poniedziałek, 28 października 2019

Retrogradacja Merkurego w Skorpionie: 31 października - 20 listopada 2019


Za nami pierwszy tydzień miesiąca pod znakiem Skorpiona oraz szczególny jego moment jakim był nów w Skorpionie, wydawało by się więc, że w eksplorowaniu głębin naszej podświadomości, wypartych emocji czy mrocznych stron naszej świetlistej osobowości już mamy za „obcykane” ;) Otóż… nic bardziej mylnego ;) Przed nami bowiem wyższy level skorpioniej podróży, czyli retrogradacja Merkurego w tym znaku. Idziemy więc jeszcze głębiej i bardziej w przeszłość. To co odsłoniło się nam w ostatnim tygodniu, zwłaszcza w czasie nowiu teraz będziemy pogłębiać, odkrywać drugie i trzecie dno, uzdrawiać u samego korzenia, który tonie w mrokach przeszłości. Retrogradujacy Merkury często przynosi głębsze zrozumienie tego co ostatnio nam się przytrafiało, oraz przewartościowanie naszych przekonań i pomysłów, a w Skorpionie mamy do wyboru między bardzo uczciwą autorefleksją, a wpakowywaniem się w kolejne konflikty podszyte walką o władzę i manipulacjami dostarczającymi nam kolejnego materiału do autorefleksji ;) I całe szczęście, bo to czas kiedy nasze destrukcyjne przekonania i wzorce interakcji mogą wreszcie odejść – zobaczone i przyjęte z głębokim zrozumieniem i miłością.

Nadchodząca retrogradacja to dobry czas na sięgnięcie po to co ukryte za kotarą zjawisk, analizowanie głębokich przyczyn tego co się dzieje i dogłębną autoanalizę. Poświęcając teraz uwagę przeszłości, możesz zrozumieć głębokie przyczyny swoich błędów i trudności w realizacji swoich celów. Czas teraz sprzyja temu by nazwać to co do tej pory było nienazywane i zamiatane pod dywan. Jednocześnie łatwo wpaść w pułapkę podejrzliwości wobec innych i szukania w nich winy za swoje porażki. To co możesz zrobić najlepszego z tym czasem to bardzo pogłębić świadomość siebie, swojego cienia, tematów związanych z seksualnością, potrzebą „posiadania” partnera lub władzy w relacjach, zazdrością i innymi niechętnie ujawnianymi uczuciami. Słowem dobry moment na terapię, pracę nad sobą, uzdrawianie bolesnych historii z przeszłości.

Merkury retrogradujący w Skorpionie sprzyja również poruszaniu wszelkich tematów tabu, zwłaszcza tych związanych z sytuacjami z przeszłości. Mogą to być tematy związane z seksualnością, to co obarczone wstydem, lękiem, odrzuceniem i co zatrzymuje nas w cieszeniu się swoją seksualnością w pełni (oraz przed zgodą na to by inni się nią cieszyli ;) ). Innym wątkiem tabu, który teraz może chcieć sobie zrobić miejsce są choroby psychiczne, kryzysy emocjonalne i tożsamościowe, myśli samobójcze etc. Ważną nauką płynącą od Skorpiona jest to, że to co kitrane pod powierzchnią zawsze staje się destrukcyjne i że bardzo ważne jest by znaleźć kogoś z kim możemy porozmawiać nawet o tym co najtrudniejsze i przejść przez gorsze momenty. Skorpion też uczy nas jak z kryzysów czerpać siłę i jak używać ich jako okazji do wewnętrznej transformacji. Teraz przy retrogradacji może być tak, że nie tyle będą nas nawiedzać nowe wyzwania, a raczej mogą wracać do nas te stare (choć czasem w innym przebraniu), coś może domagać się domknięcia, wyrażenia, przeżycia do końca, ujawnienia czy głębszego zrozumienia, zanim będziemy mogli pójść dalej.

Poza wspomniana już wyżej seksualnością, trudnymi emocjami, czy wewnętrzną dynamiką kat-ofiara (zazwyczaj manifestującą się również w świecie zewnętrznym) mogą wypłynąć na wierzch trudne i skrywane historie rodzinne, traumy, których staramy się nie pamiętać i nie przyznawać się do nich, oraz wszystko to co w naszej przeszłości bolesne i transformujące jednocześnie. Mogą to być też obciążenia wynikające z historii naszych przodków, a nawet osób niespokrewnionych których los jakoś z nami zarezonował.

Ważnym tematem tabu są również pieniądze, zwłaszcza te wspólne, jak w małżeństwie, czy też nie do końca własne, jak kredyty, długi, zobowiązania. Czas sprzyja też przemyśleniu na nowo swoich strategii finansowych, renegocjowaniu umów z bankami (ale nie podpisywaniu nowych!), szukaniu rozwiązań w sprawach posiadanych długów i innych zobowiązań.

Warto jednak pamiętać, że to jest czas na analizę i planowanie, a nie na nowe ruchy w sprawie pieniędzy. Jeżeli więc dobrze wykorzystamy ten czas to uda nam się „uzdrowić” tą sferę, ale efekty pewnie będą widoczne dopiero w późniejszym czasie.

Czas retrogradacji Merkurego w Skorpionie to okres kiedy nasz umysł nurkuje głęboko i eksploruje podziemne krainy. Z perspektywy zewnętrznej może więc wydawać się nieco nieobecny ;) Dobrze podążać za tym nurtem zamiast mu się opierać, zagłębiać się w siebie, czytać pomagające lepiej zrozumieć ważne dla nas tematy książki, rozmawiać z mądrymi ludźmi, pisać autorefleksyjne teksty, czy sięgać do różnych uzdrowicielskich praktyk. To również dobry czas na to by odkrywać własną uzdrowicielską moc i by wspierać innych, którzy tego potrzebują – i o to poproszą. Podkreślam to, bo Skorpion to również znak uczący czym jest przemoc ukryta pod płaszczykiem „pomagania” i na to również warto być w tym czasie wyczulonym ;) Bądźmy dla siebie i dla innych przestrzenią uzdrowienia, przestrzenią przyjmującą z miłością wszystko to co się w tym czasie z ciemności wyłania bez silenia się na zmienienie czegokolwiek. Trochę więcej o tym jak obejmować Cień napisałam w tym tekście, który na ten czas serdecznie polecam :)


Uwaga! Oto klasyczne rady dotyczące Merkurego w retrogradacji, które szczególnie warto wdrażać w tym czasie: nie podejmować ważniejszych decyzji, nie podpisywać umów, nie robić poważniejszych zakupów, zrobić natomiast kopie zapasowe na komputerze i zabezpieczyć się przed ewentualnymi awariami, wychodzić z wyprzedzeniem na ważne spotkania i sprawdzać przedtem czy aby wszystko mamy ze sobą ;) Jeżeli już coś musimy podpisać, to najpierw trzy razy przeczytajmy i nic nie zostawiajmy w niedopowiedzeniu, czy "na gębę". W tym czasie generalnie lepiej może nam służyć komunikowanie swoich myśli za pośrednictwem pisma, co pozwoli uniknąć nieporozumień, a także może sprzyjać wszelkiej maści pisarzom :). Posiadacze Osobistego Astrokalendarza na ten rok mogą sprawdzić jakie sfery życia (domy) aktywizuje retrogradujący Merkury, czyli gdzie potrzebne będą poprawki i szczególna uważność.

poniedziałek, 21 października 2019

Nów w Skorpionie - 28 października 2019




Nów w Skorpionie, znaku Cienia, wydaje się być najciemniejszym ze wszystkich nowiów. Melancholia jesienna już jest w pełni, jesteśmy tuż przed świętem zmarłych i jesteśmy w tym czasie szczególnie wyczuleni na temat przemijania i żegnania się z tym co odchodzi. Skorpion wyczula nas również na sprawy związane z przemocą, manipulacją, tabu, przypomina nam o naszych lękach i o tym czego sami w sobie nie chcemy zazwyczaj zobaczyć. To jest więc czas niełatwy, ale niezwykle ważny. Tak jak drzewa pozbywamy się teraz osłon z liści, po to by zobaczyć nagą prawdę. Tak jak one zrzucamy to co stare i przygotowujemy się na czas regeneracji. Nów w Skorpionie to właśnie czas kiedy możemy doświadczyć głębokiej odnowy i wewnętrznego odrodzenia, ale tylko jeżeli z odwagą zanurzymy się w to co w nas najmroczniejsze i stawimy czoła naszym lękom. To czego się najbardziej boimy to wskazówka o tym gdzie leży największy skarb naszej duszy. Lęki są strażnikami broniącymi wejścia do jaskini ze skarbem. Do środka możemy wejść tylko puszczając się naszych pasów bezpieczeństwa, przestając kontrolować rzeczywistość i innych, zgadzając się na to by to co ma odejść odeszło. Odrodzenie w mrokach skorpioniego nowiu to czas powrotu do najgłębszego źródła mocy, tego które poznajemy w chwilach próby i które pozwoli nam przetrwać całą zimę :)

W tym roku spotkaniu z mrokami i Cieniem mogą towarzyszyć dodatkowe fajerwerki, ponieważ naprzeciwko Księżyca w objęciach ze Słońcem w Skorpionie ustawi się Uran, planeta wolności, buntów i szalonych zmian. Może być tak, że naszemu skupieniu na wnętrzu, schodzeniu do wewnętrznej jaskini ktoś czy coś będzie przeszkadzać, o obudzi nasz silny sprzeciw i bunt. Ważnym tematem będzie więc temat naszego wolnego wyboru i tego w jaki sposób z niego korzystamy, oraz wnoszenia świadomości w obszary naszych gwałtownych reakcje wypływjących z dawnych lęków, czy bolesnych historii.

W czasie tego nowiu wiele tajemnic i ukrytych praw rządzących naszym życiem może jeszcze wyjść na jaw. Objawienia te mogą nie być przyjemne, ale za to ukażą nam drogę do prawdziwego uzdrowienia. Świadomość tego, że by dojść do światła trzeba się zmierzyć z najciemniejszym mrokiem może nas uratować przed pułapką, jaką byłoby teraz szukanie łatwiejszej drogi dookoła lub na skróty. Innymi słowy jest to czas kiedy coś w nas umiera, po to by zrobić miejsce na to co nadchodzi. Feniks spala się na ołtarzu po to by odrodzić się silniejszy niż kiedykolwiek.

To o czym piszę może się zrealizować na różnych poziomach. Może to być czas intensywnych zmian w naszym życiu, jeżeli konfiguracje na niebie aktywizują nasz urodzeniowy horoskop. Może to być czas napięć i wybuchów emocji w naszym otoczeniu i czy zmian w świecie, szczególnie wszędzie tam gdzie pojawiają się tematy tabu, mroczne sekrety i wątki związane z przemocą, także tą nie wprost. Jeżeli świadomie poprowadzimy uwagę ku temu co chcemy pożegnać będzie to czas idealny na oczyszczenie w naszych relacjach i uzdrowienie zranień. Jeżeli poczujesz, że nadciągają zmiany pamiętaj, że najważniejsza jest teraz głęboka uczciwość wobec samego siebie, wniknięcie w głąb swoich motywacji, intencji i uczuć, to po by je wyrazić i uwzględnić nie czekając aż okoliczności zrobią to za Ciebie. Pułapki, które mogą na nas w tym czasie czyhać to napady zazdrości, pragnienie dominacji i kontroli innych, nie wprost wyrażana agresja i gniew. Jeżeli czujesz, że takie uczucia do Ciebie przychodzą zrób im miejsce i poczuj je, ale wstrzymaj się z działaniem. Zobacz jakie obrazy i myśli pojawiają się gdy jesteś z tymi uczuciami. Możesz odkryć źródło tego co czujesz w przeszłości, która wymaga właśnie teraz uwagi, wybaczenia i uzdrowienia.

Główne wątki jakie mogą teraz się uaktywniać i  którym warto się przyjrzeć to:

         nasze relacje i wszystko to co w nich mroczne, niewyrażone, przemocowe i nie wprost,
         nasza seksualność i wszelkie historie, które mogły nas od niej odciąć,
         nasz stosunek do pieniędzy, problemy z długami i zobowiązaniami wobec innych,
         niewyrażone emocje i wszystko to co sami staramy się przed sobą (i innymi) ukryć,
         potrzeba kontroli siebie i innych jako coś co hamuje nas przed pójściem do przodu
         wszystko to co wiąże się z tematem chorób i śmierci, lęku lub fascynacji nimi, przyciągania chorób i nieszczęścia i wszelkich tendencji autodestruktywnych
         poszukiwaniem swojej wewnętrznej mocy i mocy do uzdrawiania siebie i innych

Nów  jest czasem, który otwiera i inicjuje okres zmian, o ile podejdziemy do niego ze świadomością i otwartością. Jeżeli czujesz, że coś chcesz w swym życiu zmienić to jest najwyższy czas na to by zobaczyć co Cię trzyma i uwolnić swoją moc.

Pięknego Nowiu Feniksa Wam życzę! :)


Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli wymagającej godzinie 04:38 rano w poniedziałek ;) 

Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj


Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!


Zapisy na tej stronie

sobota, 19 października 2019

Pantofelek Kopciuszka



Baśń o Kopciuszku jest bogata w symbolikę i wątki, że można na nią patrzeć z wielu różnych stron i wciąż coś nowego odkrywać :) W poprzednim artykule opisałam jak baśń ta ukazuje odrzucenie czczonych wcześniej kapłanek świętego ognia i boginek domowego ogniska. W opowieści o Kopciuszku możemy odczytywać ślady dawniejszych wierzeń , odrzucenia i powrotu świętej kobiecości  lecz wątki te są opakowane w gęstą powłokę patriarchalnych wartości, sportretowanych w sposób tak jaskrawy, że wielokrotnie przyciągał uwagę feministycznych analityczek. Obie te warstwy są w fascynujący sposób spolaryzowane, dlatego pewnie moja poprzednia analiza może być zadziwiająca dla kogoś kto przywykł do patrzenia na tą baśń jako na dosadne przedstawienie patriarchalnej opresji. Tak mamy tutaj biedne acz piękne dziewczę uratowane przez księcia, a fabułę napędza motyw zazdrości sióstr, skupienia na urodzie i fatałaszkach, oraz rywalizacji o mężczyznę. Nawet uwzględniając głębsze dno ukryte pod tym banałem nie można zapomnieć o tym, że to właśnie ten wątek sprawia, że w patriarchalnej kulturze ta baśń jest tak popularna. Która dziewczyna czująca się pominięta, niedoceniona i z takiego czy innego powodu nieszczęśliwa nie chciałaby przejść magiczną metamorfozę, pójść na najwspanialszy z balów i tam oczarować najprzystojniejszego księcia? Popularność wszystkich programów telewizyjnych opartych na pomyśle metamorfozy (zewnętrznej) tylko to potwierdza. Co więcej w społeczeństwie zawsze jest dużo osób marzących o magicznej odmianie życia, która pozwoli im porzucić znienawidzoną pracę i zamieszkać w wymarzonym pałacu. To marzenie o bezwysiłkowej zmianie przychodzącej z zewnątrz dotyczy obu płci, jednak mężczyźni mogą tu koncentrować swoje nadzieje głównie na czymś w stylu wygranej w lotto, podczas gdy kobietom wciąż pozostało także wspierane przez masową kulturę marzenie, że kiedyś do ich podłego miejsca pracy zawita przystojny i bogaty klient, który oczarowany ich osobą wyrwie je do innego życia. Kopciuszek jest więc opowieścią o marzeniu, które wyzwala od szarej codzienności, choć jednocześnie ukazuje świat w którym kobieta jest zredukowana do swej urody i zależna od mężczyzny, co trudno nazwać prawdziwą wolnością ;) .

W tym tekście skupię się na drugim obok popiołu najważniejszym symbolu w tej baśni; symbolu tak ważnym, że  gdyby ta bajka miała logo, niewątpliwie by się na nim znalazł ;) Czyli na szklanym pantofelku :)


Fabuła się kręci wokół tego przedmiotu, magicznie wyczarowanego, zgubionego w ucieczce, a później pełniącego rolę dowodu na bycie „tą wybraną” i trudnej próby dla kobiet, testu inicjującego w bycie żoną samca alfa :) Szklany pantofelek Kopciuszka, w który tak trudno się wcisnąć,  jest nierealnym wzorcem, do którego kobiety starają się dopasować, oraz jednocześnie wzorcem nierealnego ideału, który poszukują mężczyźni. To od niego zależy los kobiet, nie od nich samych i w niewielkim stopniu od ich cech osobistych. Numer buta jako wyznacznik kobiecej wartości może bawić, tak długo jak nie uświadamiamy sobie, że u modelek takim surowym wyznacznikiem jest liczba centymetrów w biodrach, a u „zwykłych” kobiet nierzadko rozmiar ubrania. Siostry Kopciuszka obcinające sobie palce i pięty by tylko zmieścić się w idealistycznych oczekiwaniach są bardzo bliskie kobietom chorym na anoreksję i bulimię, dokonującym operacji plastycznych, odsysającym sobie tłuszcz, czy obsesyjnie walczącym na siłowni z każdym „nadmiarowym” centymetrem. Kluczem tu jest nie tylko brak akceptacji dla ciała, ale co jeszcze gorsze – brak szacunku dla niego, traktowanie go jak przedmiot, który ma spełnić określone wymagania i który można sobie po prostu odciąć. W baśni zastanawiać by mógł brak perspektywicznego myślenia u samookaleczających się kobiet, których braki w anatomii prędzej czy później będą musiały zostać odkryte przez męża, a może nawet doprowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych. Tak na prawdę jednak doprowadzenie do ślubu z Księciem jest tak ogromną wartością w tym świecie, że nie liczą się ani koszty, ani konsekwencje, wszystkie środki, które prowadzą do celu są dobre. W opowieściach z męskimi bohaterami niełatwo znaleźć cel aż tak bezwzględnie realizowany i nie podlegający żadnej dyskusji.



Książę spotykając Kopciuszka na balu „zapomina” wszystko to co było jej indywidualnymi cechami (twarz, tembr głosu, mimika zdradzająca osobowość), a pozostaje z jedynym śladem, którym  jest na dobrą sprawę rozmiar buta. Konkretniej rozmiar magicznego buta, który sam w sobie jest zjawiskiem nierealnym i tak właściwie to powinien zniknąć razem z resztą magicznego odzienia. Po czym rozpoczyna poszukiwania nie tyle tej konkretnej ukochanej, a po prostu kobiety, która w ten idealny rozmiar umiałaby się wcisnąć. Dodajmy z brutalnym realizmem, że po przetańczonym w szklanych szpilkach balu pewnie sam Kopciuszek miałby trudność by się w ten but zmieścić, a to za sprawą prozaicznego opuchnięcia tudzież ordynarnych odcisków ;)

Symbol szklanego pantofelka zaskakuje nie tylko jako piękna metafora nierealistycznych wzorców, w jakie kobiety usiłują się wciskać, ale też poprzez swoją nietypowość. Dlaczego szklany? Jak już wyżej dyskretnie zasugerowałam, raczej wygodą takie obuwie nie grzeszyło, więc czym? Elegancja, zbytek? To czemu nie złoty, srebrny, wysadzany diamentami? Właściwie to przez pomyłkę :) We wcześniejszych wersjach bajki pantofelek bywał skórzany, jedwabny, złoty... w wersji Perraulta początkowo był z popielicy (zwierzątka, które jak pisałam w poprzednim tekście powiązane było z popiołem), ale przez pomyłkę w druku skórkę zastąpiło szkło. I tak już zostało, szklany pantofelek wyparł w naszej świadomości wszystkie inne i stał się najbardziej znanym atrybutem bohaterki, ważniejszym w powszechnym odbiorze niż tak podkreślany przeze mnie wcześniej popiół i to pomimo – a może właśnie dzięki – swej dziwaczności. Stawiam tezę, że szklany pantofelek przyjął się także dlatego, że coś ważnego do tej baśni dodawał, podkreślał jej nierealność, fantazyjność, a co za tym idzie znakomicie pasował do ery szklanego nomen omen ekranu i jego krainy porywających iluzji.


Szklaność mocno podkreśla również kruchość pantofelka i brak uziemienia (nogi wiszą nad ziemią na czymś przeźroczystym). Kopciuszek w szklanych pantofelkach buja w świecie fantazji, daleko od swej ziemskiej codzienności. Być może ten symbol sugeruje, że mamy tu bardziej do czynienia z obszarem śnienia i marzeń, niż z rzeczywistością, co by tłumaczyło dlaczego Książę nie zapamiętał twarzy kobiety, którą obdarzył uczuciem – czyżby spotkali się we śnie? Kruchość szkła też pokazuje jak nietrwała jest ta wizja, w świecie realnym łatwo tutaj byłoby o wypadek, czy uszkodzenie, w idealnym świecie baśni idealna para sunie przez parkiet lekko niczym mgiełka. Szkło potrafi też zranić, wywołać nieprzyjemny dźwięk, gdy jeden pantofelek otrze się o drugi, zbić się raniąc stopy i potencjalnie jest dość niebezpiecznym narzędziem. Sugeruje to towarzyszące młodej parze niebezpieczeństwo. Bujanie w obłokach podpiera się tu na mocno kruchej podstawie, a to co umożliwia wspólny taniec w każdej chwili może zmienić bajkę w krwisty horror – co pewnie wielu porwanych niegdyś romantycznym uczuciem Kopciuszków potwierdzi.



Na koniec szkło ma jeszcze jedną właściwość – oddziela od siebie dwie przestrzenie w sposób tworzący iluzję, że tego oddzielenia nie ma. Kopciuszek na balu niby jest tą samą kobietą, co przy szorowaniu podłogi... a jednak pomiędzy tymi światami jest bariera, którą nie łatwo będzie obejść. Tańcząca piękna para to  ulotna fantazja, która pryska bajka pryska niczym sama bohaterka pozostawiając po sobie jedynie szklany pantofelek.

Kopciuszek jest też baśnią o porównywaniu się między kobietami (oraz o porównywaniu kobiet przez mężczyzn). Szklany pantofelek jako nieosiągalny ideał skupia jak w soczewce całą dynamikę relacji sióstr i macochy z bohaterką, opartą o pogląd, że nie jest ona dość dobra by doświadczać tego co przeznaczone jest dla nich. Fabuła odwraca sytuację i dowiadujemy się, że to jednak one nie są tak dobre jak Kopciuszek, że to one nie pasują do ideału więc zostają odrzucone, a ona zostaje wywyższona. Na poziomie esencji jednak nic się nie zmieniło, mamy targ próżności, rywalizację o urodę, piękne suknie i mężczyzn. Szklany pantofelek jest jak drzazga wbita między kobiety, symbol nie tylko dążenia do piękna za wszelką cenę, obcinania sobie palców by osiągnąć ideał i przypodobać się mężczyźnie, walki o to by się wyróżnić i wywyższyć nad inne. To również opowieść o tym, że to co poniżone będzie wywyższone, a to co wywyższone będzie poniżone... tak to można ująć biblijnie, jednak znajomość takich mechanizmów nie pozwala nam uwierzyć, że odwrócenie polaryzacji doprowadzi do happy endu... rywalizacja nigdy się nie zakończy a Książę szukający kobiety o wybitnie małej stopie może potem być rozczarowany nieidealnością żywej ukochanej i rzucić się w kolejne poszukiwania ideału. Porównywanie jest zawsze mieczem obosiecznym.


Dwa ważne symbole w bajce o Kopciuszku – popiół i pantofelek ciekawie oddają warstwowość tej opowieści. Popiół jest kluczowy dla tożsamości i wewnętrznej metamorfozy Kopciuszka, ale raczej przez czytelników i interpretatorów pomijany. Pantofelek gra pierwsze skrzypce i wokół niego tworzy się akcja, choć wydaje się być symbolem dość przypadkowym. Nie jest jednak tutaj przypadkiem, gdyż w wielu kulturach wkładanie wybrance bucika na nogę miało znaczenie zbliżone do zaręczyn, można też mówić o symbolice butów i ich zmianie jako zmianie etapu w życiu i zmianie statusu. Nie wgłębiając się już jednak w całą tą bogactwa znaczeń chciałabym zestawić pantofelek i popiół jako symbole dwóch warstw tej baśni. Popiół odnosi się do tego co stare i związane z dawną kulturą przedpatriarchalną. Zanurzanie się w popiele ani na poziomie dosłownym, ani na symbolicznym (żałoba, smutek, śmierć) nie należy do czynności zalecanych kobietom przez patriarchat. W istocie zanurzenie w popiele obniża wartość kobiety jako brudaski czy smutaski. Pantofelek tymczasem jest symbolem nowszej warstwy, opowieści o kobiecym sukcesie w patriarchalnym świecie, o byciu odnalezioną i wybraną przez Księcia, o wspaniałych balach i słodkiej zemście na rywalkach. Te dwie warstwy są od siebie tak odległe, że aż dziw jak pomieściły się w jednej opowieści ;) Pokazuje nam to jak uniwersalną potrzebą jest doświadczenie przemiany i że pod zewnętrznymi metamorfozami mogą się kryć również potrzeby głębokiej wewnętrznej transformacji, a także że wewnętrzna przemiana może się wyrażać również poprzez to co zewnętrzne :)

Jest jeszcze trzeci ważny symbol w tej pięknej baśni, niemal całkiem już zapomniany, a w pierwotnej wersji kluczowy, a jest nim gałązka leszczyny :) Więcej o niej i o ukrytych za nią dawnych warstwach znaczeń piszę w trzeciej już części Trylogii o Kopciuszku, którą znajdziesz tutaj :)

Natomiast pierwszą część o Kopciuszku, jako o zapomnianej kapłance domowego ogniska znajdziesz tutaj :)

Jako bonus jest także nagranie z mojej rozmowy z Anią Rogowską o Kopciuszku, w której rozwijamy wszystkie te wątki i odkrywamy wspólnie nowe perspektywy - znajdziesz je tutaj :) 

poniedziałek, 7 października 2019

Pełnia w Baranie - 13 października 2019




Nadchodząca pełnia będzie czasem dużego napięcia, wybuchów, czasem kiedy istniejące konflikty mogą przybrać mocno zaostrzoną formę, a te dotąd ukryte wyjść na powierzchnię. Same pełnie w Baranie do „milusich” nie należą, często wydobywają ukryty gniew, złość, JA zderza się z MY, dotychczasowe kompromisy bardzo uwierają, a jednocześnie to co robią i mówią inni bardzo nas porusza. Do tego układu dochodzi Pluton, który robi wtedy niemal idealną kwadraturę do Słońca i Księżyca tworząc konfigurację zwaną Półkrzyżem. Taki Półkrzyż wygląda i działa trochę jak taki napięty łuk, w którym Pluton odgrywa rolę wycelowanej strzały gotowej uruchomić mocarne procesy zarówno indywidualne, jak i kolektywne, wydobywając z podświadomości to co wymaga uzdrowienia. Co by się jednak nie działo jest to potrzebny etap transformacji, wydobycia Cienia i ważny krok w przekroczeniu tego co nas dotąd zatrzymywało w emocjach i wzorcach z przeszłości.

U nas w Polsce ten czas zbiega się z wyborami, co już samo w sobie pokazuje gdzie te napięcia mogą być ukierunkowane. Specjalizujący się w astrologii wydarzeniowej Jarosław Gronert napisał ostatnio, że z perspektywy astrologicznej takich wyborów jak te jeszcze u nas nie było… Myślę sobie, że dobrze, że to „tylko” wybory, bo gdyby to była jakaś parada, czy inny marsz to moglibyśmy się pozabijać ;) Z drugiej strony to aż wybory, a układy na niebie pokazują, że ważą się tutaj naprawdę ważne sprawy…

Pełnia w Baranie niesie w sobie potrzebę działania i konfrontacji. Może być gorąco i nerwowo, konflikty dotąd zamiatane pod dywan mogą eksplodować, a cierpliwość w relacjach będzie wystawiona na próbę. Wszystko dlatego, że budzi się nasz dzika strona lecz jednocześnie przypominają nam się wszystkie powody do tego by ją tłumić. Nie wolno, bo co ludzie pomyślą, bo mogę kogoś zranić, bo to złe i brzydkie…. Tłumiąc w sobie dziką stronę możemy jednocześnie alergicznie reagować na tych co ją wyrażają lub też tak nam się wydaje. Stąd też pary mogą wzajemnie oskarżać się o egoizm, agresywność czy brak wyczucia. Idea i lekcja dla nas na czas tej pełni to to jak dopuścić do głosu swoją dzikość, a także swój gniew i inne emocje tak by jednocześnie uszanować przestrzeń innych ludzi i nie oskarżać ich o to co sami czujemy. Wyzwaniem jest znalezienie balansu tak by jednocześnie pozostać w zgodzie ze sobą i uwzględniać swoje potrzeby, a jednocześnie zadbać o bliskie relacje. Kiedy akceptujesz siebie, zarówno w dzikości jak i w różnych trudnych emocjach, łatwiej Ci zaakceptować stany i emocje innych ludzi i łatwiej zadbać o siebie nie raniąc innych. Czas pełni w Baranie jest wezwaniem do dzikości, która doświadczona bez oceny jest ogromnym źródłem siły i kreatywności, a także tarczą broniącą nas przed niepotrzebnym wchodzeniem w układy, które nas niszczą.

Pełnia w Baranie to więc czas kiedy uczymy się, że zdrowe stawianie granic jest niezbędne by w pełni otworzyć się na relacje, w których jesteśmy. Ustępując, zgadzając się na sytuacje, które nam przeszkadzają, „wybaczając” nie z serca, ale po to by zachować relację generujemy masę emocji takich jak złość, frustracja, gorycz, a nawet nienawiść i coraz mocniej odcinamy się od tego co było dla nas karmiące w relacji, odsuwamy się od partnera czy przyjaciela, przestajemy się dzielić tym co dla nas ważne, unikamy bliskości. Postawienie granic bywa bardzo trudne, czasem uruchamia lawinę emocji, ale tak na prawdę tylko bycie uczciwym ze sobą, także w tym co dla nas trudne, buduje prawdziwą więź.

To dobry czas by powrócić do szczerości i autentyczności w relacji z samym sobą i z innymi. Do tego by zobaczyć czego naprawdę chcę, co mnie złości, a co budzi we mnie entuzjazm? I by pójść za tym, z szacunkiem dla granic innych :)

Pięknego czasu pełni Wam życzę! :)



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie do-pełnienia pełni, czyli o 23:08 w niedzielę :) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj


Chcesz dostawać informację o tym co aktualnie na niebie? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!


Zapisy na tej stronie

Mars w Wadze: 4 października 2019 – 19 listopada 2019




W piątek Mars wkroczył do znaku Wagi, gdzie spędzi najbliższe półtora miesiąca. Będzie to czas kiedy ważniejsze od pytań „co?” i „jak?” chcę zrobić będzie pytanie „z kim?”. A jeżeli nadal szukamy odpowiedzi na dwa pierwsze pytania, to w tym okresie odpowiedzi i inspiracje do działania prawdopodobnie będą przychodzić od innych ludzi. Jest to dobry czas na szukanie porady specjalistów, na rozmowy ze wspierającymi osobami, negocjacje, burze mózgów, mediacje. Jeśli skoncentrujemy się na budowaniu kontaktów, szukaniu informacji u lepiej zorientowanych i budowaniu konsensusu w zespole, ten czas będzie bardzo owocny. Jeśli jednak będziemy przeć by przeforsować swoją wizję i osiągnąć szybkie efekty, sprawy międzyludzkie mogą się zacząć wikłać. Trzeba więc być uważnym co i do kogo mówimy, dbać o etykietę i formę - tam gdzie to potrzebne, uwzględniać potrzeby innych osób i przede wszystkim – dużo słuchać! Cieniem tego okresu może być niezdecydowanie, częste zmienianie zdania, brak energii do zdecydowanego działania. Jest to czas kiedy w naturalny sposób zatrzymujemy się i rozglądamy wokoło, próbujemy po trochu różnych opcji, naradzamy się ze wspierającymi osobami i przygotowujemy się do energiczniejszego działania kiedy Mars przejdzie do Skorpiona. Czas sprzyja jednak działalności powiązanej z planetą Wenus, władczynią Wagi, a więc tej związanej ze sztuką, pracą z ludźmi, czy negocjacjom biznesowym, a także temu co robimy wspólnie z kimś. Ważne będą w tym czasie również związki osobiste, temat ważnych relacji w naszym życiu prawdopodobnie wyjdzie na pierwszy plan i może przyćmić inne tematy. I tu również zaangażowanie i uważność mogą pomóc rozwiązać najtrudniejsze supły, ale upieranie się przy swoim i niedelikatność będą się odbijały błyskawicznie na nas samych. Dobry czas na pracę nad naszymi relacjami, na porządkowanie nierozwikłanych spraw relacyjnych i na odważne ruchy w tym temacie. Dobry również czas na poznanie drugiej połówki, na randki i budowanie ważnych relacji osobistych, przyjacielskich i biznesowych.