Panująca w ezoteryce od paru lat moda na sierpniowe „Bramy Lwa” mają niewiele wspólnego z astrologią - poza tym, że wypadają w miesiącu, gdy Słońce jest w Lwie ;) W tym roku jednak czeka nas coś, co prawdziwie zasługuje na taką szumną nazwę - całkowite zaćmienie Słońca w Lwie! Słońce jest władcą znaku Lwa, Królem w swoim Królestwie, skąpanym w złocie i splendorze, niosącym nam najbardziej "wakacyjną" część wakacji - aż tu nagle w środku dnia stanie się ciemność! No może nie tak całkiem w środku, bo tuż przed zachodem, niemniej co ciemność to ciemność ;) Księżyc co nów mijający Słońce, tym razem przysłoni jego tarczę na parę minut (całkowicie głównie w Hiszpanii i na Islandii), budząc archaiczne lęki w całym stworzeniu, a jednocześnie niosąc nadzieję wraz z epifanią swego powrotu. Symbolika „Króla”, który zostaje przesłonięty, często była interpretowana jako niezbyt pomyślna wróżba dla różnych ziemskich królów, a dziś bardziej liderów, autokratów i co jaśniej świecących celebrytów. Oznaczała jednak równocześnie zwiastowanie przyjścia „nowego Króla” i nowych bohaterów wyobraźni zbiorowej. Zaćmienie Słońca w Lwie zatem zapowiada czas śmierci starych mitów i opowieści o bohaterskich jednostkach, wspaniałych przywódcach, wybitnych indywiduach - i ich zastąpienia przez nowe opowieści, z którymi bardziej będziemy się mogli utożsamić.
Na poziomie indywidualnym jest to czas, gdy domykamy historie o dawnych miłościach, pasjach, misjach - i wszystko to, co kiedyś rozpalało nasze serca i pchało nas do przodu, choć teraz już ten ogień wygasł… Kiedy nasze serce coś mocno poruszy, potrafimy się do tego bardzo przywiązać, nawet jeśli z czasem zaczyna nas to blokować przed doświadczeniem czegoś nowego. To zaćmienie uczy nas, że czasem trzeba wymieść wygasłe popioły, zamiast próbować wciąż na nowo rozdmuchać dawne płomienie - dopiero wtedy nowy Ogień może się narodzić. Być może nasz bohaterska podróż dobiegła już końca, nauczyła nas tego, co miała i przyniosła owoce, a teraz, zamiast ją raz po raz odtwarzać w pamięci, potrzebujemy wyruszyć w nową? Być może tęsknota za tym, co kiedyś czuliśmy czy tym, kogo kochaliśmy, zaciska nam serce? Ten nów jest potężnym czasem otwierania serca - co oznacza zgodę na to, by mogło pompować dalej czas, po tym, jak zbyt długo chcieliśmy zatrzymać jakąś chwilę, uczucie, czy historię tuż przed końcem. Czy już jesteśmy gotowi by pójść dalej? Kochać inaczej? Tworzyć i bawić się jak dziecko, które nie pamięta o wczoraj? Żyć pełnią serca bez "oszczędzania" na później i czekania na powrót lepszych czasów? Nów w Lwie przypomina nam, że w każdej chwili możemy tańczyć, śpiewać, bawić się - tak jakby nikt nie patrzył :)
To zaćmienie jest szczególne także dlatego, że otwiera blisko półtoraroczny czas odzyskiwania odwagi, autentyczności i pasji, oraz uzdrawiania serca. Wszystkie te tematy przynosi nam co roku nów w Lwie - jednak seria zaćmień w tym znaku oznacza, że wszystkie typowe tematy opisane niżej na grafikach teraz stają się dużo potężniejsze i niosą potencjał przełomu tam, gdzie nie wierzyliśmy, że coś może się w naszym życiu zmienić. Więcej o tym procesie piszę w Newsletterze Premium na ten tydzień.
"Ryk Lwa" jest w tym roku szczególnie ważnym tematem nie tylko z powodu zaćmienia - w tym samym czasie nader aktywny na niebie staje się Merkury również w znaku Lwie, który odpowiada za nasz głos, zdolność komunikacji i to jak myślimy - wszystko to staje się bardziej donośne ;) W tym tygodniu Merkury, a także patronka spraw miłosnych Wenus, mają bardzo dużo do powiedzenia (nomen omen ;) ), a więcej o tym również piszę w Newsletterze Premium.
Nów w Lwie sam w sobie jest nieco paradoksalny. Lew pcha nas do ekspresji w świecie, podczas gdy nów jest bardziej o zwróceniu do wnętrza - co zaćmienie jeszcze mocniej wzmacnia, także dlatego, że nie jest to dobry czas na ważne decyzje ;) Jest to więc czas wyrażania siebie - dla siebie, powrotu do serca, do tego, co naprawdę czujemy i kim jesteśmy, oraz żegnania z wdzięcznością tego, co było.
Kulminacja nowiu będzie miała miejsce o 19:36 w środę, a zaćmienie w Polsce zaczyna być widoczne ok. 19:15 i siłą rzeczy kończy się z momentem zachodu Słońca (szczegółowe godziny zależą od konkretnego miejsca).
Pięknego nowiu i zaćmienia Wam życzę! :)