piątek, 19 grudnia 2025

Nów w Strzelcu i Przesilenie Zimowe - 20 grudnia 2025

 



Nów w Strzelcu (kulminacja o 02:43 w nocy z piątku na sobotę) poprzedza w tym roku o ledwie dobę Zimowe Przesilenie, co oznaczać będzie ciemność zwielokrotnioną… Słońca najmniej w roku, a i Księżyc nie rozjaśnia nam tych najdłuższych nocy. Często to zresztą właśnie czas przed Przesileniem jest „najmroczniejszy”, to co ma się wkrótce odrodzić jeszcze nie całkiem obumarło ;) A jednak to właśnie w tym czasie możemy zobaczyć to, co przy jasnym świetle pozostaje niewidoczne - a nów w Strzelcu nas zaprasza na wyprawę po złote runo wewnętrznej mądrości tudzież światełko gwiazdy Betlejemskiej, które nas poprowadzi w dalszą drogę - w zależności od tego, która opowieść nam teraz bliższa ;)


Strzelec to znak uczący nas obierania kierunku, gwiazdy, do której chcemy zmierzać - i podążania za nią. Nieprzypadkowo to właśnie czas Strzelca prowadzi nas przez najciemniejszy okres roku do Zimowego Przesilenia. Kiedy wokół nas coraz mniej światła, coraz mocniej potrzebujemy skupić się na świetle wewnętrznym, na tym, co nas prowadzi i co nadaje naszemu życiu wyższy cel. Słońca coraz mniej i podtrzymanie naszej wiary i poczucia celu stają się coraz trudniejsze - to czas, kiedy szukamy dających punkt odniesienia latarni i kiedy tak ważne jest podtrzymywać ogień w naszej własnej latarence :) . Strzelec oferuje nam bogactwo różnych "źródeł światła": wiarę, wielkie marzenia, wzniosłe idee, mądrość zgromadzoną w księgach i przekazywaną przez nauczycieli i gromadzoną przez nas mądrością doświadczenia płynącą z każdej kolejnej zimy życia. Rzecz w tym, że w czasie przejściowym między tym, co było, a tym, co jeszcze nie wiemy, czym będzie, wiele z tych świateł gaśnie lub czasowo coś je przyćmiewa. Nów w Strzelcu jednak nas uczy, by nie szukać światła na zewnątrz, w każdym razie nie teraz - to czas na odrodzenie iskierki w nas, która będzie nas prowadzić i wyznaczać nas drogę w przyszłości, kiedy już nowa rzeczywistość nabierze kształtów. Gdy Słońce będzie przemierzać znak Koziorożca, przyjdzie czas na konkretne plany, strategie, zobowiązania i inne noworoczne fanaberie ;) Teraz chodzi "tylko" o to, by zobaczyć, które z prowadzących nas w przeszłości konstelacji już przybladły, które okazały się prowadzić nas na manowce lub po prostu nie przemawiają już do naszej duszy. Gasząc kolejne „sztuczne światła”, możemy dojrzeć wyraźniej to, co pozostanie - i odkryć spokój, jaki nam daje poczucie, że nie musimy wiedzieć wszystkiego :) 










Strzelec lubi ekscytować się wszystkim, co nieznane i gęste od znaczeń - lubi galopować przed siebie, w kierunku horyzontu nie przejmując się ograniczeniami. A jednak ta jego wesoło rozbrykana manifestacja jest tylko jednym z oblicz tego znaku - w czasie nowiu spotykamy się przede wszystkim z Łucznikiem, który by, zrobić dobry użytek ze swej strzały, potrzebuje obrać jeden cel, ten najważniejszy - i trafić doń swą płonącą strzałą. Żywioł Ognia staje się w swej ostatniej z trzech odsłon (po Baranie i Lwie) ruchomy! Podróżuje z mocą naszych myśli, intencji, uwagi w kierunku, który wybraliśmy, ale jeszcze nie znamy. A gdy dzieje się to w czasie Zimowego Przesilenia, jak w tym roku, możemy sobie wyobrazić, że ta ognista strzała staje się rytualnym wsparciem odrodzenia Ognia Słońca i połączenia z nim - bo czemu nie? :) 

Jednak nie będzie to w tym roku takie łatwe, ponieważ nów ten i Przesilenie są „zaplątane” w Neptuna, który będąc na końcówce znaku Ryb (i żegnając się już z nim!) tworzy do przesilającego się Słońca i znikającego w jego wątłych promieniach Księżyca aspekt kwadratury. Oznacza to wzmożenie z jednej strony natchnienia, inspiracji i magicznych znaków… a z drugiej rozczarowań, mylnych rozpoznań, pokus, by zasłonić się iluzją przed spojrzeniem Ciemności. Nasz Łucznik łatwo więc może impulsywnie obrać błędny cel, zagubić się w labiryncie luster, ale też złapać nić twórczego natchnienia, które wyprowadzi go na otwartą przestrzeń. Ważne jest to byśmy dali pierwszeństwo puszczaniu iluzji, mącących nam wizję przekonań, mądrości, które już dziwnie się przeterminowały i dróg, które stały się bezdrożami, ufając, że gdy odejdą, zobaczymy nowe światło. Warto być jednak czujnym na wszystko, co w tym czasie przychodzi do nas z wielkimi dzwonami i poczuciem absolutnej pewności… ;) Czas na pewność przyjdzie niebawem, na razie najważniejsze jest szukanie w sobie tej iskry zaufania do samego siebie - nawet wtedy, gdy nie wiemy co dalej. Przed nami niesamowicie wręcz gęsty w impulsy inicjacyjne początek Nowego Roku - jakbyśmy mieli zasadzić w ciągu pierwszych dwóch miesięcy ziarna na całe 14 lat! (będę jeszcze pisać o tym dużo w newsletterze). Ten nów może być czasem przełomów, objawień, nowych kierunków, ale może też być czasem rozkładu starych i patrzenia w ciemną noc w oczekiwaniu na nową gwiazdę :)







Skoro zaś mowa o gwiazdach… Gwiazdozbiór Strzelca, który dał imię znakowi zodiaku, przedstawia dobrze znaną wszystkim postać Centaura mierzącego z łuku. Co ciekawe okazało się współcześnie, że punkt, do którego Łucznik mierzy to z grubsza punkt, w którym znajduje się Centrum naszej Galatyki - bardziej dosłownie nie da się opisać idei tego znaku! :) Strzelec mierzy daleko, ale jednak wybiera sobie na cel Ideę Centralną, coś, co z szerokiej perspektywy nadaje sens wszystkim obrotom ciał niebieskich i ludzkich doświadczeń. Mierzy w wielką wizję, której w całości nie pojmie, ale najważniejsze jest to, by do niej dążyć.

Co szczególnie ciekawe żyjemy w epoce, kiedy moment, gdy Słońce mija punkt wskazujący na kierunek Centrum Galaktyki, wypada zawsze krótko przed Zimowym Przesileniem - czyli z grubsza w czasie tego nowiu! :) Każdy nów Księżyca to moment, gdy Ziemia, Księżyc i Słońce ustawiają się w jednej linii, a tym razem ta linia będzie wskazywać - niczym strzała - właśnie Centrum Galaktyki :) . Takie czary! ;) (patrz grafika poniżej, pochodząca opisu z ostatniego przesileniowego nowiu z 2014, ale aktualna i tym razem :) )




Lubię o tym pamiętać w czasie Zimowych Przesileń i czasu do nich prowadzącego - że to czas owszem nasilającej się ciemności, ale też potencjału, by połączyć się świadomością z czymś większym od nas, z Centralną Ideą naszego świata, z perspektywą, z której przeszłość i przyszłość są tym samym, skąd widzimy nasze życie z lotu orła i być może też sięgamy ponadto co indywidualne, w świat kolektywnych idei, świadomości kosmicznej, czy jakkolwiek nazwać to, co za duże na słowa, które tak łatwo mogą chybić celu i tchnąć banałem ;)






Niechaj ten nów przyniesie nam iskrę nowej wiary i przypomni jak podtrzymywać wewnętrzny Ogień, nawet w najciemniejszą, najdłuższą w roku noc :)

Pięknego nowiu i Przesilenia Wam życzę! :) 


P.S. Trwa sezon na Osobiste Astrokalendarze na 2026 rok! (tylko dla osób znających godzinę urodzenia). Więcej o tym narzędziu rozwojowym i o tym, jak możne je zamówić przeczytasz tutaj.

P.S.2 O wszystkim, co na niebie piszę w cotygodniowym Moonset Newsletterze - do darmowej wersji zapiszesz się tutaj. A jeśli interesuje Cię rozbudowana wersja Premium z Rozkładem Jazdy na każdy dzień - kliknij tutaj

czwartek, 4 grudnia 2025

Pełnia w Bliźniętach - 5 grudnia 2025

 





Przed nami pełnia w znaku Bliźniąt - dopełnienie chwilę po północy (o 00:14) w nocy z czwartku na piątek. Czas, gdy słowa mają szczególną moc, kiedy szukamy nowych opowieści o sobie i świecie, otwieramy się na nowe perspektywy, podążamy za ciekawością i wyrażamy to, co potrzebuje zostać wypowiedziane. To tak najkrócej i najbanalniej - tak by to pewnie opisało AI ;) 

Kiedy jednak mówimy o pełni w Bliźniętach, kluczowa jest pozycja władcy tego znaku, czyli Merkurego, a ten właśnie zakończył retrogradację, wyszedł na powierzchnię po podróży przez podziemne światy, odrodzony, świeżutki i zwiastujący to, co nowe :) To czas, gdy Merkury jest wręcz naładowany energią, co dodaje mocy również samej pełni -  myśli i słowa nabierają szczególnej mocy inicjującej, sprawczej i zmieniającej naszą rzeczywistość. Jeśli lubimy więc wypowiadać intencje, to trudno o lepszy czas na to, choć wzmożona moc słowa oznacza też, że jeśli używamy słów nierozważnie, to konsekwencje będą poważniejsze ;) 





Spójrzmy najpierw na sprawę z szerszej perspektywy...  (o tym też jest ta pełnia: im więcej perspektyw, tym lepiej ;) ).

Każda pełnia Księżyca to czas kulminacji czegoś, do-pełniania, owocowania. W najprostszym rozumieniu chodzi o moment kulminacyjny trwającego cyklu księżycowego, czyli procesu zainicjowanego przez ostatni nów. W szerszym znaczeniu pełnia w Bliźniętach jest czasem dopełniania tego, co rozpoczęliśmy wraz z ostatnim nowiem w Bliźniętach, pół roku temu (dokładniej - 27 maja 2025). Są też mniej oczywiste procesy księżycowe jak cykl zaćmień, które potężnie inicjowane w czasie tzw. „sezonu zaćmień” (raz na pół roku; ostatnio we wrześniu), potem rozwijają się w mniej widoczny sposób - a swoistym momentem kulminacji jest moment trzy miesiące po zaćmieniu, kiedy Słońce ustawia się dokładnie w połowie drogi między Węzłami Księżycowymi, czyli kiedy jesteśmy dokładnie w połowie drogi między minionymi zaćmieniami a tymi, co przed nami (w marcu 2026). W tym roku ten moment wypada dokładnie w samą pełnię, więc możemy poczuć silniej tematy z wrześniowych zaćmień (7 i 21.09.25) - ich efekty mogą się stać bardziej widoczne, wymagające naszej uwagi, czy decyzji. Jest to inny rodzaj kulminacji niż dwie wymienione poprzednio, nie zawsze czeka nas owocowanie tego, co zasialiśmy trzy miesiące temu, choć wyraźniej możemy zaobserwować już efekty tego, co wcześniej wydawać się mogło nieistotne. To, co ważniejsze w tym układzie to moment decyzji, napięcia między przeszłością a przyszłością, zrozumienia, że do czegoś już nie ma powrotu lub przeciwnie - to ostatni moment, by wrócić na nową ścieżkę, z której nieopatrznie zeszliśmy, wracając w stare koleiny. Podobieństwo tego momentu do księżycowej pełni leży w tym, że lepiej widzimy, gdzie jesteśmy i bardziej świadomie podejmujemy decyzje. W czasie zaćmień zazwyczaj coś się dzieje „poza nami” czy nawet „wbrew nam”, jakoś tak się zadziewa, że reagujemy inaczej, zmiana wydaje się przypadkowa, albo nawet w ogóle jej nie zauważamy. Teraz jesteśmy już w miejscu, kiedy możemy pełniej zrozumieć konsekwencje wydarzeń z września, rozpoznać czym były nasze reakcje i świadomie zadecydować czy wybieramy przeszłość, czy przyszłość. Może pojawić się w związku z tym poczucie niewygody, napięcie, potrzeba zrobienia czegoś „nielogicznego”. Najczęściej jest to dość subtelne, ponieważ zmiany wydarzają się na głębszych poziomach, za którymi umysł nie zawsze nadąża i dopiero po jakimś czasie możemy zobaczyć, że pod powierzchnią miał miejsce zaskakujący „przeskok kwantowy” na naszej osi czasu :) Jesteśmy z czegoś wypychani, do czegoś innego przyciągani, a tak naprawdę zapraszani do wyzwolenia z utrwalonych wzorców powtarzanych nieraz przez kolejne pokolenia (więcej o tych tematach pisałam w newsletterze).






W połączeniu ze wzmożoną w tej pełni mocą słów i nowych opowieści możemy więc doświadczyć otwierających się nowych perspektyw, nowych sposobów myślenia, nowych inspirujących słów i pojawiających się nieoczekiwanych informacji spoza znanej nam opowieści. Młody Merkury (świecący od niedawna na niebie przed świtem jako gwiazda poranna) niesie nam róg obfitości z nowymi informacjami, inspiracjami, pomysłami - ale też zaprasza do domknięcia minionej już szczęśliwie retrogradacji i zebranie dojrzałych w tym czasie owoców (jako że przebywa w znaku Skorpiona, to mogą to być też owoce granatu i inne intensywne smaki Podziemia ;) ). 

Wróciliśmy już z Merkurym na trasę szybkiego ruchu i możemy nie mieć ochoty sięgać pamięcią do tego, co było… i jeśli akurat nie poruszą nas tematy zaćmieniowe z poprzednich akapitów, to możemy nawet tego uniknąć ;) Niemniej jest to czas, kiedy możemy bardzo skorzystać, przypominając sobie doświadczenia i wglądy z ostatnich tygodni, by zawiązać na nich mentalną kokardkę ;) Szczególnie znaczące może być to, co objawiało się, gdy Merkury tworzył pięknie inspirujący i wspierający Wielki Trygon z Jowiszem i Saturnem (ok. 24-25.10.), po czym retrogradując go powtórzył (ok. 21-22.11.), a teraz niemal dokładnie w czasie pełni utworzy go po raz ostatni, byśmy mieli jeszcze jedną okazję skorzystania z jego mentalnie stymulujących błogosławieństw :) . Dobrym pomysłem może być wrócenie do pomysłów i wglądów z tamtych okresów, pomyślenie o tym, czego się nauczyliśmy i co zrozumieliśmy w okresie minionej retrogradacji i wydestylowanie z tego mądrości, którą chcemy nieść dalej - by już nie musieć powtarzać starych błędów :) Pomocne może być poszukanie słów, czy opowieści, które pozwolą nam pamiętać o tym, co ważne - a teraz akurat znalezienie takich „chwytliwych” i wywierających realną zmianę słów jest dużo łatwiejsze. Wielki Trygon z Merkurym (o którego wielu manifestacjach pisałam dużo w ostatnich newsletterach) wzmaga magiczną, ale też i praktyczną moc wyrażania myśli, komunikowania tego, co ważne, budowania strategii, dobrej organizacji i snucia wielkich, acz konkretnych planów. I jeszcze bardziej wzmaga wspomnianą wyżej moc słowa :)






Jednak, żeby nie było aż tak słodko, poza wsparciem Wielkiego Trygonu, mamy w czasie tej pełni też drobną niedogodność związaną z tym, że Merkury aktywuje w tym czasie również Chirona ("Zraniony Uzdrowiciel"), co oznacza, że łatwo mogą pojawić się raniące słowa, budzące dyskomfort, poczucie, że coś jeszcze nie jest wystarczająco dobrze wyrażone. To też może być kolejna odsłona czegoś, co pojawiało się już przed i w trakcie retrogradacji, tak jakbyśmy potrzebowali paru podejść, by wyrazić coś niewygodnego, coś sobie w głowie poukładać, przejść od słów, które ranią do słów, które wspierają. W połączeniu z aktywacją tematów zaćmień (a więc często tego, co karmiczne) oznacza to więc czas, kiedy moc słowa może nie tylko odsłaniać stare raniące wzorce, ale też je zmieniać. Natomiast w połączeniu z pełnią w Bliźniętach… warto uważać, by nie dać się porwać pokusie hiper-gadatliwości i przekonaniu, że wszystko jest warte wypowiedzenia ;) Pełnie w Bliźniętach zazwyczaj mocno podkręcają nie tylko naszą elokwencję, ale też i towarzyskość, chęć rozmów, uczenia się i nauczania innych… Wiele z tego może przyjść dobrego, zwłaszcza jeśli nastawimy się nie tylko na nadawanie informacji, ale też na ich odbiór - ale też czasem słów i informacji może być dla nas, czy dla naszych rozmówców zbyt wiele… ;)


Ostatecznie nie chodzi w tym okresie tylko o to, by upajać się słowami i rozmowami, a o to, by otworzyć się na nowe perspektywy, podążać za ciekawością, oraz budować mosty między odmiennymi perspektywami i pogłębiać międzyludzkie połączenia.  Dzięki temu możemy odkrywać to, co ukrywa się pod słowami i odsiać esencję treści od szumu sloganów. Czas tej pełni jest jak moment, gdy nastawiamy się na odbiór nowych ważnych informacji od świata, słów i pomysłów, które będą nas prowadzić przez nadchodzące lata. Czasem jednak najpierw trzeba wyregulować nasze „odbiorniki”, odsiać nadmiar bodźców i to, co nas wytrąca z równowagi. Jeśli czujemy przeciążenie, dobrym pomysłem może być więc rozpoczęcie „nasłuchu” od spotkania z ciszą :) Pomóc nam może medytacja, szczególnie ta uwzględniająca oddech, oraz wszystko to, co pozwoli nam zmienić otoczenie - choćby i krótki spacer bez celu :) To czas, kiedy szczególnie istotne jest to, jak kierujemy naszą uwagą i czym karmimy nasze umysły, oraz czy dajemy sobie przestrzeń na to, by pomyśleć, pobłąkać się myślami bez celu, pozadawać ważne i mniej ważne pytania i szukać na nie nawet najdziwniejszych odpowiedzi :)



Pięknej pełni Wam życzę i niech otwierają się dla Was nowe szerokie perspektywy! :) 


Więcej o tym, co się dzieje teraz na niebie piszę w cotygodniowym Moonset Newsletterze. Do darmowego Moonset Newslettera Free zapiszesz się tutaj, zaś pogłębioną wersję Premium wykupisz tutaj. Obie wersje wysyłam nieco po północy w nocy z poniedziałku na wtorek. Przy zakupie Premium otrzymasz ostatni newsletter w bonusie!