poniedziałek, 25 grudnia 2023

Pełnia w Raku - 27 grudnia 2023

 



Rok kończymy pełnią w Raku, która wypadając zazwyczaj w okolicy świąt, ma w sobie esencję rodzinnego, domowego, przytulnego klimatu – niezależnie od tego jak spędzamy ten czas. Idealny czas na cieszenie się domowym zaciszem, spotkaniami z bliskimi, czy też odpoczywaniem w swojej bezpiecznej przestrzeni. Tak wygląda scenografia i ogólny klimat, ale na tym tle sporo może się podziać ;) Radosny, ciepły, rodzinny lub domowy nastrój może się przerodzić w zbytnie rozprężenie mentalne, gdy powiemy komuś parę słów za dużo, coś obiecamy czego nie powinniśmy lub też ktoś nam powie coś czego nie powinien, otwierając w ten sposób bogate pole do nieporozumień. Może też otworzyć się coś z dawnych rodzinnych zranień, emocji, historii rodzinnych wymagających naszej uwagi, wysłuchania, poczucia i uzdrowienia. Nie widzimy teraz spraw jasno (retrogradacja Merkurego w kwadraturze z Neptunem - więcej o tym piszę tradycyjnie w newsletterze), ale za to czujemy bardzo mocno nawet drobne fluktuacje nastrojów. To więc dobry czas na regenerację fizyczną i emocjonalną, przepuszczanie przez ciało wszystkiego co może nam się przypominać, co może nas poruszać, integrowania doświadczeń z czasu świąt i wcześniej – a nawet doświadczeń z całego kończącego się roku. To jak relaksująca kąpiel po męczącym czasie, puszczanie napięć, czasem uwalnianie łez, czasem otulanie ciała wdzięcznością, czasem zaś wylewanie czegoś z kąpielą ;) Ważne jest byśmy dali sobie czas zanim będziemy podejmować ważne decyzje czy rzucać się do działania. Mogą dziać się rzeczy emocjonalnie bardzo karmiące i napawające optymizmem, nowe pomysły, idee, nadzieje czy plany, ale ryzykiem tego czasu jest to, że możemy chcieć stawiać wszystko na jedną kartę na długo zanim te idee w nas dojrzeją. Zbieramy teraz zasoby do przyszłorocznej podróży, zbieramy idee, wizje, marzenia, ale też oczyszczamy się emocjonalnie, integrujemy doświadczenia, puszczamy przeszłość z zaufaniem i nadzieją, że przyjdzie nowe.

Jak wspomniałam wyżej niektórzy z nas mogą poczuć jak otwierają się trudne tematy z przeszłości, które wymagają uwagi i uzdrowienia, czasem związane z naszą rodziną, z poczuciem braku przynależności, szukaniem swego miejsca w świecie lub z tym jak traktujemy nasza własną wrażliwość, emocje, potrzeby. Jest to związane z Chironem, który własnie w tym czasie wychodzi z retrogradacji, co oznacza, że jest bardzo silny i może zarówno wydobywać na powierzchnię „uśpione” zranienia, jak i pomagać w uzdrowieniu tych, które męczyły nas zbyt długo. Jeśli czas świąt przyniósł jakieś trudne tematy, czy zwykłe przeciążenie, to ta pełnia będzie czasem by te doświadczenia w pełni przeżyć. Zgadzając się na swoje emocje, na swoje silne reakcje, na to co w nas prawdziwe i często również delikatne, obejmujemy siebie samych kończymy samo-odrzucanie i dajemy sobie to poczucie przynależności i akceptacji, którego nie otrzymaliśmy z zewnątrz. To bardzo delikatne tematy więc bądźmy dla siebie w tym bardzo cierpliwi, uważni i kochający.

Pełnia w Raku to więc czas, kiedy szczególnie ważne jest uszanowanie i wyrażenie naszej emocjonalnej strony. Możliwe, że będą nami targały silne emocje, ale możliwe też, że zaangażowani w to co się dzieje w świecie zewnętrznym mało będziemy im dawać miejsca, co zacznie się na nas szybko odbijać. Dlatego warto w tym czasie dać sobie przestrzeń na to by wsłuchać się w nasze uczucia, także te które do tej pory ukrywaliśmy lub negowaliśmy. Warto je uwolnić by oczyścić atmosferę, odnaleźć autentyczność i szczerość w ważnych dla nas relacjach i uwzględnić te potrzeby, które dotąd były pomijane. Czas ten sprzyja odkrywaniu i uszanowaniu własnej wrażliwości, delikatności, zauważaniu tego co nas rani i przyglądaniu się temu, jaka historia stoi za poczuciem zranienia. Trudne emocje są dla nas przewodnikiem, pokazują nam gdzie nie zadbaliśmy o siebie, czego nam brakuje, a gdzie robimy coś wbrew sobie. Przeżycie ich w pełni pozwala nam często zrozumieć skąd się wzięły, ale co ważniejsze jest jedynym sposobem na to by odeszły i zrobiły miejsce na inne doświadczenia.

Jak już wspomniałam wyżej czas tej pełni jest również dobry na to by uzdrawiać zranienia rodzinne, a dotyczy to szczególnie relacji z matką i z innymi kobietami. Temat kobiecości i rodzicielstwa jest mocno podkreślony, choć nie koniecznie łatwy – możemy spotkać się ze zbyt wysokimi oczekiwaniami wobec siebie i innych, z negowaniem znaczenia emocji, z usztywnieniem, które utrudnia nam bliskość. Pełnia ta jednak jest bardzo sprzyjająca w wychodzeniu z tych trudnych uwikłań, w odkrywaniu jak możemy inaczej, w poszerzaniu naszej wewnętrznej przestrzeni, budowaniu domu, w którym czujemy się nie tylko bezpieczni, ale też wolni. Jest to czas powrotu do domu w nas, do domu za jakim tęsknimy, domu o którym marzymy. Czas otwierania dla samego siebie drzwi, ugoszczenia, przyjęcia zarówno tego co trudne jak i tego co jest źródłem naszej siły, przyjęcia naszych korzeni jakiekolwiek sa, tak by mogły przez nie znów popłynąć żywiące soki, nawet jeśli wpierw przyjmą formę oczyszczających łez. Przed nami intensywna końcówka roku i warto skorzystać z tego czasu by nasycić się zasilaniem, połączyć z Matką Ziemią, połączyć z tym co nas łączy z przodkami, co zasila, co daje oparcie i poczucie bezpieczeństwa – jakąkolwiek to dla nas przyjmie formę.

Niechaj pełnia w Raku przyniesie Wam czułe obmycie z trudów kończącego się roku, oczyszczanie, uwolnienie i odnalezienie drogi do bezpiecznego domu w nas!



Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

niedziela, 17 grudnia 2023

Retrogradacja Merkurego w Koziorożcu i Strzelcu 13 grudnia 2023 - 2 stycznia 2024

 




W środę zaczęła się na prawdę szczególna retrogradacja Merkurego. Timing jest niemal perfekcyjny jeśli chodzi o nasze kalendarzowe oczekiwania, bo retro zakończy się 2 stycznia 2024 dając impet ruszania do przodu w Nowy Rok. Mamy więc trzy tygodnie kończenia roku, domykania tego co potrzebujemy domknąć, zwalniania tempa w czasie mroków Przesilenia i Świąt społecznym oczekiwaniom na przekór! ;) Na szczęście początek retrogradacji jest dużo łagodniejszy niż zazwyczaj, mamy wspierający trygon Merkurego do Jowisza, który dzięki retro utrzymuje się w aurze aż dwa tygodnie (z grubsza 5-21.12) ułatwiając nam wszystko to, co normalnie retrogradacja utrudnia, dodając nieco płynności i zwykłego fartu tam gdzie sprawy się wikłają i spowalniają, a co najważniejsze obdarzając nas pomysłami, szerokimi perspektywami i odkryciami jak wyjść poza utarte szlaki, znaleźć rozwiązania dla dotychczasowych wyzwań, poprawić działanie tego co nie spełniało oczekiwań, a także rozpoznać jakie idee z przeszłości są warte przywrócenia. Oczywiście nadal mogą przydarzać się typowo retrogradacyjne „przygody” niemniej łatwiej przekuwać je na praktyczne rozwiązania i znajdować w sobie moce do zmiany niedziałających struktur bez wikłania się w walkę z wiatrakami… przynajmniej dopóki Merkury będzie w Koziorożcu, bo gdy wróci do Strzelca 23 grudnia ostrożność i pragmatyzm zastąpi chęć robienia rzeczy szybciej niż pomyślimy ;) Konkretniejsze zawirowania mogą zacząć się już po świętach, kiedy łatwo będzie o szalone zwroty akcji, chaotyczne działania i pogubienie. Więcej o każdym etapie i wszystkich towarzyszących układach będę pisać w Moonset Newsletterze, tutaj skupiam się na głównych tematach retrogradacji, niemniej o jednym jeszcze muszę napisać. Najważniejszy moment retrogradacji, czyli przejście Merkurego przez Słońce, jego symboliczna śmierć i odrodzenie w płomieniach (tzw. kazimi) będzie miało miejsce dokładnie w czasie Przesilenia Zimowego, a więc wtedy gdy samo Słońce przechodzi przez swój moment zanurzenia w największej Ciemności i Odrodzenia! Słońce i Merkury spotkają się więc w zerowym stopniu Koziorożca, w którego pobliżu znajduje się również Centrum naszej Galaktyki. 22 grudnia to będzie więc moment podwójnie szczególny, kiedy w ciemności najdłuższej nocy rodzi się nowe światło, a jednocześnie Merkury-Hermes może nam przynieść ważne nowe informacje, przekazy, pomóc połączyć kropki i wymiary ;) A także wyznaczyć nowe ważne cele na dalszą drogę... które krótko później możemy zapomnieć, ale nie szkodzi - jeszcze wrócą, jak ziarno zakopane w ziemi kiełkujące na wiosnę :) Retrogradacja zakończy się 2 stycznia, ale cały proces z nią związany dopełni się niemal w dniu przejścia Plutona z Koziorożca do Wodnika, co jest ważną informacją, że jest to czas kiedy ostatecznie (no niemal ;) ) porządkujemy tematy związane ze znakiem Koziorożca wydobywane przez Plutona w tym znaku na powierzchnię przez ostatnie 15 lat. 

przesilenie zimowe - Analema - photo: Paolo Bardelli



W Koziorożcu Merkury spędzi pierwsze 10 dni retrogradacji, gdzie będzie skłaniał nas do rewizji naszych życiowych celów, zwłaszcza tych zawodowych, przypomnienia sobie co kiedyś była dla nas ważne, a co nam jakoś w między czasie umknęło, a także odkrycia gdzie odeszliśmy od tego co ważne i zapędziliśmy się w działania, które nie przybliżają nas do celu. W tym okresie nieporozumienia mogą się wydarzać w szczególności w relacjach z naszymi przełożonymi, osobami na stanowisku, urzędami, a także autorytetami, czyli osobami o pewnej uznanej pozycji. Sprawy kariery mogą się wyraźnie spowolnić, więc warto się uzbroić w cierpliwość i nie brać tego osobiście. Brak oczekiwanego progresu możemy interpretować podważając nasze osiągnięcia, cele, odbierając wartość sobie i swoim działaniom, podczas gdy tak naprawdę jest to tylko o potrzebie zmienienia czegoś, zostawienia czegoś co męczy, albo wzięcia odpowiedzialności za coś co dotąd traktowaliśmy po macoszemu lub też o potrzebie rozsądniejszego planowania, w którym odpoczynek jest warunkiem produktywności a nie „nagrodą” za nią. Teraz mamy dobry czas by złapać różne przekonania o tym czym jest dla nas praca, efektywność, sukces, co nam daje spełnienie, co jest warte robienia i znaleźć absurdy, które podcinają nam skrzydła, rozdęte oczekiwania, nierealistyczne standardy, które nie mają szans na spełnienie, warunki które sobie stawiamy czy krytycyzm, który nie pozwala nam docenić tego co robimy.

Retrogradacja w Koziorożcu pomoże nam również przyjrzeć się krytycznie różnym strukturom w naszym życiu, ograniczeniom, które sami na siebie nakładamy i które nakładają na nas inni, a także relacjom z autorytetami, osobami wysoko postawionymi i nieraz także z ojcem. Które z naszych działań są po to by zadowolić kogoś innego? Jak możemy oddzielić przeszłe „porażki” od tego co teraz? Czy nadal się z kimś porównujemy, czujemy się gorsi lub potrzebujemy czuć się lepsi? Czasem może oznaczać to powrót do jakiś słów, ocen, czy oczekiwań, które myśleliśmy, że już nie mają dla nas znaczenia, a jednak nadal się w nas odzywają gdy czujemy, że coś „zawaliliśmy” lub że nie spełniamy oczekiwań, które w sumie nie są nasze, ale nadal czujemy się źle gdy się z nimi rozmijamy.
 

photo Ethan Welty



Innym ważnym tematem, który niesie pierwsza część retrogradacji to rewizja tego obszaru w życiu, w którym zazwyczaj najbardziej potrzebujemy trzymać kontrolę, na którym nam szczególnie zależy i gdzie mamy szczególnie wysoko postawione standardy. Czasem możemy rozpoznać, że niektóre z tych standardów dawno już przestały mieć sens, albo że nadmiar kontroli daje efekt odwrotny do zamierzonego i coś potrzebujemy odpuścić po to by właśnie odzyskać kontrolę i poczucie, że zmierzamy dokądś zamiast się szamotać z czymś nieistotnym. Dla "control freaków" retrogradacja w Koziorożcu może więc być trudna, bo kontrola zdaje się wymykać z rąk, ostatecznie jednak chodzi o to by puścić część tego co trzymamy z nawyku po to by lepiej „złapać” to co faktycznie istotne. Czasem możemy widzieć pęknięcia w naszej nieskazitelnej zbroi, która często chroni to co boimy się puścić bez kontroli i pokazać światu – pęknięcia, które okażą się uwalniające i poszerzające naszą życiowa przestrzeń, gdy skorzystamy z nich jako z okazji do rozwoju. 

Po 23 grudnia gdy Merkury przejdzie do Strzelca będziemy dla odmiany konfrontować się z tym obszarem życia, gdzie oczekujemy od siebie i życia samych wielkich efektów, wspaniałych idei, moralnej nieskazitelności i najwyższej jakości doznań ;) Co ciekawe w większości przypadków jest to ten sam obszar życia tylko krok wcześniej: mamy wielką wizję, pragnienie przekraczania granic znanego i tak nam na tym zależy, że zaczynamy być nazbyt kontrolujący i sztywni w tym co robimy, nazbyt przywiązani do efektów i tracimy gdzieś tą pierwotną iskrę entuzjazmu i przygody, która towarzyszyła samej idei. Ten czas będzie powrotem po tą iskrę :) A także rozpoznawaniem, które iskry rozbłysłe w listopadzie były prawdziwe, a które były tylko błędnymi ognikami ;) Podkreślam, że może chodzić o różne obszary życia, bo to nie zawsze będzie kariera czy coś równie ewidentnego, czasem błędne ogniki, zagubione iskry, niepotrzebne usztywnienie i kontrola mogą dotyczyć chociażby obszaru relacji, wizerunku, zdrowia, rozrywek, czy przyjaźni… więcej o tym gdzie u Ciebie ta retrogradacja działa dowiesz się analizując dom(y) w horoskopie urodzeniowym, w których Merkury się cofa. Tą informację znajdziesz też w Astrokalendarzu, wraz z opisem i wskazówkami, oraz z informacjami kolejnych retrogradacjach Merkurego w nadchodzącym roku. Więcej o Osobistym Astrokalendarzu na 2024 dowiesz się tutaj




Gdy Merkury cofa się w swej retrogradacji z Koziorożca do Strzelca możemy się spodziewać nie tylko koniecznych poprawek w podjętych strategiach i planach, ale też co ważniejsze, że może się okazać, że mimo tych poprawek nadal „coś” nie będzie działać i trzeba będzie się cofnąć od tego „jak” coś zrobić do „dlaczego” tak naprawdę chcę to zrobić. Być może część idei, które krystalizowały się w nas pod koniec listopada będzie wymagało rewizji, czasem po to by odrzucić ziarno od plew, a czasem by rozpoznać gdzie idea była dobra, ale potem nasze strategie i działania coraz bardziej nam od niej oddalały i w efekcie nasz wysiłek szedł na coś innego, co uznaliśmy, że trzeba zrobić najpierw lub że jest z jakiegoś powodu niezbędne. Czasem kiedy coś „nie idzie” trzeba sobie przypomnieć dlaczego postanowiliśmy to zrobić i sprawdzić czy ten pierwszy entuzjazm nadal w nas jest i co się z nim stało. Może od początku był ułudą? Może dotyczył czegoś co potem uznaliśmy za mniej istotne? Może był to słomiany zapał, który sam w sobie jest fajnym doświadczeniem, ale nie czymś na czym warto budować wielkie plany na przyszłość? Wracając w przeszłość, szczególnie do natchnień, pomysłów, marzeń które były w nas żywe w listopadzie możemy rozpoznać co tak naprawdę rozbudziło w nas iskrę, nadzieję, entuzjazm – a także co go zgasiło. A jeśli jesteśmy po innej stronie tego procesu i listopad przynosił nam więcej rozczarowań niż nowych zaczarowań, to ten powrót pomoże nam odnaleźć zagubioną gdzieś po drodze ideę, wiarę i nadzieję, coś po co warto wrócić tych parę kroków i obejrzeć na nowo pod innym kontem.





Czas tej retrogradacji to podróż od twórczej restrukturyzacji, brania odpowiedzialności tam gdzie należy ona do nas i puszczania tam gdzie mamy niesłużący nam nawyk kontroli, odpuszczania nieadekwatnych już ambicji, zanurzenia w mrokach Przesilenia i odrodzenia w nich, a także pułapek zyskania nadmiernej pewności co do naszych myśli i pomysłów potem, czasu próby gdy możemy chcieć wyrzucić do kosza wszystkie wyciągnięte wnioski po to by zrobić coś szybko i impulsywnie…. Ale też nieraz nagłej zmiany sytuacji, w której będziemy musieli improwizować i zmieniać plany w samej końcówce roku. Zanurzając się w tym refleksyjnym czasie możemy przeformułować nasze cele, zrozumieć lepiej dokąd zmierzamy, oraz dlaczego to dla nas ważne, poczuć znów iskrę entuzjazmu i nadziei, oraz lepiej wykalibrować nasze kompasy by prowadziły nas gładko przez Nowy Rok :) Duża szansa, że intencje na nadchodzący rok jakie mamy teraz, będą inne już po retrogradacji, ale za to dzięki temu mamy szansę zacząć nowy rok bardziej świadomie skupiając naszą energię na tym co najważniejsze.

Czego Wam z serca życzę! :)



poniedziałek, 11 grudnia 2023

Nów w Strzelcu - 13 grudnia 2023

 



Nadchodzący nów (w nocy z 12 na 13.12, kulminacja o 00:32) otwiera cykl księżycowy, w którym pożegnamy stary rok i rozpoczniemy nowy. W tym roku ten czas przejściowy będzie wyraźniej odczuwany, bo towarzyszyć mu będzie retrogradacja Merkurego, która zacznie się ledwie parę godzin po nowiu (a zakończy się 3 stycznia). Mamy więc przed sobą cykl dedykowany domykaniu spraw, rewizjom naszych celów, odpuszczaniu nieadekwatnych koncepcji i odkrywaniu iskry nowego w nas – a nadchodzący nów będzie niczym fraktal zawierał w sobie cały ten proces w miniaturze :) Ryzykiem tego czasu może być ulegnięcie poczuciu, że coś musimy zrobić szybko, że „nie ma czasu się zastanawiać”, niecierpliwość nie uwzględniająca zmieniających się prądów, co może nas prowadzić do pomyłek, które trzeba będzie później odkręcać lub po prostu do straty czasu na rzeczy, które niedługo okażą się bez znaczenia. Dlatego ważne jest by skupić się na tym co w nas, w co jeszcze wierzymy, w co już nie, gdzie nasze horyzonty były zbyt ograniczone, a gdzie łudziliśmy się iluzją dalekiej perspektywy namalowanej na ścianie ;) Wsłuchanie się w siebie w czasie tego nowiu pozwoli nam przejść bardziej świadomie przez ten cykl przejściowy, domknąć to co już nie jest nasza prawdą, otworzyć drzwi dla nowego i dla przyśpieszenia, które już za rogiem ;)

Nów w Strzelcu opowiada o naszych ideach, światopoglądzie, o tym w co wierzymy, za czym stoimy i co chcemy wspierać w świecie. Jak to nów przynosi najpierw możliwość oddania tego co stare i co już nam nie służy, a potem zaproszenia nowego i przede wszystkim wsłuchania się w siebie by ten nowy wewnętrzny głos usłyszeć. W czasie mocnej zmiany świadomości społecznej (patrz choćby przechodzenie Plutona do Wodnika) to więc jest czas na przejście własnego update’u na dostrojenie się do nowej rzeczywistości i pożegnanie z tymi ideami, które nie służą nam i światu. Jest to czas testu prawdy, ale nie takiego, kiedy innym wytykamy, że się mylą i udowadniamy swoje racje… nów skłania nas do zwrócenia się do wnętrza i zadania sobie wielu kluczowych pytań. Jakiego świata pragnę? Jakie wartości chcę wspierać i za jaką zmianą chcę stać? Jakim życiem chcę żyć? Jakie idee i cele mnie inspirują do działania i do rozwoju? Jak to co robię na co dzień ma się do tych idei? Które działania przybliżają mnie do tych celów, a które oddalają? Które idee brzmią dobrze, ale wcale nie rozpalają mojego serca i motywują do działań? Co tak naprawdę jest zmianą, której chcę służyć? Co nadaje mojemu życiu sens a co jest tylko mało istotnym dodatkiem? To nie są łatwe pytania i nie chodzi o to by od razu znać na nie odpowiedzi lub też by poznać jakieś odpowiedzi „ostateczne”. Przeciwnie, wiele „szybkich” odpowiedzi może się okazać zbyt pochopna (co rychło ujawni Merkury w retro ;) ). Ważniejsze jest to by je sobie zadawać (oraz inne pytania jakie do Was przyjdą) i wsłuchiwać się w to co się w Was pojawia: może słowa, może emocje, może entuzjazm lub opór, a może cisza… Wsłuchując się we własną ciszę, zanurzając w przestrzeni poza racjami i „prawdami”, możemy zacząć odnajdywać nową drogę i nowe podejście do świata, gdzie coraz mniej będzie pewników, a coraz więcej zmian i niepewności, wśród których w każdej chwili na nowo będziemy szukać sensu lub też cieszyć się rozpadem starych sensów ;)

Nów jest czasem uwalniania się od starego (zanim zaprosimy nowe), więc warto przyjrzeć się temu co nas blokuje i co ogranicza naszą wolność. Strzelec uczy nas doświadczania wolności jako nieograniczonej przestrzeni w naszych głowach, szerokich horyzontów, nieskrępowanych przekonaniami marzeń i celów. To nie walka z kimś czy czymś, a widzenie szerzej i otwieranie się na więcej i na Innych.

Kolejnym darem, który może nam przynieść ten czas to rozpoznawanie, które z naszych idei i celów były zbyt wielkie, zbyt rozdęte, zbyt dalekie od tego co naprawdę się dzieje w naszym życiu i czym żyjemy i wielka ulga, gdy te przesadne zobowiązania i oczekiwania wobec siebie i świata odpuszczamy. Z tego płynie wolność otwierania się na nieznane, na to co faktycznie jest naszą ścieżką, wolność dania sobie czasu na wewnętrzne poszukiwania i na nie wiedzenie od razu dokąd zmierzamy. Wolność podążania bezdrożami z zaufaniem, że doprowadzą nas one do czegoś bezcennego.

Nie zawsze ten czas będzie łatwy, czasem możemy czuć irytacje lub pogubienie, ale wszystko to są drogowskazy pokazujące nam gdzie potrzebujemy się zatrzymać, wrócić do tego co w nas prawdziwe, dać sobie prawo do wewnętrznego wzrastania zanim pojawią się zewnętrzne działania.

A jeśli ten czas obdarzy nas ważnymi wglądami i pomysłami, to zasiejmy je jak ziarenko w sobie i obserwujmy co z nich będzie wyrastać przez najbliższy cykl, a dopiero potem będzie czas na przesadzanie tego co szczęśliwie wyrosło do wielkiej donicy zewnętrznego świata :)

To może być niezwykle płodny, owocny i jednocześnie wyzwalający czas i tego Wam właśnie życzę!


Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

sobota, 25 listopada 2023

Pełnia w Bliźniętach - 27 listopada 2023

 





Nadchodząca pełnia przynosi nam odczuwalną zmianę w energii, oddech po być może nieco cięższym czasie, lekkość, poczucie zmiany w powietrzu, ekscytacji i zaciekawienia nowymi możliwościami. Może być jednak tak, że zachłyśniemy się tym powiewem świeżości i będziemy chcieli złapać wszystkie sroki za ogon na raz, a także działać szybciej niż myśl ;) Merkury, władca znaku Bliźniąt będzie w tym czasie w kwadraturze do Neptuna, co sprawia, że łatwo o nieporozumienia, pomyłki i działania w stylu „a teraz szybko zanim dotrze do nas, że to bez sensu” ;) Z drugiej strony to czas niezwykle inspirujący intelektualnie, kiedy możemy czuć że nowe pomysły, idee, znaki od wszechświata nas wręcz bombardują. Wiele z nich nie przetrwa próby czasu, inne mogą stać się początkiem nowych ekscytujących kierunków rozwoju, a jeszcze inne inspiracją twórczą, przyjemnym podążaniem za Królikiem w głąb Krainy Czarów ;) To bardzo płodny czas dla pisarzy, poetów, osób opowiadających historie w najróżniejszy sposób. Dobry na łapanie okruchów znaczeń i sensów i ich ubieranie w słowa. Gorszy na określanie faktów czy podejmowanie rozsądnych decyzji, a także na ustalanie czegoś z innymi. Może nam się wydawać, że rozumiemy co ktoś inny ma na myśli, uznać że jakieś sformułowanie było dla nas obraźliwe lub przeciwnie, że uprzejmy unik był czyjąś zgodą czy akceptacją. Jeśli nie możemy odłożyć takich konwersacji na później i decyzje trzeba podjąć już, to dobrze się upewniać czy dobrze rozumiemy to co rozumiemy, dopytywać o to co ktoś ma na myśli i nie obrażać się gdy inni się nas dopytują ;) Łatwo można ulec iluzji, że powinniśmy się rozumieć bez słów, że wszystko jest jasne i oczywiste więc nie trzeba tego klarować. Że łączy nas jakieś porozumienie, które nadmiar słów może popsuć. Tak czasem może być i czasem faktycznie słowa będą wprowadzać niepotrzebny zamęt, niemniej jeśli potrzebujemy jakiś w miarę konkretnych ustaleń, to lepiej wszystko konkretnie i na piśmie – a najlepiej parę dni później ;)

Problemem tego czasu może być też zbyt szybkie przeskakiwanie do konkluzji i wygłaszanie radykalnych sadów. Dużo bardziej będzie nam w tym czasie służyć zwykła ciekawość, zbieranie nowych informacji, szczególnie tych w postaci znaków, snów, odczuć, wrażeń i pozwalanie by same się w nas układały jak w kalejdoskopie, odsłaniając nowe zaskakujące związki – jako inspiracja i poszerzenie perspektywy, ale bez przywiązania, że oto objawia nam się jakaś ostateczna prawda. To czas kiedy mogą się pojawiać niespodziewane i nieraz dziwaczne wglądy, wizje, sny. Wszystko to jest jak wyplatanie tkaniny przyszłego roku w sposób jeszcze mało wyraźny i nieraz mylący, ale z czasem gdy wypełni się ona konkretniejszą treścią zobaczymy jak ważne były te szybkie i pozornie przypadkowe myśli i wizje.

Ważnym tematem tego czasu jest komunikacja z innymi i to na ile słowa oddają nasze myśli, oraz na ile nasze interpretacje słów innych są na wyrost. Przewodnikiem jest ciekawość, zadawanie sobie nawzajem pytań, poddawanie w wątpliwość tego co myślimy, tego jak coś zrozumieliśmy, tego jak postrzegamy jakąś sytuację. Na wszystko można spojrzeć z wielu różnych stron, słowa można rozumieć na różne sposoby, ludzie czasem używają po prostu tych słów, które mają „pod ręką”, a my zbyt często używamy tych samych interpretacji nie siląc się na dociekliwość. Zaciekawienie perspektywami innych może nam pozwolić wyrwać się z własnych utartych ścieżek, puścić wodze fantazji, obudzić uśpioną kreatywność czy dziecięcą radość poznawania świata. Możemy też radośnie wymieniać się myślami i uczyć się od siebie wzajemnie, oraz szukać takich słów, które nas łączą zamiast dzielić.

Pełnia Księżyca sama w sobie jest czasem wypowiadania życzeń, odprawiania rytuałów, wyrażania wdzięczności i celebrowania. Bliźnięta to znak najsilniej powiązany z myślami, słowami i komunikowaniem się. Stąd pełnia w Bliźniętach to czas kiedy słowa mają szczególnie wielką moc! Warto poszukać teraz tych intencji, które są dla nas najważniejsze, popracować nad wizją konkretnych celów i mniej konkretnych marzeń, które teraz możemy ponazywać. Bliźnięta to moc opowieści dlatego pięknym rytuałem na ten czas będzie opowiedzenie sobie baśni o naszym życiu, z perspektywy czułego narratora :) Aktywowany znak Bliźniąt uruchamia nasz intelekt, natomiast opozycyjny znak Strzelca (gdzie znajduje się Słońce) nadaje mu cel. To dobry moment na to by spojrzeć szerzej, wyjść poza ograniczające przekonania i na zapytanie siebie: czego tak naprawdę pragnę, co chcę osiągnąć i jak żyć? A także na poproszenie o wskazówki, jak to osiągnąć (np. w medytacji czy w pracy z kartami). Mogą również pojawiać się wglądy dotyczące naszego otoczenia, tego co w nim nam służy a co nie, jakie towarzystwo ciągnie nas do góry i inspiruje, a jakie męczy i obciąża. Ważnym pytaniem na ten czas jest również to czemu poświęcamy naszą cenną uwagę. Bliźnięta sprzyjają rozproszeniu, więc możemy czuć, że ilość równolegle aktywnych wątków w naszych głowach nas przeciąża, możemy się nawet poczuć zagubieni. Nie jest to czas w którym miałoby sens przymuszanie się do koncentracji na jednej rzeczy (mało realne ;) ), za to możemy odrzucić te treści i pożeracze uwagi, które nic nam nie dają i tylko wzmagają poczucie przemęczenia nadmiarem.

Pełnia ta otwiera czas przejściowy między kończący się rokiem i tym, który ma się zacząć, który będzie naznaczony retrogradacją Merkurego (zacznie się dopiero za dwa tygodnie, ale już wchodzimy w obręb tematów, które będą wracać w kolejnych odsłonach). Darem tego czasu jest poczucie wolności do myślenia poza dotychczasowymi ramami, do eksplorowania nowych kierunków, do snucia marzeń, planów, wizji w sposób lekki i niezobowiązujący. W tym czasie pomiędzy wiele jest możliwe, przeświecają między warstwami rzeczywistości nowe idee i znaczenia, a jednocześnie nic jeszcze nie jest „na poważnie”. Jesteśmy jak dzieci fantazjujące kim będziemy w przyszłości, szukający czegoś co brzmi interesująco, ekscytująco, co jest łatwiejsze gdy wiemy, że mamy jeszcze trochę czasu by do tego dojrzeć ;) Można to potraktować jak czas odpoczynku po ostatnim mocnym czasie, czas na krążenie myślami bez celu jako odpoczynek po wykonanej pracy, jako moment na odprężenie mentalne, nawet jeśli kończące się burzą pomysłów i spontanicznych działań.



10 lat temu w czasie pełni w Bliźniętach temu rozpoczęłam Medytacje Księżycowe, kalendarzowe 10 urodziny będą 17 grudnia. Od tego czasu medytowaliśmy razem co każdą pełnię i co nów – choć pewnie jestem jedyną osobą, która medytowała w czasie wszystkich 246 pełni i nowiów ;) 10 lat to dużo, wiele się zmieniło w świecie i we mnie. Dziś gdy mamy ofertę medytacji prowadzonych w każdym rogu internetów wielu nie rozumie idei wspólnego medytowania bez prowadzenia… czy raczej wyłącznie z wewnętrznym prowadzeniem ;) Być może to będzie czas by coś zmienić lub podsumować. Być może będzie to ostatnia już Medytacja Księżycowa – potrzebuję pobyć z tym co dalej, porozmawiać z Księżycem :) Czas jak napisałam wyżej nie sprzyja ostatecznym decyzjom, więc dlatego zostawiam tu jeszcze miejsce na niepewność, choć w głębi czuję, że coś się dopełnia. Jeśli chcecie dajcie znać czy medytowaliście z nami w jakimś okresie tych 10 lat, jak to wspominacie, czy Medytacje Księżycowe są jeszcze w Waszym życiu? Zapraszam Was do tej celebracyjnej jubileuszowej Medytacji Księżycowej, by jeszcze raz spotkać się w „eterze”.  Z wdzięcznością ze te całe piękne 10 lat w zgodzie z cyklami Księżyca i w połączeniu z Wami :)

Przestrzeń na intencje i dzielenie się jak zawsze na grupie, a medytacja tym razem o 10:27 w poniedziałek rano.


Pięknej pełni i ekscytujących eksploracji Wam życzę! :)



Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

sobota, 11 listopada 2023

Nów w Skorpionie - 13 listopada 2023 - Czas Feniksa



Każdy nów jest zaproszeniem do skupienia się na tym co w nas, do wycofania ze świata i powrotu do siebie, zanim zaczniemy wzrastać z nowym cyklem. Nów w Skorpionie, który wypada zawsze w okresie około-zadusznym, jest intensywniejszą wersją tego doświadczenia, jako że zaprasza nas również do spotkania z naszą mroczniejszą stroną, z emocjami i pragnieniami, które przed sobą i światem ukrywamy, z tym co w nas potrzebuje umrzeć i z tym co się ma w nas odrodzić. Lubię nazywać nów w Skorpionie czasem Feniksa, co oznacza zazwyczaj cichy, wręcz intymny proces spotkania z oczyszczającym ogniem przemiany. Jednak tym razem jest spora szansa, że nie będzie taki cichy ;) Już od piątku odczuwalne są intensywne układy uraniczne, które wprowadzają dużo akcji, zmian, buntu i ogólniej – zamieszania ;) (więcej o tym pisałam w newsletterze) W czasie nowiu nie będzie inaczej, bo Słońce z Księżycem ustawią się dokładnie naprzeciwko Urana, a do tego blisko nich będzie nadal wojowniczy Mars. Wydarzenia w świecie i wokół nas mogą nas więc znacząco rozpraszać, budzić w nas silne reakcje, potrzebę protestu, walki z ograniczeniami, odcinania się od czegoś. To wszystko jest ważne i możemy doświadczyć przełomowych wydarzeń czy decyzji w tym czasie, jednak istotne jest również to, by dać uwagę naszemu wnętrzu, temu co w nas, co umiera, co się odradza, co nas osobiście porusza i dlaczego. Może to być czas kiedy świat będzie nas szczególnie drażnił i wtedy ważne może być poszukanie jakiejś formy odosobnienia i detoksu od wszystkiego co nas przeciąża. Dni przed nowiem mogą być więc bardzo intensywne, nie raz obfitujące w przełomy i konfrontacje ze światem, ukazujące nam z całą mocą na co nie mamy zgody, ale też jak reagujemy impulsywnie i nadmiarowo poruszani przez utrwalone w naszych ciałach odruchy i wspomnienia. Możemy zrobić coś nowego, coś inaczej, uwolnić zatrzymaną energię… czas nowiu jednak mówi, że po tym wszystkim będziemy potrzebować wrócić do siebie, zregenerować się, zintegrować, przyjąć siebie ze wszystkim co przeżywamy, zadbać o to by nie przeciążać siebie więcej. W poniedziałkowym Newsletterze Premium napisałam, że ten okres „będzie wspaniałym czasem na zasiew, ale przed nowiem warto się skupić na tym co potrzebujemy wymieść z naszego życia, a robiąc to pamiętać o czasie dla naszych ciał i emocji, o tym, że im więcej im damy, tym więcej energii będziemy mieć na nawigowanie nadchodzącymi falami ;) Czasem bowiem różnica między przejściem przez jakiś intensywny czas świadomie i konstruktywnie, a impulsywnie i destrukcyjnie leży nie tyle w naszej sile woli, a w tym czy przedtem się wysypialiśmy i dbaliśmy o regenerację ;)”. Nawet teraz kiedy już może być zbyt intensywnie na relaks i energia raczej nas pobudza do działania, nów w Skorpionie przypomina nam o tym, że każde przeciążenie, każda zamieciona pod dywan emocja, każde nadużycie jakiego doświadczamy, całe zewnętrzne zamieszanie się dodają i ograniczają naszą możliwość świadomej reakcji i zasoby do radzenia sobie z tym co trudne. Im bardziej więc jest intensywnie, tym bardziej potrzebujemy chwil na odcięcie od tej intensywności, na regenerację, nawet jeśli miało to być 10 minut medytacji, czy krótki spacer. Im trudniej nam się spotkać ze sobą, tym więcej czasu na to potrzebujemy – i tym bardziej jest to ważne. W czasie tego nowiu pewnie trudniej będzie o bycie „kwiatem lotosu” i doświadczanie głębin spokoju, no chyba, że znajdziemy ten niezwykle cenny spokój w oku cyklonu :) Nie krytykujmy więc siebie jeśli nie potrafimy się rozluźnić czy „wyciszyć”, największym darem tego nowiu nie jest spokój, ale prawda. Oraz wypływające ze spotkania ze sobą prawdziw_ uwolnienie, oczyszczenie, głęboka zmiana, połączenie z mocą. Dlatego zaprośmy wszystkie emocje, które się pojawiają, dajmy się im prowadzić, uznajmy też tą część nas która ma dosyć emocji i poszukajmy dalej – czego tak naprawdę mam dosyć? Dlaczego kieruję swoją niechęć i złość na własne emocje, a nie na to co leży u ich źródła? Dlaczego siebie samą karzę? Gdzie czuję wstyd, poczucie winy, lęk, ból? Jak się poczuję, gdy przestanę udawać, że ich nie ma? Jak się poczuję gdy je uhonoruję – honorując w ten sposób siebie z całą moją historią i cierpieniem? Czy energia niezgody może przestać godzić we mnie i może mnie zacząć prowadzić w działaniu? To czas kiedy odkrywamy, że głęboka regeneracja nie wydarza się wbrew temu co czujemy, a właśnie poprzez pozwolenie sobie na czucie wszystkiego co czujemy, pozwolenie by emocje przepłynęły, by ciało samo rozładowało skumulowane napięcia, by można był znaleźć czas i przestrzeń na odpuszczenie sobie tego co dotąd staraliśmy się za wszelką cenę kontrolować. W czasie tego nowiu możemy odkryć, że uwolnienie się od tego co nas drażni i ogranicza w świecie zaczyna się od pozwolenia sobie na czucie tego co czujemy i przyjęcie siebie w każdej z emocji i doświadczeń.

Zgoda na emocje i uwolnienie tego co sami przed sobą ukrywamy to jednak dopiero początek drogi Feniksa. Nów w Skorpionie daje nam coś więcej niż tylko emocjonalne oczyszczenie – daje nam dostęp do wewnętrznej mocy. Czasem gdy czas jest trudny możemy nawet nie mieć możliwości na medytacje czy emocje… a jednak nadal możemy doświadczyć momentu mocy w środku wiru zdarzeń, czy nawet wspomnianego wyżej spokoju w oku cyklonu. Natomiast, gdy akurat mamy przestrzeń dla bardziej intencjonalnej pracy, możemy doładować nasze akumulatory mocy przywołując takie momenty z przeszłości i połączyć się z tym miejscem w nas, które jest źródłem wewnętrznej siły, oparciem w najtrudniejszych chwilach, mocy która pozwala nam przetrwać i regenerować się niczym Feniks właśnie, a także nasycać wszystko co robimy energią większą niż my sami, podłączać się pod odwieczną energię życia i przemijania.

Wielu z nas miało to doświadczenie, czasem je dobrze pamiętamy, czas potrzebujemy dopiero przypomnieć: ten moment kiedy w największym życiowym kryzysie znajdowaliśmy w sobie siłę. Ten przysłowiowy spokój w oku cyklonu, tą siła przetrwania mimo wszystko, to niespodziewane źródło zasilania, które przychodziło, gdy wydawało się, że już nie mamy nic. Każdy z nas mógł tego doświadczyć inaczej, niektóry pielęgnują to wspomnienie, inni ledwie o nim pamiętają skupiając się bardziej na tym jak nam wtedy było ciężko, a nie na tej chwili, czasem wręcz sekundzie, gdy coś w nas „kliknęło” by zrobić ten krok ku życiu, ku mocy, stanąć nawet nie na własnych nogach, a na czymś nieuchwytnym w naszej duszy co okazało się być twardsze od stali. Czasem nie pamiętamy go w ogóle, ale on i tak musiał się wydarzyć w naszym życiu nie raz. Sam moment narodzin był takim momentem, gdy doświadczyliśmy ogromu cierpienia i mogliśmy wybrać śmierć, a wybraliśmy życie. Wiele razy spotkaliśmy się z chorobą ciała czy ducha, z ciężką żałobą – a jednak przetrwaliśmy opierając się na wewnętrznej mocy. Ten nów jest dobrą chwilą na to by przypomnieć sobie ten moment mocy lub go przywołać z niepamięci, zaprosić go do ciała, połączyć z nim i nauczyć się jak do niego wracać, kiedy będziemy czuć potrzebę. Szczególnie jeśli wokół czujemy zamieszanie, ludzie z którymi łączą nas silne emocjonalne więzi coś przeżywają, my sami czujemy się targani emocjami… to wspomnienie może być nasza wewnętrzną kotwicą – nie po to by odciąć się od fal zdarzeń i emocji, ale by poczuć w nich swą siłę.

Czas kiedy Słońce jest w Skorpionie to okres, kiedy jesteśmy szczególnie wyczuleni na temat przemijania i żegnania się z tym co odchodzi – czego nów jest najmocniejszym momentem. Skorpion wyczula nas również na sprawy związane z przemocą, manipulacją, tabu, przypomina nam o naszych lękach i o tym czego sami w sobie nie chcemy zazwyczaj zobaczyć. To jest więc czas niełatwy, ale niezwykle ważny. Tak jak drzewa pozbywamy się teraz osłon z liści, po to by zobaczyć nagą prawdę. Tak jak one zrzucamy to co stare i przygotowujemy się na okres regeneracji. Nów w Skorpionie to właśnie czas kiedy możemy doświadczyć głębokiej odnowy i wewnętrznego odrodzenia, jeśli tylko zgodzimy się czuć to co czujemy i pozwolić by to co ma odejść odeszło. Feniks by odrodzić się z popiołów, musi najpierw przylecieć na miejsce tego rytuału i poddać się płomieniom transformacji. Wraz z płomieniami odchodzą nasze żale, niespełnione oczekiwania, nasz ból i żałoba. Odchodzą też maski za którymi próbowaliśmy się schować: kontrola, dominacja, pozorna siła, wszystko to czym próbowaliśmy przykryć i schować naszą traumę, ból, lęk, brak poczucia bezpieczeństwa. Feniks wraca bo wie, że w ogniu przemiany odnajdzie wolność i odrodzi się silniejszy. Znak Skorpiona jest o najgłębszej regeneracji i o tym, że kiedy puszczamy to co trzymaliśmy kurczowo i zanurzamy się tyglu transformacji, odzyskujemy moc.

Z tego miejsca, odrodzeni na ołtarzu Feniksa, odkrywamy moc do działania, do wprowadzania zmian, do konfrontowania z tym na co nie mamy zgody w świecie już w zintegrowany sposób. Przestajemy się bić sami z sobą i możemy przestać odtwarzać tą walkę w świecie i zacząć lot ku nowym wyzwaniom i pragnieniom.

Pięknego czasu zanurzenia się w Ciemności, odrodzenia się Feniksa i regeneracji Wam życzę!



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o 10:27 w poniedziałek rano. Każdy medytuje po swojemu, łączymy się offline we wspólnych intencjach ;) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

środa, 25 października 2023

Pełnia w Byku z obrączkowym zaćmieniem Księżyca - 28 października 2023

 




Każda pełnia opowiada nam o polaryzacji – tej w nas, tej między nami a światem, tej międzyludzkiej. Wnosi poczucie napięcia pomiędzy wartościami, które wydają się przeciwstawne, poczucie, że trudno nam jednocześnie dbać o nasze potrzeby i realizować nasze aspiracje lub że nasza perspektywa zderza się z perspektywą innych. Dzieje się tak ponieważ w czasie pełni Słońce i Księżyc ustawiają się po przeciwnych stronach Ziemi, w przeciwstawnych znakach – jakby ciągnąc nas w przeciwne strony. W czasie zaćmienia Księżyca jest to szczególnie intensywne, ponieważ Księżyc ustawia się precyzyjnie w linii prostej ze Słońcem i Ziemią, tak, że ta ostatnia rzuca na niego swój cień – co w tym roku będziemy mogli obserwować też z Polsce (jako częściowe zaćmienie Księżyca). Mamy więc Słońce w Skorpionie ustawione precyzyjnie naprzeciwko Księżyca w Byku. To jednak nie koniec, bo tą samą polaryzację będą wzmacniać Merkury i Mars w Skorpionie ustawione naprzeciwko Jowisza w Byku w tym samym czasie! Polaryzacja ta może się przejawiać na wiele sposobów, co będę opisywać szerzej niżej. Zacznę jednak od mniej typowego, a w tym roku szczególnie prawdopodobnego: napięcia między pragnieniem konfrontacji czy nawet odwetu a pragnieniem świętego spokoju, oraz pomiędzy celem „uświęcającym” środki, a wartościami i tym co postrzegamy za moralne. To czas kiedy możemy czuć się wodzeni na pokuszenie lub kiedy wybieramy między odwagą a komfortem. Ostatecznie każda opozycja uczy nas tego, że pozorne sprzeczności mogą zostać zintegrowane jeśli znajdziemy wartość każdej z pozornie sprzecznych perspektyw i poszerzymy nasze zrozumienie siebie i świata. Możemy np. podjąć decyzję o konfrontacji jednocześnie szanując naszą potrzebę spokoju i odpoczynku, myśląc o tym jak możemy o nią zadbać mimo wszystko. Możemy też wybrać komfort, zadbać najpierw o ciało i uziemienie, szanując jednocześnie tą część nas, która potrzebuje ujawniać fałsz, walczyć o swoje, czy mierzyć się z tym co trudne – szukając przestrzeni jak możemy wyrażać tą energię w bezpieczny dla nas i uwzględniający potrzeby ciała sposób. W czasie pełni (szczególnie tej!) możemy czuć jakby istniało jedynie „albo-albo”, możemy stawać się bardziej radykalni, bardziej uparci, bardziej zawzięci, widzieć biel i czerń bez niuansów. Im bardziej radykalni się stajemy tym bardziej przyciągamy radykalizm „drugiej strony”, doświadczenie walki, czy oporu ze świata. Możemy też szczególnie mocno czuć jak zaangażowanie w działania, dyskusje, ważne sprawy odciąga nas od ciała, od tego co podstawowe i priorytetowe dla nas. To co ważne jednak to to, że nie ma jednej dobrej ścieżki, nie ma strony „lepszej” czy „gorszej”. Czasem będzie dla nas lepsze odpuszczenie i skupienie na ciele, czasem zaangażowanie w konfrontację na 102 fajerki, a czasem przeskakiwanie z jednego w drugie, czy próby integracji. Jedyne co na pewno nam może zaszkodzić to odrzucanie siebie za nasze wybory czy odczucia i innych – za to samo. A także usiłowanie odwrócenia wzroku od tego co się pojawia, od odczuć, od wątpliwości, od Cienia, tabu, niezgody na coś, impulsu do robienia czegoś mimo wszystko itp..

Wróćmy do bardziej typowych manifestacji pełni z Byku, nie związanych z kosmicznymi „wydarzeniami towarzyszącymi” ;) Głównymi tematami Byka jest obfitość, przyjemność, cielesność, komfort, stabilność – wszystko to można zapraszać i eksplorować w tym czasie. Możemy przypominać sobie o potrzebach ciała, o tym jak to jest rozluźniać się, odpoczywać, czuć przyjemność, zatrzymać się w biegu. Jednak Słońce w Skorpionie jako drugi biegun polaryzacji przypomina nam też o tym co jest w tym trudne, przed czym być może uciekamy nie dając sobie szansy na rozluźnienie czy spokój, co nas mogło odciąć od cieszenia się przyjemnościami życia, o tym czego czuć nie chcieliśmy odcinając się od ciała i pozostając w obronie przed zmianą i dyskomfortem. Dlatego możemy teraz spotykać się tez z traumami, lękiem przed utratą, nieprzeżytymi emocjami i niepuszczonymi oczekiwaniami. Wiele doświadczeń i zranień mogło nas nauczyć zamykania się w ciele na odczuwanie, na naszą seksualność, na trudne emocje i ból. Pełnia w Byku mówi więc o tym, że owszem - przyjemność, cieszenie się połączeniem z ciałem, pełne rozgoszczenie w nim i w otaczającym nas świecie jest dostępne Tobie jak każdej innej istocie na Ziemi. Czasem jednak najpierw trzeba się zgodzić by to przy czym utknęliśmy i co rozpamiętujemy odeszło, by nagromadzone emocje mogły popłynąć i zrobić miejsce na nowe odczucia, by uwolnić te historie, których tak bardzo nie chcieliśmy przeżyć, że zatrzymaliśmy je gdzieś w ciałach. Ostatnie półtora roku z powtarzającymi się zaćmieniami w znaku Byka i Skorpiona mogło wydobywać na powierzchnię te historie, pokazywać jak możemy je uzdrawiać, a nadchodząca pełnia będzie zwieńczeniem tego procesu.

Zaćmienia są potężne jako momenty potencjalnej transformacji, kiedy nagle może coś się zmienić w naszym nawykowym kołowrotku reakcji i uwarunkowań – choć bywa, że z tą zmianą walczymy lub jej „nie zauważamy” i szybciutko wracamy na stare tory. Ich działanie jednak dalece wykracza poza sam moment zaćmienia, dlatego warto patrzeć na wszystko co działo się też w miesiącach po zaćmieniach i między nimi. Tym razem mamy do czynienia z ostatnim zaćmieniem w znaku Byka z serii, która zaczęła się półtora roku temu (szczególnie istotne w tej serii było zaćmienie 30.04.22, a także to 8.11.22). Kończymy więc okres transformacji podbijany przez kolejne zaćmienia, w obszarach takich jak nasza relacja z materią, finansami, ciałem, przyjemnością, seksualnością, komfortem, bezpieczeństwem, czy traumą. Może to być czas podsumowujący tą drogę, czas dopełnienia jakiegoś procesu, uwalniania karmicznych zobowiązań czy pracy z traumą. Ważne jest jednak by nie uleć zuchwałości, nadmiernej pewności tego, że „już wszystko wiemy” i nie „nagrabić sobie” nieprzemyślanymi działaniami czy ocenami. Możemy czuć się w mocy, ale to do nas należy decyzja czy użyjemy jej dla dobra wszystkich istot czy przeciwko innym. Powrót do bezpieczeństwa w ciele oznacza czasem rezygnację z możliwości kontrolowania wszystkiego i wszystkich, z korzystania ze swoich przewag, które ostatecznie odcinają nas znów od siebie i wprowadzają z powrotem do przestrzeni walki i obrony przed światem. Pytanie tej pełni to więc po pierwsze: czego się nauczyliśmy przez ostatnie półtora roku? A po drugie: jak z tej wiedzy skorzystamy w sposób konstruktywny, odpowiedzialny i z szacunkiem dla innych? Czy faktycznie wyszliśmy z wzorca nadużycia i kontroli, czy tylko zadowalamy się odwróceniem ról? Czy korzystamy z każdej możliwości, czy tylko z tych, które są właściwe i karmiące dla naszej duszy i ciała? Czy potrafimy odpuścić także wtedy, gdy przewaga jest po naszej stronie? Czy potrafimy odpocząć i zadbać o ciało nawet gdy mamy szansę „wszystkim pokazać”? ;) Czy tylko wtedy, gdy to świat nas do tego zmusza – przypominając o przemijalności naszych ciał, zdrowia, mocy?

Tak jak pisałam wyżej, ten czas może być zbyt napakowany w wydarzenia by móc skorzystać z wielu darów znaków Byka. Odpoczynek, skupienie się na ciele i jego potrzebach, na przyjemności, zmysłowości, seksualności, celebrowaniu obfitości i wdzięczności – to wszystko cudowne sposoby na korzystanie z potencjału tego czasu, ale jeśli nie jesteśmy wcale rozluźnieni i nie potrafimy odpocząć, to nie róbmy sobie wyrzutów. Ważne by mieć uwagę na ciało mimo wszystko, by obserwować co się z nim dzieje, co czujemy, jak gospodarujemy zasobami ciała, co nas męczy, co nas regeneruje, na co energię trwonimy, a co sprawia, że czujemy się choć trochę lepiej. Świadomie obserwując siebie możemy wyjść z wzorców nawykowego nadużywania siebie i ciała, wybierania trudniejszej drogi, pakowania się w problemy, które nie pozwalają nam na spokój i cieszenie się życiem, czy odtwarzania myśli i stanów emocjonalnych, które nie są o tym co tu i teraz, a o tym co kiedyś.

Byk jest bardzo konkretnym przewodnikiem na tych ścieżkach, mówi: nic nie musisz robić, nie potrzebne Ci żadne rytuały, techniki, uzdrowicielskie moce – po prostu daj pełnię uwagi swemu ciału, temu jak je czujesz tu i teraz. Zobacz co jest może napięte, daj sobie delikatny dotyk tam, gdzie potrzebujesz, wczuj się w to czego Twoje ciało potrzebuje, możesz się delikatnie porozciągać, poporuszać… wszystko co pozwoli Ci nieco bardziej poczuć ciało i pozwolić by to ono Cię prowadziło, a nie jakieś zewnętrzne instrukcje. Możesz to robić z intencją uwalniania historii, o których wiesz, że gdzieś tam utknęły, możesz pozwolić sobie również na wyrażanie emocji, delikatnie szukając nieco więcej przestrzeni i komfortu w ciele by to co kiedyś było za trudne, teraz mogło łatwiej przepłynąć. Delikatność jest tu słowem kluczem, tak trudnym do zastosowania, gdy podróżujemy przez krainy Skorpiona. Byliśmy uczeni bycia twardym dla siebie, gdy doświadczaliśmy czegoś trudnego, brania się w garść i przeżywania emocji dopiero gdy pękały w nas ostatnie tamy. Potem powielaliśmy to twarde podejście do siebie poprzez różne próby „uzdrawiania”, nierzadko pakując się w sytuacje retraumatyzujące, opowiadając nasze trudne historie kiedy jeszcze nie byliśmy na to gotowi, przymuszając się do praktyk, które obiecywały uzdrowienie, ale były dla nas na ten moment po prostu niedelikatne i zbyt obciążające. W konsekwencji wciąż oddalaliśmy się od otwarcia na pełnię czucia, bo to może się pojawić tylko kiedy czujemy się naprawdę bezpieczni sami ze sobą, kiedy do niczego się nie przymuszamy, kiedy mamy dla siebie czułość, uważność i właśnie delikatność. Ta pełnia jest więc zaproszeniem do tego delikatnego spotkania ze sobą i ze swoim ciałem, ze wszystkimi historiami, które ono nam opowiada, z emocjami, a także z przyjemnością, która wypływa z samego doświadczenia bycia ucieleśnionym i nasyconym tym co daje nam świat.

Owocnej i ucieleśnionej pełni Wam życzę! :) 
 



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie dopełnienia pełni czyli o 22:24 w sobotę. Każdy medytuje po swojemu, łączymy się offline we wspólnych intencjach ;) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.

środa, 11 października 2023

Nów w Wadze z zaćmieniem Słońca - 14 października 2023

 



Nów w Wadze przynosi temat wewnętrznego balansu, naszej relacji z innymi, ważnych wyborów, przywracania sprawiedliwości, pokoju w nas i w świecie. I prawdopodobnie po ostatnich dniach, kiedy to Mars utworzył kwadraturę z Plutonem (co mogło wnieść dużo napięć, przemocy, walk o dominacje – pisałam o tym w newsletterze), wielu z nas czuć może dużą potrzebę powrotu do balansu. Jednak w przypadku tego nowiu, który będzie również pierwszym zaćmieniem Słońca w znaku Wagi, bardzo ważne jest nie tyle powrócenie do być może dawniej działającego balansu, co właśnie wyjście z długotrwałego stanu dys-balansu, nierówności, niesprawiedliwości, nadużywających dla nas układów i kompromisów… i otworzenie się na zupełnie nową formę równowagi w relacjach z innymi i ze sobą. Możemy więc czuć konieczność wyboru między udawaną harmonią, spokojem, „zgodą”, a czymś pozornie nieharmonijnym, ale ostatecznie przywracającym zdrowe proporcje, autentyczność w relacjach, czy sprawiedliwość tam gdzie jej brakowało. Ważne jest jednak to, że zazwyczaj poczujemy nie tyle błogosławieństwa nowej równowagi, co dyskomfort jej braku – tak istotny by mogła zajść transformacja, wzmocniona w tym roku przez obrączkowe zaćmienie Słońca.

Możemy to zresztą czuć już od pewnego czasu. Mars przebywając w Wadze od końcówki sierpnia wydobywa na powierzchnię wszystkie niedziałające układy, złość ukrytą pod uprzejmością, przypomina nam o przekroczonych granicach, rozmontowuje sojusze i jednocześnie daje energię do budowania nowych. Proces ten jest jednak dużo głębszy przez fakt, że w Wadze przebywa również od lipca Południowy Węzeł Księżyca, który robi z grubsza to samo, ale na poziomie karmicznych zobowiązań, wzorców relacyjnych zakorzenionych w dalekiej przeszłości i tych związków emocjonalnych, które nadal wywierają wpływ na nasze życie. Wydobywane na powierzchnie jest wszystko to, co zostawiło nas z poczuciem niesprawiedliwości, nierówności, zobowiązania do lojalności, uwikłania w czyjeś życie i wybory, zobowiązania do troski o kogoś kto nas źle traktował, ba nawet do opowiadania się po czyjejś stronie czy milczenia jeśli się z czymś nie zgadzamy. Dzieje się to po to byśmy mogli wypowiedzieć niektóre z tych umów, rozsupłać więzi i zobowiązania, zmienić zdanie, odnaleźć zablokowany niegdyś głos i opowiedzieć się za tym co jest według nas sprawiedliwe. Kluczowym momentem tego procesu będzie właśnie nadchodzące zaćmienie, czas pożegnania starego, chwila ciszy, w której możemy zadecydować czy wracamy powtarzać przeszłość, czy ruszamy w nieznaną przyszłość. Czas dialogu z samym sobą, szukania balansu między różnymi potrzebami, dawanie głosu temu co zbyt długo było wykluczone z dyskusji.

Nów w Wadze to czas, kiedy równowaga i relacje wymagają naszej szczególnej uwagi. Kontaktujemy się z tą częścią nas, która potrzebuje „odbijać się” w drugim człowieku, która szuka dopełnienia, związku, ale też z tą która się porównuje, ocenia innych czy robi różne rzeczy dla uznania lub by innym było miło. Jak w soczewce możemy widzieć jak to z czym wchodzimy w relacje z innymi do nas wraca, a także jaki tańczy w nas potrzeba bliskości z lękiem przed odrzuceniem. To piękny moment na to by przyjrzeć się temu co jest dla mnie w moich relacjach ważne, czego potrzebuję, co doceniam, a co chcę zmienić. Podobnie z tym czego nam brakuje w relacjach – zapytajmy się siebie czy sami jesteśmy gotowi sobie dać to czego potrzebujemy, czy wierzymy, że na to zasługujemy, czy umiemy przyjmować od innych to czego pragniemy? Nasi partnerzy są naszymi lustrami w tym sensie, że pokazują nam pięknie to, czego sami sobie nie dajemy. Brakuje Ci uwagi partnera – czy sama ją sobie dajesz? Brakuje Ci akceptacji – czy sam siebie nie odrzucasz? Inni się z Tobą nie liczą – a czy Ty uwzględniasz własne potrzeby? Odkrywając, że to czego najbardziej potrzebujemy, to to czego sami sobie odmawiamy przestajemy obwiniać innych i poszukiwać na zewnątrz i powoli zaczynamy odkrywać jak to jest być dla samych siebie najlepszym partnerem, przyjacielem i rodzicem :)

Ważnym tematem w czasie tego nowiu jest równowaga w różnych obszarach życia, ta pomiędzy braniem i dawaniem, między odpoczynkiem a pracą, czy między poświęcaniem czasu na różne nasze potrzeby. Znak Wagi przypomina nam, że nie żyjemy tutaj sami, że są różne perspektywy i potrzeby i że potrzebny jest balans by uwzględnić zarówno to co ważne dla nas, jak i to co ważne dla naszych bliskich. Nie chodzi jednak o rezygnację z siebie, a o poszerzanie świadomości, pogłębianie wzajemnego zrozumienia i zobaczenie tego co nas z innymi łączy, oraz o szukanie dialogu – najpierw w nas samych (pomiędzy pozornie wykluczającymi się potrzebami czy naszymi subosobowościami ;) ), a potem w świecie.

Zazwyczaj nowie są przede wszystkim czasem spotkania ze samym sobą, tym razem jednak możemy czuć, że ważny jest również aspekt społeczny, a nawet globalny. Nów z zaćmieniem transformuje także nasze relacje ze społeczeństwem, „Innymi”, pyta nas o to jak wyglądają nasze relacje z tymi co myślą inaczej, z tymi co są „po drugiej stronie” dowolnej polaryzacji, jak wygląda nasza odpowiedzialność za to co wspólne, za porozumienie, za pokój w nas i wokół nas. Waga słynie z niezdecydowania i wahań, tak naprawdę jednak jej rolą jest wydanie sprawiedliwego wyroku, przywrócenie równowagi tam, gdzie człowiek wyrządził krzywdę drugiemu, gdzie doszło do nieporozumień czy polaryzacji – a to wymaga głębokiego namysłu i wysłuchania wszystkich stron, co czasem trwa irytująco długo. Jednak Waga też ma mniej znaną stronę, gdy już wysłucha stron i wydobędzie na powierzchnię wszystkie relacyjne brudy, potrafi przywracać sprawiedliwość jednym cięciem miecza Temidy. Nów z zaćmieniem Słońca w tym znaku ma właśnie taki potencjał, choć droga do tego cięcia, do odzyskania mocy i stanowczości po przejściu przez wszystko co sprawia, że czujemy się bezradni może być nieprzyjemna. Warto jednak, bo ten czas sprzyja wychodzeniu z długo trwających impasów, także takich, o których nie wiedzieliśmy, bo nie widzieliśmy, że oddajemy swoją moc innym i zatrzymujemy własny głos by kogoś nie urazić.

Tym nowiem domykamy więc nie tylko ostatni cykl księżycowy. Domykamy też proces porządkowania naszych spraw sercowych i relacyjnych, który rozwijał się przez ostatnie miesiące „inspirowany” przez retrogradację Wenus. Domykamy też dłuższy proces, który rozpoczął się przy poprzednim zaćmieniu Słońca w Wadze na Południowym Węźle Księżycowym 18 lat temu, kształtujący nasze relacje społeczne i definiujące je polaryzacje i otwieramy nowy – oby odbudowując umiejętność dialogu i porozumienia. Relacje i zobowiązania, które ok 2005 wywarły na nas piętno, teraz będą mogły odejść, o ile świadomie wybierzemy je zakończyć i otworzyć nowy rozdział.

Pięknego i transformującego nowiu w Wadze, a także pokoju wewnątrz nas i w świecie!



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu czyli o 19:55 w sobotę. Każdy medytuje po swojemu, łączymy się offline we wspólnych intencjach ;) Więcej o Medytacjach Księżycowych dowiesz się tutaj.

Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co piszę i dostawać cotygodniowy raport o tym co na niebie zapraszam do zapisu do Moonset Newslettera! Zapisy do darmowego Newslettera Free tutaj.

A dla spragnionych pełnych - bardzo bogatych - cotygodniowych informacji wraz z prognozą na każdy dzień możliwość subskrypcji Newslettera Premium! Więcej o tym tutaj.