poniedziałek, 26 października 2015

Pełnia w Byku - 27 października 2015

pełnia październik 2015


Każda pełnia to czas kiedy z jednaj strony możemy zobaczyć owoce tego co zasialiśmy dwa tygodnie temu podczas nowiu, a z drugiej kiedy rosną napięcia związane z manifestacją naszych celów. Czasem okazuje się, że jest trudniej niż się początkowo wydawało lub że odpowiedź ze świata wymaga od nas uwzględnienia innych perspektyw. Pojawiające się napięcia pokazują nam więc miejsca domagające się naszej uwagi, poszerzenia perspektywy, uwzględniania pomijanych dotąd potrzeb swoich lub partnera. Pełnia w Byku podkreśla temat potrzeby bezpieczeństwa, stabilności finansowej i relacyjnej. Otwiera także przed nami nowe perspektywy w tych sferach, więc jeżeli damy sobie czas na to by przyjrzeć się temu tam się dzieje, jakie są nasze potrzeby i dążenia oraz jakie informacje dostajemy od świata w tych dziedzinach i co one oznaczają – to damy sobie szansę na zobaczenie czegoś więcej i na znalezienie wewnętrznego balansu, który będzie znakomitą podstawą do skorzystania z magii tej pełni.

Pełnia Księżyca w znaku Byka to idealny czas na praktyczną magię, oraz wszystko to co łączy się z przyjemnością, cielesnością i seksualnością. Byk i Skorpion (w którym przebywa Słońce) to znaki, które uczą nas w pełni odczuwać przyjemności cielesne i odkrywać transformującą energię seksualną, która jest źródłem nie tylko przyjemności, ale też mocy. Pułapką tych dwóch znaków jest branie tego wszystkiego dla siebie, co w efekcie powoduje rosnące poczucie zagrożenia przed światem, który wydaje się, że chce nam zabrać do co zgromadziliśmy. Dlatego każda czarna magia przynosi smutek i poczucie oddzielenia od świata. Zapraszając więc obfitość, radość i przyjemność wizualizujmy więc jak tryska z nas fontanna obfitości, która nasyca nas, a także wszystkich wokół. Stańmy się obfitością!

Ta pełnia przypomina nam, że to nasze ciało jest bramą do raju. Sprawiajmy sobie przyjemności zmysłowe, karmy ciała i pielęgnujmy je, nasycajmy się smakami, dotykiem, muzyką. Zmysłowa kąpiel, masowanie swojego ciała samemu lub z parterem, cieszenie się własną seksualnością – to wszystko możemy sobie dać w dniu pełni jako przedsmak przyjemności i obfitości, która jest przed nami. Żeby brać od świata całymi garściami musimy otworzyć się na przyjmowanie, dlatego daj sobie w tym czasie to czego pragniesz, nawet jeżeli możesz to zrobić tylko symbolicznie. Pragniesz miłości? Daj sobie samej tyle miłości ile zdołasz! Pragniesz dobrobytu materialnego? Nakarm się tym co uważasz za najlepsze lub kup sobie piękny drobiazg ucieleśniający Twoją intencję. Więcej o dbaniu o siebie przeczytasz tutaj, a o pracy z tematem obfitości tutaj.

Dobrego czasu celebracji wewnętrznej i zewnętrznej obfitości Wam życzę! :)


***

Chcesz dostawać informację o księżycu w znakach, o pełniach i nowiach z wyprzedzeniem? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!
Zapisy pod tym linkiem


niedziela, 25 października 2015

Pięć kroków do obfitości finansowej



obfitość Lakshmi


Na temat przyciągania pieniędzy istnieje wiele koncepcji: od praktyk czysto duchowych i afirmacyjnych, do rozsądnego zarządzania tymi pieniędzmi które mamy. Z pewnością jeżeli problemy z pieniędzmi stanowią powtarzający się wzorzec w naszym życiu to przyglądanie się temu tylko z jednej strony nie wystarczy. Same afirmacje nie zadziałają jeżeli nie przejmiemy odpowiedzialności za swoje finanse, a wypruwanie sobie żył by oszczędzić każdą złotówkę nie pomoże jeżeli mamy w głowie mocno utrwalony przekaz, że pieniędzy nigdy nie ma wystarczająco dużo lub że nie jestem warta tego by zarabiać dużo. Poniżej opisuję pięć kroków do obfitości i różne perspektywy z których można patrzeć na ten sam problem. Zachęcam Was do dzielenia się swoimi obserwacjami i pomysłami, bo lista powstała na bazie moich doświadczeń i obserwacji, więc niekoniecznie jest wyczerpująca. :)
 
Pięć kroków do obfitości:

1.      Co myślisz o pieniądzach w ogóle? Czy je lubisz czy może uważasz za zło konieczne lub wręcz za coś obrzydliwego? Czy doceniasz je za to czym są – formą energii, krążącą w wymianie między ludźmi? Pieniędzmi możesz wesprzeć tych wytwórców, artystów, sprzedawców, których lubisz i cenisz, możesz je podarować potrzebującym, albo użyć do realizacji swoich marzeń. To, że w świecie istnieją blokady w przepływie tej energii, że jedni zatrzymują jej przepływ gromadząc zasoby tylko dla siebie, a inni rozrzutnie i bezmyślnie wyrzucając je do śmieci nie oznacza, że sama ta energia jest czymś złym. Pieniądze są formą wdzięczności od świata za to co robimy. Odpowiedzią na to co z siebie dajemy. Nie lubienie ich jest więc niewdzięcznością wobec wdzięczności ;) Wyobraź sobie artystę, który kręci nosem na aplauz publiczności, bo jest nie taki jaki powinien, a powinien być większy… Lub kłaniającego się z niechęcią w przekonaniu, że przyjmowanie dowodów uznania to coś co mu nie przystoi… Taki artysta może i będzie miał wielki talent, ale sukcesu prawdopodobnie nie osiągnie. A ludzie którzy nie lubią pieniędzy rzadko je zarabiają ;)

2.      Jak czujesz się gdy przyjmujesz pieniądze za swoją pracę? Nie chodzi tu o otrzymanie przelewu, ale o otrzymanie gotówki do ręki (niekoniecznie od pracodawcy, równie dobrze np. gotówki od współpasażera oddającego nam pieniądze za benzynę) – jakie to uczucie? Być może jest w tym jakieś zażenowanie, chęć czy tylko mikrotendencja do tego by odmówić przyjęcia, powiedzenia „nie trzeba”, wstydu, że bierzemy „tak dużo”? Wszystko to łączy się z tematem poczucia niezasługiwania na pieniądze, a co za tym idzie niezasługiwania na dobro płynące ze świata. Jeśli mamy głęboko zakorzenione przekonanie, że nie zasługujemy na bogactwo, czy chociażby na godne życie, to niewielka jest szansa, że nam ono się przydarzy. Będziemy dbać o to by dostawać tylko tyle na ile w naszym poczuciu „zasługujemy”, by uniknąć dyskomfortu związanego z poczuciem, że wzięliśmy coś co nie było dla nas. Podobnie jest z tematem przyjmowania pomocy, ludzie „nie zasługujący” na pieniądze dużo łatwiej dają niż przyjmują. Na szczęście wszystko to opiera się głównie na przekonaniach więc wiele można tu zrobić chociażby poprzez powtarzanie afirmacji „zasługuję na duże pieniądze” lub poprzez wyłapywanie i zatrzymywanie myśli zakładających, że pieniądze są złe (poprzedni punkt) lub że na nie nie zasługuję. Może pomóc również celebrowanie momentu przyjęcia choćby najmniejszej kwoty, dawanie sobie prawa do tego by cieszyć się naszymi pieniędzmi, bawić się nimi jak dzieci, przeliczać ;) Czasem można nawet wypłacać otrzymaną pensję zanim się „rozejdzie” tylko po to by się w niej symbolicznie lub mniej symbolicznie potarzać ;) W ten sposób zapisujemy w ciele i w umyśle przekonanie, że życie w obfitości jest dla nas czymś naturalnym, mamy do tego prawo i że właśnie taką rzeczywistość wybieramy. Uwaga: jest to w moim przekonaniu dużo bardziej skuteczny sposób celebracji obfitości niż to co robi wielu ludzi sprawiając sobie natychmiast jakieś mniejsze lub większe przyjemności. To też jest fajna chwila, gdy czujemy że możemy sobie pozwolić na coś "wow" po wykonanej pracy i dajemy sobie jakiś mały prezent – coś dla siebie. W ten sposób jednak zapisujemy raczej skrypt pokazujący pieniądze jako coś, co trzeba szybko wydać i dość często zdarza nam się w ten sposób wydać więcej niż rozsądek by podpowiadał ;) Warto tutaj zachować uważność i równowagę pomiędzy wynagradzaniem sobie okresu pracy i inwestowaniu w odpoczynek, a zbyt szybkim przepuszczaniem pieniędzy „by poczuć, że je mamy”. Oznacza to, że zazwyczaj nie do końca sami wierzymy w to, że je mamy (patrz m.in. niezasługiwanie). Ten mechanizm zazwyczaj zakorzeniony jest więc w ambiwalentnym stosunku do pieniędzy kiedy z jednej strony chcemy cieszyć się obfitością i korzystać z życia, a podświadomie dążymy do jak najszybszego pozbycia się tego „ciężaru” i do powrotu do stanu, który uważamy dla siebie za bardziej „naturalny”. 



3.      Z celebrowaniem otrzymanych pieniędzy wiąże się kolejny punkt – poświęcenie im uwagi. Jak wiele uwagi poświęcasz swoim pieniądzom, stanowi konta, budżetowi? Oczywiście wszyscy znamy przykłady ludzi, którzy w tym zdecydowanie przesadzają, nie chcemy być „niewolnikami pieniędzy”, niechętnie myślimy o kulturze gdzie jedynym celem jest zarabianie pieniędzy. Dlatego mamy masę wyjaśnień by własnemu budżetowi poświęcać jak najmniej uwagi jak to możliwe ;) A tymczasem energia podąża za uwagą jak głosi Huna i to na co dużo patrzymy rośnie. Dlatego życie to sprawa wyboru tego co chcemy wzmacniać, co chcemy zasilać naszą uwagą i energią, oraz odpuszczenia sobie tego co nam tą uwagę i energię bezsensownie zabiera. Pieniądze pewnie dla większości z Was nie będą na pierwszym miejscu – priorytetem może być związek, rodzina, sukces zawodowy, spełnienie twórcze czy coś jeszcze innego. Każdy z nas ma swoją własną piramidę wartości życiowych i warto tak zarządzać swoją uwagą by odpowiadała naszym potrzebom. Jeżeli bezpieczeństwo finansowe, życie jak jakimś poziomie czy np. egzotyczne podróże należą do naszej listy potrzeb, to jednak warto poświęcić im stosowną ilość uwagi :) Zasada jest prosta im więcej uwagi tym większe efekty. Ważne jednak by nie była to negatywna uwaga: ojej mam tak mało, tu nie starcza, tamtego nie mogę, inni mają lepiej, a ja bym chciała wyjechać w tropiki i nie mogę… Uwaga pozytywna, to jak pisałam już wcześniej cieszenie się każdą kwotą, regularne sprawdzanie konta nawet gdy nie spodziewamy się tam znaczących zmian (ten zabieg magiczny stosowałam, gdy zrezygnowałam z pracy i szukałam swojej drogi, a zadziałał w ten sposób, że nigdy nie zabrakło mi na przeżycie, co uważam za mały cud ;) ), ale także planowanie budżetu, szukanie oszczędności, myślenie o tym jak można zarobić więcej i realizowanie tych pomysłów, zwykłe pamiętanie o tej stronie życia i dbanie o nią. Do tego zabiegi magiczne typu uporządkowanie i doładowanie odpowiedniej sfery feng shui, ustawienie np. obrazku z Lakshmi w widocznym miejscu, tak by nam przypinała o temacie (potwierdzam skuteczność!), lub nabycie innych figurek i amuletów,  których naprawdę jest duża nomen omen obfitość ;)  Dodam jeszcze, że poza uwagą, nasza bogini Lakshmi / Bóg pieniądza / Błogosławiona Obfitość - czy jak tam pragniemy się do niej zwracać – domaga się od nas szacunku. Dlatego nie mówmy „pieniążki”, a „pieniądze”! Według niektórych podań bogini Lakshmi etc. domaga się również ofiar ;) Nie chodzi jednak o żadne dziwne rytuały ku czci, a o uruchamianie przepływu pieniędzy poprzez (symboliczne lub nie) podzielenie się tym co mamy z tymi co potrzebują bardziej lub zasilając ważne dla nas działania i idee. Ma to sens i może działać, zgodnie z ideą, że obfitość to coś co krąży między nami a światem, więc by dostawać, trzeba też dawać. Łatwo tu jednak wpaść w jedną z pułapek opisanych wyżej, czyli datkami zagłuszać poczucie winy, że ja mam i że co gorsza chcę mieć więcej. Czuję, że ta metoda działa, gdy dajemy z serca, a nie tylko jako „magiczną inwestycję” lub z poczucia winy. Jeśli macie w tym temacie jakieś doświadczenia, podzielcie się nimi w komentarzu - chętnie więc przeczytam Wasze historie :)



4.      Jeżeli uporządkowaliśmy (lub wydaje się nam że uporządkowaliśmy) przekonania, celebrujemy, poświęcamy uwagę i nadal nie płynie to istnieje poważne podejrzenie, że trzeba zanurkować głębiej… A jeżeli staraliśmy się robić powyższe, ale coś nas na różnych etapach zatrzymywało to jest to właściwie pewne, że mamy do przepracowania poważniejszy temat. Jest więc „coś” co nas blokuje przed zarabianiem pieniędzy. Możemy z tym popracować różnymi metodami psychologicznycmi, np metodą Psychologii Zorientowanej na Proces. Możemy też zacząć od zadania sobie pytania: co by się zmieniło w moim życiu gdyby zaczął/ęła zarabiać duże pieniądze? Co bym stracił/a? Co jest dobrego/bezpiecznego/karmiącego w sytuacji obecnej? Każdy może znaleźć inne odpowiedzi. Często jednak może stać za tym potrzeba dziecka by ktoś się nim zaopiekował. Tkwiąc w miejscu skrzywdzonego dziecka nie mamy zgody na to by przejąć odpowiedzialność za swoje życie, także finansowe, bo wciąż liczymy na to, że pojawi się jakiś dobry rodzic. I tu pojawia się poziom jeszcze głębszy, czyli relacja z matką. Według Hellingera to nasza wewnętrzna relacja z matką odpowiada za to na ile mamy poczucie, że świat nas żywi, na ile umiemy cieszyć się obfitością i wsparciem ze strony innych i okoliczności lub tez przeciwnie – na ile czujemy, że świat jest nam wrogi, niesprzyjający, odmawiający zaspokojenia naszych potrzeb, odrzucający… Hellinger mówi, że dopóki nie przyjmiemy matki do serca taką jaka jest, to będziemy widzieć świat na jej obraz i podobieństwo, będziemy przyciągać do siebie podobne doświadczenia i podobnych ludzi. W tym przyjęciu do serca chodzi także o wybaczenie jej wszystkiego co dotąd trzymaliśmy jako urazy i dostrzeżenie, że dała nam wszystko co mogła nam dać, bo więcej sama nie miała, a także o otworzenie serca na miłość do niej i na przyjęcie miłości od niej  - na poziomie duszy. Droga długa i wcale nie łatwa, ale warta przejścia nie tylko z uwagi na domowy budżet ;) Warto się temu poprzyglądać, a jeżeli chcesz przejść przez ten proces i potrzebujesz wsparcia, możesz skorzystać z różnych form ustawień i terapii.


5.      Mówi się o obfitości, że dostajemy tyle ile z siebie dajemy i tyle ile jesteśmy w stanie przyjąć. W powyższych czterech krokach pracowaliśmy przede wszystkim nad tym by umieć przyjąć, a więc by nie blokować przepływu. Druga strona medalu jednak jest nie mniej ważna. Obfitość, to wbrew pozorom nie coś co trzeba „zdobyć”, a coś co jest odpowiedzią świata na to, co dajemy od siebie. Nie bez powodu w astrologii jest to dziedzina podporządkowana planecie harmonijnych relacji – Wenus, a nie planecie walki i zdobywania Marsowi. W naszej kulturze niestety wciąż dominuje marsowe podejście do pieniędzy, a więc by mieć muszę zdobyć, wywalczyć, zabrać innym. Pieniądze są łupem, trofeum, dowodem naszego „męstwa” i zaradności. Gdy spojrzymy na nie z perspektywy wenusowej, zobaczymy, że tak naprawdę są one elementem wymiany między ludźmi, wyrazem wdzięczności za to co robimy, wyrównaniem poświęconego czasu i odpowiedzią na jakość i zapotrzebowanie na naszą usługę/pracę. Dlatego myśląc o tym jak mogę zarabiać większe pieniądze, warto wyjść od pytania o to, co wartościowego mam do dania ludziom i światu? Jak mogę za pomocą moich talentów dać innym coś wartościowego, coś co zaspokoi ich potrzeby? Czasem mamy na ten temat nierealistyczne wyobrażenia, albo wydaje nam się, że coś co lubimy/umiemy robić nie jest wartościowe, albo też trzymamy się przekonania, że coś, co robimy tak naprawdę tylko dla siebie, jest również potrzebne innym. Owszem często tak bywa, ale nie zawsze. I czasem warto po prostu dać sobie prawo, by to robić tylko dla własnej przyjemności – wtedy chociaż jesteśmy ze sobą uczciwi. A czasem z tej przyjemności narodzi się nowa działalność, która stanie się drogą na życie – tego nigdy nie wiadomo :) Szukanie swojej dalszej drogi zawodowej zawiera cztery elementy, z których warto jak najwięcej uwzględnić: co umiem robić? Co lubię robić? Co jest potrzebne światu? Oraz za co mi zapłacą w gotówce a nie w innych formach wdzięczności ;) Ładnie pokazuje to poniższy obrazek :)



Ważne jest jednak, że nie chodzi tu o szukanie swojego „powołania”, „misji życiowej”, czegoś co będziesz robić do końca życia – takie podejście do sprawy dla wielu jest blokujące. Po prostu część z nas szybko się nudzi w jednej działalności i lubi częste zmiany. Dlatego im więcej znajdziesz pomysłów na to co masz do zaoferowania ludziom, tym lepiej! :) A jeśli widzisz siebie przez czarne okulary, to polecam skorzystanie przy poszukiwaniach ze wsparcia przyjaciół, zawodowych doradców czy astrologa :)

W powyższych pięciu krokach skupiłam się na tym co psychologiczne. Na metodach oszczędzania, planowania budżetu, inwestowania itp. się nie znam, więc pisać nie będę :) Z pewnością nie ma magicznej metody zarabiania, która uczyni z każdego milionera, zwłaszcza jeżeli kandydat na milionera nie przepracował powyższych pięciu punktów. Z pewnością nie ma również prostej drogi dla każdego, by wyjść z ograniczających wzorców dotyczących pieniędzy. Powyższe kroki są wskazówkami, a nie receptą, pokazują gdzie warto spojrzeć i od czego zacząć, ale droga każdej osoby jest inna, tak jak i inny jest cel – bo życie w obfitości dla każdego z nas trochę co innego oznacza :) Powodzenia w otwieraniu się na doświadczenie nasycenia i promieniowania obfitością Wam życzę! :)

droga do bogactwa

niedziela, 11 października 2015

Nów w Wadze - 13 październik 2015

Nów w Wadze październik 2015



Ostatni czas to okres intensywnej zmiany w temacie naszych relacji, równowagi w związkach, oraz przyglądaniu się temu w jaki sposób wchodzę z innymi w kontakt i jakie relację chcę budować. Zaczęło się od półtoramiesięcznej retrogradacji Wenus – planety miłości i harmonijnych relacji (25.07 – 6.09), potem tematy relacyjne wróciły „na wokandę” dzięki retrogradacji Merkurego w znaku Wenus – Wadze (17.09 - 9.10) . Teraz od paru tygodni Słońce w Wadze rozjaśnia wszystkie pozostałe niejasności w tym temacie i pomaga nam dokonywać świadomych wyborów. Nów w Wadze (noc z poniedziałku na wtorek) będzie ostatnim akordem w tym procesie, kropką nad i :) To czas kiedy możemy ostatecznie pożegnać stare i niesłużące nam relacje, oraz wzorce bycia z ludźmi oraz zaprosić nowe. Dobry czas na rytuał odcięcia czy na powrót do podstawowej relacji jaką każdy z nas tworzy w swoim życiu – relacji z samym sobą! :) Pamiętajmy, że jakiekolwiek nie są nasze relacje z innymi zawsze odzwierciedlają one to jaką mamy relację z samym sobą – czy dajemy sobie uwagę, miłość, czy dbamy o siebie, czy sami siebie doceniamy i traktujemy z szacunkiem? W czasie nowiu warto się temu przyjrzeć i przyjąć pełną odpowiedzialność za naszą relację z samym sobą, bo tego co sami sobie nie damy, nikt inny nam nie zapewni ;)

Ważnym wątkiem podczas nowiu w Wadze jest temat równowagi w naszych relacjach, balansu pomiędzy braniem i dawaniem, uważnością na drugą osobę i uważnością na własne potrzeby, szukania złotego środka. Miesiąc kiedy Słońce jest w Wadze dobrze służy renegocjowaniu dotychczasowych ustaleń, rozmawianiu o tym co dotychczas było niedookreślone i szukaniu kompromisu. Dlatego także czas nowiu jest pięknym momentem na to by przyjrzeć się temu co jest dla mnie w moich relacjach ważne, czego potrzebuję, co doceniam, a co chcę zmienić. Przede wszystkim pamiętajmy o tym, że partner jest naszym zwierciadłem i to co nas w nim irytuje jest też cząstką nas samych. Podobnie z tym czego nam brakuje w relacjach – zapytajmy się siebie czy sami jesteśmy gotowi sobie dać to czego potrzebujemy, czy wierzymy, że na to zasługujemy, czy umiemy przyjmować od innych to czego pragniemy?

Czas Nowiu w Wadze jest też idealny na rytuały w intencji miłości! Pamiętajmy jednak, że nów służy przede wszystkim żegnaniu się z tym co już nam nie służy, dobrze więc skupić się na tym by uwolnić się od tego co nas oddziela od miłości i szczęścia w związku. To mogą być m.in. poprzednie relacje, nasze przekonania, wzorce zachowań wyniesione z przeszłości, nadmierne oczekiwania… Uwalniając się od przeszłości otwieramy się Nowe.



Jak co pełnię i co nów zapraszam Was serdecznie do udziału w grupowej medytacji na odległość dokładnie w momencie kulminacji nowiu, czyli o nieco wymagającej godzinie 02:06 we wtorek w nocy! :) Szczegóły i przestrzeń do dzielenia się doświadczeniami znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać informację o wszystkich nadchodzących astro-wydarzeniach na maila? Zapisz się do darmowego cotygodniowego newslettera!
Zapisy pod tym linkiem.

Powiązane tematycznie teksty:



Zobacz także

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...