piątek, 28 marca 2025

Nów w Baranie z zaćmieniem Słońca - 29 marca 2025

 



Nadchodzący nów w Baranie (kulminacja o 11:58) wykracza poza skalę mocnych słów i clickbaitowych nagłówków ;) Zazwyczaj nowie mogą być mocniejsze lub delikatniejsze, ale głównie oznaczają początek nowego cyklu księżycowego trwającego, jak wiadomo, miesiąc. Tym razem mamy nów będący końcem i początkiem tak wielu równoległych procesów, że osoby mniej zorientowane astrologicznie mogą się w tym łatwo pogubić.

Najprościej można to wyłożyć tak: jesteśmy na przełomie epok, wiele powolnych planet zmienia teraz znak, w tym Neptun dokładnie dzień po zaćmieniu przechodzi do Barana po 14 latach pobytu w Rybach! Możemy czuć się, jakbyśmy budzili się z czegoś, ale jeszcze nie rozpoznawali do czego, jakby już w nas było przeczucie nowego, ale też niepewność i czasem niechęć, by coś odpuścić. I w tym okresie na pograniczu, trwającym właściwie już od 2023, choć teraz kulminującym, nadchodzący nów z zaćmieniem Słońca w Baranie jest jak nagłe rozpoznanie, nagła zmiana energii, kosmiczny fajerwerk, który często przybiera postać wybudzającego z marazmu wstrząsu. Słowem jest to czas, który ma dużą szansę na to, by nas wyrwać z kapci, zamieszać nam w życiorysach, tudzież generalnie podnieść emocje i ciśnienie ;) Nów w Baranie jest jak oczyszczanie przez Ogień, czy też bardziej w języku Barana: “próba Ognia” :) Może się nagle zrobić zbyt jasno by coś zobaczyć wyraźnie, lub zbyt ciemno by powtarzać automatycznie to, co dotąd robiliśmy. Jest to czas kiedy wzmożona uważność jest bardzo ważna, choć jednocześnie istotne jest przyjęcie, że nie wiemy jeszcze nic o tym co się pichci w garze naszego życia, ani też o tym, gdzie będziemy dalej iść, więc lepiej sobie odpuścić iluzję kontroli, a także przygotowane zawczasu afirmacje ;) Baran uczy nas bycia w chwili, działania bez posiadania pełnych danych, uczenia się jak coś robić “w locie”, odwagi podejmowania nowych wyzwań - nie takich, które mają nas doprowadzić do punktu X, ale takich, które nie wiadomo gdzie zaprowadzą, ale za to czujemy je całym sobą, bo budzą nas do życia.

Tyle uproszczona synteza, poniżej zaś najważniejsze elementy tego gęstego w znaczenia, przełomy i zapętlenia czasu, dla osób lubiących takie szczegóły :)

  • Zaćmienie Słońca w Baranie kończy serię zaćmień w tym znaku, transformujących od 2023 roku tematy naszej woli, siły fizycznej i psychicznej, asertywności, energii seksualnej, złości, niezgody, tego, z czym się utożsamiamy i jak wyrażamy w świecie poprzez działanie i branie dla siebie miejsca w świecie, jak bronimy siebie i dążymy do tego co pragniemy. To zaćmienie domyka ten proces, nieraz poprzez doprowadzenie do kulminacji lub katharsis, oraz zasiewa ziarno nowych kierunków i sposobów wyrażania naszej wojowniczej, zdobywczej energii, które będzie się rozwijać przez najbliższe 9 lat.
  • Dzień po zaćmieniu Neptun po raz pierwszy (od 165 lat) wejdzie do Barana, przy okazji mijając się z retrogradującym Merkurym, który akurat zmierza w przeciwnym kierunku, do Ryb ;) Oznacza to, że wchodzimy w okres przejściowy między dwoma ok. 14-letnimi epokami Neptuna. Kończy się era Neptuna w Rybach, która trwała od 2011/12 roku, możemy odczuwać zmierzch wielu marzeń, idei, perspektyw, narracji, “wypalanie starej karmy”, pękanie iluzji, doprowadzenie opowieści do końca i niepewność co dalej. W najbliższych miesiącach zaś możemy zacząć odkrywać pierwsze przebłyski nowych idei, celów i wizji - możliwe że już sam czas nowiu przyniesie nam jakieś ważne olśnienie.
  • Zaćmienie to jest ściśle powiązane z “podwójną retrogradacją” Wenus i Merkurego, które niemal “za rękę” cofały się najpierw w Baranie, a później w Rybach. Ważne jest to, że zaćmienie będzie miało miejsce niemal idealnie w tych stopniach Barana, gdzie wcześniej planety te weszły w retrogradację, co oznacza, że mogą szczególnie mocno pracować tematy, które wypływały na powierzchnię od początku marca, szczególnie w okolicy dat: 2.03, 11-12.03, 15.03., 18.03, a także nieco wcześniej 20.02. Więcej o retrogradacji Wenus pisałam na blogu, a zaś o Merkurym tylko w newsletterze.
  • Powiązanie z retrogradacją i z cofaniem się planet ze znaku początków (Barana), do znaku końców (Ryb) podkreśla zawieszenie pomiędzy epokami i mglistą przełomowość tego czasu ;) Dodatkowo podkreśla też temat powrotu do przeszłości, zanim wyłoni się przyszłość, cofania się do najgłębszych przyczyn, do ukrytych emocji, do historii, w których nasza energia została zatrzymana i potrzebujemy uwolnić ją poprzez konfrontację z tym co trudne oraz poprzez pozwolenie by coś odeszło, by jakieś drzwi się ostatecznie zamknęły.

O Neptunie i innych szczegółach tego czasu więcej będę pisać na blogu i w cotygodniowym Newsletterze. Tutaj skupmy się natomiast więcej na tym co oznacza ten czas zaćmienia.

Zaćmienie Słońca samo w sobie niesie temat śmierci idei, ideału, “króla”, czasem autorytetu, czy obrazu osoby, którą idealizowaliśmy. Kończy się to, co już spełniło swój cel, światło, które nas prowadziło aż do tego miejsca - czas na poczekanie chwilkę w ciemnościach aż pojawi się nowe. Im bardziej świadomie uznamy to, że coś już się skończyło, na przykład, że droga, która była ważna dla nas przestała prowadzić ku rozwojowi i dawać nam satysfakcję, tym łatwiej wypatrzymy nowe światło. Dopełnienie starych historii, “dopalenie karmy”, uwolnienie od cierpienia ostatnich lat może przyjść również jako nagłe rozpoznanie tego, jakie były źródła tych historii, skąd to się wzięło i czemu służyło. To również może być odczuwalne jako barani moment obudzenia: “Aha! To ja już nie muszę tego robić więcej! Idę stąd!”. Uwolnienie od przeszłości może być jak puszczenie jakiejś blokady, kiedy niczym sprężyna wyskakujemy do biegu, zanim się zorientujemy co się właściwie dzieje ;) Aczkolwiek lepiej nie podchodzić do tego nowiu z tak wysokimi oczekiwaniami. A najlepiej, z żadnymi oczekiwaniami, gdyż zaćmienia szczególnie słyną z lekceważenia naszych koncepcji ;) Póki trwa podwójna retrogradacja Wenus i Merkurego nadal mogą się zdarzać zapętlenia na drodze, pomyłki i cofnięcia, a co ważniejsze, jak pisałam wyżej, trwa czas przejściowy między epokami i póki co poruszamy się w porannej mgle, która dopiero za ok. rok uniesie się ukazując nowy dzień :) To natomiast dobry czas na wyrażenie wdzięczności, szczególnie za duchową podróż ostatnich 14 lat z Neptunem w Rybach i za to co nam przyniosła. Oraz na uznanie tego czego nam nie przyniosła i już nie przyniesie, puszczenie oczekiwań i przywiązań do tego “jak miało być”, po to, by otworzyć szeroko bramy na to co przed nami.

Zaćmienie Słońca może być odczuwalne jak nagłe zaburzenie pewności, utrata jasności, śmierć czegoś w nas. Każdy nów jest czasem zwrócenia do wnętrza, integracji woli i emocji, skupienia na jednym najważniejszym kierunku, zaś nów w Baranie oznacza spotkanie z naszym wewnętrznym Ogniem, z tym co nas rozpala, zasila, ku czemu dążymy samoistnie i entuzjastycznie. Gdy nowiowi towarzyszy zaćmienie, może to być odczuwalne jak nagły moment zwątpienia, wytrącenia z tej pewności, nawet śmierci jakichś iluzji ego - jakby to wewnętrzne światło nagle zgasło lub jakby nasze niewzruszone Centrum nagle się zachwiało… Zaćmienie jednak trwa tylko chwilę i po nim następuje odrodzenie i odnalezienie prawdy o tym, kim jesteśmy i do czego dążymy. To jak kryzys niezbędny, by odzyskać siłę, wiarę, wewnętrzny Ogień, poczucie, że jesteśmy gotowi. Możliwe, że ten proces już się dla nas wydarzył podczas poprzednich zaćmień w Baranie (20.04.23 i 8.04.24 - oraz w tygodniach okolicznych) i to zaćmienie będzie tylko "kropką nad i". Jeśli zaś czujemy, ze te tematy cały czas w nas pracują, to warto sobie przypomnieć, co działo się w tych okresach naszego życia i czego nas te wydarzenia uczą. 

Znak Barana sugeruje, że transformacja może się wydarzać przez ognistą ekspresję i działania, przez wyrażanie czegoś wprost, ruszanie tego co zbyt długo omijaliśmy wzorkiem, burzenie murów, stawanie za sobą i przeciwko czemuś, wyrażanie naszego “nie” i robienie w ten sposób miejsca na “tak”. Ogień wypala to czego nie dało się zmienić głaskaniem, czekaniem czy kompromisami. Warto jednak pamiętać, że o ile to, co się dzieje w czasie tego nowiu i w sąsiednie dni jest ważne i decydujące dla kolejnych lat (choć zazwyczaj może przybrać formę chaotycznych, “przypadkowych” zdarzeń), to my zazwyczaj nie będziemy mieli w tym czasie pojęcia o tym co robimy i dlaczego ;) Zaćmienie dosłownie oznacza moment ograniczonej jasności widzenia, a podwójna retrogradacja Wenus i Merkurego w koniunkcji z Neptunem w Rybach sprawia, że o ile możemy doświadczać magii, natchnienia, potężnych snów, wizji i cudów, to klarowność będzie od nas raczej jak najdalsza ;) To więc dobry czas na skupienie na wnętrzu i poddawanie się falom Ognia i Wody, ale nienajlepszy jeśli chodzi o ważne życiowe decyzje… W pewnym sensie możemy widzieć nawet “jaśniej” niż zazwyczaj, ale to raczej będzie dotyczyć innych wymiarów niż 3D i warto uważać by nie pomylić tego, co może być przebłyskiem z innych wymiarów, czy z dalekiej przyszłości, z tym co realnie jest teraz wokół nas.

Spotkajmy się z Wewnętrznym Ogniem i sprawdźmy, dokąd nas prowadzi, co w nas się dopala, gdzie czujemy iskrę inspiracji, do czego chcemy "zapłonąć"? Frustracje, złość, pogubienie i inne przeszkody na tej drodze są dla nas wskazówkami pokazującymi, gdzie coś utknęło, co trzeba wypalić, ale też gdzie być może tracimy energię na to co nie będzie niczym więcej niż "słomianym ogniem". Czasem paradoksalnie nie będzie chodzić bowiem o "dodanie ognia", a o zadbanie o to by dym nieistotnych walk i minionych uraz przestał nas oślepiać. 

Pięknego nowiu i oczyszczającego zaćmienia! :) 

czwartek, 13 marca 2025

Pełnia w Pannie z zaćmieniem Księżyca - 14 marca 2025

 




Trwająca pełnia w Pannie (dopełnienie o 07:54 rano) będzie jednocześnie pierwszym zaćmieniem w tym znaku z serii, do tego Merkury, władca tego znaku (a więc też pełni i zaćmienia), dzień później wchodzi w retrogradację… zdecydowanie nie będzie to więc typowa pełnia w Pannie, jak co roku poprzedzająca Wiosenną Równonoc niczym wiosenne porządki ;) Z jednej strony będzie to głęboko transformujący i uwalniający czas, z drugiej niezwykle chaotyczny - a najgorzej jeśli ulegniemy iluzji, że wszystko jest jasne ;) Umysły mogą być bardzo aktywne, krytyczne, nowe informacje i pomysły mogą wyskakiwać z podziemi, jednak postarajmy się trzymać dystans do nich i do perturbacji w otoczeniu, ponieważ dopiero za trzy tygodnie się wyjaśni, co z tego było prawdziwe, co istotne, a co efemeryczne, mącące lub wprowadzające w błąd.

Tyle tytułem BHP, przejdźmy do magii.. ;) A dokładniej do pomostu między światem ducha i światem konkretów, ponieważ to właśnie jest głównym "zadaniem" każdej pełni w Pannie. Z jednej strony mamy nasze marzenia i wizje tego co byśmy chcieli, by zadziało się tej wiosny i przez cały nadchodzący rok (w rozumieniu astrologicznym i wegetacyjnym zaczynający się wraz z Równonocą), z drugiej zaś sporo do ogarnięcia po zimie w domu, zdrowiu i zagrodzie ;) Ta pełnia zaprasza nas do wybudowania mostu między tym co przywołujemy do naszego życia a tym co konkretnie robimy każdego dnia :) A czas zaćmienia (i dwóch retrogradacji) sprawia, że budowa tego mostu może się zacząć od spalenia jakichś iluzji mostów z przeszłości ;) Od puszczenia czegoś, zmiany nawyków, uwolnienia energii zaangażowanej w jakieś mało sensowne działania etc. 







Zaćmienie w Pannie inicjuje pierwsze z serii zaćmień w tym znaku, które przez najbliższe dwa lata będą transformować tematy związane ze zdrowiem, pracą, nawykami, rytmem dnia i poczuciem spełnienia w tym co robimy (a na poziomie indywidualnym także obszary życia wskazywane przez domy w horoskopie urodzeniowym, w których u nas wypada znak Panny. Posiadacze Osobistego Astrokalendarza mogą sprawdzić dom, w którym w czasie tego zaćmienia będzie się znajdować Słońce i dodać do niego 6 - oba domy będą ważnymi obszarami transformacji w najbliższym czasie).

W Pannie znajduje się od niedawna Południowy Węzeł Księżycowy, co oznacza, że zaćmienia w tym znaku będą powiązane z kończeniem czegoś, uwalnianiem od czegoś - w sensie zdrowotnym, nawykowym, czy karmicznym. Możemy doświadczyć labilności w jakimś obszarze życia i zapytać się siebie: jakie struktury w naszym życiu są słabe, chwiejne i wkładamy zbyt duże energii w ich utrzymanie? Czemu lepiej pozwolić się rozpaść i zacząć budować coś innego z odzyskanymi zasobami? Co już nie spełnia swojej roli, a tylko robimy to siłą nawyku?

Zaćmienia jednak zazwyczaj działają niejako poza naszą wolą i intencjami, w sposób nieraz zaskakujący i przesuwający coś w naszym funkcjonowaniu - nagle przestajemy coś robić, lub coś innego zaczynamy robić ot tak, “bez powodu”. To czas, gdy często jesteśmy do czegoś przyciągani, a w przypadku tego zaćmienia częściej od czegoś odpychani, czegoś nagle nie chcemy już robić, coś nagle zostawiamy, odpuszczamy, wyrzucamy… Tak jakby coś się dopełniło i to, co nas trzymało przy danym zajęciu, nawyku czy rutynie nagle wyparowywało. Oczywiście może to być czas, kiedy uda nam się w końcu rzucić palenie czy inny szkodliwy dla nas nawyk, jednak jak już wspomniałam, to zazwyczaj nie jest o naszych świadomych intencjach. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie ny spróbować ;) Generalnie jest to znakomity czas na różne formy oczyszczenia ciała i ducha, uwalniania od tego co nosimy w ciałach i co powtarzamy poprzez nawyki.
 




Tematy tego “uwalniającego“ zaćmienia w Pannie mogą się wydawać bardzo podobne do czasu nowiu w tym znaku: oczyszczanie, porządkowanie, może jakiś detoks… Pamiętajmy jednak, że to czas pełni, a więc mniej będzie o tym zwróceniu do wnętrza i intencjonalnym oczyszczaniu, a więcej o tym co się wydarza, gdy czegoś już mamy “dosyć”, gdy coś przekracza masę krytyczną, coś jak ta kolejna z wielu tabliczka czekolady, po której nas zemdli i już więcej nie będziemy chcieli :) Może być więc tak, że paradoksalnie, zamiast się oczyszczać będziemy pchani ku różnych formom przesady, pracoholizmu, nadaktywności, które odwrócą się niespodziewanie w niechęć lub przyniosą inne niespodziewane konsekwencje. Może też być tak, że doświadczymy czegoś nieprzyjemnego, co będzie dla nas punktem zwrotnym w dbaniu o zdrowie i o siebie, a z perspektywy kolejnych lat, może nawet wydarzeniem cudownym ;) Jeśli mamy jakieś problemy zdrowotne, mogą one już teraz coraz wyraźniej dawać o sobie znak, prowadząc do kulminacji, kiedy nie będzie ich już można ignorować i trzeba będzie podjąć jakieś działania i decyzje. Nadal jednak będzie w tym uwalniająca jakość: już nie musimy walczyć ze sobą, o to, by funkcjonować jak dawniej i podtrzymywać obraz siebie i życia, jakie dotąd prowadziśmy - teraz możemy skupić tę energię na walce o siebie, dbaniu o zdrowie i odnajdowaniu takiego stylu życia, który nam lepiej służy. Oczywiście nie zawsze będzie się to rozgrywać na polu zdrowia :) Jak wspomniałam wyżej, dużo zależy od aktywowanych domów w naszym horoskopie, a także od tego, gdzie potrzebujemy zaprowadzić jakiś porządek ;) Ale także gdzie potrzebujemy uwolnić się od nadmiernych oczekiwań, perfekcjonizmu, samokrytycyzmu, pracoholizmu czy ciągłego przymusu poprawiania czy “uzdrawiania” czegoś - co jest cieniem znaku Panny ;)




Otwierająca się seria zaćmień w znaku Panny (i Ryb) jest domknięciem podróży, która zaczęła się w latach 2015-17 (w przypadku tematów znaku i domu Panny, głównie w okolicach zaćmień z 13.09.15 i 1.09.16, choć pamiętajmy, że zaćmienia oddziaływają miesiące przed i po kulminacji). Wtedy Węzły Księżycowe były w odwrotnej pozycji niż teraz, a więc zaćmienia w Pannie były czasem przede wszystkim zasiewania nowych ziaren, które z perspektywy lat już przyniosły plon wołający o skoszenie ;) (zaćmienia w Rybach odwrotnie - wtedy czyściły, teraz niosą nowe :) ).  Można więc powiedzieć, że najbliższe dwa lata będą czasem dopełniania tematów, które wtedy rozpoczęliśmy, karmicznej kulminacji i rozwiązania, gromadzenia wiedzy i dojrzałości, po to, by móc przejść do kolejnego etapu. Zaś trwająca już pełnia jest pierwszym ważnym krokiem na tej drodze.

Te zmiany i uwolnienia mogą być nagłe, niespodziewane, ale też zaskakująco ekscytujące ;) Ma to związek z Uranem, który wspiera harmonijnym aspektem tą pełnię wspierając pozytywne zmiany, przełomy, odkorkowanie przepływu energii i naszej ekspresji. Pamiętajmy jednak, że przed nami trzy tygodnie podwójnej retrogradacji Merkurego (zacznie się w sobotę rano) i Wenus (opis tutaj)! To zdecydowanie bardziej czas na rozliczenia z przeszłością i analizowanie tego co i jak robimy niż na inicjowanie czegoś nowego. Nawet jeśli energia się uwolni, to umysł jeszcze przez dłuższy czas nie będzie tego ogarniał i dajmy sobie prawo do tego, by przez jakiś czas nie wiedzieć ;) 





Pięknej, uwalniającej i niosącej duchowe owoce pełni! :)


Więcej o tym co się dzieje teraz na niebie (a dzieje się szalenie dużo ;) ) piszę w cotygodniowym Moonset Newsletterze. Do darmowego Moonset Newslettera Free zapiszesz się tutaj, zaś pogłębioną wersję Premium wykupisz tutaj. Obie wersje wysyłam w okolicy północy w nocy z poniedziałku na wtorek ;) (aczkolwiek newsletter z ostatniego poniedziałku można dostać w bonusie ;) ).


Trwają wciąż zapisy na Osobisty Astrokalendarz 2025! A właściwie trwają cały rok, ponieważ Astrokalendarz może się zaczynać od dowolnej daty i zawsze obejmuje co najmniej 12 miesięcy ;) 
Jest narzędzie rozwojowe do śledzenia indywidualnych cykli w ciągu roku - w tym opisy sfer aktywowanych przez wszystkie retrogradacje nadchodzącego roku, a także opis możliwości, jakie niesie nam Jowisz i wyzwań, jakie ma dla nas Saturn (które tak naprawdę też są możliwościami, tylko w przebraniu ;) ) Więcej informacji o tym, czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.





wtorek, 4 marca 2025

Retrogradacja Wenus w Baranie i Rybach: 2 marca - 13 kwietnia 2025






Raz na ok. półtora roku przychodzi ten szczególny czas, kiedy bogini miłości Wenus wchodzi w ruch wsteczny na ok 6 tygodni... Moje podejście do retrogradacji w ogóle, to przyglądanie się im w kategoriach istotnej części cyklu życia, który nawet jeśli z zewnątrz wygląda na spowolnienie czy brak klarowności, to wewnątrz nas właśnie w czasie retrogradacji zachodzą największe zmiany. Retrogradacja to więc czas zwrócenia się do wnętrza, porządków w określonych sferach życia i przeanalizowania tego co jest moim kierunkiem na przyszłość, przed ruszeniem z kopyta w nowym cyklu. Retrogradacja Wenus daje nam czas na przyjrzenie się sprawom relacji, związków, kompromisów, wartości, a także finansów - tak w każdym razie wygląda klasyczna lista tematów Wenus, patrząc jednak głębiej, jest to czas podróży do świata podziemnego naszego serca, tam, gdzie pochowane są niespełnione pragnienia, bolesne relacje, iluzje i marzenia… oraz wydobywania na powierzchnię tego co prawdziwie kochamy.

Retrogradacje Wenus wnoszą więc kluczowe pytanie: czy tego tak naprawdę chcę? Czy to do czego dążę, jest zgodne z moim sercem i z moimi wartościami? Co i kogo kocham? Co już przestało mnie pociągać? Dopiero jako jedna z emanacji powyższych pytań może się pojawić to, z kim chcemy iść przez życie, jakie budować relacje i dlaczego wraca do mojego życia ta oto ważna osoba z przeszłości? ;) To moment na zadanie sobie pytań o to, jakie są moje potrzeby w relacjach, jak czuję się z w kontakcie z innymi, a także jak moje słowa i działania wpływają na partnera i jakie wzorce w ten sposób odgrywamy.

To dobry czas na eksperymenty z innymi sposobami wyrażania siebie w relacjach. Na przykład, zamiast zareagować odruchowo na to, co nas wytrąca z równowagi, możemy się zatrzymać i zobaczyć, jak możemy zareagować inaczej. Gdy coś nas będzie poruszać warto się zatrzymać i dać sobie przestrzeń na rozpoznanie i pożegnanie tej historii z przeszłości, którą naszymi odruchowymi reakcjami odtwarzaliśmy.




Okresy retrogradacji, zwłaszcza pierwsza ich połowa, przynoszą jednak dużo więcej pytań niż odpowiedzi. Pojawiają się wątpliwości, tam, gdzie ich wcześniej nie było, poczucie ambiwalencji, zawieszenia między przeszłością a przyszłością. Jeśli zaś przychodzą jakieś szybkie odpowiedzi i decyzje, to warto być co do nich sceptycznym, ponieważ często okażą się błędne lub wymagające poważnych korekt w kolejnych tygodniach retrogradacji. Dużo lepiej działa pozwolenie sobie na niewiedzenie, dokąd zmierzamy, obracanie sobie w głowie pytań bez presji czasu i decyzji, danie sobie czasu na to by mądrość naszej nieświadomości mogła się przebić przez nasze nawykowe sposoby funkcjonowania, by odpowiedzi w nas dojrzały.

To jednak szczególnie trudne, gdy Wenus retrograduje w znaku niecierpliwego Barana ;) Dlatego szczególnie pierwszy tydzień retrogradacji (a także nieraz tydzień przed retrogradacją) może obfitować we wszystko, tylko nie w spowolnienie ;) Wolty w relacjach, umowach, sojuszach, ścieranie się woli i potrzeb, mówienie czegoś zbyt szybko, umawianie się i odwoływanie, zmiany stron i priorytetów szybciej niż możemy to uzasadnić itp itd ;) To, co ważne, zazwyczaj po początkowym okresie chaosu retrogradacji dostrajamy się do nowego rytmu i kierunku. 

Zaczynamy wtedy podróż w głąb siebie, do mitycznych Podziemi, po to co zapomniane, ukryte, to za czym tęsknimy. Wenus niczym jej mezopotamska odpowiedniczka Inanna schodzi do Podziemi, by się odrodzić, zdejmując z siebie krok po kroku kolejne warstwy szat, ozdób, obron, po to, by odnaleźć największy skarb w swoim sercu i odrodzić się jako Gwiazda Poranna :) Wenus w Baranie przestaje “fikać”, wyzłośliwiając się, prowokując i walcząc z tym co nam się nie podoba w świecie (czasem nie przestaje, ale ciii ;) ) i używa swojej odwagi do konfrontacji z historiami z przeszłości, z tym co zabrało nam kiedyś energię, także tą seksualną, odwagę, by wyrażać swoją wolę, złość, by stawiać granice w relacjach, a może nawet, by kochać i angażować się w bliskie relacje. Silną stroną Wenus w Baranie jest asertywność i umiejętność wyrażania wprost potrzeb i pożądań - retrogradacja Wenus w tym znaku daje okazję, by się tego od niej uczyć i by rozpoznawać, gdzie możemy wprowadzić więcej szczerości, bezpośredniości, niecenzurowanej seksualności, oraz co nas zatrzymuje. Czy czujemy wstyd lub lęk przed byciem “za bardzo”, przed pokazaniem naszych pragnień bezogródek, przed byciem “zbyt aktywną”, zbyt męską”, “zbyt agresywną”, “zbyt wyuzdaną”? A może boimy się takich kobiet, oceniamy je, próbujemy zmieniać? Kim jest dla nas archetyp Wojowniczki? Jakie wersje tego archetypu są nam najbliższe: “krwiożercza” Kali, niezależna Artemida, dzika bogini-kot Bastet, a może bardziej współczesne Mulan, Merida, Lara Croft? :)



 

Co ważne 27 marca Wenus, wróci do Ryb i nasza podróż przez Podziemia zmieni się znacząco - Wojowniczka odłoży broń, zanurzy się w Oceanie wizji, marzeń, emocji i medytacji. Podążając za intuicją, przejrzymy się w lustrze pragnień, iluzji, marzeń i tęsknot, starając się rozpoznać między nimi prądy przeszłości i przyszłości, oraz odnowić nasze połączenie ze Źródłem.


Tegoroczna retrogradacja jest jednak dużo bardziej skomplikowana i znacząca niż zazwyczaj, ponieważ towarzyszyć jej będą dwa zaćmienia, dodające dodatkową intensywność transformacji, a na dodatek w trakcie schodzenia do Podziemi dołączy do Wenus Przewodnik-Merkury, reprezentujący w astrologii umysł i komunikację. Obie planety wejdą w retrogradację w Baranie, niemal w tym samym stopniu i będą się cofać razem przez znak Barana, aż do Ryb. Co jednak ciekawe Merkury,  mimo że zazwyczaj szybszy od Wenus, nie zdoła jej dogonić i będzie podążał za nią krok w krok, pomagając nam nazwać i wypowiedzieć na głos to czego doświadczamy. Ta podwójna retrogradacja będzie wyjątkową okazją do tego, by pogłębić naszą transformację w opisanych wyżej obszarach, jak również (przede wszystkim!) w tych wskazywanych przed dom(y) w horoskopie urodzeniowym, którego Podziemia (to, co wyparte, zapomniane, zablokowane) Merkury i Wenus będą eksplorować. Posiadacze Osobistego Astrokalendarza na ten rok mogą tam sprawdzić i przeczytać opisy obu retrogradacji w domach, zaś osoby obeznane ze swoim kosmogramem mogą sprawdzić, w jakich domach wypada początek znaku Barana i końcówka Ryb.

Czas tej retrogradacji Wenus będzie istną ferią astrologicznych wydarzeń, czasem chaosu i magii, transformacji i odrodzenia… Merkury i Wenus cofając się po śladach w Baranie i zanurzające w się w oceanie znaku Ryb napotkają na swojej drodze Neptuna - dokładnie na granicy między znakami (!), a także Saturna i Północny Węzeł Księżycowy, a do tego jeszcze te zaćmienia… Poziom skomplikowania opisu astrologicznego zdecydowanie wykracza poza ten tekst ;) 

W największym uproszczeniu mamy 5 faz: początkowe zamieszanie;  dzień po zaćmieniu w Pannie, dołączenie Merkurego do Wenus i pogłębienie procesu wypalania "starej karmy" (starych wzorców, nawyków, przekonań, iluzji ego itp ;) ) ; kulminacja obu retrogradacji - niemal jednoczesne "kazimi" Wenus i Merkurego, czyli ich "spalenie" w ogniu Słońca i odrodzenie, po drugiej stronie, krótko po Równonocy Wiosennej; powrót Wenus i Merkurego do Ryb i ich spotkanie z Neptunem tuż przed jego przejściem do Barana - czas odnowy, inspiracji, magii i połączenia z wyższymi wymiarami, a jednocześnie czas zaćmienia Słońca w Baranie: Ogień i Woda; Wenus odradza się jako Gwiazda Poranna i nabiera mocy; Merkury wychodzi z retrogradacji; Wenus wychodzi z retrogradacji. 





Co tydzień będę opisywać każdy kolejny etap tej podróży przez dzikie i mistyczne bezdroża w Moonset Newsletterze (wersja darmowa Free, oraz rozbudowana Premium). Jeśli będę miała pojemność i dopisze mi wena, to chętnie też wejdę głębiej w temat tego procesu, odwołując się do mitów i baśni. Szczególnie chodzi mi po głowie Śpiąca Królewna, ale też Piękna i Bestia z tematem Róży i dzikości, transformacji i przemijania, oraz różne mity o złotym jabłku i wiosennej przemianie Starszej w Młodą :) Zachęcam Was do podobnych eksploracji tropem intuicji i tego co Was przyciąga. A także do dzielenia się owocami Waszej twórczości - ten czas może być bowiem bardzo owocny kreatywnie jeśli pozwolimy sobie na wyjście z nawykowych ścieżek wyrażania siebie i poddamy się Muzom :) 

Pięknej podróży do głębin serca i odnowy poprzez Ogień i Wodę! :) 




P.S. Trwają zapisy na Osobisty Astrokalendarz 2025! Jest narzędzie rozwojowe do śledzenia indywidualnych cykli w ciągu roku - w tym opisy sfer aktywowanych przez wszystkie retrogradacje nadchodzącego roku, a także opis możliwości, jakie niesie nam Jowisz i wyzwań, jakie ma dla nas Saturn (które tak naprawdę też są możliwościami, tylko w przebraniu ;) ) Więcej informacji o tym, czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.


Do darmowego Moonset Newslettera Free zapiszesz się tutaj, zaś pogłębioną wersję Premium wykupisz tutaj. Obie wersje wysyłam w okolicy północy w nocy z poniedziałku na wtorek ;) Aczkolwiek Newsletter Premium z ostatniego poniedziałku można dostać w bonusie do końca tego tygodnia (tzn. jeśli wykupisz Premium do soboty 8.03) - w nim znajdziesz Rozkład Jazdy na cały marzec!





środa, 26 lutego 2025

Nów w Rybach: 28 lutego 2025

 



Przed nami nów w Rybach - kulminacja w nocy z czwartku na piątek o 01:45.

Nów ten będzie kulminacją “sezonu Ryb”, czyli tradycyjnie nazywanego przednówkiem okresu zawieszenia między zimą a wiosną – czasu “pomiędzy”, gdy spotykamy się z tym co pod powierzchnią codziennych zdarzeń, z podziemnym nurtem rzeki naszej duszy. W drodze do nowiu możemy coraz wyraźniej czuć potrzebę odpuszczenia na chwilę naszych ambicji, zmagań, przywiązań, oczekiwań i oddania się odpoczynkowi, regeneracji, oczyszczającym rytuałom czy zanurzenia się w świecie fantazji i marzeń. Puszczamy to co nam zalega w duszy i w sercach, to co nam „nie płynie”. Czasem pozwalamy sobie na przeżycie żałoby po tym czego już nie ma. Dajemy sobie czas na to, by nie wiedzieć, czekać, odpoczywać, słuchać tego co w nas i o czym mówi do nas świat. To wspaniały czas na duchowe praktyki, choć im więcej w nich podążania za swoim czuciem, a mniej struktury, tym lepiej :) To też czas kiedy najlepiej nam wychodzi „działanie przez niedziałanie”, podążanie za nurtem tego co się dzieje, za intuicją, „przypadkami”, wyobraźnią – zamiast z tym wszystkim walczyć.





Specyfikę czasu “pomiędzy” podkreśla też szerszy astrologiczny kontekst: kulminacja planet w znaku Ryb (poza Słońcem i Księżycem są to Merkury, Saturn, Neptun, a dodatkowo też Północny Węzeł Księżyca), oraz fakt, że jesteśmy w parodniowej przewie między retrogradacją Marsa, a retrogradacją Wenus (ta pierwsza zakończyła się w poniedziałek, zaś ta druga rozpocznie w niedzielę). To oznacza, że obie planety praktycznie stoją w miejscu, niejako na rozdrożu, zawieszone pomiędzy dwoma kierunkami i etapami swej podróży.

Taki okres zawieszenia pomiędzy dwoma stanami nazywamy czasem liminalnym, związanym z inicjacją w rytuałach, przejściem z jednej pozycji w strukturze społecznej do kolejnej, co w życiu współczesnym częściej widzimy jako domykanie jednego rozdziału życia i trwanie “w przerwie”, zanim rozpocznie się kolejny. To właśnie jest symbolika znaku Ryb - ostatniego znaku zodiaku, reprezentującego czas żegnania się, zamykania, przechodzenia w inny wymiar, czas obumierania, uwznioślenia, uwolnienia z uwikłań i przywiązań, oczyszczenia ducha i połączenia z innymi wymiarami rzeczywistości. Innymi słowy, czas rytuału przejścia i połączenia z duchowym aspektem naszego życia.

Często wiąże się to z czasem niepewności, niejasności, falami emocji, przebłyskami intuicji, mieszającymi się z iluzjami, że da się do czegoś wrócić, tęsknotą za czymś, czego nie ma, rozczarowaniem tym, co się nie wydarzyło, wizjami dotyczącymi tego co być może. To, co nas wzmacnia w tym czasie to pogodzenie z tym co jest, zgoda na odczuwalne emocje, odpuszczenie prób kontroli i walki, zaufanie, że jesteśmy prowadzeniu ku czemuś lepszemu. To czas pojednania ze sobą i ze światem, wybaczenia, odpuszczenia, wdzięczności i domknięcia. Rzeczy, z którymi trudno się uporać emocjonalnie, mogą w końcu zostać rozwiązane w dojrzały emocjonalnie sposób. Koniec przynosi ulgę, ukojenie, przebaczenie i zapomnienie - uczą nas Ryby.





Zaś po kulminacji nowiu będzie także czas zasiewania nowych ziaren, bardziej jednak poprzez to co wydarza się w wizjach i snach, poprzez znaki, symbole i miłość, niż poprzez nasze chcenie :) Dlatego, mimo że nów w Rybach sprzyja rytuałom, to warto odpuścić sobie plany i “znane z góry” intencje. Wsłuchajmy się w to co świat i dusza do nas mówi, jak nas prowadzi, pozwólmy sobie na spontaniczność i “nie-wiedzenie” co robimy :)







Pięknego, oczyszczającego, otwierającego na cuda i nowy rozdział podróży nowiu! :) 

Maria Moonset

P.S. Trwają zapisy na Osobisty Astrokalendarz 2025! Jest narzędzie rozwojowe do śledzenia indywidualnych cykli w ciągu roku - w tym opisy sfer aktywowanych przez wszystkie retrogradacje nadchodzącego roku, a także opis możliwości, jakie niesie nam Jowisz i wyzwań, jakie ma dla nas Saturn (które tak naprawdę też są możliwościami, tylko w przebraniu ;) ) Więcej informacji o tym, czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.


Do darmowego Moonset Newslettera Free zapiszesz się tutaj, zaś pogłębioną wersję Premium wykupisz tutaj. Obie wersje wysyłam w okolicy północy w nocy z poniedziałku na wtorek ;)

środa, 12 lutego 2025

Pełnia w Lwie - 12 lutego 2025: Uwolnienie Głosu Serca

 



Nadchodząca pełnia (dopełnienie o 14:53 w środę) ma w sobie ognistą energię Lwa, burzliwo-rewolucyjną jakość Urana, a także niejako w tle tych dwóch “Gwiazdorów” - skupioną na pielęgnowaniu tego co żywe moc Ceres-Demeter. Sumą tych jakości jest jak ryk Lwa domagający się zmiany tego, co stawiamy w Centrum naszego życia i co pielęgnujemy: może w końcu czas by nasze ciało, emocje, potrzeby stały się naszym punktem odniesienia, a nie tym, co przeszkadza? Co się zmieni w naszej perspektywie, kiedy chociażby na chwilę postawimy swoje potrzeby na pierwszym miejscu? Gdy poczujemy się Królami/Królowymi naszego życia? Gdy damy sobie prawo by być sobą, czuć to co czujemy, zachowywać się swobodnie, bawić się, kochać, być “głośno”, cieszyć się i złościć gdy mamy taką potrzebę? Co byśmy zrobili gdyby opadły wszystkie warstwy autocenzury i gdyby nie było nikogo, kto mógłby nas ocenić, wyśmiać, zatrzymać? Nie chodzi o to, by w czasie tej pełni łamać wszystkie konwenanse (choć parę można ;) ), a o eksperyment czuciowo-myślowy ;) Jakby to było? Jak chcielibyśmy się bawić i celebrować tę pełnię, czego pragnie nasze ciało, jakie ograniczenia chcemy z siebie zrzucić? Jakie jakości pojawiają się nam w głowie gdy w ten sposób puszczamy wodze fantazji? Jak zmieniłoby się nasze życie, gdybyśmy je wyrażali swobodniej? Jak byśmy się czuli? Jak możemy zrobić na nie więcej przestrzeni?





Jednak aktywność Urana i Ceres wnosi w czasie tej pełni dużo więcej niż to, co powyżej starałam się pokrótce zsyntetyzować ;) O uranicznej, innowacyjno-buntowniczej stronie tego czasu pisałam w ostatnim Moonset Newsletterze. O Ceres też rozpisałam się szeroko w Newsletterze Premium, poniżej wklejam krótki fragmencik:

"Ceres jednak dodaje do tego [czasu] ciekawy “twist”. Ustawiając się naprzeciwko Księżyca w Lwie wprowadza rozróżnienie między tym, po co sięgamy odruchowo, a nawet nałogowo i tym, co faktycznie byłoby dla nas wsparciem; między tym, co nas chwilowo koi, a tym co nas karmi. W czasie tej pełni możemy rozpoznać wyraźną różnicę między self-care z miejsca dziecka (które chce np. słodyczy), a self care z miejsca opiekuńczego, ale tez odpowiedzialnego rodzica. I obie strony mają swoje miejsce i znaczenie w tym czasie [!] (...)"

To o tyle istotne, że Ceres w Wodniku przypomina nam o tym, by karmić się tym, co dla nas dobre także na poziomie idei, co w czasie gdy Uran może nas swą intensywności przebodźcować jest ważne i przypomina na o dbaniu o nasze podstawowe potrzeby. Jeśli chcesz przeczytać cały tekst o Ceres, a także resztę moich opisów na ten tydzień (i na pobyt Merkurego w Rybach) możesz otrzymać ostatni Newsletter Premium w bonusie po wykupieniu subskrypcji (tutaj).





Pełnia w Lwie zazwyczaj wypada w okolicy Walentynek, co o tyle ma sens, że Lew jest znakiem serca i wyrażania otwartym tekstem (rykiem, śpiewem, serenadą ;) ) to, co czujemy. Jednocześnie wypada ona również w okresie karnawału, przypominając nam, że jest to czas zabawy, odwracania społecznych porządków (“sezon Wodnika”!), przebieranek, tańców etc. :) Ta pełnia ma wszystkie te jakości plus podkręconą buntowniczość, oryginalność, przekorę… a także wspomniane jakości Ceres, przypominające nam, że nie chodzi o to, by realizować jakąś koncepcję “dobrej zabawy” czy “wyrażania siebie”, a by zacząć od zadbania o nasze potrzeby i od skupienia na tym co nas faktycznie karmi, bawi, ekscytuje czy zaspokaja inne nasze aktualne potrzeby. Ceres w Centrum stawia Życie, nasze życie, a także życie tych, o których się troszczymy, co być może w czasie tej pełni nieco mniej będzie popularne ;) Co karmi nasze poczucie bycie żywym? Co odżywia nasze ciało? Co zasila naszą radość życia? Co łączy nas z innymi, ze światem i pozwala poczuć miłość? Jak możemy zasilać się tym wszystkim bardziej i mniej robić tego, co nadużywa nasze zasoby i gasi nasze poczucie ożywienia?




 


 


Każda pełnia niesie element polaryzacji między przeciwieństwami, który zazwyczaj oznacza moment zapytania o to co jest po drugiej stronie medalu, jakie głosy pominęliśmy, co potrzebujemy zintegrować lub rozwiązać by nasza wizja była bardziej dojrzała? W przypadku polaryzacji Wodnik (Słońce)-Lew (Księżyc) z jednej strony jest to coś w stylu: “ok, takie są moje idee i wizje, ale czego ja chcę tu i teraz? co czuję, co kocham, co mnie złości?”. Po przeciwnej stronie lustra mamy zaś postać mówiącą “ok, taki/a jestem, to kocham, to tworzę…ale jaką to wartość wnosi do społeczności, w której żyję? gdzie w niej jest dla mnie miejsce i z kim mogę współtworzyć lepszy świat?” Możemy się odnaleźć po obu stronach tej polaryzacji, albo tylko po jednej - warto wtedy być czujnym na złoszczących nas “egoistów” czy “idealistów” ;) Najogólniej polaryzacja ta odnosi się do ścierania się indywidualizmu ze wspólnotą, tudzież tego czy możemy się radośnie bawić, gdy świat potrzebuje ;) Lew jest zdania, że jak najbardziej i w czasie pełni to on będzie świecił najjaśniej, przypominając nam o celebracjach, karnawale, czy o Walentynkach, zaś miłość i wyrażanie otwarcie tego co mamy w sercu, to jeden z najważniejszych tematów pełni w Lwie :) 





Podsumowując mamy uraniczną falę buntu i nagłych zmian przechodzącą w czasie pełni w ryk zakochanego, rozrywkowego, twórczego lub oburzonego Lwa ;)

Pięknych celebracji i owocnych rewolucji miłości! :) 


P.S. Trwają zapisy na Osobisty Astrokalendarz 2025! Jest narzędzie rozwojowe do śledzenia indywidualnych cykli w ciągu roku - w tym opisy sfer aktywowanych przez wszystkie retrogradacje nadchodzącego roku, a także opis możliwości, jakie niesie nam Jowisz i wyzwań, jakie ma dla nas Saturn (które tak naprawdę też są możliwościami, tylko w przebraniu ;) ) Więcej informacji o tym, czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.


Do darmowego Moonset Newslettera Free zapiszesz się tutaj, zaś pogłębioną wersję Premium wykupisz tutaj. Obie wersje wysyłam w okolicy północy w nocy z poniedziałku na wtorek ;) (aczkolwiek newsletter z ostatniego poniedziałku można dostać w bonusie ;) ). 



środa, 29 stycznia 2025

Nów w Wodniku - 29 stycznia 2025

 



Nów w Wodniku to czas, gdy zanurzając się w sobie, odkrywamy nieskończoną przestrzeń rozgwieżdżonego nieba, nasze połączenie z kosmosem i kiedy możemy spojrzeć na siebie z perspektywy Universum. To czas wyrastania z dotychczasowych ograniczeń, otwierania na szerszą perspektywę, na nowe wizje przyszłości. Gwiazd jest jednak wiele, a my nie możemy podążać za wszystkimi… nów to czas, by wybrać tą, która w najbliższym czasie będzie nas prowadzić - przez nadchodzący miesiąc, rok, a może i dłużej? To czas rozpoznania idei, która poprzez nas chce wyrazić się w świecie i go zmieniać, a także tego jak pasujemy do szerszego planu, do przemian społecznych, globalnych, lokalnych, we wspólnocie, z którą się identyfikujemy lub którą dopiero chcemy współtworzyć. Rozpoznając naszą gwiazdę, rozpoznajemy też gwiazdy w innych i rozumiemy, że kiedyś, być może już niedługo, nasze ścieżki się połączą w pełen nowych znaczeń wzór. Tymczasem jednak przed nami “tylko” ten pierwszy krok: zajrzeć w swoje wewnętrzne niebo, poczuć jego nieskończoność i wybrać gwiazdę - ideę, wizję przyszłości, marzenie, które nas będzie prowadzić jednocześnie mieszcząc w sobie tą nieskończoność niczym we fraktalu.

Ten nów w Wodniku (kulminacja o 13:36), będzie szczególnym czasem ku temu z paru powodów. Z jednej strony władca tego znaku, Uran, wychodzi z retrogradacji, a więc jest szczególnie silny i podkręca nasze pragnienie wolności i zmiany. Z drugiej zaś strony Merkury świeżo po wejściu do Wodnika spotyka się z Plutonem, który niedawno zaczął swój dwudziestoletni pobyt w tym znaku i jeszcze nie całkiem wiadomo co nam ten potężnie transformacyjny czas przyniesie… Spotkanie z Merkurym dokładnie w czasie nowiu w Wodniku i zmiany kierunku Urana może dać nam tutaj ważne wskazówki :) Ten czas wygląda jak wielkie “odpalenie” nowej plutonicznej epoki, aczkolwiek nie jest to pierwsze takie “odpalenie”, jak wiedzą dobrze uważni moim czytelnicy ;) Chociażby w minionym tygodniu mieliśmy przejście Słońca przez Plutona i znamienne wydarzenia, które ten czas przyniósł (19-20.01 i okolice), a które nadchodzący nów będzie rozwijał (czy może raczej zwijał ;) ). Co ciekawe nie jest to pierwszy nów w Wodniku opromieniający swą ciemnością Plutona w Wodniku, bowiem już rok temu mieliśmy przyjemność doświadczenia takiej inicjacji 9 lutego 2024. Cokolwiek zadziało się wtedy i w ciągu następującego cyklu księżycowego, było pierwszymi przebłyskami tego co nadchodząca epoka nam przyniesie, a wszystkie idee, pomysły, nowe rozwiązania i szalone koncepcje z tamtego czasu już pewnie zdążyły nabrać formy, doświadczyć weryfikacji i ewolucji, a teraz możemy już bardziej świadomie zrozumieć, co się zadziało i ku czemu zmierzamy. Tudzież chociaż umieć wyłuskać z nadmiaru idei, te, które już przyniosły owoce :) Nów ten ponownie otwiera miesiąc płodny w idee, wizje otwierające nas na przyszłość, inspirujące spotkania z nową technologią, teoriami, oryginalnymi koncepcjami i przełomowymi wglądami. Jednak jak to w czasie nowiu, najpierw zapraszani jesteśmy do pożegnania starych idei, tych, które nie zdały egzaminu realności, które okazały się utopią lub po prostu z czasem przestały być ekscytujące. Wodnik jednak to znacznie więcej niż same idee i rewolucje w paradygmatach - to odkrywanie tego jak możemy zmieniać świat razem z innymi, jak możemy współdziałać, tworzyć i wspierać sieci społeczne, budować prawdziwą wspólnotę poprzez działanie i wymianę idei. Pluton w Wodniku będzie kładł nacisk na ten obszar naszego życia, w tym na to jak realizujemy się poprzez nasze przyjaźnie, ale to oznacza częste rewidowanie tego co nie działa, co nie jest prawdziwe, co błyszczy szlachetnymi intencjami, ale pod spodem podśmierduje. Co roku zarówno przejście Słońca i Merkurego przez Plutona, ale też właśnie nów w Wodniku będą nam przypominać o tym, że zanim zaczniemy budować nowe musimy z głęboką uczciwością przyjrzeć się temu co w naszych wspólnotach, przyjaźniach i współdziałaniach nie działa, jak nasze idee i wizje manifestują się w praktyce interakcji z innymi, a także na ile sami realizujemy to co chcemy widzieć w świecie.

Ważnymi tematami dla Wodnika są wolność, autentyczność, przestrzeń. Dlatego warto zapytać się siebie: gdzie potrzebuję więcej wolności, przestrzeni, autentyczności? Co naprawdę mnie ogranicza? Na co nie mam już zgody? Gdzie potrzebuję poszerzyć swoją perspektywę? Które idee stały się dla mnie więzieniem? Gdzie walczę z wiatrakami zamiast skupić się na tym co naprawdę ważne? Nerwowość tego czasu może wymagać od nas nie tylko zdecydowanych działań, ale też umiejętności uziemienia i oddechu by zachować kontakt z samym sobą i otworzyć się na to co ten nów ma nam do zaoferowania najlepszego. Z jednej strony otwiera się przed nami przedświt wolności pozwalający wymknąć się z zaklętych kręgów powtarzanych wzorców. Z drugiej zaś możemy odkryć gdzie już w nas samych zadziała się zmiana i jak potrzebujemy ją zamanifestować. Wchodząc w wgłąb samych siebie docieramy do nowej i bardziej autentycznej wizji, odkrywamy miejsce naszej wewnętrznej wolności, które prowadzi nas ku bardziej ekscytującej przyszłości. Możemy czuć bunt na to co wokół nas, niechęć do jakiegokolwiek konformizmu, do tego co popularne i ogólnie przyjęte – możemy czuć się bardziej niż zazwyczaj jak ousider, ktoś niepasujący do świata i nie chcący do niego pasować. Zamiast jednak skupiać się na tym jak nie podoba nam się to co robią inni, warto mocno rozgościć się w poczuciu podróży po bezdrożach, tam gdzie być może nikt nie chodzi, w naszej dziwności, w tym co może być dla innych szalone, a w czym być może drzemie nasz geniusz. Podróż po tych bezdrożach bez oglądania się na innych może w tym czasie przynieść nam wyjątkowo ważne owoce, wizje, rozpoznania, wglądy, pomysły, albo „tylko” zaakceptowanie naszej odmienności i tego, że dzięki spotkaniom z nią możemy przynieść światu coś czego mu brakuje, nową perspektywę ważną dla całości. Na bezdrożach lepiej widać gwiazdy :)




Pięknego i prawdziwie uwalniającego nowiu Wam życzę! :)



P.S. Trwają zapisy na Osobisty Astrokalendarz 2025! Jest narzędzie rozwojowe do śledzenia indywidualnych cykli w ciągu roku - w tym opisy sfer aktywowanych przez wszystkie retrogradacje nadchodzącego roku, a także opis możliwości, jakie niesie nam Jowisz i wyzwań, jakie ma dla nas Saturn (które tak naprawdę też są możliwościami, tylko w przebraniu ;) ) Więcej informacji o tym, czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.


Do darmowego Moonset Newslettera Free zapiszesz się tutaj, zaś pogłębioną wersję Premium wykupisz tutaj. Obie wersje wysyłam w okolicy północy w nocy z poniedziałku na wtorek ;)

niedziela, 12 stycznia 2025

Pełnia w Raku - 13 stycznia 2025

 



Pełnia w Raku - dopełnienie o 23:27 w poniedziałek 13 stycznia


Pełnia w Raku jest co roku tym momentem „sezonu Koziorożca”, kiedy potrzebujemy sobie przypomnieć, że poza celami, ambicjami i wyzwaniami mamy także potrzeby rodzinne, emocjonalne i naszą wrażliwą stronę. W tym wymagającym okresie roku często stajemy się dla siebie jeszcze bardziej surowi niż zazwyczaj, a czasie pełni w Raku nam się to odbija czkawką, gdy emocje dochodzą do głosu. Może to oznaczać poczucie rozdarcia, konfliktu między pragnieniami i ambicjami a potrzebami naszego ciała. Możemy czuć się „zbyt słabi", ale jednocześnie to właśnie ta „słabość” jest przewodnikiem ku regeneracji i życiowej satysfakcji. Pełnia w Raku sprzyja uwolnieniu stłumionych emocji, a także przypomnieniu o tym, że by skutecznie działać, potrzebujemy zadbać o regenerację, o zasilanie tego co nas wspiera, w tym rodziny i domu. 

Jako że towarzyszy nam teraz retrogradujący Mars w Raku, czyli znaku którym Księżyc włada, cykle księżycowe stają się bardziej istotne i odczuwalne. Księżyc pełni teraz rolę nawigatora w transformacji Marsa, dotyczącej m.in. naszej zdolności do działania, obrony, walki o to czego chcemy, siłą przebycia, relacją z gniewem oraz libido etc. (patrz opis retro tutaj), a jest to nawigator poruszający się wyjątkowo szybko i zmieniający co rusz punkt skupienia uwagi, co może w efekcie sprawiać wrażenie, że każdego dnia jest inaczej, że energia wzrasta i opada w chaotycznych zrywach, kierowana efemerycznymi emocjami i subtelnymi czynnikami jak dieta, czy interakcje z bliskimi. Nawet jeśli nie jest to dla nas nic nowego (szczególnie jeśli mamy silny znak Raka), jednak w tym czasie możemy doświadczać tego dużo wyraźniej, w wyolbrzymionej formie, a także możemy dzięki temu uczyć się jak nawigować na wodach emocji i cykli tak, by ich fale nas wspierały. Pełnia w Raku może być punktem szczytowym tych fal, momentem gdy wszelkie nadużycia wobec ciała i naszych emocjonalnych potrzeb kumulują się i dochodzą do głosu z całą mocą, choć nie zawsze rozumiemy “o co nam chodzi”.

Pełnia ta będzie zresztą bardzo „marsowa”, ponieważ ta czerwona planeta będzie się znajdować wtedy blisko Księżyca (Mars będzie wtedy najbliżej Ziemi, co wzmaga jego moc i jasność na niebie), a dodatkowo czas pełni wypadać będzie pomiędzy okresami wzywań w retrogradacji Marsa. Zakończył on już czas zmagań z wewnętrznymi i zewnętrznymi „mrocznymi siłami” (opozycja z Plutonem na początku roku), a jeszcze nie uściślił opozycji do Słońca, która będzie punktem kulminacyjnym retrogradacji już trzy dni po pełni (więcej o tym będę pisać w poniedziałkowym Newsletterze - zapisy tutaj). Teoretycznie możemy mieć więc „chwilę oddechu”, w praktyce jednak zazwyczaj takie chwile oznaczają czas gdy dochodzą do głosu emocje, ciało i nagromadzone napięcia, a znak Raka tylko nada temu emocjonalnej głębi. Będzie to ważny czas na regenerację, powrót do połączenia z ciałem, regulację emocjonalną i warto wszystkie sygnały z ciała i emocji potraktować jako wskazówki o tym czego potrzebujemy i jako alert, że potrzebujemy tego już teraz ;)

Może jednak być też tak, że wspomniane wyżej dwie opozycje Marsa nam w tym czasie nie odpuszczą, a nierozwiązane napięcia, konflikty czy polaryzacje ostatnich dni będą odczuwalne nawet mocniej i bardziej paląco. Ważnym tematem może też być złość, potrzeba bronienia naszych granic i naszych bliskich, sprzeciw na różne formy nadużyć i opresji, szczególnie kiedy ofiarą silniejszych padają słabsi. Złość może nam pomóc rozpoznać, gdzie ostatnio przekraczano nasze granice, albo też gdzie sami nadużywamy siebie, a także wyjść z biernej i bezradnej postawy, uwolnić blokowaną energię. Czas tej pełni ma w sobie energię Mamy Niedźwiedzicy, jednocześnie czułej dla młodych i groźnej dla każdego, kto zagraża jej potomstwu (lub tylko zbyt blisko przechodzi ;) ). Jeśli nie widzimy konkretnych zagrożeń zewnętrznych, to warto użyć tej mocy do ochrony naszego prawa do bycia emocjonalnym, „słabym”, do potrzebowania pomocy i czułości, przed tymi wewnętrznymi narracjami, które nam tego prawa odmawiają i domagają się maksimum produktywności i minimum „narzekania” ;) Mama Niedźwiedzica nie daje zatrudnić swoich młodych w kieracie, a zapewnia im bezpieczeństwo i okazję do uczenia się przetrwania we właściwym, spokojnym tempie. Pełnia w Raku jest czasem przypomnienia, że potrzebujemy mieć jakąś bazę bezpieczeństwa, naszą przytulną jaskinię i okresy, kiedy możemy się w niej schronić i zregenerować siły, zanim ruszymy w nowe wyprawy. Miejsce, gdzie możemy wrócić, cyklicznie wracający czas na regenerację, czułą wewnętrzną narracje, która nas wspiera a nie strofuje. Warto pamiętać o tym, że dla każdego taka bezpieczna przestrzeń może wyglądać inaczej i że sporo zależy tu od tego w jakim znaku jest położony w naszym horoskopie urodzeniowym Księżyc - pisałam więcej o tym tutaj

Na szczęście w czasie tej pełni będziemy mieć też wiele wspierających układów na niebie pomagających nam znaleźć nowe rozwiązania, wprowadzać zmiany, wyrażać nasze emocje twórczo, odnajdywać natchnienie, oraz doświadczać oczyszczającej i chroniącej mocy żywiołu Wody. Będzie to czas kiedy wiele wprowadzanych zmian i działań będzie owocować, dopełniać się, a stare historie napięć i walk będą rozpuszczać się wraz z przepływem emocji i uwolnieniem od oczekiwań bycia “twardym” i zawsze “samodzielnym”.

Czas pełni Raku sprzyja również odnawianiu naszego połączenia z rodziną, z rodem, z miejscem, z którego pochodzimy, a także z tą ziemią, na której osiedliśmy. To dobry czas, by uzdrawiać zranienia rodzinne, a dotyczy to szczególnie relacji z matką i z innymi kobietami. Temat kobiecości i rodzicielstwa jest mocno podkreślony, choć nie koniecznie łatwy – możemy spotkać się ze zbyt wysokimi oczekiwaniami wobec siebie i innych, z negowaniem znaczenia emocji, z zaborczością i usztywnieniem, które utrudnia nam bliskość. Pełnia ta jednak jest bardzo sprzyjająca w wychodzeniu z tych trudnych uwikłań, w odkrywaniu jak możemy inaczej, w poszerzaniu naszej wewnętrznej przestrzeni, budowaniu domu, w którym czujemy się nie tylko bezpieczni, ale też wolni. Jest to czas powrotu do domu w nas, do domu, za jakim tęsknimy i o którym marzymy. Czas otwierania dla samego siebie drzwi, ugoszczenia, przyjęcia zarówno tego co trudne jak i tego co jest źródłem naszej siły, przyjęcia naszych korzeni jakiekolwiek są, tak by mogły przez nie znów popłynąć żywiące soki, nawet jeśli wpierw przyjmą formę oczyszczających łez.

Przed nami intensywny rok i warto skorzystać z tego odnawiającego czasu, by nasycić się zasilaniem, połączyć z Matką Ziemią, połączyć z przodkami, z tym co zasila, co daje oparcie i poczucie bezpieczeństwa – jakąkolwiek to dla nas przyjmie formę.

Pięknej oczyszczającej i nasycającej pełni Wam życzę! :) 



P.S. Trwają zapisy na Osobisty Astrokalendarz 2025! Jest narzędzie rozwojowe do śledzenia indywidualnych cykli w ciągu roku - w tym opisy sfer aktywowanych przez wszystkie retrogradacje nadchodzącego roku, a także opis możliwości, jakie niesie nam Jowisz i wyzwań, jakie ma dla nas Saturn (które tak naprawdę też są możliwościami, tylko w przebraniu ;) ) Więcej informacji o tym, czym jest Astrokalendarz i jak go zamówić znajdziesz tutaj.

Natomiast do darmowego Moonset Newslettera Free zapiszesz się tutaj, zaś pogłębioną wersję Premium wykupisz tutaj. Obie wersje wysyłam w okolicy północy w nocy z poniedziałku na wtorek ;)