Wczoraj Mars wyszedł z nieco szalonego i rozproszonego
Strzelca i wkroczył do zorganizowanego
poniedziałek, 27 października 2014
poniedziałek, 20 października 2014
O poszukiwaniu przodków
Ostatnio mocno są ze mną słowa „siedem pokoleń”. Przychodzą
do mnie gdy chodzę po lesie, gdy pracuję nad czymś, gdy gotuję… Wiem o co
chodzi – o przerwane przeze mnie poszukiwania genealogiczne. A także o linię kobiet,
moich Przodkiń, która z jakiegoś powodu urwała się na 5tym pokoleniu, choć
wiem, że niewiele trzeba by wejść w przeszłość głębiej. Coś we mnie domaga się
domknięcia, przywołania tych kobiet – właśnie z siedmiu pokoleń wstecz, a ja
wciąż zasłaniam się brakiem czasu… Dlaczego właśnie siedmiu? Indianie wierzą,
że wpływa na nas siedem pokoleń przodków, a my mamy wpływ poprzez nasze życie
na kolejnych siedem. Mocno to do mnie przemawia. To jak odtrutka na myślenie,
że jestem tu tylko dla siebie. Jesteśmy częścią wielkiej całości, a im głębiej
się zanurzymy w przeszłość tym bardziej widzimy jak wielkiej. Jakbyśmy sięgnęli
wystarczająco głęboko odkrylibyśmy, że wszyscy jesteśmy spokrewnieni: my
ludzie, my zwierzęta, my istoty żywe mamy wspólnego pra-nieskończenie dużo-pra
dziadka w postaci jakiegoś jednokomórkowca, który był pionierem życia na
planecie Ziemia. Jak pięknie byłoby włączyć w nasze drzewo genealogiczne całe
istnienie! :) Ale wróćmy do siedmiu pokoleń. Według Biblii przekleństwo idzie przez siedem
pokoleń, Hellinger mówi coś podobnego, choć zdaje się, że nie ogranicza się
liczbami. To siedem pokoleń to wołanie, które możemy usłyszeć, które jeszcze
jest w nas żywe i domagające się dopełnienia. Jednocześnie to siedem pokoleń to
Przodkowie i Przodkinie, którym bezpośrednio zawdzięczamy dar życia. Mam w
sobie potrzebę podziękowania im wszystkim po imieniu, choć wiem, że oznacza to
długie długie poszukiwania, bo te siedem pokoleń to ni mniej ni więcej tylko
254 osoby! Dlatego na początek pragnę odnaleźć moją linię kobiet i poczuć je jako
konkretne osoby za swoimi plecami. Siedem kobiet które przekazywały sobie, z
pokolenia na pokolenie, kobiecą mądrość, umiejętności i miłość na tyle na ile
potrafiły.
Jak szukać przodków i czym są poszukiwania genealogiczne?
Jest wiele stron i forów genealogicznych, które ten temat
omawiają bardzo dokładnie. Ja tutaj napiszę tylko jak to wygląda w dużym
uproszczeniu. Otóż zawsze potrzebujemy mieć jakiś punkt zaczepienia, miejsce od
którego możemy zacząć poszukiwania. Poszukiwania genealogiczne to jak podążanie
po nitce do kłębka, krok po kroku zanurzamy się w przeszłość, ale najpierw
musimy znaleźć tą nitkę i ją mocno chwycić. Tym punktem wyjścia jest to co już wiemy
o rodzinie i im więcej informacji
zgromadzimy tym lepiej. Najważniejsze jest jednak osadzenie w czasie i przestrzeni
członka rodziny od którego możemy zacząć poszukiwania. Przykładowo: wiem, że
moja babcia urodziła się jako Agata Łuszczyńska w miejscowości Wąwolnica w roku 1927. To
już wystarczy by zacząć. Jeżeli
znajdę informacje do jakiej parafii przynależała miejscowość, to już wiem gdzie rozpocząć poszukiwania. Odnajduję akta metrykalne z danego miejsca (na miejscu w parafii, w archiwach, w zasobach Mormonów, w Urzędzie Stanu Cywilnego jeżeli nie minęło jeszcze 100 lat, ostatnio też coraz więcej aktów można znaleźć po prostu w internecie - bardzo polecam wyszukiwarkę geneteka, choć jest też więcej innych baz danych online) na dany rok i szukam interesującej mnie pozycji. W akcie urodzenia znajduję imiona rodziców i ich (przybliżony) wiek, nazwisko panieńskie matki, często parafie, z których pochodzili, oraz czasem informacje dodatkowe o profesji, miejscu zamieszkania, dodatkowych ciekawostkach. Dzięki wyszukiwarkom jak Geneteka łatwe jest też znalezienie aktów ślubu (zazwyczaj dających dużo informacji) i zgonu (często też bardzo pomocnych). Gdy czytamy te akta z przeszłości, zwłaszcza gdy są po polsku, możemy poczuć jakbyśmy nagle "poczuli" naszych przodków. Dla mnie to były niezwykle mocne i poruszające odczucia, szczególnie na początku, gdy akta dotyczyły znanych mi przodków i przywoływały jeden z kluczowych momentów ich życia.
znajdę informacje do jakiej parafii przynależała miejscowość, to już wiem gdzie rozpocząć poszukiwania. Odnajduję akta metrykalne z danego miejsca (na miejscu w parafii, w archiwach, w zasobach Mormonów, w Urzędzie Stanu Cywilnego jeżeli nie minęło jeszcze 100 lat, ostatnio też coraz więcej aktów można znaleźć po prostu w internecie - bardzo polecam wyszukiwarkę geneteka, choć jest też więcej innych baz danych online) na dany rok i szukam interesującej mnie pozycji. W akcie urodzenia znajduję imiona rodziców i ich (przybliżony) wiek, nazwisko panieńskie matki, często parafie, z których pochodzili, oraz czasem informacje dodatkowe o profesji, miejscu zamieszkania, dodatkowych ciekawostkach. Dzięki wyszukiwarkom jak Geneteka łatwe jest też znalezienie aktów ślubu (zazwyczaj dających dużo informacji) i zgonu (często też bardzo pomocnych). Gdy czytamy te akta z przeszłości, zwłaszcza gdy są po polsku, możemy poczuć jakbyśmy nagle "poczuli" naszych przodków. Dla mnie to były niezwykle mocne i poruszające odczucia, szczególnie na początku, gdy akta dotyczyły znanych mi przodków i przywoływały jeden z kluczowych momentów ich życia.
Taki akt jest dla mnie furtką do
dalszych poszukiwań, już wiem z grubsza gdzie i kiedy szukać akt urodzenia
pradziadków. Każdy kolejny znaleziony akt pozwala mi zwinąć kolejny fragment
nici łączącej mnie z przeszłością. Odkrywam kolejne, czasem zaskakujące,
warstwy. Przywołuję z zapomnienia kolejne imiona Przodków i Przodkiń. W tym
jest magia i coś z rytuału. Z każdym kolejnym znaleziskiem czuję jak moje
korzenie stają się coraz mocniejsze, sięgają głębiej. Oczywiście to jest też
ciężka praca. Akty metrykalne zazwyczaj są napisane mało czytelnym pismem, do
tego te starsze głównie po rosyjsku cyrylicą lub po niemiecku gotykiem (a jakby sięgnąć
najgłębiej to i po łacinie). Tylko dla cierpliwych miłośników rozwiązywania
zagadek! :) Czasem nić się rwie, nie ma śladu po naszym przodku, tam gdzie powinien być,
albo w aktach metrykalnych brak ważnych danych lub są one nieczytelne… Wtedy
można sięgnąć po kolejne narzędzie genealoga, szukać innych śladów: może w
spisie powszechnym, a może w księgach meldunkowych? Wszystko zależy od naszej
pomysłowości i od wciąż pogłębianej wiedzy o genealogii i historii. Bardzo to przypomina
pracę detektywa, tyle że nasze tropy leżą w dalekiej przeszłości, w świecie,
który mało przypomina naszą internetową rzeczywistość. A z drugiej strony
właśnie Internet może nam czasem dostarczyć informacje kiedy już myślimy, że
zgubiliśmy trop! Okaże się nagle, że mamy dalekiego kuzyna, który odnalazł
naszych wspólnych przodków i dzieli się swoimi poszukiwaniami w Internecie lub
że ktoś gdzieś zindeksował jakieś księgi parafialne, w których znienacka
objawia się nasz zaginiony przodek! Poszukiwania korzeni pełne są niespodzianek
i nieoczekiwanych odkryć. Czasem idzie jak z kamienia, czasem dokonujemy
gwałtownych skoków do przodu… znaczy się do tyłu :) A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że dowiadujemy się coraz więcej o
sobie, że poznajemy naszych Przodków i Przodkinie i możemy je teraz uhonorować,
wyrazić naszą wdzięczność konkretnym osobom z imieniem i nazwiskiem.
W tekście
o astrogenealogii pisałam o tym, że poszukiwania w archiwach dają astrologom
dodatkowy bonus w postaci dat urodzenia przodków z mocno zapewne zaokrąglonymi,
ale jednak, godzinami. Dzięki temu można poznać osobowość naszych przodków,
wyzwania z którymi się mierzyli i talenty, które otrzymali. Można zobaczyć jak
pewne tematy przechodziły z pokolenia na pokolenie, docierając na końcu do nas!
To sprawia, że wyzwania, z którymi się borykamy okazują się mieć głębsze
poziomy, a nasze talenty stają się w pewnym sensie nie tylko nasze. Nasi
Przodkowie, a szczególnie Przodkinie, tak bardzo rzadko mogli coś zrobić ze
swoimi wybiegającymi poza ich pozycję społeczną zasobami! Ile wrażliwości
artystycznej, talentów naukowych, umiejętności przywódczych i reformatorskich
się zmarnowała przez wieki na naszych wsiach i wśród biednych mieszczan!
Zresztą we wszystkich warstwach społecznych możliwości wyboru swojej ścieżki
życiowej były bardzo mocno ograniczone. Jakie mamy szczęście dzisiaj, że możemy
stać się kim chcemy, mamy dostęp do darmowej edukacji, wiadomości z całego
świata, możliwości, które daje Internet itd…! Poczułam kiedyś, że to żebym
wykorzystała w pełni moje potencjały jest ogromnie ważne nie tylko dla mnie
(choć to oczywiście podstawa), ale także dla tych wszystkich moich Przodków i Przodkiń,
którzy nosili podobne talenty, ale nie mieli jak i gdzie ich zrealizować. Wielu
przeszkodziła wojna i czasy powojenne. Wielu było przytłoczonych troską o przetrwanie.
Może nawet jakieś Przodkinie spłonęły na stosie za te talenty, które ja dziś rozwijam
w sobie z radosną beztroską?
Podobnie ma się sprawa z wyzwaniami. Czuję mocno, że
prawdziwe jest zdanie, że uzdrawiając siebie uzdrawiamy też tych co przed nami
i tych co po nas. Siedem pokoleń w tył i w przód. Mając świadomość jak te wątki
plotły się w przeszłości czuję to zobowiązanie jeszcze mocniej, a jednocześnie
jest mi jakby łatwiej… może dzięki temu, że czuję wsparcie tych którzy byli
przede mną?
Polecam również tekst o moich ubiegłorocznych poszukiwaniach i odkryciach: Światło dla dusz, miód dla przodków
Tekst: Maria Moonset
Zdjęcia: 1) Dariusz Klimczak; 2) Helen Sobiralski; 3) Ashley Gilreath; 4) Stephen Criscolo
Jeżeli chcesz przekopiować powyższy tekst lub jego fragmenty, zapoznaj się z zasadami korzystania z moich tekstów, które znajdziesz tutaj
poniedziałek, 6 października 2014
Jak być pewnym siebie, a nie tylko odgrywać pewnego siebie?
Wielu ludzi pyta o to jak być pewnym siebie, szuka tej pewności w jakichś technikach, "asertywnych" zachowaniach. Często sprowadza się to do odgrywania roli osoby pewnej siebie. Wydaje nam się, że pewność siebie oznacza odcięcie się od uczuć, które mogą nas prowadzić do chwili słabości i do pokazania kim naprawdę jestem. Tymczasem pewna siebie osoba nigdy nie wstydzi się tego kim jest! A jej siła wypływa właśnie ze świadomości swoich odczuć, która sprawia, że może sobie w pełni zaufać, bo nie zaskoczy jej na przykład ukrywana przed innymi i przed samym sobą słabość.
Nie ma prawdziwej pewności siebie bez samoakceptacji. Jeśli nie akceptujesz i nie kochasz siebie jakim jesteś, jak możesz przekonać innych by to robili? Możesz udawać, że tak jest, ale prędzej czy później wypadniesz z roli. Wystarczy czyjaś dezaprobata, Twoje małe potknięcie, moment śmieszności, obecność kogoś kto widzi Twoją grę… i wszystko obraca się w pył, a Ty lądujesz w miejscu ośmieszenia, wstydu, nienawiści do świata i do samego siebie. Utrzymywanie maski osoby pewnej siebie jest ogromnym wysiłkiem, a im bardziej Twoja pozycja się chwieje, tym więcej musisz walczyć. Pomyśl co mógłbyś zrobić z tą całą energią, gdybyś nie musiał inwestować ją w utrzymanie swojego wizerunku? Ile celów i marzeń mógłbyś zrealizować? Ile radości doświadczać nie martwiąc się o opinię innych?
Nie zamierzam tutaj prawić banałów w stylu „nie martw się o to co inni o Tobie myślą” lub „bądź sobą”, bo wiem, że to tylko tak łatwo powiedzieć ;) Droga do pewności siebie nie prowadzi przez
niedziela, 14 września 2014
Mars w Strzelcu: 14 września - 26 października 2014
poniedziałek, 28 lipca 2014
Mars w końcu przechodzi do Skorpiona!
Dziś w nocy (26.07) Mars wyszedł z Wagi, gdzie przebywał bardzo długo, bo od 8 grudnia i wkroczył do Skorpiona! Normalnie planeta ta pokonuje każdy znak w ok. 2 miesiące, ale czas retrogradacji zrobił swoje. Był to czas borykania się z tematami relacji, kompromisów, układów i układzików... dobry dla sztuki, ale słaby do wszystkiego co wymaga zdecydowania i siły przebicia. Teraz w Skorpionie sytuacja
czwartek, 10 lipca 2014
Astrologiczne opowieści - spotkania z Marią Moonset
Zapraszam serdecznie na Astrologiczne Opowieści – cykl spotkań na których dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz pokazuję jak można patrzeć na astrologię jako na mapę rozwoju.
Astrologią fascynuję się już od 15 lat. Pociągał mnie w niej niezwykły język symboli, które potrafią zadziwiająco opisać rzeczywistość i inspirują do odkrywania głębszych sensów. Najważniejsze jednak zawsze było dla mnie to, co astrologia może wnieść do procesu poznawania siebie i rozwoju osobistego. Jako psycholożka widzę w astrologii potężne narzędzie do rozwijania swoich potencjałów i radzenia sobie z trudnościami. Od paru lat piszę astrologiczne artykuły ukazujące rozwojową i psychologiczną perspektywą w astrologii, oraz znaczenie tego co się dzieje na niebie dla naszych osobistych procesów. Po wielu namowach postanowiłam otworzyć się na dzielenie się swoją wiedzą i przemyśleniami także w sposób bardziej bezpośredni. Stąd pomysł na cykl spotkań, podczas których będziemy poznawać i odkrywać w sobie Słońce, Księżyc i wszystkie planety.
Każde spotkanie jest odrębną całością – opowieścią. Dlatego można dołączyć w dowolnym momencie. Kanwą spotkań będzie koncepcja Teatru Wewnętrznych Postaci, ukazująca horoskop osobisty jako pole spotkań wielu naszych subosobowości reprezentowanych głównie przez Słońce, Księżyc i planety. W tym podejściu nie ma podziału na złe i dobre postaci, wszyscy aktorzy mają swoje miejsce w całości i rolę do zagrania. To my jesteśmy reżyserami naszego życia, by jednak móc wykorzystać cały dany nam potencjał musimy go najpierw poznać. Temu będą służyć nasze spotkania. Więcej o tym podejściu przeczytasz tutaj
W ramach spotkań:
- Dowiesz się jakie znaczenie ma Słońce, Księżyc i każda z planet, oraz w jaki sposób znak i dom, którym przebywają w Twoim horoskopie wpływa na sposób w jaki energia tych planet wyraża się w Twoim życiu
- Odkryjesz ich znaczenie w kontekście rozwoju osobistego, jako ważnych wewnętrznych postaci, aspektów siebie, które warto uwzględnić by stały się naszymi sprzymierzeńcami i by skorzystać z ich potencjału
- Będziemy się dzielić naszymi doświadczeniami w wyrażaniu energii danej planety i wspólnie poszukiwać bardziej harmonijnych sposobów wyrażenia tych jakości, które są dla nas trudne
- W zależności od potrzeb grupy mogą się pojawić elementy warsztatowe, takie jak medytacje planetarne, czy wyrażanie energii planety poprzez ruch.
Będziemy poruszać również tematy indywidualne dbając jednak o to by omawiane wątki były interesujące dla wszystkich, a nie tylko dla jednej osoby zainteresowanej. Słowem: nie będziemy robić indywidualnej analizy horoskopu, na to potrzeba dużo więcej czasu :) Uczestnicy zajęć będą mogli natomiast skorzystać z półgodzinnej indywidualnej konsultacji po zajęciach dotyczącej wybranego aspektu (planety, tematu) w promocyjnej cenie 80zł.
Spotkania odbywają się w środy (tu zmiana!) co 2 tygodnie (z drobnymi wyjątkami - patrz harmonogram).
Plan spotkań w roku 2015:
24.06.15 - W stronę Słońca, czyli odkrywamy Wewnętrznego Bohatera - UWAGA: wyjątkowo zaczynamy o 19:15!
8.07.15 - Księżycowa strona rzeczywistości, czyli spotkanie z Wewnętrznym Dzieckiem
22.07.15 - I kto to mówi? czyli rzecz o nieuświadamianych przekonaniach - spotkanie z Merkurym - Wewnętrznym Narratorem
19.08.15 - W wenusjańskiej krainie miłości i obfitości, czyli spotkanie z Wewnętrzną Kobietą
2.09.15 - Wyprawa po złote runo, czyli spotkanie z Marsem - Wewnętrznym Mężczyzną
16.09.15 - Droga rozwoju, czyli co nam mówi Jowisz - Wewnętrzny Mędrzec?
7.10.15- Obłaskawianie Wewnętrznego Krytyka, czyli oko w oko z wymagającym Saturnem
21.10.15 - Między szaleństwem a geniuszem, czyli gdzie nas prowadzi Uran - Wewnętrzny Buntownik
4.11.15 - Kiedy sami siebie zwodzimy, a kiedy Duch nas prowadzi, czyli spotkanie z Neptunem - Wewnętrznym Mistykiem i Panem Iluzji
18.11.15 - Oko w oko z Panem śmierci i transformacji, strażnikiem naszej wewnętrznej mocy, czyli spotkanie z Plutonem - Wewnętrznym Uzdrowicielem
Wszystkie spotkania zaczynają się o 19:00 i trwają w przybliżeniu 2 godziny.
Cena: 50zł za pojedyncze zajęcia, 140zł za 3 kolejne zajęcia, 220zł za 5 kolejnych zajęć, 400zł za cały cykl 10 spotkań.
Miejsce: PM na trawie, czyli Jazdów 3/12 w Warszawie
kontakt i zapisy: astrologiapelni@gmail.com
piątek, 20 czerwca 2014
Letnie Przesilenie - 21 czerwca 2014
Jutro - 21 czerwca - najdłuższy dzień w roku, święto Słońca, Ognia i Wody - Letnie Przesilenie! Słońce w południe wspina się najwyżej jak tylko potrafi na naszej szerokości geograficznej, a warunki do świętowania momentu kulminacyjnego mamy wyjątkowe, bo u nas wypada on prawie w południe - o 12:51! Przyjmijmy od Słońca w darze jego moc, którą teraz hojnie wraz z promieniami rozdaje. Zasilmy akumulatory na nowy słoneczny cykl i celebrujmy! Czas letniego Przesilenia to w cyklu słonecznym odpowiednik księżycowej pełni. To co słoneczne: jasność, witalność, radość życia i świadomość wyrażają się teraz najpełniej. Zbieramy pierwsze owoce tego co zasialiśmy wiosną, przyglądamy się temu co udało nam się osiągnąć od poprzedniego przesilenia w czerwcu rok temu, kumulujemy energię i wysyłamy ją w intencji na kolejny cykl. A w nocy Sobótka / Kupalnocka, tańce, wianki, skakanie przez ogień, szukanie kwiatu paproci i miłosne ekscesy Wszystkiego najsłoneczniejszego Wam na ten czas życzę!
Maria Moonset
Subskrybuj:
Posty (Atom)











