Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wdzięczność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wdzięczność. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 października 2016

Dlaczego dawanie i przyjmowanie to to samo?

photo Misha Taylor


W prawdziwej wymianie trudno oddzielić dającego od obdarowanego. Obydwoje promienieją szczęściem i wdzięcznością. W wymianie pozornej między dającym a obdarowanym jest wyraźna granica. To znak, że ani dający nie daje naprawdę, ani przyjmujący rzeczywiście nie przyjmuje. Dawanie daje radość, przyjmowanie również. Kiedy daję naprawdę sama czuję się obdarowana. Kiedy przyjmuję naprawdę wdzięczność płynie z serca obdarowując dającego po wielokroć. Wszystkie te chwile, gdy daję nie czując radości lub gdy przyjmuję bez wdzięczności to nadużycia. Daję bo powinnam, bo nie umiem odmówić, bo czuję poczucie winy czy poczucie zobowiązania, bo chcę dostać coś w zamian… przyjmuję bez docenienia, bo tak naprawdę tego nie chcę, nie potrzebuję, bo czuję w darze ukryte zobowiązanie, ustawienie mnie na pozycji osoby zależnej lub coś winnej, albo też traktuję to jako wyrównanie za to co ja wcześniej oferowałam bez radości. Kiedy tak się dzieje to dawanie staje się zobowiązywaniem a nie wymianą. Nawet jeśli dający ma czyste intencje, ja mogę czuć się zobowiązana by jakoś się odwzajemnić. Nawet kiedy dającemu wydaje się, że ma czyste intencje, potem może oczekiwać lojalności, której złamanie wzbudzi uczucie żalu czy bycia wykorzystanym. Wymiana jest wtedy kiedy dając czuję, że jednocześnie tyle samo otrzymuję. Wymiana daje obu stronom wolność. 

sobota, 20 lipca 2013

Światło dla Dusz, miód dla przodków





Od pewnego czasu przylatywały do mnie pszczoły. Intensywnie robiłam właśnie świece rytualne z wosku pszczelego, więc bardzo mnie te wizyty cieszyły. Widziałam w tym rodzaj błogosławieństwa, wsparcia od pszczół dla mojej idei.  Okazało się jednak, że wizyty te miały jeszcze jeden „magiczny” aspekt. 

W wielu tradycjach pszczoły są posłanniczkami od zmarłych, pośrednikami pomiędzy nami a zaświatami. Właśnie w tym czasie zaczęła się domagać mojej uwagi historia z przeszłości mojej rodziny, związana z tragiczną śmiercią mojego Dziadka Kazimierza, jej przyczynami i konsekwencjami. Poczułam, że ta historia i miejsce gdzie to się dokonało – plac Politechniki, gdzie zginął pod tramwajem – wymagają uzdrowienia i że to właśnie jest moje zadanie.