sobota, 21 lipca 2018

Równość kobiet i mężczyzn pod Księżycem



Księżyc jest symbolem „kobiecym”, powiązany z tym co postrzegamy w naszej kulturze jako kobiece: z płodnością, cyklicznością, emocjonalnością, cielesnością… etc. Przeciwstawiany jest „męskiemu” symbolowi jakim jest Słońce, za swoją stałością, jasnością, blaskiem. Księżyc stał się magnesem przyciągającym kobiece ruchy, kręgi, symbolem kobiecej mocy, cykliczności, natury. Warto jednak pamiętać, że gdy mówimy o fazach Księżyca, nie mówimy jedynie o tym co „kobiece”, fazy Księżyca to nie tylko Luna, ale też i jej świetlisty partner Słońce! Pełnia to nie po prostu czas kiedy Księżyc jest najpełniejszy – to czas kiedy światło Słońca najbardziej go rozświetla, ustawiając się po przeciwnej stronie Ziemi. Nów to nie tyle czas, kiedy Księżyc „znika”, on znika w świetle Słońca, kiedy się z nim łączy na niebie. Fazy Księżyca to taniec męskiego i kobiecego na niebie (więcej o tym mistycznym tańcu pisałam tutaj) Widzialnym dla nas tego przejawem jest światło słoneczne odbijające się na ciele Księżyca. Te dwa aspekty zawsze są połączone, nigdy nie możemy więc ignorować jednego z nich – co najlepiej widać w czasie zaćmień, kiedy to „nieistotny, bo tylko odbijający światło Słońca” Księżyc potrafi je całkiem przysłonić, lub też Księżyc schowany przed Słońcem w cieniu Ziemi nagle traci swój blask i staje się czerwony.

Z perspektywy astrologicznej każdy człowiek niezależnie od płci ma w swoim horoskopie urodzeniowym zarówno Słońce jak i Księżyc, co oznacza, że ma dostęp do jakości, które one reprezentują. Więcej: te dwie jakości tworzą rdzeń naszej tożsamości przy czym Słońce jest zazwyczaj bardziej związane z tym z czym się utożsamiamy, natomiast Księżyc z tym co się nam przydarza: z reakcjami, które są szybsze niż myśl, z emocjami, snami, potrzebami, głosem ciała czy intuicji. Dopiero połączenie tych dwóch jakości tworzy naszą wewnętrzną pełnię. 

W każdej chwili wybieramy z którego z tych dwóch aspektów chcemy teraz korzystać. Kiedy

poniedziałek, 9 lipca 2018

Zgromadzenie Księżycowe: 26-31 lipca 2018



Idea Zgromadzenia Księżycowego powróciła w przed-ostatnią pełnię - tą w Strzelcu i od tego czasu rozwinęła się zachwycająco :) Główne informacje o tym wydarzeniu publikowałam dotąd na facebooku i w newsletterze, postanowiłam jednak zrobić i tutaj zbiorczy post, w którym będą wszystkie informacje.

Idea Zgromadzenia


Przede wszystkim Zgromadzenie Księżycowe to pierwsze spotkanie na żywo osób medytujących księżycowo, oraz w inny sposób podążających za księżycowymi cyklami! 

Spotykamy się by się poznać, porozmawiać, dzielić się doświadczeniami, porobić razem coś fajnego i oczywiście razem medytować w kręgu w tą niezwykłą pełnię :)

Będzie to też przestrzeń na to by zgromadzić i zaprezentować różne inicjatywy „księżycowe”, czy to związane ze sztuką, muzyką, czy z wiedzą i księżycowymi kręgami. Wszystko to co jest inspirowane Księżycem będzie tu mile widziane :)

Będzie to również przestrzeń na to by eksplorować tematy związane z Księżycem, a jest ich trochę :) W przyszłych zgromadzeniach będę chciała dać odpowiednią ilość przestrzeni na każdy z tych obszarów, w tym postaramy się każdy z nich jakoś zaznaczyć. Mnogość wątków, którym patronuje - czy może lepiej matronuje ;) - Luna wykrystalizowała mi się w 7 głównych obszarów:


I Ciało – Emocje - Receptywność

II Wewnętrzne Dziecko – Wewnętrzna Matka – Miłość do siebie

III Rodzina – Korzenie – Połączenie

IV Matka Ziemia

V Kobiecość – Menstruacja – Macierzyństwo

VI Cykliczność – Zmienność – Bycie w przepływie

VII Śnienie – Intuicja – Pod(nad)świadomość


Zgromadzenie ma formułę non profit, dzielimy się naszymi darami nieodpłatnie, choć możliwe jest proponowanie sesji indywidualnych w formie płatnej lub barterowej. Inwestycja to przede wszystkim koszty pobytu i wyżywienia oraz opłata za koszty organizacyjne.

Czas Zgromadzenia


Czas został wybrany nieprzypadkowo. Od kiedy idea Zgromadzenia Księżycowego po raz pierwszy we mnie zakwitła (będzie ze trzy lata temu ;) ) myślałam o tym, że idealny byłby czas pełni w Wodniku. Jest to znak patronujący wszystkim działaniom wspólnotowym, temu co robimy dla wyższej idei, działaniom prowadzącym do Nowej Ziemi :) W tym roku jednak pełnia w Wodniku będzie na prawdę szczególna! W jej czasie będziemy mieli najdłuższe w XXI wieku zaćmienie Księżyca w tym znaku - będzie on czerwony przez prawie 3 godziny. Do tego dokładnie tego samego dnia będziemy mieli kulminację tak zwanej wielkiej opozycji Marsa, co łączyć się będzie z tym, że będzie on bardzo blisko Ziemi (najbliższej od 2003 roku). Co najważniejsze jednak te dw czerwone ciała będą w tym czasie tuż obok siebie! Symbol kobiecości Księżyc ramie w ramię z symbolem męskości Marsem będzie przechodził przez cień Ziemi... niezwykle symboliczny moment, o którym więcej piszę tutaj oraz mówiłam w livie, którego nagranie znajdziesz tutaj.

A w czasie kulminacji usiądziemy w kręgu i będziemy razem medytować w intencji Nowej Ziemi, na której to co męskie i to co kobiece spotyka się w równowadze, miłości i szacunku! :)

Poniżej symulacja tego co będzie się w tym czasie działo na niebie: 




Plan Zgromadzenia



Plan Zgromadzenia jeszcze się krystalizuje i chcemy by pozostał elastyczny, tak by można było go na bieżąco modyfikować w zgodzie z tym co się wydarza :)





Wstępny harmonogram:

Czwartek (26.07): Otwarcie

🌼 Krąg powitalny. Przedstawienie Idei i szczegółowego planu Zgromadzenia.
🌼 Medytacja połączenia ze Źródłem – Jowita Łukaszewska
🌼 Przywitanie z Ziemią

Piątek (27.07): Ciało i emocje

🌼 "Alchemia czucia" – warsztat Piotra Jör Grabowskiego
🌼 Krąg Zgromadzenia: dzielenie się ideami i darami. Jakimi pomysłami i marzeniami chcemy się podzielić ze światem? Jakiego wsparcia potrzebujemy? Co sami możemy zaoferować innym? Przestrzeń nawiązywania kontaktów.
🌼 Muzykowanie, taniec, celebrowanie pełni.
🌼 Obserwacja zaćmienia Księżyca, połączonego z wyjątkowo jasnym Marsem. Otwarcie się na to co nam w tym czasie popłynie
🌼 Medytacja Księżycowa (22:20 kulminacja)

Sobota (28.07): Korzenie

🌼 "Każdy czyimś dzieckiem" - warsztat Anny Choińskiej
🌼 "Wewnętrzny Krajobraz" – medytacja Magdy Hałoń
🌼 Krąg matek na drodze serca / Krąg ojców na drodze serca
🌼 Ceremonia Oddechu i Dźwięku – Kasia Gilgenast i Joanna Karen Ejtmanowicz

Niedziela (29.07): Kobieta - Mężczyzna

🌼 Panel o różnych obliczach kobiecości: przestrzeń na prezentacje i praktyki
🌼 Krąg Kobiet Księżycowych / Krąg Mężczyzn Księżycowych
🌼 Połączenie kręgów – przestrzeń spotkania i wspólnych celebracji

Poniedziałek (30.07): Dziecko

🌼 "Osadzenie w miłości" – warsztat Piotra Jör Grabowskiego i Marii Moonset.
🌼 Panel śnienia.
🌼 Krąg snów.
🌼 Ceremonia Dźwięku i Wody – Joanna Karen Ejtmanowicz

Wtorek (31.07): Zamknięcie

🌼 Krąg przyszłości – dalsze inicjatywy księżycowe
🌼 Krąg zamykający Zgromadzenie.

Codziennie wieczorami:

🌼 Przestrzeń sztuki. Ognisko: wspólne granie , śpiewanie i tańczenie.


Będzie też przestrzeń na sesje indywidualne na zasadzie odpłatnej lub barterowej.

Dostępne będą masaże z Agnieszką Garsztką i Magdą Hałoń,  sesje oddechowe z Kasią Gilgenast, oraz sesje terapeutyczne z Piotrem Jor Grabowskim. Piotr zaoferuje również innowacyjne narzędzia Virtual Reality, zarówno jako element sesji terapeutycznej, jak i radosnej eksploracji nowych światów :) Więcej o tym przeczytasz tutaj



Organizatorzy i prowadzący zajęcia

Ta część będzie na bieżąco uzupełniana :)


 



Pisząca te słowa Maria Moonset Matuszewska - główna ideowa przedsięwzięcia ;) 


Na Zgromadzeniu będę prowadzić wprowadzenie do każdego dnia, dużo opowiadać o Księżycu i nie tylko ;) Będę prowadzić kręgi, oraz wraz z Piotrem Jör Grabowskim warsztat "Osadzenie w miłości". 

Jak ktoś mnie nie zna, to jestem autorką tego bloga ;)  oraz stron na fb: Astrologia Pełni i Moonsetstory Blog rozwojowy, prowadzę też od prawie 5 lat Medytacje Księżycowe. Więcej o mnie znajdziesz tutaj.



Piotrem Jör Grabowski - człowiek poza definicjami :) Pełen ciepła i poczucia humoru terapeuta (w nurcie POP). Twórca bezpiecznych przestrzeni do odkrywania siebie, swojej cielesności i seksualności na warsztatach i sesjach. Nauczyciel, którego mądrość wypływa z własnych eksploracji i głębi postrzegania. Niekonwencjonalny do granic, a jednocześnie najpełniej ludzki i autentyczny. Twórca działań takich jak: Essential Being i Dovry Terapeuta. Więcej o Piotrze przeczytasz tutaj.

Na Zgromadzeniu poprowadzi warsztat "Alchemia czucia", krąg księżycowych mężczyzn, krąg ojców, oraz wraz ze mną (Marią Moonset :) ) warsztat "Osadzenie w miłości". Będzie można również zapisać się do Piotra na sesje indywidualne :)




Joanna Karen Ejtmanowicz - Kobieta Mocy i wielu talentów. Prowadząca kręgi, Ceremonie Dźwięku, oferuje też wsparcie psychologiczne na sesjach indywidualnych. Jej droga – autorska metoda Adeshken - obejmuje ścieżkę szamańską, tantryczną, oraz pracę z dźwiękiem. Jeździ po Polsce z Ceremoniami Dźwięku, w ramach idei aktywizowania potencjałów kraju. Przez półtora roku prowadziła miejsce spotkań Pod Smoczym Skrzydłem w Giżycku. Teraz znów jest w Drodze. Więcej o Karen przeczytasz tutaj.

Na Zgromadzeniu będzie prowadzić: krąg Matek na Drodze Serca, Ceremonię Dźwięku i Wody, oraz wraz z Kasią Gilgenast Ceremonię Oddechu i Dźwięku




Jowita Łukaszewska z charakterystycznym dla siebie rozwibrowanym entuzjazmem podjęła się organizacyjnej strony wydarzenia i będzie dbała o to by niczego nam nie zabrakło <3 Podzieli się również z nami swoją medytacją połączenia ze Źródłem i być może innymi swoimi pięknymi darami :) O sobie i o swojej drodze pięknie pisze tutaj






Katarzyna Gilgenast - Coach Oddechu, praktyk integracji oddechem, arterapeutka. Realizuje autorski projekt Tańce Turlańce- labolatorium ruchu, dla dzieci i rodziców z dziećmi, oparty na kontakcie i relacji. W swojej pracy łączy m.in ruch (taniec spontaniczny i kontakt improwizację), pracę z ciałem (masaż, body work), naukę zarządzania emocjami i sztuki plastyczne. 

Na Zgromadzeniu poprowadzi wraz z Joanną Karen Ejtmanowicz Ceremonię Oddechu i Dźwięku. Będzie można również skorzystać z indywidualnych Sesji Integracji Oddechem.




Anna Choińska – mądra i empatyczna przewodniczka po labiryntach naszych relacji z rodzicami i przodkami. Łącząca jasność widzenia i czucia z delikatnością i pokorą wobec procesu. Dzieląca się swoją wrażliwością, refleksjami, pięknem w służbie Miłości. Jest współtwórczynią Hellinger Team Polska i Instytutu na rzecz Pojednania w Rodzinie. Więcej o Ani i o jej bogatej działalności przeczytasz tutaj.

Ania poprowadzi dla nas warsztat "Każdy czymś dzieckiem"





Magda Hałoń - łączy pracę z ciałem, szczególnie ścieżkę tańca Butoh, z masażem Lomi Lomi oraz refleksjologią. Więcej o Magdzie tutaj.

Poprowadzi dla nas medytację "Wewnętrzny Krajobraz", w którym poczujemy połączenie między naszą cielesnością a Matką Ziemią.





Agnieszka Garsztka - niezwykłego ciepła i mocy masażystka i nauczycielka Lomi Lomi Nui. Prywatnie partnerka Macieja - gospodarza pięknego miejsca, w którym się spotkamy i nasza przewodniczka po tej przestrzeni. Więcej o Agnieszce przeczytasz tutaj.

Na Zgromadzeniu Agnieszka będzie oferować sesje masażu Lomi Lomi Nui :)


Ciąg dalszy nastąpi... :)


Informacje organizacyjne


Data: 26-31 lipca 2018
Zaczynamy w czwartek po południu, kończymy we wtorek po obiedzie. Zgromadzenie jest 5-dniową całością, w której każdy dzień ma znaczenie, chociaż możliwe jest też przyjechanie tylko na weekend. Ze względu na Medytację Księżycową najpóźniej przyjechać można w piątek do godziny 18:00.

Miejsce: Jaworowy Dom w Dolinie Baryczy.


Nasze spotkania odbywać się będą w zależności od pogody: w naturze, w dużym namiocie lub budynku. Do dyspozycji mamy wspaniałe przestrzenie na obszarze 5 hektarów. Tuż przy budynku głównym pali się ogień 24 godziny na dobę.


Dojazd:
PKP/ BUS - do Krotoszyna
BUS - do Milicza
Z obu powyższych lokalizacji będziemy organizować dojazd busem lub samochodem do Ośrodka. W zależności od ilości osób i pojazdu - ceny pomiędzy 5 a 20 pln od osoby.
Własny transport.

Noclegi:
25 miejsc w pokojach 2,4,5,6 osobowych. W każdym pokoju łazienka.
55 miejsc w 6 osobowych komfortowych namiotach wojskowych z łóżkami polowymi lub w 100 metrowym namiocie z drewnianą podłogą.
W namiotach wojskowych potrzebne są własne śpiwory, a w dużym namiocie śpiwór i karimata. Ponieważ w dużym namiocie, w ciągu dnia będą odbywać się wydarzenia, wówczas koniecznym będzie przeniesienie rzeczy osobistych do specjalnie przygotowanego namiotu wojskowego pełniącego funkcję przechowalni. Toalety zewnętrzne plus w budynku. Prysznice w budynku.

Wyżywienie:
Kuchnia wegetariańska i wegańska. Na wspólne jedzenie będziemy się spotykać 3 razy dziennie w dużej jadalni przy drewnianych stołach. Osoby z nietolerancją na alergeny spożywcze prosimy o informację mailową przy zgłoszeniu. Będziemy w miarę możliwości planować posiłki uwzględniające ograniczenia pokarmowe. Panie kucharki zawsze dbają aby wszyscy byli zadowoleni i najedzeni. Przez cały dzień będziemy mieli dostęp do serwisu kawowo- herbacianego w holu głównym wśród miękkich kanap i innych siedzisk.

Opłaty:

Zakwaterowanie z całodziennym wyżywieniem i serwisem kawowo- herbacianym:
Minimum 3 doby.

Pokój 2 os - 150 pln/osoba/doba - już niedostępne
Pokoje wieloosobowe (4-6os.) - 130 pln/osoba/doba
Namiot wojskowy - 95 pln/osoba/doba
Namiot własny (opcjonalnie) - 85 pln/osoba/doba

Plus koszty organizacyjne: 200zł od osoby

Pierwszeństwo w zakwaterowaniu w pokojach mają osoby, które zdecydują się na udział w całości Zgromadzenia czyli od czwartku do wtorku - 5 dni.

Uwaga! Liczba miejsc ograniczona, szczególnie dotyczy to miejsc w pokojach. Obowiązuje kolejność zgłoszeń, oraz zaliczka rezerwująca miejsce.

Rezerwacja i wszystkie pytania: Jowita Łukaszewska , mail: zgromadzenieksiezycowe@gmail.com, tel: 505403818

piątek, 29 czerwca 2018

Retrogradacja Marsa w Wodniku i Koziorożcu: 26 czerwca - 27 sierpnia 20




W nocy z wtorku na środę Mars wszedł w retrogradację inicjując okres dwóch miesięcy , podczas których nasza aktywność będzie kierowała się bardziej ku wnętrzu i sprawom z przeszłości niż ku zewnętrznym celom. Jeśli mocno będziemy się trzymać przekonania, że to te zewnętrzne osiągnięcia przede wszystkim się liczą i że ważniejsze jest robienie postępów niż robienie korekt, to ten czas może być dla nas frustrujący. Możemy czuć zblokowanie energii, spowolnienie, niezdecydowanie, niemoc… wszystko to są jednak sygnały, by zamiast starać się przeć do przodu zatrzymać się i poszukać dystansu. Patrząc z perspektywy możemy teraz dostrzec to co nam umykało przed lata: dlaczego popełniamy wciąż te same błędy, co nas hamuje, co jest dla nas rzeczywiście ważne, a co tylko jest stratą czasu. To dobry czas na odkrywanie naszych wzorców związanych z działaniem, asertywnością, złością czy agresją, mogą się także odsłonić tematy związane z relacjami z mężczyznami.

Czas retrogradacji Marsa wymaga od nas elastyczności i poszukiwania nowych sposobów dążenia do swojego wtedy, kiedy stare nie działają. Teraz od prędkości czy siły dużo ważniejszy będzie głęboki namysł, strategia i uważność na to co się dzieje. Działając impulsywnie łatwo przeholować, ruszyć z motyką na słońce, a potem wracać z podkulonym ogonem… ;) Czas sprzyja rozważnym wojownikom, tym, którzy potrafią się przyznać do błędu i w porę wycofać ze złej ścieżki. Czasem wycofanie się parę metrów do tyłu jest warte dużo więcej niż parę kilometrów do przodu… i to właśnie jest ten czas kiedy bieg wsteczny szczególnie może się przydawać ;) Dobrze więc doceniać siebie nie tylko za to co się udało osiągnąć, ale też za to co się udało ominąć :) Czas sprzyja bilansom, podsumowaniu poprzednich dwóch lat życia i tego co udało się w tym czasie zrobić. Wojownik po polowaniu wycofuje się do jaskini by zregenerować siły przed kolejną wyprawą, a przede wszystkim by w spokoju ducha zapytać się siebie jaki będzie cel tej kolejnej wyprawy :)

Mars w retro oznacza zmianę trybu działania. Jeśli dotąd byłeś/aś w pędzie będzie to czas na spowolnienie i rozejrzenie się wokoło. Jeśli natomiast dotąd Twoje działanie było zablokowane, ten czas może pomóc to zmienić. Wracamy do ukrytych dotąd zasobów energii, motywacji i inspiracji do działania lub też uświadamiamy sobie w jaki sposób sabotowaliśmy dotąd nasze działanie. Często ruszamy sprawy, które dotąd były zablokowane, a jednocześnie wyhamowujemy w tych, które dotąd skupiały całą nasza energię. Dobry czas na eksperymentowanie z robieniem wszystkiego odwrotnie niż zazwyczaj ;) co może nam przynieść na prawdę zaskakujące przełomy.

Mars retrogradujący w Wodniku będzie działał nieco paradoksalnie. Retrogradacja łączy nas z tym co dotyczy przeszłości, natomiast Wodnik jest znakiem najbardziej niekierowanym na przyszłość. Spodziewajmy więc się niespodziewanego i podróży jak z „Powrotu do przyszłości” ;) Może się okazać, że podróż ta pozwoli nam odkryć w przeszłości zarzucone marzenia i wizje, odnaleźć w tym co było zalążek tego co będzie. Teraz właśnie przystając w biegu i analizując nasze działania najmocniej kreujemy naszą przeszłość. To czas kiedy możemy odkryć co jest naszą misją, co pragniemy dać światu, czy częścią jakiej zmiany chcemy być. Wycofując z nawykowych aktywności, możemy odkryć alternatywę, nową perspektywę, rozwiązanie dla męczących nas od dawna trudności. Dlatego jeśli coś będzie się działo nie po Twojej myśli, to może to być dla Ciebie największy dar od kosmosu dzięki któremu możesz zobaczyć swoją rzeczywistość na nowo i zupełnie inaczej zaczniesz ją tworzyć.


Ważnym tematem może być również przyjaźń, uczestnictwo w społecznych grupach, wspólnotach, współdziałanie z innymi we wspólnej sprawie. Wrócą tematy wspólnych działań z przeszłości, a te bardziej aktualne mogą się mocno spowolnić. Ważny może być również temat asertywności, oraz doświadczania złości w relacjach przyjacielskich. Przy czy wiadomo – im trudniej nam z asertywnością, tym więcej złości i na odwrót ;) Ważne jest by temu co budzi w nas silne emocje w relacjach z innymi poświęcić uwagę od razu, nie czekając na rozwój wydarzeń, bo to czas kiedy zamiecione pod dywan szybko wraca, wraz z całym naręczem tego co zamietliśmy pod dywan w danej relacji wcześniej… To dobry czas na rozwiązywanie dawnych nieporozumień w naszych przyjaźniach, na mówienie o tym co kiedyś skitraliśmy w sobie i na pogłębianie tych relacji. Retrogradujący Mars daje nam większą uważność i rozwagę w tych sprawach, a jeśli są to jakości nam bardzo odległe to uczy nas tego poprzez doświadczenia ;)

Zazwyczaj początek retrogradacji przynosi nam mocne sygnały o tym co będzie ważny tematem w tym czasie, bywa też szczególnie frustrujący, kiedy sprawy, które dotąd się rozwijały nagle tracą rozpęd lub kiedy nagle okazuje się, że czegoś ważnego nie uwzględniliśmy w planach i konieczne są korekty. Te pierwsze dni sprzyjają również wypadkom, awariom, wybuchom gniewu oraz powrotowi trudnych tematów, które wydawało się nam że są już za nami ;) Z czasem coraz bardziej przyzwyczajamy się do nowego trybu Marsa i zaczynamy w nim odnajdywać, o ile oczywiście odpuścimy sobie ocenę siebie i tego co się dzieje z perspektywy zewnętrznych szybko osiąganych sukcesów. Około 18 lipca możemy sięgnąć szczególnie głęboko w przeszłość, okrywając korzenie naszych blokad w działaniu i w relacjach z tym co męskie, a to za sprawą koniunkcji Marsa z „karmicznym” Węzłem Księżycowym. Drugą z rzędu, bo przed retrogradacją doświadczyliśmy jej ok. 14 czerwca (a więc w okolicy i tuż po nowiu), a po retrogradacji powtórzy się jeszcze ostatni raz 22 września. Te okresy to kolejne etapy odsłaniania ważnego wzorca z przeszłości i rozwiązywania karmicznych supłów.

13 sierpnia Mars wróci do Koziorożca na dwa ostatnie tygodnie retrogradacji. Będzie to czas kiedy zejdziemy z poziomu wizji i analiz na poziom konkretu i spraw naszej kariery. Mars retrogradując w tym znaku może nam sprezentować wyzwania dotyczące przełożonych, czy kazać zweryfikować nasze ambicje. Z drugiej strony jeszcze mocniej pokaże nam co jest dla nas priorytetem, co ważnym życiowym celem, a co jedynie oczekiwaniami innych, które przyjęliśmy jako swoje. Może to być czas wątpliwości co do kierunku, w którym idziemy i bilansów tego co dotąd udało nam się osiągnąć, ważne jest jednak by z konkretnymi decyzjami i nowymi działaniami poczekać jeszcze tą chwilę, do 28 sierpnia.


Na koniec podzielę się jeszcze osobistymi obserwacjami dotyczącymi retrogradacji Marsa i zaproponuję Wam podobną analizę :)

Przyglądanie się temu co się u mnie działo podczas ostatnich retrogradacji, ukazało, że przede wszystkim był to czas niezliczonej ilości falstartów, niezrealizowanych pomysłów i działań, z których potem szybko się wycofałam. Prawie żaden z pomysłów z tych czasów nie doczekał się szczęśliwej realizacji, ale jest parę znaczących wyjątków, o których chcę napisać, by pokazać Wam jak to działa.

Po pierwsze działało to co dotyczyło tematów z przeszłości, terapia, oraz kończenie tego co już dawno miało być zrobione. Znaczące przykłady: na jednej retrogradacji Marsa zaczęłam pisać pracę magisterską, która strasznie mi opornie szła, przeciągnęła się, na pewien czas całkiem ją zarzuciłam, po czym wróciłam do niej i dokończyłam ją podczas kolejnej retrogradacji Marsa dwa lata później :) Podobnie było z planowanym spotkaniem uczestników Medytacji Księżycowej – Zgromadzeniem Księżycowym, które ponad dwa lata temu już się miało wydarzyć, ale projekt z różnych przyczyn się zatrzymał… po czym teraz niespodziewanie wrócił i odbędzie się w czasie tej retrogradacji Marsa! :) (przy okazji serdecznie Cię zapraszam, więcej o tym wydarzeniu dowiesz się tutaj .

Innym tego typu powrotem, choć już innej natury była sprawa mojego imienia. W retrogradacji Marsa w 2012 przyszło do mnie niczym uderzenie pioruna imię Maria, jako to moje najprawdziwsze, pokazujące moją esencję. Przez dwa lata dojrzewałam do tego imienia, nosiłam je w sobie, po czym na kolejnej retrogradacji Marsa zdecydowałam się je przyjąć i wyjść z nim do ludzi (o tym procesie pisałam tutaj ).

Ten przykład pokazuje mocno, że często w czasie retrogradacji wraca do nas coś z dalekiej przeszłości, coś się odpamiętuje lub tez kontaktujemy się z czymś głębiej, z samą esencją. Podobnie u mnie działał temat śpiewania, a zapisanie się na lekcje śpiewu, co było chyba jedyną rzeczą którą w czasie retrogradacji Marsa rozpoczęłam i w tym jakiś czas wytrwałam z dobrymi efektami (co nie oznacza, że nie było w tym wahań i zawieszeń ;) ) Tutaj jednak również czuję, że po pierwsze to temat z przeszłości, a po drugie coś co bardzo długo czekało na swój czas, do czego dojrzewałam od lat. Z moich obserwacji właśnie takie działania mają w czasie retrogradacji Marsa największy sens :)

Jeśli chcesz sprawdzić jak u Ciebie wyglądały ostatnie retrogradacje Marsa podaję daty:
17.04.16 – 30.06.16 w Strzelcu i Skorpionie
1.03.14 – 20.05.14 w Wadze
23.01.12 – 14.04.12 w Pannie
20.12.09 – 10.03.10 w Lwie
5.11.07 – 30.01.08 w Raku i Bliźniętach
1.10.05 – 10.12.05 w Byku
29.07.03 – 27.09.03 w Rybach

Zapraszam Cię również do podzielenia się swoimi obserwacjami, czy w komentarzu czy pisząc na maila: astrologiapelni@gmail.com. W ten sposób razem możemy rozwijać wiedzę o tym czym jest Mars w retrogradacji i jak sobie najlepiej radzić z tym czasem! :)

Na koniec parę ogólnych rad dotyczących retrogradacji Marsa, które podaję w Osobistym Astrokalendarzu:

„Między 26 czerwca a 27 sierpnia nastąpi retrogradacja Marsa. W tym czasie lepiej nie planować energicznych ruchów do przodu i nie angażować się w otwartą walkę i rywalizację, bo może to prowadzić donikąd. Nasze działania mogą napotykać nieprzewidziane przeszkody i opór. Sposobem na to by coś osiągnąć jest działanie nie wprost, ostrożne i przemyślane. Najlepiej jednak skoncentrować się na załatwianiu spraw z przeszłości, zwłaszcza dotyczących dziedzin domu, w którym przebywa Mars.”

Jeśli chcesz się dowiedzieć jaki obszar Twojego życia uaktywni ta retrogradacja i gdzie skoncentrują się zarówno trudności, jak i szanse na wprowadzenie poprawek i powrót do tematów z przeszłości możesz zamówić Osobisty Astrokalendarz (konieczna jest znajomość godziny urodzenia!). Więcej o Astrokalendarzu przeczytasz tutaj 

Owocnego i pełnego wglądów czasu retrogradacji Wam życzę! :) 



Chcesz dostawać informację o księżycu w znakach, o pełniach i nowiach z wyprzedzeniem? Zapisz się do darmowego cotygodniowe go newslettera!

Zapisy pod tym linkiem

piątek, 18 maja 2018

Zmiana epoki cz. II: Uran w Byku 2018 - 2025

Uran w Byku
art: taskovsky



15 maja Uran przeszedł ze znaku Barana do Byka inicjując nowy około 7 letni etap swojej wędrówki. Uran jest to planeta gwałtownych zmian, rewolucji, rozwoju technicznego i tego dotyczącego naszej świadomości i odwiedzając kolejne znaki w swym 84-letnim cyklu pokazuje na kolejne dziedziny, które nie mogą już dłużej być takie same ;) Dotąd (od 2010/11 roku) rewolucja dotyczyła tematy siły, „bycia sobą”, sposobów działania, naszego wizerunku i wyrażania siebie w świecie. Na polu globalnym oznaczało to znaczący wzrost agresji i bezpardonowej walki. Mocno wzrastała w nas potrzeba buntu, walki, sprzeciwu, choć nie koniecznie było jasne o co walczymy, czy nawet przeciw czemu ;) Teraz tematy przewodnie rewolucji będą dużo bardziej konkretne, agresja dla agresji, czy hejt dla hejtu zacznie opadać, ale za to pojawi się w świecie więcej oślego uporu i walki o pryncypia ;) Zanim jednak ta nowa rewolucja na dobre się rozkręci Uran wróci jeszcze na krótko do Barana – 6 listopada 2018 - byśmy mogli przypomnieć sobie czego się w tym czasie nauczyliśmy (lub nie ;) ) i zobaczyć ostatnie fajerwerki kończącej się epoki, którą ostatecznie pożegnamy 6 marca 2019.



W opracowaniach na temat Urana w Byku możemy spotkać te same wątki – dotyczące m.in. gospodarki, ekologii czy żywności, ale często w skrajnie różnych interpretacjach: jedni będą spodziewać się wielkiego kryzysu, inni wielkich pozytywnych zmian. Jedni będą wieszczyć powrót do natury, inni postępującą technicyzację m.in. żywności. Dlaczego tak jest? Oczywiście kluczową rolę odgrywa poziom optymizmu tudzież pesymizmu u piszącego ;) Ale nie tylko to. Najprostszą odpowiedzią jest to, że prawdopodobnie doświadczymy tego wszystkiego naraz, choć w różnych proporcjach ;)


Ostateczne efekty wpływu Urana w Byku nie są takie łatwe do przewidzenia, a to dlatego, że jakości Urana (władcy Wodnika) i znaku Byka (rządzonego przez Wenus) są tak radykalnie różne od siebie, że mimo że możemy wymienić pola na jakich będą one ze sobą zmagać, to nie tak łatwo określić, które z nich przeciągnie drugie na swoją stronę ;) Kiedy Uran był w Baranie sprawa była prostsza, bo ta planeta dobrze się czuje w tym znaku, podkreśla on jej cechy takie jak waleczność, buntowniczość, nastawienie na ja i na działanie. Uran w Baranie był więc wyrazisty i podkręcony w działaniu, trudno było go nie zauważyć, tak jak trudno nie zauważyć wzrostu agresji w debacie publicznej. W Byku Uran będzie mniej waleczny, mniej wyrazisty, ale też bardziej wielowątkowy. W niektórych obszarach rewolucja będzie ruchem powrotu do natury w innych przeciwnie – postępującą technicyzacją naszego życia i nowymi technologiami, które rewolucjonizują zarówno ekonomię jak i naszą codzienną egzystencję. Te dwa ruchy będą narastać równolegle, być może we wzajemnym sprzeciwie, poprzez skrajne postulaty i można mieć nadzieję, że w efekcie rozwiną się prądy, w których nowa technologia będzie służyć naturze, Ziemi i powszechnej obfitości godząc oba te bieguny. Ale to niestety nie jest przesądzone, wiele tu zależy od nas – Uran to planeta buntu społecznego, głosu ludu, idei działania dla dobra wspólnego i walki z partykularnymi interesami, dlatego zmiana może przyjść nie jako oczywista konsekwencja nowych odkryć i stopniowe zmiany, ale jako mniejsza lub większa rewolucja.

photo: Adrian McDonald



Dominować będą sprawy finansowe i ekonomiczne, dlatego największych zmian możemy się spodziewać w kwestiach związanych z bankowością, finansami, walutami (i kryptowalutami), inwestycjami i posiadaniem. Możliwe są naprawdę radykalne zmiany w tym jak postrzegamy własność i w tym co jest dla nas cenne. To co dotąd było wartościowe może szybko stracić na wartości i przeciwnie – możliwe są szybkie kariery (ale też i upadki) nowych wartości, sposobów inwestowania, czy zarabiania pieniędzy. W czasach Urana w Byku nic w tych sprawach nie jest jasne i pewne, raczej trzeba nastawić się na dużą elastyczność i dążenie do możliwie największej wolności finansowej (również wolności od zależności od wahań rynku – to czas kiedy łatwo o chybione inwestycje). Jedyne co wydaje się dość dobrą radą w sprawach finansowych na ten czas, to zarabianie pieniędzy na tym co „uraniczne”, czyli na nowych technologiach, oryginalnych pomysłach zwłaszcza powiązanych z internetem, z odnawialnymi źródłami energii, czy z niekonwencjonalnymi systemami wiedzy, jak astrologia ;)




W związku z tym co pisałam wyżej, czyli z tym, że Uran w Byku może stymulować bardzo różnorodne prądy możliwe są różne formy rewolucji na polu finansów. Parę przykładów:


- pojawienie się w nowych doktryn ekomonicznych, które wywrócą do góry nogami to co do tej pory myśleli ekonomiści i podważą fundamenty systemu kapitalistycznego


- w przypadku krajów, które złapią w żagle wiatr tych zmian przestawienie (możliwe, że kosztowne) gospodarek na nowe źródła dochodów, rewolucje w systemach podatkowych i sposobie redystrybucji środków – prawdopodobnie związane z tematem sztucznej inteligencji


- w przypadku krajów, które tego wiatru nie złapią – kryzysy finansowe, a nawet bankructwa i związane z tym przetasowania w rankingu światowych potęg


- generalnie zawirowania na giełdach, spektakularne krachy i nie mniej niespodziewane wzloty, wielkie pieniądze będą zmieniać właścicieli ;)


- odejście od ekonomii walki o zasoby, na rzecz ekonomii opartej na współodpowiedzialności (coś jak odejście od walki o łopatkę w piaskownicy, na rzecz budowania czegoś razem ;) )


- kryzys konsumpcjonizmu i rozkwit alternatywnych stylów życia


- wydarzenia zmuszające do zmian i porzucenia niefunkcjonalnych struktur w temacie finansów


- zmiany w obowiązującej dotąd strukturze własności (nacjonalizacja, czy też prywatyzacja, nowe prawa dotyczące ziemi etc.), a także w prawie i praktykach dotyczących praw autorskich


- nowe pomysły na to jak można zarabiać i wydawać pieniądze, nowe zawody, nowe podejście do rynku pracy, jeszcze większe znaczenie mobilności i innowacyjności, oraz kryzys umów na etat


- jakieś zmiany w temacie kryptowalut, ale czy będzie to ich spektakularny rozwój, czy spektakularny upadek, to trudno orzec ;) W każdym razie zmiany dotyczyć będą sposobu w jaki dysponujemy naszymi środkami i nowych metod płatności, ale czy akurat będą to kryptowaluty to nie jest takie pewne ;)



Poza sprawami stricte gospodarczymi możemy również spodziewać się:


- wzrostu znaczenia ekologii i rozwoju ruchów ekologicznych, zero waste, oraz slow life a także wzrost zainteresowania naturą, tym co trwałe i niezmienne.

- skupienia na dobru naszej planety, na klimacie, zachowaniu ginących gatunków, zmian w naszym sposobie korzystaniu z zasobów ziemi i w tym jaki ślad na niej zostawiamy, oraz wzrost znaczenia odnawialnych źródeł energii.


- rozwoju technologii związanej z produkcją i dystrybucją żywności, co oznacza zarówno więcej GMO, jak i więcej rozsądku i sprawiedliwości w dysponowaniu pożywieniem


- zmian w sposobie odżywiania się społeczeństw, w obowiązujących poglądach na „zdrową dietę”, a nawet w preferencjach kulinarnych mas ludzkich (optuję za rewolucją wege ;) )


- rozwój nowych technologi, odkrywanie i upowszechnianie nowych materiałów, być może takich, które zastąpią te dobrze nam teraz znane, jak plastik, czy poliester


- nowe trendy w ogrodnictwie oraz wzrost popularności „dłubania w ziemi”


Można oczywiście mnożyć tego typu przykłady, powyższy wypis ograniczony jest moją wyobraźnią i wiedzą na tematy gospodarcze. Generalnie w sprawach finansowych, ekonomicznych, związanych z żywnością i priorytetami przeciętnego Kowalskiego (czy też Smith'a ) możemy się spodziewać niespodziewanego i raczej jest pewne, że efekty zaskoczą nas wszystkich.


photo: Carl Warner


Zmiany będą też dotyczyć tego co związane jest z naszą koncepcją piękna, cielesności, przyjemności, zmysłowości… a także z samą koncepcją kobiecości :) Czas Urana w Baranie przede wszystkim zrewolucjonizował męskość, jak pisałam już wcześniej obszerniej (tutaj) upowszechniły się nowe wzorce i style wyrażania się męskiego aspektu: od sportowca prezentującego swoje mięśnie lub osiągi, poprzez opiekuńczego ojca, ekshibicjonistycznego blogera, drwala pielęgnującego swoją brodę i wcinającego jarmuż, po maszerujących nazioli i Januszów w patriotycznej odzieży. Plus wiele wiele więcej :) Zauważcie, że gdy mówimy o pakersach, naziolach czy hipsterach zazwyczaj widzimy oczyma wyobraźni mężczyzn. Podobnie było z szokującą nas modą z wybiegów – to ta męska budziła największe kontrowersje. Teraz to się zmieni, bo to właśnie kobiecość będzie wyznaczała nowe trendy i to u kobiet więcej będziemy widzieli rewolucji :) Kobiece (głównie) piękno zostanie przedefiniowane, dotychczasowe dogmaty zakwestionowane, a niekonwencjonalność będzie bardzo w cenie. Z drugiej strony owa „niekonwencjonalność” może również przyjąć postać powrotu do tego co było, choć również po to by szokować – np. może przyjąć postać modę na vintage w formie hard lub na cyberpunk. Ważnym obszarem zmian będzie nasz stosunek do ciała. Z jednej strony będzie to kolejny obszar do walki o wolność – o prawo do czucia się dobrze w swoim ciele bez względu na jego kształt, wiek czy sprawność, do odczuwania swej zmysłowej natury bez lęku o nadinterpretację ze strony przypadkowych przechodniów, o prawo do komfortowego ubrania także w pracy, o prawo do doświadczania przyjemności bez wstydu i do pełnego dysponowania swoim ciałem, do tego by granice dotyczące naszej cielesności były respektowane. Z drugiej strony mogą się pojawić pytania o to gdzie kończy się ciało człowieka, a zaczyna ciało cyborga. Mogą pojawić się pierwsze trendy związane z łączeniem technologii z ludzkim ciałem, zarówno w celach „ulepszeń”, jak i po prostu jako nowa moda. Rozwijająca się technika może bardzo poważnie zmienić nasze podejście do ciała i to od nas zależy jaki będzie tego efekt. Przestrzeń ciała może być więc obszarem sporów analogicznych do opisanych wyżej napięć między zwolennikami „naturalnego” stylu życia, a zwolennikami technicyzacji. Efektem prawdopodobnie nie będzie odrzucenie jednej strony dla drugiej, ale zrozumienie, że zarówno zadbanie o naszą Ziemię i nasze ciało jest po prostu koniecznością, a jednocześnie że przed rozwojem nie można uciekać, trzeba nim kierować, a by to było możliwe nasza świadomość musi wzrastać tak co najmniej tak samo szybko.


Na najwyższym poziomie Uran kieruje właśnie rozwojem świadomości: tymi wszystkimi przebłyskami geniuszu, eurekami, momentami „aha”… tymi chwilami kiedy w nagłym przebłysku pojmujemy istotę problemu i zmieniamy nasze myślenie o 180 stopni… tymi przemianami społecznymi, które nazywamy mądrze zmianą paradygmatu, która sprawia, że to co myśleliśmy zaledwie prze rokiem czy miesiącem dziś wydaje nam się kompletnym anachronizmem. Z tej perspektywy patrząc czeka nas skok w rozwoju świadomości jeśli chodzi o to co związane z zasobami, podejściem do spraw materialnych, do ciała, czy do pożywienia. Gdy Uran był w Baranie rozpruł się worek z trenerami wszelkiej maści krzyczącymi, że „chcieć to móc” oraz różne mniej lub bardziej wysublimowane warianty tej tezy ;) Oczywiście, że można się z tego podśmiewać, ale prawdą jest, że dziś jako społeczeństwo jesteśmy bardziej świadomi tego, że to my tworzymy naszą rzeczywistość niż te siedem lat temu, a moda (czy też presja) na sport dała szansę wielu z nas nauczyć się samodyscypliny i odkryć radość z cieszenia się swoją siłą, silną wolą, czy skutecznością. Teraz będziemy odkrywać to czym tak naprawdę są pieniądze, jak przyciągać i dzielić się zasobami, jak być w przepływie obfitości i umieć cieszyć się z życia, a jednocześnie jak być uziemionym, praktycznym. Ważną przestrzeniami w rozwoju świadomości będą teraz ciało oraz natura. Kontakt z własnym ciałem, dobre czucie się w ciele, doświadczanie swojej cielesności i zmysłowości, oraz czerpanie z kontaktu z naturą.. to teraz będą bramy do rozwoju naszej świadomości. Śmiem nawet twierdzić, że tak jak dotąd najpowszechniejszą „praktyką” był sport i wszelka aktywność, tak teraz stanie się nią odpoczynek ;) Rozkręci się trend slow life, zaczniemy uczyć się zwalniać, odpuszczać to co zbędne i cieszyć zmysły chwilą obecną :) Ciało i natura w jej spokojnych rytmach będą teraz dla nas największymi nauczycielami. Dzięki temu właśnie możemy sobie poradzić z inwazją techniki – kiedy uszanujemy rytm naszych ciał, rytm natury, której jesteśmy częścią i przestaniemy się ścigać w byciu najefektywniejszą i niezawodną maszyną.



Otwórzmy się na tą nową świadomość i wspierajmy zmiany jakie mają się zadziać o dobra nas wszystkich! Nasz wkład będzie bardzo potrzebny by obronić to co należy o nas wszystkich i jednocześnie nie należy do nikogo.

Samych pięknych i owocnych zmian Wam życzę! :)


P.S. to czy i jakie zmiany przyniesie nam Uran na poziomie indywidualnym zależy od tego jakie obszary aktywuje on w naszym horoskopie urodzeniowym. Ten tekst odnosi się przede wszystkim do zmian na poziomie globalnym, które oczywiście wpływają na nas wszystkich, ale w przypadku jednych będzie to bardzo mocny czas, a w przypadku innych nieszczególnie ;)



Część pierwszą tego artykułu Zmiana epoki - Chiron w Baranie, gdzie piszę również trochę więcej o tym co się działo podczas mijającej epoki znajdziesz tutaj


Chcesz dostawać informację o tym co na niebie z wyprzedzeniem? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy pod tym linkiem

czwartek, 17 maja 2018

Mars w Wodniku: 16 maja - 15 listopada 2018



Wczoraj rano Mars przeszedł ze zorganizowanego i poważnego Koziorożca do nieco szalonego Wodnika od razu robiąc kwadraturę do władcy Wodnika Urana, który jest teraz w ważnym momencie, bo właśnie (czyli ww wtorek 15 maja) po ponad 7 latach zmienił znak i wszedł do Byka. Rewolucyjna i inspirująca energia Wodnika od razu więc zderza się mocno z ziemską energią Byka, który nade wszystko lubi stabilizację i święty spokój ;) Mogą to być dla nas nieco nerwowe dni, możemy też poczuć miotanie w różne strony, a także nadmierną nerwowość i związane z nią (mniej lub bardziej wprost ;) ) wypadki, awarie (zwłaszcza elektroniki rządzonej przez Urana), napięcia i starcia. Kwadratura ta już jutro zacznie się rozluźniać, choć bardziej podatni na uraniczne wibracje mogą ją czuć i do końca tygodnia :)

To jednak nie jedyny powód dla którego to wejście Marsa do Wodnika jest istotne, bowiem tym razem zamiast standardowego ok 2-miesięcznego pobytu trochę się w tym znaku zasiedzi, a to z powodu retrogradacji Marsa, która czeka nas od 26 czerwca prawie do końca sierpnia. Mars w Wodniku zabawi więc tym razem aż do połowy listopada (z krótką przerwą na powrót do Koziorożca)! Co to oznacza? No cóż wygląda na to, że rewolucyjna i wizjonerska energia Marsa w Wodniku jest nam bardzo potrzebna, skoro dostajemy jej aż tyle ;) Będzie to czas wychodzenia poza granice „możliwego”, oraz tego co postrzegamy jako „normalne”, czas szukania nowej wizji i manifestowania jej w działaniu, czas budowania nowych wspólnot i przyjaźni oraz testowania w działaniu tych istniejących. Więcej o retrogradacji Marsa napiszę jak już ona się zacznie, na razie cieszmy się tym co nam oferuje Mars w „zwykłym” choć jak to z Wodnikiem bywa mało „zwyczajnym” trybie ;)

Jest to czas na spojrzenie na to co robimy z innej perspektywy, na nowe pomysły, oryginalne idee i gromadzenie ludzi we wspólnym celu. Mars w Wodniku sprzyja pracy intelektualnej i przekuwaniu myśli w działanie. Trochę możemy się rzucać z motyką na słońce i porywać na „niemożliwe”, ale czasem warto sobie na to pozwolić :) To czas buntu przeciw ograniczeniom, strukturom, „systemowi” i impuls do działania na rzecz społeczności, wspólnoty czy – nie ograniczając się – świata. Ważnym tematem staje się wolność, indywidualność, robienie rzeczy po swojemu. Jeśli czujemy się z jakichś powodów zniewoleni, ograniczeni przez okoliczności i zobowiązania ten czas może być okresem pogłębiającej się frustracji z tego powodu, a nawet otwartego buntu. Dobrze tą energię ukierunkować twórczo i nawet jeżeli jakichś ograniczeń nie możemy i lub nie chcemy odrzucić, to znajdźmy sobie taką przestrzeń działania, gdzie będziemy czuć się wolni. Działamy teraz niekonwencjonalnie i z rozmachem więc warto znaleźć odpowiednią dziedzinę i cele, gdzie te jakości będą przydatne. Dobry czas by zainwestować energię w nasze relacje przyjacielskie oraz by odważnie zrobić pierwszy krok w kierunku naszych marzeń. Dobry czas również na to by porzucić utarte schematy działania, by porwać się na coś nowego, szalonego, idealistycznego.

Niechaj Mars w Wodniku da Wam odwagę patrzenia w przyszłość i zmieniania rzeczywistości! :)

Chcesz dostawać informację o wszystkim co na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy pod linkiem: https://tinyletter.com/moonsetnewsletter

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Zmiana epoki - cz. I Przejście Chirona z Ryb do Barana







Przed nami ważny i znamienny w konsekwencje czas kiedy aż dwa wolnoporuszające się po niebie ciała – Uran i planetoida Chiron - zmienią znak. Ma to duże znaczenie właśnie dlatego, że są to obiekty wolnoporuszające, co oznacza tyle, że znak zmieniają rzadko: Uran raz na ok. 7 lat, Chiron średnio raz na ok. 4 lata, ale jego orbita jest mocno nieregularna, co oznacza, że czasem jest to dużo mniej niż 4 lata, a czasem dużo więcej. I tak się przytrafiło właśnie na niebie, że ostatnio Chiron zsynchronizował się z Uranem i ostatnio zmieniał znak identycznie jak on ok. 7 lat temu. I teraz też zrobią to wspólnie ;) Chiron przeszedł już do Barana 17 kwietnia 2018 (choć na krótko wróci jeszcze do Ryb w okresie od września do lutego), natomiast Uran przejdzie do Byka 15 maja 2018 (wróci do Barana na czas od listopada do marca).


EDIT 2019: teraz pewnie bardziej interesujące są kolejne daty ;) Podaję więc szczegółowy rozkład jazdy Chirona i Urana:

Chiron: wejście do Barana 17.04.18, powrót do Ryb:
 26.09.18, gdzie jeszcze chwilę "pomarudził", aż do teraz czyli konkretnie, do 18.02.19 :) 

Uran: wejście do Byka 15.05.18, powrót do Barana 6.11.18, gdzie nas jeszcze pomęczy posprawdza nasze opanowanie do 6 marca 2019, a więc już niedługo :) (więcej o przejściu Urana napisałam w drugiej części tego tekstu - tutaj)


Mamy więc podwójną zmianę w polu, a jej zrozumienie może nam ułatwić cofnięcie się do czasu poprzedniej takiej zmiany i początku kończącego się teraz okresu, czyli do lat 2010-2011. W tej części artykułu skupię się na oddziaływaniu Chirona, który w astrologii oznacza zarówno naszą niezaleczoną ranę, ale także Wewnętrznego Uzdrowiciela, a na poziomie społecznym procesy wydobywania na wierzch bolesnych podziałów na świecie, eskalowania ich, ale także ich uzdrawiania poprzez integrację tych, którzy dotąd byli pomijani lub poprzez zmianę raniących wzorców społecznych. O Uranie napiszę więcej w części drugiej tego artykułu, która pojawi się prawdopodobnie w połowie maja. Mimo, że ostatnie 7 lat naznaczyła zarówno obecność Chirona w Rybach, jak i Urana w Baranie tutaj skupię się na tym co chironiczne i rybie, po to by czytelnicy łatwiej mogli wyrobić sobie spójny obraz, później przyjrzymy się temu co w tym czasie było urano-baranie, choć osoby obeznane z astrologią pewnie same to dostrzegą ;)



W Polsce zobaczenie zmian, które się wtedy zadziały i ducha czasu, który wtedy do nas przybył jest aż nazbyt proste zważywszy na to, że początek tej transformacji miał miejsce w kwietniu 2010 roku, dziesięć dni po katastrofie smoleńskiej (Chiron przeszedł do Ryb po raz pierwszy 20.04.10). W okresie, który to traumatyczne wydarzenie zainicjowało łatwo można dostrzec wszystkie cechy Chirona w Rybach – mistycyzm, niejasność, niezaleczone rany pielęgnowane, mitologizowane i uświęcane, podtrzymywanie cierpienia, uwikłanie w układ kat-ofiara, mesjanizm, spiski, obwinianie… nie wspominając już o tak bardzo „rybim” czynniku mgły. Możnaby o tym długo pozostawię jednak to zadanie bardziej politycznie nastawionym astrologom :) Jednocześnie na świecie, dokładnie 20.04.10 doszło do jednej z największych katastrof ekologicznych w historii ludzkości, czyli eksplozji na platformie wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej i wycieku milionów litrów ropy naftowej. To wydarzenie również symbolicznie jest mocno powiązane z Chironem w Rybach i otwiera wątek walki o czyste wody i o szacunek dla Matki Ziemi, pokazując rany jakie zadała jej ludzkość, oraz to jak mimo iluzji potęgi technologicznej jesteśmy z nią połączeni i od niej zależni. Ryby to znak nie tylko reprezentujący Wodę, a szczególnie oceany, ale także poczucie jedności wszystkich istot, dlatego też Chiron podróżujący przez ten znak odsłaniał ranę związaną z iluzją oddzielenia, a co za tym idzie samotności jednostki ludzkiej. Pięknym przejawem działania Chirona w tym znaku były przekazy od licznych szamańskich i duchowych nauczycieli, m.in. przez babcie ze starszyzny rdzennych plemion Hawajów i Nowej Zelandii, dotyczące świętości wody i sposobów jej uzdrawiania. Poza tym czas odchodzącej epoki znaczyły takie wydarzenia jak protesty Occupy Wallstreet, Acta i inne, sprawa Snowdena, triumf populistów, bardzo „rybia”, niewypowiedziana wojna na Ukrainie, oraz Arabska Wiosna Ludów i dalsze wojny na bliskim wschodzie, oraz to co nazywamy z europejskiej perspektywy kryzysem migracyjnym. Chiron w Rybie i tu był niesamowicie wręcz widoczny, począwszy od cierpienia niewinnych umierających na morzu, do całych mitologii związanych z polaryzacją swój – obcy, z lękami i demonizacją z jednej strony, oraz współczuciem i pomocą uchodźcom z drugiej. Wszystkie te wydarzenia łączy pewna doza mistycyzmu, niejasności, wierzeń nieopierających się na faktach, oraz typowo „rybich” fal sprzeciwu społecznego, które pochłaniają masy i zmieniają los świata ;) Można powiedzieć, że Chiron w Rybie obnażył brak poczucia duchowego sensu wśród Ziemian, co zaowocowało licznymi mitologiami, pogubieniem, ale też wzrostem duchowym tych, którzy postanowili szukać sensu w sobie :)






Ok, a czy podobnie było w czasie poprzedniego pobytu Chirona w Rybach w latach 1960-1968? Szybki rzut oka na główne wydarzenia i co widzimy? Fala ruchów kontestujących w USA, protesty przeciw wojnie w Wietnamie („Make love, not war!”), początek rewolucji seksualnej – Lato Miłości w 1967, ważne ruchy kobiece (feminizm drugiej fali) i przeciw segregacji rasowej, szczyt popularności Beatlesów… wszystko to z jednej strony miało wszystkie cechy „rybiej” fali, mocno było podszyte duchowością i mistycyzmem (Leary i LSD ;) ), dążeniem do jedności wszystkich istot („All people are one”), a także płodną i piękną mitologią, która sprawia, że nawet dziś często ulegamy fascynacji tymi czasami :) Nie bez wpływu na te wydarzenia, a szczególnie na rewolucję seksualną i popularność narkotyków był wtedy Neptun w Skorpionie, który dodał intensywności, żeby nie powiedzieć ekstremalności „rybim” ideom ;) Poza tym był to czas ważnych politycznych wydarzeń takich jak „mglista” i mocno zaprawiona propagandą wojna w Wietnamie (i tu mieliśmy do czynienia z uchodźcami na łodziach!), prezydenturę JFK (zaprzysiężony dokładnie dzień przed wejściem Chirona do Ryb!) i jego śmierć w zamachu (ikoniczne źródło rozlicznych teorii spiskowych! ;) ), kryzys kubański, sobór watykański II (próba uzdrawiania Kościoła – Ryby nie tylko patronują wierze, ale też są znakiem ewidentnie patronującym Chrześcijaństwu), oraz początek lotów kosmicznych… mit na micie mitem pogania ;) W Polsce poza ruchem hipisów, mamy natomiast narastanie nastrojów antysemickich („Syjoniści do Syjonu!”) zwieńczone Marcem 68’… Chiron w Rybach po raz kolejny otwiera stare rany i uruchamia wzorzec szukania kozłów ofiarnych oraz tworzenia mitologii o tym strasznym Obcym. W dzisiejszych czasach trzeba przyznać, że obcy są bardziej zróżnicowani, bo już nie tylko Żydzi, ale też Muzułmanie, a nawet Reptilianie… i kto wie kto jeszcze ;)


Nawet jeśli można odnieść wrażenie, że poprzedni pobyt Chirona w Rybach był dużo bardziej efektowny niż ten który się teraz kończy, to warto pamiętać, że najgorzej widać z bliska i że dobrze ocenić i zrozumieć epokę, która teraz się kończy będziemy mogli dopiero z perspektywy co najmniej dziesięcioleci.






Pobyt Chirona - Uzdrowiciela w Rybach w ostatnich 7 latach (lub 8-miu licząc od daty pierwszego jego wejścia do tego znaku) był czasem, w którym nasze rany, zarówno te społeczne, jak i indywidualne, zazwyczaj dotyczyły tego co duchowe, religijne i mityczne. Chiron pokazywał jak nabudowujemy wokół tego co nas boli swoje mitologie, otaczamy nasz ból duszy opowieściami o tym, że tak być musi, wybieramy ścieżkę cierpienia i poświęcenia, którą przedstawiamy w „duchowym” sosie lub też zagłębiamy się w odmęty i głębie istnienia po to by wyszukiwać tam to co utracone, złamane, bolesne. W Moonset Newsletterze napisałam o tym okresie tak:

Chiron w Rybach przez ostatnie 7 lat kontaktował nas z ranami na poziomie ducha, co mogło się przejawić jako czas spłacania karmicznych czy innych duchowych zobowiązań, czasem wręcz czas życia w jakieś osobistej mitologii, która tłumaczyła nasze cierpienie, a nawet gloryfikowała je. Uzdrawiany był wzorzec ofiary, cierpienia, poświęcenia, poczucia oddzielenia. Wpływ Chirona w Rybach był dość subtelny, często niezrozumiały i niejasny, przez co jednak nie mniej realny. Zarówno na poziomie społecznym jak i indywidualnym mogliśmy to odczuć jak zaklęcie w jakiejś baśni (micie, opowieści), z której teraz przy zmianie znaku budzimy się.

Chiron w Rybach był w służbie integracji tego co w nas rozszczepione na najgłębszym poziomie, tam gdzie nie sięga logika i mentalne kategorie. Przez to, że spotykaliśmy się z niewypowiadanym i ledwie-przeczuwalnym potrzebowaliśmy opowieści i mitów, które pozwoliłyby nam to jakoś nazwać. Na poziomie społecznym były to opowieści spiskowe, które opisywały lęk przed nieznanym, przed utratą kontroli, oraz ból oddzielenia. Na poziomie indywidualnym mógł być to był to lęk przed byciem zawładniętym, „przejętym”, bezwolnym, wykorzystanym, manipulowanym, oszukanym… oraz stojący za tym wszystkim ból oddzielenia, który powoduje, że nie ufamy światu, nie ufamy w boskie (czy inne duchowe) prowadzenie i nie ufamy sobie samym. Dotykaliśmy esencji naszej duchowej istoty i tego co nas od niej oddziela i czasem chcąc tym manipulować raniliśmy się jeszcze bardziej, a czasem – przyzwalając na to co jest i obejmując to co boli z miłością, doświadczaliśmy uzdrowienia. Dla tych, którzy czują, że temat ich duchowej integracji nie dopełnił się jeszcze, ważną informacją może być, że Chirona jeszcze będzie retrogradował i na parę miesięcy wróci do Ryb we wrześniu (od 26.09 do 18.02.19), co będzie dodatkową szansą na dopełnienie procesów i na zobaczenie jak daleko udało się nam dzięki Chironowi w Rybach wypłynąć na wody naszego Ducha :)







Po tym co wyżej opisałam, myślę, że już całkiem nieźle rozumiemy jaka epoka się kończy. Teraz ważne jest byśmy zrozumieli jaka epoka się zaczyna :) Jeśli chodzi o duchowość, to nadal będzie ona rozkwitać zarówno w swych najwyższych, jak i wypaczonych formach, za sprawą Neptuna, który jeszcze wiele lat pozostanie w Rybach, więc tak drastycznie z „rybimi” energiami nie zerwiemy ;) Ale temat społecznej i indywidualnej rany, oraz integrowania tego co zostało rozdzielone i wyparte przeniesie się już na inne podwórko – do królestwa Barana :)


Zsynchronizowanie Chirona z Uranem, o którym pisałam na początku tego tekstu, to nie tylko matematyczna ciekawostka, ale wynik tego, że ta położona między Saturnem a Uranem planetoida przybliżyła się właśnie do orbity tego ostatniego. Kiedy Chiron jest bliżej Saturna porusza się bardziej w tempie Saturna, kiedy bliżej Urana, bardziej w tempie Urana. Znaczenie ma to takie, że Chiron odgrywa rolę łącznika między tymi dwoma planetami, które w uproszczeniu symbolizują ład społeczny, świat zobowiązań i reguł (Saturn), oraz rewolucję społeczną, świat indywidualistów, szaleńców i geniuszy (Uran). Łącznik przybliżył się do Urana, a więc też nasza uwaga w ostatnich dziesięcioleciach bliżej jest tego co nowe, buntownicze, oryginalne i stawiające na prawa jednostki i na wolność, niż na ład i tradycyjne reguły.


W obecnej sytuacji można powiedzieć, że Chiron idzie po śladach Urana, wchodząc do znaku, który on właśnie opuszcza. Najpierw więc poszerzyliśmy naszą świadomość w pewnym kierunku, wywalczyliśmy sobie wolność w tym konkretnym temacie, a potem przychodzi Chiron i pokazuje jakie ta wolność ma konsekwencje i co jest tutaj nie uleczone, a co potrzebujemy uleczyć, by to co nazywamy wolnością było nią naprawdę, a nie kolejną ucieczką przed tym co nas boli.






Uran w Baranie przyniósł transformację naszego wizerunku, odwagę pokazywania siebie i transformację męskości. Pojawiła się moda na sport i na selfie, oraz świadome zwrócenie uwagi na wizerunek nawet w tych grupach społecznych które dotąd ten temat ignorowały. Karierę zrobiło pojęcie „marka osobista”, oraz blogerzy dzielący się nie tyle wiedzą ekspercką, ale po prostu „sobą”: swoim wyglądem, kreacjami, przygodami z życia, przemyśleniami „spod palca”, czyli bardziej: „ja to widzę tak a tak”, a nie „według tych oto źródeł, badań, książek etc jest raczej tak niż tak”. Można powiedzieć, że karierę zrobiło nasze „ja”. Fascynujemy się indywidualnościami, dzielimy się zdjęciami, myślami, czy owocami twórczości w nadziei, że ktoś naszą indywidualność doceni… ;) Oczywiście jak coś jest robione przez masy, to trudno o prawdziwą oryginalność, siłą rzeczy będą masy kopii i powtórzeń, ale celem jest pokazanie siebie, najfajniejszego, najciekawszego lub najautentyczniejszego siebie jak tylko się da. Uran w Baranie przyniósł nam więc rewolucję „ja”, rewolucję sposobów dzielenia się swoim wizerunkiem, oraz rewolucję w kreowaniu swojej fizyczności, patrz sporty. Z drugiej strony Uran w Baranie przyniósł wysyp rewolucyjnych nastrojów, na zasadzie „bo tak!”, buntowników przeciw tak naprawdę nie wiadomo czemu, walki z „systemem”, który jest jakimś intuicyjnym i nieokreślonym tworem i bardziej chodzi o samą postawę buntu niż o jakiekolwiek postulaty. Bunt na różnych poziomach był kanałem dla rosnącej złości i agresji, która pod wpływem uwalniającego z więzów wszelkiej poprawności i zasad Urana wyrywała się na „wolność” zalewając przestrzeń publiczną. Karierę zrobiły pojęcia hejtu i trollingu w anonimowym, czyli pozornie wyzwalającym o odpowiedzialności (i bardzo uranicznym) internecie. Ludzie zaczęli bez ogródek manifestować swoje „wk***ienie” (inne słowa nie oddały by istoty rzeczy ;) ). Wolność zaczęła oznaczać prawo do mówienia co (lub kto) nam się nie podoba, co nas złości, przeciw czemu jesteśmy. „Problem” z tego typu globalnymi wpływami jest taki, że dotyczy on na pewnym poziomie wszystkich, więc każdy chciał manifestować siebie, swoje racje, swoją niezgodę i bunt, a nie było za bardzo takich, którzy by mogli tego wysłuchać, a tym bardziej chętnych do dostosowania się, szukania zgody, czy rezygnacji z własnej wolności w imię czyjejś swobody. A to, jak łatwo się domyślić, nakręcało konflikty i agresję (czy raczej wciąż nakręca, bo Uran wyjdzie z Barana dopiero w połowie maja, a potem jeszcze na krótko wróci w retrogradacji, o czym piszę więcej w drugiej części tego artykułu - tutaj).




Chiron idąc po śladach Urana wynosi na powierzchnię konsekwencje tych wszystkich uranicznych buntów. Wolność i swoboda samoekspresji zastąpiona więc zostaje świadomością ran, które być może były motorem naszych buntowniczych zapędów. Jeśli uciekaliśmy przed czymś w walkę, bunt, agresję czy chociażby sport, to teraz nas to złapie. Tak więc nadchodzące lata to może być wysyp tematów związanych z uzależnieniem od lajków, selfie, sportu, czy hejtu i trollingu. Uświadomienia sobie jak niektóre z tych aktywności były dla nas niszczące mimo że dawały złudne poczucie siły i znaczenia. Uran w Baranie dotykał podstawowego dla naszej egzystencji kwestii – czy ja rzeczywiście istnieję? Mogliśmy czuć pragnienie lub przymus by istnieć „mocniej”, bardziej wyraziście, ogniście, nieszablonowo, ekscytująco… a social media były do tego prostym i dostępnym (i uranicznym – czyli powiązanym z technologią) narzędziem. Teraz wszystko to co przed sobą w ten sposób ukrywaliśmy będzie wyłazić i pytanie: „Czy ja rzeczywiście istnieję?”, „Kim jestem?” wróci na dużo głębszym poziomie. I nie chodzi tu o pseudo-duchowe stwierdzenia, że „ja” nie istnieje, czy że wszystko jest iluzją – wręcz przeciwnie: znak Barana domaga się od nas najbardziej dosłownego poczucia istnienia, tego kiedy wiesz, że jesteś bo wywierasz wpływ na otaczającą rzeczywistość lub jak nie to chociaż cię ciało od zderzania z nią rozboli ;) Stąd w okresie Urana w Baranie tak duży wysyp agresji, hejtu, bojowniczo nastawionych ludzi na ulicach, walki na słowa i racje – to najprostszy sposób by zaistnieć i udowodnić swoje znaczenie. Ja jestem! Mam prawo tu być! To jest moje miasto, kraj, życie etc! To wszystko jest głos potrzeby istnienia, potrzeby sprawczości i bycia uwzględnionym. Przeciwieństwem tego jest poczucie bycia nieistotnym, niewidocznym lub nawet brak prawa do życia… i te tematy mogą teraz do nas wracać podczas pobytu Chirona w tym znaku po to by pozostać uzdrowione. Uran nauczył nas nowych sposobów samoekspresji, działania, a nawet walki o swoje i to by być sobą a teraz Chiron pokaże nam czy faktycznie na głębokim poziomie dajemy sobie prawo do tego by być sobą i czy uzdrowiliśmy lęk przed byciem nikim. Dla tych, którzy już tą pracę odrobili (albo którzy nigdy nie mieli akurat tych tematów do pracy), Chiron będzie bardziej łaskawy a nawet da szansę na rozwijanie zdolności do wspierania w tym innych. Ważnym tematem pracy terapeutycznej będzie ego, tożsamość, poczucie siły i sprawczości. Uzdrawiany będzie również – co niezwykle ważne – wzorzec męskości. Uran w Baranie, znaku rządzonym przez Marsa i najmocniej powiązanym z energią męską, dał nam wysyp testosteronu, ale także nowe formy wyrażania męskości. Mężczyźni z jednej strony zaczęli mocniej inwestować w mięśnie, z drugiej w erze selfie przeszli znaczącą przemianę wizerunkową coraz bardziej dbając o ubranie, fryzury, brody czy skaryfikacje… ;) Pojawiły się nowe trendy męskiej ekspresji takie jak tacierzyństwo, świadome wspieranie kobiet w ich walce o prawa, czy coraz popularniejsze męskie kręgi. W okresie Chirona w Baranie proces zmiany wzorców męskości wejdzie głębiej i odsłoni rany, które wymagają być dostrzeżone, uznane i opatrzone. I tutaj również proces przechodzi więc z etapu szukania nowych dróg ekspresji, na poziom wewnętrznej integracji. W angielskich internetach natknęłam się na określenie dla Chirona w Baranie – Wounded Warrior (Zraniony Wojownik), pamiętajmy, że jednak jest to tylko punkt wyjścia a celem tej drogi jest Integrated Warrior (Zintegrowany Wojownik) ;)






Na koniec więc jeszcze rzut historyczny, a więc co działo się na świecie przy ostatnim pobycie Chirona w Baranie (w przybliżeniu 1968 – 1976)? :)


Wiele wątków zainicjowanych podczas poprzedniego etapu rozkwitało nabierając jednak już mniej duchowego, a bardziej cielesnego, dzikiego wymiaru. Rewolucja seksualna jest tu dobrym przykładem: był to czas popularnych festiwali ze słynnym Woodstock w 1969 na czele. Poza tym był to czas dalszej walki o prawa kobiet ze słynnym strajkiem kobiet w Islandii (1975), czas zamieszek, buntów i ruchów wolnościowych z Praską Wiosną (1968) i polskimi Wydarzeniami na Wybrzeżu (grudzień 70’). Ewidentnie po okresie mityczno-ideowym, był to okres bardziej konkretnej walki, odzyskiwania swojej siły przez dotąd uciśnionych. Dobrym tego przykładem jest ruch na rzecz równouprawnienia, który właśnie w tym okresie powstał po zamieszkach w Nowym Yorku, kiedy to geje i lesbijki stawili czynny opór prześladowaniom ze strony policji (rok 1969), które stały się impulsem do pierwszych Gay Pride. Efektem tej walki było wykreślenie przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne homoseksualizmu z listy chorób w 1973. Czas Chirona w Baranie to również okres wyścigu zbrojeń i wyścigu kosmicznego, z pierwszym lądowaniem człowieka na Księżycu w 1969 roku, a na naszym polskim podwórku czas fascynacji „Orłami Górskiego” ;) Chiron w męskim znaku Barana ukazywał „męską zasadę”, ale też odsłaniał „męskie rany”, co najwyraźniej widać było w kwestii weteranów wojny w Wietnamie, którzy wracali z przegranej wojny, często z całkiem fizycznymi ranami, oraz z objawami stresu pourazowego, z uzależnieniami i których „wojenne poświęcenie” (narracja powiązana jeszcze z Chironem w Rybach, który towarzyszył większej części tej wojny) zderzyło się z pacyficznymi i antywojennymi nastrojami społeczeństwa USA. Trudno o bardziej jaskrawy przykład przejścia od świata mitów i idei typowego dla Ryb, do konfrontacji z realnością w mało delikatny sposób Barana, oraz o bardziej dosłowną manifestację archetypu Wounded Warrior...





Chiron w Baranie to czas kiedy uzdrawiany będzie wzorzec walki, przemocy, agresji, ale nie koniecznie tak jakbyśmy chcieli: magicznie i od razu ;) Najpierw wypłyną te tematy na wierzch, tak byśmy zobaczyli, gdzie jest problem, tak jak ludzie okresu wyścigu zbrojeń i wojny w Wietnamie musieli zobaczyć jak bardzo ten wzorzec walki jest destrukcyjny. Prawdopodobnie zderzą się różne wizje działania, różne pomysły na to jak radzić sobie z zagrożeniami, oraz różne wizje realizacji męskości i „męskiego” pierwiastka w świecie. To znów może być czas walki o prawa i o szacunek tych grup społecznych, które były dyskryminowane i dezawuowane. To może być wreszcie czas uzdrawiających dla społeczeństw działań, gestów, manifestów, które pozwolą zintegrować społeczny gniew i niezgodę, oraz zaistnieć tym, którzy dotąd byli bez znaczenia.


Na poziomie indywidualnym czas Chirona w Baranie stawia przed nami wyzwanie bycia sobą bez żadnych wyjątków i kompromisów. Przyjrzenia się temu wszystkiemu w nas co bojkotuje nasze prawo do życia, istnienia, działania. Temu co zatrzymuje nas przed wyjściem na arenę życia, co zabiera nam odwagę, pewność i zaufanie do siebie. Często będzie to temat niewyrażonego i blokowanego gniewu, ale też z drugiej strony leku przed agresją, gwałtem, nadużyciem. Będzie to czas do powrotu do pierwotnej siły życiowej w nas, energii sprawczej, odwagi Wojownika(-czki), oraz pracy z tym co nazywamy pierwszą czakrą. Duchowość schodzi na ziemię i wyraża się w działaniu. :)






W drugiej części tego artykułu napisałam więcej o Uranie, a w szczególności o tym jakie tematy przyniesie jego pobyt w Byku - znajdziesz go tutaj :)



Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera! :)

Zapisy pod tym linkiem


poniedziałek, 26 marca 2018

Mars w Koziorożcu: 17 marca - 16 maja 2018




17 marca Mars wyszedł z nieco szalonego i rozproszonego Strzelca i wkroczył do zorganizowanego Koziorożca, gdzie będzie przebywał do 16 maja. To dobra wiadomość dla tych co czuli się już zmęczeni tym typem energii, w której zapał rozpala się szybko, ale też podobnie szybko gaśnie. Teraz nadchodzi czas, w którym łatwiej nam będzie skoncentrować się wybranych celach i realizować je krok po kroku. Łatwiej będzie się nam również zabrać za to, co dotąd wydawało nam się zbyt nudne, żmudne i mało porywające, o ile tylko widzimy, że jest ważne z perspektywy naszych długoterminowych celów. Czas sprzyja planowaniu, układaniu strategii i wytrwałej pracy. Mars w znaku Koziorożca może nam również pomóc wybrać to co dla nas najważniejsze i ukierunkować energię na bardzo precyzyjnie wybrane cele. W tym znaku jest on wyjątkowo skuteczny, ale również nie wolny od pułapek. Jeżeli nie czujemy, że robimy coś ważnego, coś co przybliża nas do naszych celów, lub co gorsza nie wiemy co chcemy robić – Mars może tylko nasilać nasze frustracje. Możemy teraz łatwiej porównywać się z innymi, krytycznie oceniać efekty naszej pracy lub popadać w konflikty z przełożonymi i innymi osobami na stanowisku. Dlatego ważne jest byśmy robili w tym czasie cokolwiek, byśmy skupili się na metodzie małych kroków i doceniali każdy z nich. Ilekroć przyjdzie do nas ochota by ponarzekać na to, że nie jesteśmy w tym miejscu w którym byśmy chcieli pomyślmy o Marsie, jako o obosiecznym nożu – jego energię możemy zwrócić albo na osiąganie celów, albo na narzekanie na to czego jeszcze nie mamy. W każdej chwili możesz zacząć działać, nawet jeżeli nie będą to spektakularne kroki i w ten sposób zacząć realizować moc Marsa w konstruktywny sposób. Dobrze wykorzystana energia Marsa pozwoli nam na zrobienie dużych postępów szczególnie w sprawach zawodowych, na doprecyzowanie i urealnienie naszych planów i na poczucie przyjemności jaka płynie z realizowania postawionych sobie celów.