poniedziałek, 10 października 2022

Księżyc w znakach zodiaku - przewodnik po naszej emocjonalności

psychologia księżyc w znakach zodiaku astropsychologia

 

Tekst ten napisałam wiedziona misją ;) Ostatni czas i towarzyszące mu zmiany czy kryzysy jest niezwykle wymagający emocjonalnie, łatwo o przeciążenie, o odcięcie się od siebie. Jednym z najważniejszych tematów, które są ze mną przez ostatnie lata to z jednej strony zagadnienie nadużywania siebie (typowe w kulturze je promującej), a z drugiej regulacji emocjonalnej, czyli jak wychodzić ze stanu napięcia czy zamrożenia, po trudniejszych doświadczeniach czy wymagającym dniu. Oba te tematy są ściśle połączone i jednocześnie bardzo powiązane z tym co w astrologii reprezentuje Księżyc. Im głębiej zaś wchodziłam w te zagadnienia tym wyraźniej widziałam, że pozycja Księżyca w naszym horoskopie urodzeniowym (kosmogramie) jest kluczowa zarówno rozpoznawaniu kiedy się nadużywamy, jak i czego potrzebujemy by się samoregulować. Jest to wiedza tak przydatna w życiu, w nawigowaniu zarówno przez naszą codzienność, jak i przez kryzysy, a także w terapii i pracy z ludźmi. Pozycja Księżyca między innymi mówi nam o tym czego potrzebujemy by czuć się bezpiecznie i niezwykle ważne jest rozpoznanie, że nie ma na to jednej recepty dla wszystkich, a co więcej - nasze potrzeby i odczuwanie bezpieczeństwa mogą się skrajnie od siebie różnić (podobnie jak w przypadku Wenus i koncepcji okazywania miłości - co opisałam w tym niezwykle popularnym tekście ;) ). 

Poniżej opisuję każdy znak Księżyca pod kątem tego w jaki sposób doświadcza emocji i czego potrzebuje by czuć się bezpiecznie. Korzystam w tym opisie z badań, które przeprowadziłam wśród ponad 800 subskrybentów Moonset Newslettera (ogromnie dziękuję!! 💖). Badanie to pozwoliło mi jednak na wyciągniecie dużo bardziej pogłębionych wniosków dotyczących tego jak radzimy sobie z doświadczanymi emocjami i stanowiło punkt wyjścia do czegoś co początkowo nazwałam "paradoksalną teorią Księżyca", a co po zintegrowaniu z wiedzą o czterech stanach regulacji (w oparciu o teorię poliwagalną Porgesa) pozwoliło mi zbudować koncepcję opisującą jak Księżyc może działać w określonym znaku w określony sposób, a jednocześnie w stanie emocjonalnego odcięcia (zamrożenia, aktywacji traumy itp.) wręcz przeciwnie. Wyjaśnia to dlaczego czasem możemy czuć, że w silnych emocjach lub w trudnym okresie życia zachowujemy się jak własne przeciwieństwo i nie mamy dostępu do tego co zazwyczaj stanowi naszą siłę. O tym szeroko opowiadałam na webinarze "Psychologia Księżyca" (dostęp do nagrań tylko na specjalne zamówienie via e-mail).

Poniższy opis Księżyca w każdym z dwunastu znaków zodiaku jest więc tylko wprowadzeniem do tematu i odpowiedzią na te pytania, które są podstawą rozpoznawania swojej księżycowej strony. 

Jak sprawdzić w jakim znaku był mój Księżyc w dniu urodzin?

Jest wiele narządzi online, tutaj polecę dwa - kalkulator ze strony ProAstro.pl, gdzie znajdziesz też szersze instrukcje, a także świetną stronę astro.com, gdzie poza obliczeniami możesz znaleźć wiele opisów, które pozwolą Ci rozwinąć swą astrologiczną wiedzę (wymagane jest założenie konta, strona po angielsku i w paru innych językach, ale bez polskiego). Na obu stronach wpisujesz swoją datę i miejsce urodzenia, a najlepiej też godzinę - a potem po uzyskaniu kosmogramu (koła ukazującego pozycję planet w momencie Twojego urodzenia) patrzysz do tabelki poniżej/obok, znajdujesz pozycję "Moon" i odczytujesz znak (po angielsku, co łatwo przetłumaczyć). Jak nie znasz godziny to możesz wpisać 12 w południe, choć najlepiej będzie jak obliczysz horoskop na godzinę 00:00 i na 23:59 i zobaczysz czy w obu Księżyc jest w tym samym znaku. Księżyc zmienia znak co 2-3 dni, więc dość często, ale w większości przypadków jeśli znasz chociaż przybliżoną porę dnia to zdołasz go ustalić. Jeśli wychodzą Ci dwa różne znaki Księżyca to wtedy zaleca się przeczytanie obu opisów - może Ci to coś rozjaśnić :) Jeszcze dwie uwagi dotyczące podlinkowanych stron. Na ProAstro jeśli miejsce urodzenia to Warszawa to trzeba wpisać Warsaw. Na astro.com natomiast by zobaczyć kosmogram trzeba rozwinąć na górnym pasku "Horoscopes" i wybrać "Chart Drawing, Ascendent". I to już wszystko! :) 

Ważne 1! Jeśli kiedyś ktoś Ci powiedział, gdzie jest Twój Księżyc, albo sprawdzałaś/eś i wydaje Ci się że wiesz, to polecam na wszelki wypadek sprawdzić to jeszcze raz. W badaniu wyszło, że często występowały tu pomyłki ;)

Ważne 2! Księżyc to tylko jeden z elementów horoskopu urodzeniowego, a na dodatek pozostałe wpływają na niego modyfikując jego ekspresję. Dodatkowo wpływ mają nasze własne doświadczenia, zwłaszcza to na ile nasza księżycowa strona była akceptowana przez otoczenie w dzieciństwie i jak nauczyliśmy się ją postrzegać i wyrażać - lub tez przeciwnie tłumić. Dlatego poniższy opis jest przede wszystkim punktem wyjścia do własnych obserwacji i odkryć. Więcej o tym będę mówić na webinarze poświęconym symbolice i psychologii Księżyca, gdzie dołączone będą opisy każdego Księżyca w różnych stanach psychicznych (w trybie walki/ucieczki, w trybie zamrożenia i odcięcia etc) i gdzie wejdę głębiej w to co się z nami dzieje, gdy odcinamy się od naszego Księżyca, oraz jak możemy się regulować i jak czerpać z jego unikalnych darów. 

W końcu przechodzimy do opisu :)

Co więc Księżyc w znaku mówi o tym jak doświadczamy emocji i czego potrzebujemy by czuć się bezpiecznie?


Księżyc w Baranie:


  • Doświadcza emocji impulsywnie i często gwałtownie – reaguje szybko i zazwyczaj równie szybko mu przechodzi. Silnych emocji z wczoraj dziś więc już może nie pamiętać ;) Badanie potwierdziło częstsze pojawianie się „totalnych” reakcji emocjonalnych, poczucia bycia zalewanym przez smutek czy lęk, ale też krótkotrwałość emocji. Wyraźnie częściej też osoby z Księżycem w Baranie przyznawały się drażliwości, gdy jest im trudno. Działanie i sport są dobrym sposobem na rozładowanie emocji i poczucie się lepiej.
  • By czuć się komfortowo potrzebuje swobody działania, ruchu, by się działo i by nikt go nie hamował.
  • Bezpieczna przestrzeń to taka, w której może swobodnie rozładowywać napięcia, w której nie musi się powstrzymywać ze swoimi reakcjami i emocjami, w której jego impulsywność jest przyjęta. To może być siłownia, albo jeszcze lepiej boisko, park trampolin, czy inne miejsce gdzie można się wyżyć. W domu to może być coś na kształt amerykańskiego basement (piwnicy), gdzie są często siłownie, stoły bilardowe, przestrzeń do zabaw i imprez – tak naprawdę nie chodzi jednak o wyposażenie, a sam fakt, że to miejsce gdzie mogę sobie pozwolić wypuścić na zewnątrz moją dziką i nieuczesaną stronę ;) Psychologiczną bazą bezpieczeństwa jest bowiem to, że mogę robić to co chcę! :)

Księżyc w Byku:


  • Doświadcza emocji początkowo łagodnie, ale z czasem się one nawarstwiają i nierozładowane zaczynają coraz mocniej wpływać na funkcjonowanie. Przeżywa wydarzenia często z opóźnieniem, ale jak już zacznie, to nie przechodzi mu szybko. Badanie pokazuje stosunkowo duże ryzyko wypierania emocji, częste mniej intensywne formy ich doświadczania, a także to, że w porównaniu z innymi znakami rzadziej doświadcza drażliwości w trudnych momentach.
  • By czuć się bezpiecznie i komfortowo potrzebuje stabilności finansowej i świętego spokoju. Dodatkowo ważne są: słodkie lenistwo, przyjemności zmysłowe, posiadanie ładnych i trwałych rzeczy, stabilność w relacjach i ogólnej sytuacji życiowej.
  • Bezpieczna przestrzeń to przestrzeń "własna", czyli taka, w której panuje nad tym co się dzieje, nic nie zaskakuje, nie zmienia się zbyt szybko, w której wszystko jest znane i przewidywalne. Ważna jest też estetyka i poczucie  luksusu (nawet jeśli nie postrzeganego jako luksus, a jako "absolutne minimum komfortu" ;) ), ale jeszcze bardziej fakt posiadania czegoś na własność.


Księżyc w Bliźniętach: 


  • Emocje stanowią punkt wyjścia do ciągu myśli, które mogą kreować całe złożone opowieści o sobie i świecie, nakręcać poczucie dramatu i prowadzić do intensywnej ekspresji, ale często w oderwaniu od pierwotnej przyczyny emocji ;) Z drugiej strony czasem wystarczy zmiana ukierunkowania uwagi, nowy temat do rozmyślań lub spotkanie kogoś i emocje zostają „zapomniane”. Zazwyczaj więc mimo sporej intensywności nie trwają one zbyt długo, choć wiele tu zależy od procesów intelektualnych. Problem w tym, że przez tą dynamikę często trudno złapać o jakich potrzebach informuje dana emocja, a ciągi myśli mogą wracać do destrukcyjnych i mało elastycznych auto-narracji nie koniecznie związanych z tym co się faktycznie dzieje. Badanie nieznacznie wskazuje na to, że radość stosunkowo często (w porównaniu z innymi znakami) doświadczana jest intensywnie, ale zakończona emocjonalnym zjazdem. Mocne połączenie między emocjami a umysłem można jednak wykorzystać też konstruktywnie do obserwacji emocjonalnego doświadczenia, zatrzymując natłok myśli i kierując uwagę na impuls od którego się zaczęło lub na to czego teraz doświadczam w duchu mindfulness. Tym co pomaga jest również poczucie humoru :)
  • By czuć się komfortowo potrzebuje mieć możliwość przemieszczania się, poznawania nowych ludzi, rozmów, zmian otoczenia i kontekstu, poczucia bycia dobrze poinformowanym i na bieżąco (możliwe, że często doświadcza FOMO ;) ). Źle się czuje gdy jest zastój, nuda, gdy brak nowych bodźców intelektualnych.
  • Bezpieczną przestrzenią może być na przykład kawiarnia na mieście, ulubiona miejscówka do spotkań, a jak dom to raczej otwarty na gości, w którym wiele się dzieje :) Czasem dobrze robi też otoczenie się książkami, czy czasopismami i miejsca, gdzie jest obfity dostęp do informacji. 

Księżyc w Raku:


  • Duża wrażliwość, ale też ostrożność w okazywaniu swoich emocji. Wyczulenie na wszystko co zwiastuje niebezpieczeństwo, czy dyskomfort emocjonalny. Chłonięcie emocji z otoczenia i uważność na to co delikatne i wymaga zadbania. Badanie wskazuje na stosunkowo dużą świadomość emocji i sprawniejsze ich rozpoznawanie, zwłaszcza w przypadku lęku.
  • By czuć się bezpiecznie potrzebuje spokojnej przystani: rodziny, domu i spokoju w tych sferach, a także poczucia bycia zaopiekowanym, ciepła, bliskości najbliższych i poczucia że są oni bezpieczni. Dobrze robi też odcięcie od nadmiaru bodźców, czas na regulację po spotkaniach ze światem. 
  • Bezpieczna przestrzeń to najczęściej własny dom, czasem zamknięty pokój, łóżko, kanapa pod kocykiem – byle było przytulnie, cicho i bez niepożądanych osób i bodźców ;) Taką przestrzenią może też być ulubione miejsce w naturze, pod „swoim” drzewem, nad wodą, gdzieś gdzie nie ma ludzi i jest spokojnie. Bezpieczną bazą są też miejsca z przeszłości, które dobrze nam się kojarzą - wracanie tam, chociażby w wyobraźni jest jak "wracanie do siebie".

Księżyc w Lwie: 


  • Przeżywa emocje w sposób bardzo ekspresyjny i ognisty, te trudne zazwyczaj szybko rozładowuje i nie trzyma urazy, zaś swoją radością czy entuzjazmem potrafi zarażać wszystkich wokół. Emocje może również wyrażać poprzez sztukę, w szczególności poprzez teatr i nieco teatralne sceny :) Badanie delikatnie wskazuje na częstsze doświadczanie radości "z byle powodu".
  • By czuć się komfortowo potrzebuje możliwości swobodnej ekspresji, uwagi i akceptacji otoczenia, poczucia bycia docenionym i możliwości spontanicznej zabawy. Czasem, by uniknąć braku docenienia, wycofuje się lub udaje, że wcale go nie chce, co jednak nie zwiększa poczucia bezpieczeństwa, a powoduje przygaśnięcie. Dobrze mu robi gdy ma możliwość zachowywać się „dziecięco”, ekspresywnie wyrażać swoje emocje, tańczyć, bawić się, odgrywać scenki etc.
  • Bezpieczna przestrzeń jest jak plac zabaw, sala do tańca, park rozrywki, czy inne miejsce gdzie można pozwolić sobie na nieskrępowaną zabawę. Dobrze robią jasne kolory, słońce, plaża, atmosfera wakacji :)

Księżyc w Pannie:


  • Emocje przeżywa oszczędnie i powściągliwie, stara się wybrać na nie stosowny czas i miejsce, ma również tendencję do ciągłego analizowania emocji zamiast ich przeżywania. Badanie potwierdziło częstsze niż u innych doświadczanie emocji w sposób umiarkowany, pod kontrolą – także radości gdzie dominuje poczucie pogody ducha bez większych wzlotów i upadków.  Sposobem na rozładowanie trudnych emocji jest zaangażowanie w pracę, ale jeżeli świadomie nie stworzymy miejsca na przeżywanie, to może pojawić się tendencja do uciekania w pracoholizm, a także do somatyzacji emocji. Emocje mogą się wyrażać poprzez symptomy fizyczne, dlatego warto im poświęcać uwagę i sprawdzać jaką informację od ciała może dla nas wnosić dany symptom.
  • By czuć się bezpiecznie i komfortowo potrzebuje poczucia, że rzeczywistość wokoło jest dobrze zorganizowana, uporządkowana i zrozumiała, a także bycia zaangażowanym w jakieś konkretne działania, poczucia bycia sprawczym, zajętym i potrzebnym innym.
  • Bezpieczna przestrzeń jest uporządkowana i często minimalistyczna, ważna jest estetyka, ale bez przeładowania przedmiotami. Czasem też bezpieczną przestrzenią staje się miejsce do pracy, z jego prostą funkcjonalnością – ważne by było to miejsce ułatwiające się skupić. Dobrą bezpieczną przestrzenią może być też ogród i praca w nim, a także miejsca gdzie przebywają zwierzęta.

Księżyc w Wadze:


  • Z jednej strony należy do tych co nie lubią intensywnych emocji, wolą harmonię nawet kosztem ustępstw, a badanie też potwierdziło, że skłania się ku umiarkowanym reakcjom emocjonalnym. Z drugiej jednak strony jest to jeden z najbardziej nastawionych na relację Księżyców, co powoduje, że kłótnie, poczucie odrzucenia, czy inne trudności relacyjne przeżywają intensywnie, co może być jeszcze wzmocnione niechęcią do mówienia o emocjach wprost i usiłowaniem utrzymania pozorów spokoju zamiast otwartej konfrontacji. Słowem kluczem do opisu emocjonalności jest tu ambiwalencja: dążenie do kogoś może łatwo przerodzić się odpychanie, przyjazność w obrazę, ustępliwość w kłótliwość, harmonijność w rozchwianie – im silniejsze emocje tym bardziej sprzeczności mogą się mieszać. Wydaje się jednak, że o ile w sytuacjach relacyjnych może się dziać sporo, to smutek (doświadczenie raczej w samotności) jest trudniej dostępny – w badaniu osoby z Księżycem w Wadze najrzadziej ze wszystkich doświadczały poczucia bycia zalewanym przezeń, natomiast często doświadczały go pośrednio jako senności, zniechęcenia czy poczucia bezsensu. Może mieć to coś wspólnego z tym, że „zalewający smutek” jest bardzo daleko od upragnionej przez Wagi równowagi ducha ;)
  • By czuć się komfortowo kluczowe są harmonijne relacje międzyludzkie, w tym ważny jest związek partnerski. Poczucie bezpieczeństwa zaburzają konflikty, nieuprzejme i nietaktowne zachowanie innych. Ważne jest też to by mieć do kogo otworzyć usta, samotność zazwyczaj jest dołująca. Harmonijne otoczenie, piękno i muzyka pomagają lepiej się poczuć. Pomaga też rozmowa z kimś choćby przez telefon, spotkanie z ludźmi, a także flirt :) 
  • Bezpieczna przestrzeń – miejsce karmiące potrzeby estetyczne, eleganckie, z miłymi ludźmi, także miejsca związane z kulturą i gdzie można z kimś interesującym porozmawiać. Oraz – wszędzie byle z ukochanym/ukochaną ;)


Księżyc w Skorpionie:


  • Emocje przeżywa bardzo głęboko i intensywnie, ale zazwyczaj woli je ukrywać przed światem. Silne przeżywanie emocji może prowadzić do stanów ekstremalnych, np. do transowego szlochu. Według badania wyjątkiem w tym jest lęk, który częściej był opisywany jako „pod kontrolą” niż jako zalewający, choć pozostaje pytanie co to oznacza. Możliwa tendencja do zamartwiania się i wymyślania potencjalnych zagrożeń, a także do ciągłego wracania do dawnych emocji i rozgrzebywania ran. Emocje mogą być też impulsem do działania i być źródłem wewnętrznej siły.
  • Poczucie bezpieczeństwa paradoksalnie łączy się z sytuacjami pozornie mało bezpiecznymi: gdy się dzieje, intensywne emocje latają w powietrzu, a z ludzi wychodzą ich ciemne strony. Emocjonalne bezpieczeństwo łączy się również z poczuciem bycia innym nieobojętnym, ze wzbudzaniem silnych emocji, ale jednocześnie z chronieniem tego co dla mnie intymne i z poczuciem panowania nad sytuacją. Last but not least – zaskakująco dużo poczucia bezpieczeństwa może przynosić kontakt z przemijaniem i z tym co o nim przypomina.
  • Bezpieczna przestrzeń… tutaj też bywa zaskakująco :) Może to być sypialnia jeśli to co się w niej dzieje spełnia potrzebę intensywności doznań i głębokiego połączenia z partnerem. Osoby z tym Księżycem zaskakująco dobrze mogą się też czuć w starych domach, miejscach z niepokojącą historią, nawet na cmentarzach… W mieszkaniu dobrze gdy towarzyszą nam nasze „przedmioty mocy”, coś co daje poczucie połączenia z czymś spoza tego świata lub ma interesującą historię, czy chociaż wprowadza nieco mrocznych akcentów w wystroju wnętrza ;) Osoby z tym Księżycem często kolekcjonują dziwne rzeczy, często nawet nie wiedząc dlaczego.

Księżyc w Strzelcu:


  • Pojawiające się emocje doświadczane są szybko i ogniście, choć też często może być tendencja by szybko obok nich „przebiec” i zainteresować się czymś „ciekawszym”. Badanie wskazuje na częste nie rozpoznawanie smutku od razu i doświadczanie go jako uogólnionego poczucia bezsensu, zniechęcenia, czy senności, a także na stosunkowo częste trudności w odczuwaniu radości lub doświadczanie jej intensywnie lecz ze zjazdem emocjonalnym na koniec. Wyniki te są spójne: trudność w dostępnie do smutku i „przetrzymywanie” go jako nierozpoznanego utrudnia też dostęp do radości. Oczywiście to dotyczy tylko części osób z Księżycem w tym znaku lub niektórych sytuacji życiowych, jednak fakt, że ten najoptymistyczniejszy ze znaków częściej niż inne się z tym boryka warto mieć na względzie (dobrą ilustracją tego co może się zadziać w głowie księżycowego Strzelca jest film „W głowie się nie mieści” ;) ).
  • By czuć się komfortowo potrzebne poczucie ciągłego rozwoju, odkrywania nowych miejsc, idei, książek, mądrości, ciągłe poszukiwanie i odkrywanie sensu życia. Bez tego poczucie nudy i zastoju może szybko przytłoczyć. Potrzeba aktywności, zabawy, przygód, robienia czegoś po raz pierwszy lub chociaż inaczej niż dotąd. 
  • Bezpieczna przestrzeń to często bycie w podróży ;) Także miejsca na przecięciu różnych światów, uczelnie, ośrodki warsztatowe, miejsca dedykowane rozwojowi osobistemu, gdzie wiele się dzieje i gdzie można poszerzać horyzonty. To również miejsce, gdzie nigdy dotąd nie dotarliśmy, nowe widoki, nowe wrażenia, nowy świat :)

Księżyc w Koziorożcu:


  • Często nie poświęca swoim emocjom zbyt dużo uwagi, bo są „ważniejsze rzeczy”. Często też duża surowość wobec siebie i wobec słabości, a tendencja do niewyrażania emocji może skutkować myślami depresyjnymi i deprecjonowaniem swojego znaczenia. Dlatego u osób z Księżycem w Koziorożcu szczególnie ważna jest praca z emocjami i śledzenie cyklu księżycowego, oraz dawanie sobie czasu na to by po prostu czuć. Badanie wskazuje na to, że osoby z Księżycem w Koziorożcu często tłumią i somatyzują lęk, rozpoznają go dopiero po sygnałach z ciała, natomiast smutku częściej doświadczają jako „popłaczę i przejdzie” co kojarzy się z dość zadaniowym podejściem z jednej strony, zaś z drugiej z nie dorabianiem do emocji większej historii jak to potrafią znaki żywiołu Powietrza, czy jeszcze bardziej emocjonalne żywioły Wody czy Ognia. Być może dla Koziorożca i innych znaków Ziemi emocje są głównie tym co się wydarza w ciele, co w naszej kulturze może oznaczać, że nie mają przypisanego zbyt wielkiego znaczenia, szczególnie dla skoncentrowanego na długofalowych planach Koziorożca. Surowość wobec siebie jednak odbija się zarówno na emocjach, na ciele jak i na wielkich planach.
  • By czuć się bezpiecznie i komfortowo potrzebuje mocnych granic w relacjach z ludźmi, ochrony dla swojej własnej delikatności, potrzebuje również czuć się samodzielnym i efektywnym i poczucia, że idzie do przodu.
  • Bezpieczna przestrzeń to własna twierdza ;) Często samotnia, gabinet z dala od domowników, najlepiej w wysokiej wieży ;) Miejsce sprzyjające skupieniu na tym co ważne. Także – góry, zwłaszcza miejsca mniej uczęszczane z wspaniałym widokiem na świat. Bycie wysoko i patrzenie na świat z góry bywa bardzo karmiące (Koziorożec ma w sobie coś z kozicy górskiej ;) ).

Księżyc w Wodniku:


  • Badanie wskazuje na emocje przeżywane zazwyczaj niezbyt intensywnie, ale za to długotrwale, a także stosunkowo rzadkie odczuwanie radości – wyłania się z nich obraz specyficznej wodnikowej melancholii, choć też stosunkowo częstego wypierania emocji, które przez to albo trwają dłużej, albo też okresowo wybuchają. Jest tu pewien element nieprzewidywalności i popadania w skrajności: albo dystans do własnych emocji, albo niespodziewana eksplozja. Częste też racjonalizowanie emocji, chłodne ich analizowanie, dystansowanie się nie tylko wobec własnej emocjonalności, ale też wobec cudzej. Dystans do emocji może też oznaczać postawę wewnętrznego obserwatora, podczas gdy wyrażanie emocji przejmują inne części horoskopu, np. Słońce w znakach Ognia lub Wody. Z drugiej strony są też rzeczy, które powodują u Księżyca w Wodniku zupełnie nie oszczędną ekscytację... zazwyczaj jednak musi to być coś daleko poza granicami powszechnie rozumianej "normalności" ;) 
  • By czuć się bezpiecznie potrzebuje przede wszystkim niczym nieograniczonej wolności i przestrzeni, a także przyjaźni z osobami podobnymi do siebie, spotkań ze swoim „plemieniem”. Ważne jest również otoczenie stymulujące intelektualnie, niekonwencjonalne i odrobina pozytywnego szaleństwa na co dzień ;)
  • Bezpieczna przestrzeń raczej nie ma ścian ;) Alternatywnie często się zmienia i jest bardzo nietypowa. Bardziej jurta niż blok, kamper niż villa, nietypowy dom z wielkimi przeszkleniami i panoramicznym widokiem lub po prostu namiot i plecak. Jednak przede wszystkim bezpieczną przestrzeń tworzą podobni do nas ludzie, wspólnota, a czasem bycie „sam na sam” z gwiazdami i zanurzenie się w nieograniczonej przestrzeni.

Księżyc w Rybach:


  • Emocji doświadcza silnie, zazwyczaj wycofując się do swojego wewnętrznego świata, szukając odosobnienia, poddając się im bez kontroli i czasem wyrażając poprzez sztukę. Badanie wskazuje, że stosunkowo rzadko emocje odczuwane są jako coś „pod kontrolą” czy krótkotrwałego, być może za wyjątkiem radości, którą stosunkowo często badani odczuwali jako intensywną lecz zakończoną emocjonalnym zjazdem. Na świat reaguje emocjonalnie, albo coś czuje albo nie – silna rola intuicji w doświadczaniu świata. Czasem może odruchowo poświęcać się dla innych, zatracać siebie w tym co się dzieje, zapominać o własnych potrzebach i mocniej skupiać się na odczuwaniu emocji innych. Szuka tego co nadzwyczajne, przejawów ducha w świecie i znaków we wszystkim co się przydarza.
  • Być czuć się dobrze potrzebuje poczucia nadzwyczajności, połączenia z tym co duchowe i chwil oderwania od tego co przyziemne i jasno określone - czasu zanurzenia w czuciu, marzeniach, fantazjach, poezji i muzyce, doznaniach mistycznych, poczucia połączenia ze wszystkim co jest. Szuka swojego świata z marzeń, swojej baśni w której można zamieszkać i życia jak z filmu. Ważne jest jednak to, że w tych fantazjach nie chodzi o ich realizację, a próby ich manifestacji są zazwyczaj rozczarowujące (brutalna rzeczywistość wszystko potrafi zohydzić ;)  ) - tym co daje poczucie bezpieczeństwa jest samo snucie marzeń i fantazji, zanurzanie się w świecie wyobraźni i baśni, bycie myślami "gdzieś indziej".
  • Bezpieczna przestrzeń jest nie z tego świata :) Może być nią muzyka, może być nią sztuka, często jest nią coś związanego z duchowością, wiarą, metafizyką. Również zanurzanie się w śnienie, marzenia, fantazje, baśniowe światy jest powrotem do bezpiecznej przestrzeni. Także tworzenie miejsc jak z tych fantazji i baśni, jak Neverland Jacksona :) Medytacja, modlitwa, słuchanie muzyki i dużo snu są nieco prostszymi ścieżkami do tej krainy ;)



O wszystkich kolejnych takich projektach i tekstach będę informować w Moonset Newsletterze - jeśli jeszcze nie jesteś z nami to zapraszam! Jest to cotygodniowy darmowy newsletter, w który opisuję co się dzieje na niebie i informuję o nowych tekstach i takich projektach jak ten :) 


Za nieocenione wsparcie w tym projekcie szczególnie dziękuję Piotrowi Józefowi Grabowskiemu, Joannie Karen Ejtmanowicz, Aleksandrze Cascadzie i Natalii Ziętarze, oraz WSZYSTKIM osobom, które wzięły udział w ankiecie księżycowej! 💖

· 







poniedziałek, 20 grudnia 2021

Retrogradacja Wenus w Koziorożcu: 19 grudnia 2021 - 29 stycznia 2022

 

Wenus w retrogradacji w Koziorożcu 2021 / 2022
photo: Ilya Kisaradow



Retrogradacja Wenus to zawsze szczególny czas, ok 40 dni, w czasie których Bogini Miłości przechodzi symboliczną transformację z Gwiazdy Wieczornej w Gwiazdę Poranną, w czasie której na ok dwa tygodnie „znika” ukrywając się w jasności Słońca. Jest to wenusowy odpowiednik księżycowego nowiu, kiedy to Księżyc również jest niewidoczny, bo zbyt zbliżył się do Słońca. Pod latarnią jest najciemniej, jak to mówią ;) Ten okres, gdy Wenus „znika” i alchemicznie się przeobraża jest jednocześnie czasem, kiedy znajduje się ona najbliżej Ziemi. Jej moc więc jest najsilniejsza, mimo, że działa według naszych norm i przyzwyczajeń wspak… przestaje bowiem skupiać się na tym co zewnętrzne, na innych ludziach, partnerach, pięknie, czy pieniądzach, a skupia się na tym co wewnętrzne, na naszej relacji ze samą/ym sobą, na miłości, która w swej istocie nie potrzebuje żadnych zewnętrznych obiektów, na tym co nas prawdziwie uszczęśliwia, co daje nam przyjemność i poczucie wypełnienia, niezależnie od tego co myślą o tym inni. Jest to czas kiedy światło miłości kieruje się ku temu co w nas, dzięki czemu możemy przejść wraz z Wenus naszą transformację i odkryć co jeszcze trudno nam w sobie pokochać, co nadal odrzucamy, gdzie trudno nam przyjmować dobro ze świata, gdzie trudno się dzielić z radością, gdzie od miłości oddzielają nas nasze oczekiwania, lęki, trudne historie.

Z perspektywy zewnętrznej mogą temu towarzyszyć trudne wydarzenia relacyjne, wypływanie jakichś schowanych pretensji, tematów, które myśleliśmy, że już są przeszłością, czasem powroty znaczących osób z przeszłości, czy to poprzez „przypadkowe” spotkanie, czy poprzez natarczywe myśli czy sny. Warto pamiętać jednak, że jeśli dzieje się coś takiego, to jest to przede wszystkim przypomnienie i wskazówka gdzie spojrzeć w głąb siebie, jakie potrzeby i pragnienia nie zostały zaspokojone, jakie więzi być wciąż nas gdzieś trzymają, jakie emocje nie zostały przeżyte, co domaga się dopowiedzenia, wybaczenia, puszczenia, odczarowania z oczekiwań i wyobrażeń, dopełnienia w nas zanim pójdziemy dalej.



Fakt, że czas retrogradacji Wenus trwa ok 40 dni raczej nieprzypadkowo łączy się z popularnym w religiach świata motywem 40-dniowego odosobnienia na drodze do oświecenia: Jezus na pustyni, Mojżesz na górze Synaj, Budda pod drzewem Bodhi nieznacznie dłużej. Pokazuje nam to, że czas retrogradacji Wenus to nie tylko okres takich czy innych trudności, ale przede wszystkim czas głębokiej wewnętrznej przemiany, która może mieć wymiar duchowy jeśli tylko otworzymy się na to. Patrząc na przywołane przykłady odosobnienie w tym czasie wydaje się być bardzo owocną strategią, niemniej nie dla każdego dostępną i z pewnością nie każdemu potrzebną. Nasza droga do wewnątrz i do głębszego połączenia z miłością często prowadzi poprzez relacje z innymi ludźmi, poprzez doświadczenia, które nam przypominają o tym, że nasze dążenie do bliskości i miłości nie może się spełnić jeśli nie uwzględniamy w tym siebie, jeśli nie traktujemy siebie z tą uważnością, miłością, oddaniem, czy troską jaką mamy dla innych. Tudzież jeśli zatrzymujemy się na oczekiwaniu od innych tego co sami nie dajemy sobie. Retrogradacja Wenus to czas, kiedy te nawykowe sposoby działania w relacjach przestają działać i nagle możemy odkrywać, że ktoś zareagował nieoczekiwanie, nie dostajemy tego co zazwyczaj dostawaliśmy lub że nagle przestało nam to wystarczać – mechanizmy przestają działać i dzięki temu możemy uświadomić sobie ich obecność i zobaczyć co tak naprawdę usiłowaliśmy załatać w sobie poprzez takie czy inne działania czy wybory.

Retrogradacja Wenus w znaku Koziorożca mocno podkreśla wątek konfrontacji ze społecznymi normami i oczekiwaniami dotyczącymi sposobu w jaki wyrażamy naszą kobiecość, tudzież tego z kim, jak i kiedy wchodzimy w związki. Wiele z tych norm mamy tak mocno wdrukowane w system, że wręcz nie zauważamy jak bardzo ograniczają naszą naturalną miłosną ekspresję. Stawiamy miłości i naszym potencjalnym parterom liczne warunki, stawiamy je też sobie – pojawia się dziwny koncept „zasługiwania” na miłość, bycia „nie dość” dobrym czy pięknym, bycia „wyżej” lub „niżej” niż nasz partner. Tak jakby miłość to jakkolwiek mogło interesować ;) Ten czas jest bardzo o tych wszystkich warunkach i ograniczeniach, ale też o naszych tendencjach do porównywania się z innymi, podchodzenia do spraw wenusowych jak do kolejnej konkurencji, w której są lepsi i gorsi, można mieć sukcesy lub porażki. Wenus ma związek również z naszym poczuciem własnej wartości więc będziemy przyglądać się temu od czego je uzależniamy i czy nie możemy być dla siebie nieco mniej wymagający. To czas kiedy szukamy tego co sprawia nam przyjemność, satysfakcję, co daje nam poczucie szczęścia – i jakoś tak często się dzieje, że to również dobrze robi na nasze poczucie własnej wartości, lepiej niż to wszystko co robimy w mozole i wbrew sobie.

Przekonania i koncepcje dotyczące miłości i naszej wartości z jednej strony mogą mieć swoje źródło w naszym otoczeniu społecznym, w kulturze, w tym co przekazali nam rodzice, rodzina czy rówieśnicy, a także wcześni partnerzy. Z drugiej to również nasze ochrony przed skrzywdzeniem i zbroja przeciwko odrzuceniu. Stawiamy warunki sobie i innym, takie których nikt nie jest w stanie spełnić, budujemy nierealne oczekiwania, krytykujemy innych zanim oni nas skrytykują i odrzucamy zanim odrzucą. Koziorożec też sugeruje, że ważnym wątkiem do uzdrawiania w naszych relacjach będzie kwestia przejmowania za innych odpowiedzialności i wchodzenia w rolę rodzica vs niebrania odpowiedzialności za nasze relacje i zrzucania odpowiedzialności za nasze działania na innych. Kluczem jest tu wspomniane poczucie bycia lepszym/gorszym, zakładanie, że wiemy lepiej czego inni potrzebują lub przeciwnie oddawanie pola partnerom czy „autorytetom”, gdy chodzi o nasze własne potrzeby. Te tematy oczywiście jednych dotyczą bardziej niż innych. Osoby znające swój horoskop urodzeniowy mogą sprawdzić, w którym domu znajduje się u nich Koziorożec (dokładniej 11-26 stopień tego znaku) – dom ten wskazuje on na sferę życia, w której często może pojawiać się pewien rodzaj napięcia, porównywania się, silnych ambicji, które czasem działają usztywniająco – ta właśnie sfera życia będzie teraz najsilniej rewidowana przez Wenus i właśnie w niej mamy szansę na uzdrawiającą transformację. Posiadacze Osobistego Astrokalendarza znajdą tam informację o aktywowanym domu i sferze życia wraz z dłuższym opisem. Co ciekawe sfera życia uruchamiana teraz przez retrogradującą Wenus to ta sama, która całkiem niedawno została dość mocno „przeorana” przez Saturna (2019-2020), a szczególnie przez koniunkcję Saturna i Plutona (początek 2020) i gdzie już dość długo dzieje się głębokie uwalnianie traum i niesłużących nam wzorców. Po tym nienajłatwiejszym okresie Wenus przychodzi jako ta Bogini Miłości, przypomnieć nam, że możemy się rozluźnić i znów pełniej cieszyć życiem, potrzebujemy tylko puścić te obrony, pancerze, przekonania i zatrzymane emocje, które oddzielają nas od siebie, od naszego ciała i od innych. I że możemy dać sobie miłość i czułą uwagę tam gdzie dotąd długo staraliśmy się być silni, twardzi, skupialiśmy się na zadaniach i ocenialiśmy siebie być może zbyt surowo.

Gdy już zdejmiemy ochronne warstwy i nawykowe przekonania retrogradacja Wenus będzie też sprzyjać temu by nowo przyjrzeć się temu co tak naprawdę lubimy, co nam sprawia przyjemność i czego chcemy mieć w naszym życiu więcej. Koziorożec to znak, który wspiera nas w stawianiu sobie celów i ich realizowaniu, więc ten czas będzie o tym jak możemy zacząć prioretyzować nasze potrzeby i pragnienia, zacząć robić więcej przestrzeni na to co naprawdę lubimy robić i wybierać taką ścieżkę kariery by jak najwięcej zawierała w sobie przyjemności :)

 



Podróż z retrogradującą Wenus to 40 dniowa podróż w głąb. Początek tej podróży zaczął się mocno, jako że Wenus weszła w retrogradację w uścisku z Plutonem. Pisałam o tym dużo w Moonset Newsletterze, tutaj więc tylko jednym zdaniem: ostatnie tygodnie to był czas kiedy sporo niespełnionych pragnień, lęków, stłumionych emocji, oraz przysłowiowych trupów z szafy mogło się wydostać na powierzchnię dając wstęp do zejścia głęboko w krainy Cienia wraz z Wenus. Jeśli znacie mit o Inannie – Isztar (dawniejszej odpowiedniczce Wenus) schodzącej do podziemi do swojej „mrocznej” siostry, to wiecie, że Bogini Miłości nie są obce mroki naszej psychiki, ani potrzeba głębokiej transformacji. Ta opowieść jest o odnalezieniu „wygnanych” części siebie, naszej kobiecości, miłości, na którą sobie nie dawaliśmy prawa, zranień, których nie chcieliśmy poczuć, o poddaniu się i odrodzeniu niczym Gwiazda Poranna. Wyjątkowość tej retrogradacji polega jednak nie tylko na tym, że wprowadza nas w nią mocarny pan Podziemi – Pluton, czy na tym, że mamy okazję rozluźnić i ukochać te części nas, które w ostatnich latach były w trybie walki i przetrwania. Wyjątkowe będzie również to co się wydarzy tuż po niej – aż półtoramiesięczne spotkanie Kochanków: Wenus i Marsa! Obietnica nowego, ekscytującego czasu dla każdej Wenus i każdego Marsa ;) Choć też niepozbawionego wyzwań, ale o tym wszystkim będę pisać w kolejnych tekstach w newsletterze.



Teksty przydatne na ten czas:

  • Wenusowy przewodnik relacyjny - co nasza Wenus mówi o tym jak okazujemy miłość i jak potrzebujemy by ją nam okazywano i dlaczego to takie ważne w relacjach - tutaj
  • O wywoływaniu i doświadczaniu poczucia winy - relacyjna gra bliska opisywanym wyżej wątkom - tutaj
  • O dawaniu i przyjmowaniu - kiedy jest radością Wenus, a kiedy nadużyciem - tutaj
  • O Osobistym Astrokalendarzu na 2022, gdzie czeka nas jeszcze parę istotnych retrogradacji ;) 

poniedziałek, 17 maja 2021

Jowisz w Rybach: 29 grudnia 2021- 20 grudnia 2022


 

Tytuł jest mylący - a dokładniej podane daty! :) Pomija dwa fakty: 1) Jowisz już był na krótko w Rybach w 2021 (od 14 maja do 28 lipca), co mogliśmy odczuć jako przejściowe odpuszczenie, rozluźnienie, przypływy emocji czy intuicji... to co się u Ciebie zadziało w tym czasie jest pewnym subtelnym zwiastunem tego jakie będą dla Ciebie najbliższe miesiące, oraz jakie tematy będą w tym czasie ważne. 2) Jowisz w 2022 roku zrobi podobnie, czyli na parę miesięcy wejdzie do Barana (11 maja - 28 października) dając nam zwiastun, po czym wróci znów do Ryb. Tak więc precyzyjny tytuł powinien brzmieć: Jowisz w Rybach: 14.05.21-28.07.21 + 29.12.21-11.05.22 + 28.10.22-20.12.22 :) Może to wyglądać na nieco skomplikowane, ale tak na prawdę oznacza tylko, że opisywany niżej proces ma trzy etapy, z czego pierwszy - preludium mamy już za sobą, przed nami etap główny i najważniejszy, zaś na jesieni dostaniemy jeszcze w bonusie dodatkowe dwa miesiące na skorzystanie z niezwykłych darów tego okresu :)

Jowisz w Rybach jest bardzo silny (jest jednym z dwóch władców tego znaku) i jednocześnie bardzo magiczny. Trudno pisać o tym układzie bez popadania w egzaltację, uduchowione zachwyty, romantyzm czy mistycyzm… ten czas jednak będzie właśnie tym przesycony aż do ekstremów. Najpiękniejsze duchowe wzloty, cudowne „zbiegi okoliczności”,  magiczne uzdrowienia, doświadczenia spoza tego świata, najgłębsze zrozumienie, nowe cudowne wizje śnione dla świata i manifestowane z łatwością – z jednej strony a z drugiej spore ryzyko odlecenia za daleko, uciekania od tego co trudne w używki, sekty, do obiecujących zbawienie szarlatanów. Labirynt iluzji, ale też szansa na zobaczenie drogi w tym labiryncie, na złapanie prawdziwej nici Ariadny i powrót z naszymi duchowymi skarbami na powierzchnię – do realnego świata. Tą nić każdy będzie musiał odnaleźć dla siebie, choć są pewne kierunki, w których warto poszukać :)

Jeśli nie wiesz gdzie szukać prawdy o tym co dla Ciebie dobre – posłuchaj swojego ciała i emocji. To jest nasz najlepszy kompas na wzburzonym morzu duchowych uniesień i wciągających w głąb iluzji. Oczywiście zdarza się, że nasze „kompasy” są nieco rozregulowane np. w wyniku przeżytych traum, czy przejmujących dowodzenie uzależnień. Wtedy potrzebujemy wsparcia terapeutycznego – i na to będzie teraz bardzo dobry okres. Ten czas sprzyja przeżyciu tego co kiedyś było zatrzymane, puszczeniu tam, odpuszczeniu, uwolnieniu od obciążeń z przeszłości, ale ważne jest byśmy mieli w tym solidne oparcie w kimś kompetentnym i jednocześnie nie zdradzającym oznak wszechwiedzy i nieomylności (w tym czasie szczególnie musimy uważać na różnych „guru” ;) ). Także poza kontekstem terapeutycznym warto pomyśleć o tym co jest dla mnie liną bezpieczeństwa podczas emocjonalnej burzy. Do kogo się zwrócę, jaką technikę mogę zawsze użyć, gdzie jest moje bezpieczne miejsce, czego potrzebuję by czuć się bezpiecznie. Czas kiedy Jowisz będzie w Rybach może nas otworzyć zarówno na dawanie innym wsparcia, jak i na proszenie o wsparcie dla nas – obie strony w tej wspaniałej fali powrotu do połączenia i współodczuwania na poziomie ogólnoludzkim są równie potrzebne <3

Bardzo ważnym tematem będzie obejmowanie naszej wrażliwości, przyjmowanie naszych emocji nawet jeśli ich nie rozumiemy. Jowisz w Rybach przydarza nam się w momencie, kiedy jest bardzo potrzebny. Za nami bardzo trudny czas, w którym doświadczaliśmy dużo niepewności i silnych emocji, ale dominujący intelektualny znak Wodnika nie bardzo pozwalał nam na kontakt z nimi. Dużo działo się w umyśle, w ideach i przekonaniach, w dyskusjach i walkach o racje, mało w czuciu i współodczuwaniu. Teraz będzie dobry okres na to by uwolnić wszystkie zatrzymane emocje, wypłakać to co mamy do wypłakania, pozwolić sobie na odreagowanie tego trudnego czasu, bez konieczności rozumienia, nazywania, tłumaczenia czegokolwiek. Wodnik sprzyjał zamrożeniu emocjonalnemu, teraz zaś będziemy powoli tajać i sporo łez może popłynąć, zasilając także naszą kreatywność i nowe sny i wizje. Jeśli więc pojawia się smutek, to przyjmij go z wdzięcznością – on jest pierwszą oznaką, że napięcie już puszcza i że powoli wracamy do równowagi, ze wsparciem żywiołu Wody ;)



Kolejną po przyjęciu naszej emocjonalności, poszukaniu bezpiecznej bazy i słuchaniu sygnałów z ciała nicią Ariadny w tym czasie będzie pielęgnowanie postawy współczucia do samego siebie, oraz do wypływającego z niego współczucia do innych istot. Pięknie o wartości współczucia do siebie (self-compassion) mówi Kristen Neff, mówiąc o tym, że w trudnych doświadczeniach możemy znaleźć doświadczenie wspólnoty, kiedy zobaczymy, że nie tylko my tego doświadczamy. I że ta wspólnota doświadczeń chociażby i trudnych, oraz możliwość dzielenia się ze sobą nimi jest tym co nas naprawdę do siebie zbliża, a nie np. nasze sukcesy i nasze radzenie sobie :)

Ryby to znak szukania połączenia – tego z naszym powołaniem, głosem naszej duszy, tego z całością żywych istot (i nie tylko), tego z boskością i tego z tym co w nas i w świecie wykluczane i pomijane. Często jednak z jakiegoś powodu wybieramy takie ścieżki do niego, które nas oddzielają od siebie i innych. Dobrym przykładem są używki: dla iluzji połączenia z innymi, z „fajniejszym sobą” i z wyższym duchowym stanem odcinamy się od tego co niewygodne w „tu-i-teraz”, od siebie takim jakim teraz jesteśmy, od emocji, wreszcie od tej części świata, która nie rozumie naszych wyborów… w końcu czasem nawet od życia. Wiele ścieżek duchowych również zbacza w stronę iluzji oddzielenia: tu nie patrz, tego nie słuchaj, to ignoruj, z tymi się nie zadawaj, bądź „ponad to”… Te pozornie duchowe ścieżki uzależnieniowo-sektowo-ucieczkowe za fasadą obietnicy połączenia oferują nam tylko coraz więcej iluzji i oddzielenia, czujemy się coraz mniej rozumiani, coraz bardziej odlegli od „zwykłego świata”, coraz dalej od tych kawałków siebie, które się w pięknej duchowej wizji nie mieszczą. Połączenie ze sobą, to przyjęcie siebie takim jaki teraz jestem, objęcie swoich emocji, stanów, trudności z czułością i współczuciem. Połączenie z innymi, to również współodczuwanie z nimi, gotowość do tego by być częścią wielkiego strumienia ludzkiej świadomości i miłości niezależnie od tego co przezeń aktualnie przepływa. Nić Ariadny jaka jest współczucie do siebie i do innych pozwala nam zachować kontakt z tym co jest zarówno w nas samych, jak i w świecie. Współczucie buduje prawdziwą wspólnotę doświadczeń, prawdziwe porozumienie, świat w którym owszem – jest cierpienie, ale też jest wzruszenie z bycia w nim usłyszanym, nadzieja, wzajemna troska, poruszenie, że jesteśmy prawdziwą wspólnotą, jednym żywym organizmem, który czuje. I że na każdego i każdą jest w tej wspólnocie miejsce, też na każdą emocję, na każdy stan, na cały wachlarz ludzkich doświadczeń, oraz na wszystkich, którzy z jakichś powodów czują się wykluczeni, słabi, w trudnym miejscu.

Kolejnymi nićmi Ariadny mogą też być:

 - sztuka – czyli wyrażanie poprzez jakąś twórczość tego co się z nami dzieje, co przez nas przepływa, bez rozkminiania :)

- medytacja jako taka :) im bardziej uziemiona w ciele, osadzona w tym co w nim doświadczam tym lepiej. Także praktyki takie jak joga mogą być bardzo pomocne.

- po prostu samotność, czas ze sobą, czas odpuszczenia sobie zadań i koncepcji

- wdzięczność, praktykowanie jej stałe :)

- odpuszczanie sobie, odpuszczanie innym, odpuszczanie planów i oczekiwań, otwieranie się na to co jest i na to do czego chce nas zaprosić Wszechświat

- to co akurat Ty czujesz że Cię prowadzi i pomaga Ci nawigować na falach Jowisza w Rybach :)

Warto złapać swoje nici Ariadny mocno zanim się zanurzymy w odmętach magicznych syrenich światów ;) I szczególnie uważać w tych miesiącach na używki i tendencje uzależnieniowe. Kiedy nie mamy zasobów do radzenia sobie z emocjami, które na Jowiszu w Rybach będą bardziej niż zwykle rozbujane możemy sięgać po to co łatwo dostępne, ale w efekcie destrukcyjne. To dotyczy także różnych „magicznych” sposobów na rozwiązanie wszystkich naszych problemów, które mogą wyglądać niewinnie a po czasie okażą się bardzo wikłające i uzależniające. Dlatego jest tak ważne byśmy byli w połączeniu z naszymi emocjami, dawali sobie czas na własną spontaniczną medytację, na bycie ze sobą, na samotność wreszcie.

Ten czas będzie bardzo sprzyjający dla sztuki, muzyki, fotografii, teatru czy kina… dla wszystkiego co dotyka tajemnicy, magicznych wymiarów, co kontaktuje nas z duchowym wymiarem naszego istnienia – zarówno tego indywidualnego jak i wspólnotowego. Sprzyjający dla tego co Olga Tokarczuk opisuje jako należące do Krainy Metaksy – świata pomiędzy tym co ludzkie i tym co boskie, gdzie te dwie rzeczywistości się przenikają, świata, gdzie na swój zwiewny sposób istnieją postaci z baśni, mitów, poetyckie metafory i archetypiczne treści naszej pod i nad-świadomości. W tych miesiącach zaglądanie tam będzie łatwiejsze i bardziej owocne, coś nas może prowadzić w krainy snu, wizji, stanu pomiędzy właśnie…  To może być więc też szczególnie dobry czas dla poezji, pisania bajek czy też tworzenia baśniowych filmów, fantastyki, bardziej emocjonalnej, a mniej „poukładanej” muzyki. Dla wszystkiego co dostarcza nam zbiorowego przeżywania katharsis, poczucia połączenia ze społecznością, z całą ludzkością, innymi istotami, a także z czymś większym od nas. Czas na śnienie nowego snu dla nas wszystkich, tak jak u Aborygenów bogowie wyśnili cały świat, który z tego snu się wyłaniał :) Jeśli coś z tych obszarów Cię szczególnie przyciąga, marzysz o zrobieniu czegoś artystyczno-magicznego, czy o nadaniu formie swoim snom i wizjom, to warto skorzystać z tego poszatkowanego na trzy części okresu cudów :)


Życzę Wam wspaniałego, twórczego i magicznego czasu płynięcia na fali i śnienia nowej rzeczywistości dla siebie i dla nas wszystkich <3




poniedziałek, 22 lutego 2021

Astrologia w krainach dosłowności

photo: Ceslovas Cesnakevicius


Czasem pojawiają się słowa, które otwierają nowe przestrzenie rozumienia i tak dla mnie było z tym co opowiada Olga Tokarczuk o trawiącej dyskurs publiczny chorobie dosłowności, która wyjaławia nasz publiczny język i sposób opisu świata. Dosłowność wkracza czołgiem w przestrzenie metafor, symboli, kontekstów i domaga się prostej odpowiedzi: co autor ma na myśli, jest za czy przeciw, z nami czy przeciw nam? Każe tłumaczyć się z wyboru słów, osądza niekonkretność, domaga się by słowo zawsze znaczyło to co ktoś uważa, że znaczy. 

Pamiętam jaką ulgą było dla mnie pisanie „wierszy” (cudzysłów z pokory :) ) zamiast artykułopodobnych tekstów. Uznawałam bowiem, że wiersz przez to, że z założenia nie aspiruje do bycia obiektywnym i całościowym opisem świata pozwala na większą wolność ekspresji. Ot kawałek świata moich wrażeń i refleksji, złapany w locie, ujęty w formę, taką czy inną, zabawa słowem i znaczeniami, czasem bardzo poważna, ale zawsze subiektywna i efemeryczna. Uważałam, że z wierszami się nie dyskutuje, lubi się je albo nie, ale jaki jest sens dyskutować z autorem? Ktoś napisał gdzieś: „wieczność deszczem spływa”, mi się może to zdanie podobać lub nie, może do mnie przemawiać lub mnie irytować, ale czy jest sens dyskutować, czy autor ma rację? Definiować pojęcie wieczności i analizować, czy może ona „spływać” tudzież uznawać, że „nie, to zdanie nie ma sensu…”. Myliłam się, dla chcącego nic niemożliwego – dyskutować z „twierdzeniami” poety zawsze można :) Można też traktować subiektywny obraz jakim jest wiersz, jako próbę obiektywnego opisu świata, która pewnie zawsze będzie nie dość dobra i nie będzie się skupiać na tych aspektach, które dla któregoś odbiorcy są ważne. Dosłowność, domaganie się uniwersalności i obiektywności w każdym zdaniu pozwalają każdemu być krytykiem, nawet osobom kompletnie nie znającym kontekstów wypowiedzi lecz uważającym, że każde słowo powinno znaczyć to co oni uważają, że znaczy. Może stąd właśnie popularność literalizmu? Popularność, która sprawia, że ton w dyskusji np. o sztuce nadają Ci, którzy tej sztuki nie rozumieją, próbując ją zaszufladkować w znanych sobie kategoriach, w świecie, w którym można być tylko "za" lub "przeciw". A do tego nie potrzeba przecież żadnych głębszych analiz znaczeń i kontekstów ;)

Dochodzi do tego, że debatujemy o tym, czy elfy mają prawo być czarne, czy poeta w swym wierszu „ma rację”, a Olga Tokarczuk jest pytana o to czy opisane przez nią historie są prawdziwe. Szczególnie ryzykowne jest pisanie opowieści, tekstów czy piosenek z perspektywy kogoś kim nie jesteś i kto być może myśli inaczej niż Ty. Zaraz ktoś uzna, że to jednak Twoje myśli, doświadczenia, albo chociaż skrywane fantazje… Tak jakbyśmy zostali wygnani ze świata dzieciństwa, gdzie ważną częścią były krainy „jak gdyby”, wyobrażanie sobie, że jestem kimś innym, odgrywanie ról i bawienie się konwencjami i trafili do „dorosłego” światu literalizmu, gdzie musimy się ograniczyć do tylko jednej życiowej roli zwanej publicznym wizerunkiem i traktować ją bardzo poważnie. Poważnie, czyli nie dopuszczać do żadnych niedomówień, ujawnienia jakichś niespójności, niepewności, czy zgoła sprzeczności. Mimo tego, że jako ludzie jesteśmy tych wewnętrznych sprzeczności pełni :) 

Na astrologii owo dążenie do dosłowności również wywarło swoje piętno, z tym że astrologowie z oczekiwaniem dosłownych proroctw ze strony klientów, ale też ze strony krytyków mierzą się od wieków. Tymczasem astrologia w swojej esencji jest złożonym systemem archetypów i symbolicznym językiem opisu świata, także tego, który bardzo mało przystaje do materialistycznej, dosłownej, zero-jedynkowej wizji świata. Z jednej strony mamy astrologię ukazującą złożony z kilkudziesięciu nakładających się na siebie symboli obraz, niepowtarzalną ich konfigurację, w której znaczenia i sensy się na siebie nakładają tworząc półtony i niuanse, z drugiej astrologa, który ten obraz stara się przełożyć na język naszych codziennych doświadczeń, wydarzeń historycznych, czy na możliwy do zrozumienia dla odbiorcy opis psychiki, a więc dokonuje interpretacji tego układu symboli. To nigdy nie powinno być dosłowne, bo symbole nie są dosłowne, można je interpretować na różne sposoby, nie zamykają się w jednostkowych wydarzeniach, raczej odnoszą się do całych grup znaczeniowych.  Każdy symbol ma cały zbiór możliwych manifestacji w świecie 3D, które łączy pewne podobieństwo na poziomie znaczeń, czasem łatwe do intuicyjnego wychwycenia, czasem „logiczne” tylko dla astrologów. Astrolog z tego zbioru możliwych manifestacji wybiera te, które ocenia jako bardziej prawdopodobne, zarówno w kontekście innych astrologicznych symboli, jak i w kontekście konkretnej sytuacji życiowej, społecznej, politycznej, ekonomicznej etc. Szacuje prawdopodobieństwa, obserwuje trendy, analizuje podobne sytuacje w przeszłości, ocenia sensowność dzielenia się swoimi przypuszczeniami, szuka różnych rozwiązań, poruszając się pomiędzy pomagającymi dotknąć głębszego poziomu znaczeń uogólnieniami a formułowaniem praktycznych wskazówek. Jest ograniczony przez własną wiedzę o świecie, swoje horyzonty myślowe, przez własne doświadczenia, oraz przez granice własnej wyobraźni – tak jak każdy, kto w oparciu o takie czy inne narzędzie waży się formułować jakieś prognozy. Dla spragnionych dosłowności te prognozy zazwyczaj nie mają sensu – zbyt ogólnikowe, wieloznaczne, a gdy czasem ktoś odważy się na jakąś precyzję, to ma spore szanse przestrzelić. Jak trafi zaś to i tak to pewnie przypadek. Z perspektywy dosłowności prognozowanie czegokolwiek jest praktycznie zawsze nie dość skuteczne (aczkolwiek także w przypadku astrologii można je badać metodami statystycznymi o czym pisałam tutaj). Krytycy astrologii mają w głowie obraz kogoś siedzącego przed szklaną kulą, czy patrzącego się w niebo, gdzie jakimś szalonym sposobem ma mu się wyświetlać przyszłość z wszystkimi szczegółami niby w magicznym telewizorze. Oczywiste jest, że ten obraz bawi i że budzi opór – nie chcemy wierzyć w takie „telewizory”, bo to oznaczałoby, że nasza przyszłość jest już w każdym szczególe zaplanowana. Rzecz w tym, że astrologowie, również w takie telewizory nie wierzą ;) Zaś droga pomiędzy światem symboli a ich materialnymi manifestacjami ma w sobie ogrom przestrzeni na naszą wolną wolę z jednej strony i na tajemnicę z drugiej, a także na moc zachwytów i olśnień, kiedy „przypadki” składają się w przedziwną lecz piękną pajęczynę znaczeń, a chaos odkrywa ukrytą harmonię i sens. 

Tekst jak łatwo się domyślić inspirowany książką Olgi Tokarczuk „Czuły narrator” i jej wykładami, a przede wszystkim tą rozmową z Tomaszem Stawiszyńskim, w której Olga ogniście broni astrologii a Tomasz dzieli się perspektywą dosłowności w kontekście astrologii :)  

Cytacik piękny: 

„ [Astrologia] jakie to jest wielkie osiągnięcie ludzkiego umysłu i ludzkiej intuicji a i jeszcze czegoś innego, dążenia do harmonii, do piękna, poruszania się w chaosie zjawisk (…)”

Podcast z Godziny Filozofów dostępny tutaj

Każdy ma w sobie cały zodiak, czyli o tym, że odrzucając jedne znaki odrzucamy część siebie

 


W skrócie: w tym tekście wyjaśnię, że nie istnieje coś takiego jak osoby-znaki, bo każdy z nas jest mieszanką różnych znaków. A jak się przyjrzeć dokładniej to mamy w sobie coś z każdego ze znaków, nawet z tych co wydają nam się obce ;) W efekcie proste opisy oparte tylko na znaku słonecznym (a więc gazetowe "horoskopy") są w najlepszym wypadku uproszczeniem, a czasem wręcz mogą spektakularnie chybiać, gdy inny znak w naszym horoskopie dominuje. Napiszę też jak to się ma do naszych relacji i dopasowania dwóch osób :) 


Istnieje coś takiego jak „zodiakizm” (czyli "zodiakalny nazizm" - nazwa moja własna ;) ) i przyjmuje on różne formy, od lekkich uprzedzeń typu „mój znak jest super, ale tego znaku to nie lubię”, poprzez „no przecież wiadomo było, że ze związku ze Skorpionem nic nie wyjdzie!”, czy <tonem wyrażającym głębokie rozczarowanie> „jesteś Bliźniakiem? Serio…..??”, aż do „jestem Wagą więc nie będę się spotykać z Koziorożcami, idź sobie lub przyprowadź kolegę Wodnika”. 

Oczywiście użyłam sformułowania „zodiakizm” żartobliwie, choć faktycznie w tym podejściu ujawnia się nasze myślenie plemienne, w stylu „my vs oni”, nasze dobre, ich złe. Zawsze jest to oparte na skrajnych uproszczeniach – a w tym przypadku chodzi o skrajne uproszczenie astrologii, która w rzeczywistości jest bardzo złożona i daleka od etykietowania ludzi. 

Zacznijmy od tej szokującej myśli, że nie istnieją osoby-znaki zodiaku. To astrologia gazetowa wymyśliła ten koncept, że ludzi da się podzielić na 12 typów i koniec. Jesteś jednym znakiem, to oznacza, że jesteś taki a taki (tu opis w 3 zdaniach), a pasują do Ciebie takie inne osobo-znaki a takie już nie. Astrologia gazetowa ma się do astrologii tak jak pornografia do prawdziwego udanego seksu. Niby o to samo chodzi, ale jednak zupełnie nie :)  Jest nawet gorzej, bo horoskopy gazetowe zazwyczaj są pisane przez ludzi, którzy o astrologii wiedzą tylko tyle ile wyczytali w innych horoskopach gazetowych, a na prawdziwy horoskop (układ planet w danym momencie na niebie) nigdy nie patrzyli. Czyli taka pornografia, gdzie wszyscy są w ubraniach i nikt tak naprawdę nie wie co robić, więc tylko głośno jęczą ;) 
 
Wracając do meritum po tych fantazyjnych wycieczkach: nie istnieją osoby-znaki, bo każdy z nas jest „składanką” wielu znaków. Nie ma osób będących w 100% jakimś znakiem. Nawet jeśli masz Słońce w jakimś znaku (to co gazety opisują słowami „jesteś tym znakiem”), to prawdopodobnie w jakimś innym masz Księżyc, Marsa, czy Jowisza. Każda planeta, planetoida i inne dziwne obiekty brane pod uwagę przez astrologów są w jakimś znaku i zazwyczaj jest to inny znak niż ten do którego przywykliśmy. Bardziej adekwatne byłoby więc określenie, że ktoś jest np. w 40% Rakiem, w 27% Baranem etc, choć takie wyliczenia też są uproszczające. 

Natomiast ogromnym uproszczeniem są informacje o tym, że jedne znaki do siebie pasują a inne nie. To znaczy ok, same znaki mogą być kompatybilne lub nie, ale żywe osoby już są nieco bardziej skomplikowane :) I tak Byk może „nie pasować” do Lwa, ale jeśli ja jestem Bykiem z Księżycem w Lwie, a partner jest Lwem z Ascendentem w Byku, to już jesteśmy do siebie całkiem podobni. Moje bycze Słońce może owszem nie lubić jego lwiego Słońca, ale już mój Księżyc go kocha! ;) Każdy jako pewna składanka znaków reaguje zupełnie niepowtarzalnie na inne składanki znaków, a do tego dochodzą jeszcze aspekty między naszymi horoskopami i inne meandry, które opisuje cała osobna dziedzina zwana astrologią porównawczą (do której mocno zniechęcam w tym tekście). 

Podsumowując, jeśli kierowani „zodiakizmem” osądzamy jakiś znak od czci i wiary (to ludzkie i pewnie każdemu interesującemu się astrologią się zdarzyło ;) ), to dobrze by było na początek sprawdzić czy aby sami go nie mamy aktywnego w horoskopie ;) A nawet, gdy nie mamy akurat w nim żadnych planet czy innych istotnych elementów horoskopu, to nadal nie możemy stwierdzić, że oto ten znak jest nam obcy. Horoskop urodzeniowy to takie kółeczko, gdzie dookoła wyrysowane są znaki zodiaku w kolejności. W niektórych coś się dzieje: mamy tam np. Słońce czy Marsa, w innych jest pusto i teoretycznie są nieaktywne, ale nadal odgrywają pewną rolę w naszym życiu chociażby poprzez dom w którym wypadają (wskazujący na sferę życia, w której ten „pusty” znak jednak się u nas ujawnia; plus wiele innych sposobów manifestacji każdego znaku, które znają osoby zaawansowane). Więc tak, gdzieś tam w naszym horoskopie urodzeniowym jest każdy ze znaków i słabiej lub mocniej wyraża się w nas. Czasem możemy go nie lubić i tłumić – wtedy szczególnie drażnią nas Ci, którzy nie tłumią tylko bezwstydnie pokazują nielubiane cechy światu ;). Czasem jeszcze nie odkryliśmy całej swojej fascynującej złożoności i wciąż staramy się wcisnąć w ramki jednego czy dwóch znaków. I wtedy Ci „inni” mogą nas uczyć czegoś o tych częściach siebie, których jeszcze nie znamy. Im głębiej jesteśmy w astrologii i we własnym horoskopie tym jest jaśniejsze, że…. Każdy ma w sobie CAŁY zodiak! I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze :) Oznacza to bowiem, że zawsze jest przestrzeń do porozumienia, do zrozumienia siebie wzajemnie, do bycia kimś więcej, rozwijania nieznanych aspektów siebie, uczenia się od siebie wzajemnie i do tworzenia związków z każdym z kim akurat połączy nas miłość :) 


A jako przypominajkę zachęcam do sprawdzenia jaki jest nasz sposób wyrażania miłości i jak bardzo różni się to od sposobu w jaki wyrażają miłość nasi bliscy- czyli co oznacza pozycja Wenus w naszym horoskopie - tekst tutaj. (również pewne uproszczenie, ale bardzo przydatne. Uważam nawet, że to najprzydatniejszy tekst jaki dotąd opublikowałam ;) ) 


Tradycyjnie zachęcam też do zapisania się do cotygodniowego newslettera - głównie to tam się ostatnio udzielam prognostycznie :) Zapisy tutaj.

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Rok 2021 - rozkład jazdy

 




Krótki (jak na mnie ;) ) rozkład jazdy na rok 2021

Tym razem nie będę się już rozpisywać, bo jakoś mi się zajawka na prognozy i bycie Kasandrą w tych ciekawych czasach wyczerpała ;) Napisałam już sporo o głównych procesach, które będą nam towarzyszyć w najbliższym i odleglejszym czasie: tutaj co w najbliższych dwóch latach (Saturn w Wodniku), tutaj co do 2025 (Uran w Byku), tu co w najbliższych dwóch stuleciach (Epoka Powietrza) a tu zaś co się działo w 2020. Z astrologią jest tak, że prognozowanie w skali jednego roku jest zazwyczaj zbyt dużym uproszczeniem, bo planetarne cykle rzadko są tak uprzejme by mieścić się w kalendarzowych ramach, a do tego większość z tych naprawdę ważnych trwa zdecydowanie dłużej niż rok (patrz powyższa wypiska). Wydarzenia obecne są częścią dłuższego procesu i próby spojrzenia na nie wyrywkowo tylko w kontekście jednego roku zawsze będą tylko uproszczeniem. Dlatego przede wszystkim polecam pierwsze trzy teksty powyżej (jak ktoś jeszcze ich nie czytał) by wiedzieć gdzie zmierzamy, a poniżej wrzucę parę najważniejszych wydarzeń tego roku, byśmy mieli jakiś drogowskaz (choć rok zapowiada się z tych, w których kierunki mogą się zmieniać dynamicznie i bardziej przyda nam się elastyczność niż trzymanie się jeden drogi ;) ).

2020 był rokiem nagromadzenia napięć, dociskania śruby przez rządzących i szerzej przez twardą rzeczywistość, spinania się w sobie by przetrwać i radzić sobie z trudnymi emocjami i wyzwaniami. 2021 będzie rokiem, kiedy zaczniemy te wszystkie napięcia rozładowywać po części poprzez działania i wprowadzanie zmian, po części bardziej chaotycznie ;) - i z jednej strony przyniesie nam to ulgę i powrót do lekkości, z drugiej jednak szczególnie na poziomie globalnym ludzie mogą rozładowywać te napięcia w niemądry sposób. Konflikty, które wisiały na włosku w 2020 , ale były rozgrywane możliwie najostrożniej, teraz mogą wybuchnąć nawet nie dlatego, że ktoś ma taką intencję, a przez jakąś nieuwagę czy czyjś egocentrym. Dlatego paradoksalnie mimo, że rok 2021 na niebie wydaje się bez porównania lżejszy niż poprzednik, to efekty tego rozładowywania napięć mogą nam dostarczyć dużo ciekawych wydarzeń globalnych i raczej nie pozwolą nam na spokój. Do tego nawet jeśli na niebie się rozjaśnia to koszty minionego roku będziemy dalej ponosić, to co było w nim trudne nie zniknie nagle magicznie ;) Co jednak ważne – nawet jeśli będzie burzliwie to zdecydowanie atmosfera będzie już lżejsza, bardziej optymistyczna i nastawiona na przyszłość. Wręcz możemy podchodzić do wyzwań tego roku zbyt lekko odreagowując ciężki rok 2020. Na polu indywidualnym też możemy tego doświadczyć, skończył się czas wymagający od nas dużej ostrożności i rozsądku zwłaszcza w tematach materii i możemy poczuć zew działania i robienia nowych rzeczy, warto jednak pozostać w kontakcie z realem i uważnie patrzeć na drogę, bo przed nami sporo ostrych zakrętów ;) 

Główne punkty roku:

  • W styczniu jeszcze wiele się dzieje, począwszy od nowiu 13 stycznia druga połowa miesiąca da nam poczuć rewolucyjne klimaty ;) Mars, który 6 stycznia wyjdzie z impulsywnego Barana po zasiedzeniu się w nim przez ostatnie pół roku i wejdzie do wydawałoby się dużo spokojniejszego Byka, co z pewnością dobrze (inaczej pewnie byśmy się już pozabijali ;) ) acz pierwsze dwa- trzy tygodnie będą nadal konfrontacyjno-buntownicze. Dopiero w ostatnim tygodniu stycznia chęć walki ze światem, rebelii czy burzenia po to by budować nowe po swojemu nam opadnie ;) 

  • Styczniowe „przygody” z Marsem mogą nas znów angażować osobiście, podobnie jak czas z retrogradacją Marsa w Baranie angażował wielu z nas w takie czy inne protesty i opowiadanie się po jakieś stronie i było to bardziej powiązane z osobistymi procesami doświadczania i wyrażania złości. Większość roku jednak Mars już nie będzie nas tak bardzo „niepokoił”, jedynie czerwiec i początek lipca, oraz listopad-grudzień będą przez niego „podkręcone” (to są też okresy kiedy bardziej prawdopodobne są konflikty zbrojne). Tymczasem najważniejsze wydarzenia roku, czyli kwadratura Saturna i Urana działać będzie głównie na poziomie globalnym, upadki jakichś rządów, czy gospodarek, takie tam drobiazgi ;) No i nadal bunty i protesty społeczne – to coś co będzie ważnym i powracającym wątkiem nie tylko tego roku. Kwadratury Saturna w Wodniku do Urana w Byku będą trzy, co oznacza, że proces rewolucji strukturalnych będzie rozłożony na etapy. Pierwszy z nich już w lutym – kulminacja 17.02., drugi w czerwcu z kulminacją 15.06, trzeci zaś w grudniu z kulminacją w samą wigilię 24.12. Być może będę coś o tym więcej pisać, generalnie jednak będą to okresy kiedy tematy poruszone w wspomnianych wyżej opisach obu tych planet będą generować największe napięcia, domagać się zmian lub rewolucji, walka starego z nowym, upadek symboli dotychczasowego porządku, ścieranie się postaw pokoleniowych etc. Dodatkowo okresy te sąsiadują za każdym razem z opisanymi wyżej okresami „marsowymi”, co może oznaczać dodatkowe podgrzewanie atmosfery i protesty. Jeśli wiesz, gdzie w Twoim horoskopie przebywać będzie w tym roku Saturn (choćby z Astrokalendarza ;) ), to tam właśnie możesz się spodziewać rozbijania starych struktur i budowania nowego.

  • Wspierać nasze wewnętrzne i zewnętrzne rewolucje w tym roku będzie Jowisz, przez większość część roku w znaku Wodnika. Wygląda na to, że przez wszystkie opisywane dotąd układy będę pewnie w tym roku w moich cotygodniowych prognozach odmieniać słowa „rewolucja”, „bunt”, „wolność”, „współdziałanie” i „nowe idee” przez wszystkie przypadki ;) Jowisz doda nam wiatru w żagle, natchnie w myśleniu o przyszłości, pomoże w odnajdowaniu wielkich idei, za którymi chcemy podążać i w tworzeniu nowej rzeczywistości z myślącymi podobnie. Wszędzie tam, gdzie Saturn w Wodniku daje wyzwania, Jowisz dodaje dodatkowe możliwości, więc w tym czasie (podobnie jak w poprzednim roku) często będzie tak, że zamknięcie jednych drzwi będzie połączone z otwarciem paru innych ;) (z tym, że w tym roku będzie w tym dużo więcej lekkości i świeżości, a mniej ciężaru i przymusu). Jowisz jest w Wodniku od 19 grudnia i pozostanie w nim do 14 maja, kiedy to przejdzie do Ryb, po czym jeszcze wróci do Wodnika 28 sierpnia i pozostanie tam już do końca roku (dokładniej do 29 grudnia).

  • Parę miesięcy z Jowiszem w Rybach (14.05 – 28.08.21) da nam lekką zmianę aury, coś jak romantyczna i uduchowiona wiosna w środku dziejącej się rewolucji i globalnych zmian ;) Ważniejsze stanie się to co duchowe, co poza słowami, co w czuciu, będzie to też czas rosnącego przejęcia losem słabszych, biedniejszych, tych którzy padają ofiarami dziejących się zmian, oraz zwierząt. Czas może nie tak płodny intelektualnie jak okres z Jowiszem w Wodniku i mniej nastawiony na działanie (poza tym co charytatywne, dla wykluczonych itp.), za to zdecydowanie wzbogacający wewnętrznie. Sprzyja tez sztuce, muzyce, oraz eksploracjom duchowym. Acz może też przynieść nadmiar żywiołu Wody, zarówno w sensie dosłownym jak i symbolicznym ;)

  • Na koniec: ze wszystkich branych przez astrologów pod uwagę spotkań dwóch planet najrzadsze i najbardziej rozwleczone w czasie są spotkania powolnego Plutona z jeszcze powolniejszą Eris. Od początku 2020 towarzyszą nam powtarzające się kwadratury tych dwóch tajemniczych postaci ;) Znaczenie tych spotkań jest trudniejsze do uchwycenia, także przez ich rozmycie w czasie, oraz przez to, że wciąż niewiele wiemy o Eris (a fascynujący to temat :) ). Jednak w moim odczuciu ma ona wiele wspólnego z dawną i odtrąconą Wielką Boginią – Matką Ziemią, ubraną w zdemonizowaną i złośliwą narrację patriarchatu (podobnie jak Lilith). Kwadratury z Plutonem, który ma moc wydobywania tego co ukryte, co stłumione i negowane, w moich obserwacjach mają wiele wspólnego z „buntem Ziemi”, towarzyszą jej zaś katastrofy naturalne, dziwne zjawiska pogodowe, nowe choroby i ogólny chaos - czyli przypomnienie, że nie wszystko możemy kontrolować ;) . Pierwsza kwadratura Plutona i Eris miała miejsce w styczniu/lutym 2020 (czyli w tym samym czasie co potężna koniunkcja Plutona z Saturnem), druga w czerwcu, trzecia w grudniu (każda z nich jednak mogła być odczuwalna także w miesiącach sąsiednich, ostatnia więc nadal jest mocno aktywna). Przed nami pozostała już ostatnia z tych kwadratur: w październiku 2021. To chyba dobry czas na to by pokłonić się przed Matką Ziemią i skończyć z ludzką pychą „władców Ziemi”, czyż nie? ;)

Niechaj ten rok przyniesie Wam zmiany, których pragniecie, lekkość, radość, świeże wizje, szerszą perspektywę i rozkwit tego co bliskie Waszemu sercu! :) 





poniedziałek, 21 grudnia 2020

Epoka Powietrza - od koniunkcji Jowisza i Saturna w Wodniku 21 grudnia 2020 do 2199 roku

 


Zauważyłam, że ważne wydarzenia na niebie, te które dorabiają się pewnej popularności w internatach, często dorabiają się swoistej mitologii, która ma dodać im znaczenia, w istocie je jednak wypacza i kieruje nasz wzrok nie tam, gdzie faktycznie dzieją się ważne rzeczy. Być może to jakaś ogólniejsza zasada w obiegu informacji, zwłaszcza tych bardziej skomplikowanych, łącząca mechanizm działania głuchego telefonu, kiedy to na początku mamy osobę, która wie o czym mówi, potem kolejne powtarzające, które już nie szczególnie wiedza, a na końcu jakąś kompletną bzdurę z naszą ludzką potrzebą nadzwyczajności, oraz klikania w klikbajty ;) No więc pewnie już wszędzie gdzieś wyczytali, że oto 21 grudnia zaczyna się Era Wodnika, czyż nie? ;) Zacznę od napisania paru zdań o tym, że nie i dlaczego nie, ale spokojnie – faktycznie jesteśmy w trakcie wielkiej i ważnej zmiany i myślę, że nie pozostawię tutaj nikogo rozczarowanym ;)

Nie jest moim celem teraz pisać o Erze Wodnika, bo to temat nader rozległy, choć bardzo ciekawy (a nawet nieco bluźnierczy, co może kiedyś wyjawię ;) ). Na ten moment napiszę tylko, że idea takich zodiakalnych Er faktycznie ma oparcie w tym co się dzieje na niebie - nie jest to więc newage’owy mit, choć jej interpretacja już owszem jest :) Konkretnie ma to związek z precesją, czyli przesuwaniem się koła zodiaku (związanego z cyklem rocznym słońca) względem gwiazdozbiorów (o różnicy między znakami zodiaku a gwiazdozbiorami pisałam tutaj). Oznacza to, że przez ostatnie ponad 2000 tysiące lat Słońce w momencie Wiosennej Równonocy znajdowało się na tle znaku Ryb, wcześniej na tle Barana, zaś za jakiś czas będzie się znajdować na tle Wodnika. Jest to coś co możemy obserwować i mierzyć, więc nie jest to jakaś duchowa, ezoteryczna wiedza o charakterze mniemanym, na zasadzie: „ja czuję, że to już” ;) Natomiast w związku z tym, że można do tych wyliczeń podejść na różne sposoby i że granice między gwiazdozbiorami są dość umowne, to dat takich można podać parę. Najwcześniejsza z nich to 2166 – czyli mamy jeszcze sporo czasu ;) Nie ma co jednak nad tym płakać, bo wbrew newage’owym mitom rzeczywista Era Wodnika raczej nie będzie Erą Miłości (Wodniki nie należą do bardzo uczuciowych, zaś miłość uniwersalna to idea bardzo istotna dla aktualnie „panujących” nam Ryb ;) ), za to najpewniej będzie to Era człowieka-cyborga, sztucznej inteligencji, czy też podróży kosmicznych – to wszystko bardzo bliskie jest Wodnikowi :)

Zamiast jednak odbiegać w to co odległe i dla nas dziś raczej niewyobrażalne skupmy się na tym co faktycznie dziś się zadziewa, tym bardziej, że jest na czym :) Niebo jest pełne cykli i o ile ten oparty na precesji cykl wielkich Er trwa aż 26 tysięcy lat, to dziś dla nas ważny jest inny kosmiczny cykl, też potężny, choć trwa „jedynie” ok. 960 lat… w skali naszej ludzkiej historii to jednak dużo :)




Cykl ten opiera się na koniunkcjach („spotkaniach”) Jowisza i Saturna, które dawniej były nazywane Wielkimi lub też Królewskimi Koniunkcjami. Koniunkcje te wydarzają się średnio co 19,6 roku, co wyznacza wyraźnie odznaczające się w historii cykle (ostatni zaczął się w 2000 roku i również skończy się w dzisiaj). To co ważne to to, że przez ok 180-200 lat koniunkcje te przypadają w jednym żywiole – i stąd uznajemy, że te większe cykle oznaczają czas wielkiego rozwoju (lub też degradacji) właśnie w ramach danego żywiołu. Przez ostatnie dwa wieki koniunkcje te miały miejsce w żywiole Ziemi (od 1802/1842 roku) doświadczyliśmy wielkiego rozwoju w zakresie materii, przemysłu, stylu życia, struktur społecznych, a także zdecydowanie negatywnego wpływu tych wszystkich zmian na środowisko naturalne. Nazwałam tą epokę Epoką Przemysłu, choć równie dobrze można ją nazwać Epoką Materializmu. Od 1981 roku jesteśmy w okresie przejściowym między dwoma epokami, więc już do pewnego stopnia możemy przeczuwać czym będzie epoka żywiołu powietrza, którą nazwałam roboczo Epoką Informacji. Ważne jest jednak to, że teraz domykamy zarówno sukcesy, jak i porażki kończącej się epoki i szykujemy się na nową rzeczywistość, która pewnie będzie dla nas podobnie zaskakująca jak dla żyjących pod koniec XVIII wieku był czekający „za rogiem” Wiek Pary i Elektryczności :) A zaczyna się ona już dzisiaj 21 grudnia 2020 w sam dzień Zimowego Przesilenia, wraz z koniunkcją Jowisza i Saturna w powietrznym znaku Wodnika.

Ostatnie dwa wieki przyniosły prawdziwą rewolucję zarówno na poziomie globalnym – rewolucję przemysłową, ekonomiczną, polityczną, dwie wojny światowe, koniec feudalizmu, rozwój produkcji masowej, kapitalizmu, konsumpcjonizmu, powszechny dobrobyt, ale też gromadzenie zasobów i władzy w rękach wielkich korporacji. Na poziomie indywidualnym nasze życie zmieniło się diametralnie, począwszy od tego gdzie żyjemy, gdzie i jak pracujemy, jaki mamy rytm dnia, jak korzystamy z owoców naszej pracy. Współczesny „kierat”, wyścig szczurów, rywalizacja o pozycję, która opiera się w dużym stopniu na naszych zarobkach (nie jak wcześniej na pochodzeniu), skupienie na standardzie życia i materialistycznym postrzeganiu rzeczywistości to wytwór tej epoki i mimo, że możemy śmiało powiedzieć, że żyje nam się dostatniej, bezpieczniej i bardziej komfortowo niż przed Epoką Przemysłu, chociażby w XVIII wieku, to płacimy też duże koszty tego dostatku, a największe jak wiemy płaci nasza planeta. Największą wartością w tym okresie było zarabianie, posiadanie, wypracowywanie coraz większego zysku, prestiż wynikający ze stanu posiadania i związana z nim rywalizacja na rynku pracy. Już teraz widzimy nadciągającą zmianę, ponieważ w Epoce Informacji ważniejsze od tego co materialne i możliwe do posiadania, będzie to co trudniej złapać: wiedza, umiejętności poruszania się w strumieniu informacji, zarządzanie danymi, umiejętność odsiewania informacji prawdziwych od fałszywych, a także umiejętność tworzenia przekazów, które poruszą innych. Już dzisiaj coraz częściej „płacimy” w internecie naszymi danymi, a nie pieniędzmi. W Epoce Informacji sama idea pieniędzy, wartości, wymiany ulegnie wielkim przemianom, a materialne nośniki będą miały coraz mniejsze znaczenie. Tak jak Epoka Przemysłu przemieniła świat i nasze życie w niemal każdym aspekcie, tak ta nadchodząca zrewolucjonizuje wszystko: od polityki, ekonomii i kultury, po naszą codzienność, relacje, tożsamość społeczną, to co dla nas ważne. Poprzednia Epoka zaczęła się (ostatecznie) koniunkcją Jowisza i Saturna w Koziorożcu w 1842 roku, więc ten znak był szczególnie aktywny w tym czasie (co widać bardzo wyraźnie :) ). Obecna zaczyna się koniunkcją w Wodniku, więc możemy się spodziewać, że ten znak będzie wyznaczał ton dla nadchodzących 180 lat. Dlatego niektórzy astrologowie nazwali tą epokę „małą Erą Wodnika”, co prawdopodobnie doprowadziło do wiadomego przeinaczenia metodą głuchego telefonu ;)




Wodnik to znak nadziei, nowych wizji i rewolucyjnych rozwiązań. Zanim jednak do tego przejdę warto napisać parę zdań o tym jakie zagrożenia niesie ten czas. W Epoce Ziemi po raz pierwszy problemem w skali światowej stała się otyłość, zaburzenia odżywiania, oraz ogólniej problemy związane z niezdrową dietą, sztuczną żywnością, masową produkcją pożywienia, które obciąża zarówno równowagę klimatyczną na Ziemi, jak i nasze sumienia i zdrowie. W Epoce Powietrza na pierwszy plan wyjdą problemy natury psychicznej, nerwowej, czy stricte neurologicznej. W planie szerszym Epoka Ziemi przyniosła nam największe wojny światowe skupione na posiadaniu, rasie, ludzkiej chciwości i sztucznie tworzonym podziałom. Powietrze jest bardziej o połączeniu i o tym co przenika wszystkie zakątki Ziemi, warto jednak pamiętać, że jak każda z epok i ta niesie specyficzne zagrożenia, a wśród nich na pierwszy plan wysuwają się te związane z dosłownie rozumianym powietrzem i tym co w nim może się znajdować. Gdybym rok temu napisała o tym, że oznacza to wzmożone zagrożenie infekcjami roznoszonymi drogą powietrzną pewnie niewiele osób potraktowałoby to zagrożenie szczególnie poważnie. Niestety wygląda na to, że ten temat pozostanie z nami długo, choć oczywiście możemy sobie z nim coraz lepiej radzić. Poprzednie dwie epoki powietrzne przyniosły największe epidemie dżumy w historii: ostatnia z nich Czarną Śmierć w XIV wieku, poprzednia tzw. dżumę Justyniana w VI wieku. Dziś mamy na swoją obronę zarówno zdobycze nauki i medycyny, jak i wyższe standardy higieniczne, czy chociażby możliwość pracy zdalnej, wydaje się jednak, że intelektualnie nadal borykamy się z podobnymi problemami jak w Średniowieczu, kiedy to brano udział w wielkich procesjach i pielgrzymkach by pokonać zarazę lub urządzano pogromy Żydów oskarżanych o istnienie choroby i jej celowe roznoszenie by pognębić chrześcijan (co z tego, że sami podobnie jak oni ginęli). Podobnie coraz większym tematem będą inne zagrożenia powiązane z żywiołem Powietrza: zanieczyszczenie i smog, problemy z oddychaniem, emisja gazów cieplarnianych i związane z nim globalne ocieplenie, także możliwe są anomalie pogodowe, sztormy, huragany, trąby powietrzne i inne atrakcje, które może nam ten żywioł zgotować ;) Co ciekawe wydaje się, że epoka żywiołu Ziemi przyniosła nam głównie zagrożenia związane z ludzką chciwością, brakiem umiaru, łapczywością, konsumpcjonizmem, a także z rasizmem i innymi podziałami wynikającymi z naszej fizycznej różnorodności i narodowej przynależności, co w pierwszym rzędzie przyczyniło się do największych w historii wojen i rewolucji, w kolejnym do wyniszczenia planety, oraz zmian w jej różnorodności biologicznej i krajobrazowej, a także na poziomie ludzkim do epidemii otyłości i narastających różnic ekonomicznych. Można mieć nadzieję, że już z tego wyrastamy i teraz bardziej będziemy się skupiać na tym co nas łączy – a powietrze i klimat to coś co dotyczy nas wszystkich.

Ok, zagrożenia mamy za sobą, przejdźmy do tego co bardziej optymistyczne, choć pewnie w każdym opisywanym obszarze można by się doszukać ryzyka związanego z przesadą ;)

Epoka Ziemi była czasem, który z jednej strony tworzył nowe hierarchie społeczne, oparte na stanie posiadania, z drugiej doprowadził wiele z istniejących wcześniej polaryzacji do ekstremów, jak holokaust, dwie wojny światowe, terroryzm, czy ekstremalny wyzysk środowiska naturalnego i społeczności lokalnych przez korporacje. W Epoce Powietrza hierarchie się będą rozpuszczać, granice będą coraz mniej istotne, co łatwo zrozumieć w świecie, w którym coraz większe znaczenie będzie miał internet i globalna współpraca. Nowy system społeczny wspierany przez żywioł Powietrza będzie opierał się przede wszystkim na zdolnościach intelektualnych, komunikacyjnych i interpersonalnych, a także tych związanych z obsługą nowych technologii – to one będą wyznaczać naszą pozycję społeczną i ewentualne obszary społecznego wykluczenia, choć jednocześnie dla Wodnika ważnym tematem jest wolność i sprawiedliwość społeczna, więc można mieć nadzieję, że nowe podziały będą mniej dotkliwe niż obecne. Intelekt nie ma płci, rasy, wyznania czy orientacji seksualnej, więc w społeczeństwie, w którym to on będzie najcenniejszym zasobem te różnice będą coraz bardziej tracić znaczenie. Drugim najcenniejszym zasobem już teraz jest nasza uwaga i nauczenie się nią świadomie kierować i unikać zabiegów mechanizmów, które chcą nią kierować będzie coraz istotniejsze. Upadek dotychczasowych struktur społecznych i powstawanie nowych, zorientowanych wokół nowych technologii i nowych idei odbywać się będzie coraz bardziej samoistnie. Walczyć trzeba było w czasach twardych struktur i hierarchii, teraz powoli podziały będą się rozpadać jako niesprzyjające postępowi do którego zmierzamy w tej powietrznej epoce. Co nie oznacza, że nie będzie już różnych społecznych zrywów i rewolucji - Wodnik się w nich lubuje ;) Czas Wodnika zdecydowanie sprzyja ruchom obywatelskim, oddolnym, skupionym na ważnej społecznie idei, na przyszłości i na łączeniu ludzi - co za zmiana po latach z Jowiszem i Saturnem w Koziorożcu, które sprzyjały rządom autorytarnym i dokręcaniu śruby przez dyktatorów! (gwoli ścisłości jeszcze trochę pozostanie w Koziorożcu ostatni z wielkiej trójki - Pluton, więc tematy struktur władzy i dyktatur nadal będą ulegać głębokiej transformacji, ale już w innej atmosferze)




Przykładem zmian nas blisko dotyczących jest obszar rynku pracy, który już w okresie przejściowym między epokami ( od 1981 roku) już nas powoli przygotowuje do tego, że w nadchodzącej epoce coraz mniej ważny będzie konkretny zawód, zaś jego miejsce będą zajmować umiejętności, w tym szczególnie: zdolność do uczenia się, adaptacji, gromadzenia, przetwarzania i wytwarzania nowych informacji, a także umiejętności komunikacyjne, interpersonalne, oraz tzw. miękkie. Nasza praca coraz bardziej będzie się wymykać gotowym klasyfikacjom, jej formy będą się stale zmieniać podążając za przyśpieszeniem technologicznym, w coraz większym stopniu będzie też odbywać się zdalnie i za pomocą nowych technologii. Najbliższe lata szczególnie będą sprzyjać biznesom technologicznym, innowacyjnym, powiązanym z prognozowaniem przyszłości, czy z syntezą danych i myśleniem systemowym, a także astrologii ;) 

Najwyraźniejsze zmiany będą dotyczyć naszych wartości i idei, jako, że dla żywiołu Powietrza idee są jak oddech – czymś niezbędnym do życia :) W Epoce Ziemi wartościowe było to co namacalne, mierzalne, obserwowalne, ważne było to co można posiąść, kształtować zgodnie ze swoją potrzebą, konsumować czy gromadzić w skarbcu. Dla Powietrza ważniejsze od tego wszystkiego stają się idee, wiedza, narracje, to jak postrzegamy i opisujemy świat, oraz to na ile potrafimy się spotkać i wymienić perspektywami. „Bogami” stają się intelekt i komunikacja. Ważne staje się to co możemy za ich pomocą zrobić, jakie informacje zdobyć, jak wpływać na innych, jak łączyć się we wspólnym celu, jak budować globalne sieci wymiany myśli i danych. To może być czas wielkiego rozwoju nauki, w jej multidyscyplinarnym, uwolnionym od ograniczających podziałów i kategorii wydaniu. To będzie czas wielkich idei, a Wodnik sugeruje, że wśród nich temat wolności, równości, wspólnotowości czy też różne formy utopii będą miały znaczące miejsce. Ważna będzie też mobilność, elastyczność perspektyw, szerokie horyzonty, umiejętność myślenia abstrakcyjnego, wychodzenie poza sztywne ramy myślenia, ale też logika i weryfikowanie przekonań na spokojnie. Ważny będzie oddech zarówno w rozumieniu metaforycznym, jak i najbardziej dosłownym, przestrzeń, wyobraźnia, innowacyjność, kreowanie słowem, myślą, obrazem, opowieścią, medytacja i poszerzanie świadomości. Ważne będzie w końcu to na ile potrafimy się ze sobą porozumieć, przekraczanie granic zarówno różnych języków i kultur, ale też różnych obozów ideologicznych i politycznych. „Magicznym” atrybutem Powietrza jest Słowo i kluczowym tematem będzie to jak się nim posługujemy i jak możemy to robić lepiej. Powietrze to żywioł sprzyjający łączeniu ludzi ponad podziałami, zarówno dzieleniu się swoimi doświadczeniami i historiami, jak i słuchaniu opowieści innych – jeśli skorzystamy z mocy Słowa by tworzyć lepszy świat i by włączać perspektywy innych w nasze wizje, to może uda nam się przekroczyć wyzwania związane z tym żywiołem takie jak skrajny relatywizm, czy szum informacyjny zacierający prawdę i fałsz. Dopiero gdy oczyścimy nasze umysły z tego szumu mogą wypłynąć z nich idee prawdziwie łączące różne perspektywy i obejmujące całą złożoność rzeczywistości. Epoka Powietrza, kierowana przez znak Wodnika jest idealnym czasem na to by takie wszechobejmujące, panoptyczne idee i perspektywy mogły się wyłonić i pomóc nam lepiej zrozumieć i dbać o nasz  świat. Tak jak w Epoce Materii barierą dla nośności wielkich idei był nasz własny komfort i potrzeba bezpieczeństwa, tak w nadchodzącym czasie nie będzie już nic istotniejszego. To budzi nadzieję w kontekście kryzysu klimatycznego, z którym będziemy się musieli w tym czasie zmierzyć, a który będzie wymagał zarówno wielkich idei, nowatorskich pomysłów, jak i osobistych wyrzeczeń. Z drugiej strony nasze coraz mniejsze przywiązanie do materialnej strony świata może owocować też koncepcjami przeniesienia świadomości poza ciało, czy podróży kosmicznych do miejsc jeszcze przez nas niezniszczonych.



Powietrze to również powrót do zainteresowania świadomością człowieka, tym co wykracza poza mechanizmy biologiczne działania mózgu (choć mózg jako taki nadal będzie bardzo interesujący), zarówno w rozumieniu psychologicznym – poświęcenie uwagi coraz bardziej palącemu problemowi naszego zdrowia psychicznego - jak i filozoficznym czy duchowym. Nawet zaryzykowałabym tezę, że nadchodząca epoka będzie okresem renesansu w filozofii, nowych zmieniających nasze myślenie koncepcji, łączących wiedzę naukową i duchową, oraz odpowiadającą na bieżące potrzeby związane z rozwojem nowych technologii. Będziemy sobie musieli na nowo odpowiedzieć na pytanie kim jest człowiek i jakie są jego prawa w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji, a także na wiele innych pytań egzystencjalnych, ale też praktycznych, które postawi przed nami nadchodząca epoka. Kończy się czas gdy możemy się skupiać wyłącznie na produkowaniu coraz efektywniejszych zabawek, nadchodzi czas gdy będziemy musieli sobie odpowiedzieć na pytania czemu one mają służyć i jak się nimi posługiwać mądrze dla wspólnego dobra - a w tym celu potrzebujemy określić co nim jest :) 

Na szczęście Wodnik to ten znak, który ideę wspólnego dobra (choć różnie rozumianą ;) ) wynosi na sztandary. To znak skupiony na przyszłości, na twórczych i nieraz genialnych rozwiązaniach na problemy ludzkości, na wprowadzaniu innowacji, które mają służyć nam wszystkim. Szczególnie ważne w procesie opisywanych zmian będą więc najbliższe dwa lata kiedy to najpierw Jowisz i Saturn, potem zaś sam Saturn będą przebywać w tym znaku. Możemy się spodziewać wielu wynalazków i przełomowych idei, które się narodzą w tym czasie, a aktualny globalny kryzys będzie z jednej strony wielką motywacją do rozwoju i do przekierowania naszej uwagi na to co bardziej przyszłościowe, z drugiej zaś będzie sprzyjał wprowadzaniu rewolucyjnych zmian tam gdzie jeszcze nie dawno zasiedziali w naszym „oczywistym” komforcie byśmy się opierali. Technologia będzie w tym czasie rozkwitać, podobnie jak wszelkie progresywne idee. Więcej o tym czemu sprzyja Saturn w Wodniku pisałam tutaj, zaś jeśli chodzi o Jowisza, to jego obecność w Wodniku najpierw do połowy maja 2021, potem zaś od lipca do końca roku 2021 będzie wzmacniać proces powstawania nowych idei i wspierać nas w lepszym radzeniu sobie z wyzwaniami jakie niesie Saturn. To co się zadzieje w najbliższych latach będzie wyznaczało nowe trendy na całą otwierającą się powietrzną epokę, więc także na poziomie indywidualnym warto wykorzystać ten czas na mniejsze i większe rewolucje – w życiu, w myśleniu, w relacji ze światem :) To dobry czas na robienie tego co nowe, twórcze intelektualnie, wspierające wielkie zmiany, nakierowane na przyszłość, na współpracę, na zmiany w świecie. W czasie wielkich zmian globalnych możemy być albo ich katalizatorem, albo je wspierać, albo się im przeciwstawiać… nasz wybór ;) Zmiana zaś zaczyna się w nas, więc ten slogan o byciu tą zmianą, którą chcesz być w świecie rzadko bywa aż tak aktualny jak teraz :) Ogromnie ważnym tematem jaki teraz się przed nami otwiera to skupienie się na tym co przed nami, zamiast trzymania się tego co było i narzekania na stan obecny. Teraz wykuwamy nowe wizje, nowe strategie działania, nowe rewolucje - dla naszej własnej i dla wspólnej przyszłości!

Przed nami bardzo interesujący czas wychodzenia poza granice znanego :)