Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baran. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baran. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lutego 2019

Wzniosłe rady vs prawdziwe uczucia





„Poczuj wdzięczność za życie”, „zanurz się w błogości”, „wypełnij serce miłością”… internet jest pełny tego typu rad i akurat wątki wyżej przywołane są bardzo mi bliskie i często realizowane :) Jest jednak jedno bardzo ważne ALE. Jeśli chcemy poczuć coś lekceważąc i odrzucając to co faktycznie teraz czujemy, to takie próby odczujemy jako gwałt na sobie, a same porady jako drażniące. Jeśli czujemy akurat złość, nie poczujemy miłości, jeśli smutek i żal - trudno będzie nam się „przełączyć” na wdzięczność. Najpierw ta złość, smutek czy żal muszą wybrzmieć, zostać zauważone i przyjęte przez nas by zrobiło się miejsce na coś innego. Inaczej to będzie tylko walka ze sobą… walka o to byt być inną – innym, by czuć inaczej, by być na „wyższej wibracji”. Tyle, że nie ma nic wzniosłego w odrzucaniu siebie… obejmowanie siebie z miłością w tych trudnych emocjach i wysłuchanie tego co mają nam do przekazania to jedyny sposób by być ze sobą w pełni i by pokochać siebie naprawdę bezwarunkowo.

Gdy emocje są wysłuchane i przyjęte milkną… i wtedy często wdzięczność i miłość przychodzą same… ale prawdziwym darem nie jest to, że poczujesz coś upragnionego, a to że w końcu dziecko w Tobie zostało wysłuchane :)


Inne moje teksty o emocjach i rozwoju poprzez obejmowanie wszystkich aspektów siebie znajdziesz tutaj.

poniedziałek, 15 października 2018

Swoje NIE to Ty szanuj! ;)




Kiedy coś od siebie odpycham nie mogę w tym samym czasie czegoś innego przyjmować. Przyjmowanie nie może być wybiórcze, tak samo jak czucie. Gdy jestem w ruchu odpychania, w reakcji na NIE, obejmuje to różne sfery, także te, których intencjonalnie „nie mamy na myśli”. Bycie na NIE rozlewa nam się po wszystkim i jesteśmy jak zmęczone małe dziecko, które staje się marudne. Nic nas nie cieszy, drażnią nas drobiazgi, nic się nie chce…. Czasem to tak samo jak u dzieci reakcja na zmęczenie i wystarczy kopsnąć się do łóżka by świat odzyskał barwy ;) Odpuścić sobie na chwilę i poczekać aż siły nam „same” się zregenerują. Inaczej nasze NIE rośnie, pęcznieje i nadyma się… :) Czasem odpoczynek nie wystarczy lub nie jest możliwy w takim wymiarze jak potrzebujemy. Czasem chodzi o coś innego – nasze NIE pojawiło się w reakcji na konkretną sytuację, zachowanie jakiejś osoby, nasze własne decyzje, koncepcje czy obowiązki. Co wtedy?

Po pierwsze przyjąć to, że to NIE w nas jest. Odłożyć na bok wszystkie przekonania, że tego NIE z jakiegoś powodu nie powinno tu być. Wszystkie pokusy by je jakąś magiczną techniką zamienić na TAK. Odpuścić sobie całe to siłowanie się z naszym NIE, bo kiedy próbujemy NIE zamienić na TAK to tym samym sami naruszamy własne granice i zapraszamy również innych do tego. Chodzi tylko o to by mieć świadomość tego co się w nas dzieje, by pozwolić sobie to poczuć i zobaczyć skąd to NIE wypływa.

Kiedy ostatnio byłeś ze swoim NIE? Kiedy przyjęłaś je w pełni? Pozwoliłeś je sobie czuć? Pozwoliłaś sobie być „Tą na NIE”? Na NIE w sprawie pracy, obowiązków, spotkania z lubianą lub mniej lubianą osobą? Oczywiście, często bywamy na NIE, ale jak często pozwalamy sobie to poczuć w ciele? Zazwyczaj albo z tym walczymy próbując nie zamienić na TAK, albo tkwimy w ocenianiu siebie z tego powodu i myśleniu o tym jak być powinno...w odrzucaniu siebie za to NIE…. Czasem natomiast wykrzykujemy to NIE światu, szybko stawiamy granicę i odchodzimy w swoją stronę… nadal czując NIE w ciele, ale uciekając przed nim, wciąż tak naprawdę nie przyjmując go do końca. I nadal się złościmy: nas tych coby chcieli byśmy byli na TAK, na to jak jak ten świat wygląda, jacy są ludzie i na siebie, że znów się znaleźliśmy w takiej sytuacji i że może nie zareagowaliśmy do końca tak jakbyśmy chcieli…

To co pomaga to zatrzymanie się na chwilę i pobycie z tymi uczuciami, z odczuciami w ciele, które towarzyszą temu naszemu NIE, może z krzykiem, a może z tupnięciem, ale potem znów w ciszy swego serca, w odczuwaniu co tak naprawdę się dzieje, o czym nam mówi nasze ciało, co tak naprawdę nas zatrzymuje czy odpycha…. Słuchamy spokojnie i bez ocen, jak opowieści dziecka, które czegoś przykrego doświadczyło na podwórku, ale trudno mu to nam przekazać… słuchamy, jesteśmy z nim w tym z akceptacją. Decyzję podejmiemy później, na razie czas na to by wysłuchać naszego własnego NIE i przyjąć informacje, które z tego dla nas płyną. Wysłuchiwane NIE przystaje się tak rozlewać po wszystkim i powoli odkrywamy, że to może nie jest tak, że mamy dość absolutnie wszystkiego ;) Zaczynamy łapać co wywołuje naszą reakcję, zwłaszcza jeśli uczymy się obserwować siebie i widzieć kiedy mamy w sobie otwartość, a kiedy się zamykamy czy wycofujemy. Gdy godzimy się na własne NIE, łatwiej nam je wypowiedzieć w przytomny sposób światu, łatwiej też nam przyjąć czyjeś NIE na nasze NIE ;) A na koniec łatwiej nam poczuć z powrotem TAK na świat i życie… kiedy mamy TAK także na swoje NIE :) 


Inne moje teksty o emocjach i rozwoju poprzez obejmowanie wszystkich aspektów siebie znajdziesz tutaj.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Piotr Jör Grabowski - Orgazm energetyczny, czym jest i jak można go doświadczyć?



orgazm energetyczny photo by Bruno Dayan



Orgazm energetyczny, zwany też ekstazą, to wyraźnie odczuwalny, mocny ruch w ciele, doświadczenie fizyczne ogromnej przyjemności, czasem połączonej z bólem, które dla większości ludzi dostępne jest na krótką chwilę w sytuacji seksu i orgazmu fizycznego. Zazwyczaj orgazm fizjologiczny jest jedynie mikro zapowiedzią tego, co może wydarzyć się podczas orgazmu energetycznego. Z reguły jest to doświadczenie, które wychodzi z okolicy miednicy, ze sfery genitalnej i przechodzi przez całe ciało w górę doprowadzając do charakterystycznych ruchów, które niektórzy mogą znać właśnie z orgazmu fizycznego. Często manifestuje się to szarpnięciem ciała, mimowolnym odrzuceniem głowy w tył i wydawaniem różnych niecodziennych dźwięków. Czasami jednak ta fala ekstatyczna płynie z innego miejsca, na przykład z serca i rozprasza się po całym ciele. O ile sam ruch tej energii jest z reguły z dołu do góry, to istotnym doświadczeniem ekstatycznym jest napełnianie się, rozgaszczanie się w tym doświadczeniu całym ciałem. Czyli niestymulacyjne odczuwanie przyjemności w każdym zakamarku ciała. Z tej perspektywy tak naprawdę gdziekolwiek skierujemy swoją uwagę i zaczniemy pracować nad otwieraniem przyjemności a potem ekstazy w ciele, jesteśmy w stanie poczuć ją tam gdzie chcemy. I tak, doświadczenie ekstatyczne uzależnione jest niemal wyłącznie od naszej otwartości, od zgody na to by przepuścić przez swoje ciało bez wstydu i zahamowań energię seksualną, a w drugiej kolejności od umiejętności otwierania się na to
doświadczenie, czyli prostych sposobów na rozbudzenie energii seksualnej w ciele i zanurzenie się w odczuwaniu jej.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Refleksje inspirowane kartami Osho - Uwarunkowanie








Dziś pojawiła się karta Uwarunkowanie. Lew przebrany za owcę, wychowywany jako owca zapomniał o swej prawdziwej naturze. Stał się potulną owcą. To dobry moment by zapytać siebie na ile realizuję swoją prawdziwą naturę a na ile oczekiwania innych? Kim jestem, kiedy odrzucę wszystkie narzucone definicje mojej osoby? Jaki był i jest wpływ środowiska na to jak siebie postrzegam? Dziś czytałam o tym, że dzieci urodzone pod koniec roku, kiedy idą do szkoły najczęściej są najsłabsze i najmniej rozwinięte z klasy - co naturalne. Przez inne dzieci jednak traktowane jako bardziej gapowate, mniej sprawne i głupsze często przyzwyczajają się do bycia "w ogonie" nawet gdy różnice rozwojowe przestają istnieć. Skóra bycia gorszym, skóra bycia wiecznym czempionem, skóra bycia grzecznym/łobuzem...ile tych skór musimy jeszcze zrzucić by dotrzeć do prawdziwego ja? I co jest prawdziwe a co narzucone?

Nie mogę się powstrzymać: przy tych pytaniach niezastąpiona jest astrologia, choć oczywiście jest masa dróg dochodzenia do swojej prawdy i moje metody pracy są po prostu jednymi z wielu

Koniec reklamy, wracamy do Osho: "Każdy urodził się lwem, ale społeczeństwo cię warunkuje, programuje twój umysł tak, jak umysły owiec. Daje ci osobowość, wygodną osobowość, miłą, bardzo wygodną, bardzo posłuszną. Społeczeństwo potrzebuje niewolników, nie chce ludzi bez reszty oddanych wolności"

Niech rozlegnie się ryk lwa! :)



Przeczytaj  tekst o zasadach kopiowania, zanim wykorzystasz ten materiał.

czwartek, 17 października 2013

Dzikość - źródło mocy



grafika by Boobik


Dzikość to źródło pierwotnej siły, pierwotnej w tym sensie, że wcześniejszej niż wszelkie oceny, konwencje i normy. To ta część nas, która instynktownie wie co dla nas dobre, a kiedy nadużywamy siebie. To ta część nas, która robi to na co ma ochotę, jak dziecko przed wdrożeniem w kierat "cywilizacji". Im bardziej nadużywamy siebie, tym bardziej nasza dzika część się burzy. Zazwyczaj nie dajemy jej zareagować instynktownie, powiedzieć komuś co o nim myślimy, wyjść z miejsca, które nam się nie podoba, odmówić komuś bez tłumaczenia i ściemniania. Zazwyczaj nawet nie zauważamy tego co się dzieje, aż do momentu kiedy wszystko nas zacznie złościć, kiedy zaczniemy się kłócić o drobiazgi i przyciągać do siebie agresywne osoby.

 Dzikość wypływa z głębi naszej istoty, z naszych trzewi, nierozerwalnie spleciona z energią seksualną, która jest źródłem życia i wszelkiej kreacji. Ekspresja dzikości wnosi również aspekt walki o siebie, obrony swego prawdziwego ja przed presją otoczenia, wyrażania emocji zarówno dzikiej radości jak i dzikiej wściekłości. Słowem jest bardzo potrzebna do zdrowego funkcjonowania.


by Birte Person

Tak długo jak myślimy, że nasze zwierzęce korzenie i impulsy są czymś z czym musimy walczyć, odcinać się i kontrolować, tak długo odcinamy się od własnej siły. Zamykamy dzikość w klatce i w ten sposób pozwalamy na to by inni nam wchodzili na głowę. Tygrys zamknięty w klatce nie może bronić naszych granic, nie może nas wspierać swoją siłą, ale jednocześnie klatka nie jest w stanie oddzielić nas od jego wściekłości i poczucia frustracji. Prowokujemy innych by wyrażali za nas te emocje, które tłumimy. Czasem wybuchamy, czasem wycofujemy się ze świata by możliwie ograniczyć to co nas drażni, czasem z furią atakujemy najbliższych lub nawet samego siebie. Innym razem złość wyraża się poprzez chorobę. To wszystko co robimy by nie dopuścić do siebie swojej dzikiej strony wypływa z braku zaufania do tego, że to będzie dla nas bezpieczne. Tak naprawdę jednak niebezpieczne jest blokowanie dzikości i zaprzeczanie swoim emocjom. W rzeczywistości ten dziki zamknięty kot chce bronić prawdy o nas i przypominać nam kim naprawdę jesteśmy. Pamiętanie o tym może jest niebezpieczne dla tych co chcieli byśmy byli potulni i spełniali ich oczekiwania, ale dla nas jest gwarancją że nie zrobimy nic wbrew sobie.



Polecam również pokrewne teksty o Pewności siebie, o Tyranii odkładania gratyfikacji i o Depresji ! :)

Piotr Jör Grabowski fot. Adam Pluciński


 Przeczytaj  tekst o zasadach kopiowania, zanim wykorzystasz ten materiał.