poniedziałek, 23 grudnia 2019

Nów w Koziorożcu połączony z zaćmieniem Słońca - 26 grudnia 2019



Ostatni nów w tym roku połączony z obrączkowym zaćmieniem Słońca (widocznym m.in. w Indonezji) wypadnie w drugi dzień świąt, a astrologicznie w czasie spotkania Słońca i Księżyca z Jowiszem w Koziorożcu. Jowisz jest w tym znaku od niedawna i ten moment będzie ważnym czasem aktywacji jego potencjału i wprowadzeniem nowych celów i perspektyw do świadomości. Sam nów w połączeniu z Jowiszem jest bardzo poszerzającym naszą świadomość i sprzyjającym rozwojowi czasem, czasem wychodzenia poza ograniczenia naszej tożsamości, z klatek ograniczeń jakie nakładaliśmy na siebie sami, a jednocześnie czasem kiedy nastrajamy nasze wewnętrzne kompasy na te najważniejsze cele w życiu (a przynajmniej w nadchodzącym roku ;) ). Jednocześnie jest w tym także dodatkowa warstwa zaczynamy bowiem bardzo ważny miesiąc księżycowy, w którym to przyśpieszenie i zagęszczenie w procesach, jakie odczuwaliśmy ostatnio dojdzie do szczytu (pierwszego z paru takich szczytów w przyszłym bardzo wyjątkowym roku, ale prawdopodobnie najbardziej przełomowego). Pisałam już wielokrotnie o czekającej nas wielkiej potrójnej koniunkcji trzech powolnych, a więc rzadko spotykających się na niebie planet – Saturna, Plutona i Jowisza. W styczniu, krótko przed kolejnym nowiem będzie spotkanie pierwszych dwóch z wymienionych planet, czas głęboko transformujący struktury zarówno władzy, jak i nasze wewnętrzne struktury ograniczeń, zblokowań, zwłaszcza w tematach kariery, ale nie tylko (tu ważne jest sprawdzenie w jakim domu naszego horoskopu urodzeniowego wypada ta koniunkcja, patrz np. Osobisty Astrokalendarz). Kluczowym tematem będzie branie odpowiedzialności za siebie, za swoje życie i za świat w którym żyjemy – Koziorożec jest bowiem wielkim nauczycielem odpowiedzialności, a także konsekwencji w wybieraniu i realizowaniu celów, samodyscypliny, siły woli. Odrzucamy więc stare struktury i ograniczające nas przekonania płynące z destrukcyjnej ekspresji naszego wewnętrznego Krytyka, ale jednocześnie budujemy nowe struktury, tworzymy bazę pod dalszy rozwój, oparcie w sobie dające nam siłę do stawiania czoła zmianom i moc zaprzęgania ich do naszych celów. To wszystko nader ambitne plany kosmosu na nadchodzący miesiąc, a sam nów będzie momentem otwierającym ten czas, inicjującym ważne zmiany i warto skorzystać z niego by określić najważniejszą intencję i kierunek w jakim chcemy iść, oraz by przyjrzeć się temu co mówi do nas świat – bo może pewne kierunki już się zamykają i wtedy warto wraz z tym nowiem je pożegnać by zrobić miejsce na nowe. Zaćmienie Słońca towarzyszące temu nowiowi wzmacnia jego moc i podkreśla przełomowość tego czasu, a także wymaga od nas uważności zarówno na to co się z nami dzieje i jak i na to jakie informacje do nas płyną ze świata i z naszego wnętrza. Nadchodzący miesiąc może być naprawdę rewolucyjny więc nie warto marnować energii na podtrzymywanie tego co chce odejść i walkę ze światem, a zamiast tego skierować tą energię w te kierunki, które chcą już się przed nami otworzyć jeśli tylko zaczniemy patrzeć w przyszłość, zamiast w przeszłość.

Tradycyjnie nów w Koziorożcu jest czasem podsumowań, bo zawsze przydarza się albo pod koniec roku, albo na początku kolejnego. Kontaktujemy się z tym co dla nas stanowi podstawowy cel do osiągnięcia, kierunek rozwoju, główną intencję na ten rok i sprawdzamy jak to wszystko co robiliśmy do tej pory miało się do tej intencji? Czemu poświęcaliśmy czas i uwagę w roku 2019? Co przyniosło efekty i satysfakcję, a co okazało się marnotrawieniem naszych cennych zasobów? Dokąd doprowadziły nas dotychczasowe działania i intencje? Czy intencja na poprzedni rok się sprawdziła? Jak dokładnie była sformułowana? Koziorożec to znak, który uczy nas precyzyjnego wyrażania naszych pragnień, a także umiejętności przekładania marzenia na konkretne kroki. Na czas tego nowiu najważniejsze jest to pierwsze: uczciwe powiedzenie sobie czego tak naprawdę pragnę, do czego dążę, co jest moim drogowskazem, latarnią , do której płynę? Jeśli nie masz tutaj jasności dobrym pomysłem będzie poproszenie o informację podczas nowiowej medytacji. Może też być tak, że już od lat masz jasno sprecyzowaną intencję, ale jakoś się ona nie spełnia, wtedy warto sobie zadać pytanie, czy to naprawdę jest to czego pragnę? Czy wyobrażenie sobie, że dotarłam do mojego celu budzi we mnie wyłącznie radość? A może jest tam również lęk lub też trudno mi sobie taką sytuację wyobrazić? Może spełnienie tej intencji mogłoby zagrozić spełnieniu jakichś innych celów, które również są dla Ciebie ważne? Zobacz co masz, doceń to co udało się do tej pory osiągnąć i zobacz czemu Twoja obecna sytuacja sprzyja. Twoje opiekuńcze duchy (nadświadomość, Bóg, Wielki Duch etc :) ) doprowadziły Cię właśnie tutaj gdzie teraz jesteś w jakimś celu, więc zamiast ciągle skupiać się na tym czego nie ma zobacz jakim spełnianiu jakich Twoich marzeń ta sytuacja sprzyja? Do jakich zasobów masz teraz dostęp? I co realnie możesz zrobić przez ten rok? Oczywiście nic nie przeszkadza wypowiadaniu w tą magiczną noc intencji, której realizacja nie zależy tylko od Ciebie, jak spotkanie miłości życia, czy wygranie w lotka ;) Sprawdź jednak czy to naprawdę jest to czego pragnie Twoje serce i co jest zgodne z planem Twojej duszy. Czasem tak bardzo przywykamy do myśli, że czegoś pragniemy, że już nawet tego nie sprawdzamy, a czasem bywa tak, że natychmiastowe spełnienie naszych marzeń wcale nie musiałoby być dla nas dobre… ;)

Podsumowując kluczowym wątkiem tego czasu jest odkrywanie swojego powołania, określanie celów na nadchodzący rok i bardziej długofalowych wraz z konkretną i realną strategią. W głębi wewnętrznej ciszy wydobywamy cel, który jest dla nas najważniejszy i który daje nam siłę do działania. Postarajmy się znaleźć w tym okresie około-nowiowym przestrzeń na odpoczynek i regenerację, tak by zebrać siły do ważnych działań jakie przed nami stoją. Dobrym pomysłem jest poszukanie drobnych codziennych działań, które mogą się stać naszymi nawykami i które będą nas przybliżać do realizacji naszej intencji. A jednocześnie które będą stanowić codzienne przypomnienie tego co jest dla nas ważne i dokąd idziemy.

Ten Nów jest czasem kiedy możemy skupić się nie tylko na zewnętrznej strukturze naszego życia, ale także na strukturze naszego ciała. Dobrym pomysłem jest masaż, techniki pozwalające zrzucić napięcia i blokady jakie nagromadziły się w naszym ciele, ćwiczenia poprawiające kondycję kręgosłupa itp. albo chociaż podjęcie decyzji o zadbaniu o strukturę i kondycję ciała w niedługiej przyszłości. W tym czasie budujemy fundamenty naszego życia w najbliższym roku i warto zadbać by były one dobrze uziemione, osadzone w konkretach i w ciele.

Pięknego czasu żegnania Starego i planowania Nowego, oraz odkrywania kierunku naszej duszy Wam życzę! :)


Powiązane teksty:

  • o tym co się dzieje, gdy jesteśmy gotowi na zmianę - klik
  • o tym jak ważne są nasze błędy i czemu służą - klik
  • o tym czym jest Osobisty Astrokalendarz i jak go zamówić :) - klik

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Zimowe Przesilenie - 22 grudnia 2019





Przesilenia są jak ogry – mają wiele warstw ;)

W sumie to wszystko jest jak ogry, a Zimowe Przesilenia, czyli czas najintensywniejszej ciemności, to moment kiedy te najgłębiej ukryte warstwy w nas i w świecie się odsłaniają. Zamykamy oczy zwracając się do wnętrza, zaczynamy głębiej czuć, wyczuwać delikatne prądy w rzeczywistości, bolesne miejsca w nas samych, skarby ukryte w kokonie Cienia. Zdejmujemy warstwę po warstwie, schodzimy głębiej i głębiej, wtedy kiedy zaufamy ciemności i pozwolimy jej się otoczyć, nakarmić, odrodzić w niej. Do tego jednak potrzebna jest duża odwaga i uczciwość wobec samych siebie, bo w ciemności ukryliśmy wiele takich naszych warstw, których nie chcemy oglądać. Zanim więc zanurzymy się w ciemności, zostawmy na brzegu wszystkie nasze oceny, zwłaszcza wobec siebie i tego co i jak przeżywamy. To głównie one powodują cierpienie, nie nasz Cień sam w sobie. Weźmy ze sobą tylko gotowość do objęcia miłością wszystkiego co tam napotkamy. Miłością, zrozumieniem, zgodą na to, że Cień jest jaki jest. Wkroczmy w krainę Ciemności niosąc pokój a nie wojnę, a ona nas przyjmie z otwartymi i czułymi ramionami i obdaruje nas pięknymi darami :)

Wracając jednak do przesileń, które mają warstwy… :)

Najprościej ujmując jest to czas najdłuższej nocy w roku i najkrótszego dnia. Do tego dnia światła jest coraz mniej, ciemności coraz więcej, po przesileniu nadal ciemno, ale ten trend się odwraca i z dnia na dzień dnia jest odrobinę więcej.

Jednocześnie jest to moment początku astronomicznej zimy. To bardzo ciekawe, że w naszych wyobrażeniach kulturowych zima jest owszem zimniejszą, ale jednocześnie jaśniejszą porą roku niż jesień. Sprzyja temu nie tylko coraz dłuższy dzień, ale również śnieg niegdyś obowiązkowo towarzyszący każdej zimie, który odbija światło i rozjaśnia nam dni.

Przesilenie jest to więc zwrotny czas w cyklu słonecznym, który połączony jest nierozerwalnie z cyklem ziemskiej wegetacji i naszym naturalnym cyklem życia. To czas kiedy natura nam mówi zwolnij, uczy nas jak umierać i odradzać się wraz ze Słońcem. Więcej piszę o tym w tym tekście (jednym z najbardziej lubianych moich tekstów na blogu :) )

Astrologicznie jest to czas, kiedy Słońce wchodzi do znaku Koziorożca. Wchodzimy w miesiąc podsumowań, planowania i wytyczania nowych celów. To okres kiedy wytyczamy kierunek na nowy rok, podejmujemy ważne decyzje dotyczące tego dokąd zmierzamy i co jest dla nas najważniejsze, określamy nasze miejsce w świecie i odkrywamy do jakiego miejsca chcemy dążyć. Słowem zaczyna się miesiąc zasiewania intencji na nowy rok i podejmowania bardzo konkretnych działań w celu ich zamanifestowania.

Do tego jest to czas, kiedy Słońce przechodzi przez punkt na niebie, w którym jak ustalono znajduje się Centrum naszej Galaktyki! O tym jak to się dzieje i dlaczego taka sytuacja jest absolutnie wyjątkowym okresem w dziejach życia na Ziemi piszę tutaj. Jeśli zastanawiasz się jak się łączy Centrum Galaktyki i temat Ciemności, to przypominam, że najprawdopodobniej w tymże Centrum znajduje się supermasywna Czarna Dziura… Ciemność wokół której to wszystko się obraca mówi do nas w tym czasie poprzez moc Słońca, która jest mocą świadomości.

Na te wszystkie warstwy nakłada się również ta najbardziej „zewnętrzna” czyli związana z aktualnym układem planet na niebie nadającym każdemu przesileniu nieco inny charakter.

W tym roku Przesilenie Zimowe, którego moment kulminacyjny będzie miał miejsce w niedzielę o 5:20 rano, będzie wręcz hiper-typowe, bo jego podstawowe znaczenia zostaną wzmocnione przez rozmiłowany w tematach Cienia Księżyc w Skorpionie. Do tego symbolikę związaną ze znakiem Koziorożca wzmacnia grupa wolno poruszających się planet, która „zaplanowała sobie” w tym roku spotkać się w tym znaku, co będzie bardzo rzadkim i ważnym wydarzeniem na skalę globalną o czym pisałam chociażby tutaj. Zaczynający się w tym dniu miesiąc Koziorożca będzie więc naprawdę mocnym czasem, a to co się dzieje w momencie jego inicjacji, czyli w czasie Przesilenia, wyznaczy kierunki zmian, które będą się działy. To dobry moment by poprosić o wizje na ten czas, o wskazówki jak najlepiej skorzystać z jego transformacyjnej mocy i jak na mocy potężnych układów planetarnych pchnąć energię w realizację naszych marzeń i celów. Do tego cztery dni po Przesileniu Słońce spotka się z Jowiszem niemal dokładnie w czasie nowiu w Koziorożcu, co będzie kolejną odsłoną naszej podróży i drugą już w ciągu paru dni kulminacją spotkania z Ciemnością – tym razem w cyklu księżycowym – ale o tym już w kolejnym tekście :)




Tych, którzy chcieliby razem z nami wejść głębiej w tematy wypływające z ciemności zapraszamy serdecznie do przesileniowego kręgu inicjującego nowy cykl zajęć "Spotkania z Cieniem", gdzie będziemy eksplorować czułe obejmowanie w sobie tego co przynosi ciemność <3

Fragment opisu wydarzenia:

Krąg i przestrzeń na dzielenie się będą dopełniane przez praktyki integrowania tego co się z naszych spotkań wyłoni. Będzie więc bezpieczna przestrzeń na spotkanie z emocjami, z tym co się pojawia w naszym ciele i na przyjęcie siebie wraz z tą „ciemną” stroną, ukochanie siebie w tym czego doświadczamy i rozpuszczanie napięć, które mogą się pojawić. Nasze spotkanie z Cieniem nie ma być walką czy przekraczaniem siebie, przeciwnie – cenimy sobie pracę w dużym rozluźnieniu, w poczucie bezpieczeństwa, w otwartości na przyjemność, która może się pojawiać nawet przy najtrudniejszych tematach, w wykraczaniu poza znane z ciekawością i ekscytacją. Chcemy Cię zaprosić do spotkań z Cieniem, które będą namiętne i czułe. Do ekstazy, która towarzyszy uwalnianiu napięcia, kiedy puszczamy coś co trzymaliśmy zbyt długo. Do inspirującego przeglądaniu się w sobie nawzajem i odkrywania jak różne mogą być perspektywy na do to jest a co nie jest Cieniem. Do robienia w sobie miejsca na tak różne doświadczenia i drogi i patrzenia jak to otwieranie na innych otwiera nas na samych siebie. Oraz do odkrywania jak bycie wysłuchanym i przyjętym pomaga przyjąć samego siebie i uwolnić się od ciężaru tajemnicy, który nieśliśmy. Obejmując nasz Cień stajemy się pełniejsi, a tworząc krąg osób obejmujących wzajemnie swoje Cienie tworzymy nową jakość współbycia i budujemy nową rzeczywistość.
Więcej informacji na stronie wydarzenia - tutaj


Chcesz dostawać informację o wszystkich astro-wydarzeniach? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!


Zapisy na tej stronie

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Pełnia w Bliźniętach: 12 grudnia 2019





Nadchodząca pełnia jest ciekawym czasem połączenia lekkości i radosnego entuzjazmu Bliźniąt z bardziej „przyciężkimi” energiami związanymi z trwającą równocześnie koniunkcją Wenus, Saturna i Plutona w Koziorożcu (środa-piątek). To drugie może oznaczać ważny, a nawet zwrotny czas dla naszych relacji, potrzebę doprecyzowania zasad, wydobycia na wierzch ukrytych motywów, uporządkowania tego obszaru lub przejścia na wyższy poziom pełnego zaangażowania. Ważnym wątkiem będzie temat odpowiedzialności w relacjach, oraz trudnych uczuć, które ukrywamy przed sobą nawzajem. Ten aspekt w przypadku jednych może zdominować doświadczanie tej pełni, w przypadku innych natomiast będzie tylko mało znaczącym tłem, a głównymi aktorami będą jak co pełnię Słońce i Księżyc, patrzące na siebie z przeciwstawnych stron Ziemi i z dwóch również przeciwstawnych znaków zodiaku: Strzelca i Bliźniąt. Niżej skupię się tradycyjnie na opisie samej pełni, tymczasem jeszcze dodam co łączy te pozornie sprzeczne elementy, a więc co może się okazać najistotniejszym tematem tego czasu: klarowna komunikacja! Jeśli poczujesz ciężar i wyzwania w obszarze relacji, to jest bardzo ważny moment na to by ubrać słowa nasze uczucia, potrzeby, pragnienia, wypowiedzieć to co już długo czekało na wypowiedzenie, jasno postawić granice lub zadeklarować nasze zaangażowanie i podjąć decyzje.

*

Pełnia Księżyca jest czasem wypowiadania życzeń, odprawiania rytuałów, wyrażania wdzięczności i celebrowania. Bliźnięta to znak najsilniej powiązany z myślami, słowami i komunikowaniem się. Stąd pełnia w Bliźniętach to czas kiedy słowa mają szczególnie wielką moc! Warto poszukać teraz tych intencji, które są dla nas najważniejsze, popracować nad wizją konkretnych celów i mniej konkretnych marzeń, które teraz możemy ponazywać. Bliźnięta to moc opowieści dlatego pięknym rytuałem na ten czas będzie opowiedzenie samemu sobie swojego wymarzonego życia, za rok, za pięć, dziesięć lat…. Możesz puścić wodze fantazji i nie krępować się tym co uważasz za realne. Ale pamiętaj! Słowa mają moc, więc nie wypowiadaj życzeń pochopnie! ;)

Aktywowany znak Bliźniąt uruchamia nasz intelekt, natomiast opozycyjny znak Strzelca (gdzie znajduje się Słońce) nadaje mu cel. Kluczowym tematem tej pełni jest więc poszukiwanie i wyrażanie ważnych celów życiowych, nowych kierunków rozwoju i poszukiwanie głębszego sensu naszego istnienia. To dobry moment na to by spojrzeć szerzej, wyjść poza ograniczające przekonania i uwierzyć, że możemy urzeczywistnić nasz idee. To dobry czas na zapytanie siebie: czego tak naprawdę pragnę, co chcę osiągnąć i jak żyć? A także na poproszenie o wskazówki, jak to osiągnąć (np. w medytacji czy w pracy z kartami). Wykorzystaj moc tej pełni by wyrazić kierunek, w jakim chcesz się rozwijać w nadchodzącym roku i poproś o prowadzenie. Mogą również pojawiać się wglądy dotyczące naszego otoczenia, tego co w nim nam służy a co nie, jakie towarzystwo ciągnie nas do góry i inspiruje, a jakie męczy i obciąża.

Z drugiej strony ważnym aspektem tej pełni jest otwarcie na drugiego człowieka, akceptacja dla inności, docenienie naszej różnorodności. Często jest tak, że im bardziej się od siebie różnimy, tym więcej możemy się od siebie nauczyć, a najbardziej nas męczy towarzystwo tych osób, które przypominają nam nas samych z całkiem niedawnego okresu ;) Czas tej pełni pomoże nam zobaczyć kim jestem teraz i jakich ludzi spontanicznie do siebie przyciągamy, a także gdzie dalej nas ciągnie w życiu. Bliźnięta to znak inspirującego spotkania z innymi ludźmi i żywej wymiany myśli. Dlatego dobrze jest świętować czas pełni w większym gronie, wymieniać się myślami, wspólnie wypowiadać intencje i bawić się! :) Do tego opisana wyżej koniunkcja Wenus z Saturnem i Plutonem doda sporo głębi naszym spotkaniom, sprawi, że mogą one wydobyć jakieś nieuzdrowione kawałki nas lub zobaczyć coś na co już dłużej nie mamy zgody. Niezależnie od tego czy tryumfować będzie radosna lekkość, czy odsłaniająca Cień głębia, spotkania z ludźmi będą w tym czasie bardzo istotne.

*

Już sześć lat temu podczas pełni w Bliźniętach nieco spontanicznie zaprosiłam ludzi do uczestnictwa w medytacji dokładnie w godzinie do-pełnienia pełni. W ten sposób powstały Medytacje Księżycowe łączące ludzi z całej Polski i ze świata we wspólnej medytacji w niezwykle mocnym czasie pełni i nowi. To co się zadziało przerosło moje najśmielsze oczekiwania… choć tak szczerze mówiąc to nie miałam żadnych oczekiwań, więc to pewnie dlatego ;) Spotykamy się wirtualnie i medytacyjnie dwa razy w miesiącu, o najdziwniejszych godzinach. Dzielimy się doświadczeniami i wizjami z medytacji, wspieramy. Jestem niezwykle wdzięczna za to co się zadziało i jak pięknie ta inicjatywa rozkwitła! Dziękuję Wam Kochani ogromnie za Waszą obecność, zaangażowanie, miłe słowa, otwartość na dzielenie się i za wspaniałą energię! Wszystkich zapraszam do udziału w rocznicowej medytacji w czasie nadchodzącej pełni, czyli o 6:12 w czwartek rano! Jeśli chcesz dołączyć znajdziesz nas tutaj 

Powiązane teksty:
  • O męczących myślach - klik
  • O tym dlaczego trudno nam się czasem porozumieć - klik
  • O tym czym jest szacunek w relacjach i dlaczego jest to trudne - klik
  • O "wampirach energetycznych" i o tym dlaczego padamy ich ofiarą - klik


Już można zamawiać Osobiste Astrokalendarze na 2020! :)

Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o tym czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

niedziela, 8 grudnia 2019

Jowisz w Koziorożcu: 2 grudnia 2019 - 19 grudnia 2020


W poniedziałek Jowisz zakończył swój w przybliżeniu roczny pobyt w znaku Strzelca i wkroczył do Koziorożca. Jowisz jest planetą wyznaczającą społeczne trendy, nowe narracje, nowe idee, a na poziomie indywidualnym pokazuje nam nowe obszary do rozwoju, do poszerzania naszych horyzontów i nowe ideały, z którymi chcemy podążać. Zanim jednak skupię się na tym co nam przyniesie czas Jowisza w Koziorożcu, omówię krótko to co na przyniósł rok z Jowiszem w Strzelcu - na płaszczyźnie globalnej i społecznej, bo jeśli chodzi o zmiany na poziomie indywidualnym to każdy może sobie odpowiedzieć sam ;) (tekst o tym czemu ten rok sprzyjał znajdziesz tutaj). 



Podsumowanie roku z Jowiszem w Strzelcu (fragment dłuższego opisu z facebooka).

"Był to rok ognisty! Ciekawe, że temat ognia już kolejny jowiszowy rok tak mocno się wybija, poprzedni z Jowiszem w Skorpionie zaczął się samospaleniem i symbolicznie zakończył się (tym razem filmowym) samospaleniem. W upływającym roku żywioł ognia hulał już w dużo większym wymiarze. Jowisz to planeta, która wyolbrzymia to czego dotknie, a Strzelec to znak żywiołu ognia, więc feniksowa iskra rozpalona w poprzednim roku rozpaliła wielkie ognisko. Zaczęło się od Notre Dame. Potem rozpaliło się oburzenie jednych na to co porusza innych ;) Dla mnie to wydarzenie było głęboko symboliczne, a to przeczucie potwierdziły dalsze wydarzenia, w których ogień w sposób bezprecedensowy palił lasy na całym świecie. Notre Dame to Nasza Pani, nawiązuje do wcześniejszej Bogini Matki, którą utożsamiamy również z Matką Ziemią. Najpierw spłonął symbol, potem płonęły lasy. A jednocześnie te płomienie obudziły nas z letargu, poruszyły serca i były częścią zmiany, która wydarza się w naszej globalnej świadomości. 20 sierpnia 2018 wielkie pożary w Szwecji były impulsem dla młodziutkiej Grety Thunberg by rozpocząć początkowo samotne protesty dla klimatu. To co zainicjowała jedna dziewczynka, rozniosło się po świecie niczym wielki pożar i dziś wszyscy już słyszeliśmy o Strajkach dla Klimatu, w których biorą udział młodzi ludzie (i nie tylko) na całym świecie. Jowisz w Strzelcu to czas nowych idei i nowych wielkich zrywów i to co się zadziało wokół tematu kryzysu klimatycznego i czego liderką stała się Greta to niezwykły przykład tego jak potężna to siła. Jowisz reprezentuje zmiany w naszej świadomości, a przechodząc przez znak Strzelca, który jest jego znakiem, uruchomił nowy 12-letni cykl rozwoju globalnej świadomości i po tym roku już wiemy jakie będą jego główne tematy."

Co natomiast przyniesie nam rok z Jowiszem w Koziorożcu? Ogień ideałów zostanie mocno „uziemiony”, to co działa w „realu”, jest praktyczne i efektowne to będzie kontynuowane, a to wszystko co było tylko rozdętą wizją bez przełożenia na praktykę zostanie odrzucone. Konkret będzie rządził, choć jednocześnie mogą nam się pojawiać bardzo ambitne cele i plany. Można powiedzieć, że grozi nam przerost ambicji zwłaszcza w tematach kariery, ale to wszystko mogą być bardzo konkretne pomysły, których nierealistyczność będzie wynikać bardziej z tego, że nie da się robić na raz wszystkiego lub że zbyt mocno teraz chcemy zostać „kimś”, a to często koniec końców okazuje się nam szkodzić. Nasze ambicje mogą nas z jednej strony zasilać, motywując do działania, z drugiej jednak blokować, bo jeśli od razu oczekujemy od siebie zbyt dużo i już mamy w głowie nasze planowane mistrzostwo, to ciężej jest wrócić do tego co jest i pogodzić się z tym, że jeszcze niewiele zrobiliśmy lub niewiele umiemy. Saturn w tym samym znaku będzie jednocześnie tłumił nasz hurraoptymizm, co może się realizować jak zmaganie między tą częścią nas, która dąży do wielkich celów („thinking BIG!”), a tą która jest mocno krytyczna, realistyczna i rozliczająca nas z dotychczasowych działań. Tak czy inaczej temat kariery, sprawy materii oraz wszystko to co powiązane z organizacją, różnymi trwałymi strukturami w życiu, czy z władzą będą teraz na planie pierwszym.

Jowisz w Koziorożcu daje konkret, chęć rozwoju zawodowego, oraz społecznego, w rozumieniu stawania się znaczącą osobą w naszej społeczności, zdobywania społecznego uznania za to co robimy, wypracowywania sobie pozycji, autorytetu, czy możliwości wpływania na rzeczywistość wokół nas. Sporo osób może się zaangażować w politykę, czy w inną formę aktywności społecznej, w ruchy działające na rzecz jakichś zmian lub przeciwstawiające się nim. To już było odczuwalne w poprzednim roku z Jowiszem w Strzelcu, wtedy jednak były to ruchy motywowane czysto ideologiczne i często mające charakter słomianego zapału, teraz zaś przyjdzie czas na konkrety, zaangażowanie się w różnych strukturach, przyjęcie na siebie konkretnych zobowiązań.

Generalnie jest to dobry rok na podejmowanie się ambitnych lecz realistycznych zadań, rozwijanie naszego biznesu, poprawianie sytuacji zawodowej, wyznaczanie nowych celów. Jednak w związku z tym, że w Koziorożcu poza Jowiszem przebywają już Saturn i Pluton, które dodają wyzwań w opisywanych tematach, warto zwrócić szczególną uwagę na umacnianie tego co już zbudowaliśmy, wprowadzanie poprawek, zabezpieczanie się przed ryzykiem, „uziemianie” naszej działalności i budowanie rozwiązań typu „plan b”. Jest więc to czas na rozwój, ale bardziej na umacnianie naszych korzeni i pnia, niż na wypuszczanie nowych gałązek, jeśli nasza podstawa nie jest wystarczająco mocna. Wszystkie te nowe plany których się więc w tym roku możemy podjąć warto rozważyć bardzo realistycznie, ugruntować i wystrzegać się działań na zasadzie „jakoś to będzie ;)”

Budujemy teraz stabilną konstrukcję naszego przyszłego rozwoju zawodowego, system który nie musi być już teraz efektowny, ale to na nim będą się opierać nasz przyszłe sukcesy.

To będzie też rok dużego testu dla naszej konkretności, zaradności, wymagając od nas zdecydowania i konsekwencji. Ci co zdecydują się podjąć jakiegoś wyzwania i wytrwają w tym postanowieniu mogą zdobyć bardzo wiele, ale ci którzy będą co rusz zmieniać cele i wycofywać się z podjętych zobowiązań mogą sporo stracić. Będziemy uczeni i jednocześnie rozliczani z naszej odpowiedzialności, siły charakteru, uziemienia. A jednocześnie to właśnie podejmowanie się zadań rozwijających w nas te cechy to najlepszy sposób by w pełni wykorzystać korzyści jakie niesie ten czas. Jasne, nie każdy odnajdzie w sobie takie typowe dla Koziorożców flow, nie każdy poczuje przypływ ambicji i być może będą też tacy co uznają, że są „ponad to” (co zazwyczaj łączy się z ambicją bycia ponad to ;) ), może się to jednak wyrażać na bardziej subtelne sposoby. Po prostu jest to czas kiedy bardziej pragniemy się rozwijać, stawać coraz lepsi, zdobywać konkretne umiejętności i zaliczać nowe bazy w grze zwanym naszą karierą – cokolwiek nią jest ;) Czasem też może się pojawiać temat porównywania się, aspirowania do pozycji, której realnie nie mamy, chęci wynoszenia się ponad innych lub nadmierna chęć kontroli naszej rzeczywistości. Jeśli takie wątki się pojawiają to sygnał, że nie realizujemy zbytnio naszych potrzeb rozwoju i budzi w nas to szczególne frustracje. Dlatego bardzo ważne jest by w tym czasie planować bardzo konkretne i realne zadania i realizować je jedno po drugim, co da nam poczucie satysfakcji i dobrze wykorzystanego czasu. Na rebelie zaś przyjdzie lepszy czas już w kolejnym roku jowiszowym, czyli w roku Wodnika ;)

Jak już wspomniałam wyżej w Koziorożcu poza Jowiszem przebywają już od pewnego czasu Saturn i Pluton, a przed nami seria ważnych spotkań na szczycie pomiędzy tymi trzeba planetami, o której już pisałam w tym artykule. Tak silne zaznaczenie znaku Koziorożca przez wolniejsze planety poza wymienionymi wyżej wątkami, może przynieść wielu osobom wstrząsy w życiu zawodowym i w budowanych przez nas dotąd strukturach. To jest zdecydowanie czas zmian w tym obszarze, czasem zmian wybranych przez nas, czas narzuconych przez okoliczności, o czym więcej pisałam we wspomnianym tekście. Z drugiej strony silna koncentracja na tematach związanych ze znakiem Koziorożca może się odbić negatywnie na obszarach związanych z ustawionym po przeciwnej stronie Rakiem, czyli na naszych emocjach, czy życiu rodzinnym jeśli zbyt mocno będziemy parli do przodu odcinając się od naszych potrzeb emocjonalnych, od tego co czujemy i zaniedbując życie rodzinne. Pamiętajmy więc o równowadze, o tym by czasem sobie odpuścić, zadbać o siebie i najbliższych i w ten sposób regenerować nasze zasoby energii.

Na poziomie społecznym, politycznym i globalnych będzie to również czas dużego przetasowania w strukturach władzy, w procedurach funkcjonowania i organizacji społeczeństw, czas mierzenia się wyzwaniami takimi jak globalne ocieplenie, czy postępująca automatyzacja zawodów poprzez mozolne wypracowywanie konkretnych rozwiązań prawnych i organizacyjnych. Dziedziny szczególnie w tym roku podatne na owe przetasowania, ale też wypływające z nich szanse rozwoju to poza polityką i administracją, budownictwo, materiałoznawstwo, księgowość, stomatologia i wszystko co związane z kośćmi i kręgosłupem, zarządzanie. Wydaje się, że zmiany bardziej będą dotyczyć korpo-świata, bankowości, czy rynku mieszkaniowego, oraz generalnie wielkich inwestycji, ale to są obszary, które jak wiemy razem z polityką i administracją mają większy lub mniejszy wpływ na nas wszystkich. Tutaj napiszę coś czego wolałabym nie pisać, ale niestety czasem astrolog musi też dźwigać rolę Kasandry ;) Spotkanie trzech planet w Koziorożcu może oznaczać różne wydarzenia, które wymuszą na naszych rządzących zmiany, a także i nas zmotywują do zmian stylu życia, większej ostrożności i oszczędności. Tutaj szczególnie możliwy wydaje mi się kryzys finansowy, który wróży na ten rok również część ekonomistów. Dlatego tym bardziej warto być realistą, działać w sposób przemyślany i bezpieczny, brać pod uwagę różne scenariusze i myślę też bardziej zachowawczo inwestować pieniądze. Jeśli żaden kryzys nie nastąpi to i tak zyskacie na tej strategii, bo układy na niebie w tym roku zdecydowanie wspierają tych co twardo chodzą po ziemi, ostrożnie analizują możliwe ryzyko i nie próbują chodzić na skróty ;)

Wracając jednak tego co dla każdego z nas osobiście może oznaczać nadchodząca konfiguracja, warto ją analizować przez pryzmat naszego horoskopu urodzeniowego. Jak to ze wszystkimi ogólnymi trendami w astrologii, to na ile jakaś konstelacja wpłynie na nas osobiści zależy od tego, czy aktywuje jakieś ważne punkty w naszym horoskopie, a to jakiego obszaru życia będzie dotyczyć to ważne kosmiczne przetasowanie i gdzie spodziewać się zmian dowiemy się z pozycji wspomnianych planet w domu naszego horoskopu. Najkrócej mówiąc, domy horoskopowe odzwierciedlają konkretne obszary w naszych życiu a planety przemieszczając się przez nie po kolei je aktywizując wnosząc charakterystyczne dla siebie możliwości i wyzwania. O tych cyklach traktuje mój Osobisty Astrokalendarz :) Wyzwaniem tego czasu jakie stało przede mną przy robieniu aktualnych Astrokalendarzy jest to, że teraz w jednym obszarze życia spotyka się zarówno obdarowujący nowymi możliwościami i pomagające wzrastać Jowisz, jak i egzaminujący i domagający się racjonalnego samoograniczenia Saturn. Ich działanie z zasady jest przeciwstawne, choć obie planet na swój sposób służą naszemu rozwojowi społecznemu i określaniu naszych celów. W Astrokalendarzu opisałam tą sytuację tak:

"Jowisz i Saturn działają nieco przeciwstawnie, ten pierwszy daje szanse, możliwości, pomaga nam wzrastać, podczas, gdy ten drugi redukuje to co nam nie służy, każde wybierać, weryfikuje. W uproszczeniu można powiedzieć, że Jowisz daje nam w danym obszarze więcej, a Saturn nam zabiera to co już nam nie służy. No i teraz przed nami taki czas, kiedy oba te procesy będą dotyczyły jednocześnie tego samego obszaru! Z jednej strony może to być tak, że ich działanie trochę się będzie „znosić”, czyli ani „dary” od Jowisza nie będą takie „wow”, ani saturnowe wyzwania nie będą tak ciężkie, skoro nas dodatkowo w nich wspiera Jowisz. Z drugiej, myślę, że istotniejszej: oznacza to, że zmiana będzie silniejsza, że jednocześnie będą się zamykać stare i otwierać nowe możliwości, że doświadczymy dużego przetasowania objętych tym procesem obszarów życia, które będą łączyć zarówno to co opisałam w tekście o Saturnie, jak i to co jest w tekście o Jowiszu."

Jeśli chcesz wiedzieć, jakie to obszary życia będą w Twoim przypadku, dowiesz się tego zamawiając Osobisty Astrokalendarz 2020.

Jeśli natomiast masz odpowiednią wiedzę astrologiczną by samemu sprawdzić jakie miejsca Twojego horoskopu będą uruchomione przez te aspekty, to zwróć szczególną uwagę na 22–25 stopień Koziorożca, które będą aktywizowane zarówno przez koniunkcję Saturna z Plutonem 20 stycznia 2020, która prawdopodobnie będzie najmocniejszym akordem tej planetarnej symfonii, jak i przez trzy koniunkcje Jowisza i Plutona, (w kwietniu, w czerwcu i w listopadzie), oraz na 0-1 stopień Wodnika, w którym nastąpi koniunkcja Jowisza i Saturna w grudniu 2020 roku.

Dla osób niezaznajomionych z astrologią: to nie jest tak, że jeśli jesteś Koziorożcem, czy Rakiem to musisz jakoś szczególnie mocno odczuć wpływ zmian jakie niesie ta potrójna koniunkcja, choć to możliwe, zwłaszcza u osób z końcówki znaku. Z drugiej strony z pewnością w którymś momencie tego Jowiszowego roku doświadczysz osobistych dobrodziejstw ze strony Jowisza, czasem trwających ledwie parę tygodni, czasem parę miesięcy – znów w zależności od horoskopu urodzeniowego. Wiatr zmian jednych z nas muśnie, innych mocniej popchnie, innych całkiem przewieje, ale to od nas zależy na ile będziemy potrafili ustawić tak żagle by podążać za zmianą, która chce się wydarzyć, zamiast walczyć o status quo. Wtedy, obierając po koziorożcowemu konkretny kurs możemy dopłynąć naprawdę daleko i osiągnąć to co dziś wydaje się poza naszym horyzontem :)

I tego na ten czas Wam życzę! :)

poniedziałek, 25 listopada 2019

Kopciuszek i gałązka leszczyny, czyli jak przejść przez Ciemność





W poprzednich dwóch częściach mojej opowieści o Kopciuszku dotknęłam dwóch głównych symboli tej baśni: popiołu i pantofelka. W tej części chciałabym się przyjrzeć kolejnemu niezwykłemu symbolowi, pominiętemu w filmowych wersjach baśni – gałązce leszczyny.

Gdy przyglądam się baśniom największą uwagę przykładam do tego co najbardziej niezrozumiałe, bo często to właśnie tam jest coś do odkrycia. Niezrozumiały był popiół (po co zagrzebywać się w popiele? Jak zimno to chyba lepiej rozpalić nowy ogień i przy nim się położyć, a mało prawdopodobne by w domu, w którym nosi się drogie klejnoty nie było drewna na opał…), dziwaczny był szklany pantofelek i fakt, że książę szukał ukochanej po rozmiarze stopy zamiast po twarzy, zaskakująca jest też gałązka leszczyny o którą poprosiła bohaterka ojca zamiast sukien i klejnotów. Wreszcie dziwna jest sama postawa ojca dziewczyny, jego nieokreślony stosunek do niej i rola w jej poniżeniu i transformacji. Tutaj również wiele zależy od wersji opowieści, są takie, gdzie ojciec również umiera, dzięki czemu sytuacja staje się bardziej zrozumiała: dziewczyna stała się sierotą zależną od właściwie obcych kobiet, łatwo więc zrozumieć jej degradację. Ciekawe są jednak te wersje, gdzie ojciec dziewczyny żyje i nie reaguje na poniżanie swej córki.

U Grimmów Kopciuszek nazywana jest sierotką mimo że ma ojca, który jednak w żaden sposób nie reaguje na to jak jego córka jest traktowana, akceptuje to, że chodzi ona w łachmanach, zapracowuje się, nie ma własnego łóżka, a nawet sam zwraca się do niej pogardliwym mianem Kopciuszka. W tej wersji wręcz zaprzecza, że ma jeszcze jedną córkę mówiąc do sługi księcia: „został tylko jeszcze mały, zabiedzony Kopciuszek, córka mojej żony nieboszczki”. Zdanie to można odczytywać wprost jako wyparcie się swojej córki, ale też jest ono spójne z interpretacjami tej baśni w duchu obrzędów przejścia, kiedy to osoba przechodząca inicjację zostaje pozbawiona wszystkich objawów swojego dawnego statusu, swoich ubrań i innych własności, a nawet swojego imienia (prawdziwe imię bohaterki jest nam nieznane), a będąc w fazie przejścia, czyli nie należąc do żadnego ze stanów traktowana jest trochę tak jak nieistniejąca. Patrzenie na baśń jako na opis rytuału przejścia (rites de passage), dość rozwleczonego w czasie procesu przechodzenia z roli dziewczynki, do roli kobiety dużo może wyjaśniać, zwłaszcza pewną niewidoczność bohaterki, jej wykluczenie, a nawet nierozpoznawanie jej przez księcia. Wyjaśniać też może jej oddzielenie od własnego ojca, który jest reprezentantem jej najbliższej rodziny i zdanie na łaskę i nie łaskę praktycznie obcych sobie kobiet. Opis baśni jako procesu inicjacji jest bardzo atrakcyjną, choć już wielokrotnie eksplorowaną perspektywą, choć wydaje się, że tego typu ciężkie i rozbudowane rytuały jako inicjacja w kobiecość pojawiały się sporadycznie i raczej miały formę parodniową i bardziej symboliczną – chociażby dlatego, że nie były potrzebne dodatkowe próby, kiedy o wejściu dziewczynki w kobiecość dobitnie świadczyła pierwsza menstruacja do której w tej baśni nie ma bezpośrednich odniesień (jak np. w Czerwonym Kapturku - tekst o nim już wkrótce! :) ) skąd moja wątpliwość co do tej interpretacji. Opis ciężkiej próby jakiej została poddana bohaterka bardziej niż z procesem wchodzenia w kobiecość kojarzy mi się z procesem przechodzenia przez żałobę, traumę, czy przez depresję. W tym sensie faktycznie można traktować tą baśń jako przewodnik oraz jako rytuał przejścia, do czego jeszcze niżej wrócę :)



Wracając jednak do ojca i przyjmując, że to nie jakieś rytualne wymogi nakazały mu takie a nie inne traktowanie córki, warto spojrzeć na to co faktycznie wiemy o jego stosunku do niej. Trudno wnioskować, że ojciec przestał ją kochać, tak naprawdę nic o tym nie wiemy, to co jednak jasne to to, że dawał on swojej córce bardzo mało uwagi i troski. Poza bardzo ważną historią z gałązką leszczyny, do której zaraz wrócę, ojciec wydaje się być dla swojej córki nieobecny, nie angażować się w jej los i to jak jest ona traktowana przez innych domowników. Jest on więc baśniowym odpowiednikiem znanego nam dobrze z psychologii syndromu nieobecnego ojca, którego nieobecność dotyczy właśnie przede wszystkim uwagi i troski, co musi wywierać wpływ na naszą bohaterkę, choć nie ma informacji, by akurat na to się ona uskarżała. Brak uwagi ze strony ojca może mieć również wpływ na jej brak zainteresowania strojami i względnie późniejsze dojrzewanie jako kobieta. Kopciuszek jest zwrócony do wewnątrz, zakopany w popiołach przeszłości i brak wspierającego, czy chociaż dostrzegającego jej przeżycia ojca, jest ważnym elementem jej odcięcia od świata. Można powiedzieć, że gdyby ojciec wspierał córkę, to nie została by ona Kopciuszkiem i nie przeszła tej całej drogi przemiany, którą każdy musi przejść w samotności. Jeśli potraktujemy sytuację domową Kopciuszka mniej dosłownie, a bardziej metaforycznie i uznamy, że obdarte ubrania czy brak łóżka to symbole trudności, z którymi mierzyła się bohaterka wewnątrz swojej psychiki, bardziej wyraz jej poczucia odrzucenia, dyskryminacji, czy poniżania przez macochę i siostry, niż obiektywne doświadczenie, to nieobecność ojca sprowadzała by się do niedostrzegania przez niego depresji córki, czy też innych trudności przez które ona przechodziła zarówno w związku z żałobą po matce, jak i z trudnymi relacjami z kobietami, oraz z tematem porównywania się czy czucia się tą gorszą.


 

Jakkolwiek źle byśmy nie myśleli o ojcu bohaterki scena z pytaniem wszystkich dziewcząt o to co chcą by im przywiózł z targu pokazuje, że ojciec wcale jakoś szczególnie nie dyskryminował swojej córki. Znamienne jest to, że pyta o jej potrzeby na końcu, ale prawdopodobnie nie odmówiłby jej, gdyby podobnie jak siostry zażyczyła sobie wykwintnych darów. To ona sama rezygnuje z podobnych roszczeń i wypowiada życzenie tak zaskakujące: „Ułam mi, ojczulku, pierwszą gałązkę, która cię trąci w kapelusz, kiedy będziesz powracać”. Gałązka ta zasadzona na grobie matki i podlewana hojnie kopciuszkowymi łzami szybko wyrasta na magiczne drzewo, które potem odgrywa kluczową rolę w transformacji kocmołucha w księżniczkę. Paradoksalnie więc to ten „nieobecny” ojciec stał się bramą do późniejszej przemiany bohaterki, dał jej zarówno jej samotność w mierzeniu się z trudnym losem, ale też nasienie, z którego wykiełkowała jej moc. W jakimś sensie w tym magicznym drzewie wyrosłym na grobie matki obecni są jednocześnie oboje jej tak czy inaczej nieobecni rodzice. Połączenie z naturą, jest tutaj jednocześnie połączeniem z rodzicami, z tym co od nich najlepsze. Być może prośba Kopciuszka do ojca, który z tego co wiemy sam nie chodził na grób żony, była też podszyta chęcią by w jakiś sposób ich ponownie połączyć. Myśląc jednak o tym bardziej symbolicznie, dar od ojca zasadzony na grobie matki, to powtórzenie aktu zapłodnienia, z którego powstała nasza bohaterka, ma więc w sobie symbolikę ponownych narodzin, czy też odrodzenia. Tej perspektywy magiczne drzewo jest więc alter ego Kopciuszka.

Drzewo to, leszczyna wspomagana przez przynależnego do niej niejako białego ptaszka ma moc spełniania życzeń Kopciuszka, podobnie jak przedtem ojciec mógł spełnić jej życzenie. Gdy odłożymy na bok perspektywę dosłowną, która jest jednocześnie perspektywą magiczną, tzn. z drzewa spadają gotowe suknie i trzewiki, a skupimy się na psychologicznej to możemy uznać, że w kontakcie z leszczyną dziewczyna „magicznie” się zmienia z tej niegodnej, na tą która może zostać królową balu, czyli mówiąc banalnie odnajduje wiarę w siebie ;) Łachmany rozumiane bardziej metaforycznie, to poczucie braku własnej wartości, bycia nie dość dobrą, gorszą od sióstr. Magiczne drzewko pomaga więc Kopciuszkowi zrzucić łachmany żałoby czy depresji i odkryć wewnętrzny blask. Dla wszystkich, którzy w tym miejscu prychają, że jest to bardzo naiwny pomysł na leczenie człowieka z depresji, coś w stylu „ubierz się jak królowa”, „uwierz w siebie”, „stań się najlepszą wersją siebie” i inne tego typu rady mało pomocne przy prawdziwej chorobie, przypomnę, że to drzewko wyrosło dzięki prawdziwym morzom łez wylewanym przez bohaterkę trzy razy dziennie w pełnych rozpaczy wizytach – żadna tam lekka i słodka magia ;) Można by nawet doszukiwać się w tym metafory regularnych wizyt u terapeuty ;) Nawet jednak jeśli trudno sobie wyobrazić by bajkopisarze mieli tu na myśli psychoanalizę, to z pewnością jest w tym zawarte zalecenie przeżywania smutku w pełni, poddawania mu się i dawania przestrzeni na oczyszczające łzy, tak długo jak to potrzebne by wyrosło nasze nowe ja, obdarzone mocą jakiej byśmy nawet nie przeczuwali. 



Tutaj możemy wrócić do interpretacji, że Kopciuszek opisuje rytuał przejścia bohaterki. Rytuały przejścia są opisywane jako składające się z trzech etapów: faza wyłączenia, w której tracimy to co mieliśmy, faza marginalna, w której przechodzimy przez próby i jesteśmy niejako „poza światem”, oraz fazę włączenia, kiedy otrzymujemy nowy status. Schemat ten powstał na podstawie obserwacji zwyczajów różnych kultur, ale można go też przełożyć na perspektywę psychologiczną, pokazuje bowiem coś bardzo wartościowego: że pomiędzy końcem starego a początkiem nowego musi upłynąć czas! W przypadku Kopciuszka między beztroskim dzieciństwem u boku matki, a „żyli długo i szczęśliwie” u boku księcia ma miejsce najważniejszy etap baśni: czas prób i żałoby. Kopciuszek utracił matkę, świat w którym czuł się bezpiecznie, swoją pozycję, a nawet imię, nie otrzymując nic w zamian. Doświadczył straty, po której potrzebny jest czas żałoby i baśń pokazuje nam jak można przez ten czas przejść i nie utknąć w nim. Można wręcz na przykładzie Kopciuszka pokazać kilka pułapek, które trzeba na tej drodze ominąć by dojść do takiego czy innego happy endu ;) Kluczowym elementem jak już wyżej napisałam jest to, że bohaterka pozwala łzom płynąć i poddaje się doświadczaniu smutku i żalu. Unika w ten sposób zamrożenia emocji i zatrzymywania ich w ten sposób w sobie. Jak zauważyła Ania Rogowska (patrz nasza rozmowa poniżej) jej serce pozostaje otwarte mimo bólu i cierpienia. To pewnie najważniejsza lekcja jaką możemy przyjąć od Kopciuszka. I jest to też klucz do serca księcia, bo dzięki temu, że pozwalała sobie czuć, mogła też doświadczyć miłości i odpowiedzieć na nią. Ważne jest też to, że w ten sposób uniknęła innych pułapek, które stoją na drodze ludzi przechodzących przez własny „czas popiołu”: nie stała się sfrustrowana, nie znienawidziła sióstr, które miały lepiej, nie zazdrościła, ani nie szukała winnych swej sytuacji. Otwarte serce pozostało otwarte także dla jej „prześladowców”, co brzmi jak chrześcijańskie moralizowanie o „drugim policzku”, ale ma też ogromne znaczenie w toku tej opowieści, bo dzięki temu nie stała się sama taka jak siostry. Jej otwarte serce było tym co w rzeczywistości ją wyróżniało na tle innych, stanowiło o jej wyjątkowym pięknie, a studiując baśń możemy odkryć, że nie tyle była to cnota jej z góry dana, ale efekt tego, że nie zatrzymywała swoich łez i pozwoliła sobie zakopać się w popiele i zanurzyć w swoim smutku tak dalece, że nie pozostało już nic niewyrażonego, co mogłoby się przerodzić we frustrację czy nienawiść. 



Kolejna przeszkodą, którą omija bohaterka jest pułapka wstydu. To ważny wątek w tej opowieści, w której kobiety są porównywane i zawstydzane. Kopciuszek jest notorycznie ośmieszana, traktowana jak brzydka i niewarta tego by pójść na wielki bal. Podobnie osoby doświadczające depresji, czy borykające się z traumą, często są zawstydzane, że czują się tak jak się czują, zamiast „wziąć się w garść”. Wstyd jest potężnym czynnikiem zatrzymującym ludzi na drodze do transformacji, odrzucanie samych siebie za to jak się czujemy, czego nie robimy, jak wyglądamy, jak wolno następują zmiany czy że czasem wydaje się, że się cofamy… Wstyd mógłby skuteczniej powstrzymać Kopciuszka przed pójściem na bal niż złośliwe siostry czy despotyczna macocha. A jednak na niego idzie. Gdzieś znajduje w sobie tą siłę i pewność siebie potrzebną do tego by zatańczyć na balu z samym księciem. Będę strzelać: czyżby w tym swoim popiele? ;) Popiół jest nie tylko symbolem zanurzenia się w smutku, ale też przede wszystkim zanurzeniem się w sobie. Kopciuszek dużo czasu spędza sama ze sobą, w kontakcie ze swoimi emocjami, zwrócona do wnętrza. Być może dzięki temu jest mniej wrażliwa na oceny płynące z zewnątrz, gdyż poznała siebie i wie kim jest? Można by to nazwać pochwałą introwertyzmu, choć myślę, że to coś więcej: w tym popiele jest zarówno gotowość do spotkania z własnym cieniem, zgoda na przepływ emocji, a nawet cicha lecz głęboka medytacja i spotkanie z wewnętrznym ogniem (patrz odcinek o Kopciuszku jako Hestii).

Ostatnią przeszkodą, którą Kopciuszek z wdziękiem omija jest rezygnacja. Niezwykle ważnym elementem jej drogi jest przyjęcie tego co jest, akceptacja swojej sytuacji życiowej, zgoda na ten popiół, na tą żałobę, na emocje i na poniżenie – nie twierdzę że to postawa towarzysząca jej od początku, w różnych wersjach opowieści jest różnie, ale generalnie podkreśla się, że dziewczyna przyjmowała swoją sytuację z pokorą i nie złorzeczyła na swój los. Kopciuszek więc godzi się z tym co jest, ale jednocześnie korzysta z okazji kiedy tylko się ona pojawia! Jak wiele znamy osób postępujących zupełnie odwrotnie? Narzekających gęsto na swoje życie, ale nie podejmujących żadnych prób zmiany lub odrzucających pojawiające się okazje, bo „przecież to nie ma sensu”? Tak długo jak jesteśmy zanurzeni w naszym popiele faktycznie nie mamy siły na zmiany, ale gdy proces się dopełnia, wszystkie łzy już wylane i magiczne drzewko pięknie na nich urosło, czas na schwytanie okazji gdy tylko się pojawia! Przekonanie, że skoro tak wygląda moje życie i nic mi się dotąd nie udało, to nie warto nawet próbować równie skutecznie mogło by zatrzymać naszą bohaterkę w domu, co wstyd. A jednak ona walczyła jak lwica, podejmowała się niemożliwych do wykonania zadań, a w końcu wymodliła sobie cud. I znów czuję, że to jest ta moc, która płynie z głębokiego spotkania ze sobą, ze swoim cieniem, z najtrudniejszymi nawet emocjami, z tego zanurzenia się w popiele po końcówki włosów… to tam w tej mrocznej krainie rodzi się prawdziwa siła, nie na wykładach mówców motywacyjnych! ;) Myślę, że najważniejszą nauką płynącą z tej opowieści jest to, że kiedy przemierzmy nasza własną fazę marginalną, nie przynależymy już ani do przeszłości, ani do przyszłości, spotykamy się z cierpieniem, żałobą, traumą czy depresją to dajmy sobie na to tyle czasu ile potrzeba, zanurzmy się w tym popiele z odwagą jak Kopciuszek, opłaczmy nasze groby podlewając nasze magiczne drzewka, wierząc że im głębiej się zanurzymy tym większe cuda czekają nas po drugiej stronie :)



Na koniec jeszcze trochę o samej gałązce leszczyny, która była dla mnie inspiracją do tego tekstu jako brama do magii i przewodniczka przez krainę mroku i popiołu. Leszczyna była dla wielu kultur magiczną rośliną, do dziś zachował się zwyczaj robienia z niej magicznych różdżek i różdżek stosowanych w radiestezji. U Słowian miała ona chronić przed piorunami i była rośliną stosowaną do ochrony domu. Co jednak szczególnie mnie zaciekawiło to informacja jakoby "zgodnie z ludowymi wierzeniami, za pomocą leszczyny rozpalono pierwszy ogień na świecie. Jako taka służyła również do rozpalania nowego, oczyszczającego ognia." (za: Encyklopedia Fantastyki). 



W ten sposób piękną klamrą wracam do wątku poruszonego w pierwszej części opowieści o Kopciuszku, w której pisałam o niej jako o strażniczce wygasłego ognia dawnych wierzeń i tej która strzeże mocy wewnętrznego ognia dla nas. Połączenie popiołu z leszczyną w jednej niezwykle transformującej opowieści, to jak ukazanie pełnej drogi życia - śmierci - odrodzenia, a Kopciuszek jako Kapłanka jako wierna swemu wewnętrznemu ogniowi i wierna Matce jest tą, która może rozpalić nowy ogień w tym przedwiecznym palenisku. Alchemiczne połączenie tego co od Matki i tego co od Ojca poza sensem uzdrawiania duszy i docierania do swojej mocy może więc mieć też głęboko duchowy przekaz o tym jak ten ogień na nowo rozpalić? I jak go strzec by znów nam się nie wymknął spod kontroli? Nie przypadkowo różdżki z leszczyny prowadzą nas również do równoważącej żywioł ognia wody :)

Niech więc tytułowa leszczyna będzie nam przewodnikiem przez czasy popiołu, przez krainy emocji i prowadzi nas do źródła w nas i do nowego ognia! :) 



Więcej o tych i innych wątkach w mojej rozmowie z Anią Rogowską o Kopciuszku właśnie – zapraszam do posłuchania o tym jak nasze perspektywy się wzajemnie inspirowały i co z tego wynikło ;)


Zachęcam też do przeczytania dwóch pierwszych części moich podróży po świecie Kopciuszka:

niedziela, 24 listopada 2019

Nów w Strzelcu: 26 listopada 2019




Czas nowiu pozwoli nam z jednej strony domknąć tematy kończącego się cyklu, naznaczonego retrogradacją Merkurego, z drugiej zaś zasiać nowe idee, otworzyć nowe drzwi, wyjść poza ograniczenia. Nów w Strzelcu pomaga nam odkryć wewnętrzną mądrość, ale też podkreśla temat wolności i przestrzeni w naszym życiu. Szukamy teraz nowych kierunków i nowej drogi, ale nie poprzez inspiracje od innych, a poprzez spotkanie ze sobą, wsłuchanie się w to co nas woła. Te wątki są istotne także dlatego, że to już ostatnie dni z Jowiszem w tym właśnie znaku Strzelca, a więc jest to dobry czas na podsumowanie tego co się nauczyliśmy przez ostatni rok, docenienia rozwoju, który był naszym udziałem i wyciągnięcia wniosków co do tego za jaką prawdą stoimy, co jest drogą naszego serca i jakie idee są dla nas warte zaangażowania.

Nów w Strzelcu bywa uważany za czas cudów i przebłysków szczęścia, bo i sam znak Strzelca oraz jego władca Jowisz patronują wszelkim farciarzom ;) Dobrze więc zaprosić w tym czasie do naszego życia to co najpiękniejsze, dziękując jednocześnie za szczęście, którego już doświadczamy. To również dobry czas na to by się przyjrzeć w jakim obszarze życia potrzebujemy rozwoju, wyjścia poza utarte ścieżki, poszerzenia perspektyw i wyjścia poza ramy ograniczających przekonań. Ten nów jest czasem nadziei, otwierania się na inspirację, wielkie wizje i marzenia! Jak każdy nów, także i ten pozwala nam na oczyszczenie się i zwrócenie się do naszego Centrum, gdzie możemy odkryć nasze najgłębsze pragnienia i zasiać ziarno intencji.

Nów w Strzelcu jest jednak wyjątkowo radosnym i towarzyskim czasem jak na nów. Dlatego być może poczujemy ochotę by spotkać się w tym czasie z ludźmi, którzy podzielają nas światopogląd i wspólnie z nimi celebrować koniec starego i początek nowego. Strzelec pragnie wychodzić poza to co znane, rozwijać się i otwierać na nowe doświadczenia dlatego nów w Strzelcu jest pięknym czasem na przywoływanie postaci Wewnętrznego Nauczyciela, Wiedźmy / Wiedźmina – czyli tego co wie! Możesz spotkać tę postać w medytacji, możesz poprosić by Cię odwiedziła we śnie lub też porozmawiać z nią/nim za pomocą kart czy w medytacji. Zapytaj samego siebie o drogę, poproś o znaki od świata, słuchaj głosu swego ciała i otaczającej przyrody – słowem otwórz się na inspirację! :) Celem tego czasu jest odnalezienie kierunku twojego dalszego rozwoju, otworzenie się na szerszą perspektywę i na wyższe cele. Kiedy odkryjesz najważniejszą z intencji wykorzystaj moc tego nowiu na przywołanie jej i zaproszenie do życia szczęśliwych okoliczności, które pozwolą Ci spełnić marzenia. 

Pamiętaj, że nów jest czasem przede wszystkim uwalniania się od starego, więc warto przyjrzeć się temu co nas blokuje i co ogranicza naszą wolność. Warto teraz szczególnie przyjrzeć się naszym przekonaniom, poglądom, światopoglądowi a nawet naszej wierze. Na ile wspierają nas one w rozwoju, a na ile ograniczają? Myśli stwarzają rzeczywistość więc wszystko to co mówimy sami sobie o sobie, o świecie, o życiu jest bardzo ważne. Wewnętrzna wolność polega nie tylko na tym, że pozwalamy sobie na bycie autentycznym w każdej sytuacji, ale też na tym, że wybieramy te myśli i przekonania, które nam służą i które ucieleśniają naszą najlepszą wizję siebie i przyszłości. Strzelec to również znak służący odwadze i wychodzeniu poza utarte ścieżki, dlatego warto tą wizję od razu chociaż w symboliczny sposób wprowadzić w czyn zrobić coś może lekko szalonego, uruchomić ważną dla nas zmianę, czy porwać się z motyką na jakieś słońce ;)

Niechaj ten nów przyniesie Wam wyzwolenie od wszystkich ograniczeń, otwarcie na nowe perspektywy i odwagę do wcielania wizji w czyn! :)


Już można zamawiać Osobiste Astrokalendarze na 2020! :)

Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o tym czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.

Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o 16:05 we wtorek. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

środa, 20 listopada 2019

Mars w Skorpionie: 19 listopada 2019 - 3 stycznia 2020



Wczoraj Mars wyszedł z niezdecydowanej Wagi i wkroczył do skoncentrowanego Skorpiona. Czas Marsa w Wadze nie był zbyt dobry do działania, często oznaczał borykanie się z tematami relacji, kompromisów, układów i układzików... był dobry dla sztuki, ale słaby do wszystkiego co wymaga zdecydowania i siły przebicia. Do tego przez sporą część czasu towarzyszył mu Merkury w retrogradacji, co nie sprzyjało postępom i mogło dodać sporo komplikacji ;) Teraz sytuacja się odwraca Merkury właśnie wyszedł z retrogradacji, a Mars w Skorpionie jest bardzo silny! To budzący się Wojownik, który nie cofnie się przed niczym by postawić na swoim. Oznacza to także pokusę by nadużywać swojej pozycji, manipulować innymi dla własnej korzyści czy działać skrycie. Jeżeli jednak unikniemy typowo skorpionich pokus (które mają to do siebie, że odwracają się szybko przeciwko nam) to możemy bardzo dużo spraw pchnąć do przodu, pokonać trudności i zwycięsko przejść przez wyzwania. To dobry czas na to by zmierzyć się ze swoim Cieniem - tak, wiem: znowu to samo ;) Skorpion lubi dotykać tematów Cienia, mogliśmy więc tego sporo doświadczyć już w mijającym miesiącu, kiedy Słońce było w tym znaku, a szczególnie w okresie retrogradacji Merkurego również tamże… teraz pałeczkę przejmuje Mars, więc mniej temat będzie dotyczył naszej tożsamości i głębokich intelektualnych analiz, a bardziej tego w jaki sposób działamy w świecie i osiągamy nasze cele, jak wyrażamy złość, zdamy o nasze granice, oraz czy zdarza nam się przekraczać granice innych i manipulować by osiągnąć cele. Czas Marsa w Skorpionie to również dobry moment na to by wglądy ostatniego miesiąca przekuć na działania, pójść na tematyczne warsztaty, zapisać się na terapię, czy na sesję uzdrawiania naszych traum, a także by odważnie skonfrontować się z tym co dotąd nas zatrzymywało, spotkać z lękami, bólem, zazdrością, potrzebą kontroli itp. Dobry okres też na pracę uzdrowicielską i terapeutyczną z innymi. Czas sprzyja również poruszaniu tematów tabu, wydobywanie na wierzch wątków związanych z seksem, śmiercią, chorobą, wiedzą tajemną i innymi "nieczystymi" wątkami. Rozkwitać mogą teorie spiskowe, dlatego warto byśmy pamiętali, że Cień który widzimy w świecie jest odbiciem Cienia w nas, informacją o tym czego w sobie nie akceptujemy i zamiast wdawać się w walkę z mrokami na zewnątrz, ukochali mroki wewnątrz nas :) Odkrywając swój cień i przeżywając związane z nim emocje docieramy do źródeł własnej mocy, która tak długo jak oskarżamy innych o to, że jest źle, pozostaje ukryta. Kontaktując się ze swoją mocą, a także z własną energią seksualną, która jest z tą mocą ściśle powiązana i może stanowić teraz szczególną siłę napędową do działania, możemy dokonać wielkich rzeczy! Udanej podróży przez krainę Skorpiona Wam życzę!

niedziela, 10 listopada 2019

Pełnia w Byku - 12 listopada 2019



Pełnia w Byku zbiegnie się z momentem kulminacyjnym retrogradacji Merkurego, czyli z jego przejściem przez Słońce dzień wcześniej. W związku z tym będzie to czas poszerzania perspektywy, rewizji dotychczasowych wyobrażeń o sobie, oraz integrowania dotychczasowych wglądów. Słońce i Merkury w Skorpionie, którego rolą jest odkrywanie tego co ukryte, odrzucane i wymagające uzdrowienia zyskają przeciwwagę w postaci Księżyca w Byku, który wzmacnia naszą potrzebę bezpieczeństwa, stałości, oparcia w wyznawanych wartościach i jak co pełnię uaktywnione w ten sposób jakości wejdą w silniejszą polaryzację, pokazując nam co w tych tematach mamy do zrobienia, zobaczenia i objęcia :)

Pełnia Księżyca w znaku Byka to idealny czas na wszystko to co łączy się z przyjemnością, cielesnością i seksualnością. Byk i Skorpion (w którym przebywa Słońce) to znaki, które uczą nas w pełni odczuwać przyjemności cielesne i odkrywać transformującą energię seksualną, która jest źródłem nie tylko przyjemności, ale też mocy. Pułapką tych dwóch znaków jest branie tego wszystkiego dla siebie, przyciąganie za pomocą energii i działań więcej niż naprawdę potrzebujemy, co w efekcie powoduje rosnące poczucie zagrożenia przed światem, który wydaje się, że chce nam zabrać do co zgromadziliśmy. Istotą obfitości jest zaufanie, że Wszechświat o nas zadba, że wszystkiego nam wystarczy i że możemy się rozluźnić w przyjmowaniu tego co dostajemy, zamiast próbować kontrolować to co i kiedy dostajemy ;) Miarą tego zaufania jest łatwość z jaką przychodzi nam dzielenie się z innymi, to na ile pragniemy dawać bez gwarancji otrzymania czegokolwiek w zamian. Aktywny znak Skorpiona, a zwłaszcza retrogradujący Merkury pomoże nam odsłonić te wszystkie sytuacje, w których staramy się kontrolować to co dostajemy, to co robią dla nas inni, a nawet manipulować tym lub też sabotować to w wyniku naszych lęków i przekonania o braku (więcej o tych tematach piszę tutaj).Tematem może być również to gdzie są granice pomiędzy „moje” a „nasze”, jaki mamy stosunek do długów, zależności finansowych, wspólnot majątkowych i jaki to ma wpływ na nasze życie. Długi - w bardzo szerokim rozumieniu - są cieniem obfitości, zablokowanym przepływem energii. To dotyczy również tego co nazywamy długami karmicznymi, tematami rodzinnymi, czy pokoleniowymi. Jeśli czujesz, że jest coś na rzeczy u Ciebie w tych tematach, to nadchodzący czas jest dobrym momentem na wyrównywanie tego co długo czekało na wyrównanie, odblokowywanie poprzez uznanie tego co długo było negowane, uszanowanie tego co otrzymaliśmy kiedyś bez wyrównania i puszczenie tych, którzy coś nam są „winni” po to by samemu się uwolnić - w ten sposób otworzenie przepływu energii obfitości tam gdzie ona utknęła na najgłębszych poziomach. To również jest dobry czas na pracę z tematem obfitości na mniej „głębinowych” poziomach, zaczynając od podstaw. Więcej o tym jak to robić i od czego zacząć pisałam z własnego doświadczenia w tym tekście.

Zderzenie znaków Byka i Skorpiona jest trochę jak zderzenie wyobrażeń takich jak piekło i raj ;) Z jednej strony dotykamy mroku i tematów tabu, z drugiej odkrywamy drogi do naszego ziemskiego raju. A ta pełnia przypomina nam, że to nasze ciało jest bramą do raju. :) Sprawiajmy więc sobie przyjemności zmysłowe, karmy ciała i pielęgnujmy je, nasycajmy się smakami, dotykiem, muzyką. Zmysłowa kąpiel, masowanie swojego ciała samemu lub z parterem, cieszenie się własną seksualnością – to wszystko możemy sobie dać w dniu pełni jako przedsmak przyjemności i obfitości, która jest przed nami. Żeby brać od świata całymi garściami musimy otworzyć się na przyjmowanie, dlatego daj sobie w tym czasie to czego pragniesz, nawet jeżeli możesz to zrobić tylko symbolicznie. Pragniesz miłości? Daj sobie samej tyle miłości ile zdołasz! Pragniesz dobrobytu materialnego? Nakarm się tym co uważasz za najlepsze lub kup sobie piękny drobiazg ucieleśniający Twoją intencję.

Zapraszając i otwierając się na obfitość, radość i przyjemność wizualizujmy jak tryska z nas fontanna obfitości, która nasyca nas, a także wszystkich wokół. Stańmy się obfitością! :)


Dobrego czasu celebracji wewnętrznej i zewnętrznej obfitości Wam życzę! :)


Powiązane teksty i tematy:

  • O retrogradacji Merkurego - klik
  • 5 kroków do by Moonset ;) - klik
  • O tym czym jest dawanie i przyjmowanie i kiedy zamieniają się one w nadużycie - klik

Już można zamawiać Osobiste Astrokalendarze na 2020! :)

Wszystko co potrzebujesz wiedzieć o tym czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.

Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie do-pełnienia pełni, czyli o 14:34 we wtorek. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

poniedziałek, 28 października 2019

Retrogradacja Merkurego w Skorpionie: 31 października - 20 listopada 2019


Za nami pierwszy tydzień miesiąca pod znakiem Skorpiona oraz szczególny jego moment jakim był nów w Skorpionie, wydawało by się więc, że w eksplorowaniu głębin naszej podświadomości, wypartych emocji czy mrocznych stron naszej świetlistej osobowości już mamy za „obcykane” ;) Otóż… nic bardziej mylnego ;) Przed nami bowiem wyższy level skorpioniej podróży, czyli retrogradacja Merkurego w tym znaku. Idziemy więc jeszcze głębiej i bardziej w przeszłość. To co odsłoniło się nam w ostatnim tygodniu, zwłaszcza w czasie nowiu teraz będziemy pogłębiać, odkrywać drugie i trzecie dno, uzdrawiać u samego korzenia, który tonie w mrokach przeszłości. Retrogradujacy Merkury często przynosi głębsze zrozumienie tego co ostatnio nam się przytrafiało, oraz przewartościowanie naszych przekonań i pomysłów, a w Skorpionie mamy do wyboru między bardzo uczciwą autorefleksją, a wpakowywaniem się w kolejne konflikty podszyte walką o władzę i manipulacjami dostarczającymi nam kolejnego materiału do autorefleksji ;) I całe szczęście, bo to czas kiedy nasze destrukcyjne przekonania i wzorce interakcji mogą wreszcie odejść – zobaczone i przyjęte z głębokim zrozumieniem i miłością.

Nadchodząca retrogradacja to dobry czas na sięgnięcie po to co ukryte za kotarą zjawisk, analizowanie głębokich przyczyn tego co się dzieje i dogłębną autoanalizę. Poświęcając teraz uwagę przeszłości, możesz zrozumieć głębokie przyczyny swoich błędów i trudności w realizacji swoich celów. Czas teraz sprzyja temu by nazwać to co do tej pory było nienazywane i zamiatane pod dywan. Jednocześnie łatwo wpaść w pułapkę podejrzliwości wobec innych i szukania w nich winy za swoje porażki. To co możesz zrobić najlepszego z tym czasem to bardzo pogłębić świadomość siebie, swojego cienia, tematów związanych z seksualnością, potrzebą „posiadania” partnera lub władzy w relacjach, zazdrością i innymi niechętnie ujawnianymi uczuciami. Słowem dobry moment na terapię, pracę nad sobą, uzdrawianie bolesnych historii z przeszłości.

Merkury retrogradujący w Skorpionie sprzyja również poruszaniu wszelkich tematów tabu, zwłaszcza tych związanych z sytuacjami z przeszłości. Mogą to być tematy związane z seksualnością, to co obarczone wstydem, lękiem, odrzuceniem i co zatrzymuje nas w cieszeniu się swoją seksualnością w pełni (oraz przed zgodą na to by inni się nią cieszyli ;) ). Innym wątkiem tabu, który teraz może chcieć sobie zrobić miejsce są choroby psychiczne, kryzysy emocjonalne i tożsamościowe, myśli samobójcze etc. Ważną nauką płynącą od Skorpiona jest to, że to co kitrane pod powierzchnią zawsze staje się destrukcyjne i że bardzo ważne jest by znaleźć kogoś z kim możemy porozmawiać nawet o tym co najtrudniejsze i przejść przez gorsze momenty. Skorpion też uczy nas jak z kryzysów czerpać siłę i jak używać ich jako okazji do wewnętrznej transformacji. Teraz przy retrogradacji może być tak, że nie tyle będą nas nawiedzać nowe wyzwania, a raczej mogą wracać do nas te stare (choć czasem w innym przebraniu), coś może domagać się domknięcia, wyrażenia, przeżycia do końca, ujawnienia czy głębszego zrozumienia, zanim będziemy mogli pójść dalej.

Poza wspomniana już wyżej seksualnością, trudnymi emocjami, czy wewnętrzną dynamiką kat-ofiara (zazwyczaj manifestującą się również w świecie zewnętrznym) mogą wypłynąć na wierzch trudne i skrywane historie rodzinne, traumy, których staramy się nie pamiętać i nie przyznawać się do nich, oraz wszystko to co w naszej przeszłości bolesne i transformujące jednocześnie. Mogą to być też obciążenia wynikające z historii naszych przodków, a nawet osób niespokrewnionych których los jakoś z nami zarezonował.

Ważnym tematem tabu są również pieniądze, zwłaszcza te wspólne, jak w małżeństwie, czy też nie do końca własne, jak kredyty, długi, zobowiązania. Czas sprzyja też przemyśleniu na nowo swoich strategii finansowych, renegocjowaniu umów z bankami (ale nie podpisywaniu nowych!), szukaniu rozwiązań w sprawach posiadanych długów i innych zobowiązań.

Warto jednak pamiętać, że to jest czas na analizę i planowanie, a nie na nowe ruchy w sprawie pieniędzy. Jeżeli więc dobrze wykorzystamy ten czas to uda nam się „uzdrowić” tą sferę, ale efekty pewnie będą widoczne dopiero w późniejszym czasie.

Czas retrogradacji Merkurego w Skorpionie to okres kiedy nasz umysł nurkuje głęboko i eksploruje podziemne krainy. Z perspektywy zewnętrznej może więc wydawać się nieco nieobecny ;) Dobrze podążać za tym nurtem zamiast mu się opierać, zagłębiać się w siebie, czytać pomagające lepiej zrozumieć ważne dla nas tematy książki, rozmawiać z mądrymi ludźmi, pisać autorefleksyjne teksty, czy sięgać do różnych uzdrowicielskich praktyk. To również dobry czas na to by odkrywać własną uzdrowicielską moc i by wspierać innych, którzy tego potrzebują – i o to poproszą. Podkreślam to, bo Skorpion to również znak uczący czym jest przemoc ukryta pod płaszczykiem „pomagania” i na to również warto być w tym czasie wyczulonym ;) Bądźmy dla siebie i dla innych przestrzenią uzdrowienia, przestrzenią przyjmującą z miłością wszystko to co się w tym czasie z ciemności wyłania bez silenia się na zmienienie czegokolwiek. Trochę więcej o tym jak obejmować Cień napisałam w tym tekście, który na ten czas serdecznie polecam :)


Uwaga! Oto klasyczne rady dotyczące Merkurego w retrogradacji, które szczególnie warto wdrażać w tym czasie: nie podejmować ważniejszych decyzji, nie podpisywać umów, nie robić poważniejszych zakupów, zrobić natomiast kopie zapasowe na komputerze i zabezpieczyć się przed ewentualnymi awariami, wychodzić z wyprzedzeniem na ważne spotkania i sprawdzać przedtem czy aby wszystko mamy ze sobą ;) Jeżeli już coś musimy podpisać, to najpierw trzy razy przeczytajmy i nic nie zostawiajmy w niedopowiedzeniu, czy "na gębę". W tym czasie generalnie lepiej może nam służyć komunikowanie swoich myśli za pośrednictwem pisma, co pozwoli uniknąć nieporozumień, a także może sprzyjać wszelkiej maści pisarzom :). Posiadacze Osobistego Astrokalendarza na ten rok mogą sprawdzić jakie sfery życia (domy) aktywizuje retrogradujący Merkury, czyli gdzie potrzebne będą poprawki i szczególna uważność.

poniedziałek, 21 października 2019

Nów w Skorpionie - 28 października 2019




Nów w Skorpionie, znaku Cienia, wydaje się być najciemniejszym ze wszystkich nowiów. Melancholia jesienna już jest w pełni, jesteśmy tuż przed świętem zmarłych i jesteśmy w tym czasie szczególnie wyczuleni na temat przemijania i żegnania się z tym co odchodzi. Skorpion wyczula nas również na sprawy związane z przemocą, manipulacją, tabu, przypomina nam o naszych lękach i o tym czego sami w sobie nie chcemy zazwyczaj zobaczyć. To jest więc czas niełatwy, ale niezwykle ważny. Tak jak drzewa pozbywamy się teraz osłon z liści, po to by zobaczyć nagą prawdę. Tak jak one zrzucamy to co stare i przygotowujemy się na czas regeneracji. Nów w Skorpionie to właśnie czas kiedy możemy doświadczyć głębokiej odnowy i wewnętrznego odrodzenia, ale tylko jeżeli z odwagą zanurzymy się w to co w nas najmroczniejsze i stawimy czoła naszym lękom. To czego się najbardziej boimy to wskazówka o tym gdzie leży największy skarb naszej duszy. Lęki są strażnikami broniącymi wejścia do jaskini ze skarbem. Do środka możemy wejść tylko puszczając się naszych pasów bezpieczeństwa, przestając kontrolować rzeczywistość i innych, zgadzając się na to by to co ma odejść odeszło. Odrodzenie w mrokach skorpioniego nowiu to czas powrotu do najgłębszego źródła mocy, tego które poznajemy w chwilach próby i które pozwoli nam przetrwać całą zimę :)

W tym roku spotkaniu z mrokami i Cieniem mogą towarzyszyć dodatkowe fajerwerki, ponieważ naprzeciwko Księżyca w objęciach ze Słońcem w Skorpionie ustawi się Uran, planeta wolności, buntów i szalonych zmian. Może być tak, że naszemu skupieniu na wnętrzu, schodzeniu do wewnętrznej jaskini ktoś czy coś będzie przeszkadzać, o obudzi nasz silny sprzeciw i bunt. Ważnym tematem będzie więc temat naszego wolnego wyboru i tego w jaki sposób z niego korzystamy, oraz wnoszenia świadomości w obszary naszych gwałtownych reakcje wypływjących z dawnych lęków, czy bolesnych historii.

W czasie tego nowiu wiele tajemnic i ukrytych praw rządzących naszym życiem może jeszcze wyjść na jaw. Objawienia te mogą nie być przyjemne, ale za to ukażą nam drogę do prawdziwego uzdrowienia. Świadomość tego, że by dojść do światła trzeba się zmierzyć z najciemniejszym mrokiem może nas uratować przed pułapką, jaką byłoby teraz szukanie łatwiejszej drogi dookoła lub na skróty. Innymi słowy jest to czas kiedy coś w nas umiera, po to by zrobić miejsce na to co nadchodzi. Feniks spala się na ołtarzu po to by odrodzić się silniejszy niż kiedykolwiek.

To o czym piszę może się zrealizować na różnych poziomach. Może to być czas intensywnych zmian w naszym życiu, jeżeli konfiguracje na niebie aktywizują nasz urodzeniowy horoskop. Może to być czas napięć i wybuchów emocji w naszym otoczeniu i czy zmian w świecie, szczególnie wszędzie tam gdzie pojawiają się tematy tabu, mroczne sekrety i wątki związane z przemocą, także tą nie wprost. Jeżeli świadomie poprowadzimy uwagę ku temu co chcemy pożegnać będzie to czas idealny na oczyszczenie w naszych relacjach i uzdrowienie zranień. Jeżeli poczujesz, że nadciągają zmiany pamiętaj, że najważniejsza jest teraz głęboka uczciwość wobec samego siebie, wniknięcie w głąb swoich motywacji, intencji i uczuć, to po by je wyrazić i uwzględnić nie czekając aż okoliczności zrobią to za Ciebie. Pułapki, które mogą na nas w tym czasie czyhać to napady zazdrości, pragnienie dominacji i kontroli innych, nie wprost wyrażana agresja i gniew. Jeżeli czujesz, że takie uczucia do Ciebie przychodzą zrób im miejsce i poczuj je, ale wstrzymaj się z działaniem. Zobacz jakie obrazy i myśli pojawiają się gdy jesteś z tymi uczuciami. Możesz odkryć źródło tego co czujesz w przeszłości, która wymaga właśnie teraz uwagi, wybaczenia i uzdrowienia.

Główne wątki jakie mogą teraz się uaktywniać i  którym warto się przyjrzeć to:

         nasze relacje i wszystko to co w nich mroczne, niewyrażone, przemocowe i nie wprost,
         nasza seksualność i wszelkie historie, które mogły nas od niej odciąć,
         nasz stosunek do pieniędzy, problemy z długami i zobowiązaniami wobec innych,
         niewyrażone emocje i wszystko to co sami staramy się przed sobą (i innymi) ukryć,
         potrzeba kontroli siebie i innych jako coś co hamuje nas przed pójściem do przodu
         wszystko to co wiąże się z tematem chorób i śmierci, lęku lub fascynacji nimi, przyciągania chorób i nieszczęścia i wszelkich tendencji autodestruktywnych
         poszukiwaniem swojej wewnętrznej mocy i mocy do uzdrawiania siebie i innych

Nów  jest czasem, który otwiera i inicjuje okres zmian, o ile podejdziemy do niego ze świadomością i otwartością. Jeżeli czujesz, że coś chcesz w swym życiu zmienić to jest najwyższy czas na to by zobaczyć co Cię trzyma i uwolnić swoją moc.

Pięknego Nowiu Feniksa Wam życzę! :)


Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli wymagającej godzinie 04:38 rano w poniedziałek ;) 

Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj


Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!


Zapisy na tej stronie

sobota, 19 października 2019

Pantofelek Kopciuszka



Baśń o Kopciuszku jest bogata w symbolikę i wątki, że można na nią patrzeć z wielu różnych stron i wciąż coś nowego odkrywać :) W poprzednim artykule opisałam jak baśń ta ukazuje odrzucenie czczonych wcześniej kapłanek świętego ognia i boginek domowego ogniska. W opowieści o Kopciuszku możemy odczytywać ślady dawniejszych wierzeń , odrzucenia i powrotu świętej kobiecości  lecz wątki te są opakowane w gęstą powłokę patriarchalnych wartości, sportretowanych w sposób tak jaskrawy, że wielokrotnie przyciągał uwagę feministycznych analityczek. Obie te warstwy są w fascynujący sposób spolaryzowane, dlatego pewnie moja poprzednia analiza może być zadziwiająca dla kogoś kto przywykł do patrzenia na tą baśń jako na dosadne przedstawienie patriarchalnej opresji. Tak mamy tutaj biedne acz piękne dziewczę uratowane przez księcia, a fabułę napędza motyw zazdrości sióstr, skupienia na urodzie i fatałaszkach, oraz rywalizacji o mężczyznę. Nawet uwzględniając głębsze dno ukryte pod tym banałem nie można zapomnieć o tym, że to właśnie ten wątek sprawia, że w patriarchalnej kulturze ta baśń jest tak popularna. Która dziewczyna czująca się pominięta, niedoceniona i z takiego czy innego powodu nieszczęśliwa nie chciałaby przejść magiczną metamorfozę, pójść na najwspanialszy z balów i tam oczarować najprzystojniejszego księcia? Popularność wszystkich programów telewizyjnych opartych na pomyśle metamorfozy (zewnętrznej) tylko to potwierdza. Co więcej w społeczeństwie zawsze jest dużo osób marzących o magicznej odmianie życia, która pozwoli im porzucić znienawidzoną pracę i zamieszkać w wymarzonym pałacu. To marzenie o bezwysiłkowej zmianie przychodzącej z zewnątrz dotyczy obu płci, jednak mężczyźni mogą tu koncentrować swoje nadzieje głównie na czymś w stylu wygranej w lotto, podczas gdy kobietom wciąż pozostało także wspierane przez masową kulturę marzenie, że kiedyś do ich podłego miejsca pracy zawita przystojny i bogaty klient, który oczarowany ich osobą wyrwie je do innego życia. Kopciuszek jest więc opowieścią o marzeniu, które wyzwala od szarej codzienności, choć jednocześnie ukazuje świat w którym kobieta jest zredukowana do swej urody i zależna od mężczyzny, co trudno nazwać prawdziwą wolnością ;) .

W tym tekście skupię się na drugim obok popiołu najważniejszym symbolu w tej baśni; symbolu tak ważnym, że  gdyby ta bajka miała logo, niewątpliwie by się na nim znalazł ;) Czyli na szklanym pantofelku :)


Fabuła się kręci wokół tego przedmiotu, magicznie wyczarowanego, zgubionego w ucieczce, a później pełniącego rolę dowodu na bycie „tą wybraną” i trudnej próby dla kobiet, testu inicjującego w bycie żoną samca alfa :) Szklany pantofelek Kopciuszka, w który tak trudno się wcisnąć,  jest nierealnym wzorcem, do którego kobiety starają się dopasować, oraz jednocześnie wzorcem nierealnego ideału, który poszukują mężczyźni. To od niego zależy los kobiet, nie od nich samych i w niewielkim stopniu od ich cech osobistych. Numer buta jako wyznacznik kobiecej wartości może bawić, tak długo jak nie uświadamiamy sobie, że u modelek takim surowym wyznacznikiem jest liczba centymetrów w biodrach, a u „zwykłych” kobiet nierzadko rozmiar ubrania. Siostry Kopciuszka obcinające sobie palce i pięty by tylko zmieścić się w idealistycznych oczekiwaniach są bardzo bliskie kobietom chorym na anoreksję i bulimię, dokonującym operacji plastycznych, odsysającym sobie tłuszcz, czy obsesyjnie walczącym na siłowni z każdym „nadmiarowym” centymetrem. Kluczem tu jest nie tylko brak akceptacji dla ciała, ale co jeszcze gorsze – brak szacunku dla niego, traktowanie go jak przedmiot, który ma spełnić określone wymagania i który można sobie po prostu odciąć. W baśni zastanawiać by mógł brak perspektywicznego myślenia u samookaleczających się kobiet, których braki w anatomii prędzej czy później będą musiały zostać odkryte przez męża, a może nawet doprowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych. Tak na prawdę jednak doprowadzenie do ślubu z Księciem jest tak ogromną wartością w tym świecie, że nie liczą się ani koszty, ani konsekwencje, wszystkie środki, które prowadzą do celu są dobre. W opowieściach z męskimi bohaterami niełatwo znaleźć cel aż tak bezwzględnie realizowany i nie podlegający żadnej dyskusji.



Książę spotykając Kopciuszka na balu „zapomina” wszystko to co było jej indywidualnymi cechami (twarz, tembr głosu, mimika zdradzająca osobowość), a pozostaje z jedynym śladem, którym  jest na dobrą sprawę rozmiar buta. Konkretniej rozmiar magicznego buta, który sam w sobie jest zjawiskiem nierealnym i tak właściwie to powinien zniknąć razem z resztą magicznego odzienia. Po czym rozpoczyna poszukiwania nie tyle tej konkretnej ukochanej, a po prostu kobiety, która w ten idealny rozmiar umiałaby się wcisnąć. Dodajmy z brutalnym realizmem, że po przetańczonym w szklanych szpilkach balu pewnie sam Kopciuszek miałby trudność by się w ten but zmieścić, a to za sprawą prozaicznego opuchnięcia tudzież ordynarnych odcisków ;)

Symbol szklanego pantofelka zaskakuje nie tylko jako piękna metafora nierealistycznych wzorców, w jakie kobiety usiłują się wciskać, ale też poprzez swoją nietypowość. Dlaczego szklany? Jak już wyżej dyskretnie zasugerowałam, raczej wygodą takie obuwie nie grzeszyło, więc czym? Elegancja, zbytek? To czemu nie złoty, srebrny, wysadzany diamentami? Właściwie to przez pomyłkę :) We wcześniejszych wersjach bajki pantofelek bywał skórzany, jedwabny, złoty... w wersji Perraulta początkowo był z popielicy (zwierzątka, które jak pisałam w poprzednim tekście powiązane było z popiołem), ale przez pomyłkę w druku skórkę zastąpiło szkło. I tak już zostało, szklany pantofelek wyparł w naszej świadomości wszystkie inne i stał się najbardziej znanym atrybutem bohaterki, ważniejszym w powszechnym odbiorze niż tak podkreślany przeze mnie wcześniej popiół i to pomimo – a może właśnie dzięki – swej dziwaczności. Stawiam tezę, że szklany pantofelek przyjął się także dlatego, że coś ważnego do tej baśni dodawał, podkreślał jej nierealność, fantazyjność, a co za tym idzie znakomicie pasował do ery szklanego nomen omen ekranu i jego krainy porywających iluzji.


Szklaność mocno podkreśla również kruchość pantofelka i brak uziemienia (nogi wiszą nad ziemią na czymś przeźroczystym). Kopciuszek w szklanych pantofelkach buja w świecie fantazji, daleko od swej ziemskiej codzienności. Być może ten symbol sugeruje, że mamy tu bardziej do czynienia z obszarem śnienia i marzeń, niż z rzeczywistością, co by tłumaczyło dlaczego Książę nie zapamiętał twarzy kobiety, którą obdarzył uczuciem – czyżby spotkali się we śnie? Kruchość szkła też pokazuje jak nietrwała jest ta wizja, w świecie realnym łatwo tutaj byłoby o wypadek, czy uszkodzenie, w idealnym świecie baśni idealna para sunie przez parkiet lekko niczym mgiełka. Szkło potrafi też zranić, wywołać nieprzyjemny dźwięk, gdy jeden pantofelek otrze się o drugi, zbić się raniąc stopy i potencjalnie jest dość niebezpiecznym narzędziem. Sugeruje to towarzyszące młodej parze niebezpieczeństwo. Bujanie w obłokach podpiera się tu na mocno kruchej podstawie, a to co umożliwia wspólny taniec w każdej chwili może zmienić bajkę w krwisty horror – co pewnie wielu porwanych niegdyś romantycznym uczuciem Kopciuszków potwierdzi.



Na koniec szkło ma jeszcze jedną właściwość – oddziela od siebie dwie przestrzenie w sposób tworzący iluzję, że tego oddzielenia nie ma. Kopciuszek na balu niby jest tą samą kobietą, co przy szorowaniu podłogi... a jednak pomiędzy tymi światami jest bariera, którą nie łatwo będzie obejść. Tańcząca piękna para to  ulotna fantazja, która pryska bajka pryska niczym sama bohaterka pozostawiając po sobie jedynie szklany pantofelek.

Kopciuszek jest też baśnią o porównywaniu się między kobietami (oraz o porównywaniu kobiet przez mężczyzn). Szklany pantofelek jako nieosiągalny ideał skupia jak w soczewce całą dynamikę relacji sióstr i macochy z bohaterką, opartą o pogląd, że nie jest ona dość dobra by doświadczać tego co przeznaczone jest dla nich. Fabuła odwraca sytuację i dowiadujemy się, że to jednak one nie są tak dobre jak Kopciuszek, że to one nie pasują do ideału więc zostają odrzucone, a ona zostaje wywyższona. Na poziomie esencji jednak nic się nie zmieniło, mamy targ próżności, rywalizację o urodę, piękne suknie i mężczyzn. Szklany pantofelek jest jak drzazga wbita między kobiety, symbol nie tylko dążenia do piękna za wszelką cenę, obcinania sobie palców by osiągnąć ideał i przypodobać się mężczyźnie, walki o to by się wyróżnić i wywyższyć nad inne. To również opowieść o tym, że to co poniżone będzie wywyższone, a to co wywyższone będzie poniżone... tak to można ująć biblijnie, jednak znajomość takich mechanizmów nie pozwala nam uwierzyć, że odwrócenie polaryzacji doprowadzi do happy endu... rywalizacja nigdy się nie zakończy a Książę szukający kobiety o wybitnie małej stopie może potem być rozczarowany nieidealnością żywej ukochanej i rzucić się w kolejne poszukiwania ideału. Porównywanie jest zawsze mieczem obosiecznym.


Dwa ważne symbole w bajce o Kopciuszku – popiół i pantofelek ciekawie oddają warstwowość tej opowieści. Popiół jest kluczowy dla tożsamości i wewnętrznej metamorfozy Kopciuszka, ale raczej przez czytelników i interpretatorów pomijany. Pantofelek gra pierwsze skrzypce i wokół niego tworzy się akcja, choć wydaje się być symbolem dość przypadkowym. Nie jest jednak tutaj przypadkiem, gdyż w wielu kulturach wkładanie wybrance bucika na nogę miało znaczenie zbliżone do zaręczyn, można też mówić o symbolice butów i ich zmianie jako zmianie etapu w życiu i zmianie statusu. Nie wgłębiając się już jednak w całą tą bogactwa znaczeń chciałabym zestawić pantofelek i popiół jako symbole dwóch warstw tej baśni. Popiół odnosi się do tego co stare i związane z dawną kulturą przedpatriarchalną. Zanurzanie się w popiele ani na poziomie dosłownym, ani na symbolicznym (żałoba, smutek, śmierć) nie należy do czynności zalecanych kobietom przez patriarchat. W istocie zanurzenie w popiele obniża wartość kobiety jako brudaski czy smutaski. Pantofelek tymczasem jest symbolem nowszej warstwy, opowieści o kobiecym sukcesie w patriarchalnym świecie, o byciu odnalezioną i wybraną przez Księcia, o wspaniałych balach i słodkiej zemście na rywalkach. Te dwie warstwy są od siebie tak odległe, że aż dziw jak pomieściły się w jednej opowieści ;) Pokazuje nam to jak uniwersalną potrzebą jest doświadczenie przemiany i że pod zewnętrznymi metamorfozami mogą się kryć również potrzeby głębokiej wewnętrznej transformacji, a także że wewnętrzna przemiana może się wyrażać również poprzez to co zewnętrzne :)

Jest jeszcze trzeci ważny symbol w tej pięknej baśni, niemal całkiem już zapomniany, a w pierwotnej wersji kluczowy, a jest nim gałązka leszczyny :) Więcej o niej i o ukrytych za nią dawnych warstwach znaczeń piszę w trzeciej już części Trylogii o Kopciuszku, którą znajdziesz tutaj :)

Natomiast pierwszą część o Kopciuszku, jako o zapomnianej kapłance domowego ogniska znajdziesz tutaj :)

Jako bonus jest także nagranie z mojej rozmowy z Anią Rogowską o Kopciuszku, w której rozwijamy wszystkie te wątki i odkrywamy wspólnie nowe perspektywy - znajdziesz je tutaj :)