Wczoraj Mars wyszedł z nieco szalonego i rozproszonego
Strzelca i wkroczył do zorganizowanego Koziorożca, gdzie będzie przebywał do 9
listopada. To ważny moment, bo w Strzelcu Bóg Wojny
środa, 28 września 2016
poniedziałek, 19 września 2016
O znakach zodiaku, gwiazdozbiorach i mącącym Wężowniku
![]() |
| Wężownik versus znaki zodiaku |
Mylne przekonanie, że w astrologii chodzi o „wpływ gwiazd”,
jest tak powszechne, że nawet kiedy astrologowie próbują tłumaczyć, że wcale
nie, to nikt im nie wierzy ;) Najpiękniej to widać przy okazji co rusz przez
kogoś podnoszonego tematu różnicy pomiędzy znakami zodiaku a gwiazdozbiorami,
czy nieśmiertelnym temacie Wężownika. Dla astrologów gwiazdozbiory i ich ilość nie mają
większego znaczenia, a ich przesuwanie względem zodiaku (czy może raczej
przesuwanie zodiaku względem gwiazdozbiorów) czyli zjawisko precesji znane było
już starożytnym twórcom tej królewskiej wiedzy. Tymczasem wciąż ktoś teraz
próbuje przekonać, że astrologowie powinni przesunąć zodiak tak by pasował do
gwiazdozbiorów. Ma to tyle sensu, co przerobienie laptopa na podstawkę do kawy –
jasne można, tylko cały sens dla którego laptop został stworzony zostanie
wyrzucony do śmieci. Rzecz w tym, że w astrologii to nie gwiazdozbiory są tym
co działa (znaczenie mają niektóre gwiazdy, ale jest to znaczenie poboczne –
można uprawiać astrologię w ogóle bez uwzględniania gwiazd). Ważna jest pozycja
planet, w starożytności określanych jako gwiazdy błądzące – stąd nazwa
astrologia - na tle rocznej drogi Słońca (ekliptyki) podzielonej na 12 równych odcinków, czyli zodiaku. Gwiazdy określane
były jako stałe, bo nie zmieniały miejsca swego pobytu na niebie. Astrologowie
jak wiadomo śledzą ruch gwiazd, ale tylko tych które wykazują jakieś skłonności
do ruchu czyli planet ;)
Gwiazdozbiory mimo tego, że uświęcone tradycją, są dosyć
arbitralnym pomysłem na to jak podzielić niebo na części. Dzisiejsi
astronomowie niebo podzielili podobnie do tego jak podzielone są USA na Stany -
linie proste oddzielają wszystkie gwiazdozbiory tworząc wielokąty gwiezdnych „Stanów”. W wyniku tej gwiezdnej polityki gwiazdozbiór Wężownika otrzymał kawał "terytoriów" na ekliptyce kosztem Skorpiona, któremu został się tylko ogryzek jego włości i to pomimo tego, że kształty samych gwiazdozbiorów nic się nie zmieniły. Oczywiście można by to było zrobić inaczej, poprzesuwać granice, czy nawet je
pozaokrąglać ;) Siatka wielokątów nałożona na bezmiar nieba, to sposób w jaki człowiek próbuje
poukładać sobie to co nieskończone w swoich pojęciach i owszem, spełnia dobrze
swoją rolę. Można by jednak wyobrazić sobie, że niebo zostałoby podzielone
inaczej, czy że gwiazdozbiory miały by nieco inne kształty – wystarczyło by tą
gwiazdę dołączyć, tamtą odjąć, inaczej połączyć kropki ;) Nie postuluję tego,
bo czuję i wiem, że gwiazdozbiory i ich kształt i nazwy ustalone przez
starożytnych mają głębokie znaczenie, chcę tylko pokazać, że kreski, które
stawia człowiek na niebie, a zwłaszcza kreski ustalane przez astronomów jako
granice gwiazdozbiorów, nie mogą być ostateczną wytyczną w poznawaniu tego jak
działa kosmos :)
Zodiak, czyli okrąg, który dzielimy na dwanaście równych
odcinków zwanych znakami zodiaku oparty jest na istotniejszych z naszej
ziemskiej perspektywy fundamentach niż podział kropek – na cyklu pór roku, wyznaczanym
przez przesilenia i równonoce, czyli przez zwrotne punktu w cyklu słonecznym.
Baran – pierwszy znak zodiaku, ognisty, inicjujący zaczyna się zawsze w
momencie równonocy wiosennej, czyli wtedy kiedy nadchodzi wiosna. Astronomowie
określają ten moment jako przejście Słońca przez punkt Barana. Tak samo było
2000 lat temu, gdy Słońce przesuwało się wtedy na tle gwiazdozbioru Barana, tak
jest i teraz gdy przesuwa się na tle gwiazdozbioru Ryb (stąd mówimy, że
jesteśmy wciąż jeszcze w erze Ryb) i tak będzie za ok 150 lat gdy tłem będzie
gwiazdozbiór Wodnika (sorry dla tych co uwierzyli, że era Wodnika tuż za rogiem
;) ). Podobnie jest z pozostałymi zwrotnymi punktami na rocznej drodze Słońca –
pozycja Słońca w momencie przejścia każdego z nich wyznacza początki znaków
Raka, Wagi i Koziorożca. Pozostałe znaki to efekt podziału każdej z pór roku na
3: znak rozpoczynający (kardynalny), rozwijający (stały) i kończący (zmienny). Gdyby rok kalendarzowy zaczynał się tak samo jak wegetacyjny 21 marca
(zazwyczaj), to 12 miesięcy odpowiadało by (niemal) dokładnie 12 znakom
zodiaku. Gdyby tak było znaki zodiaku można by nazwać od nazw miesięcy, co
pomagałoby też w zrozumieniu ich znaczenia, bo przykładowo urodzenie się w
kwietniu ma od razu inną wymowę symboliczną i emocjonalną niż urodzenie się w
listopadzie. Znaki zodiaku i ich kolejność odpowiadają więc cyklowi
wegetacyjnemu w przyrodzie: pierwszy znak Baran to pierwszy impuls do życia,
drugi Byk to uziemianie, stabilny wzrost, trzeci Bliźnięta – to kontakty
międzygatunkowe zwane zapylaniem itd. ;) Cykl wegetacyjny natomiast mimo
wszystkich zmian klimatycznych „krąży” wokół punktów przesileń i równonocy, a
nie wokół gwiazdozbiorów, które w ciągu tysiącleci przesuwają się towarzysząc
Słońcu w coraz to innych porach roku.
![]() |
| Jak wyglądałaby astrologia po "dodaniu" Wężownika i zrównaniu zodiaku z gwiazdozbiorami? |
Gwiezdne tło przesuwa się zgodnie ze swoją naturą, a cykl
słoneczny, w którym dzień „walczy” z nocą, a zima z latem, wciąż jest taki sam.
Zodiak i oparta na nim astrologia pozwala lepiej zrozumieć ten rytm i pokazuje
go jako uniwersalną ścieżkę rozwoju, którą przemierzamy raz po raz w kolejnych
cyklach życia. Jedyne co mogłoby ten cykl zmienić to zmiana orbity po jakiej
Ziemia okrąża Słońce lub zmiana osi nachylenia Ziemi – obie najpewniej zabójcze
dla życia. Ani zmiany pogodowe, ani tym bardziej zmiany w podziale mapy nieba
na takie czy inne wielokąty tego nie zmienią :)
Podsumowując, gwiazdozbiory to nie znaki zodiaku.
Gwiazdozbiorów na ekliptyce mogłoby być 10 czy 66, a znaków zodiaku nadal
byłoby 12. Cała astrologia opiera się na podziale koła na 12, podobnie jak
nasza rachuba czasu opiera się na 24 godzinnej dobie i podziale roku na 12
miesięcy. Niby można teoretyzować o dodaniu 25 godziny, ale w praktyce cała
nasza rachuba czasu by się rozjechała i nadawałaby się do wyrzucenia. W
astrologii nawet fantazjować o dodaniu 13 znaku zodiaku się nie da, bo
zwyczajnie nie ma na niego miejsca w tym precyzyjnie działającym mechanizmie. Przesuwanie się
zodiaku względem gwiazdozbiorów też astrologii nie wadzi, bo gwiazdozbiory w
astrologii zachodniej nie mają prawie żadnego znaczenia. Zodiak będący odbiciem
rocznego cyklu słonecznego is the King! :)
P.S. Po więcej informacji zapraszam do źródeł, chociażby do
kultowej od dekad książki L.Weresa i R.T.Prinke „Mandala życia” i do innych
podręczników, gdzie cały astronomiczny background astrologii jest ładnie
opisany i pokazany na ilustracjach. Bez włożenia wysiłku w zrozumienie tych
podstaw wszelkie dyskusje są bezowocne, tak jak nie ma co dyskutować o fizyce
kwantowej jak nie zna się znaczenia podstawowych pojęć i praw.
niedziela, 11 września 2016
Jowisz w Wadze: 9 września 2016 - 10 października 2017
![]() | |
| Jowisz w Wadze 2016-2017 |
Wczoraj Jowisz przeszedł do znaku Wagi, po roku pobytu w Pannie. Przyznam szczerze, że już od dawna czekałam na ten moment :) W dotychczasowym znaku Panny nie czuł się on zbyt pewnie, stąd mogło nam towarzyszyć poczucie kryzysu wartości, sensu, zasad moralnych, czy autorytetów (częściowo będzie to kontynuowane do końca pobytu Saturna w Strzelcu ), ale też wzrost nihilizmu, cynizmu, kłótni o rację, etykietkowania i dzielenia wszystkiego co można podzielić. Jowisz w Pannie mimo swoich wielu dobrych stron (o których pisałam tutaj) był więc czasem rosnących (i wyolbrzymianych) podziałów, natomiast nadchodzący Jowisz w Wadze będzie sprzyjał porozumieniom. To oczywiście nie oznacza, że załatwi to za nas – jedynie będzie ułatwiał, pokazywał różne perspektywy, dawał więcej okazji do dialogu i porozumienia, ale na ile z tego skorzystamy to już inna sprawa.
Przed nami rok sprzyjający dla wszelkich relacji, umów, negocjacji, czas harmonizowania, równoważenia i pięknienia :) Jowisz jest największym dobroczyńcą wśród planet, który zmieniając co ok. rok znak wskazuje kolejne sfery, w których możemy wzrastać, rozwijać się i łapać przeróżne okazje. Z drugiej strony Jowisz często daje nam nadmiar, jest takim szkłem powiększającym sprawiającym, że pewne dziedziny życia czy tematy nagle się rozrastają i nabrzmiewają.
W okresie, który właśnie otwieramy, będzie to znak Wagi powiązany z relacjami międzyludzkimi, negocjacjami, kompromisami, umowami, współpracą i szukaniem porozumienia. Potrzeba bycia w związku, oraz harmonijnego układania relacji z partnerem wyjdzie na plan pierwszy i jeśli będziemy mieli trochę odwagi by wyjść ze starych kolein i spróbować coś zrobić inaczej, poszukać szerszej perspektywy i wiedzy na ten temat, to Jowisz będzie nam sprzyjał i pomoże w realizacji pragnień. Warto w tym czasie skorzystać z wszelkich szans na rozwój, czy to będą nowe ważne znajomości, romanse, czy związki z osobami poszerzającymi granice naszego świata, czy też okazje do tego by poprawić naszą relację z obecnym partnerem, rozwiązać istniejące konflikty, porozmawiać o tym o czym już dawno powinniśmy i wspólnie poszukać lepszych dla obu stron rozwiązań. W niektórych sytuacjach, gdy energia wzrostu w relacji jest zatrzymana, Jowisz w Wadze może nam dawać szanse
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Niebieska pełnia,niebieski nów, czyli czym są Niebieskie Księżyce?
![]() |
| Niebieski Księżyc 2024 |
Kiedy raz na ok 3 lata zamiast standardowych dwunastu pełni księżyca pojawia się ich trzynaście, jedna z nich
jest dodatkowa, a więc szczególna. W tradycji europejskiej nazywamy taką pełnię Niebieskim Księżycem. Różne były jednak pomysły na to, która z owych trzynastu
pełni jest tą dodatkową. Możemy uznać, podobnie jak Indianie, że szczególna
jest pełnia ostatnia. Dla nas byłaby to więc pełnia grudniowa, choć dla Żydów, Chińczyków czy właśnie Indian już niekoniecznie :) W tradycji europejskiej przyjmowano jednak inne rozwiązania.
Długo obowiązywała definicja, że pełnia niebieska to trzecia pełnia podczas
pory roku, gdy zdarzają się cztery pełnie. Nie znalazłam wyjaśnienia dlaczego
właśnie ta a nie, co wydawałoby się bardziej logiczne, nadprogramowa pełnia czwarta. Co więcej wydaje się, że
pojęcie Niebieskiego Księżyca w Europie było tylko sposobem na to, by
nadprogramowa pełnia nie psuła chrześcijańskiego kalendarza, który oparty jest
na kalendarzu księżycowym. Wygodnie było uznać, że w roku wypada tyle
samo pełni co miesięcy, a wyjątek nazywamy niebieskim księżycem i wyrzucamy
poza rachubę. Potem ta definicja została uproszczona (zresztą poprzez pomyłkę)
i ewoluowała do dzisiaj najczęściej obowiązującej, która mówi że niebieski
księżyc to druga pełnia w tym samym miesiącu.
Jak widać z perspektywy „kalendarzowej” możemy różne pełnie
z owych 13-tu nazwać niebieską i tak naprawdę nie ma żadnych poważniejszych
argumentów, które uzasadniałyby, że tylko ta a nie inna definicja jest dobra.
Słowem to tylko kwestia przyjętej definicji oraz przyjętego systemu
kalendarzowego decyduje o tym, że niebieskim księżycem nazywamy tę a nie inną
pełnię. Wystarczyłoby zmienić datę początku roku, która jest wybrana dość przypadkowo, lub zmienić kalendarz na juliański,
by już niebieska pełnia wypadała inna. Z perspektywy astrologicznej tymczasem
nie ma żadnych wątpliwości, bo tylko jedna z owych 13-tu pełni zdecydowanie się
wyróżnia jakością i znaczeniem. Kiedy mamy 13 pełni w ciągu roku, czyli w ciągu
pełnego obiegu Ziemi wokół Słońca, który to obieg podzielony jest na 12 odcinków
zwanych znakami zodiaku, to okazuje się, że muszą się przytrafić dwie pełnie w
jednym znaku. Ta druga pełnia jest jakby zaburzeniem naturalnego porządku, w
ramach którego po pełni w Baranie następuje pełnia w Byku, a potem w
Bliźniętach itd. Kiedy świadomie podróżujemy przez życie z cyklem księżycowym i
co pełnię pracujemy z tematami, które ona uaktywnia, a które są definiowane
przez znak (także przez dom i prze aspekty, ale tutaj skupmy się na znaku J ), to okazuje się, że
nagle po pracy przykładowo z tematem obfitości i przyjmowania podczas pełni w
Byku, następuje znów pełnia w Byku i mamy drugi raz te same tematy na tapecie! J Kosmos daje nam
dodatkową szansę na pracę z tym właśnie tematem, taką księżycową powtórkę z
Byka ;) Czy to nie jest wyjątkowa sytuacja, warta nazwania Niebieskim Księżycem?
J Wszystkie inne pełnie
w roku idą w ustalonym porządku, znak po znaku, tylko ta jedna zaburza ten
porządek. Nawet gdyby nie było pojęcia Niebieskiego Księżyca, to taką pełnię
należało by jakoś nazwać, jako wyjątkowy moment w cyklu – czas przełomu. I nie
bez kozery mówię o przełomie, bo czas takiej niebieskiej pełni to moment
odwrócenia rytmu księżycowego, w ramach którego po nowiu w danym znaku wypada
pełnia w znaku przeciwnym (pierwszy tryb), lub też w znaku kolejnym od
przeciwnego (drugi tryb). Więcej o tych dwóch możliwościach i o tym co to
znaczy będę pisać w książce o cyklach księżycowych, tutaj tylko powiem, że
niebieski księżyc jest ważnym momentem kiedy z jednego z trybów przechodzimy w
drugi.
W astrologicznym podejściu, które tutaj przedstawiam nie tylko pełnie są niebieskie, ale także nowie J Występują one naprzemiennie z niebieskimi pełniami. Po ok 1,5 roku od niebieskiej pełni występuje niebieski nów, czyli drugi nów w tym samym znaku, a po nim po kolejnych 1,5 latach kolejna niebieska pełnia. Tak samo jak w przypadku pełni, powtórzenie nowi w tym samym znaku to mocne przełamanie rytmu księżycowego, któremu mogą towarzyszyć ważne wydarzenia.
W astrologicznym podejściu, które tutaj przedstawiam nie tylko pełnie są niebieskie, ale także nowie J Występują one naprzemiennie z niebieskimi pełniami. Po ok 1,5 roku od niebieskiej pełni występuje niebieski nów, czyli drugi nów w tym samym znaku, a po nim po kolejnych 1,5 latach kolejna niebieska pełnia. Tak samo jak w przypadku pełni, powtórzenie nowi w tym samym znaku to mocne przełamanie rytmu księżycowego, któremu mogą towarzyszyć ważne wydarzenia.
poniedziałek, 14 marca 2016
Wyniki ankiet na temat odczuwania wpływu cyklu Księżyca - cz. I odczuwanie wpływu pełni
W listopadzie roku 2015 poprosiłam moich Czytelników i
Czytelniczki o udział w ankiecie na temat tego w jaki sposób (i czy w ogóle)
odczuwają cykl księżycowy w swoim życiu. W odpowiedzi na apel otrzymałam 62 ankiety, większość z nich niezwykle bogatych w
treść i pieczołowicie wypełnionych. Obserwacje i wglądy osób ankietowanych
stanowią niezwykłe źródło wiedzy o cyklach księżycowych i będę z ich pełnymi
garściami korzystać przy opracowywaniu książki na ten temat. Tutaj podzielę się
bardziej ilościowym i statystycznym opracowaniem otrzymanych danych, choć
uprzedzam, że uporządkowanie informacji i ich przyporządkowanie do ograniczonej
ilości kategorii wymagało wielu uproszczeń. Ankieta została pomyślana przede
wszystkim jako badanie jakościowe, pytania były otwarte i każdy ankietowany
miał pełną dowolność w wyborze obserwacji, którymi chciał się podzielić.
Dlatego poniższe zestawienia pokazują najczęściej pojawiające się informacje, a
nie informację o rzeczywistym odsetku osób doświadczających danego zjawiska.
Przykładowo 27% procent osób badanych napisało, że doświadcza w czasie pełni
bezsenności, natomiast pozostałe 73% badanych nie napisało na ten temat nic.
Nie wiadomo jednak czy nie napisali o tym, bo faktycznie nie doświadczają, a
może doświadczają, ale nie zwrócili na to uwagi lub też zapomnieli o tym
wspomnieć skupiając się na innego rodzaju doświadczeniach. Mimo takich
ograniczeń poniższe wyniki pozwolą nam zobaczyć jakie doświadczenia najczęściej
towarzyszą pełni i nowiowi księżyca lub też jakie z nich są dla badanych najbardziej
zauważalne.
Ograniczeniem tego badania jest w sposób oczywisty wybór
grupy badanej, której zdecydowaną większość stanowiły kobiety (93,5%). Prośbę o
wypełnienie ankiet skierowałam do osób, które mają już jakieś doświadczenie w
obserwowaniu cykli księżyca w swoim życiu. Gdybym skierowała te same pytanie do
przysłowiowych osób z ulicy prawdopodobnie wyniki byłyby odwrócone i
najprawdopodobniej większość twierdziłaby, że nie odczuwa w czasie pełni nic. W
takim badaniu trudno jednak byłoby oddzielić sytuacje, gdy ktoś faktycznie nie
odczuwa żadnego wpływu pełni od takiej kiedy doświadcza różnych opisywanych
niżej objawów, ale ich nie łączy z fazą księżyca. Dzisiaj ludzie, w odróżnieniu
od naszych przodków, często nie mają pojęcia o tym w jakiej fazie jest księżyc
więc trudno by mieli na ten temat jakieś obserwacje. Co gorsza coraz częściej
nie zwracamy również uwagi na to co się dzieje w naszym ciele, na nasze emocje,
na cykliczne przypływy i odpływy energii i zapału do działania. Gdy jesteśmy
zmęczeni pijemy kawę, gdy smutni ratujemy się używkami, a gdy nie możemy spać
lub boli nas głowa łykamy tabletkę. Nieuważność na to co mówi do nas ciało i
dążenie do tego by nieustająco funkcjonować na wysokich obrotach sprawia, że
niewiele jest osób, które potrafią wychwycić powtarzające się wzorce w swoim
funkcjonowaniu. Łatwiej prawdopodobnie przychodzi to kobietom, które zauważają
cykliczne zmiany w swoim ciele i emocjach związane z cyklem menstruacyjnym.
Cykl księżycowy trwający w przybliżeniu tyle samo dni co menstruacyjny działa
bardzo podobnie i jeśli kobieta nauczyła się zauważać cykliczność w swoim
funkcjonowaniu, to łatwiej może uchwycić także wpływ faz księżyca.
Moim celem było przede wszystkim dowiedzieć się jak cykle księżycowe
są doświadczane przez te osoby, które je śledzą. I to się udało! :) Ogromna ilość
informacji, które otrzymałam wychodzi daleko poza to co dotąd mogłam sama
zaobserwować, wyczytać czy usłyszeć. Czytając Wasze ankiety miałam poczucie, że
nagle moja perspektywa rozszerzyła się 62 razy :)
Niezwykłe było to że opisy te były głęboko zakotwiczone w bezpośrednim
doświadczeniu, przez co często wymykały się obiegowym opiniom o tym np., co się
dzieje podczas pełni. Dowiedziałam się np. o tym jaki wpływ mają fazy księżyca
na zwierzęta domowe, o tym, że w czasie pełni krewetki pływają jak oszalałe, a
chleb się nie udaje. A także o tym, że można rozpoznawać fazę Księżyca patrząc
w lustro lub obserwując swój apetyt i szybkość trawienia :) Poniżej zawarłam najczęściej
powtarzające się informacje od Was pogrupowane w kategorie, a także analizę
tego czy doświadczenia w czasie pełni były dla Was pozytywne, negatywne oraz to
w jakim czasie je obserwowaliście.
***
Zacznę od tego, że zdecydowana większość ankietowanych
zauważała wpływ pełni księżyca na swoje życie. Tylko niecałe 5% osób (3 osoby)
podało, że nie zauważyło takiego wpływu. Jest to wynik, który nie zaskakuje wśród
fanów Astrologii Pełni i bloga Moonsetstory, bo pewnie rzadko osoby nie
odczuwające nawet tak spektakularnego zjawiska jak pełnia jednocześnie są
jednocześnie zainteresowane moimi tekstami ;) Kiedy będę pisać o nowiu okaże
się, że tam już odsetek osób deklarujących, że nic nie czują będzie sporo większy,
co dla mnie osobiście jest dobrą informacją pokazującą, że ankietowani
odpowiadali uczciwie, a nie zgodnie z wyobrażonymi „oczekiwaniami”. Większe
różnice pojawiły się przy określeniu czasu, kiedy wpływ pełni jest odczuwalny.
poniedziałek, 7 marca 2016
Mars w Strzelcu: 6 marca - 27 maja 2016
Wczoraj Mars wyszedł ze Skorpiona i wkroczył do znaku
Strzelca, gdzie będzie przebywał aż do 27 maja. To dobra wiadomość dla
wszystkich, których już zmęczyła walka z Cieniem, wątek agresji,
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Prognoza astrologiczna 2016 - z perspektywy rozwojowej
![]() |
| prognoza astrologiczna 2016 |
Wbrew temu co często się sądzi, w astrologii praktycznie nigdy
nie ma tak by jakiś rok był całkiem różny od poprzedniego i od następnego –
zawsze mamy do czynienia z procesami, których czas trwania najczęściej wykracza
poza granice czasowe od 1 stycznia do 31 grudnia :) I tak również jest i w przypadku roku 2016. Owszem najważniejsze wydarzenie na
niebie, które w ostatnich latach (2012 – 2015, aż 7 momentów „zwarcia”)
towarzyszyło gwałtownym wydarzeniom na świecie i w naszych historiach
osobistych, słynna już nawet w prasie kobiecej kwadratura rewolucyjnego Urana i
głęboko transformacyjnego Plutona już się nie powtórzy (pisałam o niej m.in. tutaj)! Ten fakt możemy przyjąć
z ulgą, choć niestety nie jest tak, że odejście kwadratury sprawi, że
wydarzenia ostatnich lat się cofną… wszystkie te rewolucyjne ziarna, które
zostały zasiane w tym okresie przyniosą swój plon, rewolucje, które już się
zaczęły będą postępować, ale chociaż już więcej drwa do tego ognia ta
kwadratura dokładać nie będzie :) W życiu osobistym też będziemy zbierać owoce ostatnich przemian i osadzać się
na nowo w zmienionej rzeczywistości. Ostatnie akcenty związane z tą kwadraturą
mogą być odczuwane na początku roku, potem również będziemy mieli parę
napięciowych układów, o których wspomnę dalej.
Żeby zrozumieć charakterystykę czasu, w którym jesteśmy
trzeba przyjrzeć się głównym aktorom na niebie, czyli wolniej poruszającym się
planetom, które zmieniając znak raz na rok i rzadziej tworzą zodiakalne tło dla
wydarzeń. Najdalej posadowioną planetą braną pod uwagę przez astrologów jest
Pluton, który przebywa w znaku Koziorożca od 2008 do 2023 roku, czyli kawał
czasu… :) Pluton w Koziorożcu odpowiada za powolne i nie zawsze widoczne na powierzchni,
ale za to bardzo głębokie zmiany struktur ekonomicznych, politycznych i
społecznych świata. Powoli wszystko to co wadliwe w systemach działania świata
zostaje wydobyte na powierzchnię, czasem zniszczone, innym razem przetransformowane.
W cieniu jest to czas sprzyjający wszelkim spiskowym teoriom, zrzucaniu na
jakieś jednostki i grupy odpowiedzialności za zło w świecie i w naszym życiu. W
świetle możemy przyjrzeć się temu jaki jest nasz realny wpływ na rzeczywistość
wokół nas i jakie zachowania i postawy w nas współtworzą to co nam się w
świecie nie podoba. Odkrywając własny cień, własne nadużycia wobec innych
tudzież skłonność do wchodzenia w rolę ofiary, poszukując przyczyn tych
mechanizmów i transformując je odzyskujemy moc, której potrzebujemy by czuć się
pierwszoplanowymi postaciami i suwerenami w naszym życiu, a także by zasilać
zmianę jaka się zadziewa wokoło. Więcej o Plutonie w Koziorożcu pisałam m.in tutaj.
Kolejnymi aktorami na niebie są Neptun w mistycznych Rybach
(od 2012 do 2025) i Uran w buntowniczym Baranie (od 2011 do 2019). O ile ten
pierwszy wspiera rozwój duchowości, poczucie jedności ze wszystkim co jest,
oraz kontakt w wyższymi wymiarami, o tym ten drugi odwołuje się do najbardziej
prymitywnych, często agresywnych potrzeb. Neptun mówi: kochajmy wszystkich!
Uran mówi: roz*******my to wszystko! I obie te tendencje współistnieją teraz
jednocześnie, często nawet w tych samych osobach. Rodzi to sprzeczności, kiedy np.
ktoś na facebooku wrzuca post o nienawiści do jakichś przeciwników politycznych
chwilę po poście o wszechobejmującej miłości, a wcale to nie jest rzadka
sytuacja ;) Ciemną stroną Neptuna w Rybach jest skłonność do tworzenia i
ulegania iluzjom, do poszukiwania pięknie wyglądających idei bez uwzględnienia
faktów. Jasną stroną Urana w Baranie jest siła i odwaga do wprowadzania
wielkich zmian. W obu przypadkach tylko świadomość i autorefleksja mogą
uchronić nas – jako jednostki i jako społeczeństwa – przed popadaniem w negatywny
biegun. O Uranie w Baranie więcej pisałam tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







