poniedziałek, 3 września 2018

Nów w Pannie i początek nowego cyklu - 9 września 2018







Pożegnaliśmy już okres skumulowanych retrogradacji, a przed nami nów, który otwiera nowy rok osobisty czyli cykl życia wg Gladys Lobos. Domykamy więc stare wątki i otwieramy się na nowe! :) Nadchodzącemu nowiowi towarzyszą harmonijne układy na niebie z Jowiszem i Plutonem, wspierające nas w wychodzeniu poza strefę komfortu, w rozwoju i zdobywaniu uznania. Jednocześnie opozycja Neptuna wprowadza nieco chaotyczności, niejasności, ale też szczególną magię i romantyzm :) Pod tym względem będzie to kontynuacja ostatniej pełni, która była w znaku Neptuna – Rybach. Nadal śnimy nową rzeczywistość, ale tym razem możemy też łatwiej przekuć ją na konkrety i zainicjować nowe działania. Czas tuż po nowiu będzie bardzo korzystny na ruszanie z nowymi inicjatywami i otwieranie nowych rozdziałów w naszym życiu, podczas gdy czas przed – idealnym momentem na podsumowania i na przygotowanie się do nowych ruchów :)

Każdy nów jest czasem ciemności, zanurzenia w sobie i odnowy. Znak Panny sprzyja uzdrawianiu, oczyszczaniu ciała i umysłu, podążaniu za mądrością ciała. To właśnie nasze ciało jest najlepszym przewodnikiem, kiedy szukamy głębokiej odnowy, prostych i naturalnych rozwiązań, życia zgodnego z potrzebami naszego serca. Temu wszystkiemu sprzyja nadchodzący nów, który jednocześnie jest czasem podsumowań, zamykania cyklu siania i zbiorów, otwierania się na kolejną porę roku i na nowy czas w życiu. Tak jak wspomniałam już wyżej będzie on początkiem nowego roku osobistego w numerologii, zwanego w systemie Gladys Lobos cyklem życia. Polecam zapoznanie się z tym artykułem opisującym poszczególne cykle życia i sprawdzenie jaki rok wraz z nowiem pożegnasz a jaki powitasz!

Nów w Pannie to również znakomity czas na oczyszczanie ciała i umysłu. Można w tym czasie robić głodówki lub dowolny detox od tego co nas zamula i obciąża (internet, telefon, facebook, toksyczne relacje, niezdrowe jedzenie czy używki etc.). Zastanów się co w Twoim codziennym życiu Ci nie służy, co obciąża Cię i zabiera Ci czas. Możesz również oczyścić przestrzeń wokół siebie, wyrzucić to co zbędne, przypomnieć sobie o zasadach feng shui :) Znak Panny uczy: mniej znaczy więcej! A także o tym, że porządek w przestrzeni przekłada się na porządek w życiu. Im więcej zrobimy przestrzeni wokół siebie i w sobie w tym czasie, tym więcej zaprosimy Nowego. Podsumujmy odchodzący rok osobisty, podziękujmy z pokorą za jego owoce i doceńmy siebie za to co nam się udało.

Jednocześnie to dobry czas na skupienie się na planach i zasianie intencji Nowego. Czas Słońca w Pannie to okres podliczeń, bilansów i pracy u podstaw nad przekuciem planów w konkretne efekty. Dobrze wykorzystany czas nowiu pozwoli nam zebrać energię na ten pracowity czas, pozbyć się toksyn i zamętu myślowego, wyrzucić z głowy i z życia to co zbędne i zrobić miejsce na to co przed nami.

Owocnego nowiu i wspaniałego nowego cyklu osobistego Wam życzę! :)




Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o 20:01 w niedzielę! Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy pod tym linkiem

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Pełnia w Rybach - 26 sierpnia 2018




Nadchodząca pełnia będzie bardzo ciekawą pełnią, choć w zupełnie inny sposób niż ta ostatnia :) Tym razem towarzyszą jej bardzo łagodne i harmonijne układy i jedyna rzecz, która w tym czasie może nam doskwierać (poza oczywiście typową dla pełni falą emocjonalności ;) ) to fakt, że wydarza się ona dzień przed wyjściem Marsa z retrogradacji, więc możemy mieć już ogromną ochotę by zacząć działać i by wprowadzać zmiany, a jednocześnie stojący w miejscu przed zmianą kierunku Mars będzie jeszcze wymagał odrobiny cierpliwości ;) Poza tym nachodząca pełnia połączona jest z pięknym układem z Saturnem i Uranem, zwanym Latawcem. Układ ten sprzyja precyzowaniu planów, konkretyzacji marzeń, przekładaniu wizji na konkrety i tworzeniu rzeczy trwałych. Pełnia w Rybach, która sama w sobie jest pięknym czasem śnienia i czucia tym razem może nam przynieść całkiem namacalne wizje o tym jak możemy zmieniać naszą rzeczywistość i świat wokoło.

Marzenia i śnienie są w tym czasie naszym przewodnikiem i źródłem inspiracji . Jeżeli otworzysz się na sprawy duchowe, medytację, czy marzenia będzie to czas wyjątkowej magii. Jeśli jednak będziesz z tym walczyć i próbować działać według ustalonego planu, możesz się pogubić w księżycowej mgle. Dobry czas by odpuścić sobie oczekiwania, nic nie planować, pobyć w tym co jest, dać się unieść uczuciom, wizjom i marzeniom. Zaufaj, że śniąc o tym co piękne przyciągasz to do siebie. Zaufaj, że przeżywając trudne emocje uwalniasz je i uwalniasz siebie. Zaufaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeśli czujesz, że wzbiera w Tobie fala – idź za nią :)

Nadchodząca pełnia również bardzo sprzyja marzeniom i budowaniu mostu pomiędzy śnieniem a rzeczywistością. Przypomnij sobie co jest największym pragnieniem Twojego serca. Jeśli nie wiesz wsłuchaj się w nie w medytacji i poproś swoją duszę o odpowiedź. Stań się swoim Marzeniem i poczuj je w ciele. Możesz stać się postacią baśniową, dla której wszystko jest możliwe i spojrzeć z jej perspektywy na swoje życie. Możesz zapisać marzenia w punktach i pomyśleć, co można zrobić by się zrealizowały. Dobrze wyobrażać sobie nie tyle wzniosłe momenty sukcesu ile Twoją codzienność, kiedy marzenie się zrealizuje i w czasie gdy będziesz tam zmierzać. I zobaczyć ile z tego możesz wprowadzić w życie już dzisiaj? Czego pragniesz dla siebie na codzień? Jak chcesz żyć? Jak chcesz by wyglądał Twój idealny rytm dnia? W jaki sposób możesz uświęcić każdy swój dzień, wprowadzić sacrum w „szarą” codzienność, celebrować życie tu i teraz? Właśnie ta pełnia może nam pomóc wpuścić świętość do codzienności i magię do naszego codziennego życia :)

Nadchodząca pełnia ma jeszcze jedną ważną rolę: jest początkiem końca cyklu numerologicznego dla każdego z nas. Nowy cykl numerologiczny, w systemie Gladys Lobos zacznie się już za dwa tygodnie, wraz z wrześniowym nowiem (więcej o tym tutaj). Czas, który nam pozostaje do nowego cyklu warto więc wykorzystać jako bilans tego czego doświadczyliśmy w ostatnim roku. Spójrzmy na to przede wszystkim z perspektywy wdzięczności i docenienia dla siebie. Nawet jeśli czas był trudny, to w końcu daliśmy radę! Nawet jeśli nie zrealizowaliśmy planów, to na pewno czegoś się nauczyliśmy, czy coś innego ważnego się w nas zadziało. Ta pełnia jest wspaniałym czasem na wyrażanie wdzięczności i na zobaczenie naszej drogi z perspektywy dzisiejszej - nowej świadomości.

Pięknej pełni Wam życzę i niech Ryby i ich władca Neptun prowadzą Was do bezpiecznej przystani Waszych serc! :)



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie do-pełnienia pełni, czyli o 13:56 w niedzielę! Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy pod tym linkiem

środa, 15 sierpnia 2018

Patriarchat w świetle Słońca i Księżyca :)




Zacznę od mojej prywatnej definicji – pewnie idącej w poprzek tego co przyjęte, ale co tam ;) Moim zdaniem patriarchat (zresztą pewnie podobnie jak matriarchat) opiera się na jednym założeniu: że między kobietami a mężczyznami są jakieś zasadnicze różnice, które sprawiają, że jesteśmy bardziej jak dwa różne gatunki o zupełnie innych możliwościach, potrzebach i zachowaniach, niż jak dwie płcie jednego gatunku. Czyli bardziej jak np. niedźwiedź i łabędź niż jak niedźwiedź i niedźwiedzica lub łabędź i łabędzica ;) Opowieść o tym, że mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus pięknie uwypukla to zakrzywienie poznawcze robiąc nas wzajemnie sobie obcymi kosmitami ;) Z tego wynikają różne zakazy i nakazy dla każdej z płci, role społeczne, a dopiero w ich konsekwencji może się pojawić przekonanie, że któraś z płci jest lepsza lub że ma „naturalne” predyspozycje by rządzić nad drugą. (To nie działa tylko w kierunku kontrolowania kobiet, mężczyźni też bywają dyskryminowani, gdy wkraczają w przestrzeń „kobiecą” jak opieka nad dzieckiem, czy poruszanie się w kuchni, a nawet gdy mówimy o empatii i umiejętnościach relacyjnych. )



Zagadnienie to bardzo ciekawie wygląda z „kosmicznej” perspektywy i na przykładzie rozwoju astrologii możemy prześledzić jak działało na nas patriarchalne myślenie oraz jaka jest dla niego alternatywa.

Jeszcze jakiś wiek temu astrologia była całkowicie patriarchalna. Planety „męskie” w horoskopie kobiety oznaczały jedynie jej partnerów i męża, a „kobiece” u mężczyzny były symbolami kobiet w jego życiu. Stało za tym przekonanie, że np. kobieta nie może sama korzystać z mocy swojego Słońca (aspekt „męski” związany z wyrażaniem siebie w świecie), więc potrzebny jest jej mąż, który tą jakość będzie za nią realizował i odwrotnie mężczyzna nie może sam realizować swojego Księżyca (aspekt „kobiecy” odpowiedzialny za emocje, dbanie o bliskich, czy relacje) więc potrzebuje żony, która tą sferę obsadzi. Żyliśmy więc w dwóch różnych światach poodcinani od tych kawałków siebie, które w ramach obowiązującego paradygmatu nam nie przystoją. Potem kobiety zaczęły się emancypować, czyli wyrażać swoje jakości słoneczne (i marsowe również). Okazało się, że jak najbardziej mogą robić karierę, być aktywne publicznie i kreatywne. Przestały potrzeby swojego Słońca projektować na mężów, co zdjęło z nich poczucie frustracji, a z mężczyzn odium oczekiwań by działali w świecie za dwoje ;) Trudniej to szło w drugą stronę, ale wcale nie dlatego, że mężczyźni byli mniej pojętni. Po prostu w patriarchacie jakości „męskie” były wysoko cenione w przeciwieństwie do „kobiecych”, więc kobiety miały motywację by sięgać po „męskie” laury, podczas gdy dla mężczyzn zgłębianie „kobiecych” światów emocji, zarządzania domem, czy dbania o relacje nie wiązało się z żadnymi widocznymi profitami, a wręcz przeciwnie.






Ale już najwyższy czas by mężczyźni w pełni odkryli swój Księżyc, tak jak wcześniej kobiety odkryły swoje Słońce! By nauczyli się jak czerpać ze świata swoich emocji i odczuć, jak być w rezonansie ze światem, jak korzystać ze swoje intuicji i jak budować satysfakcjonujące emocjonalnie relacje. Wielu już to robi często nie zdając sobie sprawy, że rozwijają swą księżycową stronę. Coraz więcej mówi się o ojcostwie, o wyrażaniu emocji przez mężczyzn, o autentyczności zamiast maski rycerza bez skazy. Księżycowa strona oznacza zgodę na własną zmienność. Na to, że nasza energia i motywacja poruszają się w cyklach i czasem po prostu musimy zregenerować siły. Na to, że możemy nie być „konsekwentni” i silić się na utrzymanie „spójnego wizerunku”, ale że możemy czasem być bardziej tacy, a czasem tacy… i to jest ok. Że nie musimy brnąć w podtrzymywanie chybionej decyzji, czy za wszelką cenę bronić swojej racji, bo przyznawanie się do własnych błędów i wycofywanie z nich jest częścią rozwoju, tak jak czas gdy Księżyc maleje jest częścią jego cyklu niezbędną by znów nastąpił wzrost.

Księżyc dla każdego człowieka, niezależnie od płci jest nauczycielem drogi odczuwania, receptywności, bycia w rezonansie ze światem. Mało się o tych jakościach mówi, bo przez wieki były pomijane jako nieistotne, ale dziś wydają się być jeszcze bardziej potrzebne niż kiedykolwiek, bo mają bezpośredni związek z naszym poczuciem szczęścia w życiu, lub jak to określił Campbell – z poczuciem bycia żywym. Zdolność do pełnego odczuwania i doświadczania naszego połączenia ze światem stanowi odpowiedź na coraz powszechniejsze doświadczenie pustki, odcięcia od życia, świata i samego siebie, oraz na to co nazywamy depresją. Wbrew potocznym przekonaniom to nie jest tak, że jedni to potrafią a inni po prostu nie – można się tego uczyć, rozwijać te umiejętności, otwierać się na nowe sposoby doświadczenia świata i siebie. Każdy z nas ma może odkrywać swój własny sposób doświadczania świata i dzięki temu odkrywać, że życie jest dużo bardziej pełne różnych smaków, barw, ekscytujących wrażeń i poruszających momentów niż dotąd sądziliśmy. Otwierając się na odczuwanie odkrywamy, że doświadczenie intensywności życia nie jest uzależnione od stymulujących aktywności, czy używek, ale jest dostępne zawsze.






Z tej perspektywy wszelkie koncepcje patriarchalne, czy inne zakładające naszą niepełność po prostu odcinają nas od kawałków samych siebie. Tak jak w pojęciu „drugiej połówki” musimy znaleźć kogoś kto zrealizuję tą część nas, do której nie dajemy sobie prawa. Powiedziano nam, że by być kobietą/mężczyzną musimy być jacyś, zachowywać się jakoś, wyglądać odpowiednio… a to oznacza przycinanie siebie do jakiegoś mniej lub bardziej zdefiniowanego wzorca. Tak jakby był jakiś jeden wzorzec, a nie tysiące, miliony przykładów realizacji męskości i kobiecości w kulturach świata, z których możemy (jeśli chcemy) korzystać odkrywając nasz własny jedyny i niepowtarzalny wzorzec :) Powiedziano nam, że na bycia „prawdziwym mężczyzną” trzeba sobie zasłużyć, a by być „prawdziwą kobietą” trzeba odpowiednio wyglądać i się zachowywać. To nieprawda! Rodzimy się jako osoby określonej płci i nic tu nie ma do udowadniania! Dopiero dając sobie prawo do bycia w pełni sobą,oraz dając do tego samego prawo innym wychodzimy z wzorców patriarchatu (a przy okazji wszystkich innych wzorców narzucających nam jacy mamy być) i dokładamy swoją cegiełkę do nowej rzeczywistości.




Żyję w przekonaniu, że nie trzeba spełniać żadnych warunków by być kobietą czy mężczyzną, innymi słowy, że każda kobieta jest prawdziwą kobieta, a każdy mężczyzna jest prawdziwym mężczyzną. Zdanie to wypowiedziane żartem kiedyś spotkało się z żarcikami, że to taki banał i oczywistość… a jednak wnioski z niego wypływające mogą dla odmiany wydać się wręcz kontrowersyjne. Wniosek bowiem jest taki: wszystkie cechy posiadane przez dana kobietę, są manifestacjami jej kobiecości, nawet jeśli w czyimś systemie ocen są „męskie” i wszystkie cechy posiadane przez danego mężczyznę są wyrazami jego męskości, nawet jeśli przez otoczenie zostaną uznane za „kobiece” (czy „niemęskie”). Kobieta nie może zrobić czegoś co nie byłoby kobiece, a mężczyzna nie może zrobić czegoś co nie byłoby męskie. Jeśli którychś z zachowań nie obejmują nasze kategorie „męskości” czy „kobiecości”, to znaczy tyle, że te kategorie są do poszerzenia, a nie że czyjaś ekspresja jest do zawężenia.

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Nów w Lwie - 11 sierpnia 2018




Nadchodzący nów w Lwie połączony z częściowym zaćmieniem Słońca kończy sezon zaćmień, ale spokojnie… kolejny już za pół roku! ;) W tej serii mieliśmy już jedno częściowe zaćmienie Słońca (podczas nowiu w Raku 13 lipca) oraz całkowite i pięknie widoczne w Polsce zaćmienie Księżyca (podczas pełni w Wodniku 27 lipca). Dla wielu z nas był to (lub jest nadal) czas ważnych zmian, nie jest to jednak regułą. Zaćmienia częściej kojarzone są z wydarzeniami, które mogą się początkowo wydawać błahe, lecz z perspektywy czasu okazują się kamyczkiem uruchamiającym lawinę ;) Ta zasada też często ma znaczenie, gdy mówimy o wydarzeniach w skali globalnej i zazwyczaj oczekuje się efektów zmian w czasie 3 miesięcy, a nawet pół roku :) Z mojej perspektywy czas zaćmień, to okres kiedy nasza świadomość może najpierw „odpiąć się” od dotychczasowych wzorców postrzegania, a następnie „przepiąć” do nowych, bardziej żywych. Słońce reprezentuje świadomość, Księżyc życie i jego przemiany, tak więc ich spotkanie to czas kiedy świadomość zmienia życie, a życie zmienia świadomość :) Ważne jest jednak to, że nie jest to proces stopniowy, zgodny z jakimś planem czy logiką wydarzeń… zaćmienia przynoszą nagłe olśnienia i równie nagłe zamknięcia tematów, które dotąd wydawały się nie do rozsupłania… Ot w jednej chwili coś się zmienia tak bardzo, że w sumie nie wiadomo jak tą zmianę uzasadnić, czy opisać… kończy się stare, zaczyna nowe a między nimi pustka ;)

Aktualny nów z zaćmieniem będzie ciekawy także dlatego, że wydarza się w czasie kiedy aż 6 planet porusza się ruchem wstecznym, w tym Merkury i Mars, których retrogradację najbardziej możemy odczuć. Jest to okres mocnego zwrócenia do wnętrza, analizy i porządkowania przeszłości, wprowadzania zmian wewnętrznych, zamiast skupiania się na działaniu zewnętrznym, a czas nowiu tę tendencję uwypukla. Warto więc w tym czasie znaleźć przestrzeń na to by wsłuchać się w siebie, by odpuścić sobie zadaniowość i zobaczyć co pragnie się przejawić samo, kiedy puszczamy chęć wpływania na rzeczywistość :)


Każdy nów jest czasem zwrócenia do wnętrza, ale w zależności od jego znaku, różnych „rzeczy” możemy tam szukać ;) Nów w Lwie jest czasem kiedy zwracamy się do wnętrza po to by odnaleźć to co w nas wymaga wyrażenia, twórczej ekspresji, zasilenia energią ognia. Znak Lwa patronuje naszemu sercu, dlatego jest to dobry czas na to by posłuchać tego, co ono nam mówi, wsłuchać się w swoje uczucia, przypomnieć to co jest dla nas naprawdę ważne i co nas odżywia. Pomaga w tym medytacja polegająca na trzymaniu dłoni na sercu i słuchaniu jego bicia. Celem tej medytacji jest uwolnienie się od myśli, zejście świadomością do poziomu serca i zanurzenie w jego ciszy. Będąc w tym miejscu możesz zadać sercu pytanie o coś, co jest dla Ciebie ważne. Kontaktujemy się z samym centrum naszej istoty, miejscem gdzie drzemie odpowiedź na pytanie: kim tak naprawdę jestem? Co pragnę wyrazić? Jak manifestuję swoją obecność w świecie i jak celebruję życie? Czy jest jakieś pragnienie, marzenie, tęsknota, która domaga się wyrażenia? To wspaniały czas na twórczość i odkrywanie nowych sposobów wyrażania siebie. To również idealny czas na rytuały miłosne i zapraszanie ognistej namiętności :)

Lew to znak skłaniający do stanięcia w miejscu swojej osobistej mocy, kiedy wydobywamy prawdę o nas i z zaufaniem ukazujemy ją światu. Jestem właśnie taka/taki! To jest to czego chcę! To jest to co kocham! Jest to więc czas na odkrycie siebie w pierwszym rzędzie przed sobą samym. Oraz na docenienie siebie, pokochanie siebie jako doskonałej manifestacji Życia. Sześć lat temu otwierając się na temat uznania samej siebie napisałam sobie na lustrze słowa mające mi o tym przypominać. Był to pierwszy krok do zmiany wzorców myślenia o sobie i w konsekwencji do zmiany życia. Wszystkim polecam pracę nad odkryciem tego co w nas wyjątkowe, pokochaniem siebie i uznaniem swego prawa do otwartego wyrażania siebie. Możemy to robić poprzez mówienie sobie doceniających słów, wypisanie tego co w sobie kochamy na kartce, malowanie, śpiewanie, tańczenie… i wszystko to co nam przyjdzie do głowy :) Ogień, który płonie w naszym sercu potrzebuje pokarmu w postaci miłości do siebie i przestrzeni na ekspresję w świecie by ożywić całe nasze życie. Rozpalmy go mocno w ten nów i powierzmy mu nasze marzenia!



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o 11:58 w sobotę! Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy pod tym linkiem

wtorek, 24 lipca 2018

Retrogradacja Merkurego w Lwie: 26 lipca - 19 sierpnia 2018




Wchodząc w retrogradację Merkury dołączy do całkiem już sporej liczby planet w ruchu wstecznym. Poza nim będzie to więc Mars, Saturn, Neptun i Pluton, a od 7 sierpnia również Uran, czyli aż 6 planet w retrogradacji (na 8 ciał, które w retrogradacji mogą być). Generalnie w przypadku planet wolniejszych niż Mars (patrz tutaj) retrogradacje nie są tak bardzo zauważalne (poza samym momentem zmiany kierunku) i trwają przez tak dużą część roku, że zazwyczaj nie ma co się na nimi pochylać… ale gdy następuje taka kulminacja to już jest to wyraźnie odczuwalne ;) Oczywiście możemy odczuć ten czas jako okres spowolnienia, ale nie koniecznie. Ważniejsze jest to, że w tym czasie wchodzimy w głąb, pochylamy się nad tym co zazwyczaj pomijane, obejmujemy naszą uwagą sprawy z przeszłości i dokonujemy istotnych korekt w naszym sposobie działania, bycia w świecie oraz w naszych celach. Wolniej w tym czasie znaczy lepiej, dokładność jest ważniejsza od zaliczania zadań, samoobserwacja i pogłębiona świadomość to klucze do tego czasu, a bożek efektywności odchodzi na drugi plan ;)

W przypadku retrogradacji Merkurego ten proces będzie wzmocniony ponieważ aktywizować ona będzie znak Lwa. To więc czas na ponowne odkrywanie kim jesteśmy, jak wyrażamy się w świecie i jak odbierają nas inni. Ważny może być temat ego, zachowań narcystycznych, z jednej strony a potrzeby uwagi, docenienia i miłości z drugiej. Merkury pomoże nam zdejmować kolejne warstwy masek, odkrywać co leży pod pychą lub chęcią popisywania się lub też przeciwnie – pod naszą silną reakcją na ludzi przejawiających te zachowania, czy też po prostu odważnie wyrażających siebie. Będziemy odkrywać co nas hamuje przed odsłanianiem siebie w świecie, ujawnianiem naszych talentów, poglądów, reakcji emocjonalnych, a także przed promowaniem swojej działalności zawodowej lub artystycznej. Z drugiej strony będziemy odkrywać gdzie nadmiernie gramy by uzyskać aprobatę, gdzie rezygnujemy ze swojej autentyczności i wciskamy się w role, kiedy mówienie o sobie jest dzieleniem się z serca, a kiedy jest przechwalaniem się by osiągnąć jakiś cel. Ważne będzie rozróżnienie między myślami, działaniami i wyborami, które płyną z miłości od tych które płyną z odrzucenia (siebie, kogoś, z lęku przed byciem odrzuconym – planuję na ten temat serie tekstów w tym czasie :) ). Wszystkie te ruchy mają przybliżyć nas do bardziej autentycznego sposobu wyrażania siebie, oraz do bardziej adekwatnego widzenia naszej roli w świecie. To tez piękny czas na odkrywanie prawdziwej pewności siebie, która leży tam, gdzie przyjmujemy siebie z całości (więcej o tym pisałam tutaj). 




Cieniem tego czasu, ale też motorem tych zmian będą różne potyczki ego, zderzenia racji, walki kogucików ;) Trudniej nam może się być dogadać, bo częściej będziemy mieli mocno skupioną na sobie perspektywę, będą też się odsłaniały nasze odciski na ego, które warto dostrzec i opatrzyć, zanim zaczniemy reagować rykiem rozjuszonego Lwa ;) Z drugiej strony mogą mieć miejsce mniejsze lub większe „kryzysy tożsamości”, oraz kryzysy twórcze. Ten czas dla artystów i osób działających twórczo będzie ważny by przedefiniować swoje działania, podejście do sztuki, czy do promocji. Dla jednych będzie to bardzo płodny czas, kiedy przychodzić do nas będą niezwykle głębokie tematy, poruszające tematy z przeszłości i z głębin nieświadomości. Dla innych blokada twórcza będzie wołaniem o to by się zatrzymać, dać sobie czas na regenerację, na poszukanie nowej inspiracji, nowej drogi twórczej, na powrót do siebie.

Merkury retrogradujący w Lwie będzie również wyzwaniem dla naszych relacji romantycznych i flirtów. Będzie nas wzywał by pogłębić to co jest i dotrzeć do esencji miłości w nas, zamiast do poszukiwania jej na zewnątrz w kolejnych flirtach czy romansach. Ten czas będzie piękną okazją do tego by zobaczyć gdzie jeszcze nie dajemy sobie miłości, gdzie siebie odrzucamy i jak projektujemy to odrzucenie na innych. Merkury w Lwie wracający w stronę Słońca będzie naszym przewodnikiem do naszego serca, jeżeli tylko odkryjemy, że miłość zawsze jest w nas i nie potrzebujemy niczyjej obecności by ją czuć i się nią nasycać :) Jest to dla mnie ważny temat, pod spodem znajdziesz listę tekstów, które dotąd na ten temat popełniłam. Na nadchodzącym Zgromadzeniu Księżycowym poprowadzę również warsztat z Piotrem Jor Grabowskim, pt. „Osadzenie w miłości”, na którym podzielę się moimi odkryciami w tym temacie i praktykami, które stosuję :) 



Ostatni z głównych wątków aktywizowanych przez tą retrogradacje to nasz stosunek do zabawy – czy dajemy sobie do niej prawo w życiu, czy mamy kontakt z naszym Wewnętrznym radosnym i kreatywnym Dzieckiem, czy znajdujemy czas na to co nie ma żadnych konkretnych celów poza zabawą? :) A może wręcz przeciwnie zabawa to nasz fetysz, któremu pozwalamy się kierować, bez świadomości tego jakie potrzeby kryją się za tymi zachowaniami? Gdziekolwiek nas ten czas zaprowadzi wiele możemy z niego skorzystać odzyskując autentyczne połączenie ze sobą :)

Schodząc jednak ze spraw serca i ducha na poziom pragmatyki dnia codziennego warto pamiętać o standardowych zaleceniach dotyczących retrogradacji Merkurego: nie podpisywać umów, nie robić poważniejszych zakupów, zrobić natomiast kopie zapasowe na komputerze i zabezpieczyć się przed ewentualnymi awariami, wychodzić z wyprzedzeniem na ważne spotkania i sprawdzać przedtem czy aby wszystko mamy ze sobą ;) Jeżeli już coś musimy podpisać, to najpierw trzy razy przeczytajmy i nic nie zostawiajmy w niedopowiedzeniu, czy "na gębę". W tym czasie generalnie lepiej może nam służyć komunikowanie swoich myśli za pośrednictwem pisma, co pozwoli uniknąć nieporozumień, a także może sprzyjać wszelkiej maści pisarzom :). Posiadacze Osobistego Astrokalendarza na ten rok mogą sprawdzić jakie sfery życia (domy) aktywizuje retrogradujący Merkury, czyli gdzie potrzebne będą poprawki i szczególna uważność.


Powiązane z tematami tej retrogradacji teksty:
  • Miłość a pragnienie miłości - tekst na fanpage'u Moonsetstory blog rozwojowy - klik
  • Byliśmy tacy sami - wiesz o odrzucaniu siebie w relacjach - klik
  • Jak być pewnym siebie i nie zwariować - tekst na blogu - klik
Zobacz także tekst o nadchodzącej pełni z zaćmieniem Księżyca! - klik 

W tym szczególnym czasie zapraszam Was (total Last Minute! :) ) na pierwsze Zgromadzenie Księżycowe, gdzie korzystając ze zmasowanych retrogradacji będziemy wchodzić głębiej i odkrywać miłość stojącą za wszystkim co jest :) Więcej o tym wydarzeniu przeczytasz tutaj.




Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy pod tym linkiem

sobota, 21 lipca 2018

Pełnia w Wodniku z zaćmieniem Księżyca i wielkim Marsem - 27 lipca 2018





Nadchodząca pełnia będzie wyjątkowa pod wieloma względami :)


Po pierwsze będzie połączona z najdłuższym w tym wieku całkowitym zaćmieniem Księżyca – dobrze widocznym w Polsce (o ile nie będzie chmur ;) ) . Zaćmienia Księżyca robią medialną karierę jako czerwone lub „krwawe” Księżyce budząc niejednokrotnie bojaźń i trwogę ;) Samo w sobie widowisko jest niezwykłe i trudno nie poczuć magii tego niezwykłego procesu, kiedy Księżyc czerwienieje, po czym powoli wynurza się z cienia Ziemi odzyskując swój blask. Zaćmienie Księżyca to czas niewątpliwie mocny, czasem konfrontujący z naszym własnym Cieniem, czasem mocno wytrącający z dotychczasowych kolein, „przepinający” naszą świadomość na wyższy level, czasem powiązany z trudnymi wydarzeniami (choć tradycyjnie bardziej to się łączy z zaćmieniami Słońca), a czasem po prostu głęboko uzdrawiający i obfitujący we wglądy. Na zarzuty tych według, których „się nie znam, bo księgi (które?) mówią, że to groza i pożoga", mogę powiedzieć tyle, że od lat obserwuję zaćmienia zarówno w życiu moim i bliskich, a także uczestników Medytacji Księżycowych i mam poczucie, że zaćmienie Księżyca to owszem mocniejszy rodzaj pełni, ale też bardziej transformujący i przynoszący dużo dobrego jeśli tyko dajemy uwagę temu co się w nas wtedy wydarza.


Po drugie nadchodząca pełnia będzie połączona z Wielka Opozycją Marsa i okresem kiedy Mars jest najbliżej Ziemi od 15 lat (kto pamięta tą wielką czerwoną latarnię w 2003? :) ). Co istotne nie jest to tylko koincydencja czasowa, ale i połączenie w przestrzeni: w dniu zaćmienia czerwony Księżyc i bardzo jasny Mars będą tuż obok siebie, a światło tego drugiego prawdopodobnie dodatkowo przyćmi swojego towarzysza ;) Dwie czerwone kule będą się przesuwać po wschodnim niebie „ręka w rękę”, - kto chce zobaczyć jak to będzie prawdopodobnie wyglądało może zobaczyć symulację tutaj. Co to oznacza? Wielka opozycja Marsa, czyli innymi słowy ustawienie się Marsa dokładnie po przeciwnej stronie Ziemi co Słońce, to czas, który sam w sobie oznacza, że energia nam będzie buchać uszami ;) Możliwe konflikty, konfrontacje, walki kogutów i generalnie mocno podniesiona energia „męska” zarówno w swym świetle (działanie, asertywność, moc), jak i cieniu (agresja, walka o racje, rywalizacja). Jeśli dodamy to do zwyczajowego pobudzenia jakie czujemy w pełnię, to faktycznie może być gorąco ;) Dodatkowo połączenie Księżyca i Marsa może mocno podnieść naszą impulsywność, dlatego warto się powstrzymać od zbyt szybkich reakcji, a zwłaszcza od ważnych decyzji w tym czasie. Może się mocno zaznaczyć temat gniewu, oraz tego jak go wyrażamy w życiu i jak reagujemy na gniew innych. Z drugiej strony świadome doświadczanie tego co się dzieje w nas i naszych relacjach może nam pozwolić na ważne odkrycia i pozwolić nam w bezpieczny sposób uwolnić nagromadzone emocje. Najwyższym celem tego układu jest transformacja wzorców przemocy w stosunku do nas samych, do tego co w nas emocjonalne, słabe, zależne, oraz od projektowania tych jakości na innych. Więcej o tym mówiłam na moim pierwszym w życiu livie, który możesz obejrzeć tutaj :)


Po trzecie ta pełnia wydarzy się zaledwie dzień po wejściu Merkurego w retrogradację, czyli w czasie gdy będzie on w tzw. fazie stacjonarnej. Co ważne Merkury dołączy do bardzo pokaźnego grona retrogradujących planet – będzie ich w tym czasie aż 5, w tym Mars, o którym już pisałam. Oznacza to czas kiedy warto zwrócić się do wnętrza i zwolnić lub uelastycznić się w sprawach świata zewnętrznego. To mocny czas na uzdrawianie przeszłości, wprowadzanie zmian do naszego funkcjonowania, wchodzenie głębiej, czucie mocniej, zmianę perspektywy. Retrogradacja Merkurego w Lwie już sama w sobie mówi o czasie na porządki w naszych głowach, oraz w tym jak wyrażamy siebie w świecie (więcej o tym piszę tutaj). Pełnia połączona z zaćmieniem i ze stacjonarnym Merkurym to czas, w którym awarie mogą się mnożyć, ale jednocześnie coś ważnego w naszych głowach może się niespodziewanie „przekliknąć” ;)


Po czwarte będzie ona również połączona aspektem kwadratury (mało sympatycznym, acz mocno motywującym do akcji) z Uranem, który niedawno przeszedł do Byka i jest w okresie tuż przed zmianą kierunku (i przed powrotem na krótko do Barana). Jest więc to czas kiedy znaczenie Urana w Byku może nam się mocniej objawić, kiedy potrzeba zmian w sferze finansów, czy bezpieczeństwa materialnego, a w szerszej perspektywie w sferze dbania o naturę i nasze wspólne zasoby może zaowocować ważnymi pomysłami i przewartościowaniami, a jednocześnie odsłonić to co jeszcze potrzebujemy zrozumieć by w pełni rozgościć się w nowej erze :) Więcej o tym pisałam tutaj.


Po piąte w końcu nadchodząca pełnia będzie czasem kiedy po raz pierwszy odbędzie się Zgromadzenie Księżycowe skupiające osoby, którym to co księżycowe jest bliskie :) Wspólnie zasiądziemy w kręgu w czasie Medytacji Księżycowej, będziemy razem doświadczać czasu zaćmienia, nie zabraknie też otwierających na księżycową stronę rzeczywistości warsztatów, medytacji i kręgów. Jeśli czujesz zew i umiesz podejmować decyzje na szybko to zapraszam Cię serdecznie do stania się częścią tego wydarzenia i tej transformacji! :) Więcej informacji tutaj oraz na stronie wydarzenia.


Pełnia będzie miała miejsce w znaku Wodnika, co oznacza, że możemy poczuć narastający bunt przeciwko temu co nas ogranicza, gwałtowną potrzebę bycia sobą i otaczania się ludźmi podobnymi do nas. Wodnik jednak uczy nas, że prawdziwej wolności nikt nie może nam zabrać i że ograniczenia to konsekwencje naszych wyborów albo też niezgody na bycie sobą. W tym czasie możemy poszukać nowych rozwiązań, uwolnić się od ograniczających wzorców myślowych i spojrzeć na nasze życie z zupełnie nowej perspektywy. Może nam w tym pomóc spotkanie z przyjaciółmi, zorganizowanie „burzy mózgów” lub wyobrażenie sobie, że jesteśmy kimś innym i doradzamy samemu sobie z boku. To dobry czas na pracę z naszym „Przyszłym Ja” (Future Self), a więc na wyobrażenie sobie siebie w wymarzonej przyszłości i spojrzenie z tej perspektywy na nasze obecne życie, a także na wizualizacje i afirmacje naszych celów. Wodnik pozwala nam patrzeć w przyszłość i odnajdować w niej inspirację do dalszych działań, pomaga odkryć naszą życiową misję lub przypomnieć sobie najważniejsze marzenia. To czas kiedy patrzymy w gwiazdy (symbolicznie lub nie) w poszukiwaniu życiowych drogowskazów. Stąd znak Wodnika patronuje astrologii ;)


Ta pełnia to również idealny czas na rytuał zdejmowania maski i ogólniej na przyglądanie się temu jak wyrażam siebie wśród ludzi i na ile czuję się autentycznie w grupie. Przyjaciele mogą być bardzo pomocni w Twoich życiowych poszukiwaniach… ale dopóki nie poznasz samego siebie istnieje ryzyko, że będziesz zdradzać siebie z obawy, że stracisz swoje miejsce w grupie. Gdy już odnajdziesz siebie będziesz się czuć tak samo dobrze w grupie jak samemu. I wtedy pojawia się prawdziwy wybór. Przestaje Tobą rządzić lęk, który każe trzymać się blisko innych lub odcinać się od nich. Wiesz już kim jesteś niezależnie od tego co myślą o tobie inni. Sam dla siebie jesteś oparciem.


Poszukiwanie własnej autentyczności może nas zaprowadzić to spotkania z Wewnętrznym Szaleńcem :) To dobry czas na to by trochę odpuścić sobie konwenanse i zobaczyć dokąd nas prowadzi ta postać. To co dziwne i odbiegające od normy może być teraz dla nas szczególnie karmiące.


Ta pełnia sprzyja rytuałom w intencji naszych marzeń i mniej lub bardziej szalonych planów, a także w intencji przyciągnięcia wspierających nas ludzi i pielęgnowania naszych przyjaźni. Poczujmy wdzięczność dla tych co nas wspierają i za przyjaźń której doświadczamy! :) Jednocześnie w związku z tym, że nadchodzące zaćmienie ma moc uwalniania nas od wzorców z przeszłości, możemy w tym czasie zobaczyć, które z naszych dotychczasowych relacji już nam nie służą. Za wglądy w tym temacie także warto być wdzięcznym, bo uwalniając się od przeszłości otwieramy się na przyszłość :)


Życzę Wam pięknej, magicznej pełni i głębokich doświadczeń podczas zaćmienia! :)




Więcej czy może raczej inaczej o nadchodzącym czasie mówiłam w moim pierwszym w życiu livie, który możesz obejrzeć tutaj.


Mówię tam również trochę o Zgromadzeniu Księżycowym, które jest wynikiem nagłego acz niezwykle mocnego wołania i będzie przestrzenią na to by ten czas doświadczyć we wspólnocie i z praktykami pozwalającymi nam pogłębić, uziemić, oraz zintegrować to doświaczenie :) Więcej o Zgromadzeniu przeczytasz tutaj.


W czasie Zgromadzenia odbędzie się pierwsza Medytacja Księżycowa w kręgu na żywo :) Będziemy się łączyć ze wszystkimi medytującymi w Polsce i na świecie, jak co pełnię w godzinie do-pełnienia, czyli o 22:20 w piątek :) Przed medytacją planuję również live na grupie Medytacje Księżycowe by wzmocnić nasze połączenie :) Jeśli chcesz uczestniczyć zapraszam Cię do grupy tutaj




Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!


Zapisy pod tym linkiem




Równość kobiet i mężczyzn pod Księżycem



Księżyc jest symbolem „kobiecym”, powiązany z tym co postrzegamy w naszej kulturze jako kobiece: z płodnością, cyklicznością, emocjonalnością, cielesnością… etc. Przeciwstawiany jest „męskiemu” symbolowi jakim jest Słońce, za swoją stałością, jasnością, blaskiem. Księżyc stał się magnesem przyciągającym kobiece ruchy, kręgi, symbolem kobiecej mocy, cykliczności, natury. Warto jednak pamiętać, że gdy mówimy o fazach Księżyca, nie mówimy jedynie o tym co „kobiece”, fazy Księżyca to nie tylko Luna, ale też i jej świetlisty partner Słońce! Pełnia to nie po prostu czas kiedy Księżyc jest najpełniejszy – to czas kiedy światło Słońca najbardziej go rozświetla, ustawiając się po przeciwnej stronie Ziemi. Nów to nie tyle czas, kiedy Księżyc „znika”, on znika w świetle Słońca, kiedy się z nim łączy na niebie. Fazy Księżyca to taniec męskiego i kobiecego na niebie (więcej o tym mistycznym tańcu pisałam tutaj) Widzialnym dla nas tego przejawem jest światło słoneczne odbijające się na ciele Księżyca. Te dwa aspekty zawsze są połączone, nigdy nie możemy więc ignorować jednego z nich – co najlepiej widać w czasie zaćmień, kiedy to „nieistotny, bo tylko odbijający światło Słońca” Księżyc potrafi je całkiem przysłonić, lub też Księżyc schowany przed Słońcem w cieniu Ziemi nagle traci swój blask i staje się czerwony.

Z perspektywy astrologicznej każdy człowiek niezależnie od płci ma w swoim horoskopie urodzeniowym zarówno Słońce jak i Księżyc, co oznacza, że ma dostęp do jakości, które one reprezentują. Więcej: te dwie jakości tworzą rdzeń naszej tożsamości przy czym Słońce jest zazwyczaj bardziej związane z tym z czym się utożsamiamy, natomiast Księżyc z tym co się nam przydarza: z reakcjami, które są szybsze niż myśl, z emocjami, snami, potrzebami, głosem ciała czy intuicji. Dopiero połączenie tych dwóch jakości tworzy naszą wewnętrzną pełnię. 

W każdej chwili wybieramy z którego z tych dwóch aspektów chcemy teraz korzystać. Kiedy jesteśmy bardziej podłączeni do naszej słonecznej strony, to niezależnie od naszej płci bardziej jesteśmy skoncentrowani na działaniach w świecie zewnętrznym, na osiąganiu określonych efektów, manifestowanie swojego „ja” w świecie. Kiedy podłączamy się od swoje „księżycowe ja”, to bardziej jesteśmy w kontakcie z tym co się dzieje w nas, oraz na tym co płynie do nas ze świata. Słońce daje nam widoczność w świecie i sukcesy, ale to Księżyc pozwala nam się tym cieszyć, przyjmować efekty naszej aktywności oraz korzystać z życia i doświadczać połączenia z innymi.




Dla kobiet jakości Księżyca są być może bardziej kulturowo "oswojone" niż w przypadku mężczyzn, choć oczywiście wielu jest mężczyzn silnie połączonych ze swoją księżycową stroną oraz kobiet od niej odciętych. Tym bardziej warto pokazywać jak istotna jest ta strona rzeczywistości dla każdego człowieka i jak kluczowe jest objęcie swojej emocjonalności, cielesności, zmienności czy chociażby intuicji, by w tym życiu nie tylko świecić sukcesami, ale po prostu czuć się dobrze :)

Dlatego jednym z ważnych elementów Zgromadzenia Księżycowego (które już za chwilkę - patrz tutaj) będą spotkania, rozmowy i wspólne praktyki dla Księżycowych Mężczyzn. Mężczyzn, którzy w pełni uznają swoje księżycowe aspekty, oraz takich, którzy chcą się na tą stronę siebie bardziej otworzyć i wyjść poza utarte wzorce męskości, w których coraz trudniej im się zmieścić bez rezygnacji z siebie. Zapraszamy Was serdecznie! :)



Wybór najważniejszych postów (i nie tylko postów :) ) na temat Księżyca na tym blogu znajdziesz tutaj

Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...