Na głębszym poziomie miłość łączy nas z nami samymi. Nie-miłość, pragnienie miłości przebrane za zakochanie, może nas tylko od samych siebie oddzielić, wprowadzić iluzję niezasługiwania, bycia niewystarczającym, lub też iluzję bycia „ponad”. Gdy czujemy, że kogoś kochamy, a jednocześnie sprawia to, że coraz mniej kochamy samych siebie... to nie jest miłość to poszukiwanie miłości. Istotą miłości jest połączenie i potrzebujemy być w połączeniu ze sobą i w zgodzie na siebie, by zarówno umieć dawać, jak i móc przyjąć miłość. A wtedy połączenie z miłością w naszym sercu sprawia, że kochamy siebie i cały świat tylko coraz bardziej i bardziej.... ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lew. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 lutego 2019
Różnica między miłością a pragnieniem miłości
Na głębszym poziomie miłość łączy nas z nami samymi. Nie-miłość, pragnienie miłości przebrane za zakochanie, może nas tylko od samych siebie oddzielić, wprowadzić iluzję niezasługiwania, bycia niewystarczającym, lub też iluzję bycia „ponad”. Gdy czujemy, że kogoś kochamy, a jednocześnie sprawia to, że coraz mniej kochamy samych siebie... to nie jest miłość to poszukiwanie miłości. Istotą miłości jest połączenie i potrzebujemy być w połączeniu ze sobą i w zgodzie na siebie, by zarówno umieć dawać, jak i móc przyjąć miłość. A wtedy połączenie z miłością w naszym sercu sprawia, że kochamy siebie i cały świat tylko coraz bardziej i bardziej.... ;)
poniedziałek, 15 maja 2017
Święte błędy, czyli dlaczego trudno nam się uczyć na błędach gdy nie kochamy siebie
Każdy z nas popełnia błędy – te duże i te małe, te banalne i te brzemienne w skutki. To naturalne, dzięki temu możemy się uczyć sprawniej poruszać po świecie, tak jak dziecko upadając uczy się trudnej sztuki chodzenia. Ważne jest to by każdy taki błąd traktować jako cenną informację i wyciągać z niego wnioski. Rzecz w tym, że często już w dzieciństwie nauczyliśmy się negatywnie oceniać nasze potknięcia i jak tylko się pojawiają mamy gotowy repertuar interpretacji, ocen i reakcji. Tak więc możemy popaść w samokrytykę uważając błąd za dowód tego, że jesteśmy beznadziejni. A jeśli jesteśmy beznadziejni to przecież oczywiste jest, że nic nie możemy z tym zrobić – błąd jest tylko objawem naszej beznadziejności, potwierdzeniem naszej niskiej samooceny i wymówką by zarzucić działania. Druga skrajność to wypieranie faktu, że ów błąd się nam przytrafił. Przyczyna jest taka sama jak poprzednio – niekochanie siebie. Zbudowaliśmy sobie jednak twierdzę iluzji o swojej fantastyczności/nieomylności/szlachetności etc. która chroni nas przed popadnięciem w zwątpienie w siebie i której musimy bronić wszelkimi siłami tłumacząc sobie, że to nie my popełniliśmy błąd, to ktoś inny, to okoliczności, to niesprawiedliwość, a tak w ogóle to inni się nas niesłusznie czepiają, pewnie mają jakiś problem ;) Albo wchodzimy w obtłumaczanie: nie mogłem inaczej, trzeba było, czułam silną potrzebę by to zrobić... itd. itp... Tutaj również błąd nie staje się wsparciem w rozwoju, bo zamiast refleksji inspiruje nas do samoobrony. Zamiast prostego: ok to nie było dla mnie dobre, następnym razem zrobię inaczej. Tylko kochając siebie można zobaczyć błąd jako informację, a nie jako źródło oceny nas samych. Wtedy uznanie, że się pomyliliśmy lub coś zrobiliśmy nieuważnie w niczym nam nie ujmuje. Możemy dostrzec, że błędy są częścią drogi pokazującymi, że wychodzimy poza znany nam już obszar i uczymy się czegoś nowego. No chyba, że zlekceważymy informację jaką niesie ze sobą błąd, wtedy będziemy w nieskończoność powtarzać ten sam niedziałający schemat.
Zadaj więc sobie pytanie jaki ostatnio popełniłeś/aś błąd i zobacz jakie emocje wzbudza w Tobie myślenie o nim. Czy potrafisz siebie kochać mimo to? Czy potrafisz uznać, że błąd jest ok i że masz prawo wciąż się różnych rzeczy uczyć? Czy wyciągnąłeś/aś wnioski z tego błędu? Czy podjąłeś/aś wysiłek by go naprawić (jeśli to możliwe) czy też zarzuciłeś/aś temat? Jeśli nie, to czy to również możesz w sobie objąć bez oceny i z miłością? :)
Poza informacjami o tym jak lepiej poruszać się w świecie błędy dają nam jeszcze jeden prezent – pokazują nam na ile rzeczywiście potrafimy kochać siebie i co tak naprawdę o sobie myślimy poza chwilami oświeconego samozachwytu ;) Pokazują na ile obejmujemy siebie ze wszystkimi naszymi niedoskonałościami, które składają się na nasze doskonałe istnienie :)
Jesteśmy doskonałymi istotami, które czasem popełniają błędy i to w żaden sposób nie umniejsza naszej doskonałości ;) Przed nami jeszcze tyle do poznania, doświadczenia, nauczenia i nie ma sensu byśmy zatrzymywali się z powodu jakiegoś błędu, z lęku przed błędem lub z niechęci do uznania błędu walili głową w ścianę :)
Inne moje teksty o emocjach i rozwoju poprzez obejmowanie wszystkich aspektów siebie znajdziesz tutaj.
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Baśń o życiu - perspektywa astrologii pełni
Na znaczenie Słońca, Księżyca i planet w astrologii można
patrzeć z różnych perspektyw. Oznaczają one funkcje życiowe człowieka ( i innych
istot), podstawowe rodzaje energii jakimi dysponujemy, a także archetypy
pochodzące z nieświadomości zbiorowej. Przykładowo Wenus reprezentuje m.in. potrzebę
wchodzenia w bliskie relacje, umiejętności interpersonalne, a także zdolność do
przyciągania tego co pragniemy: miłości, obfitości czy przyjemności. Odpowiada
archetypowi Bogini Miłości – Afrodyty, zmysłowej uwodzicielki lub pięknego
obiektu pożądania, a także naszemu osobistemu wzorcowi Wewnętrznej Kobiety, czy
Animy u mężczyzn. W artykule „Teatr Wewnętrznych Postaci" oraz podczas zajęć z cyklu Astrologiczne Opowieści mówię dużo o
planetach jako naszych wewnętrznych postaciach, subosobowościach prowadzących dialog.
W tym artykule będę chciała pokazać jeszcze inną perspektywę patrzenia na te postaci
– perspektywę baśni, którą jest nasze życie i nasza droga do samych siebie.
Kiedy traktujemy planetarne wewnętrzne postaci jako bohaterów w baśni naszego
życia, okazują się one istotami i wyzwaniami jakie spotyka nasze „Ja” w drodze
do pełni, a metafora baśni pozwala ukazać wewnętrzne procesy w sposób bardziej
interesujący niż psychologiczny wywód ;)
Tak więc jak to w baśni, za górami za lasami przychodzi na
świat cudowne dziecko – Ty sam/a :) Jak każdy z nas dostaje ono w darze od kosmosu (czy też dobrych wróżek) naręcze
darów, talentów, błogosławieństw, oraz pakiet wyzwań specjalnie dla niego,
misję do wykonania, zadanie, które może wykonać tylko ono na całym
świecie. Dziecko jest wyczekiwanie przez
Wszechświat z niecierpliwością, bo tylko ono może swoją wyjątkowością wypełnić
to miejsce, które na niego czeka. Tylko ono z tym niezwykłym kompletem darów i
możliwości, których odbicie widzimy w kosmogramie urodzeniowym, a które często
są postrzegane jako błogosławieństwa i przekleństwa może zrealizować plan jaki
kosmos zaplanował. Jak pisze Osho:
„Nie jesteś tutaj przypadkiem. Egzystencja cię potrzebuje. Bez ciebie Egzystencji będzie czegoś brakować i nikt nie będzie w stanie wypełnić tej luki. (…) Gwiazdy, słońce i księżyc, drzewa, ptaki i zmienia – wszystko w całym Wszechświecie czułoby pustkę w tym miejscu, którego nikt prócz ciebie nie może wypełnić.”
Przychodzi więc Dziecko na świat, hojnie obdarzone przez
kosmos, wzrasta i gdy jest już gotowe wyrusza w podróż. Nasza podróż zawsze
zaczyna się w domu. Wielu z nas nigdy z tego domu nie wychodzi, wciąż tkwimy w
emocjonalnym splątaniu z rodzicami, w zależności od nich lub przeciwnie, w
gniewie i żalu do nich. Wciąż z nimi dyskutujemy w głowie lub też na poziomie
duszy. By wyjść z domu w drogę naszego życia potrzebujemy przyjąć ich do serca
takimi jacy są i przyjąć ich błogosławieństwo z poziomu duszy, jako rzecze Hellinger ;). Bez tego nawet jeżeli wyruszamy w drogę to wciąż ich spotykamy na
swojej drodze, wiążemy się z partnerami, którzy nam ich
poniedziałek, 6 października 2014
Jak być pewnym siebie, a nie tylko odgrywać pewnego siebie?
Wielu ludzi pyta o to jak być pewnym siebie, szuka tej pewności w jakichś technikach, "asertywnych" zachowaniach. Często sprowadza się to do odgrywania roli osoby pewnej siebie. Wydaje nam się, że pewność siebie oznacza odcięcie się od uczuć, które mogą nas prowadzić do chwili słabości i do pokazania kim naprawdę jestem. Tymczasem pewna siebie osoba nigdy nie wstydzi się tego kim jest! A jej siła wypływa właśnie ze świadomości swoich odczuć, która sprawia, że może sobie w pełni zaufać, bo nie zaskoczy jej na przykład ukrywana przed innymi i przed samym sobą słabość.
Nie ma prawdziwej pewności siebie bez samoakceptacji. Jeśli nie akceptujesz i nie kochasz siebie jakim jesteś, jak możesz przekonać innych by to robili? Możesz udawać, że tak jest, ale prędzej czy później wypadniesz z roli. Wystarczy czyjaś dezaprobata, Twoje małe potknięcie, moment śmieszności, obecność kogoś kto widzi Twoją grę… i wszystko obraca się w pył, a Ty lądujesz w miejscu ośmieszenia, wstydu, nienawiści do świata i do samego siebie. Utrzymywanie maski osoby pewnej siebie jest ogromnym wysiłkiem, a im bardziej Twoja pozycja się chwieje, tym więcej musisz walczyć. Pomyśl co mógłbyś zrobić z tą całą energią, gdybyś nie musiał inwestować ją w utrzymanie swojego wizerunku? Ile celów i marzeń mógłbyś zrealizować? Ile radości doświadczać nie martwiąc się o opinię innych?
Nie zamierzam tutaj prawić banałów w stylu „nie martw się o to co inni o Tobie myślą” lub „bądź sobą”, bo wiem, że to tylko tak łatwo powiedzieć ;) Droga do pewności siebie nie prowadzi przez
poniedziałek, 18 listopada 2013
Refleksje inspirowane kartami Osho - Uwarunkowanie
Dziś pojawiła się karta Uwarunkowanie. Lew przebrany za owcę, wychowywany jako owca zapomniał o swej prawdziwej naturze. Stał się potulną owcą. To dobry moment by zapytać siebie na ile realizuję swoją prawdziwą naturę a na ile oczekiwania innych? Kim jestem, kiedy odrzucę wszystkie narzucone definicje mojej osoby? Jaki był i jest wpływ środowiska na to jak siebie postrzegam? Dziś czytałam o tym, że dzieci urodzone pod koniec roku, kiedy idą do szkoły najczęściej są najsłabsze i najmniej rozwinięte z klasy - co naturalne. Przez inne dzieci jednak traktowane jako bardziej gapowate, mniej sprawne i głupsze często przyzwyczajają się do bycia "w ogonie" nawet gdy różnice rozwojowe przestają istnieć. Skóra bycia gorszym, skóra bycia wiecznym czempionem, skóra bycia grzecznym/łobuzem...ile tych skór musimy jeszcze zrzucić by dotrzeć do prawdziwego ja? I co jest prawdziwe a co narzucone?
Nie mogę się powstrzymać: przy tych pytaniach niezastąpiona jest astrologia, choć oczywiście jest masa dróg dochodzenia do swojej prawdy i moje metody pracy są po prostu jednymi z wielu
Koniec reklamy, wracamy do Osho: "Każdy urodził się lwem, ale społeczeństwo cię warunkuje, programuje twój umysł tak, jak umysły owiec. Daje ci osobowość, wygodną osobowość, miłą, bardzo wygodną, bardzo posłuszną. Społeczeństwo potrzebuje niewolników, nie chce ludzi bez reszty oddanych wolności"
Niech rozlegnie się ryk lwa! :)
Przeczytaj tekst o zasadach kopiowania, zanim wykorzystasz ten materiał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







