poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Nów w Pannie - 30 sierpnia 2019




Nadchodzący nów należy do tych, w których sporo się dzieje – na niebie i ziemi ;) Towarzyszyć mu będą Mars, oraz Wenus i Merkury, wszystkie w znaku Panny – niezwykła panniasta kumulacja! :) Jeśliby ktoś się w dzień tego nowiu urodził, to byłby tak blisko bycia 100% Panną jak rzadko kto ;) Taki czas kiedy tyle ciał niebieskich ustawia się blisko siebie w jednym znaku, to czas trochę „zakrzywienia przestrzeni”, kiedy tak silny nacisk na konkretne tematy wręcz przymusza nas do działania i do wprowadzenia zmian. Wszystko to oczywiście zależy od tego, jaki obszar naszego horoskopu urodzeniowego jest w ten sposób aktywowany (posiadacze Osobistego Astrokalendarza mogą sprawdzić w którym domu są teraz wspomniane wyżej planety). Tak czy inaczej to połączenie niesie ze sobą dużą moc, którą jednak trzeba złapać jak wiatr w żagle, bo jeśli nasz żagiel nie postawiony to tylko nas lekko zatelepie ;) Panna wskazuje, że tematem wiodącym poza ogólnym oczyszczaniem i porządkowaniem życia, będzie praca, obowiązki, nawyki, codzienna rutyna, oraz to na ile potrafimy czuć satysfakcję z tego co robimy i jak wygląda nasz dzień. Ważnym tematem też jest zdrowie, dbanie o ciało, o nasze zwierzęta, rośliny, metaforycznie lub dosłownie – o naszą zagrodę ;) Bliską znaczeniowo Pannie są Demeter / Ceres i wszystkie inne boginie urodzaju, które patronują okresowi zbiorów i uczą jak mądrze korzystać z zasobów Ziemi. To czas kiedy nasze zbiory już dojrzały, ale by je zebrać potrzebujemy włożyć w to sporą pracę, skupić energię i wejść w dobry rytm. Kosmiczne „spotkanie na szczycie” Słońca, Księżyca, Merkurego, Wenus i Marsa w Pannie pokazuje, że te tematy są teraz dla nas na prawdę ważne i że nasza relacja z karmiącą nas planetą teraz również wymaga uwagi, szacunku i zmian. Czas gdy Słońce jest w Pannie to też czas mądrych decyzji o tym co przeznaczyć na konsumpcję, a co oszczędzić na przyszłe lata, na zasiew. Może to wyglądać na paradoks, że Panna – znak czasu zbiorów to wcale nie znak cieszenia się obfitością i radosnej konsumpcji, a bardziej znak oszczędzania, pokory, a nawet ascezy. Jest w tym jednak wielka mądrość, która od lat pozwalała ludziom przetrwać kolejne zimy, wiosny, lata. Miesiąc Panny to czas kiedy podejmujemy mądre decyzje, pracujemy na naszą przeszłość i z wdzięcznością i szacunkiem zbieramy plony, które będą nas żywić przez kolejny rok.

Zanim jednak poświęcimy się gromadzeniu, nów sugeruje, że powinniśmy zrobić porządek w naszych spichlerzach ;) Nów w Pannie to znakomity czas na oczyszczanie ciała i umysłu. Można w tym czasie robić głodówki lub dowolny detox od tego co nas zamula i obciąża (internet, telefon, facebook, toksyczne relacje, niezdrowe jedzenie czy używki etc.). Zastanów się co w Twoim codziennym życiu Ci nie służy, co obciąża Cię i zabiera Ci czas. Możesz również oczyścić przestrzeń wokół siebie, wyrzucić to co zbędne, przypomnieć sobie o zasadach feng shui :) Znak Panny uczy: mniej znaczy więcej! A także o tym, że porządek w przestrzeni przekłada się na porządek w życiu. Im więcej zrobimy przestrzeni wokół siebie i w sobie w tym czasie, tym więcej zrobimy miejsca na Nowe.

Jednocześnie to dobry czas na skupienie się na planach i zasianie intencji Nowego. Czas Słońca w Pannie to okres podliczeń, bilansów i pracy u podstaw nad przekuciem planów w konkretne efekty. Dobrze wykorzystany czas nowiu pozwoli nam zebrać energię na ten pracowity czas, pozbyć się toksyn i zamętu myślowego, wyrzucić z głowy i z życia to co zbędne i zrobić miejsce na to co przed nami. 

Na koniec jeszcze o nieco szerszej perspektywie czasowej. Nów w Pannie często jest końcem jednego cyklu osobistego wg. Gladys Lobos i początkiem kolejnego (patrz opis tutaj). W tym roku mamy jeszcze jeden dodatkowy cykl księżycowy by domknąć odchodzący cykl osobisty. Nadchodzący miesiąc będzie więc dodatkowym czasem na podsumowanie tego czego doświadczaliśmy przez ostatni rok, na skorzystanie z możliwości jakie niósł dla nas ten czas oraz na przygotowanie się do nowego etapu. A w środku tego miesiąca będzie bardzo interesująca pełnia w Rybach, której wątkiem centralnym będzie śnienie nowego świata, odczytywanie przekazu o tym dokąd zmierza nasza dusza. Będzie to wątek przewodni drugiego Zgromadzenia Księżycowego, które zwołujemy na czas tej pełni. Wszystkich, którzy czują zew by spotkać się ze mną, z cudownymi współprowadzącymi i z naszą księżycową wspólnotą zapraszam serdecznie! :) Na stronie wydarzenia znajdziesz wszystkie informacje, które na bieżąco będą uzupełniane o sylwetki prowadzących i opisy czekających nas atrakcji :)

Owocnego nowiu i oczyszczającego nowiu Wam życzę! :) 



Powiązane teksty:


🍀 Moja reinterpretacja baśni o Kopciuszku, która jest tak blisko archetypu Panny, a jednocześnie odsłania głębsze poziomy, których możemy dotknąć w czasie tego nowiu, czyli o Kopciuszku jako o strażniczce świętego ognia. 

🍀 O natrętnych myślach - po co to i na co ;)

🍀 O magicznym słowie, które czasem czyści przestrzeń naszych relacji jak żadne inne, czyli o przepraszaniu i o tym dlaczego nie lubimy tego robić.


Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o 12:37 w piątek :) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie


poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Kopciuszek jako opiekunka świętego ogniska




Kluczem do baśni o Kopciuszku jest popiół. Jej życie kręci się wokół niego: zajmuje się ogniskiem, gotowaniem, rozdziela soczewicę od popiołu, ale też w czasie wolnym lubi siedzieć w kominie i śpi zakopana w popiół. Co więcej również jej imię pochodzi od popiołu (po polsku jest to może mniej oczywiste, ale baśń wyraźnie podkreśla skąd wzięło się to przezwisko). Co więcej drugi kluczowy atrybut baśni - pantofelek (o którym więcej napisze w kolejnym tekście) w pierwotnej wersji Perraulta był nie szklany, a z popielicy, gryzonia, który z popiołem jest powiązany nie tylko nazwą (w języku polskim), ale i barwą. Popiół wiązany jest ze śmiercią, żałobą, pokutą, co w baśni jest jasnym sygnałem tego jak mocno Kopciuszek jest zanurzona w żałobie po matce. Jest on też symbolem oczyszczenia duchowego i odrodzenia, co można potraktować jako zapowiedź przyszłych wydarzeń. Brudzący popiół, będący powodem pogardliwych żartów ze strony sióstr, jest esencją Cienia, zanurzenia w mroku, w trudnych emocjach, doświadczania przemijania i śmierci, które to tematy są Kopciuszkowi tak bliskie, jak próżnym siostrom bliskie są suknie i klejnoty. 




Popiół jednak ma jeszcze jedno znaczenie – to pozostałość po ogniu, który płonął i prawdopodobnie zgasł. I tu możemy popatrzeć na Kopciuszka, który z jednej strony zajmuje się rozpalaniem i podtrzymywaniem ognia, a z drugiej zanurzaniem się w popiele, jako na reminiscencję opiekunek domowego ogniska, na kapłankę ognia, a może nawet na wcielenie pogańskich bogiń takich jak grecka Hestia czy rzymska Westa – opiekunki domowego ogniska (polecam też ten artykuł o Weście i Hestii). Kopciuszek niczym Hestia wybiera życie wewnętrzne, wycofuje się z rywalizacji bogów i bogiń, skupia na dbaniu o ogień – ten wewnętrzny czy ten domowy. W starożytności Hestia i inne boginki domowego ogniska były niezwykle istotnymi boginiami dbającymi o spokój domowego ogniska, o dobro rodziny. Były czczone jako fundament rodziny, miasta, społeczności, a poświęcony im święty ogień był tym co zamieniało budynek w dom. Podobnie Kopciuszek jest fundamentem życia rodziny, pomijanym i wyśmiewanym, lecz niezbędnym – tą która karmi, sprząta, dba o palenisko. Poświęcona jednocześnie sprawom doczesnym i duchowym jest uosobieniem cech Hestii, która według Jean Sinody Bolen ukazuje drogę duchową, której esencją jest cicha służba dla innych, prace domowe taktowane jak medytacja i niezwykle silne skupienie na wnętrzu i na świętym Ogniu.


Niezależnie od tego czy uznamy Kopciuszka za wcielenie samej Hestii czy też za wspomnienie po ważnej niegdyś roli kapłanki świętego ognia baśń ta pokazuje proces porzucenia tego kultu, poniżenie bogini i uznanie opieki nad ogniem za coś niegodnego, czegoś co brudzi i co jest poniżej godności. Ogień i jego strażniczki z miejsca centralnego domu i społeczności zostały zepchnięte na margines, podobnie jak cała „kobieca” służba dla domu i rodziny, a wyniesione zostały wartości patriarchatu, które od kobiet wymagają przede wszystkim podobania się mężczyznom i zabiegania o dobre zamążpójście. Utrata statusu przez bohaterkę nie polega więc na tym, że została zmuszona do podrzędnych prac, a na tym, że jej rola – tożsama z rolą bogiń ogniska domowego została obdarta z szacunku i czci. Kopciuszek dalej spełnia swoją rolę, choć staje się ona dla rodziny / kobiet / świata niewidoczna, a jednocześnie pielęgnuje swą żałobę po matce, której odejście doprowadziło do jej degradacji, a którą patrząc z tej perspektywy możemy utożsamić albo z samą Hestią i jej Świętym Ogniem, który zgasł pozostawiając po sobie popioły, albo nawet z Wielką Boginią Matką zepchniętą na margines przez patriarchalnych bogów i ich wiernych. 




Dalszą opowieść i przemianę bohaterki można rozumieć dwojako. Po pierwsze jako przeistoczenie się Hestii w Herę – dużo bardziej kompatybilną z patriarchatem wersję Bogini, dla której najwyższą wartością jest związek i to nie z byle kim – ze swym boskim odpowiednikiem, władcą, przywódcą. Co ciekawe to przeistoczenie zadziewa się dzięki pomocy duchów przyrody, świętego drzewa, zmarłej matki, czy też bardziej disneyowsko – magii. Związek Hestii z naturą i z przodkami wydaje się jasny, zresztą na wcześniejszym etapie baśni Kopciuszek jako prezent wybiera gałązkę drzewa, zamiast drogich klejnotów i sukien, które zażyczyły sobie siostry. Był to moment wyboru roli Hestii i odrzucenia patriarchatu na rzecz wartości duchowych, związanych z kultem natury, przodków i Wielkiej Bogini (tu występującej pod postacią zmarłej matki czy też u Disneya – Matki Chrzestnej). Niełatwo zrozumieć dlaczego w dalszym etapie baśni ten wybór się odwraca i Kopciuszek zdaje się pragnąć dostosować się do patriarchalnych reguł, czyli odstawić się i pójść na bal by wyrwać najlepszą partię ;) Prostsze interpretacje mogłyby dotyczyć jej dojrzewania płciowego, czy też dopełnienia się okresu żałoby po matce, kiedy jednak mówimy o zdegradowanej Bogini powinno tu chodzić o coś więcej. Tutaj możemy zaproponować drugą interpretację przemiany bohaterki, która z odrzuconej i zapomnianej bogini staje się boginią odrodzoną. Dary otrzymane od świętego drzewa czy też Matki Chrzestnej, są owocami jej duchowej drogi, poświęcenia, ukochania dla Matki – Bogini i można je rozumieć nie tylko jako atrybuty próżności i patriarchalnej rywalizacji kobiet, ale jako przywrócenie jej godności Królowej – Wielkiej Bogini, czyli jedynej, która naprawdę może olśnić Księcia, będącego tu reprezentacją najwyższego męskiego bóstwa. Jej wkroczenie na bal jest więc w tym ujęciu powrotem Bogini... ale tylko na chwilę. Co znamienne oczarowawszy Księcia bohaterka ucieka, w jednej z wersji baśni nawet trzykrotnie. Wytłumaczeniem jest to, że nie chce by zobaczył ją w postaci obdartej z godności kiedy magia pryska. Można też to jednak interpretować jako niedostępność kobiety-bogini i to, że bohater by ją poślubić musi ją najpierw odnaleźć i rozpoznać odkrywając także jej ukrytą naturę. Zgodnie z opisem Sinody Bolen Hestia jest boginią skupioną na swoim wnętrzu, oddaną pielęgnacji wewnętrznego ognia. Być może ucieczki Kopciuszka były więc jej powrotami do siebie, wyrazem wierności samej sobie i dbania o własny ogień nawet w obliczu zachwycającego mężczyzny? W efekcie to on musi ją odnaleźć, dotrzeć do miejsca gdzie płonie jej ogień, rozpoznać jej prawdziwą naturę. 



W dalszej części opowieści Kopciuszek jest więc już bierny, czekający na Księcia. To mężczyzna poszukuje (swojej) bogini, a siostry usiłują się pod nią podszywać, jednocześnie ukrywając tą prawdziwą i odmawiając jej wartości. To opowieść o kobietach, które się wyparły swoich bogiń, kiedy dążenie do wyższego statusu wymagało uklęknięcia przed męskimi bogami, a nawet odcinania części siebie (palce, pięty – masakryczny przykład dostosowywania się do systemu rozwinięty przeze mnie w kolejnym artykule o Kopciuszku). W tej opowieści jednak Książę nie daje się zwieść, zresztą przy wsparciu mocy natury (ptaki podpowiadające, że na buciku jest krew) i wytrwale szuka tej Prawdziwej, aż wydobywa ją z mroku, klęka przed nią z pantofelkiem mimo jej upokarzającego wyglądu i dalej wiadomo – zabiera do zamku i żyli długo i szczęśliwie ;) 



O tym jak bardzo patriarchalna jest ta opowieść z biednym Kopciuszkiem i ratującym ją z niedoli Księciem pisało już wiele feministycznych autorek, dlatego pozwolę sobie na pominięcie tych oczywistości i zinterpretowanie tego jako dwóch etapów powrotu Bogini do zamku, gdzie staje się ona Królową i partnerką Boga. Pierwsza część jak już opisałam wymagała od niej pracy duchowej i wierności swym duchowym korzeniom, czyli powrót kobiet do swojej boskiej kobiecości. Druga część to odkrycie przez Księcia (mężczyzn) owej boskiej kobiecości i docenienie jej, oraz wytrwałe podążanie za wizją związku nie z podporządkowaną jemu samookaleczającą się kobiecością, a z taką która jest wierna sobie i równa mu w boskości. Zresztą to wcale nie muszą być następujące po sobie etapy – lubię patrzeć na baśni jako na splot dwóch lub więcej opowieści, a Kopciuszka można opowiedzieć albo z perspektywy kobiety, która odzyskuje właściwe sobie miejsce i godność, albo z perspektywy Księcia, który szuka żony i który wybiera tą, którą inni wykluczyli. Można powiedzieć, że w tej historii obydwoje, każde na swój sposób, wydobywają boską kobiecość z popiołu, którego symbolika jest tutaj niezwykle trafna jako z jednej strony zgliszcza po dawnych wierzeniach i związku z naturą, a z drugiej jako ten popiół z którego odradza się Feniks.



Wspominana już parokrotnie Jean Sinoda Bolen pisze w swej książce „Bogini w każdej kobiecie”: „(...) dziś Hestia jako archetyp została zdewaluowana i zapomniana. Nikt już nie dba o święty ogień, a to czego była symbolem, przestało być przedmiotem szacunku. Gdy kobiece wartości Hestii są wykluczane, zmniejsza się znaczenie „wewnętrznej świątyni” - tych momentów i okresów w życiu, kiedy spogląda się w głąb siebie, by odnaleźć poczucie najgłębszego sensu. Znika też znaczenie rodziny jako świątyni i źródła ciepła. Co więcej, ginie potrzeba więzi duchowej między mieszkańcami miast, państw i całej Ziemi.”. Od siebie dodam, że „podziękowanie” za usługi strażniczki ognia, przyniosło nam eskalację ognia niestrzeżonego, nieświętego i destrukcyjnego. Począwszy od wypalania ziemi pod uprawę po dzisiejsze masowe spalanie paliw kopalnych i związaną z tym destrukcję całej planety, ten ogień już dawno przestał być tym co nas jednoczy i kieruje ku świętości. Być może potrzebujemy powrotu strażniczek i kapłanek ognia, ale bynajmniej nie po to by tego ognia palić więcej – a by znów go uświęcić i przywrócić mu dobrą dla nas i dla Ziemi miarę. Baśń o Kopciuszku, poniżanej opiekunce ognia przypomina jak ważnym elementem wewnętrznej przemiany jest ogień, ale też że prawdziwa przemiana dzieje się poza zewnętrznym światem, w naszej wewnętrznej świątyni, gdzie spotykamy się czasem z tym co trudne i dokonujemy alchemicznej przemiany popiołu w złoto. Przywołanie świętego ognia to więc nie rozpalenie wielkiego ogniska, a podtrzymywanie wewnętrznego płomienia i wierność sobie, oraz dbanie o to co jest świątynią dla naszej duszy.



Ten artykuł jest częścią pierwszą tzw. szumnie Trylogii o Kopciuszku :) 

Pozostałe dwie części opisują baśń z perspektywy kolejnych dwóch kluczowych symboli: 

Poza tym nagrałyśmy wraz z Anią Rogowską rozmowę o Kopciuszku rozwijającą te wątki i łączącą nasze różne perspektywy, którą to rozmowę możecie obejrzeć tutaj. :)


Mars w Pannie: 18 sierpnia - 4 października 2019



Wczoraj Mars wyszedł z efekciarskiego znaku Lwa i wkroczył do pracowitej Panny. Oznacza to czas, kiedy wspaniałe idee i kreatywne pomysły z poprzedniego okresu zaczniemy pieczołowicie wprowadzać w życie lub kiedy po okresie zabaw i romansów, wrócimy do naszych obowiązków i zaczniemy nadrabiać zaległości ;) Trend ten się wzmocni od piątku kiedy także Słońce przejdzie do Panny. Będzie to okres korzystny dla spraw zawodowych i dla wszystkich tych działań, które wymagają cierpliwości, systematyczności i skrzętnej dłubaniny przy szczegółach. Czas sprzyja braniu dotychczasowych naszych projektów pod lupę, wyłapywaniu wszelkich błędów, korektom, analizom skuteczności i rentowności oraz innym podobnym działaniom. To również dobry czas na wszelkie naprawy w domu, majsterkowanie, porządkowanie przestrzeni w domu i ogrodzie. Mars w Pannie nie należy do najbardziej spektakularnych Marsów i nie musi dawać nam szalonych wystrzałów entuzjazmu do działania, za to zazwyczaj jest bardzo efektywny, pracuje po cichu, na spokojnie i z dużym zaangażowaniem. Pułapką może być natomiast przesadne rozbieranie wszystkiego na czynniki pierwsze, marudzenie i szukanie dziury w całym. Poszukaj spraw, które warto w tym okresie naprawić czy ulepszyć, ale dbaj też o to by każde Twoje działanie służyło określonym celom, zamiast jedynie niedookreślonemu bóstwu perfekcjonizmu ;) Jeśli tylko nie pozwolimy by wewnętrzny perfekcjonista albo malkontent zabierał nam energię na działanie, to ten czas może przynieść bardzo konkretne owoce :)

 Dobrego czasu Pszczoły Wam życzę! :) 



poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Pełnia w Wodniku - 15 sierpnia 2019



Nadchodząca pełnia w Wodniku wydarzy się w objęciach planety miłości – Wenus :) Będzie to więc dobry czas dla relacji zarówno tych intymnych, jak i przyjacielskich. Mogą się nam przydarzyć ważne nowe relacje, może być też tak, że jakieś relacje, które już tylko „zawalają miejsce” odejdą by zrobić miejsce na nowe. Wodnik to znak pokazujący nasza potrzebę wolności, więc dużo może się pojawić informacji na temat naszej potrzeby wolności w relacjach i tego jak być z ludźmi w sposób bardziej autentyczny i szczery. Z jednej strony bardzo aktywny teraz znak Lwa i Wenus w objęciach Słońca rozpalają teraz nasze serca i kontaktują z naszymi prawdziwymi uczuciami i pragnieniami, z drugiej Wodnik domaga się dużo przestrzeni i niezależności, dlatego czas pełni może uaktywnić w nas proces równoważenia, tych dwóch (pozornych) biegunów – miłości i wolności :)

Pełnia w Wodniku to często okres kiedy możemy poczuć narastający bunt przeciwko temu co nas ogranicza, gwałtowną potrzebę bycia sobą i otaczania się ludźmi podobnymi do nas. Wodnik jednak uczy nas, że prawdziwej wolności nikt nie może nam zabrać i że ograniczenia to konsekwencje naszych wyborów albo też niezgody na bycie sobą. W tym czasie możemy poszukać nowych rozwiązań, uwolnić się od ograniczających wzorców myślowych i spojrzeć na nasze życie z zupełnie nowej perspektywy. Może nam w tym pomóc spotkanie z przyjaciółmi, zorganizowanie „burzy mózgów” lub wyobrażenie sobie, że jesteśmy kimś innym i doradzamy samemu sobie z boku. To dobry czas na pracę z naszym „Przyszłym Ja” (Future Self), a więc na wyobrażenie sobie siebie w wymarzonej przyszłości i spojrzenie z tej perspektywy na nasze obecne życie, a także na wizualizacje i afirmacje naszych celów. Wodnik pozwala nam patrzeć w przyszłość i odnajdować w niej inspirację do dalszych działań, pomaga odkryć naszą życiową misję lub przypomnieć sobie najważniejsze marzenia. To czas kiedy patrzymy w gwiazdy (symbolicznie lub nie) w poszukiwaniu życiowych drogowskazów. Stąd znak Wodnika patronuje astrologii ;)

Ta pełnia to również idealny czas na rytuał zdejmowania maski i ogólniej na przyglądanie się temu jak wyrażam siebie wśród ludzi i na ile czuję się autentycznie w grupie. Przyjaciele mogą być bardzo pomocni w Twoich życiowych poszukiwaniach… ale dopóki nie poznasz samego siebie istnieje ryzyko, że będziesz zdradzać siebie z obawy, że stracisz swoje miejsce w grupie. Gdy już odnajdziesz siebie będziesz się czuć tak samo dobrze w grupie jak samemu. I wtedy pojawia się prawdziwy wybór. Przestaje Tobą rządzić lęk, który każe trzymać się blisko innych lub odcinać się od nich. Wiesz już kim jesteś niezależnie od tego co myślą o Tobie inni. Sam dla siebie jesteś oparciem.

Poszukiwanie własnej autentyczności może nas zaprowadzić to spotkania z Wewnętrznym Szaleńcem :) To dobry czas na to by trochę odpuścić sobie konwenanse i zobaczyć dokąd nas prowadzi ta postać. To co dziwne i odbiegające od normy może być teraz dla nas szczególnie karmiące.

Pełnia w Wodniku sprzyja rytuałom w intencji naszych marzeń i mniej lub bardziej szalonych planów, a także w intencji przyciągnięcia wspierających nas ludzi i pielęgnowania naszych przyjaźni. Rok temu w czasie pełni w Wodniku zwołałam pierwsze Zgromadzenie Księżycowe dla wszystkich, którzy celebrują naszą księżycową stronę, dla uczestników Medytacji Księżycowych i moich czytelników :) I działo się dokładnie to o czym piszę – cudowne spotkania z podobnymi ludźmi, w wolności, radości, lekkości i flow, które co dla mnie niezwykle ważne współprowadziłam ze wspaniałymi przyjaciółmi! <3 W tym roku Moonset & Frends zapraszają ponownie na drugie już Zgromadzenie Księżycowe – już w kolejną pełnię w magicznych Rybach! :) Zapraszamy wszystkich z serca <3 Szczegóły znajdziecie na stronie wydarzenia - tutaj.



Poczujmy wdzięczność dla tych co nas wspierają i za przyjaźń której doświadczamy! :) Życzę Wam pięknej, magicznej pełni!



Powiązane teksty:


🍀 Krótko mądrości naszego sprzeciwu na mądrości ;) czyli Wzniosłe rady vs prawdziwe uczucia

🍀 Astrologiczny przewodnik relacyjny, czyli dlaczego dla różnych ludzi okazywanie miłości oznacza zupełnie co innego ;)

🍀 O tym czym jest prawdziwy szacunek w relacji


Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni, czyli o 14:29 w czwartek :) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie