Uwaga formalna: poniższy opis pochodzi z poniedziałkowego Moonset Newslettera Free - z paroma bonusowymi fragmentami oznaczonymi * i ramkami, które zawierają kompilację fragmentów na temat pełni w danym znaku z ostatnich 10+ lat ;) Prawdopodobnie w przyszłości będę pisać tylko teksty do Newslettera i ich fragmenty umieszczać w czasie tuż przed lunacją na blogu i/lub w socialach. Po prostu kończy mi się wena, by pisać o tym samym dwa osobne teksty, bo w newsletterze i tak coś po pełni napisać trzeba, nawet jeśli przygotowuję osobny artykuł ;) Formuła będzie się jeszcze klarować, ale tak czy inaczej zachęcam do subskrypcji darmowego Moonset Newslettera, gdzie treści publikuję najobficiej i w odróżnieniu od pozostałych kanałów - z pewnym wyprzedzeniem :) Jeszcze obficiej piszę w wersji Premium newslettera, ale podstawowe opisy pełni i nowiów pozostaną dostępne bezpłatnie niezależnie od tego, jaką formułę w końcu otrzymają :) Dziękuję za uwagę! :)

*Pełnia w Skorpionie przywołuje mit o Korze porwanej przez Hadesa, która zastała Persefoną - władczynią Podziemi. Wymagało to zawarcia pewnej formy „paktu” ze swoim porywaczem, którego symbolem jest zjedzenie owocu granatu. Możemy się w tym doszukać syndromu sztokholmskiego, ale też sztuki zawierania pokoju ze swoją traumą - nie da się jej zaprzeczyć, nie da się jej „zwyciężyć”, można natomiast zintegrować mądrość, która z niej wypływa, przyjąć całe doświadczenie jako inicjację z niewinnej Kory w potężną Persefonę - królową życia i śmierci, która potrafi łączyć oba te światy i co wiosnę odradza się do życia.
Pełnia w Skorpionie to czas konfrontujący nas z wypieranymi emocjami oraz z tym, jak radzimy sobie z własną przemijalnością i z nieprzyjemną ideą, że „wszystko ma swój koniec”. Często odpowiedzią na tę nieprzyjemną refleksję jest wzmożona potrzeba kontroli, trzymania się tego, co znamy i pielęgnowanie żalu za tym, czego już nie ma. Pełnia ta wydobywa na powierzchnię to, gdzie nie pogodziliśmy się ze stratą, przemijaniem czy utratą kontroli nad czymś, gdzie wciąż odtwarzamy w głowie trudną historię, jakby to miało nam pomóc odwrócić czas lub „wyrównać rachunki” ze światem. Czas ten daje okazję do tego, by się uwolnić od tych starych historię poprzez świadome odpuszczenie czegoś, co dotąd trzymaliśmy kurczowo, na puszczenie tego, co już nas nie wspiera i na pozwolenie sobie, by przeżyć emocje, których nie dopuszczaliśmy - bo ich odczuwalnie jest przyznaniem się do doświadczenia straty. Przestając walczyć z przemijaniem, paradoksalnie wracamy do życia, a puszczając przeszłość, której nie możemy zmienić, odzyskujemy większą kontrolę nad teraźniejszością. Ta pełnia władana przez silnego Marsa w Baranie zachęca nas też do konfrontacji z tym, co trudne i do przekuwania naszych emocji w odważne działanie - choć warto się najpierw upewnić, że nie kieruje nami chęć zemsty czy ranienia innych.
Równoczesna z pełnią koniunkcja Merkurego z Chironem może podkręcić intensywność tych tematów, szczególnie poprzez raniące słowa, informacje poruszające w nas bolesne miejsca, ale też rozpoznania pozwalające zintegrować przeszłe doświadczenia i wyrazić to, co potrzebuje zostać powiedziane głośno, byśmy mogli odzyskać naszą moc. Pełnia ta jest jednym z ważnych momentów domykających proces uzdrawiania zranień związanych z przemocą, bezradnością wobec niej i innymi wątkami powiązanymi z kończącym się blisko 7-letnim okresem z Chironem w Baranie.
*Ta pełnia jest częścią serii lunacji z istotnym udziałem Chirona - na krótko przed jego pierwszym przejściem do Byka w czerwcu (pisałam o tym więcej w Newsletterze Premium). Oznacza to okres mocnej aktywacji tematów powiązanych z uzdrawianiem zranień dotyczących przemocy z jednej strony i bezradności z drugiej, wątków związanych z relacjami z mężczyznami i „męskością”, z asertywnością, siłą fizyczną, siłą woli, rywalizacyjnością, prawem do tego, by zabierać przestrzeń, chcieć czegoś dla siebie, bronić się przed atakami, akceptacją seksualności i własnych pożądań bez przekraczania granic innych osób, a szerzej też z rodowymi i karmicznymi traumami wojennymi, oraz osobiście doświadczonym PTSD (zespół stresu pourazowego). Być może te tematy otworzyły się dla nas w jakiś zakresie w czasie minionego nowiu, a być może dopiero teraz zobaczymy, co się gromadziło w naszej podświadomości od pewnego czasu, a pełnia przyniesie okazję do uzdrowienia poprzez odsłonięcie tego, co było ukryte i emocjonalne katharsis.
Dopełnienie o 19:23 w piątek.
Owocnej pełni i rozkosznej majówki Wam życzę! :)
P.S. Więcej o tym, co na niebie piszę w cotygodniowym darmowym
Moonset Newsletterze, który wysyłam w nocy z poniedziałku na wtorek. Jest też wersja
Premium (dużo bogatsza w treść), która dodatkowo ma ten bonus, że po wykupieniu subskrypcji otrzymasz ostatni Newsletter Premium gratis :)