poniedziałek, 17 lutego 2020

Nów w Rybach - 23 lutego 2020



Ostatni zimowy nów w Rybach bywa męczący i senny, ale też szczególnie magiczny i wizyjny. Często oznacza też zanurzenie w emocjach, w dziwnych stanach i odczuciach, przebłyskach intuicji… a to wszystko prowadzi nas w głąb siebie, tam gdzie możemy usłyszeć głos duszy. W tym roku to wszystko będzie wzmacniane przez retrogradację Merkurego również w Rybach. To połączenie to zdecydowanie czas na odpuszczenie sobie pogoni za celami jakimi kusi nas świat, zmagań jakie odciągają naszą uwagę od siebie i na zanurzenie się w sobie, w świecie naszych odczuć, wizji, marzeń i szczególnie – snów. To czas kiedy odsuwamy zasłonę iluzji, odkrywając to co się kryje pod kuszącą zmiennością świata. Śnienie, które tworzy to co widzimy jako rzeczywiste, mity i baśni, które opowiadają nasze życie i opisują nasz świat, oraz nowe sny, które się właśnie teraz rodzą w nas i poprzez nas – dla świata. To piękny czas kiedy zanurzając się w sobie, pozwalając sobie na podążanie za tym co niezrozumiałe co poza słowami i poza logiką powoli snujemy nową opowieść, odkrywamy co chce się poprzez nas wyśnić, łączymy wątki w nową historię i być może również wyrażamy ją w twórczy sposób. Dlatego szczególnie w czasie tego nowiu szanujmy wszystkie znaki, pojawiające się symbole, wizje, sny, odczucia w ciele i być może niezrozumiałe emocje, bo są one częścią tej opowieści.

Nów w Rybach jest to najbardziej magiczny ze wszystkich nowiów, choć niekoniecznie łatwy do nawigacji ;) . Jak co miesiąc, w czasie gdy zbliża się nów, jesteśmy senni i wycofujemy się ze świata, tym razem jednak ten trend może się znacząco nasilić i objawić się głęboką apatią lub też śnieniem na jawie. Co jednak ważne w tym śnieniu znajdują się odpowiedzi na wszystkie nasze pytania i skarby jakich nie odkryjemy przy jasnym świetle dnia. Tak jak w „zwykłym” śnie to co się wydarza może się wydawać nielogiczne i dziwaczne, niemniej gdy przyjrzymy się temu odkryjemy ukryte znaczenia i sensy. Jeżeli pozwolimy sobie na podążanie niczym Alicja za iluzorycznym królikiem, to doprowadzi on nas na drugą stronę – czyli do głębokich pokładów podświadomości lub też do jasnych krain nadświadomości :)

Co to oznacza w praktyce? To, że czas tego nowiu jest idealny na wszelkiego typu praktyki duchowe, w szczególności te gdzie puszczasz kontrolę nad tym co się dzieje. Dobry czas na medytacje, wizualizacje, puszczenie wodzy fantazji i uwolnienie twórczych potencjałów. Jest to czas kiedy zagłębiając się w siebie możemy złapać złotą rybkę i wypowiedzieć życzenie :) Artyści mogą doświadczyć napływu weny, a wszyscy śmiertelnicy inspiracji dotyczącej dalszej drogi życia. Wystarczy poprosić w tę noc o prowadzenie, o wgląd dotyczący naszego powołania czy tego co jest aktualne dla nas ważne. To co istotne to otworzenie się na każdą możliwą odpowiedź i powstrzymanie się przed próbą zapanowania nad tym gdzie niosą nas fale tego nowiu. Jeżeli porwie nas senność, pozwólmy na to – widać sen jest tym czego najbardziej teraz potrzebujemy. Jeżeli coś nas przyciągnie, nie opierajmy się. Zapisujmy sny, wizje, przemyślenie i pomysły po to by móc je wcielić w życie podczas nadchodzącego cyklu księżycowego. To również idealny czas na pogłębianie samoświadomości. Ważne jest to by uwolnić się od natrętnych myśli o tym co niedoskonałe, o błędach i o chaotyczności innych i w ten sposób zgodzić się również na własną niedoskonałość i błędy. Dopiero z tego miejsca, z miejsca zgody na wszystko co się pojawia, możemy odkryć jak pozorny chaos i niedoskonałość układają się w wyższy porządek i prowadzą nas ku naszemu najwyższemu dobru.

To również czas kiedy mogą nas porwać wielkie i często niezrozumiałe emocje. Pozwól sobie na nie i nie staraj się znaleźć uzasadnień. Nie każdy smutek jest depresją, nie każdy niezrozumiały stan jest przejawem szaleństwa. Często nasze próby nazwania tego co się z nami dzieje i wytłumaczenia sobie dlaczego tak się czujemy tworzą cierpienie, którego nie było. Po prostu pozwól sobie uwolnić to co czujesz bez nazywania i bez przywiązywania się do tego – to co czujesz teraz przeminie. W ten sposób robisz miejsce na nowe doznania. Uwalniając ból, otwierasz się na przyjemność, uwalniając złość i żal otwierasz się na miłość. Tak jak w przypadku każdego nowiu najważniejsze jest pożegnanie starego, po to by w oczyszczonej glebie zasiać nowe ziarno. I czekając na wiosnę podlewać je miłością lub jak Kopciuszek uwalniającymi łzami – tym co akurat bardziej mamy pod ręką ;) A wtedy nasze magiczne drzewko rośnie, a i cuda mogą się zdarzyć :) 


Powiązane teksty: 

  • o retrogradacji Merkurego w Rybach - tutaj
  • pierwszy odcinek serii o Kopciuszku, baśni która uczy jak przechodzić przez żałobę i głęboki smutek z otwartym sercem - tutaj, a ostatni, do którego nawiązuję wyżej pisząc o podlewaniu magicznego drzewka - tutaj
  • o smutku i czym on różni się od żalu - tutaj
  • o Śnieniu poetycko i z czucia - tutaj


Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o 16:32 w niedzielę. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj

Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

Retrogradacja Merkurego w Rybach i Wodniku: 17 luty - 10 marca 2020


Witaj po drugiej stronie lustra! ;)

Czas gdy Słońce jest w znaku Ryb (zacznie się w środę) to okres zazwyczaj mało lubianego przedwiośnia. Pogoda jest nieprzewidywalna, już niby jaśniej, ale wciąż jeszcze czekamy na wiosnę… czas zawieszenia, poszukiwań wewnętrznych, trawienia emocji i odpływania w inne światy… a do tego w tym roku dołącza retrogradacja Merkurego w tym znaku! :) Po drodze tej nieprzewidywalnej podróży Odyseusza czekają na nas wiry i Syreny nowiu w Rybach (w niedzielę), a na koniec Merkury wróci na niecały tydzień do znaku Wodnika, gdzie będziemy mogli poukładać sobie intelektualnie te wszystkie baśniowe przygody – a więc w drogę! :)



Retrogradacja Merkurego w Rybach, to trochę jak dwie retrogradacje ;) Ten znak ma dużo podobieństw do działania retrogradacji, planety przechodząc przez Ryby zazwyczaj działają trochę jak zagubione we mgle, dużo jest zawieszenia, pogubienia, pomyłek, ale też cudowności, kiedy dajemy się poprowadzić prowadzeniu. Retrogradacja Merkurego w tym znaku wzmacnia to wszystko, możemy się więc spodziewać tego co najmniej spodziewane ;) Odczuwanie tego czasu będzie mocno zależeć od tego jak bardzo jesteśmy przywiązani do intelektualnej kontroli rzeczywistości, do realizowania tego co zaplanowane i do tego by wszystko szło jak tego chcemy. Jeśli bardzo, to możemy doświadczać wielu sytuacji podnoszących ciśnienie… Będzie to dla nas czas na ćwiczenie postawy duchowego mistrza ;) wewnętrznego spokoju, pozycji obserwatora, oraz zaufania do tego, że wszystko zadziewa się po coś, a świat nas prowadzi do najważniejszego z celów naszej duszy, nawet jeśli krętymi ścieżkami i kompletnie pod prąd naszych chciejstw ;) Będzie to czas wypełniony po brzegi znakami, zbiegami okoliczności, informacjami od wszechświata w najdziwaczniejszej formie, mistycznymi wglądami i wizjami, oraz nierzadko pewnie – odlotami :) Idealnie byłoby gdybyśmy mogli poświęcić te trzy tygodnie na duchowość, sztukę, czy odpoczynek i restart systemu. Jest to czas w którym możemy się czuć jak w głębokim śnie i z jednej strony mało „panować” nad naszymi mocami intelektualnymi i uwagą, ale z drugiej doświadczać niezwykłego śnienia – we śnie i na jawie, oraz niezwykle potrzebnego nam oczyszczenia umysłu, tak jak to się dzieje w czasie snu. Jeśli jednak nie możemy sobie pozwolić na odpoczynek i stoją przed nami kolejne wyzwania, warto przede wszystkim uzbroić się w cierpliwość i spokój. Sprawy będą płynąć swoim rytmem, nasza uwaga będzie lawirować, mogą pojawiać się typowe dla retrogradacji pomyłki, nieporozumienia czy inne zamieszania i tylko spokój i zaufanie, że wszystko ostatecznie się ułoży nas uratują ;) To trochę tak jak wyjazd do dalekiego kraju, gdzie tubylcy mają w głębokim poważaniu zachodnie zasady typu punktualność i traktują nasze „bardzo ważne sprawy” na lekko i bez większej pieczołowitości, z czego wynika cała masa nieporozumień. W takiej sytuacji możemy się skupić na jedynej rzeczy, nad którą mamy kontrolę – czyli na naszych reakcjach na tą inną rzeczywistość. Jedni skupią się na ciśnięciu i nakręcaniu stresu, prawdopodobnie bez większych efektów, inni rozluźnią się i wezmą od tubylców parę ważnych lekcji o życiu :) Nadchodzący czas będzie dla nas ogromną okazją do duchowego wzrostu i rozwoju umiejętności puszczania kontroli i ufania życiu, nastawmy się więc na to tak jak na podróż do innego świata i bądźmy uważni na to co się wokół nas dzieje, a zbierzemy w tej podróży moc skarbów :)


Ten czas będzie jak wskoczenie do nory królika przez Alicję w Krainie Czarów :) W tej baśni znajdziemy wielu przewodników na ten czas, a także inspirację jak w tej dziwacznej krainie dobrze się bawić ;) To co ważne to to, że ta królicza nora prowadzi nas często będzie do krain naszej przeszłości zaklętych w naszej podświadomości. Opowieści z tych krain nie muszą być jasne, czytelne czy chociażby logiczne, będzie w nich jednak coś bardzo wyzwalającego i wzbogacającego. Podróżując przez emocje, wspomnienia, wizje możemy odkryć coś co dotąd było zapomniane czy odrzucone, możemy odkryć kawałek siebie, który dotąd wypieraliśmy. To czas na to by te historie wyśnić do końca, przeżyć uwięzione emocje, wziąć z tego co się dzieje inspirację do twórczości i doświadczenia, które poprowadzą nas w nowe życie.

Ważnym wątkiem na ten czas będą też dla części z nas opowieści o „kobiecych” ranach, o zranieniach w relacji między kobietami i mężczyznami, o przywracaniu szacunku do naszych korzeni i do tego co w nas prawdziwe i żywe. Te wątki będą się pojawiać w polu za sprawą długo trwającej koniunkcji Lilith i Chirona – uzdrowiciela naszych zranień. Będę pewnie o tym wątku jeszcze pisać, tutaj tylko zaznaczam by być otwartym na to co przez nas, naszą twórczość, nasze emocje, oraz nasze sny będzie w tym czasie płynęło, bo może jesteśmy częścią uzdrowienia na poziomie kolektywnym i warto się tym dzielić dla wspólnego dobra? :)

4 marca Merkury wróci do znaku Wodnika i główny akcent przesunie się z czucia i intuicji na intelekt i nowe wizje rzeczywistości. Być może czas „rybi” przygotuje nas na to by na tym ostatnim etapie retrogradacji wprowadzić ważne zmiany w tym co uważamy za naszą życiową misję, tym co chcemy robić dla świata, we wspólnocie, w niezgodzie na stare czy w zafascynowaniu nowymi perspektywami… będziemy mogli do tego wrócić już po uzdrowieniu emocji i zranień, które powodowały, że nasze intencje nie były tak szczere i niewinne jak myśleliśmy. Kiedy pozwoliliśmy sobie czuć, nasze widzenie świata i naszej w nim roli mogło się trochę zmienić, a ten ostatni tydzień jest po to by przemyśleć sobie trochę te sprawy na nowo i wprowadzić poprawki tam gdzie to potrzebne zanim ruszymy w nowy rejs :) 


Uwaga! Oto klasyczne rady dotyczące Merkurego w retrogradacji, które szczególnie warto wdrażać w tym rybim czasie: nie podejmować ważniejszych decyzji, nie podpisywać umów, nie robić poważniejszych zakupów, zrobić natomiast kopie zapasowe na komputerze i zabezpieczyć się przed ewentualnymi awariami, wychodzić z wyprzedzeniem na ważne spotkania i sprawdzać przedtem czy aby wszystko mamy ze sobą ;) Jeżeli już coś musimy podpisać, to najpierw trzy razy przeczytajmy i nic nie zostawiajmy w niedopowiedzeniu, czy "na gębę". W tym czasie generalnie lepiej może nam służyć komunikowanie swoich myśli za pośrednictwem pisma, co pozwoli uniknąć nieporozumień, a także może sprzyjać wszelkiej maści pisarzom :). Posiadacze Osobistego Astrokalendarza na ten rok mogą sprawdzić jakie sfery życia (domy) aktywizuje retrogradujący Merkury, czyli gdzie będą odkrywać się ukryte wątki i obszary do zintegrowania, gdzie potrzebne będą poprawki i szczególna uważność.



Pięknego czasu duchowych wglądów Wam życzę! :)

poniedziałek, 3 lutego 2020

Pełnia w Lwie - 9 lutego 2020



Po ostatnim gęstym i przyciężkawym czasie pełnia w Lwie wnosi inną, dużo bardziej radosną i kreatywną energię. Przesunięcia płyt tektonicznych w globalnych strukturach cały czas gdzieś tam w nas i w świecie wciąż się dzieją, ale tymczasem możemy zająć się lżejszymi tematami ;) A głównym tematem pełni w Lwie jest miłość, kreatywność, wyrażanie siebie w świecie, a także umiejętność spontanicznej zabawy i cieszenia się życiem. Jednocześnie Wenus na początku znaku Barana w połączeniu z Lilith i nieco później z Chironem może wprowadzić sporo ognia, ale też zamieszania w nasze relacje. Sprowadzę ten układ do takiej porady: uważaj na to czego sobie życzysz i co pragniesz przyciągnąć! ;) Może zadziałać nadspodziewanie skutecznie, ale potem okaże się nasze życzenia mają nieprzewidziane konsekwencje zwłaszcza jeśli nasze intencje nie były czyste. Mogą też poodsłaniać się różne formy kobiecej lub też relacyjnej rany, oraz szanse by ją uzdrowić jeśli z uczciwością przyjrzymy się temu co sami robimy w relacjach. Te „cięższe” wątki jednak nie będą dotyczyć wszystkich, a tylko tych co mają tutaj coś do zobaczenia, wróćmy więc do głównego tematu tej pełni – wyrażania siebie i wyrażania miłości (do innych, do siebie i poprzez siebie :) )

Pełnia w ognistym Lwie to czas spontanicznego działania, zabawy, szaleństw i odważnej samoekspresji. Rodzi się w nas potrzeba ryku i tylko od nas zależy na ile świadomie ją wyrazimy. Ryk Lwa oznacza potrzebę zamanifestowania swojej obecności, wywarcia odpowiedniego wrażenia i ukazania innym swej mocy. Kiedy jednak „ryczymy” bez wiary w siebie i bez kontaktu z samym sobą – ten manifest nikogo nie przekona. Prawdziwy ryk Lwa, to to co płynie prosto z serca, bez dbania o to co pomyślą inni. Czas pełni w Lwie jest więc czasem odkrywania tego co w nas najprawdziwsze i wyrażania tego. Znak Lwa włada sercem i to tutaj kryje się źródło naszej mocy. Nie przypadkowo powstały powiedzenia typu „on wydaje się oschły, jednak w głębi serca jest bardzo uczuciowy”. W tym czasie najważniejsze jest właśnie wydobycie tego co mamy w głębi serca!

Pełnia w Lwie uczy nas miłości do samego siebie, która jest kluczem do przeżywania miłości z drugim człowiekiem, a także do własnej kreatywności, radości życia i spontaniczności. Tym co odcina nas od czucia miłości są osądy. Osądzając innych trudno jednocześnie kochać samych siebie, trudno też jednocześnie czuć miłość do kogoś – przestawienie się z oceniania na kochanie to pewien wysiłek, a im więcej energii tracimy na porównywanie siebie czy innych tym ten powrót do trybu bezwarunkowej miłości jest trudniejszy. W każdej chwili jednak można zacząć – a najlepiej zacząć od siebie, bo gdy obejmujemy siebie miłością coraz łatwiej nam podobnie przyjmować innych. Rozbudzanie miłości do samego siebie to długotrwały proces, tym trudniejszy im bardziej zabrakło nam miłości w dzieciństwie… ale w każdej chwili możemy zacząć! Najważniejsze to odkryć, że to tylko od nas zależy czy decydujemy się na krytykowanie siebie czy na docenianie. Często to w jaki sposób mówimy o sobie do innych i we własnych myślach jest gorsze od najzłośliwszej krytyki z zewnątrz. Przyjrzyj się temu jak mówisz i myślisz o sobie. Jak czuje się ktoś kto słyszy takie słowa? Poszukaj tych najgorszych słów, które sam/a sobie serwowałeś/aś przez lata i poczuj jak zgromadziły się one w Twoim ciele. A teraz poszukaj słów innych, dobrych, wspierających i doceniających. I mów je do siebie – łagodnie, jak do dziecka, które kochasz. Mów je tak by czuć, że Twoje ciało je przyjmuje, powoli, bez pośpiechu i bez przesady…. Nawet jeżeli początkowo jest Ci trudno to przyjąć zobacz jak powoli staje się to coraz łatwiejsze. Nie śpiesz się i nie popędzaj siebie, to nie może być kolejne zadanie jakie dajesz swojemu wewnętrznemu dziecku, ono musi Ci zaufać i uwierzyć a po tylu złych słowach to nie przychodzi szybko. Tylko nie przestawaj! Mów do siebie dobrze jadąc autobusem, czekając w kolejce, stojąc przed lustrem. Ilekroć zaczynasz powtarzać stare złe przekonania o sobie zatrzymuj to. Przeproś siebie za to wszystko co sobie dotąd mówiłeś/aś i nie pozwalaj by to się powtarzało. Mów sobie, że kochasz siebie nawet gdyby Cię to początkowo żenowało. Bądź wyrozumiały/a dla siebie. Dawaj sobie to co pragniesz dostać od innych: docenienie, uwagę, zaopiekowanie, czułość i miłość. A wtedy Twoja miłość do samego siebie odrodzi się i rozkwitnie.

Pełnia w Lwie jest czasem celebracji miłości! Jest czasem kiedy możemy rozpuścić wszystko to co nas od niej oddziela i zaufać. Z miejsca miłości wykwita cała nasza kreatywność, spontaniczność, pragnienie zabawy i dzielenia się radością. Teraz możemy wyrazić siebie w pełni, bez krytyki i ograniczeń: tańczmy więc, śpiewajmy, malujmy, piszmy…. Róbmy to co zawsze chcieliśmy zrobić, choć brakowało nam odwagi! To idealny czas na rytuały miłosne, na świętowanie i dawanie sobie tego co wyjątkowe. Jeżeli szukasz partnera możesz teraz zaprosić go do swojego życia. Jeżeli już jest z Tobą – możecie celebrować Waszą miłość. Już niedługo Walentynki, a ta pełnia z jednej strony może w nas rozbudzić mocną potrzebę świętowania ich z wybrańcem serca, a z drugiej dać odwagę do śmiałych ruchów i wyznań miłości :)


*

Nie wiadomo jakie tematy tzw. Cienia ta pełnia przed nami odsłoni, być może będzie to coś związanego ze wspomnianą wyżej koniunkcją Wenus, Lilith i Chirona, a więc ranami związanymi z relacjami i kobiecością, może coś o lęku przed odrzuceniem, może o osądzaniu, które zamyka nas na miłość... a może coś jeszcze zupełnie innego będzie potrzebowało uwagi? :) Z wątków, które się objawią w tym czasie wybierzemy (z Waszą pomocą - będzie ankieta na wydarzeniu i pytanie w liście mailingowej) ten, któremu poświęcimy kolejne Spotkanie z Cieniem blisko tydzień po pełni, 15-ego lutego w Warszawie - wszystkie informacje znajdziesz tutaj. Zapraszamy! :)

Chcesz dostawać informację o wszystkich astro-wydarzeniach? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!

Zapisy na tej stronie

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Nów w Wodniku - 24 stycznia 2020



Nów w Wodniku będzie domknięciem bardzo intensywnego miesiąca, w którym na niebie „królowała” koniunkcja Saturna i Plutona (oraz Ceres), a Słońce w Koziorożcu dodatkowo podkreślało główny temat tej koniunkcji, czyli zmiany struktur, przebudowywanie podstaw, plany, organizacja, władza etc (odsyłam do moich tekstów na temat :) ) 20 stycznia Słońce przeszło do Wodnika i nów w tym znaku otworzy nas na nowe tematy, oraz ogólnie większą wolność i luz po tym dość mocno stresująco-napiętym czasie. Budzi się nasza buntownicza natura, potrzebujemy więcej przestrzeni, także dla intelektu. Jest to nadal czas zmian, ale teraz mogą one bardziej kojarzyć się z machnięciem ręką na normy społeczne, czy z trzaśnięciem drzwiami tam gdzie nie czujemy się dość wolni. A tematem wiodącym tego nowiu będzie właśnie wewnętrzna wolność :)

Nów w Wodniku to czas który szczególnie sprzyja zmianie sposobu myślenia, poszukiwaniu nowych dróg działania i perspektyw z jakich postrzegamy rzeczywistość. Wychodzenie z impasów, odkrywanie nietypowych rozwiązań, często paradoksalnych czy absurdalnych. Jeśli wahasz się pomiędzy dobrze znanym i bezpiecznym rozwiązaniem a nową drogą, to może być moment zwrotny kiedy zdecydujesz na opuszczenie tego co znane. Decyzje podjęte teraz oraz wizje, które teraz nadejdą, będą się rozwijać aż do pełni, kiedy przyniosą pierwsze owoce.

To czas kiedy można otworzyć się na swoją genialną stronę, wewnętrznego szalonego naukowca, któremu w astrologii patronuje Uran. Nie ma problemów bez wyjścia, nie istnieją słowa „muszę”, czy „powinno się” – mówi do nas Uran. Spójrz na rzeczywistość z perspektywy wolności: wszystko co robisz jest Twoim wyborem. Wszystko możesz odwołać, przełożyć, wytłumaczyć, zawsze możesz się wycofać, zmienić zdanie, powiedzieć prawdę. Każda decyzja wiąże się z określonymi konsekwencjami i oczywiście możesz uznać, że np. wolisz zrobić coś na co nie masz ochoty, niż ponieść konsekwencje odmowy – ale to Twój wolny wybór. Gdy wyrzucasz ze słownika słowa „muszę”, „powinienem”, „trzeba”, przestajesz mówić, że to inni Cię do czegoś zmuszają lub czegoś oczekują i bierzesz odpowiedzialność za swój wolny wybór, całkowicie zmienia się perspektywa i nieraz to co dotąd było przymusem staje się neutralne. Lekarstwo jest niesmaczne, ale wolę je wypić niż chorować. Jakże to inaczej brzmi niż: „Muszę wziąć paskudne lekarstwo!”. Nasze wewnętrzne dziecko, które przyzwyczajone jest do buntu w reakcji na przymus od razu zaczyna protestować: „Nie chcę!”. Sprawdź w jak wielu sytuacjach się do czegoś zmuszasz, zamiast dokonywać wyboru z pozycji wewnętrznej wolności. Oczywiście w wielu przypadkach okaże się, że ten przymus był bezsensowny. Nów Księżyca w Wodniku silnie nas konfrontuje z tym wszystkim co ogranicza naszą wolność i ukazuje bezsensowność zasad, które nas dotąd trzymały w impasie. „Nie zrobię tego bo co ludzie pomyślą?”, „nie mogę robić tego co chcę, bo to egoistyczne!”, „trzeba najpierw zrobić x a dopiero potem y”…. wszystkie zasady, struktury które pętały naszą spontaniczność i powodowały często nieświadomy opór, teraz mogą wreszcie odpaść. Czasem krępują nasze działania pozornie niewinne przekonania. Pamiętam jak utknęłam w kończeniu studiów, bo wymyśliłam sobie, że muszę najpierw napisać pracę x, potem y, a dopiero na koniec wezmę się za magisterską… Opór przed napisaniem x sprawiał, że w ogóle nic nie pisałam, a wystarczyło odrzucić te przekonania a magisterska niemal sama się napisała, a potem już z górki y i x :) To idealny czas by odrzucić wszystkie ograniczające przekonania, pozwolić sobie na niekonwencjonalność i na bunt przeciw utartym zasadom. 

Warto jednak w tym lekko szalonym czasie Wodnika zaznaczyć, że temat konsekwencji naszych decyzji jest teraz bardzo ważny w związku z wciąż działając koniunkcją Saturn-Pluton, więc na pewno nie jest to dobry czas na wołanie, że "juhu! mogę wszystko, nic nie muszę! zero ograniczeń!" ;) Ważny teraz temat wolności jest nierozłączny z tematem odpowiedzialności za nasze decyzje, uczy nas też jak poruszać się "po swojemu" po świecie, gdzie nie wszystko jest "po naszemu" - i bynajmniej nie oznacza to zamykania oczu, wręcz przeciwnie musimy wyraźnie widzieć przeszkody i ograniczenia by je z wdziękiem i typową dla Wodnika kreatywnością omijać :)

Nów zazwyczaj nie sprzyja życiu towarzyskiemu, Wodnik jednak jest znakiem, który wspiera relacje, pod warunkiem że spotykamy podobnych sobie „wariatów” ;) Z drugiej strony jest to znakomity czas do tego by przeciąć więzi łączące nas z osobami, z którymi już nie łączymy przyszłości i zrobienie przestrzeni na taki relacje jakich chcemy w życiu więcej :)

Podczas nowiu mogą mieć miejsce wizje dotyczące przeszłości czy przebłyski geniuszu. Jednak jak wszystko co uraniczne – trudno to zaplanować i założyć, że oto dziś doznam przebłysku geniuszu. ;) Mimo to warto zrobić na to przestrzeń, czyli przede wszystkim dać sobie trochę wolności i oddechu , tym bardziej, że jak zawsze podczas nowiu możemy mieć mniej niż zwykle energii. Dobrym pomysłem są medytacje (jak nasza Medytacja Księżycowa w dokładnej godzinie nowiu), skupienie umysłu na tym co pragniemy rozwiązać lub na tym jakiej przyszłości pragniemy dla siebie i pozwolenie na to by myśli płynęły same ku nowym rozwiązaniom. Możesz poprosić o przekaz „z góry”, od swoich sprzymierzeńców, Boga, czy po prostu siły wyższej. Nów w Wodniku to czas kiedy łatwiej możemy dotknąć naszym umysłem nieba, zobaczyć przyszłość lub rozwiązanie. Nawet najbardziej szalone pomysły, które przyjdą tej nocy warto zapisać i poszukać dróg do ich realizacji. Wszystko wydaje się niemożliwe dopóki ktoś tego nie zrobi – to bardzo wodnikowa dewiza :)



Chcesz dostawać informację o wszystkich astro-wydarzeniach? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!
Zapisy na tej stronie

środa, 8 stycznia 2020

Więcej o koniunkcji Saturn - Pluton 2020



Sporo już pisałam o dziejącej się właśnie teraz koniunkcji Saturn – Pluton, ale w związku z pytaniami postanowiłam to jeszcze doprecyzować. Żeby zrozumieć o co chodzi w tym planetarnym spotkaniu, które było już odczuwalne w 2019, ale właśnie teraz 12 stycznia 2020 dojdzie do kulminacji, a potem będzie nam towarzyszyć przez resztę tego roku (już w towarzystwie Jowisza). By to objaśnić opowiem najpierw trochę o o naszych planetarnych bohaterach.


Saturn reprezentuje porządek świata, strukturę która organizuje poszczególne jego części. W ciele człowieka Saturn reprezentuje nasze kości, a szczególnie kręgosłup, na którym wszystko się opiera. Mniej oczywistym, ale również sensownym jest porównanie Saturna do naszego DNA, które jest kodem organizującym budowę naszego ciała i nie tylko. W świecie saturnowe są prawa fizyki (zwłaszcza tej klasycznej, ale nie tylko), prawa przyczyny i skutku, a także z innej strony – prawo karmy, prawo odpowiedzialności za nasze wybory – czyli mówiąc potocznie „jak sobie pościelisz…" ;) Na poziomie społecznym Saturn reprezentuje prawa organizujące organizmy państwowe, ustroje, zasady organizacji życia publicznego, porządku publicznego i w sumie wszystko to co zazwyczaj niezbyt miło nam się kojarzy albo z jakimiś dyktatorami czy innymi napęczniałymi swoją władzą politykami, albo z nieprzyjemnymi paniami Halinkami w urzędzie, ale jednocześnie co jest niezbędne by nasze ulice były oświetlone, w kranach płynęła woda, a na ulicy dało się bezpiecznie przejść czy przejechać z punktu A do B. Upraszczając chodzi więc o istniejący ład społeczny, z jego wadami i zaletami.


Pluton natomiast ma moc wydobywania na powierzchnię tego co było tłumione i wypierane, odsłaniania naszej niezbyt pięknej strony często w mało przyjemny sposób, ale jednocześnie dający możliwość transformacji, głębokiego oczyszczenia, czy odrodzenia. Spotykając się z Saturnem w jego znaku – Koziorożcu działa więc jak wielki demaskator niedziałających struktur, zasad, odkrywający miejsca gdzie porządek który był dla nas oczywistością stał się destrukcyjny i przemocowy. Wydobywa te sytuacje, gdzie grzeszyliśmy przeciwko prawu przyczyny i skutku, gdzie sobie „nagrabiliśmy” nie licząc się z konsekwencjami, gdzie coś co miało służyć porządkowi zaczęło służyć przemocy.



Kiedy piszę te słowa płonie Australia i dzieje się to na zacieśniającej się koniunkcji Saturn-Pluton. Pluton widowiskowo i bardzo dramatycznie, tak jak to on potrafi, wydobywa nasze zaniedbania, nieliczenie się z konsekwencjami, pazerność przekraczającą miarę. Pokazuje konsekwencje, ale też ukazuje struktury (ekonomiczne, polityczne, ale też światopoglądowe), które już nie działają i które trzeba zmienić. Pluton to głęboka transformacja, a więc gdy dotyka Saturna (i znaku Koziorożca) oznacza konieczność transformacji struktur organizujących rzeczywistość. Tylko najpierw musimy sobie uświadomić jakie są to struktury. Od ekonomicznych i politycznych, poprzez kulturowe, po filozoficzne i mityczne. Wszystko to co uważamy za oczywiste, „naturalne”, czy konieczne to jakieś struktury, które nadają formę naszemu funkcjonowaniu, ale jednocześnie ograniczają nasz widzenie. I spora część w tych „oczywistości” stoi za obecnym kryzysem ekologicznym – co widać coraz jaśniej.


Na poziomie globalnym spotkanie Saturna i Plutona jest jak zebranie na szczytach władzy, gdyż obie te planety mają z systemami władzy dużo wspólnego, a do tego spotykają się z jednym z najbardziej na władzę nastawionym znaku. Z jednej strony może to oznaczać duże przetasowania w gronie „osób trzymających władzę”, z drugiej kierunek na konfrontację, starcie potęg, oraz przemoc. Saturn i Pluton są jak władcy tego świata, którzy zebrali się by debatować o przyszłych jego losach i o tym co będzie ważne w kolejnej politycznej epoce (do 2053). Co ciekawe do tego spotkania dołączyła planetoida Ceres tworząc wraz z tymi planetami bardzo rzadko się objawiającą ścisłą potrójną koniunkcję, a także Słońce i Merkury. Ceres – Demeter reprezentuje Matkę Naturę, mówi o tym jak karmimy siebie i innych (a więc też konsumpcjonizm jako coś co ma zaspokajać wewnętrzny głód), a także w jaki sposób korzystamy z obfitości (a więc też z ziemskich zasobów). To połączenie brzmi jak wielkie sprawdzam w tych tematach. Wygląda to tak jakby nie dało się już dziś prowadzić rozmów na szczycie i rozgrywek politycznych bez uwzględnienia Pani Ceres – i dobrze! 



Na poziomie indywidualnym spotkanie Saturna z Plutonem może nam pokazać, gdzie budowaliśmy nasze życie na piasku, gdzie pomijaliśmy wymagania rzeczywistości, wymigiwaliśmy się od odpowiedzialności za swoje życie i wybory. Innym scenariuszem może być natomiast zbyt mocne przywiązanie do czegoś, oprzeć nasze poczucie bezpieczeństwa i stabilności w życiu na jednym filarze, który kiedy zaczyna się chybotać uprzytamnia nam, że to poczucie bezpieczeństwa było iluzją. W obu przypadkach potrzebne jest przebudowanie naszych fundamentów, tego co nam daje oparcie w życiu w taki sposób by mniej zależało już ono od wahnięć w świecie zewnętrznym i by jednocześnie było mocno zakotwiczone w rzeczywistym.


Podsumowując spotkanie Saturna z Plutonem jest jak trzęsienie ziemi – ukazuje, które budynki były zbudowane dobrze, które nędznie, ale też czasem przeformułowuje naszą definicję tego co oznacza budować dobrze, bo np. okazuje się że trzęsienie ziemi nie koniecznie przetrwają drogie, czy supermasywne budowle, ale te które mają elastyczność wpisaną w swoją strukturę.


Elastyczność jest niestety jakością niezwykle deficytową w czasach tejże koniunkcji, wśród globalnych i indywidualnych wyzwań możemy mieć tendencję do usztywniania naszej postawy, zaostrzania stanowiska, zaciętości, a nawet do przemocy. Ten czas odsłania w nas te miejsca gdzie wcale nie jesteśmy mistrzami zen ;) To ok, lecz lepiej gdy jesteśmy tego świadomi – bo właśnie za pomocą świadomości, którą w tej kosmicznej układance reprezentują Słońce i Merkury możemy wyjść poza ograniczające wzorce i struktur myślenia, które stoją u podstaw naszych problemów, oraz jasno zobaczyć jaka zmiana zadziewa się na świecie i w nas i jak ją mądrze wspierać.



Możemy więc zapytać się samych siebie: gdzie w moim życiu jest zbyt duża sztywność, kontrola, potrzeba dominacji? Jakie to części mnie pokazuje, jakie potrzeby i emocje? Gdzie i dlaczego boję się puścić? Co potrzebuję zbudować na nowo – a więc też co musi najpierw runąć? Jeśli walczę – to o co? Jeśli przeciw czemu – to przeciw czemu we mnie? Gdzie nie biorę za moje życie odpowiedzialności, gdzie oczekuję, że ktoś zaspokoi moje potrzeby, odgadnie je? Czy czasem ustawiam się w roli ofiary nieprzychylnych okoliczności i innych ludzi rezygnując z mojej sprawczości i siły? Jakie uchybienia moim zobowiązaniom mogą mnie teraz (w tym roku) ugryźć w pupę i jak mogę temu zaradzić? ;) Jak mogę w zdrowy sposób wziąć na siebie moją odpowiedzialność za przemiany w świecie, pozwolić sobie na czucie emocji z nimi związanych, a jednocześnie nie wejść w bezradność czy przeciążenie? Jak mogę o siebie zadbać w tym czasie? Jaka jest moja rola w świecie, co ważnego do niego wnoszę i jak mogę to robić w obecnych czasach dla najwyższego dobra wszystkich istot?

W tych procesach pomagać nam w tym będzie również Księżyc w pełni w Raku, wnosząc temat naszej wrażliwości, emocjonalności i czułości w ten surowy świat. A także znaczenie żywiołu Wody do tego rozgrzanego Ognień i zdominowanego przez materialną perspektywę Koziorożca procesu. Dajmy w tym czasie uwagę, miłość i czułość Wodzie  - tej w świecie i tej w nas! <3


To tyle na ten moment, możliwe że te artykuł będzie uzupełniany, bo piłka jest w grze, zmiany się dzieją i głębsze zrozumienie może się w każdej chwili pojawić :)

Niechaj ten czas Wam przyniesie najpotrzebniejsze dla Waszego rozwoju zmiany w możliwie najłagodniejszej formie! :) <3 

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Pełnia w Raku z zaćmieniem Księżyca - 10 stycznia 2020




Trudno mi pisać o tej pełni nie używając wielkich słów… choć czuję, że nie wiele jest słów które są w stanie oddać jej wyjątkowość i moc. W tym samym czasie co pełnia łączą się na niebie dwie wolno się poruszające planety Saturn i Pluton – obie o mocy wyrywania z kapci tam gdzie to potrzebne :) Ostatnio spotkały się w latach 1982 i zgodnie ze swoją naturą zapoczątkowały rozkład istniejących wtedy systemów politycznych i światopoglądowych, choć nie obyło się też bez „dokręcania śruby”. Pełnia w Raku niecałe dwa dni przed kulminacją tego kluczowego astrologicznego wydarzenia wskazuje na to, że właśnie w tym czasie nastąpi najważniejsze przesilenie. Do tego będzie jej towarzyszyć częściowe zaćmienie Księżyca, więc mamy już potrójną moc! Dodatkowo do Saturna i Plutona dołączy planetoida Ceres, symbolizująca macierzyństwo, przyrodę i matkę Ziemię. Ceres-Demeter spotyka się więc na niebie z Plutonem-Hadesem, a także z symbolizującym czas Saturnem. Pełnia w Raku również podkreśla temat macierzyństwa, naszych relacji z matką (i Matką Ziemią!), kobiecości i emocjonalności zderzonych z koziorożcowym systemem władzy. Rak jest również znakiem skontaktowanym z przeszłością i z korzeniami, wydobywającym na wierzch emocje, które kiedyś schowaliśmy w sobie. Mamy więc na niebie z jednej strony bardzo silny znak Koziorożca z jego władcą Saturnem symbolizujące władzę, ale też figurę ojca, oraz patriarchat. Z drugiej obie istniejące w astrologii figury matki, czyli Księżyc w swoim znaku Raka, gdzie jest najsilniejszy i najbardziej macierzyński, oraz Ceres, która zawitała w obcym sobie królestwie Koziorożca i właśnie idzie na spotkanie z jego władcą. Trochę to wygląda na wojnę światów ;) lub „jedynie” na zderzenie patriarchatu z matriarchatem. Mam jednak nadzieję, że w tym niezwykłym kosmicznym wydarzeniu chodzi o coś więcej, o nową jakość, o symboliczne połączenie panowania Ceres, Saturna i Plutona, a więc o zjednoczenie trzech światów: natury i rodzicielstwa, cywilizacji i czasu, oraz przemijania i podziemi.

Ważnym wątkiem złożonego układu, w którym po jednej stronie jest Księżyc w Raku, a po przeciwnej ustawiły się potężne zastępy: Saturn, Pluton, Ceres, Słońce i Merkury w Koziorożcu jest napięcie między przeszłością a przyszłością, wrażliwością a władzą, człowiekiem a systemem, oraz resentymentami a działaniem dla przyszłych pokoleń. Więcej o tym co oznacza połączenie Saturna i Plutona oraz Ceres piszę tutaj.

Na poziomie indywidualnym jest to czas byśmy odkryli nawet najgłębiej ukrywane emocje, zranienia, zblokowania, te historie w których my otworzyliśmy serce, pokazaliśmy siebie a ktoś z zewnątrz przyszedł i nas „zgasił”. To czas odkrywający bolesne historie związane z autorytetami, osobami od których byliśmy zależni, w tym z postacią surowego rodzica, które to doświadczenia wpłynęły na ukształtowanie się naszego Wewnętrznego Krytyka.

Możemy też zmierzyć się z tematami kontroli w relacjach, ukrywanych trudnych emocji, żalu, zazdrości, mściwości – wszystkiego tego co trzymamy w sobie, a co tak naprawdę nas trzyma i nie pozwala nam odetchnąć pełną piersią i czuć pełnym sercem... Wszystko to wypływa z naszej niezgody na coś, niechęci do puszczenia czegoś, pozwolenia komuś na coś, lęku przed odrzuceniem, końcem, śmiercią... Te właśnie tematy teraz mogą do nas przyjść i domagać się naszej uwagi byśmy mogli uwolnić się o ciężaru nadmiernej kontroli i pozwolić by to co już nie jest żywe umarło dla nas...

Pełnia w Raku to czas, kiedy szczególnie ważne jest uszanowanie i wyrażenie naszej emocjonalnej strony. Możliwe, że będą nami targały silne emocje, ale możliwe też, że zaangażowani w to co się dzieje w świecie zewnętrznym mało będziemy im dawać miejsca. Dlatego warto w tym czasie dać sobie przestrzeń na to by wsłuchać się w nasze uczucia i znaleźć chwilę dla siebie, po to by uniknąć impulsywnych emocjonalnych reakcji lub też zalewu emocji ze strony otoczenia. To czas kiedy mogą dojść do głosu te uczucia, które do tej pory ukrywaliśmy lub negowaliśmy. Warto je uwolnić by oczyścić atmosferę, odnaleźć autentyczność i szczerość w ważnych dla nas relacjach i uwzględnić te potrzeby, które dotąd były pomijane. Czas ten sprzyja odkrywaniu i uszanowaniu własnej wrażliwości, delikatności, zauważaniu tego co nas rani i przyglądaniu się temu, jaka historia stoi za poczuciem zranienia. Trudne emocje są dla nas przewodnikiem, pokazują nam gdzie nie zadbaliśmy o siebie, czego nam brakuje, a gdzie robimy coś wbrew sobie. Przeżycie ich w pełni pozwala nam często zrozumieć skąd się wzięły, ale co ważniejsze jest jedyną skuteczną metodą do tego by się od nich uwolnić i otworzyć na inne doświadczenia.

Czas tej pełni jest również dobry na to by uzdrawiać zranienia rodzinne, zwłaszcza te w relacji z matką i innymi kobietami. Jak pisałam wyżej temat kobiecości i macierzyńskości jest mocno podkreślony, ale jednocześnie aktywne są również wątki tłumienia czucia, surowości wobec naszej delikatności, arogancji tych, którzy są na uprzywilejowanej pozycji, przedkładania systemu kar i nagród nad czułość i miłość. Z drugiej strony tłumienie emocji jest zrozumiałym odruchem gdy pojawia się zagrożenie i konieczność podejmowania ważnych decyzji i działań. Ważne byśmy znaleźli balans, byśmy mieli w sobie miejsce zarówno na emocje i wrażliwość, jak i na konkretne działania. Ta pełnia jest zaś poligonem doświadczalnym uczącym nas jak to robić ;)

Kolejnym ważnym wątkiem jest zaopiekowanie się sobą i przyjrzenie się temu czego potrzebujemy by poczuć się komfortowo i bezpiecznie. Bądź kochającym rodzicem dla swojego wewnętrznego dziecka, wszystko to czego nie dostałeś od rodziców, czy to czego ci teraz brakuje możesz sobie dać teraz: myśl i mów o sobie z miłością, zadbaj o swoje potrzeby, pozwól sobie na bycie delikatnym i wrażliwym. W tym czasie mogą otwierać się wspomnienia z dawnych czasów, dając nam szanse na uwolnienie związanych z nimi emocji i oczyszczenie. To co nas teraz wspiera w tym procesie to żywioł wody (chociażby oczyszczające kąpiele) i wszelki kontakt z naturą i zwierzętami.

Jesteśmy w okresie wielkich globalnych przemian i w samym środku czasu kiedy następuje najważniejsze „przeprogramowanie” kosmos dał nam pełnię w czułym znaku Raka i dodatkowo wmieszał w to Wielką Matkę Ceres ;) Odczytuję to jako znak byśmy w czasie większych i mniejszych przemeblowań struktur życiowych, w wirze wydarzeń światowych i ważnych zmian, które możemy wspierać naszą świadomością i miłością, pamiętali o tym, że nasze emocje i nasza delikatność są równie ważne, co nasza zdolność planowania i podejmowania wyzwań. A być może zarówno na poziomie globalnym jak i indywidualnym to właśnie postawa czułej troski więcej zmieni niż chłodne rozliczenia i piętnowanie błędów? Pamiętajmy więc o tym co łączy nas z Matką Ziemią i to zasilajmy <3

Pięknej pełni i uwalniających przemian Wam życzę! <3

 *

Tematy tzw. Cienia, w tym trudne emocje, bolesne tematy rodzinne czy opór przeciw puszczeniu kontroli, które wypłyną w czasie tej pełni wybierzemy (z Waszą pomocą) i poświęcimy im kolejne Spotkanie z Cieniem tydzień po pełni w Warszawie - wszystkie informacje znajdziesz tutaj. Zapraszamy! :)

Chcesz dostawać informację o wszystkich astro-wydarzeniach? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!
Zapisy na tej stronie

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Nów w Koziorożcu połączony z zaćmieniem Słońca - 26 grudnia 2019



Ostatni nów w tym roku połączony z obrączkowym zaćmieniem Słońca (widocznym m.in. w Indonezji) wypadnie w drugi dzień świąt, a astrologicznie w czasie spotkania Słońca i Księżyca z Jowiszem w Koziorożcu. Jowisz jest w tym znaku od niedawna i ten moment będzie ważnym czasem aktywacji jego potencjału i wprowadzeniem nowych celów i perspektyw do świadomości. Sam nów w połączeniu z Jowiszem jest bardzo poszerzającym naszą świadomość i sprzyjającym rozwojowi czasem, czasem wychodzenia poza ograniczenia naszej tożsamości, z klatek ograniczeń jakie nakładaliśmy na siebie sami, a jednocześnie czasem kiedy nastrajamy nasze wewnętrzne kompasy na te najważniejsze cele w życiu (a przynajmniej w nadchodzącym roku ;) ). Jednocześnie jest w tym także dodatkowa warstwa zaczynamy bowiem bardzo ważny miesiąc księżycowy, w którym to przyśpieszenie i zagęszczenie w procesach, jakie odczuwaliśmy ostatnio dojdzie do szczytu (pierwszego z paru takich szczytów w przyszłym bardzo wyjątkowym roku, ale prawdopodobnie najbardziej przełomowego). Pisałam już wielokrotnie o czekającej nas wielkiej potrójnej koniunkcji trzech powolnych, a więc rzadko spotykających się na niebie planet – Saturna, Plutona i Jowisza. W styczniu, krótko przed kolejnym nowiem będzie spotkanie pierwszych dwóch z wymienionych planet, czas głęboko transformujący struktury zarówno władzy, jak i nasze wewnętrzne struktury ograniczeń, zblokowań, zwłaszcza w tematach kariery, ale nie tylko (tu ważne jest sprawdzenie w jakim domu naszego horoskopu urodzeniowego wypada ta koniunkcja, patrz np. Osobisty Astrokalendarz). Kluczowym tematem będzie branie odpowiedzialności za siebie, za swoje życie i za świat w którym żyjemy – Koziorożec jest bowiem wielkim nauczycielem odpowiedzialności, a także konsekwencji w wybieraniu i realizowaniu celów, samodyscypliny, siły woli. Odrzucamy więc stare struktury i ograniczające nas przekonania płynące z destrukcyjnej ekspresji naszego wewnętrznego Krytyka, ale jednocześnie budujemy nowe struktury, tworzymy bazę pod dalszy rozwój, oparcie w sobie dające nam siłę do stawiania czoła zmianom i moc zaprzęgania ich do naszych celów. To wszystko nader ambitne plany kosmosu na nadchodzący miesiąc, a sam nów będzie momentem otwierającym ten czas, inicjującym ważne zmiany i warto skorzystać z niego by określić najważniejszą intencję i kierunek w jakim chcemy iść, oraz by przyjrzeć się temu co mówi do nas świat – bo może pewne kierunki już się zamykają i wtedy warto wraz z tym nowiem je pożegnać by zrobić miejsce na nowe. Zaćmienie Słońca towarzyszące temu nowiowi wzmacnia jego moc i podkreśla przełomowość tego czasu, a także wymaga od nas uważności zarówno na to co się z nami dzieje i jak i na to jakie informacje do nas płyną ze świata i z naszego wnętrza. Nadchodzący miesiąc może być naprawdę rewolucyjny więc nie warto marnować energii na podtrzymywanie tego co chce odejść i walkę ze światem, a zamiast tego skierować tą energię w te kierunki, które chcą już się przed nami otworzyć jeśli tylko zaczniemy patrzeć w przyszłość, zamiast w przeszłość.

Tradycyjnie nów w Koziorożcu jest czasem podsumowań, bo zawsze przydarza się albo pod koniec roku, albo na początku kolejnego. Kontaktujemy się z tym co dla nas stanowi podstawowy cel do osiągnięcia, kierunek rozwoju, główną intencję na ten rok i sprawdzamy jak to wszystko co robiliśmy do tej pory miało się do tej intencji? Czemu poświęcaliśmy czas i uwagę w roku 2019? Co przyniosło efekty i satysfakcję, a co okazało się marnotrawieniem naszych cennych zasobów? Dokąd doprowadziły nas dotychczasowe działania i intencje? Czy intencja na poprzedni rok się sprawdziła? Jak dokładnie była sformułowana? Koziorożec to znak, który uczy nas precyzyjnego wyrażania naszych pragnień, a także umiejętności przekładania marzenia na konkretne kroki. Na czas tego nowiu najważniejsze jest to pierwsze: uczciwe powiedzenie sobie czego tak naprawdę pragnę, do czego dążę, co jest moim drogowskazem, latarnią , do której płynę? Jeśli nie masz tutaj jasności dobrym pomysłem będzie poproszenie o informację podczas nowiowej medytacji. Może też być tak, że już od lat masz jasno sprecyzowaną intencję, ale jakoś się ona nie spełnia, wtedy warto sobie zadać pytanie, czy to naprawdę jest to czego pragnę? Czy wyobrażenie sobie, że dotarłam do mojego celu budzi we mnie wyłącznie radość? A może jest tam również lęk lub też trudno mi sobie taką sytuację wyobrazić? Może spełnienie tej intencji mogłoby zagrozić spełnieniu jakichś innych celów, które również są dla Ciebie ważne? Zobacz co masz, doceń to co udało się do tej pory osiągnąć i zobacz czemu Twoja obecna sytuacja sprzyja. Twoje opiekuńcze duchy (nadświadomość, Bóg, Wielki Duch etc :) ) doprowadziły Cię właśnie tutaj gdzie teraz jesteś w jakimś celu, więc zamiast ciągle skupiać się na tym czego nie ma zobacz jakim spełnianiu jakich Twoich marzeń ta sytuacja sprzyja? Do jakich zasobów masz teraz dostęp? I co realnie możesz zrobić przez ten rok? Oczywiście nic nie przeszkadza wypowiadaniu w tą magiczną noc intencji, której realizacja nie zależy tylko od Ciebie, jak spotkanie miłości życia, czy wygranie w lotka ;) Sprawdź jednak czy to naprawdę jest to czego pragnie Twoje serce i co jest zgodne z planem Twojej duszy. Czasem tak bardzo przywykamy do myśli, że czegoś pragniemy, że już nawet tego nie sprawdzamy, a czasem bywa tak, że natychmiastowe spełnienie naszych marzeń wcale nie musiałoby być dla nas dobre… ;)

Podsumowując kluczowym wątkiem tego czasu jest odkrywanie swojego powołania, określanie celów na nadchodzący rok i bardziej długofalowych wraz z konkretną i realną strategią. W głębi wewnętrznej ciszy wydobywamy cel, który jest dla nas najważniejszy i który daje nam siłę do działania. Postarajmy się znaleźć w tym okresie około-nowiowym przestrzeń na odpoczynek i regenerację, tak by zebrać siły do ważnych działań jakie przed nami stoją. Dobrym pomysłem jest poszukanie drobnych codziennych działań, które mogą się stać naszymi nawykami i które będą nas przybliżać do realizacji naszej intencji. A jednocześnie które będą stanowić codzienne przypomnienie tego co jest dla nas ważne i dokąd idziemy.

Ten Nów jest czasem kiedy możemy skupić się nie tylko na zewnętrznej strukturze naszego życia, ale także na strukturze naszego ciała. Dobrym pomysłem jest masaż, techniki pozwalające zrzucić napięcia i blokady jakie nagromadziły się w naszym ciele, ćwiczenia poprawiające kondycję kręgosłupa itp. albo chociaż podjęcie decyzji o zadbaniu o strukturę i kondycję ciała w niedługiej przyszłości. W tym czasie budujemy fundamenty naszego życia w najbliższym roku i warto zadbać by były one dobrze uziemione, osadzone w konkretach i w ciele.

Pięknego czasu żegnania Starego i planowania Nowego, oraz odkrywania kierunku naszej duszy Wam życzę! :)


Powiązane teksty:

  • o tym co się dzieje, gdy jesteśmy gotowi na zmianę - klik
  • o tym jak ważne są nasze błędy i czemu służą - klik
  • o tym czym jest Osobisty Astrokalendarz i jak go zamówić :) - klik