poniedziałek, 31 lipca 2023

Pełnia w Wodniku - 1 sierpnia 2023




Pełnia w Wodniku, z którą otwieramy sierpień, zwana też szumnie superpełnią z uwagi na to, że Księżyc będzie blisko Ziemi i przez to duży okrąglutki ;) ma w sobie mocną energię zmian, oraz wglądów, które wyrośnięty Księżyc będzie nam jeszcze dosadniej pokazywał ;) Z jednej strony zmian prowokowane będą przez rozdrażnienie, bunt, potrzebę bycia sobą i działania po swojemu, czasem też złość, która wydobywa tą potrzebę na wierzch. Z drugiej zaś strony Księżyc wspiera nas we wcielaniu naszych wizji i marzeń w życie, w odważnych i jednocześnie praktycznych działaniach. Niezgoda na to co jest może więc łatwo przechodzić w nadzieję na to, że może być lepiej i że warto do tego dążyć. W newsletterze pisałam (i będę jeszcze pisać) dużo o tym, że praktycznie cały lipiec i co najmniej połowa sierpnia to czas głęboko transformujący nasze nieświadome wzorce, traumatyczne historie i karmiczne zobowiązania – dużo się dzieje na głębokim poziomie, także kolektywnie, ale nie zawsze od razu widzimy co się wydarza i jak wielkie ma to znaczenie. Ta pełnia będzie kolejnym ważnym krokiem w tej podróży, czasem gdy coś może zostać ujawnione, zobaczone, nowe perspektywy czy wizje przyszłości mogą się odsłaniać i być może pojawi się zrozumienie tego jakie znaczenie miały ostatnie wydarzenia – nawet jeśli dotąd wydawały się niepowiązane, bezsensowne, czy dość błahe. Może też być tak, że działanie wyprzedzi zrozumienie. Możemy impulsywnie coś odrzucić, zareagować ze złością, czy zrobić coś czego nigdy dotąd byśmy nawet nie brali pod uwagę – i w ten sposób nagle wyrwać się z jakiegoś wzorca, o którego istnieniu nawet mogliśmy nie wiedzieć. Jak gdyby nigdy nic zadziałać inaczej niż zwykle i odkryć jak inaczej wygląda świat z tej nowej perspektywy. Może temu towarzyszyć zarówno złość, agresja, drażliwość, jak i poczucie uwolnienia, ulgi, poczucia, że już nie musimy się z czymś „pieścić”. A gdy inni wokół nas będą przestawać się „pieścić”, chociażby z naszą szanowną osobą, możemy albo utykać w złości na nich i potrzebie utrzymania status quo, albo zobaczyć ile nam samym wolności ta nowa sytuacja zwraca i że w tej sytuacji my też możemy coś sobie odpuścić – być bardziej sobą i mniej w zależności od tego co robią inni. Tego typu prowokujące rozwój tarcia będą się pojawiać tam gdzie jest coś do puszczenia i uwolnienia – czyli nie u każdego ;) Pozostali mogą odczuwać tą pełnię jako przede wszystkim twórczą, sprzyjającą działaniu na rzecz tego co dla nas ważne, wykuwaniu nowej przyszłości i przekładaniu marzeń i idei na konkrety, a nawet współdziałaniu i budowaniu płaszczyzny współpracy (zwłaszcza jeśli dobrze umiemy w stawianie granic i szanowanie nawzajem swojej autonomii ;) ). Ważna uwaga: po pełni szybko może się pojawić fala (auto) krytycyzmu, czy poczucie przyblokowania przez zewnętrzne czynniki, testująca naszą nową wizję i nadzieję. Więcej o tym i jak pracować z tą energia będę pisać w dzisiejszym newsletterze (wysyłam go ok 23, więc do tej pory trzeba się zapisać tutaj i kliknąć w link akceptujący w mailu).
 
Pełnia w Wodniku to więc, jak napisałam wyżej, moment kiedy możemy poczuć narastający bunt przeciwko temu co nas ogranicza, gwałtowną potrzebę bycia sobą i otaczania się ludźmi podobnymi do nas. Wodnik jednak uczy nas, że prawdziwej wolności nikt nie może nam zabrać i że poczucie bycia ograniczanym to często efekt niezgody na bycie sobą. W tym czasie możemy poszukać nowych rozwiązań, uwolnić się od ograniczających wzorców myślowych i spojrzeć na nasze życie z zupełnie nowej perspektywy. Może nam w tym pomóc spotkanie z przyjaciółmi, zorganizowanie „burzy mózgów” lub wyobrażenie sobie, że jesteśmy kimś innym i doradzamy samemu sobie z boku. To dobry czas na pracę z naszym „Przyszłym Ja” (Future Self),a więc patrzenie na nasze obecne życie z perspektywy kilkadziesiąt lat do przodu i rozpoznawanie co z takiej perspektywy ma znaczenie, co go nie ma, co warto byłoby już zacząć robić, a co warto zakończyć dla dobra naszego „Przyszłego Ja”. To także sprzyjający czas na wizualizacje i afirmowanie naszych celów. Wodnik pozwala nam patrzeć w przyszłość i odnajdować w niej inspirację do dalszych działań, pomaga odkryć naszą misję lub przypomnieć sobie najważniejsze marzenia.

Ta pełnia, zwłaszcza w połączeniu z retrogradacją Wenus, to również idealny moment na proces zdejmowania symbolicznej maski i ogólniej na przyglądanie się temu jak wyrażam siebie wśród ludzi i na ile czuję się autentycznie w grupie. Przyjaciele mogą być bardzo pomocni w naszych życiowych poszukiwaniach… ale dopóki nie poznamy samych siebie istnieje ryzyko, że będziemy zdradzać siebie z obawy, że stracimy swoje miejsce w grupie. Gdy już odnajdujemy siebie zaczynamy się czuć tak samo dobrze w grupie, jak samemu. I wtedy pojawia się prawdziwy wybór. Przestajemy działać z lęku przed odrzuceniem czy oceną, które każą nam trzymać się blisko innych lub odcinać się od nich. Wiemy już kim jesteśmy niezależnie od tego co myślą o nas inni.

Poszukiwanie własnej autentyczności może nas zaprowadzić to spotkania z Wewnętrznym Szaleńcem ;) To dobry czas na to by trochę odpuścić sobie konwenanse i zobaczyć dokąd nas prowadzi ta postać. To co dziwne i odbiegające od normy może być teraz dla nas szczególnie karmiące. W astrologii archetyp Wewnętrznego Szaleńca jest nierozłączny z Wewnętrznym Geniuszem – obu patronuje Uran i Wodnik. Ten czas zaprasza nas do eksplorowania tych obszarów i do odnajdowania przebłysków geniuszu pod maską szaleństw i buntu przeciwko czarno-białej, spolaryzowanej i uproszczonej wizji świata. Gdy wznosimy się ponad nasze dotychczasowe przekonania, wiedzę do której się przywiązaliśmy i poglądy, z którymi się utożsamiamy możemy zobaczyć, że tam gdzie nie wiedzieliśmy wyjścia jest ich nawet parę. A tam gdzie widzieliśmy tylko A lub B jest cały alfabet opcji ;) Jest takie mądre powiedzenie, że problemów się nie rozwiązuje, z problemów się wyrasta. Uran/Wodnik jest wielkim stymulatorem takiego „wyrastania”, niczym magiczne napoje w Alicji z Krainy Czarów. Nagle możemy zobaczyć świat z innej perspektywy, a to co dotychczas było nierozwiązywalne, nagle przestaje być ograniczeniem. Oczywiście nie jest to proces, który może się zadziać bez naszego zaangażowania, dlatego warto w tym czasie zaprosić Wewnętrznego Szaleńca/Geniusza i wraz z nim przyjrzeć się ważnym dla nas tematom :)

Samych wspaniałych zmian, uwolnień i świetnej zabawy z Wewnętrznym Szaleńcem Wam życzę! :)



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni, czyli o 20:31 we wtorek. Medytujemy każdy po swojemu, we wspólnych intencjach. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj

Dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień jest też możliwość subskrypcji Newslettera Premium - tutaj.

poniedziałek, 24 lipca 2023

Retrogradacja Wenus w Lwie: 23 lipca - 4 września 2023

 




Retrogradacje budzą często niechęć, nie tylko dlatego, że w popkulturze pojawiają się w aurze typu „Alert RCB” (parotygodniowy ;) ), ale też po prostu dlatego, że nasza kultura nie docenia idei zatrzymania się, zmiany kierunku, ani tym bardziej cofania się parę kroków by coś poprawić. Chcemy zawsze iść do przodu (jakkolwiek chwilowo definiujemy „przód”), tak też postrzegamy rozwój. Tymczasem z mojej perspektywy nie ma bardziej sprzyjających rozwojowi okresów w roku niż retrogradacje! To czas gdy ważniejsze od parcia do przodu jest wejście w głąb, zatrzymanie i zobaczenie gdzie jestem, dokąd tak naprawdę chcę iść, jakie są moje potrzeby, jakie emocje i historie wciąż są we mnie żywe, od czego uciekałam dążąc do „przodu”. To czas na wewnętrzny remanent, refleksję, puszczanie tego co z przeszłości i redefiniowanie kierunków na przyszłość – a gdy mówimy o retrogradacji Wenus, to dotyczy to przede wszystkim naszych pragnień, emocji, przywiązań, relacji, nieraz dawnych związków, często też tego czym dla nas jest poczucie szczęścia, radości, przyjemności i jak możemy czuć ich w życiu więcej. Retrogradacja Wenus trwa zawsze ok 40 dni i jest to czas kiedy w pewnym sensie wycofujemy się na pustynię, wchodzimy w przestrzeń wewnętrznego odosobnienia, po to by zamienić tą pustynię w tętniącą życiem oazę w naszych sercach. Aktualna retrogradacja Wenus w znaku Lwa mocno podkreśla temat tego co daje nam poczucie spełnienia, radości, zabawy, kreatywności i miłości w życiu. Miłość będzie z pewnością tematem wiodącym, czasem poprzez powrót relacji z przeszłości, gdzie część naszej zranionej miłości utknęła, gdzie być może zamknęliśmy serca, odrzuciliśmy samych siebie lub świat. Czasem „tylko” poprzez wspomnienia, powracające emocje, pragnienia, potrzeby, powrót czy to do wypartych zranień, czy przeciwnie do tego co zapamiętaliśmy jako esencję szczęścia, coś do czego pragniemy wrócić, czy doświadczać w życiu więcej. Najczęściej zaś pod tym wszystkim będzie czekał temat miłości do siebie i tych części, które dotąd trudno nam było w sobie pokochać, pokazać światu, wyrażać otwarcie czy nawet dopuszczać do świadomości. Odrzucenie w relacjach często odzwierciedla te wszystkie odrzucenia samego siebie i przypomina nam o tym, gdzie potrzebujemy dać sobie więcej miłości, akceptacji, gdzie potrzebujemy wyrażać się bardziej otwarcie, jak dziecko, któremu nikt jeszcze nie powiedział, że coś jest „głupie”, „śmieszne”, czy że „tak nie można”. Szczególnie dotyczy to samego tematu czucia miłości i okazywania jej, dzielenia się swoimi zachwytami czy ekscytacją. Zazwyczaj wcześnie w życiu dowiadujemy się, że nawet okazując miłość możemy robić czegoś „za dużo”, że nie można być tak otwartym, "narzucającym", że ktoś to może jakoś zinterpretować, oczekiwać potem czegoś. Odcinając się od spontanicznego wyrażania zachwytów i miłości, sami stajemy się podejrzliwi wobec tych co to robią, trudno nam przyjąć ich miłość czy szczerą sympatię, trudno okazać uczucia nawet gdy są silne. Wszystko staje się dozowane, tak by „nie za dużo”, „nie za mało”, by ktoś czegoś nie pomyślał, by nie narazić się na odrzucenie, by mieć kontrolę nad sytuacją lub by uniknąć tego, że ktoś będzie ją miał nad nami. Miłość w tym wszystkim ledwie co może płynąć, a to oznacza, że jak tylko gdzieś znajdzie sobie ujście to potrafi nas „zalać”, wydaje się zachłanna, pełna lęku i niewyrażanych dotąd pragnień. Staje się swoim przeciwieństwem – pragnieniem zastępującym poczucie wypełnienia miłością, lękiem zastępującym radość, gorączkowością tam gdzie brakuje miłości do siebie i akceptacji wszystkiego tego co czujemy i kim jesteśmy.

Dlatego jeśli w czasie tej retrogradacji pojawią się w nas silne uczucia, czy to miłości, czy reakcji na to co w naszych relacjach jest nie-miłością, zatrzymajmy się i pobądźmy z tym co się w nas dzieje. Zadajmy sobie pytanie jak te emocje wyraziłoby dziecko? I znajdźmy bezpieczną przestrzeń by je w pełni intuicyjnie, dziecięco wyrazić, bez ocen, bez „za dużo – za mało”, bez koncepcji co to oznacza. Potem możemy wyrazić wszystko co czujemy poprzez sztukę, zabawę, taniec, śpiew – co w czasie tej retrogradacji może być niezwykle owocne. Warto jednak najpierw dać sobie prawo do tej najbardziej instynktownej reakcji i by przyjąć siebie czującego, wyrażającego, kochającego czy zranionego do serca.

 



To zatrzymanie się gdy pojawiają się emocje jest szczególnie ważne, bo reagując impulsywnie i wchodząc w konfrontację z innymi lub zamykając się w sobie mamy dużą szansę na odgrywanie wzorców z przeszłości, reagowanie na przeszłe zranienia, a nie na to co się faktycznie wydarza. To nie oznacza bynajmniej, że te reakcje, przeżycia, czy emocje są przez to mniej ważne! Wręcz przeciwnie, wymagają od nas dużo więcej uwagi, czasu, refleksji i przestrzeni na wyrażenie i przyjęcie. Zanim się to jednak nie wydarzy warto odłożyć radykalne decyzje relacyjne na bok (w związkach, w spółkach, w innych relacjach) i dać czas na zmianę, która się dzieje w nas. Póki to się bowiem nie dopełni z jednej strony możemy mieć tendencję by angażować się w układy i relacje, które mają być ucieczką od tego co niekomfortowe i szybkim sposobem na zyskanie z zewnątrz to czego nam brakuje w środku – co niemal zawsze jest pomyłką. Z drugiej zaś strony by wzajemnie się odrzucać i reagować przez pryzmat emocji, które nie należą do tu i teraz, a raczej do głębokiej przeszłości. Bądźmy więc cierpliwi dla siebie i dla osób, z którymi mamy do czynienia, nie bieżmy ich reakcji zbyt osobiście i pozwalajmy by to co się wydarza w relacjach, w emocjach i pragnieniach prowadziło nas do źródła, czyli do tego miejsca w przeszłości, kiedy przepływ miłości w naszym sercu mógł zostać wstrzymany.

Ważne jest to, że nie zawsze wydarzać to się musi w obszarze związków, a czasem możemy doświadczać tego procesu w sferach życia pozornie mało się z tematem miłości kojarzących. Wenus retrograując aktywizuje tą część naszego horoskopu urodzeniowego, gdzie wypada druga połowa znaku Lwa, czyli dom w horoskopie urodzeniowym wskazujący na określoną sferę życia, w której nasza miłość się w naturalny sposób przejawia, gdzie najbardziej potrzebujemy być sobą oraz gdzie możemy doświadczać lęku przed odrzuceniem tego jacy jesteśmy, co/kogo kochamy i jak się spontanicznie wyrażamy. To tam często doświadczamy opisywanej wyżej dynamiki, kiedy czujemy albo „za bardzo”, wyrażamy „zbyt” ekspresyjnie, albo odcinamy się od czucia by nie być tak postrzeganym i wtedy wszyscy co są „zbyt” nas drażnią. Uwolnienie przepływu miłości w tej sferze życia, czyli odpuszczenie sobie tych wszystkich ocen i pozwolenie sobie na czucie i bycie w pełni sobą, nie tylko wyzwala nas z tej dynamiki, ale też uwalnia nasza kreatywność, zdolność do kochania całym sercem, w taki sposób, że sami czujemy się tą miłością i kreatywnością nasyceni i rozświetlani. Sprawdzić jaka to sfera życia możesz korzystając z kalkulatorów astrologicznych online i opisów znaczenia poszczególnych domów również online (szukając miejsca gdzie wypada druga połowa znaku Lwa), a posiadacze Osobistego Astrokalendarza mogą tam znaleźć tą informację i przeczytać mój opis. Jeśli natomiast nie znasz swojej godziny urodzenia, to po prostu możesz obserwować w jakiej dziedzinie życia pojawiają się emocje, pragnienia, wstyd, czy historie z przeszłości i dać temu obszarowi szczególną uwagę. Podkreślam to by nie przywiązywać się za bardzo do tego, że teraz wszyscy mamy mieć turbulencje z związku – to czasem się wydarza, zwłaszcza gdy mamy tam sporo niewyrażonego, ale może się też okazać, że zupełnie gdzie indziej pojawi się zaproszenie do poszerzenia przepływu miłości ;)
 




Ważnym wątkiem tego czasu może być też zmiana tego co nam się podoba, co nas pociąga i do czego „mamy serce”. Czasem coś, co dotąd wydawało nam się atrakcyjne przestaje takie być, ale nie od razu uświadamiamy sobie tą zmianę, nawykowo podążając wcześniejszym tropem lub nie dopuszczając do siebie tej informacji z powodu poniesionych już inwestycji czasowych, finansowych czy relacyjnych. Czas retrogradacji Wenus bywa momentem uświadomienia sobie i dostrojenia się do tych zmienionych preferencji, co jest potrzebne nie tylko po to byśmy przestali zajmować się tym co już nie sprawia nam frajdy, czy przestali inwestować w coś co nas nie cieszy, ale też byśmy dając sobie prawo do tego by „stracić do czegoś serce”, mogli zobaczyć przy czym nasze serce faktycznie jest, co nas ożywia, bawi, co sprawia nam przyjemność i wypełnia radością. Tak długo jak jesteśmy przy czymś co już dla nas wyblakło, tak długo możemy brać utratę poczucia radości z życia za coś co się w nas „zepsuło”, albo być może za naturalny proces dorastania czy starzenia się. Pozwalając sobie na ten moment szczerości z samym sobą i na to by przestać podtrzymywać coś by podtrzymać jakiś wizerunek przed samym sobą czy innymi, uwalniamy się z tych klatek, rozpoczynamy powrót do dziecięcej spontaniczności, która zawsze wie co nas bawi, co nas cieszy, co nasze serce kocha. Nie zawsze to łatwe i czasem potrzebujemy sporo czasu, czasem także potrzebujemy sobie dać czas na żałobę po tym co długo było w centrum naszego życia i na przyjęcie siebie mimo tego, że nie jesteśmy już w tym samym miejscu. Z każdą puszczoną iluzją zbliżamy się jednak do tego co prawdziwie daje radość naszym sercom, nawet jeśli w pełni to poczujemy dopiero po zakończonej retrogradacji – i to jeśli uczciwie będziemy podążać ze sercem.

Hasłem przewodnim tej retrogradacji widzę przywracanie miłości i radości w sercach, tam gdzie jej przepływ był wstrzymany. Ważną częścią tego procesu może być otwieranie się na to by znów kochać, by wyrażać nasze uczucia, by pozwalać sobie na flirt, na zabawę, na kreatywność i na przyjemność z tego wszystkiego płynącą. Droga ta jednak zawsze będzie prowadzić przez spotkanie z przeszłością i tymi historiami, kiedy nasze serca się zamknęły, nasza kreatywność została zablokowana, pojawił się może wstyd, może poczucie zobowiązania do bycia jakimś, a może po prostu ból, który trudno nam było przepuścić przez serce. Retrogradacja trwa ponad 40 dni także po to byśmy mogli wracać do tych miejsc i pozwalać sobie na czucie odrobinę więcej krok po kroku, powoli, na tyle na ile możemy bez zamrożenia, bez nadużywania siebie, a nawet z przyjemnością, ulgą i radością, jakie się pojawiają, gdy nasze serce się otwiera. Za każdym razem gdy pozwalamy by emocje przepłynęły przez nasze serce bez zatrzymywania lub gdy zgadzamy się by odeszło to co już nie jest dla nas żywe, afirmujemy życie. Ten czas to podróż do pełniejszego połączenia z sercem, doświadczenia głębiej miłości i radości życia.

Niech retrogradacja Wenus przyniesie Wam otwarcie na miłość, radość, przyjemność i obfitość w tam gdzie tego potrzebujecie! :) 




sobota, 15 lipca 2023

Nów w Raku - 17 lipca 2023 - Powrót do domu

 



Kiedy przesuwają się scenografie w naszym życiu, nów w Raku przypomina nam o tym, gdzie szukać bezpiecznego miejsca, schronienia w nas samych. Jesteśmy teraz w czasie dość mocnych przetasowań na niebie, dla jednych odczuwalnych mocniej, dla innych mniej, dla wielu być może bardziej dziejących się w głębinach podświadomości niż na powierzchni… (piszę o nich więcej co tydzień w Moonset Newsletterze). Niezależnie jednak od tego, czas nowiu w Raku przypomina nam o tym co w nas najwrażliwsze i potrzebujące zaopiekowania, oraz o tym jak możemy sami dla siebie trzymać przestrzeń w czasach mniejszych i większych przemian.

Nów w Raku, to czas powrotu do domu – w każdym z możliwych znaczeń. Czas kiedy zastanawiamy się nad tym gdzie czujemy się bezpiecznie, gdzie czujemy że przynależymy, jak wygląda nasza relacja z przeszłością, z przodkami, z dzieckiem, którym kiedyś byliśmy i które gdzieś w nas nadal mieszka. Czy tworzymy dla niego dobry dom? Czy czuje się zaopiekowane? Bezpieczne? Co możemy zrobić by Tworzyć dla niego, dla siebie, bezpieczną przestrzeń niezależnie od tego gdzie jesteśmy i czym się zajmujemy? Czym ta bezpieczna przestrzeń dla nas jest?

W szukaniu odpowiedzi na to pytanie wiele może podpowiedzieć znak, w którym znajduje się nasz Księżyc. Opisuję to szerzej w tym tekście, tutaj tylko zaznaczę, że jednej osobie z poczuciem bezpieczeństwa będzie się wiązać coś co innym kompletnie się tak nie kojarzy i vice versa ;) Ba! Dla jednych sygnałem, że jest bezpiecznie może być to co dla innych jest sygnałem zagrożenia. Warto więc wyjść z ramek myślowych i poprzyglądać się temu gdzie intuicyjnie się zwracamy gdy czujemy się niepewnie, gdy jesteśmy osłabieni lub rozbici? Czego potrzebujemy w taki sytuacjach i jak możemy sobie tego dawać więcej na co dzień? Co czujemy w ciele gdy tego doświadczamy?

Nów w Raku jest czasem powrotu do naszej emocjonalnej natury, czasem oczyszczania emocjonalnego, czasem odkrywania tego co w nas najgłębsze i najprawdziwsze. Pojawiające się emocje i odczucia skłaniać nas będą do zwrócenia się do wnętrza i odrzucenia wszystkiego co nam przeszkadza w pełni poczuć swoje ciało i głos serca. Kontaktujemy się teraz z naszą delikatnością, wrażliwością, opiekuńczością i potrzebą bycia zaopiekowanym. Ważne stają się więzi rodzinne, odkrywanie przeszłości, uzdrawianie historii rodzinnych, uwalnianie emocji związanych dawnymi traumami, nie tylko osobistymi, ale także rodzinnymi, czy z trudnymi doświadczeniami kobiet na przestrzeni wieków. Szczególne znaczenie ma w czasie tego nowiu relacja z własną matką i kontakt ze swoją Wewnętrzną Matką. Wszystko czego nie dostaliśmy od rzeczywistej matki i czego potrzebujemy możemy sobie dać sami: miłość, uwagę, opiekę, czułość, docenienie… To dobry moment by sprawdzić jaką matką jestem dla siebie. Czy szukam „matek” na zewnątrz, a może sam(a) „matkuję” innym zamiast dać uwagę sobie?

Kolejny ważny wątek to nasz kontakt z Matką Ziemią, która nas karmi, naturą, której jesteśmy częścią, rodzinną krainą, a także cała planetą – i na uhonorowanie jej! To dobry moment na spotkanie z naturą, dotknięcie Ziemi, poczucie jak płynie do nas karmiąca, matczyna energia z jej trzewi... ale także na wyrażenie naszej miłości i wsparcia dla niej!

Gdy już czujemy uziemienie, to dobry moment by w czasie tego nowiu po prostu wsłuchać się w głos serca. Niech emocje płyną przez nas bez przymusu nazywania ich, bez cenzury i oczekiwań. Dajmy im się poprowadzić do źródła. Może dotrzemy do wewnętrznej ciszy, a może do stłumionego dotąd szlochu. Mogą pojawić się historie z przeszłości, wizje czegoś co wykracza poza naszą historię osobistą, ważne informacje. To czas kiedy możemy dotrzeć do samego źródła naszego istnienia, do tej pierwszej kropli miłości. Księżyc jest mocny we własnym znaku, to jest nów w czasie którego wraca do domu, a my w raz z nim. Do domu, który jest zawsze w nas.

Niech żywioł Wody prowadzi Was przez ten czas do czułego oczyszczenia, regeneracji i odnowy!



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu czyli o 20:32 w poniedziałek. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Pełnia w Koziorożcu - 3 lipca 2023


 

Pełnia w Koziorożcu od lat kojarzy mi się z symbolem Drzewa Życia, łączącego światy Ziemi i Ducha, a także nasze korzenie z przyszłością do której dążymy. W tym roku to Drzewo szeroko rozłoży swoje ramiona i obdarzy nas wieloma darami dzięki trygonowi Jowisza (zwłaszcza jeśli dobrze skorzystaliśmy ze wspierającego czasu przed pełnią uświetnionego Wielkim Trygonem w znakach żywiołu Wody – o czym pisałam w newsletterze). Jednocześnie możemy mieć trudność w sięgnięciu po te dary, czy w ich rozpoznaniu, bo będzie to również czas krótko po wejściu Neptuna w retrogradację. Żale o to czego nie ma, tęsknota, rozczarowanie mogą nam przesłaniać zarówno poczucie ukorzenienia w naszej przeszłości, w ciele i emocjach, jak i poczucie dokąd dążymy, oraz rozpoznawanie co nam jest tu i teraz dostępne. Symbol Drzewa będzie więc bardzo sprzyjający w tym czasie jako nasza kotwica, gdy wokół sprawy stają się niejasne i dziwne, albo gdy pojawiają się emocje, których nie rozumiemy. W relacjach może się dużo i dynamicznie dziać w czasie przed pełnią, co jednak będzie kolejnym zaproszeniem do połączenia z naszymi korzeniami, z sercem, z emocjami i potrzebami, które za nimi stoją – by odnaleźć siebie i swój cel niezależnie od okoliczności.

W czasie tej pełni opozycja między Słońcem w znaku Raka, a Księżycem w Koziorożcu ukazywać będzie polaryzację między domem a karierą, sferą prywatną i publiczną, między tym z czego wychodzę a tym do czego aspiruję. Możemy odczuć tę polaryzację jako rozdarcie, kiedy trudno nam te dwie sfery pogodzić, warto jednak pamiętać, że te dwa bieguny uzupełniają siebie wzajemnie i nadają sobie sens. Bezpieczna sytuacja domowa może wspierać w rozwoju zawodowym, a zdrowo pojęta kariera może służyć życiu rodzinnemu. To dobry czas na to by szukać równowagi, docenić obie sfery życia, uznać zarówno przeszłość jak i przyszłość, do której dążymy.

Ważnym wątkiem tej pełni może być też poczucie konieczności wyboru pomiędzy dbaniem o siebie i najbliższych, a podążaniem za zasadami, celami i sukcesami. Jak zwykle w pracy z astrologicznymi polaryzacjami nie chodzi o to by wybierać jedno kosztem drugiego, a o to by wyjść poza iluzję polaryzacji i zobaczyć jak możemy łączyć i przeplatać oba bieguny. Tego jednak nie da się zrobić bez uszanowania ich obu i zobaczenia ich wartości. W naszej kulturze dbanie o siebie i innych owszem jest ważne, ale najwyżej cenimy tych, którzy się (i innych) poświęcają w drodze do „wielkich celów”. Temat, który się przed nami otwiera to jak wyjść z przekonania, że cokolwiek musimy poświęcić, jak wyjść z nadużywania siebie i jednocześnie cieszyć się z dążenia do ważnych dla nas celów, jak wyjść z autodestrukcyjnych wzorów często zakorzenionych w traumie i przestać utożsamiać bezpieczeństwo z kontrolą i przymusem.

Pracując z symbolem Drzewa możemy skupić się w medytacji czy pracy z ciałem (np. w tańcu) na kręgosłupie (przyporządkowanemu znakowi Koziorożca) i poczuć jak soki z ziemi płyną przez niego w górę, poczuć oparcie jakie daje naszemu ciału. Jak możemy łączyć elastyczność z trzymaniem pionu, ruch z poczuciem oparcia i stabilności. Kręgosłup jako filar ciała, drzewo jako Axis Mundi, stają się punktem wyjścia do pytania o to, co jest w Twoim życiu głównym filarem, co jest najważniejsze, co łączy przeszłość z przyszłością i wyznacza Twoją drogę. Jeśli już wiesz co jest twoją drogą i osią, czas pełni w Koziorożcu jest idealny na to by zaplanować kolejne kroki na tej drodze, podjąć ważne decyzje, wypowiedzieć intencję na najbliższy czas, afirmować i wizualizować dalszą drogę oraz uziemić plany w konkretnych działaniach. To dobry czas na poszukanie struktury w życiu, uwalnianie od nie naszych struktur przejętych od otoczenia, oraz na przyjęcie odpowiedzialności za własne wybory. Podążanie własną ścieżką nie oznacza odcięcia się od korzeni, natomiast wymaga przyjęcia pełni odpowiedzialności za siebie. Korzenie to punkt wyjścia w naszej drodze życia, bez którego tracimy poczucie kierunku i miotamy się zmieniając wciąż punkty odniesienia. Czas tej pełni to moment na skontaktowanie się z naszymi najważniejszymi punktami odniesienia, na uświadomienie sobie drogi, którą już przeszliśmy, zobaczenie i poczucie tej co jest przed nami.



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do wspólnej medytacji medytacji dokładnie w momencie dopełnienia pełni czyli o 13:38 w poniedziałek - we wspólnych intencjach, każdy po swojemu prowadzony przez własne ciało i Księżyc ;) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Nów w Bliźniętach - 18 czerwca 2023

 





Ten nów będzie dość dziwnym czasem :) Mieszają się przeciwstawne energie na niebie, mamy wiele pięknych natchnień, zwodniczych obietnic, intelektualnie i duchowo inspirujących momentów – ale także namacalność twardej rzeczywistości gdzieś pod tym wszystkim. To ostatnie ma związek z tym, że mimo, że znak Bliźniąt kojarzy się z pewną lekkością i beztroską, to akurat w czasie jego „święta”, wchodzi w retrogradację Saturn dając poczucie pewnej ciężkości i wymogów realności, które mogą sprawiać, że łatwiej nam będzie wchodzić w wątpliwości, kwestionować to co się pojawia, lub poczuć duże zmęczenie fizyczne dodające się do typowej introwertywnej energii nowiu. Ten hamulec jednak może nam być bardzo potrzebny, bo bez niego ten nów wygląda jak idealna okazja by „odlecieć” i nieco przestrzelić z naszymi ideami ;) Przypomina nam o tym, że jak bardzo nie czulibyśmy w czasie tego nowiu rozwibrowani, zainteresowani wszystkim wokoło i rozproszeni – jest to czas na zwrócenie do wnętrza i posłuchanie samego siebie zanim zaczniemy pędzić do świata ;) To w naszym spotkaniu za sobą może się zadziać największa magia i najciekawsze odkrycia, które jednocześnie będą początkiem okresu pogłębionej samorefleksji do której nas zaprosi retrogradujący Saturn w Rybach w najbliższych pięciu miesiącach. Władca Ryb – Neptun w kwadraturze do tego nowiu przypomina nam, że teraz chodzi zarówno o przypomnienie sobie naszych potrzeb duchowych, jak i rewizję tego w co wierzymy i za czym tęsknimy. Ten nów będzie więc mocnym początkiem rewizji naszej wewnętrznej mitologii i narracji o naszej duchowej, czy karmicznej drodze, ze szczególnym akcentem na historie o poświęcaniu siebie, byciu ofiarą, oddawaniu siebie w imię czegoś wyższego, byciu nieobecnym czy nieistotnym.

Jednym z wątków związanych z nowiem w Bliźniętach może być oczyszczenie naszego otoczenia z relacji, informacji i sytuacji, które nam nie służą, które są odpowiednikiem intelektualnego szumu w zewnętrznym świecie. W tym czasie dużo może się zadziać w tym temacie „samo”, ale mimo to warto zadać sobie trud by przyjrzeć się swoim potrzebom lub trudnym emocjom oraz by wprowadzać zmiany bardziej świadomie i intencjonalnie. Ważne to będzie zwłaszcza jeśli pojawi się przeciążenie i przebodźcowanie – warto wtedy zadbać o przestrzeń, gdzie możemy pobyć w ciszy i powoli opróżniać nasz umysł i koić siebie.

W czasie tego nowiu możemy czuć duże rozproszenie, mnogość kierunków i wizji na raz, entuzjazm i jego szybkie wypalanie. To bardzo inspirujący zwłaszcza intelektualnie czas. Świetne pomysły wyskakują z kapelusza wymieszane z kiepskimi ;) Mieszane sygnały, fałszywe obietnice i niejasność wokół tego co faktycznie będzie dobrym pomysłem, a co iluzją, co realistyczne, a co rozdęte. Nie chodzi jednak o to by odrzucać wszystko i wątpić w siebie i innych z założenia, a o to by pozwolić sobie na cieszenie się tym co się pojawia i angażować w to co czujemy, że nas pociąga, bez przywiązania, że to okaże się ostatecznie tak wspaniałe czy długotrwałe. Ten czas może nam przynieść poryw kreatywności, szczególnie pisarskiej, czy rękodzielniczej, czy pragnienie uczenia się czegoś nowego i warto z tego skorzystać, odkrywając nowe słowa, informacje, sposoby nazywania tego co wokół nas i w nas, które z nami zostaną, nawet jeśli efekty będą zupełnie inne niż teraz sobie teraz wyobrażamy ;)

Jeśli obserwujemy u siebie taki nadmiar, rozproszenie, natłok myśli, a jednocześnie poczucie, że trwonimy naszą energię zwłaszcza intelektualną – będzie to znak, że potrzebujemy oczyścić umysł, posiedzieć w ciszy, posłuchać siebie, posłuchać tego co jest pod chaosem i rozwibrowaniem, wrócić do siebie – nawet jeśli oznacza to objęcie swojej wielokierunkowej natury ;) Może też być tak, że mocniej będzie działał u nas Saturn dając poczucie ciężaru, przemęczenie, zwątpienie, czy rozdęty samokrytycyzm – i znów wszystkie nieprzyjemne myśli są zaproszeniem do odcięcia się od otoczenia i skupienia na wnętrzu (lub na odpoczynku jeśli potrzebny).

Jak wspomniałam już wyżej nów w Bliźniętach to czas, kiedy spoglądając w głąb siebie odkrywamy naszą złożoną naturę, czasem bliźniaczą, a czasem wręcz wieloraczą ;). Wiele głosów, wiele postaci, wiele myśli. Szum słów, które można obserwować. Podobno myślę, więc jestem, ale czasem im mniej myślę tym bardziej jestem. Choć z drugiej strony strumień świadomości też jest czymś pięknym co jest nam dane – i jeśli potraktujemy go jak odbiornik, a nie jak fakty, prawdy i doświadczenia, które musimy oceniać i zmieniać, to również prowadzi nas ku czemuś wartościowego (o pracy z męczącymi myślami pisałam tutaj – może przyda się jako inspiracja na ten czas).

Bliźnięta nas uczą tego, że wszystko ma swoje miejsce i nic nie jest lepsze ani gorsze. Czasem Słońce czasem deszcz, czasem myśli, czasem cisza. Istotą rzeczywistości jest zmienność. Właśnie w ten nów możemy poczuć swoją zmienną, wielopostaciową, nie dającą się zamknąć w prostych słowach naturę. Przyjrzyjmy się też tym słowom, które nam się pojawiają: o sobie i o świecie. Zobaczmy, że są tylko słowami i że równie dobrze możemy je zastąpić innymi. Co się stanie jeżeli użyję innych słów? Czym są słowa? I co istnieje poza słowami? Spotkanie Księżyca (to co zmienne, życie) i Słońca (to co stałe, świadomość) uczy nas, że będąc zmienna/y/e wciąż pozostaję sobą. Nawet gdy zmieniam imię, nie zmieniam istoty. Ale za pomocą słów mogę się od tej istoty oddalić lub przybliżyć. Słowa, nazwy i imiona jednocześnie są i nie są ważne. Kierują naszym umysłem, opisują i tworzą rzeczywistość. Często odwracają naszą uwagę od tego co istotne, zaciemniają obraz i zbierają energię, która mogłaby być przeznaczona na działanie, kochanie, czy na doświadczanie. Myślenie to żywioł powietrza, który ma należne sobie miejsce wśród pozostałych żywiołów, choć w naszej przeintelektualizowanej kulturze często zajmuje zbyt dużo miejsca. Ten nów to czas poszukiwań własnego samoopisu, słów ważnych i zbyt ważnych, nowych nazw i imion, obserwowania myśli niczym chmur na niebie i odkrywania ciszy, która jest poza i ponad ich korowodem, niczym błękit nieba. Jest to również czas oczyszczenia naszej głowy, intelektualnego resetu i otworzenia się na nowe pomysły, kierunki działania, nowe wizje i idee.

Pięknego czasu obserwowania wewnętrznych chmur na niebie i spotkania ze swoją wieloraczą naturą! :)



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu czyli o 06:37 w niedzielę rano. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

poniedziałek, 29 maja 2023

Pełnia w Strzelcu - 4 czerwca 2023

 



Każda pełnia w Strzelcu jest o potrzebie ruchu i przygody, oraz o stawaniu za swoją prawdą, a ta nie będzie tu wyjątkiem :) To tradycyjnie czas optymizmu, odważnych marzeń, ruchu i wychodzenia poza utarte ścieżki. Potrzebujemy nowych doświadczeń, więcej przestrzeni, wolności i lekkości. Sprawdź w jakiej dziedzinie życia potrzebujesz świeżego powietrza i pomyśl o tym jak możesz je wpuścić. Brak przestrzeni może skłaniać nas - jak to podczas pełni - do działań impulsywnych, a w związku z tym, że towarzyszyć jej będzie koniunkcja Merkurego do Urana, także do impulsywnych słów i wywrotowych pomysłów ;) To czas kiedy widzimy wszystko w szerszej perspektywie, czasem także możemy mieć jasny obraz tego do jakiej przyszłości dążymy. Możliwe są również wglądy natury filozoficznej, religijnej, czy duchowej, więc jeśli w tym czasie przyciągnie Cię jakaś książka, artykuł, działanie to warto za tym pójść i zobaczyć jakie prawdy się dla nas odsłonią :) Mogło też być tak, że ostatnie tygodnie a zwłaszcza piątek przed pełnią przyniosły nam nowe wielkie, poruszające naszą duszę idee i czas pełni będzie tym momentem, gdy będziemy chcieli się nimi podzielić ze światem lub zacząć działać w zgodzie z tym co nas woła. Strzelec to znak poszukiwania naszej własnej prawdy, czasem z pomocą nauczycieli i mistrzów, czasem całkiem niezależnie od nich. Zawsze w tych poszukiwaniach podstawą jest absolutna szczerość z samym sobą i ze światem i bycie prawdziwym. Pełnia dodaje do tego ważną naukę: nie wystarczy odnaleźć swoją prawdę, czy mówić o swoich ideałach - trzeba z nimi wychodzić do świata, żyć nimi i dawać im życie! Ta pełnia to czas poszukiwania nadziei i dzielenia się nią, oraz otwierania się na nowe perspektywy i na rozmowę z tymi co postrzegają świat inaczej. 


Strzelec to znak szczególnie mocno powiązany z podróżami. Jak wykazują badania już samo planowanie podróży znacząco podnosi nasz poziom szczęścia. Nawet jeżeli nie możesz teraz rzucić wszystkiego i wyjechać na drugi koniec świata, możesz wspaniale skorzystać z tej pełni planując i afirmując wymarzoną podróż. Możesz to zrobić w formie rytuału, znajdując zdjęcia miejsc, gdzie pragniesz się znaleźć, a nawet znajdując smaki i zapachy związane z wymarzoną „destynacją” :) Z drugiej strony Strzelec uczy nas odnajdowania nowego i „egzotycznego” wokół nas, zachęca nas do podróży mentalnych, do rozważań filozoficznych, do spotkań z cudzoziemcami i osobami reprezentującymi odmienny punkt widzenia. Pełnia w Strzelcu daje więc możliwość znalezienia inspiracji i świeżych pomysłów. Mogą się teraz pojawić idee znacząco poszerzające nasze horyzonty i nadające głębszy sens naszej egzystencji. Dobrym pomysłem jest wybranie się na spacer w miejsce gdzie nigdy nie byliśmy, zrobienie czegoś nowego, a także vision quest, kiedy otwieramy się na wskazówki od otaczającego nas świata. Możesz pomedytować nad konkretną ważną dla Ciebie sprawą, w której potrzebujesz świeżego spojrzenia. Stymulujące może być patrzenie się w rozległą przestrzeń (np. morze, pola, widok z wysokiego piętra) lub chociaż na obraz przedstawiający taki szeroki horyzont. Możesz również np. wpaść do biblioteki czy księgarni i zobaczyć jaka książka Cię przyciągnie ;)



To również dobry czas na rozwój osobisty, naukę nowych rzeczy, wyruszenie w nieznane i zabawę we wspaniałym gronie! :) Pełny Księżyc symbolizuje pełnię naszych potencjałów i możliwości. 

Pięknej celebracji Wam życzę! 

Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni czyli o 05:42 w niedzielę rano. Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

poniedziałek, 15 maja 2023

Nów w Byku - 19 maja 2023: Ucieleśnienie

 




Przed nami mocny nów w Byku, który będzie zarazem inicjacją roku pod egidą Jowisza w tym znaku obfitości i ziemskich przyjemności :) Sam nów niesie ze sobą harmonijną i rozleniwiającą energię, ale w tle na niebie dzieje się dużo, jako, że Jowisz rozpoczyna pobyt w Byku od kwadratury z Plutonem, a później do tego układu dołączy Mars… może się dużo dziać w świecie i w naszym życiu (zwłaszcza jeśli mamy obsadzony sam początek znaków stałych, np. urodziliśmy się na samym początku Byka, Lwa, Skorpiona lub Wodnika), co być może utrudni nam nieco pełen relaks i korzystanie z przyjemności tego nowiu ;) Nów te wszystkie procesy będzie wzmacniał, ale też sprzyjał skupieniu na tym jak my się czujemy, czego nasze ciało potrzebuje, jak potrzebujemy się regenerować i dbać o nasze zasoby, szczególnie jeśli dzieją się wokół nas duże zmiany. Z drugiej strony ci co poczują wspomniane turbulencje na niebie, mogą mieć trudność w skorzystaniu z tego do czego nas ten nów zaprasza, czyli ze spowolnieniem i zwróceniem do wewnątrz – jeśli tak się dzieje, to nie oskarżaj siebie za to i zobacz na ile możesz skorzystać z tego nowiu, zadbać o to by nawet w intensywności wydarzeń nie przeciążać się niepotrzebnie i uziemiać się, chociażby poprzez kontakt z naturą, skupienie na tym co jesz i jak się czuje Twoje ciało. Niezależnie od tego czy doświadczymy ekstremalnego rozleniwienia (aż 5 ciał w Byku na raz plus nów!), czy jednak pobudzenia tudzież buntu, to wszystko to będzie kopalnią informacji o tym jak potrzebujemy dbać o nasze zasoby i dobrostan lepiej. Pisałam już w newsletterze, że bunt „po byczemu” często wygląda dość „pasywnie” i bywa po prostu odmową działania czy pośpiechu, w stylu pamiętnego „nie wstanę! Tak będę leżał!” ;) Nasza niezgoda na to by robić coś co ktoś inny od nas oczekuje, by doświadczać pośpiechu, czy presji, by samemu się dociskać wbrew sygnałom z ciała, może być ważnym tematem tego nowiu i warto się tej mądrości pokłonić, zamiast nazywać ją „lenistwem” ;) W poniższym opisie skupię się na samych jakościach nowiu w Byku, tutaj tylko chciałam zaznaczyć, że wokoło dużo się dzieje i może nie być wcale tak spokojnie jak można by mniemać tylko czytając opis nowiu ;) Więcej o tym „wszystkim innym” pisałam i będę pisać w newsletterze. A o Jowiszu w Byku jako takim pewnie niebawem pojawi się osobny tekst :)

W tym czasie będzie nas prowadziło przede wszystkim nasze ciało – Byk uczy nas tego jak być z nim w głębokim kontakcie, jak je rozluźniać, jak doświadczać przyjemności, jak przyjmować to co dla nas dobre… żeby to jednak mogło się zadziać potrzebujemy pozwolić sobie na zwolnienie tempa (żaden z nowiów tak wyraziście się tego nie domaga, jak ten w Byku ;) ) oraz na wsłuchanie się w to co ciało do nas mówi i czego potrzebuje. Nów ten pomoże nam uzdrawiać wszystko to co oddziela nas od naszej cielesności, co nie pozwala nam odpocząć, rozluźnić się, czerpać pełnymi garściami z bycia tu i teraz.

Znak Byka przypomina nam o naszym ciele, a także o umiejętności uziemienia i o tym na ile umiemy przyjmować od życia to co najlepsze – właśnie przyjmować, a nie brać! :) . Przyjmowanie jest otwarciem się na to co jest, na doświadczanie przyjemności, na cieszenie się byciem z ludźmi, kontaktem z naturą, tym co się wydarza, a także tym czymś świat sam chce nas obdarować, tylko często my sami skupieni na brakach i walce o to by coś innego „zdobyć” nie zauważamy ;)

Otwarcie zaczyna się od rozluźnienia. Jeśli to możliwe warto skorzystać z czasu nowiu i przed nowiem na odpoczynek, regenerację ciała i na doświadczanie przyjemności. Nowie generalnie zazwyczaj są czasem pewnego osłabienia, a ten w Byku może do tego dołączyć błogie rozleniwienie. Dobrze zatroszczyć się o swoje ciało i przypomnieć sobie co sprawia nam największą przyjemność. Budzi się nasza zmysłowa natura i potrzeba celebrowania życia w jego najdrobniejszych przejawach: widoki, smaki, zapachy, dźwięki…. To wszystko przypomina nam że jesteśmy żywi i że możemy przyjmować ze świata to co najpiękniejsze.

Wraz z tym nowiem puszczamy napięcia, niespełnione oczekiwania, pragnienia by coś zamanifestowało się od razu i poczucie, że musimy walczyć by dostać to co potrzebujemy. Byk uczy nas, że możemy działać w przyjemności, jeśli znajdziemy taki rytm jaki nam odpowiada i będziemy obecni w tu i teraz (pod warunkiem oczywiście, że nasze zasoby są zregenerowane!). Działanie może więc w naturalny sposób wypływać z odpoczynku i odbywać się w rozluźnieniu jeśli skupimy się na tym co robimy, gdzie jesteśmy, zamiast myśleć o tym co byśmy chcieli robić innego i co już osiągnąć ;) Byk jest dla nas wielkim nauczycielem nie tylko odpoczynku i uziemienia, ale też spokojnego kontynuowania tego co zaczęliśmy – w czym nas będzie wspierał przez cały rok Jowisz w tym znaku :) Wraz z nowiem więc żegnamy się z owocnym choć być może nieco nerwowym i przeciążającym okresem Jowisza w Baranie i otwieramy na czas spokojnego rozwijania tego co najważniejsze :)


Jeśli szukasz czegoś co pomoże Ci wejść głębiej w doświadczanie siebie, swojego ciała, relaksu i odpuszczenia to polecam medytację z dźwiękiem fletu prowadzoną w wieczór nowiu przez wspaniałą Kobietę Mocy – Joannę Karen :) Szczegóły tutaj.

Ja zaś tradycyjnie zapraszam do Medytacji Księżycowej w czasie nowiu, w czasie kulminacji, czyli o 17:53 w piątek. Jak zawsze spotykamy się duchem we wspólnych intencjach, acz każdy po swojemu, jak Księżyc prowadzi ;) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.