poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Zmiana epoki - cz. I Przejście Chirona z Ryb do Barana







Przed nami ważny i znamienny w konsekwencje czas kiedy aż dwa wolnoporuszające się po niebie ciała – Uran i planetoida Chiron - zmienią znak. Ma to duże znaczenie właśnie dlatego, że są to obiekty wolnoporuszające, co oznacza tyle, że znak zmieniają rzadko: Uran raz na ok. 7 lat, Chiron średnio raz na ok. 4 lata, ale jego orbita jest mocno nieregularna, co oznacza, że czasem jest to dużo mniej niż 4 lata, a czasem dużo więcej. I tak się przytrafiło właśnie na niebie, że ostatnio Chiron zsynchronizował się z Uranem i ostatnio zmieniał znak identycznie jak on ok. 7 lat temu. I teraz też zrobią to wspólnie ;) Chiron przeszedł już to Barana 17 kwietnia 2017 (choć na krótko wróci jeszcze do Ryb w okresie od września do lutego), natomiast Uran przejdzie do Byka 15 maja 2018 (wróci do Barana na czas od listopada do marca).


Mamy więc podwójną zmianę w polu, a jej zrozumienie może nam ułatwić cofnięcie się do czasu poprzedniej takiej zmiany i początku kończącego się teraz okresu, czyli do lat 2010-2011. W tej części artykułu skupię się na oddziaływaniu Chirona, który w astrologii oznacza zarówno naszą niezaleczoną ranę, ale także Wewnętrznego Uzdrowiciela, a na poziomie społecznym procesy wydobywania na wierzch bolesnych podziałów na świecie, eskalowania ich, ale także ich uzdrawiania poprzez integrację tych, którzy dotąd byli pomijani lub poprzez zmianę raniących wzorców społecznych. O Uranie napiszę więcej w części drugiej tego artykułu, która pojawi się prawdopodobnie w połowie maja. Mimo, że ostatnie 7 lat naznaczyła zarówno obecność Chirona w Rybach, jak i Urana w Baranie tutaj skupię się na tym co chironiczne i rybie, po to by czytelnicy łatwiej mogli wyrobić sobie spójny obraz, później przyjrzymy się temu co w tym czasie było urano-baranie, choć osoby obeznane z astrologią pewnie same to dostrzegą ;)



W Polsce zobaczenie zmian, które się wtedy zadziały i ducha czasu, który wtedy do nas przybył jest aż nazbyt proste zważywszy na to, że początek tej transformacji miał miejsce w kwietniu 2010 roku, dziesięć dni po katastrofie smoleńskiej (Chiron przeszedł do Ryb po raz pierwszy 20.04.10). W okresie, który to traumatyczne wydarzenie zainicjowało łatwo można dostrzec wszystkie cechy Chirona w Rybach – mistycyzm, niejasność, niezaleczone rany pielęgnowane, mitologizowane i uświęcane, podtrzymywanie cierpienia, uwikłanie w układ kat-ofiara, mesjanizm, spiski, obwinianie… nie wspominając już o tak bardzo „rybim” czynniku mgły. Możnaby o tym długo pozostawię jednak to zadanie bardziej politycznie nastawionym astrologom :) Jednocześnie na świecie, dokładnie 20.04.10 doszło do jednej z największych katastrof ekologicznych w historii ludzkości, czyli eksplozji na platformie wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej i wycieku milionów litrów ropy naftowej. To wydarzenie również symbolicznie jest mocno powiązane z Chironem w Rybach i otwiera wątek walki o czyste wody i o szacunek dla Matki Ziemi, pokazując rany jakie zadała jej ludzkość, oraz to jak mimo iluzji potęgi technologicznej jesteśmy z nią połączeni i od niej zależni. Ryby to znak nie tylko reprezentujący Wodę, a szczególnie oceany, ale także poczucie jedności wszystkich istot, dlatego też Chiron podróżujący przez ten znak odsłaniał ranę związaną z iluzją oddzielenia, a co za tym idzie samotności jednostki ludzkiej. Pięknym przejawem działania Chirona w tym znaku były przekazy od licznych szamańskich i duchowych nauczycieli, m.in. przez babcie ze starszyzny rdzennych plemion Hawajów i Nowej Zelandii, dotyczące świętości wody i sposobów jej uzdrawiania. Poza tym czas odchodzącej epoki znaczyły takie wydarzenia jak protesty Occupy Wallstreet, Acta i inne, sprawa Snowdena, triumf populistów, bardzo „rybia”, niewypowiedziana wojna na Ukrainie, oraz Arabska Wiosna Ludów i dalsze wojny na bliskim wschodzie, oraz to co nazywamy z europejskiej perspektywy kryzysem migracyjnym. Chiron w Rybie i tu był niesamowicie wręcz widoczny, począwszy od cierpienia niewinnych umierających na morzu, do całych mitologii związanych z polaryzacją swój – obcy, z lękami i demonizacją z jednej strony, oraz współczuciem i pomocą uchodźcom z drugiej. Wszystkie te wydarzenia łączy pewna doza mistycyzmu, niejasności, wierzeń nieopierających się na faktach, oraz typowo „rybich” fal sprzeciwu społecznego, które pochłaniają masy i zmieniają los świata ;) Można powiedzieć, że Chiron w Rybie obnażył brak poczucia duchowego sensu wśród Ziemian, co zaowocowało licznymi mitologiami, pogubieniem, ale też wzrostem duchowym tych, którzy postanowili szukać sensu w sobie :)






Ok, a czy podobnie było w czasie poprzedniego pobytu Chirona w Rybach w latach 1960-1968? Szybki rzut oka na główne wydarzenia i co widzimy? Fala ruchów kontestujących w USA, protesty przeciw wojnie w Wietnamie („Make love, not war!”), początek rewolucji seksualnej – Lato Miłości w 1967, ważne ruchy kobiece (feminizm drugiej fali) i przeciw segregacji rasowej, szczyt popularności Beatlesów… wszystko to z jednej strony miało wszystkie cechy „rybiej” fali, mocno było podszyte duchowością i mistycyzmem (Leary i LSD ;) ), dążeniem do jedności wszystkich istot („All people are one”), a także płodną i piękną mitologią, która sprawia, że nawet dziś często ulegamy fascynacji tymi czasami :) Nie bez wpływu na te wydarzenia, a szczególnie na rewolucję seksualną i popularność narkotyków był wtedy Neptun w Skorpionie, który dodał intensywności, żeby nie powiedzieć ekstremalności „rybim” ideom ;) Poza tym był to czas ważnych politycznych wydarzeń takich jak „mglista” i mocno zaprawiona propagandą wojna w Wietnamie (i tu mieliśmy do czynienia z uchodźcami na łodziach!), prezydenturę JFK (zaprzysiężony dokładnie dzień przed wejściem Chirona do Ryb!) i jego śmierć w zamachu (ikoniczne źródło rozlicznych teorii spiskowych! ;) ), kryzys kubański, sobór watykański II (próba uzdrawiania Kościoła – Ryby nie tylko patronują wierze, ale też są znakiem ewidentnie patronującym Chrześcijaństwu), oraz początek lotów kosmicznych… mit na micie mitem pogania ;) W Polsce poza ruchem hipisów, mamy natomiast narastanie nastrojów antysemickich („Syjoniści do Syjonu!”) zwieńczone Marcem 68’… Chiron w Rybach po raz kolejny otwiera stare rany i uruchamia wzorzec szukania kozłów ofiarnych oraz tworzenia mitologii o tym strasznym Obcym. W dzisiejszych czasach trzeba przyznać, że obcy są bardziej zróżnicowani, bo już nie tylko Żydzi, ale też Muzułmanie, a nawet Reptilianie… i kto wie kto jeszcze ;)


Nawet jeśli można odnieść wrażenie, że poprzedni pobyt Chirona w Rybach był dużo bardziej efektowny niż ten który się teraz kończy, to warto pamiętać, że najgorzej widać z bliska i że dobrze ocenić i zrozumieć epokę, która teraz się kończy będziemy mogli dopiero z perspektywy co najmniej dziesięcioleci.






Pobyt Chirona - Uzdrowiciela w Rybach w ostatnich 7 latach (lub 8-miu licząc od daty pierwszego jego wejścia do tego znaku) był czasem, w którym nasze rany, zarówno te społeczne, jak i indywidualne, zazwyczaj dotyczyły tego co duchowe, religijne i mityczne. Chiron pokazywał jak nabudowujemy wokół tego co nas boli swoje mitologie, otaczamy nasz ból duszy opowieściami o tym, że tak być musi, wybieramy ścieżkę cierpienia i poświęcenia, którą przedstawiamy w „duchowym” sosie lub też zagłębiamy się w odmęty i głębie istnienia po to by wyszukiwać tam to co utracone, złamane, bolesne. W Moonset Newsletterze napisałam o tym okresie tak:

Chiron w Rybach przez ostatnie 7 lat kontaktował nas z ranami na poziomie ducha, co mogło się przejawić jako czas spłacania karmicznych czy innych duchowych zobowiązań, czasem wręcz czas życia w jakieś osobistej mitologii, która tłumaczyła nasze cierpienie, a nawet gloryfikowała je. Uzdrawiany był wzorzec ofiary, cierpienia, poświęcenia, poczucia oddzielenia. Wpływ Chirona w Rybach był dość subtelny, często niezrozumiały i niejasny, przez co jednak nie mniej realny. Zarówno na poziomie społecznym jak i indywidualnym mogliśmy to odczuć jak zaklęcie w jakiejś baśni (micie, opowieści), z której teraz przy zmianie znaku budzimy się.

Chiron w Rybach był w służbie integracji tego co w nas rozszczepione na najgłębszym poziomie, tam gdzie nie sięga logika i mentalne kategorie. Przez to, że spotykaliśmy się z niewypowiadanym i ledwie-przeczuwalnym potrzebowaliśmy opowieści i mitów, które pozwoliłyby nam to jakoś nazwać. Na poziomie społecznym były to opowieści spiskowe, które opisywały lęk przed nieznanym, przed utratą kontroli, oraz ból oddzielenia. Na poziomie indywidualnym mógł być to był to lęk przed byciem zawładniętym, „przejętym”, bezwolnym, wykorzystanym, manipulowanym, oszukanym… oraz stojący za tym wszystkim ból oddzielenia, który powoduje, że nie ufamy światu, nie ufamy w boskie (czy inne duchowe) prowadzenie i nie ufamy sobie samym. Dotykaliśmy esencji naszej duchowej istoty i tego co nas od niej oddziela i czasem chcąc tym manipulować raniliśmy się jeszcze bardziej, a czasem – przyzwalając na to co jest i obejmując to co boli z miłością, doświadczaliśmy uzdrowienia. Dla tych, którzy czują, że temat ich duchowej integracji nie dopełnił się jeszcze, ważną informacją może być, że Chirona jeszcze będzie retrogradował i na parę miesięcy wróci do Ryb we wrześniu (od 26.09 do 18.02.19), co będzie dodatkową szansą na dopełnienie procesów i na zobaczenie jak daleko udało się nam dzięki Chironowi w Rybach wypłynąć na wody naszego Ducha :)







Po tym co wyżej opisałam, myślę, że już całkiem nieźle rozumiemy jaka epoka się kończy. Teraz ważne jest byśmy zrozumieli jaka epoka się zaczyna :) Jeśli chodzi o duchowość, to nadal będzie ona rozkwitać zarówno w swych najwyższych, jak i wypaczonych formach, za sprawą Neptuna, który jeszcze wiele lat pozostanie w Rybach, więc tak drastycznie z „rybimi” energiami nie zerwiemy ;) Ale temat społecznej i indywidualnej rany, oraz integrowania tego co zostało rozdzielone i wyparte przeniesie się już na inne podwórko – do królestwa Barana :)


Zsynchronizowanie Chirona z Uranem, o którym pisałam na początku tego tekstu, to nie tylko matematyczna ciekawostka, ale wynik tego, że ta położona między Saturnem a Uranem planetoida przybliżyła się właśnie do orbity tego ostatniego. Kiedy Chiron jest bliżej Saturna porusza się bardziej w tempie Saturna, kiedy bliżej Urana, bardziej w tempie Urana. Znaczenie ma to takie, że Chiron odgrywa rolę łącznika między tymi dwoma planetami, które w uproszczeniu symbolizują ład społeczny, świat zobowiązań i reguł (Saturn), oraz rewolucję społeczną, świat indywidualistów, szaleńców i geniuszy (Uran). Łącznik przybliżył się do Urana, a więc też nasza uwaga w ostatnich dziesięcioleciach bliżej jest tego co nowe, buntownicze, oryginalne i stawiające na prawa jednostki i na wolność, niż na ład i tradycyjne reguły.


W obecnej sytuacji można powiedzieć, że Chiron idzie po śladach Urana, wchodząc do znaku, który on właśnie opuszcza. Najpierw więc poszerzyliśmy naszą świadomość w pewnym kierunku, wywalczyliśmy sobie wolność w tym konkretnym temacie, a potem przychodzi Chiron i pokazuje jakie ta wolność ma konsekwencje i co jest tutaj nie uleczone, a co potrzebujemy uleczyć, by to co nazywamy wolnością było nią naprawdę, a nie kolejną ucieczką przed tym co nas boli.






Uran w Baranie przyniósł transformację naszego wizerunku, odwagę pokazywania siebie i transformację męskości. Pojawiła się moda na sport i na selfie, oraz świadome zwrócenie uwagi na wizerunek nawet w tych grupach społecznych które dotąd ten temat ignorowały. Karierę zrobiło pojęcie „marka osobista”, oraz blogerzy dzielący się nie tyle wiedzą ekspercką, ale po prostu „sobą”: swoim wyglądem, kreacjami, przygodami z życia, przemyśleniami „spod palca”, czyli bardziej: „ja to widzę tak a tak”, a nie „według tych oto źródeł, badań, książek etc jest raczej tak niż tak”. Można powiedzieć, że karierę zrobiło nasze „ja”. Fascynujemy się indywidualnościami, dzielimy się zdjęciami, myślami, czy owocami twórczości w nadziei, że ktoś naszą indywidualność doceni… ;) Oczywiście jak coś jest robione przez masy, to trudno o prawdziwą oryginalność, siłą rzeczy będą masy kopii i powtórzeń, ale celem jest pokazanie siebie, najfajniejszego, najciekawszego lub najautentyczniejszego siebie jak tylko się da. Uran w Baranie przyniósł nam więc rewolucję „ja”, rewolucję sposobów dzielenia się swoim wizerunkiem, oraz rewolucję w kreowaniu swojej fizyczności, patrz sporty. Z drugiej strony Uran w Baranie przyniósł wysyp rewolucyjnych nastrojów, na zasadzie „bo tak!”, buntowników przeciw tak naprawdę nie wiadomo czemu, walki z „systemem”, który jest jakimś intuicyjnym i nieokreślonym tworem i bardziej chodzi o samą postawę buntu niż o jakiekolwiek postulaty. Bunt na różnych poziomach był kanałem dla rosnącej złości i agresji, która pod wpływem uwalniającego z więzów wszelkiej poprawności i zasad Urana wyrywała się na „wolność” zalewając przestrzeń publiczną. Karierę zrobiły pojęcia hejtu i trollingu w anonimowym, czyli pozornie wyzwalającym o odpowiedzialności (i bardzo uranicznym) internecie. Ludzie zaczęli bez ogródek manifestować swoje „wk***ienie” (inne słowa nie oddały by istoty rzeczy ;) ). Wolność zaczęła oznaczać prawo do mówienia co (lub kto) nam się nie podoba, co nas złości, przeciw czemu jesteśmy. „Problem” z tego typu globalnymi wpływami jest taki, że dotyczy on na pewnym poziomie wszystkich, więc każdy chciał manifestować siebie, swoje racje, swoją niezgodę i bunt, a nie było za bardzo takich, którzy by mogli tego wysłuchać, a tym bardziej chętnych do dostosowania się, szukania zgody, czy rezygnacji z własnej wolności w imię czyjejś swobody. A to, jak łatwo się domyślić, nakręcało konflikty i agresję (czy raczej wciąż nakręca, bo Uran wyjdzie z Barana dopiero w połowie maja, a potem jeszcze na krótko wróci w retrogradacji, o czym napiszę więcej w kolejnej części tego artykułu).




Chiron idąc po śladach Urana wynosi na powierzchnię konsekwencje tych wszystkich uranicznych buntów. Wolność i swoboda samoekspresji zastąpiona więc zostaje świadomością ran, które być może były motorem naszych buntowniczych zapędów. Jeśli uciekaliśmy przed czymś w walkę, bunt, agresję czy chociażby sport, to teraz nas to złapie. Tak więc nadchodzące lata to może być wysyp tematów związanych z uzależnieniem od lajków, selfie, sportu, czy hejtu i trollingu. Uświadomienia sobie jak niektóre z tych aktywności były dla nas niszczące mimo że dawały złudne poczucie siły i znaczenia. Uran w Baranie dotykał podstawowego dla naszej egzystencji kwestii – czy ja rzeczywiście istnieję? Mogliśmy czuć pragnienie lub przymus by istnieć „mocniej”, bardziej wyraziście, ogniście, nieszablonowo, ekscytująco… a social media były do tego prostym i dostępnym (i uranicznym – czyli powiązanym z technologią) narzędziem. Teraz wszystko to co przed sobą w ten sposób ukrywaliśmy będzie wyłazić i pytanie: „Czy ja rzeczywiście istnieję?”, „Kim jestem?” wróci na dużo głębszym poziomie. I nie chodzi tu o pseudo-duchowe stwierdzenia, że „ja” nie istnieje, czy że wszystko jest iluzją – wręcz przeciwnie: znak Barana domaga się od nas najbardziej dosłownego poczucia istnienia, tego kiedy wiesz, że jesteś bo wywierasz wpływ na otaczającą rzeczywistość lub jak nie to chociaż cię ciało od zderzania z nią rozboli ;) Stąd w okresie Urana w Baranie tak duży wysyp agresji, hejtu, bojowniczo nastawionych ludzi na ulicach, walki na słowa i racje – to najprostszy sposób by zaistnieć i udowodnić swoje znaczenie. Ja jestem! Mam prawo tu być! To jest moje miasto, kraj, życie etc! To wszystko jest głos potrzeby istnienia, potrzeby sprawczości i bycia uwzględnionym. Przeciwieństwem tego jest poczucie bycia nieistotnym, niewidocznym lub nawet brak prawa do życia… i te tematy mogą teraz do nas wracać podczas pobytu Chirona w tym znaku po to by pozostać uzdrowione. Uran nauczył nas nowych sposobów samoekspresji, działania, a nawet walki o swoje i to by być sobą a teraz Chiron pokaże nam czy faktycznie na głębokim poziomie dajemy sobie prawo do tego by być sobą i czy uzdrowiliśmy lęk przed byciem nikim. Dla tych, którzy już tą pracę odrobili (albo którzy nigdy nie mieli akurat tych tematów do pracy), Chiron będzie bardziej łaskawy a nawet da szansę na rozwijanie zdolności do wspierania w tym innych. Ważnym tematem pracy terapeutycznej będzie ego, tożsamość, poczucie siły i sprawczości. Uzdrawiany będzie również – co niezwykle ważne – wzorzec męskości. Uran w Baranie, znaku rządzonym przez Marsa i najmocniej powiązanym z energią męską, dał nam wysyp testosteronu, ale także nowe formy wyrażania męskości. Mężczyźni z jednej strony zaczęli mocniej inwestować w mięśnie, z drugiej w erze selfie przeszli znaczącą przemianę wizerunkową coraz bardziej dbając o ubranie, fryzury, brody czy skaryfikacje… ;) Pojawiły się nowe trendy męskiej ekspresji takie jak tacierzyństwo, świadome wspieranie kobiet w ich walce o prawa, czy coraz popularniejsze męskie kręgi. W okresie Chirona w Baranie proces zmiany wzorców męskości wejdzie głębiej i odsłoni rany, które wymagają być dostrzeżone, uznane i opatrzone. I tutaj również proces przechodzi więc z etapu szukania nowych dróg ekspresji, na poziom wewnętrznej integracji. W angielskich internetach natknęłam się na określenie dla Chirona w Baranie – Wounded Warrior (Zraniony Wojownik), pamiętajmy, że jednak jest to tylko punkt wyjścia a celem tej drogi jest Integrated Warrior (Zintegrowany Wojownik) ;)






Na koniec więc jeszcze rzut historyczny, a więc co działo się na świecie przy ostatnim pobycie Chirona w Baranie (w przybliżeniu 1968 – 1976)? :)


Wiele wątków zainicjowanych podczas poprzedniego etapu rozkwitało nabierając jednak już mniej duchowego, a bardziej cielesnego, dzikiego wymiaru. Rewolucja seksualna jest tu dobrym przykładem: był to czas popularnych festiwali ze słynnym Woodstock w 1969 na czele. Poza tym był to czas dalszej walki o prawa kobiet ze słynnym strajkiem kobiet w Islandii (1975), czas zamieszek, buntów i ruchów wolnościowych z Praską Wiosną (1968) i polskimi Wydarzeniami na Wybrzeżu (grudzień 70’). Ewidentnie po okresie mityczno-ideowym, był to okres bardziej konkretnej walki, odzyskiwania swojej siły przez dotąd uciśnionych. Dobrym tego przykładem jest ruch na rzecz równouprawnienia, który właśnie w tym okresie powstał po zamieszkach w Nowym Yorku, kiedy to geje i lesbijki stawili czynny opór prześladowaniom ze strony policji (rok 1969), które stały się impulsem do pierwszych Gay Pride. Efektem tej walki było wykreślenie przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne homoseksualizmu z listy chorób w 1973. Czas Chirona w Baranie to również okres wyścigu zbrojeń i wyścigu kosmicznego, z pierwszym lądowaniem człowieka na Księżycu w 1969 roku, a na naszym polskim podwórku czas fascynacji „Orłami Górskiego” ;) Chiron w męskim znaku Barana ukazywał „męską zasadę”, ale też odsłaniał „męskie rany”, co najwyraźniej widać było w kwestii weteranów wojny w Wietnamie, którzy wracali z przegranej wojny, często z całkiem fizycznymi ranami, oraz z objawami stresu pourazowego, z uzależnieniami i których „wojenne poświęcenie” (narracja powiązana jeszcze z Chironem w Rybach, który towarzyszył większej części tej wojny) zderzyło się z pacyficznymi i antywojennymi nastrojami społeczeństwa USA. Trudno o bardziej jaskrawy przykład przejścia od świata mitów i idei typowego dla Ryb, do konfrontacji z realnością w mało delikatny sposób Barana, oraz o bardziej dosłowną manifestację archetypu Wounded Warrior...





Chiron w Baranie to czas kiedy uzdrawiany będzie wzorzec walki, przemocy, agresji, ale nie koniecznie tak jakbyśmy chcieli: magicznie i od razu ;) Najpierw wypłyną te tematy na wierzch, tak byśmy zobaczyli, gdzie jest problem, tak jak ludzie okresu wyścigu zbrojeń i wojny w Wietnamie musieli zobaczyć jak bardzo ten wzorzec walki jest destrukcyjny. Prawdopodobnie zderzą się różne wizje działania, różne pomysły na to jak radzić sobie z zagrożeniami, oraz różne wizje realizacji męskości i „męskiego” pierwiastka w świecie. To znów może być czas walki o prawa i o szacunek tych grup społecznych, które były dyskryminowane i dezawuowane. To może być wreszcie czas uzdrawiających dla społeczeństw działań, gestów, manifestów, które pozwolą zintegrować społeczny gniew i niezgodę, oraz zaistnieć tym, którzy dotąd byli bez znaczenia.


Na poziomie indywidualnym czas Chirona w Baranie stawia przed nami wyzwanie bycia sobą bez żadnych wyjątków i kompromisów. Przyjrzenia się temu wszystkiemu w nas co bojkotuje nasze prawo do życia, istnienia, działania. Temu co zatrzymuje nas przed wyjściem na arenę życia, co zabiera nam odwagę, pewność i zaufanie do siebie. Często będzie to temat niewyrażonego i blokowanego gniewu, ale też z drugiej strony leku przed agresją, gwałtem, nadużyciem. Będzie to czas do powrotu do pierwotnej siły życiowej w nas, energii sprawczej, odwagi Wojownika(-czki), oraz pracy z tym co nazywamy pierwszą czakrą. Duchowość schodzi na ziemię i wyraża się w działaniu. :)






W drugiej części tego artykułu napiszę więcej o Uranie, a w szczególności o tym jakie tematy przyniesie jego pobyt w Byku :)



Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera! :)

Zapisy pod tym linkiem


15 komentarzy:

  1. Dziekuję za piękny, mądry tekst,którego bardzo potrzebowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na koncu masz literowke. Biezacy pisze sie przez z z kropka. Dziekuje za info :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały tekst, bardzo dziękuję, za tak piękne wyczerpujące opracowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zjawiska, które opisałaś bardzo dobrze opisują moje ostatnie lata życia i zmiany, nad którymi pracuję. Czekam z niecierpliwością na kolejne porcje wiadomości astrologicznych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały artykuł, dziękuję. Bardzo ciekawa jestem następnego z racji, że Uran jest moim władcą Słońca. Byk natomiast jako 4-ty znak od Wodnika podpowiada, że znaczenie będzie tym większe. Dobrze myślę?
    Pozdrawiam.
    Iga

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem pod wrażeniem Pani wiedzy. Piękny blog i piękna osoba. Dziękuję za posty i życzę sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Mario za ten obszerny i ciekawy tekst, i wnikliwe wyjaśnienie tematu, czekam z niecierpliwością na drugą część

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam właśnie o Chironie i o czasie, jaki opisałaś.
    W 2010 i 2011 roku miałam bardzo dużo doświadczeń, głównie
    smutnych i traumatyzujących, co w rezultacie doprowadziło
    do pogłębienia mojej depresji. Ale wtedy też poszłam
    na pierwszą terapię, teraz jestem na drugiej :). Na dobrą
    sprawę wtedy zaczęłam się tak na prawdę zajmować sobą
    i swoim rozwojem duchowym. Oczywiście, to bardzo trudny
    czas, tym bardziej jeśli się jest Skorpionem i numerem 33,
    jednak myślę, że bardzo potrzebny. Bo, żeby pomagać innym,
    trzeba najpierw pomóc sobie, wyrazić złość, smutek,
    wszystkie "złe" emocje, by w końcu poczuć radość.
    Rozumiem, że w Baranie będzie Chiron przez następne
    kilka lat? To chyba dobry czas na działanie, w końcu
    Baran związany jest z Ogniem.
    Świetny wpis, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Znakomity artykuł i doskonała wiadomość :) Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki za bardzo mądry wpis

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za bardzo mądry wpis

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...