać więcej zleceń - próbuję to robić, ale jakoś ciągle nie wychodzi i ląduję w tym samym miejscu. Schemat mało pieniędzy - trzeba więcej pracy, może się stać z czasem taką oczywistością, że nie tylko nie kwestionujemy tego rozwiązania (nawet gdy nie działa), ale też nie rozglądamy się za innymi alternatywnymi perspektywami i rozwiązaniami. A może nawet istnieje perspektywa, w której obecny stan rzeczy w jakiś sposób nam służy? Ta pełnia to czas, kiedy warto namierzyć tego typu uproszczone koncepcje problemów i rozwiązań w naszym życiu i spróbować je postawić na głowie ;) Pozwolić sobie na pytanie "a co jeśli tak nie jest?" ;) Co by było, gdybym zaczęła postępować na odwrót? Czy to nie wstyd przed nie spełnianiem własnych standardów, powstrzymuje nas przed poszukaniem innej drogi? Co by było, gdybyśmy zamiast siebie oceniać, spróbowali się cieszyć chaosem, który "niechcący" generujemy i pozwolili sobie na to, by być nieidealnym nieogarem? ;) Ryby mogą nam przynieść zaskakujące natchnienia i silne emocje pokazujące nam to, czego już bardzo mamy dość, za czym tęsknimy, czego pragniemy. Jednocześnie jednak silna Panna pomaga nam rozłożyć na części dotychczasowe przekonania i odkryć, że to w co tak silnie wierzyliśmy, wcale nie było tak logiczne i "oczywiste" jak nam się wydawało :) 

Być może cały ten proces jest o tym, by ożywiając się intelektualnie i budząc błyskotliwość, nie zapomnieć też o tym, że nigdy nie wiemy wszystkiego i zawsze pozostawić trochę miejsca na nieznane i na zmianę ;) Jak w baśni o Kobiecie-Pająk: przypomnienie byśmy tkając misterne tkaniny naszego życia nie zapominali zostawić parę luźnych nitek :) W tym tygodniu zdecydowanie możemy się spodziewać niespodziewanego i liczyć na to, że świat i sami siebie zaskoczymy :)




Zaćmienie to będzie miało miejsce na Północnym Węźle Księżycowym, więc może przynieść przeczucia i wizje dotyczącej nowej przyszłości -w Moonset Newsletterze pisałam o tym trochę więcej, podobnie jak o tym, że teraz jesteśmy w bardzo płodnym czasie jeśli chodzi o przekuwanie naszych wizji w coś solidnego i trwałego.  O ważne przekazy z wyższych wymiarów łatwiej też ponieważ Księżyc w czasie pełni i zaćmienia będzie się znajdował blisko ważnej gwiazdy Fomalhaut patronującej poetom, muzykom i prorokom.  

Jednak w samym czasie zaćmienia (szczególnie piątek przed południem) łatwo też możemy ulec złudzeniom i nagłym oczarowaniom, które szybko się rozwieją, więc nie warto tak bardzo wierzyć w każde objawienie, które nam przejdzie drogę ;) Objawienia te mogą być potężne, ale dajmy im chwilę, by pokazały, czy są zrzuceniem zasłony iluzji, czy zarzuceniem nowej ;)

Na szczęście silny Merkury pozwala nam przekuwać idee na konkretne działania i odsiewać ziarno od plew. Ważne jest, by nie ufać ani perfekcjonizmowi, ani idealizmowi - nie ma rozwiązań idealnych, są tylko takie, które niosą nam nieco więcej spełnienia :) A Panna uczy nas, że lepszy jeden krok w stronę lepszego życia niż bajanie o tym, jak to kiedyś będzie ;) 


Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)

wtorek, 11 sierpnia 2026

Nów w Lwie z całkowitym zaćmieniem Słońca

 



Panująca w ezoteryce od paru lat moda na sierpniowe „Bramy Lwa” mają niewiele wspólnego z astrologią - poza tym, że wypadają w miesiącu, gdy Słońce jest w Lwie ;) W tym roku jednak czeka nas coś, co prawdziwie zasługuje na taką szumną nazwę - całkowite zaćmienie Słońca w Lwie! Słońce jest władcą znaku Lwa, Królem w swoim Królestwie, skąpanym w złocie i splendorze, niosącym nam najbardziej "wakacyjną" część wakacji - aż tu nagle w środku dnia stanie się ciemność! No może nie tak całkiem w środku, bo tuż przed zachodem, niemniej co ciemność to ciemność ;) Księżyc co nów mijający Słońce, tym razem przysłoni jego tarczę na parę minut (całkowicie głównie w Hiszpanii i na Islandii), budząc archaiczne lęki w całym stworzeniu, a jednocześnie niosąc nadzieję wraz z epifanią swego powrotu. Symbolika „Króla”, który zostaje przesłonięty, często była interpretowana jako niezbyt pomyślna wróżba dla różnych ziemskich królów, a dziś bardziej liderów, autokratów i co jaśniej świecących celebrytów. Oznaczała jednak równocześnie zwiastowanie przyjścia „nowego Króla” i nowych bohaterów wyobraźni zbiorowej. Zaćmienie Słońca w Lwie zatem zapowiada czas śmierci starych mitów i opowieści o bohaterskich jednostkach, wspaniałych przywódcach, wybitnych indywiduach - i ich zastąpienia przez nowe opowieści, z którymi bardziej będziemy się mogli utożsamić.  

Na poziomie indywidualnym jest to czas, gdy domykamy historie o dawnych miłościach, pasjach, misjach - i wszystko to, co kiedyś rozpalało nasze serca i pchało nas do przodu, choć teraz już ten ogień wygasł… Kiedy nasze serce coś mocno poruszy, potrafimy się do tego bardzo przywiązać, nawet jeśli z czasem zaczyna nas to blokować przed doświadczeniem czegoś nowego. To zaćmienie uczy nas, że czasem trzeba wymieść wygasłe popioły, zamiast próbować wciąż na nowo rozdmuchać dawne płomienie - dopiero wtedy nowy Ogień może się narodzić. Być może nasz bohaterska podróż dobiegła już końca, nauczyła nas tego, co miała i przyniosła owoce, a teraz, zamiast ją raz po raz odtwarzać w pamięci, potrzebujemy wyruszyć w nową? Być może tęsknota za tym, co kiedyś czuliśmy czy tym, kogo kochaliśmy, zaciska nam serce? Ten nów jest potężnym czasem otwierania serca - co oznacza zgodę na to, by mogło pompować dalej czas, po tym, jak zbyt długo chcieliśmy zatrzymać jakąś chwilę, uczucie, czy historię tuż przed końcem. Czy już jesteśmy gotowi by pójść dalej? Kochać inaczej? Tworzyć i bawić się jak dziecko, które nie pamięta o wczoraj? Żyć pełnią serca bez "oszczędzania" na później i czekania na powrót lepszych czasów? Nów w Lwie przypomina nam, że w każdej chwili możemy tańczyć, śpiewać, bawić się - tak jakby nikt nie patrzył :) 

To zaćmienie jest szczególne także dlatego, że otwiera blisko półtoraroczny czas odzyskiwania odwagi, autentyczności i pasji, oraz uzdrawiania serca. Wszystkie te tematy przynosi nam co roku nów w Lwie - jednak seria zaćmień w tym znaku oznacza, że wszystkie typowe tematy opisane niżej na grafikach teraz stają się dużo potężniejsze i niosą potencjał przełomu tam, gdzie nie wierzyliśmy, że coś może się w naszym życiu zmienić. Więcej o tym procesie piszę w Newsletterze Premium na ten tydzień. 










"Ryk Lwa" jest w tym roku szczególnie ważnym tematem nie tylko z powodu zaćmienia - w tym samym czasie nader aktywny na niebie staje się Merkury również w znaku Lwie, który odpowiada za nasz głos, zdolność komunikacji i to jak myślimy - wszystko to staje się bardziej donośne ;) W tym tygodniu Merkury, a także patronka spraw miłosnych Wenus, mają bardzo dużo do powiedzenia (nomen omen ;) ), a więcej o tym również piszę w Newsletterze Premium

Nów w Lwie sam w sobie jest nieco paradoksalny. Lew pcha nas do ekspresji w świecie, podczas gdy nów jest bardziej o zwróceniu do wnętrza - co zaćmienie jeszcze mocniej wzmacnia, także dlatego, że nie jest to dobry czas na ważne decyzje ;) Jest to więc czas wyrażania siebie - dla siebie, powrotu do serca, do tego, co naprawdę czujemy i kim jesteśmy, oraz żegnania z wdzięcznością tego, co było. 

Kulminacja nowiu będzie miała miejsce o 19:36 w środę, a zaćmienie w Polsce zaczyna być widoczne ok. 19:15 i siłą rzeczy kończy się z momentem zachodu Słońca (szczegółowe godziny zależą od konkretnego miejsca). 

Pięknego nowiu i zaćmienia Wam życzę! :) 



Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)

wtorek, 28 lipca 2026

Pełnia w Wodniku - 29 lipca 2026

 



Każda pełnia jest czasem polaryzacji między jakościami znaku, w którym jest Księżyc i przeciwstawnego mu znaku, w którym przebywa Słońce - w tym przypadku są to Wodnik i Lew, ale do kosmicznego przeciągania liny dołączyło też dwóch innych potężnych zawodników. Tak więc, po jednej stronie mamy Słońce w ścisłej koniunkcji w Lwie symbolizujące wszystko, co królewskie, złote i bohaterskie (tudzież pyszałkowate, egotyczne i megalomańskie ;) - a po drugiej Księżyc w koniunkcji z Plutonem symbolizujące potęgę transformacji, wyzwolenia, moc zbiorową wspólnot i rewolucji (a także nieraz mroczne intencje różnych szarych eminencji poza świecznikiem). Bohater w lśniącej zbroi vs potężny czarny charakter, ale też próżny król niedbający o swych poddanych i przez nich obalany. Tak to z grubsza wygląda na poziomie archetypów, a w życiu? Kolektywnie dzieje się sporo i możemy się spodziewać kulminacji procesów rozwijających się praktycznie od początku lipca (o tym więcej pisałam w newsletterach i napiszę też w dzisiejszym) tutaj jednak tradycyjnie skupię się na poziomie indywidualnym, gdzie pełnia ta przynosi czas transformacji naszego wewnętrznego Bohatera, nieraz wyznaczenie dlań nowej przygody i misji, co często oznacza zrzucenie masek i nieraz też lekcję pokory i śmierć dawnych ideałów. 






Ta wyjątkowo mocna pełnia (dopełnienie o 16:35 w środę) niesie tematy rozróżniania między tym, co złote, a co się tylko świeci. To czas odrzucania fałszywej persony, siłą podtrzymywanego wizerunku, wygasłych idei i życiowych celów, które nas już nie karmią, by zrobić miejsce na nową pasję, autentyczność, działanie z serca i z trzewi, oraz na nowe idee, które rozpalą w nas ogień.

Może to być moment rozpoznania, że to, co widzieliśmy jako prawdziwe, było tylko cieniem rzeczywistości - teatrem cieni odbijających się na ścianie, grą świateł, filtrów, nadziei i algorytmów ;) Może się to wydarzyć na poziomie kolektywnym, szczególnie jako upadek czy odejście jakichś ważnych i pozornie „świetlistych” autorytetów, celebrytów, czy liderów (reprezentowanych w astrologii przez znak Lwa), a także później przez wyniesienie nowych liderów i rzucenie światła na osoby oferujące coś bardziej autentycznego. Skandale i walka o zachowanie niekwestionowanej pozycji na świeczniku zresztą już od ok. tygodnia stają się coraz ważniejszym tematem, a kulminacja może mieć miejsce nawet jeszcze przed pełnią w związku z opozycją Słońca do Plutona (kulminacja w poniedziałek). Układ ten w połączeniu z pełnią wnosi też tematy odrzucania dotychczasowych królów i wszelkich kultów jednostek, celebrytów, czy samej idei, że jednostka może być ważniejsza niż wspólnota. Czy ci co sięgają po symboliczną koronę, mają coś wartościowego do zaoferowania społeczności? Czy bycie wyróżnionym pociąga za sobą odpowiedzialność za społeczność? Czy dążymy do bycia "kimś" czy do zrobienia czegoś, co ma znaczenie?

Na poziomie wewnętrznym zaś możemy tych procesów doświadczać jako zwątpienia w dotychczasowy kierunek, w to, co nam dawało poczucie sensu i celu - oczyszczenia naszej przestrzeni utożsamień z fałszywych, acz karmiących ego „błyskotek” i przygaszających nasz ogień koncepcji i oczekiwań, po to, by wraz z tą pełnią, rozpalić nowy ogień i znaleźć coś, za czym naprawdę chcemy podążać. Ważnym tematem będzie też to, co jest naszym wyższym celem, co robimy dla wspólnoty, dla świata, dla idei, by wspierać to, co dla nas ważne. Możemy teraz wydobywać na powierzchnię nasz ukryte dary, dzielić się nimi ze światem, "błyszczeć" - ale jednocześnie kluczowe będzie to, komu to służy i jak możemy używać naszych darów dla wspólnego dobra. Wtedy z zabawy dla poklasku rodzi się prawdziwa moc, a czas tej pełni jest idealnym czasem na transformację tego, co indywidualne, naszej unikalności w globalną zmianę. 




W czasie tej pełni wiele się dzieje naraz na niebie, co sprawia, że jest to jedna z najważniejszych pełni tego roku - jak nie najważniejsza.  

Po pierwsze, tego samego dnia ma kulminację koniunkcja Słońce do Jowisza oznaczająca początek nowego rocznego cyklu jowiszowego, dopalenie się starych idei i rodzenie nowych, oraz symboliczny czas „śmierci starego Króla” i „koronacji młodego Króla” - po okresie inicjacji, oczyszczenia, symbolicznego „przejścia przez ogień” (tzw. "kazimi Jowisza" opisywane szerzej w dzisiejszym Newsletterze Premium, podobnie jak poniższa kwadratura ;)).

Dodatkowo w czasie pełni zamieszanie wzmaga kwadratura Wenus i Marsa budząca pasje i namiętności, ale też często konflikty - szczególnie te romantyczne i między-płciowe. Temat wolności powiązany z Wodnikiem łatwo może więc przybrać formę buntu przeciw ograniczeniom narzucanym na naszą płeć i oczekiwaniom, jakie w związku z nimi odczuwamy w relacjach. Często może się pojawiać poczucie niepasowania do takich czy innych stereotypów, ról czy oczekiwań, a także złość na tych, którzy chcą nas sobie podporządkować. Co jednak ważne ta pełnia nie jest o opowiadaniu się po którejś stronie konfliktów (także tego wewnętrznego), a o wyzwoleniu naszej ekspresji, pozwoleniu sobie na bycie dziwnym, rezygnację z masek - zarówno tej „miłej i ugodowej” (Wenus), jak i tej „twardej, silnej i zdecydowanej” (Mars). Pod spodem jest to, co czujemy, to czego pragniemy, to kim jesteśmy.





Na szerszym planie ta pełnia jest kolejnym momentem odpalenia pokoleniowych (bez kozery! :) ) zmian, w których środku teraz jesteśmy, a które są jak portal otwarty do nowych wymiarów, rzeczywistości, paradygmatów i możliwości - coś o czym piszę ostatnio obficie (m.in. jako o konfiguracji "Koszyka"), a co będziemy mogli w pełni docenić dopiero z czasem - nawet jeśli ta pełnia może przynieść jednej z najbardziej jaskrawych przykładów na dziejące się globalne zmiany :) 

Jakby tego wszystkiego było mało - w sierpniu czeka nas tzw. "sezon zaćmień", do którego ta pełnia subtelnie nas wprowadza - wyżej zaznaczone tematy będą do nas wracać w coraz bardziej zaskakujących odsłonach ;)  

Pięknej, wyzwalającej i transformującej przeszłość w złota przyszłość pełni Wam życzę! :) 



Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysłałam w poniedziałek wieczorem. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)


poniedziałek, 13 lipca 2026

Nów w Raku - 14 lipca 2026

 




Nów w Raku (kulminacja o 11:43 we wtorek) to czas emocjonalnego resetu, regeneracji, zwrócenia do wnętrza po to, by zadbać o nasze potrzeby i domknięcie spraw z przeszłości, które nam emocjonalnie ciążą - szczególnie tych związanych z relacją z Matką i rodziną. 




link tutaj




Tegoroczny nów w Raku łączy się z momentem kulminacyjnym retrogradacji Merkurego (kazimi - w poniedziałek). Technicznie oznacza to, że do połączonych Słońca i Księżyca w Raku dołączy cofający Merkury, a praktycznie - że tematy rozsupływania emocjonalnych, rodzinnych i historycznych supełków z przeszłości będą podkreślone jak rzadko! Nowie sprzyjają zamykaniu starych rozdziałów i jednoczesnemu zasiewaniu ziaren nowego, zaś połączenie z retrogradacją wskazuje na to, że przygotowujemy glebę na nowe kopiąc głębiej, wyrzucając zgniłe korzenie z warstw niepamiętnych (ledwie-pamiętnych, sporadycznie-pamiętnych ;) ) i odbudowując połączenia z żywym rdzeniem naszej przeszłości. Towarzysząca temu nowiowi kwadratura Wenus do Urana skłaniać nas może do radykalnego odcinania się od czegoś, widowiskowego trzaskania drzwiami czy nieco impulsywnego buntu przeciwko ograniczeniom z przeszłości. Bywa to ryzykowne, ale też może nam pomóc wyjść z impasu - czasem lepiej zrobić coś za mocno i przestrzelić, by zainicjować proces koniecznych zmian, nawet jeśli potem trzeba będzie to i owo odkręcać. Jednocześnie jednak retrogradacja Merkurego tak mocno uwikłana w ten nów zachęca nas do większej introspekcji, refleksji o tym, skąd się biorą nasze reakcje, na co czujemy niezgodę, czy na pewno jest to nasza historia, a może odtwarzamy coś z przeszłości? Przygotowanie ziemi pod nowe ziarno wymaga czegoś więcej niż rzucenie w złości łopatą ;) Potrzebujemy zaangażować się w konfrontację z tym, co było, by móc coś zmienić - symbolicznie zanurzyć ręce w ziemi, błocie, czy brudzie, by dokopać się do żyznej gleby.

A gleba do zasiewania ziaren Nowego teraz jest wyjątkowo płodna - nie tylko w czasie nowiu, a i przez cały otwierający się miesiąc księżycowy. Ma to związek z wyjątkowo rzadką i hojnie wspierającą konfiguracją, tworzoną przez prawie wszystkie najwolniejsze planety na niebie, zwaną m.in. „Koszykiem” lub „Kołyską”, która daje nam okazje do zobaczenia świata poza naszymi przyzwyczajeniami, filtrami, założeniami i doświadczania prawdziwie przełomowych idei :) Wejście „wgłąb” w czasie tego nowiu powiązane jest ściśle ze skorzystaniem z potencjału, by wyjść poza to co znane już za chwilę. Więcej o tym wszystkim piszę w dzisiejszym Moonset Newsletterze (wysyłanym ok. 23-ej w poniedziałek). 





Pięknego, regenerującego i bezpiecznie transformującego nowiu Wam życzę! 


Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysyłam w nocy z poniedziałku na wtorek. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że jeśli się spóźnisz na dzisiejszą poniedziałkową wysyłkę, to po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Pełnia w Koziorożcu: 29-30 czerwca 2026

 




Pełnia w Koziorożcu (dopełnienie o 01:56 w nocy z poniedziałku na wtorek) to czas budowania połączeń między przeszłością (Rak) a przyszłością (Koziorożec), między tym, kim byliśmy i kim będziemy, tym czego potrzebujemy, a do czego dążymy. Jednak w tym roku pełnia ta dużo mocniej kładzie nacisk na domykanie tematów z przeszłości, ponieważ ledwie 6 godzin przed dopełnieniem Merkury wchodzi w retrogradację w Raku, otwierając przed nami trzy tygodnie emocjonalnych porządków i rewizji naszych rodzinnych opowieści. Jednocześnie w czasie pełni Jowisz znajdować się będzie w ostatnich minutach kątowych Raka, kończąc nieco ponad roczny pobyt w tym znaku. Oznacza to, że pełnia ta przynosi okazję, by podsumować rozwój w obszarze emocji, rodzinności, dbania o siebie i karmienia tego, co dla nas najważniejsze, jaki nam ten czas przyniósł. To idealny czas na to, by domknąć stare historie rodzinne, zranienia i krzywdy odtwarzane przez pokolenia, pożegnać żale, które odcinały nas od korzeni, od Ziemi i jej żywiących soków. Coś się właśnie domyka i możemy to czuć intuicyjnie, acz niekoniecznie rozumieć intelektualnie. To też czas, kiedy stoimy na rozdrożu i możemy wybrać powtórzenie starych historii lub ich przetransformowanie - jednak co ważne nie ma tu prostej opcji „to ja się od tego wszystkiego odcinam!”. To, co uzdrawia teraz, to przyjęcie całej naszej historii osobistej, rodowej, kolektywnej; całej odpowiedzialności za to, co nasze (Koziorożec) i oddania odpowiedzialności za to, co nie było od nas zależne. To czas zintegrowania mądrości płynącej z naszych doświadczeń i ze zrozumienia co się stało i dlaczego - po roku z Jowiszem w Raku już to dużo lepiej wiemy lub chociaż intuicyjnie wyczuwamy, nawet jeśli wciąż wydaje nam się, że korzystniejsze będzie udawanie, że tak nie jest ;). To też czas przyjęcia tego, co otrzymaliśmy od Przodków i wyrażania wdzięczności za to, co otrzymaliśmy, nawet jeśli to „tylko” dar życia (jeśli jesteśmy na to gotowi). Jowisz w Raku uczy nas, że życie jest jak wielka Rzeka, której źródła nikną w nieprzeniknionej przeszłości, niepamiętnych pokoleniach tych, którzy byli przed nami. My jesteśmy częścią nurtu tej Rzeki, wypływamy z tego, co było i wpływamy na to, co będzie - nie tylko dosłownie poprzez naszych potomków, ale też poprzez wszystko to, co zostawimy na Ziemi po sobie, to dobro, które pomnożymy, krzywdę, którą odtworzymy lub odwrócimy. Trudne opowieści, nasze traumy, konflikty z rodzicami, poczucie krzywdy - z perspektywy Jowisza (zawsze patrzącego na świat z wysoka ;) ) to tylko piana na tej Rzece, jakieś zawirowania na powierzchni, podczas gdy pod spodem silny nurt niesie nas do Morza, niezależnie od wszystkich przeszkód - i to właśnie z tym nurtem teraz możemy się pełniej połączyć. Miniony rok był czasem uzdrawiania na wielu poziomach: naszej relacji z Matką, z kobietami w naszych życiu, z rodziną, z domem, z korzeniami, z Matką Ziemią, z naszym ciałem, z "Wewnętrznym Dzieckiem", z tą częścią nas, która czuje, potrzebuje wsparcia, jest delikatna i z tą częścią, która chce dawać wsparcie, ale czasem nie wie, jak to zrobić bez presji, nadopiekuńczości czy kontroli. Był to czas rozpuszczania tego wszystkiego, obmywania siebie w Rzece, puszczania tego, co nam nie służy z jej nurtem. Nie zawsze działo się to w sposób świadomy, często wręcz mogliśmy mieć poczucie, że nic „ważnego” się nie dzieje, bo proces rozwoju w ostatnim roku niejako płynął podziemnym nurtem głęboko w nas :) Jeśli tak czujesz, to przejście Jowisza do Lwa będzie dla Ciebie tym, na co czekasz, momentem, gdy rozwój zacznie dziać się w sposób bardziej „zewnętrzny”, ekspresyjny, efektowny :) (o tym piszę więcej w dzisiejszym Newsletterze Premium). Tymczasem jednak ta pełnia i częściowo czas retrogradacji Merkurego jeszcze pozwalają nam domknąć procesy związane z Jowiszem w Raku i zebrać owoce naszego „głębinowego” rozwoju :) Być może jakieś rodzinne historie jeszcze czekają na „kropkę nad i”? A może jakieś przywiązanie już dojrzało do tego, by je puścić z nurtem rzeki? Ta pełnia to czas na to, by usiąść z naszą przeszłością jak z przyjacielem, przyjrzeć się temu, kim staliśmy się przez ostatni rok, pozbierać mądrość, którą zgromadziliśmy i uśmiechnąć się do siebie z czułym zrozumieniem, zanim pójściem w dalszą drogę z nurtem życia :)

Symbolika Rzeki Życia łączy się z Jowiszem w znaku Raka, jednak sama pełnia w Koziorożcu przywołuje też inny pokrewny symbol: Drzewo Życia (Axis Mundi). 








Także teraz, gdy retrogradacja Merkurego kieruje nasze myśli ku przeszłości, czas ten sprzyja zasadzeniu nowych "drzew", za świadomością, że nie chodzi o to, by rosły one szybko, a o to by były trwałymi filarami naszego przyszłego życia. To jest mniej czas na inicjowanie nowych działań, a bardziej na planowanie odległej przyszłości i rewidowanie dotychczasowych planów. Czasem, by pójść do przodu potrzebujemy się cofnąć o parę kroków i nadchodzący czas bardzo się z tym kojarzy. Paradoksalnie możemy odkryć, że to, co teraz przynosi mniej efektów, rozkwitnie w przyszłości, podczas gdy to, co teraz będzie szybko wypuszczać nowe pąki, może nie przetrwać próby czasu. Nadchodzący tydzień będzie nas zachęcał do wielu szybkich, radykalnych, nader efektownych działań, ale wiele z nich może okazać się kręceniem w kółko, jeśli teraz nie damy sobie czasu na to, by jasno określić, dokąd naprawdę chcemy zmierzać i co najpierw potrzebujemy w naszym życiu uporządkować, zanim ruszymy z nowymi działaniami. Pełnia ta daje nam okazję do wyznaczenia kierunku zanim sprawy gwałtownie przyśpieszą i ukierunkowania nadciągającej fali rewolucyjnej energii (o czym więcej piszę w dzisiejszym Newsletterze - który otrzymasz, jeśli zapiszesz się do ok. 23).

Ważną częścią tych przygotowań jest przyjrzenie się temu, na ile zadbane są nasze podstawowe potrzeby i jak możemy zatroszczyć się o to, by mieć zasoby do zdobywania kolejnych szczytów. 











Pięknej pełni zbierania owoców rozwoju i połączenia z korzeniami Wam życzę! :) 


Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysyłam w nocy z poniedziałku na wtorek. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że jeśli się spóźnisz na dzisiejszą poniedziałkową wysyłkę, to po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)

sobota, 30 maja 2026

Pełnia w Strzelcu - 31 maja 2026

 




Pełnia w Strzelcu niesie spory powiew optymizmu i ożywienia po nieco napięciowym tygodniu (vide ostatni Newsletter) - ma w sobie sporo z imprezy na zakończenie jakiegoś wymagającego projektu, po którym czeka nas urlopik ;) To czas, kiedy jedną nogą jesteśmy już gdzie indziej, tęsknimy za podróżą w nieznane lub za nowym wyzwaniem - zupełnie innym od dotychczasowych, za nową przygodą. Pełnia w Strzelcu może przynosić poczucie znudzenia tym, co znane i pragnienie pogalopowania za horyzont. Jednocześnie jest to czas, kiedy łatwo o nowe inspiracje, pomysły, wizje i nowe idee - możemy poczuć zew do nowej przygody :)






Co ciekawe poczucie otwierania nowych horyzontów często może być też powiązane z doświadczeniem, że coś przestaliśmy rozumieć, coś się zakończyło, to co dotąd „wiedzieliśmy” przestaje być pewne. W czasie tej pełni stan „nie wiem” może walczyć z pokusą dogmatycznego trzymania się jakiejś „prawdy” lub szukania prostych odpowiedników „prawd”, które już odeszły. Coś w stylu: "ok może ten guru był faktycznie naciągaczem, ale tamten guru na drugim końcu świata wydaje się jego przeciwieństwem, więc pakuję się i jadę!" ;) Dużo lepiej będzie nam służyć w tym czasie pogodzenie się z tym, że możemy czegoś nie wiedzieć i nie rozumieć, nie ma prostych odpowiedzi - i właśnie dzięki temu możemy podążać za ciekawością i uczyć się wciąż czegoś nowego. Jedyne co może blokować nasz rozwój, to przekonanie, że już dotarliśmy do celu ;) Ta pełnia zachęca nas do wychodzenia poza znane ścieżki i podważania oczywistości, ale też do kierowania się ciekawością i otwartością wobec innych perspektyw.





Ogólnie rzecz biorąc, ta pełnia w Strzelcu zdaje się całkiem przyjemna, wspierająca i wręcz radosna - z drugiej jednak zawiera też pewne silnie transformacyjne tony. Księżyc będzie w koniunkcji z gwiazdą czerwoną Antares (do zaobserwowania blisko księżycowej tarczy), która może nieco podkręcać wojowniczość, a także przynieść koniec czegoś - być może nawet gwałtowny. W połączeniu z gwiazdą Aldebaran w koniunkcji ze Słońcem, zwiastującą nowe początki, pełnia ta może przynieść czas zamykania starego rozdziału i otwierania nowego - albo tylko początek tego procesu, który domkniemy wraz z nowiem. W połączeniu z towarzyszącą nam przez niemal cały czerwiec kwadraturą Urana do karmicznych Węzłów Księżycowych (o czym będę pisać szerzej w poniedziałkowym Moonset Newsletterze), może to oznaczać czas rozpoznawania tego, jaki wybór przed nami stoi, rozróżnienia między ścieżką przeszłością ścieżką prowadzącą nas w przyszłość - wraz z koniecznością podjęcia kluczowych decyzji i być może rezygnacji z czegoś. Proces ten będzie się rozwijał przez resztę czerwca, a ta pełnia jest jak pierwsze rzucenie światła na szykującą się zmianę i jednocześnie niesie nam zastrzyk entuzjazmu, nadziei, zaufania, że za rogiem czeka na nas coś lepszego :) Łapmy ten wiatr w żagle, ale uważajmy na przesadną pewność, że już „wszystko wiemy” ;) Przed nami czas obracania perspektyw w naszych głowach - niczym w kalejdoskopie, a ta pełnia to „tylko” moment, gdy puzzle ustawią się w atrakcyjny kształt, przed kolejnymi obrotami ;) Idee, które teraz do nas przychodzą, są ważne i oświetlą nam drogę w przyszłości, tylko po prostu jeszcze nie widzimy całości obrazu. Ta pełnia to czas rozpoznawania, że świat jest dużo większy, niż myśleliśmy, nasze możliwości dużo większe, a rzeczywistość dużo bardziej wielowymiarowa niż nam się zdawało :)




Dopełnienie o 10:45 w niedzielę rano, acz do obserwacji Księżyca w pełni obok Antares najlepiej się nada dzisiejsza noc (jeśli się rozchmurzy...). 

Pięknej pełni wewnętrznych i zewnętrznych podróży Wam życzę! :) 



Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym Moonset Newsletterze, który wysyłam w nocy z poniedziałku na wtorek. Jest też wersja Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)